a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Królewski Las - Page 3



 

 Królewski Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar
Włości Korony
Liczba postów :
465
Join date :
23/03/2013

PisanieTemat: Królewski Las   Sob Kwi 20, 2013 6:20 pm

First topic message reminder :

Królewski Las jest na dość dużym obszarze, znajduje się po drugiej stronie Królewskiej Przystani. Jest to prywatny teren myśliwski króla Westeros, wiadomo jednak, że niektórzy sławni bandyci mają tam swoją kryjówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Cze 19, 2013 7:19 am

Wszystko koszmarnie. Las był nieznośnie głośny, podłoże twarde, niewygodne i nierówne. Każda pozycja wydawała się gorsza od poprzedniej. Kiedy dziewczyna obudziła się raz kolejny, stała nad nią Helen oznajmiając, że jej warta nadeszła. Rhaena przetarła oczy i usiadła z jęknięciem. Wszystko ją bolało, wszystko! Nabiła sobie kilka dodatkowych siniaków, bolały ją nerki i odgniotła sobie zadek. Wstała powoli, by się rozprostować i nie zasnąć. Czuła, że będzie ciężko. Spojrzała na chłopaka i Helen, oboje już spali. Dziewczyna przeciągnęła się i dorzuciła do ognia, by ten nie zgasł. -Na bogów... to nie wystarczy... - jęknęła do siebie i rozejrzała się. Miała nazbierać gałęzi na opał!? Naprawdę przypominały jej się wybryki z bratem, ale ostatnie ognisko paliła tyle lat temu... Nie było na co czekać, wzięła z ognia jakiegoś badyla, by choć kilka minut robił jej za marną podróbkę pochodni, gdy oddali się od ognia by poszukać opału. Oddalała się powoli wchodząc między drzewa. Starała się iść ostrożnie i póki badyl płonął oświetlała sobie co mogła. Pilnowała by widzieć ognisko między drzewami, jak straci je z oczu to koniec, zgubi się i tyle będzie z jej warty. -Co mnie pokusiło z tym polowaniem? Mało mi było w Zapchlonym Tyłku. Mało mi było w lochu z zamachowcem, no mało. Musiałam pojechać do lasu... teraz mam. Nigdy się nie nauczę. Ojciec się w grobie przewraca... Rhaena co Ty wyprawiasz... niech to szlag. - Mruczała do siebie starając się wypatrzeć gałęzie i patyki, które zbierała i układała na ramieniu, by miała czym utrzymać ogień choć do świtu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Cze 19, 2013 7:35 am

MG


Światło improwizowanej pochodni nie wiele dawało. Jedno jednak trzeba mu przyznać. Sprawiało, że las zdawał się jeszcze straszniejszy niż w rzeczywistości. Skąpe, pomarańczowe światło wyepłniło jej otoczenie długimi, zniekształconymi cieniami. Zdawało się wręcz, że drzewa ożyły, poruszając powyginanymi od wiatru gałęziami. Choć pewnie była to tylko wyobraźnia, to Rhaena była przekonana, że słyszy szepty. Czyżby wiedźmy, o których opowiadały stare niańki? Nie, niemożliwe! Przecież to tylko bujdy. Banialuki wyssane z palca lub spłodzone przez opętany umysł. A co jeśli to z jej umysłem dzieje się coś strasznego? Na bogów, kolejny patyk. Byle szybciej i wracać do Helen i Gregora. Oni zdawali się być tacy spokojni. I uratowali ją. Tak, szybciej, szybciej.

Raz czy dwa zdało jej się, że kilka jardów dalej, w zaroślach zobaczyła parę bladych oczu. Od tej pory, wciąż miała wrażenie, że obserwują ją ślepia bestii, a każdy szelest sprawiał, że serce zamierało.

A szepty były coraz wyraźniejsze. Na bogów, chyba traciła zmysły. Może to przez skrajne wyczerpanie, zarówno fizyczne jak i psychiczne.

- Nie udało się. Cholerni wieśniacy. Mielibyśmy Smoczycę z głowy!
- Najpierw Zapchlony Tyłek, teraz to.
- Cholerny staruch dał nam niemożliwe zadanie.
- Wszystko przez wieśniaków.


Czy to złudy czy faktycznie to słyszała? Cholera, wystarczająco gałęzi czy nie, czas wracać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Cze 19, 2013 9:53 am

Była zmęczona, zbyt zmęczona, przekroczyła wszystkie progi ostrzegawcze. Czuła się fatalnie, a pogorszyło się jak wlazła między drzewa. Długie cienie, szum liści, szepty, oczy potworów leśnych! To musiało jej się zdawać... musiało... nie po to bogowie zesłali jej ratunek, nędzny bo nędzny, ale zawsze, by teraz zeżarł ją jakiś wilk! Miała swój dymiący patyk, nikt nie podejdzie... -Jak następnym razem wpadnę na cudowny pomysł konnej przejażdżki, albo polowania, położę się do łóżka. Pościel nie będzie usiłował mnie zgwałcić i zabić. - jęknęła do siebie podnosząc kolejny patyk. Znieruchomiała, coś niebezpiecznie blisko zaszeleściło. Nastawiła uszu. szepty, wciąż te szepty! Wmawiała sobie, że to tylko złudzenia, zmęczenie i paranoja, ale kiedy usłyszała słowa... Wypuściła z rąk cały chrust, łącznie z dymiącym patykiem. Chciała zerwać się do biegu, ale stała. Jak zacznie biec narobi hałasu, usłyszą ją i dogonią... -Dlaczego? Dlaczego? - Jęknęła do siebie i zaczęła się wycofywać w stronę ogniska. Jak najciszej potrafiła i powoli, inaczej nie mogła, teraz poruszała się całkiem po omacku. Jeśli nie bardzo była w stanie iść, bo było ciemno i teren zły, to przylgnie plecami do drzewa i wstrzyma oddech. Będzie chciała przeczekać, niech ją miną i pójdą w pizdu! Miała szaro czarne ubrania i brudne włosy, mogli jej nie zauważyć, w mrokach lasu przyklejonej do drzewa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Cze 19, 2013 2:59 pm

MG


Rhaena wypowiedział do siebie kilka posępnych słów i... Cisza! Szepty ustały!
Smoczyca zaczęła powoli wracać do ogniska. Zdradzieckie uczucie bycia obserwowanym nasiliło się. Krzaki znów zaszeleściły. Zamigotała para bladych oczu. Trzask łamanej gałązki. Z kniei wydostał się... zając. Uf. To tylko zając.

- Słyszałeś coś?
- Tak, słyszałem, zawrzyj jadaczkę.
- Chędożony las.
- Zawrzyj jadaczkę, rzekłem!

Szepty, znów szepty! A gdzie to ognisko? Przecież było tak blisko. Gdzie ono jest do cholery?! Co?! Zgasło?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Sro Cze 19, 2013 3:31 pm

Źle słyszała? Tam nikogo nie było!? Na pewno źle słyszała. To jej zmęczony umysł płatał jej figle. Zamachowcy z Zapchlonego Tyłka zostali zabici, albo pojmani, nikt nie uciekł! Nikt, nie mógł, oni nie mogli mieć z tym nic wspólnego... a jeśli? Stała za drzewem drżąc ze strachu i ledwo panując nad oddechem, który robił się coraz szybszy. Miała wrażenie, że do tego jeszcze jej serce podchodzi do gardła. Gdy z boku zaszeleściły krzaki, wstrzymała oddech... to koniec! Wyjdą prosto na nią, zobaczą ją! Zając! Zza krzaka wyskoczył zając. Rhaena pisnęła zasłaniając usta dłