a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Królewski Las - Page 2



 

 Królewski Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar
Włości Korony
Liczba postów :
465
Join date :
23/03/2013

PisanieTemat: Królewski Las   Sob Kwi 20, 2013 6:20 pm

First topic message reminder :

Królewski Las jest na dość dużym obszarze, znajduje się po drugiej stronie Królewskiej Przystani. Jest to prywatny teren myśliwski króla Westeros, wiadomo jednak, że niektórzy sławni bandyci mają tam swoją kryjówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 8:29 am

Rhaena ruszyła za chłopcem. Jaki miały wybór? Żaden. Była zmęczona i spięta, co raz patrzała nerwowo na Pru, to na myśliwego, to za siebie by upewnić się, że żaden chłop nie wyskoczy na nie z widłami. Niepokoiły ją otaczające ich odgłosy... starała się jednak to ignorować, to tylko paranoiczny strach po szoku, który przeżyły. Zdarzało się jej widywać krew na turniejach, ktoś powiedział, że kobiety w życiu widza więcej krwi od mężczyzn, sam widok posoki więc kobiety nie przerażał, ale... na bogów odcięte kończyny i głowy przyprawiały ją o słabość! Wolała skupić się na prowadzeniu swojego wierzchowca. Droga była trudna, zwłaszcza prowadząc konia. -Miałeś zabrać nas do miasta chłopcze. - Zauważyła zatrzymując się w miejscu jak słup, gdy dostrzegła chatkę. -Masz moje słowo, że nie skrzywdzimy Cię i nie wydamy królowi za kłusownictwo. - Dodała. Jedyne o czym marzyła to dostać się do miasta. Była zmęczona i potargana. Stłuczone ramie bardzo jej przeszkadzało i bolały ją nogi i długiej przeprawy przez korzenie w lesie. była jednak w stanie to zignorować, pragnienie i głód też, strach wystarczająco ją karmił, by mogła iść dalej. -Wolę się nie zatrzymywać... boje się, że jak spocznę to już nie dam rady ruszyć dalej... Weź nieco strawy i picie w bukłak, posilimy się w drodze. - Powiedziała. Miała ochotę płakać i nie mówiła pewnie, już nie. Wyglądała jakby zaraz miała osunąć się na kolana. Więc jeśli Pru postanowi inaczej, dziewczyna nie będzie protestować więcej i da się poprowadzić do chatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 9:13 am

Wydawało się, że chłopiec jest równie przestraszony co  kobiety, jeśli nawet nie bardziej. Prudence podążała na końcu. Lubiła spacerować po lasach, może nie aż tak, jak być na morzu, ale bliskość natury sprawiała jej przyjemność. Cóż, wiadomo, że chodzenie po lesie nie należało do najprostszych, trzeba było uważać, by przypadkiem siebie nie uszkodzić. Prue martwiła się nieco o Lunę, klacz wyglądała na zmęczoną. Wtedy dotarli do chatki, w której najwyraźniej mieszkał chłopiec.
Był dla nich naprawdę miły, jak na razie, zobaczymy, czy nie ma jakichś ukrytych zamiarów. Znając szczęście naszych dam przygoda dopiero przed nimi.
- Wybacz Pani, wydaje mi się, iż powinnyśmy skorzystać z propozycji..- I one i ich zwierzęta były zmęczone. Krótki odpoczynek na pewno będzie dla nich korzystny.
- Zarówno my, jak i nasze konie potrzebują chwili by odetchnąć..- Krótki postój wydawał się jej być dobrym pomysłem, tym bardziej, że miały one przed sobą długą drogę.
- Mieszkasz sam?- Zwróciła się do chłopca. Wydawało jej się to nieco dziwne. Chociaż kto wie. Jednak sam, w środku lasu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 10:14 am

MG



- Sam jeden mieszkam - odpowiedział chłopak, podchodząc do drzwi chaty. - Ojca pana dzik rozpruł dwa księżyce temu - w jego głosie nie słychać było smutku, a im bliżej był chaty, tym bardziej rozpromieniała się jego twarz. Gdy Rhaena i Prudence podążyły za odzianym w czerń przewodnikiem, do ich nozdrzy doleciała dziwna, brzydka woń. Nasilała się z każą chwilą. Coś jakby gnijące mięso.
Zaraz.
Co to za paskudztwo zwisało z dachu chatki? Czerwono-sine, obrzydliwe, oblepione przez muchy...? Bogowie! Dziecko! A raczej to, co z niego zostało!
Świst.

Nim Rhaena i Prudence zdążyły zareagować, małe strzałki ugodziły je w nagie szyje. Nim zapadły w sen, ujrzały jeszcze uśmiechniętą, pochylającą się nad nimi młodzieńczą twarz.

Obudziły się z bólem głowy. Były w niewielkiej, prawie pustej izdebce. Jeśli nie liczyć dwóch pali, do których były przywiązane, jedna obok drugiej. Odarto je z ich kosztownych strojów i przyodziano w poplamione siermięgi, które były jedynymi osłonami dla ich nagich ciał. Bogowie.
W pobliżu leżały ich rzeczy. Ubrania i broń.
W izbie nie było okien. Jedyne światlo pochodziło z pochodni zawieszonej przy drzwiach. Były same.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 10:56 am

-To pułapka! - Krzyknęła dziewczyna, gdy zorientowała się co zobaczyła na dachu. Śmierdzieć mogło wszystko, od odpadów po uboju, po zdechłego w budzie za domkiem psa, ale to?! Przez głowę przeszła jej myśl, czy nie lepiej było jednak zostać z wieśniakami... nim zdążyła się wycofać, poczuła silne ukłucia na szyi. -Nie... - Jęknęła kiedy zakręciło jej się w głowie, próbowała podeprzeć się o koński grzbiet, ale chwilę później runęła na ziemię...

Obudziła się z bólem głowy, albo przez niego... w sumie bez znaczenia. Jęknęła i chciała złapać się za czaszkę, ale ręce miała skrępowane. Od razu oprzytomniała, a serce podskoczyło jej do gardła. Rozejrzała się. Pru była obok, ubrana w jakąś brudną szmatę i przywiązana do pala... tak samo jak i Rhaena. Ich rzeczy leżały niedaleko. -Obudź się pani. Prudence. - Szepnęła. Były tu póki co same i lepiej niech nikt nie usłyszy, że się pobudziły. Było ciemno i duszno, nie było okiem tylko pochodnia dawała światło. -Bogowie miejcie nas w swej opiece. - jęknęła napierając na więzy by zobaczyć jak mocne są i czy nie da razy wyślizgnąć z nich swoich chudych dłoni. Trzeba się stąd zabierać... w tej chwili nie liczyło się nawet to, że poza jakimiś siermięgami nie miały na sobie kompletnie nic...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 12:40 pm

Nasze panienki robiły chyba wszystko, by dzisiaj stać się czyimś łupem. Dwie bardzo rozgarnięte osoby udały się razem na wyprawę. Brońcie ich wszyscy bogowie, przed kolejnym pomysłem pójścia gdzieś w swym towarzystwie.
Młodzian mówiąc o ojcu jakoś niespecjalnie się przejął. No i wtedy Pru poczuła woń.. Szukała skąd dochodzi ten piękny zapach i wtedy dostrzegła.. Dziecko? Na dachu. Co się kurwa dzieje. To nie wróżyło nic dobrego.
- Szlag by to..- Tyle zdążyła rzec nim poczuła ukłucie na swej szyi. Po czym legła na ziemi. Co tu dużo mówić dzisiaj upolowali całkiem niezłą zwierzynę.
Usłyszała głos. Najwyraźniej była to Rhaena. Ból nieco przyćmił jej umysł. Poczuła, że ręce ma skrępowane. No tak.. Najwyraźniej ktoś zdążył już przywłaszczyć sobie ich szaty.
- Jaka tam pani.. - Prue dostrzegła wtedy swoje rzeczy. Miecz, sztylet.. próbowała nogą je przybliżyć, zapewne nic z tego nie wyszło.
- Bogowie nas dziś wspierają..- Była zirytowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 1:24 pm

-Wspierają!? - żachnęła się zrozpaczona dziewczyna. -Bawią się nami. - jęknęła wciąż rozpaczliwie starając się wykręcać nadgarstki by wyślizgnąć dłonie z więzów za sobą i słupem. -Wpadłyśmy z deszczu pod rynnę. - Nie malowało się to dobrze. Chodźmy z nim, odpocznijmy! Trzeba było zostać i poczekać na prowiant... może gdyby nie podeszły bliżej... dlaczego ten psychopata musiał trafić akurat na nie, a nie dorwać sobie jakiegoś przeklętego wieśniaka!? -dasz radę wyślizgnąć dłonie z pęt? - Zapytała z nadzieją. Jej szło marnie i czuła już boleśnie otarcia od sznurów. -Co on z nami zrobi? Mógł nas zabić od razu... aż boję się myśleć... - mruknęła bardziej do siebie niż do towarzyszki, ale na tyle głośno by ta ją słyszała. -Niech to! Nie mogę... - warknęła zaraz dając sobie spokój z walką z pętami jeśli ona nie przynosiła żadnych rezultatów poza głębszymi otarciami. -To ja wyciągnęłam Cię na to polowanie... przepraszam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 1:48 pm

MG



Ręce obu pań związane były za palem, który miał dobre siedem stóp wysokości. Ich nagie kostki zaś związywał mocny sznur w ten sposób, że miały dość swobody i nie musiały ich trzymać razem. Oba pale były od siebie w odległości około czterech lub pięciu stóp. Nie tak daleko. Mimo to, więzy były na tyle mocne, że oswobodzenie się wydawało się niemożliwe. Chyba że...
Prudence spróbowała dosięgnąć stopą sztyletu. O dziwo, udało się! Gdy wtem...

...drzwi skrzypnęły. Oczom obu pań ukazał się rzekomy myśliwy. Na jego pociągłej, niebrzydkiej twarzy igrał półuśmiech, a w oczach czaił się błysk drapieżnika, który dopadł swą ofiarę.
- Drogie Panie - powiedział, kiwając lekko głową. Tym razem w jego głosie nie było słychać niepewności, ni strachu. Zdawało się, że przemawia zupełnie inna osoba.
Przyjrzał się swoim zakładniczkom, dłużej zawieszając wzrok na kobiecych kształtach, prześwitujących spod starych siermięg. Rhaena i Prudence musiały sobie uzmysłowić, że ten człowiek już oglądał je nagie, gdy zdzierał z nich bogate stroje. Pytanie, dlaczego okrył je tymi łachmanami.
- Tuszę, iż boleści głowy nie bardzo wam dokuczają - jego głos był niski i śpiewny. - Niestety, musiałem was potraktować pewnym... khe khe, środkiem. Obawiam się, że inaczej stawiałybyście opór.
Urwał na chwilę, wciąż przyglądając się lubieżnie obu paniom.
- Dawno nie gościłem tak pięknych pań u siebie - powiedział w końcu, okrążając zakładniczki. - Przyszedłem, by dać wam do zrozumienia, że możemy zrobić to tak, by nikt nie ucierpiał - usłyszały zza pleców. - Wrócę do was niebawem, gdy przemyślicie to co powiedziałem.
Po tych słowach, opuścił izbę, zamykając za sobą drzwi.

Czas uciekał. Gdyby tylko istniał sposób, aby się wydostać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 2:11 pm

- Poradzimy sobie, warto mieć nadzieję..- Cóż, zawsze jest jakieś wyjście. Gorsze, czy lepsze, jakieś musi być. Prue zachowała mimo wszystko zimną krew. Zastanawiała się, co z ich rumakami. Liczyła na to, że Lunie nic się nie stało.
- Chyba nie dam rady..- Za to dziewczę jakimś cudem sięgnęło do sztyletu. Ona jednak miała szczęście. Podsunęła go sobie do dłoni, kiedy pojawił się mężczyzna - zamarła, byle tylko nie dostrzegł braku broni. Spojrzała na niego. Teraz wyglądał na pewniejszego - co się dziwić miał dwa gołąbeczki w klatce. Nie wiedziała, czy tamten zdawał sobie sprawę z kim dokładnie miał do czynienia. Może to i lepiej jeśli nie. Były one naprawdę ważnymi osobami. Miała świadomość, że ktoś musiał je rozbierać, kiedy zabierał im ubrania.. Do tego jej buty..
- Nieraz dokuczały bardziej.. - Nie czuła się wyśmienicie, ale w jej przypadku bywało gorzej i zawsze udawało jej się wylizać. 
- Tak, nie wziął byś nas inaczej niż siłą, chociaż to był marny podstęp.. - Prue nie szanowała takich osobników.
- Co się dziwić, skoro mieszka Pan w środku lasu, tutaj raczej kobiet nie ma? Są za to zwierzęta..- Dziewczynę zastanawiało, czy rzeczywiście jest on jedynym mieszkańcem chaty. Nie wiedziała ilu osób może się spodziewać planując ucieczkę, no i jak miały wrócić do twierdzy nie znając drogi? Same problemy. Zawsze pozostawała nadzieja, że ktoś zobaczy, że długo ich nie ma.
- Chyba już za późno na to, jesteśmy już poobijane..- Nie ma nic gorszego od samotnych mężczyzn, tego się nauczyła przez ten swój krótki żywot. Kiedy tamten wyszedł wróciła do sztyletu. Przesunęła go do swych dłoni, o ile udało jej się go złapać to próbowała przeciąć więzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 2:26 pm

Rhaena patrzała na wysiłki koleżanki niedoli z wstrzymanym oddechem. Sięgnij go, sięgnij błagam... Prosiła w duchu. Sięgnęła! Wtem do chatki wszedł ich przewodnik... niby wybawca! Zamarła. Wyraz jego twarzy zmienił się. Chłopak nie był brzydki jak na dzikusa z lasu, ale wyraz jego oczu i uśmiech bardzo jej się nie podobał. Mimo, że miała na sobie jakąś wyleniałą szmatę czuła się całkiem naga i bezbronna pod jego spojrzeniem... jakby ten sukinsyn już i tak ich sobie nie pooglądał i nie wymacał! -Jeśli nas tkniesz, słono za to zapłacisz! - Krzyknęła kiedy odchodził, a potem osunęła się na kolana przy palu. Nie miała już siły stać, albo to po prostu panika odbierała jej władze w nogach. -To się nie skończy dobrze... - jęknęła pochylając głową. Była zrezygnowana, ale nie płakała. Uciekając przez las wylała wystarczająco łez... teraz nie było nadziei. -Co za sukinsyn! - co mogła zrobić innego poza wylaniem żalu? Nie wiedziała nawet ile minęło odkąd straciły przytomność... kilka godzin, noc, doba? Ktoś już ich szukał? Jakie były szanse, że w środku królewskiego lasu ktoś je znajdzie? Żadne. A jeśli zdołają mu uciec... Pru zdobyła sztylet i walczyła ze swoimi więzami... jak daleko dadzą radę uciekać? -Prudence... - Powiedziała w końcu grobowym, śmiertelnie poważnym tonem. -Uwolnij się i uciekaj. Nie czekaj na niego, wiej. - Mówiła dalej patrząc teraz mokrymi oczami na towarzyszkę. -Będę Cię opóźniać. Jesteś silniejsza. Lepiej jeździsz konno. Wezwij pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 3:58 pm

MG


Obu wysoko urodzonym pannom zdawało się nie zbywać na rozumach. Najpierw wybrały się na polowanie w asyście ledwie trzech żołnierzy. Do tego bez łuków. Następnie, gdy natrafiły na zdesperowanych wiesniaków, zamiast zawrócić, to wdały się z nimi w dyskusję i... podburzyły przeciwko sobie. Gdy uciekły do lasu i spotkały w jego środku nieznajomego mężczyznę odzianego w nabijaną ćwiekami czerń... dały mu się poprowadzić do swej chaty. A potem przyjęły jego zaproszenie. Na bogów. Ich historia winna stać się przykładem dla nierozgarniętych dzieci, które nade wszystko chcą przygód. Tyle że znaczna część przygód kończy się, gdy zdzierają z ciebie ubranie, przywiązują do pala i chędożą w zgrabną rzyć.
Irytowanie i wyzywanie swego oprawcy zasługiwałoby na kolejny rozdział w opasłej księdze pod tytułem "Rzeczy, których nigdy nie rób, jeśli chcesz zachować dziewiczą rzyć i wszystkie członki ciała swego".

Nic więc dziwnego, że sytuacja spragnionych przygody panien zrobiła się dość łzawa. Ba, Smoczyca nawet zaofiarowała się, że sama przyjmie gwałt za siebie i towarzyszkę. Ty uciekaj i sprowadź pomoc! było o tyle łaskawe, o ile trudne do zrealizowania. Co prawda, Prudence cudem dosięgnęła sztyletu. Następnie klapnęła tyłkiem na ziemię i przyciągnęła broń do skrępowanych rąk, przy okazji podwijając sobie siermięgę i prezentując towarzyszce swe łono i pośladki w całej okazałości. Rozcięcie więzów okazało się jednak niemożliwe do zrealizowania ze względu na to, jak ciasno były związane.

Drzwi znowu się otwarły. Oprawca wszedł do izby. Nago. Jego żylaste, umięśnione ciało wysmarowane było oliwą, a męskość naprężona. Od razu zauważył, że Prudence siłuje się ze sztyletem. Jedno kopnięcie wystarczyło, by broń poleciała w kąt izby, a oprawca miał doskonały widok na intymne części ciała dziewczyny.
- Więc to tak... - uśmiechnął się drapieżnie i uderzył otwartą dłonią Prudence w twarz.
Potem podszedł do Rhaeny i brutalnie złapał ją za pierś.

Wtem, drzwi otwarły się ponownie. Sztylet błysnął w powietrzu i trafił prosto w gardło roznegliżowanego mężczyzny, który upadł na ziemię w konwulsjach. Bryznęła krew, chlapiąc wymiętą siermięgę Rhaeny i nagie krocze Prudence.
W progu stała... kobieta, która wcześniej przemawiała w imieniu wieśniaków. Tak, ta która mówiła z zimną ironią o tym, że wysoko urodzeni zasługują na więcej. Za jej plecami stała trójka wiesniaków.

Kobieta zrobiła kilka kroków. Sprawnymi ruchami uwolniła Prudence, potem Rhaenę. Podała im ich ubrania, zatrzymała jednak całą broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 4:24 pm

- Nie wiem, czy dam radę się uwolnić, to nie jest takie proste..- Pru miała problem, oprawca dosyć ciasno zawiązał węzły.
- Pani, nie zostawię samej ciotki króla.. już widzę co by się stało gdybym to zrobiła..- Nie chciała mieć na sumieniu kolejnej osoby. Nie zostawiała swoich. Jednak  cały misterny plan Prudence poszedł w pizdu. Do tego szmata którą miała na sobie jej się podwinęła i zaprezentowała się w całej okazałości.. Dawno nie czuła takiego upokorzenia. Była strasznie wkurzona. Do tego nie mogła nic zrobić, nienawidziła takiej bezczynności. Wtedy do pomieszczenia wrócił ich znajomy.. Tak stał tak sobie obserwując nasze damy. Nie umknęło mu tym razem, że sztylet nieco zmienił swoje położenie.
- Kurestwo..Pomiot szatana.. cholerny skurwiel.. - Dziewczę zaczynało składać ładną wiązankę, gdy zobaczyło tego mężczyznę, ten widząc, co zamierzała zrobić kopnął go dalej. Kiedy uderzył ją w twarz plunęła w jego stronę. Policzek ją palił. Nerwy zaczynały jej puszczać. Miała chęć go udusić gołymi rękoma, i gdyby w tym momencie nie miała skrępowanych rąk zrobiłaby to od razu. No i drzwi się otworzyły po raz kolejny. Nie wiedziała, czego powinna się spodziewać. Może jednak miał jakiegoś towarzysza i zamierzał się nimi podzielić? Ale nie.. przez pomieszczenie przeleciał sztylet, który najwyraźniej trafił w cel, dziewczyna dopiero po chwili zobaczyła, kto go zaatakował.
- Bogowie..- jakież one miały szczęście do spotykania tych osób, których nie powinny? Czyli co, teraz wieśniacy będą chcieli rozerwać je na strzępy? Kobieta je uwolniła. Prue złapała się za nadgarstki, które nieco ją bolały od sznura. Dostały nawet swoje ubrania, nie zwlekając specjalnie zaczęła się ubierać. Nie czuła się dobrze w tej szmacie, którą miała na sobie. Była niepocieszona tym, że nie zwrócono jej broni. Czuła się okropnie bezbronna w tym momencie.
- Dziękujemy..- rzekłaq do kobiety, z drugiej jednak strony co teraz?
- Co zamierzacie z nami zrobić?- Ocalili je przed oprawcą, na pewno mięli w tym jakiś cel, ciekawe jaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 6:00 pm

Prosiła w duchu bogów o to by Pru dala radę rozciąć swoje więzy. Niestety, nie zdążyła nim wszedł ich prześladowca, nawet nie była pewna czy zdążyłaby to zrobić jeszcze i przez pół dnia. To jednak stało się nieistotne jak przerażone, fioletowe oczy dziewczyny zobaczyły mężczyznę... naoliwionego, nagiego i gotowego. Pru zaczęła kląć, Rhaena zaś pisnęła i odwróciła wzrok. Co za obmierzły zboczeniec! Psychopata jakiś! Jeśli miała jeszcze jakieś nadzieje na wyjście stąd żywą i niepohańbioną to własnie je traciła w zastraszającym tempie. Gdy usłyszała trzaśnięcie dłoni w twarz otworzyła szeroko oczy. To jej towarzyszka oberwała. Rhaena siedziała skulona obok, a niemal sama poczuła ten policzek. Jej też nie ominęła wątpliwa przyjemność dotyku prześladowcy. Podszedł i do niej, pochyliła się, chwycił i boleśnie uścisnął jej pierś, na co odpowiedziała krótkim krzyknięciem. Jakby na jej zawołanie drzwi do chatynki otworzyły się znowu, mężczyzna się odwrócił, błysnęło żelazo i nagus obryzgał jej krwią a potem zległ martwy tuż przed nimi. Widok kobiety, która zabiła młodziana wcale nie poprawił humoru Smoczycy. Była ona przeto w grupie wieśniaków, która z mordem w oczach rzuciła się na nie wcześniej... i co teraz? Przez uderzenie serca, gdy kobieta podchodziła do nich z nagim ostrzem w dłoni Rhaena podziękowała bogom choć za czystą śmierć spodziewając się, że ta poderżnie im gardła. Przerżnęła jednak więzy. Co tu było grane?! Dziewczyna wstała wciąż plecami przy słupie rozcierając zdarte od sznurów i szarpaniny nadgarstki. Gdy oddali im odzienie w ślad za Pru włożyła swoje ubrania pospiesznie. -Ocaliliście nas przed nim... dlaczego? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 8:46 pm

MG




- Pieprzony gwałciciel, porywał nasze dziatki, smażył na wolnym ogniu i zjadał - ich wybawczyni splunęła siarczyście i wyprowadziła z izby. Okazało się, że byli pod ziemią. Wyszli wąskim korytarzem, później po drabinie, a następnie przed chatkę. Ich oczom ukazało się przypalone, dziecięce ciało, zwisające z dachu. Rój much brzęczał głośno. Widok i smród przyprawiał o torsje. Wieśniacy, odwracali głowy. Jedynie ich przywódczyni, śmiało przyjrzała się zwłokom.
- Zwierz - mruknęła pod nosem rozeźlonym głosem.

Gdy odeszli od chatki, kobieta zdecydowała się, że najwyższy czas, by porozmawiać.
- Nikt nie zasługuje na taką śmierć, jaką ten niegodziwiec gotował swym ofiarom - powiedziała dość obojętnym tonem. Mam nadzieję, że zrewidujecie swoje opinie na nasz temat - dodał, przyglądając się uważnie Rhaenie. Ludzie głodują, a głodni posuwają się do prawdziwego szaleństwa. Obawiam się, że musimy was rozłączyć moje panie.
Dwóch wiesniaków złapało szarpiącą się Prudence za ramiona i odprowadziło.

Pru zt

- Nie martw się, nic jej nie będzie. Tobie także nie. Wbrew waszym opiniom, nie jesteśmy dzikusami. Musimy jednak stanąć do walki o swoje prawa. Inaczej czeka nas los gorszy od tego, który szykował dla was zabójca...
Szli dalej. Rhaena, jej wybawicielka i szczupły wieśniak o zdrowych zębach - rzadkość.
- Zwą mnie Helena - mówiła dalej kobieta. - A to jest Gregor. Nie martw się, pani, nie prowadzimy cię w niebezpieczeństwo.
Las rzedniał.
- Jesteśmy dostatecznie daleko od tego przeklętego miejsca. Wypada nam odpocząć.
Gregor rozpalił ogień. Niestety, nie mieli jadła.
- Jeśli król nas nie wysłucha, nie będziemy mieli innego wyboru. Chwycimy za broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 9:08 pm

Niesamowite! Wyprowadzono je z ich więzienia. Były pod ziemią, się psychol dokopał! Po drodze kobieta nie odzywała się. Obejmowała się jedynie ramionami i gładziła po sińcu na ramieniu, który był już większy od jej dłoni.Na zewnątrz dostała mdłości i odruchu wymiotnego. Tego wszystkiego było zbyt wiele! Zgięła się w pół i zatrzęsła gwałtownie. Miała jednak pusty żołądek, w rezultacie odruchu zaczęła tylko kaszleć. W tym czasie odprowadzono gdzieś Lady Geryjoy. Nie odpowiedziała na zapewnienia. Wątpiła w nie trochę ale wolała zachować to dla siebie. Gdy kobieta wyjaśniła jej kim był psychopata i co prawdopodobnie by z nimi zrobił o mało co nie dostała ataku konwulsji po raz kolejny. Tak czy siak jej twarz była bardziej sino - szara niż biała.
Rhaena nie miała wyjścia jak ruszyć dalej... za kobietą i Gregorem. Kiedy się przedstawili skinęła słabo głową. Była obita, zmęczona i głodna, wyglądała jak siedem nieszczęść z potarganymi włosami, plamami krwi na ciele i w podartym tu i ówdzie stroju do polowań. Straszne. -Gdzie mnie prowadzicie? - Zapytała Helen, gdy przycupnęły przy rozpalanym przez chłopaka ognisku. Nie miała pojęcia czy idą w stronę miasta czy wciąż głębiej w Królewski Las. -A co król ma zrobić z suszą? - Odpowiedziała pytaniem. -Nie zrozumcie mnie źle. Walczycie o siebie i swoje racje, a król musi pogodzić potrzeby całego królestwa. Pogodzić obowiązki, zapewnić nam ochronę. Odpowiedzieć na wojnę, która rozszalała się w Dolinie Arrynów. Króla już raz próbowano zamordować innych członków Królewskiego Rodu także.Król ma wiele spraw na głowie. - Westchnęła. Nie wiedziała czy to paplanie się spisze, czy pojmą, czy się wkurzą. -Bunt chłopów w niczym nie pomoże. Nie chcę, żeby tereny przy Królewskiej Przystani spłynęły krwią, ale... - Ugryzła się w język nim dokończyła. Zamaskowała to westchnięciem. -Co z moimi ludźmi? Zabiliście wszystkich?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 10:00 pm

MG



- W dobrą stronę - odrzekła enigmatycznie kobieta. Wyciągnęła ręce w stronę ogniska. Choć panowała susza, wieczory w lesie były chłodne. Poza tym, ogień dawał poczucie bezpieczeństwa. W drodze znów zdawało się, że słyszeli wilcze wycie.
Gregor dołożył gałęzi do ogniska, po czym zniknął za drzewami.
- Co ma zrobić król? - uśmiechnęła się smutno Helen. - Może nie wydawać Turniejów, na które idą całe nieudane plony. Nie wybijać wszystkich, którzy ośmielą się zapolować w jego lasach. Sprowadzić żywność z innych terenów Westeros. Słuchy chodzą, że Dorzecze złamało królewski pokój, a król nic z tym nie robi. A Dorzecze jest żyźniejsze i bardziej urodzajne od innych krajów...
Helen poprawiła warkocz płowych włosów.
- Twoi ludzie dostali to, na co zasłuzyli - odrzekła krótko.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 10:18 pm

lW dobrą stronę!? Dziewczyna o mały włos nie prychnęła. Nie ma to jak wymijając odpowiedź! Wo dobrą dla kogo?! dla nich, czy dla niej!? Rhaena nie miała pojęcia gdzie jest, mogła prowadzić ją wszędzie, do miasta, do wioski, w kolejną pułapkę, na stos, do kruczej klatki... gdziekolwiek! -Odpowiedział. Posłał ludzi. Na karanie zdrajców przyjdzie czas. Ludzie nie przemieszczają się szybko jak kruki, nawet konno. - Spróbowała obronić bratanka, ale po chwili westchnęła i darowała sobie dalsza przeprawę przez ten temat. -Możecie coś wskórać pokojowo. Na miecz, król odpowie ogniem i krwią. - ostrzegła kręcąc zrezygnowana głową. Co planowali. Jeśli któryś głupiec pojawi się na dworze z nią jako zakładniczką do tego w tym stanie... zginie w męczarniach, a okoliczne wiochy spłoną. Posłanie ptaka, czy posłańca tez nie będzie mądre. Co oni kombinowali.
Gdy Helen odpowiedziała jej na ostatnie pytanie Rhaena wstała gwałtownie patrząc na kobietę. -Zamordowaliście ich. Na to zasłużyli? Na taką śmierć!? Bo stanęli w obronie swojej pani?! Kobiety, którą chcieliście ściągnąć z konia i zabić w napadzie szału? Tym wam zawinili? Chcieliśmy odjechać, to wy zaatakowaliście, bronili nas. Każdy z nich miał żony i dzieci. - Znowu się wzburzyła, może znowu nierozsądnie, ale nie panowała nad tym. Zasłużyli na to?! Helen raczyła żartować, co za tupet! Zasłużyli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 17, 2013 10:59 pm

MG



Kobieta pokręciła głową, dając znak rezygnacji. Bogata panna z królewskiego rodu, która nigdy o nic nie musiała walczyć nigdy nie zrozumie biedaków, dla których każdy dzień jest zmaganiem o kawałek starego chleba. Dorzuciła do ognia, przemilczając uwagi Rhaeny. Rozmowa nie miała sensu. Smoczyca była smoczycą. Tak jak każdy z jej rodu, znała tylko własne racje. Innych nie uznawała. Tym razem jednak zdawało się, że dla wieśniaków przelała się czara goryczy.
Podniosła wzrok na Rhaenę. W jej oczach widać było bezdenny smutek.
- Cóż, Rhaeno Targaryen, iście należysz do swego rodu - powiedziała powoli.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 10:46 am

Tego było dość. Nie rozumiała tych ludzi, nie potrafiła się z nimi dogadać. była obolała, głodna i zmęczona. Osunęła się na kolana i pochylając się ukryła brudną twarz w dłoniach. Zaczęła płakać. Musiała sobie jakoś upuścić emocji, strachu i napięcia całego dnia. -Masz rację. Nic nie rozumiem. Jestem Targaryenem. Urodziłam się i dorastałam na zamku. Nigdy nie byłam głodna. Zawsze strzegli mnie wierni rycerze. Niczego mi nie brakowało. Uczono mnie i wychowano na damę. Nie znam waszych problemów, wy nie znacie moich i innych możnych. - Chlipała w swoje dłonie, ale zwracała się do Helen. -Nie znam strachu o to czy jutro coś zjem, czy ktoś nie złupi mojej wioski, czy przeżyję. Dlatego nie potrafię z wami rozmawiać. Co bym nie powiedziała tylko pogarszam sprawę... tak jak na trakcie... a przecież nie chciała by komukolwiek tam się stała krzywda... a zginęli ludzie. Twoi przyjaciele zarówno jak i moi. - Nie wspominając, że i ona sama o mały włos nie postradała życia. W sumie wciąż nie czuła się specjalnie bezpiecznie. -dzieli nas przepaść niemal nie do przeskoczenia. Ja nie rozumiem was, wy nas i każdy ma swoją rację, której się trzyma. Jest z tego jakieś wyjście? - Chlipała jeszcze jakiś czas. W końcu jednak otarła twarz i osuszyła ją w rękaw. Pociągnęła nosem i wzięła dwa głębokie wdechy. -Co ze mną zrobicie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 1:58 pm

MG



Helen przyjrzał się uważnie płaczącej Rhaenie. Jej jasne włosy były w nieładzie, odzież brudna i postrzępiona, choć wciąż w nienajgorszym stanie. Twarz skryła w brudnych dłoniach.
- Nie czas ku łzom, pani - powiedział wieśniaczka. Jej twarz była łagodna i smutna, a mimo to w jej oczach widać było siłę.
- Ktoś musi zmienić stan rzeczy - podjęła. - A tym kimś będziesz musiała być Ty, pani.
Krzaki zaszeleściły i znikąd pojawił się Gregor. Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech, gdy usiadł obok Rhaeny. W dłoniach trzymał niewielką kuropatwę.
- Dzisiaj nie będziemy głodować - oznajmił pogodnym głosem, biorąc się za oskubywanie zdobyczy z piór.
Helen wyjęła zza pazuchy mały bukłaczek z wodą. Upiła łyk, potem podała go Gregorowi. Chłopak również napił się odrobinę, po czym podał wodę Rhaenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 2:08 pm

-Ja? - Zapytała siadając by było jej choć troszkę wygodniej. -Nie jestem władcą ani politykiem Helen. Do tego jestem kobietą. W tym kraju władają mężczyźni. Jedyne co mogę zrobić to próbować być głosem w Radzie Królewskiej, a to czasami...eh... to nie jest takie proste jak to możecie rozumieć. Słowa nie wystarczą, a słowa kobiety często są uważane za mniej znaczące. Do tego przecież nie jestem królową, tylko ciotką króla, w dodatku młodszą od niego o całe lata. - Ostatni raz pociągnęła nosem, nim wróciła do względnego porządku i panowania nad sobą. Przyszedł Gregor, z polowania jak widać, bo miał kuropatwę. Na jego słowa skinęła głową. Milczała, gdy otrzymała wodę. Napiła się kilka niewielkich łyków, byleby zwilżyć gardło i przepłukać usta. Oddała bukłak... te kilka łyczków nie ugasiło pragnienia, ale panowała susza, o wodę też było coraz trudniej, a Rhaena nie należała do osób, które srają wyżej niż głowę mają. Może nie rozumiała wielu kwestii i nie potrafiła dogadać się ze wszystkimi tak jakby chciała, czy to przez wychowanie czy cięty język, to potrafiła współczuć i był dobra, niech to szlag.
-W lesie nie jest bezpiecznie w nocy... zwłaszcza w nocy... - mruknęła wyciągając dłonie do ognia. Na nadgarstkach miała czerwone pręgi, uch, aż skrzywiła się na ich widok! -Wciąż nie powiedzieliście mi gdzie idziemy i co chcecie ze mną zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 2:41 pm

MG



- To Ty musisz stać się głosem rozsądku, Rhaeono Targaryen. Tylko kobieta potrafi prawdziwie zrozumieć cierpienie innych - powiedział Helen. Odebrała bukłak, który pieczołowicie zamknęła i schowała pod ubraniem.
Gregor tymczasem zajmował się zdobyczą. Dopiero teraz Rhaena miała chwilę, by mu się przyjrzeć. Młody, wysoki, mocno opalony o ciemnej, zmierzwionej czuprynie i takimże zaroście. Jego białe zęby błyskały, gdy się uśmiechał. Był wysokie i szeroki w barkach. Jego dłonie pracowały sprawnie przy kuropatwie.
- Ognisko odstraszy wilki. W tych stronach nie ma ich wielu, a nie zdążymy już opuścić lasu przed zmrokiem - powiedział Gregor.
- Co do tego gdzie zmierzamy - powiedziała smutno Helen. - Pokażemy Ci, jak żyją ludzie w tych czasach. Potem będziesz mogła ruszyć w swoją stronę. Lecz tylko Ty jedna będziesz mogła zapobiec nieuniknionemu... - dodał enigmatycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 2:53 pm

Helen naprawdę nie wiedziała w kim pokłada nadzieje. Rhaena była ostatnią osobą, która nadawała się do tego czego oczekiwała od niej kobieta. Jak lekkoduch, rozbrykane dziecko, któremu nigdy nic nie brakowało może coś zmienić. Co ma zmieniać osoba, która wychodzi z założenia, że zawsze wszystko jakoś się ułoży i skończy dobrze? Jak Rhaena też ma zmienić myślenie, skoro mimo tak parszywej sytuacji w jakiej była jeszcze dwie godziny temu, przywiązana do słupa, niemal naga i czekając na gwałt i niechybną śmierć, wyszła z tego jedynie z otartymi od sznura nadgarstkami, c nienaruszoną cnotą i zdrowa. Równie dobrze mogła powiedzieć Hele, że wszystko na pewno się ułoży. Susza nie będzie trwała wiecznie. Będzie dobrze. To by dopiero było! -Zwracacie się do niewłaściwej osoby. - Mruknęła obejmując się ramionami i kuląc przed ogniskiem. -Nic nie jest nieuniknione, ale nie jestem typem osoby, która mogłaby zapobiec czemukolwiek... Nawet nie wiem czy zostanę w Królewskiej Przystani jak wrócę do miasta. Od jakiegoś czasu chciałam wrócić na Smoczą Skałę... - Dodała cicho nie patrząc na nikogo. Gapiła się w ognisko, pustymi, zmęczonymi oczami. -Po prostu odpocznijmy... wystarczy mi wrażeń jak na jeden dzień... - westchnęła po chwili ciszy i oparła czoło od podkurczone do siebie kolana... była taka zmęczona...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 4:30 pm

MG



Zaczęło się ściemniać. To był długi i straszny dzień. Pytanie, jaka będzie noc...?

Gregor zaczął opiekać zdobycz. Patrząc na jej rozmiary, nie można było się spodziewać uczty. Niemniej jednak, zawsze to jakaś strawa. O ostatnimi czasy było o nią coraz trudniej. Niż też dziwnego, że zdobycz wywołała radości Helen i Gregora. Już po chwili, zapach pieczystego dotarł do nozdrzy wygłodniałych łowców przygód, wzmagając tylko niemiłe uczucie ssania w żołądkach. Całe szczęscie, nie musieli już długo czekać. Gregor sprawnie podzielił pieczeń na trzy równe porcje (choć sam pewnie zjadłby kilka takich pieczeni).

- Ci, którzy myślą o sobie niewiele, zazwyczaj warci są więcej od tych, którzy uważają się za zbawców świata - mruknęła do siebie Helen, racząc się kolacją.
- Musimy wyznaczyć warty. Obawiam się, że każdy z nas będzie musiał czuwać - wtrącił Gregor. - Helen będzie pierwsza. Potem ja, a na końcu Ty, Pani...

Helen zasnęła zaraz po kolacji, w półsiedzącej pozycji, oparta o pień drzewa. Gregor zdawał się być senny, lecz wciąż czuwał, co jakiś czas doglądając do ognia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Wto Cze 18, 2013 5:36 pm

Rhaenia ściskał się z głodu żołądek! Przy koniach miały prowiant na polowanie, do tej pory jadłaby z pięć razy, albo i więcej. Wieczerza, przystawki, słodycze, owoce, co tylko. Teraz... nigdy chyba nie była tak głodna, nawet jako dziecko, gdy całymi dniami ganiała z bękarcim bratem po Smoczej Skale. Nie odpowiedziała na słowa Helen rozważając je w duchu. Co jeśli ta miała rację?! Tego Rhaena się w tej sytuacji chyba bała najbardziej, że to faktycznie tylko ona będzie mogła coś zmienić. Odebrała swoją porcję mięsa i urwała kawałek mięsa palcami szybko wkładając ja do ust. Omal się nie zadławiła. Kaszlnęła i zasłoniła usta dłonią. Mięso bez przypraw, które zostało upieczone nad ogniskiem, a nie przyrządzone w kuchni?... cholera, to nie było coś co mogło smakować, ale nie wybrzydzajmy. Rhaena szybko dworską sztuczką powachlowała dłonią przy lekko rozchylonych ustach i wciągnęła powietrze jakoby mięso było zbyt gorące. Potem je przeżuła i przełknęła. Sądziła, że była bardziej głodna, może to dlatego, że przywykła jadać inaczej. Połowę swojej porcji oddała chłopcu, który niemal swoją połknął na raz. -Dziękuję. - Powiedziała krótko, wycierając usta.

-Warty? - Zapytała i niespodziewanie uśmiechnęła się przypominając dziecięce zabawy z bratem i dziećmi mieszkańców. Podchody i obozy, księżniczki i rycerze. Wtedy też mieli warty, ale tam nie było nic na poważnie. Nikt nie mógł ich naprawdę skrzywdzić...

Gdy więc pierwsza osoba stanęła na warcie, Rhaena zwinęła sie w kłębek na ziemi i zasnęła, ale tylko dlatego, że była koszmarnie zmęczona. Wierciła się i miała płytki sen, ale zawsze to sen...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Cze 19, 2013 6:48 am

MG



Nocny las był niespokojny. Co rusz, Rhaenę budziło hukanie sowy - nocnego łowcy wypatrującego zdobyczy lub odległe wycie wygłodniałych wilków. Całe szczęście, zdawało się, że zwierzęta zbyt boją się ognia, by zbliżyć się do naszej wesołej trójki.
Inną sprawą była wygoda snu. Twarde podłoże i ten cholerny korzeń, który uciskał ją w nerkę. Gdy tylko budziła się z płytkiego snu, Rhaena musiała zmienić pozycję. No cóż, leśna ściółka to nie do końca to samo co miękkie łoże w Czerwonej Twierdzy.

- Pani, zbudź się - zdawało się, że wciąż jest środek nocy, gdy Helen mocno potrząsnęła ją za ramię. Na twarzy wieśniaczki widać było zmęczenie. - Twoja kolej. Pamiętaj, by ognisko nie wygasło.
Nie czekając na reakcję Rhaeny znów zajęła swoje miejsce.
Gdy tylko Rhaena ocknęła się, zauważył, że Gregor śpi ledwie o stopę od niej. Młody mężczyzna podłożył swoje silne ramiona pod głowę i spał na boku. We śnie wydawał się bardzo spokojny, jakby był szlachcicem, który nie musi martwić się o jutro.
Ale cóż, dość zbędnych rozważań. Czas przejąć wartę.
Złowrogo zahuczała sowa.
Z oddali dobiegło ją wycie. Wciąż daleko, ale jakby bliżej niż w momencie, gdy usypiała. A może tylko jej się wydawało...?
Ognisko powoli przygasało. Leżało przy nim jeszcze kilka gałązek, lecz nie oszukujmy się. Nie wystarczy ich do rana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Królewski Las   

Powrót do góry Go down
 

Królewski Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Królewski Stos
» Królewski Szlak
» Królewski Las
» Gospoda "Królewski Zajazd"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony-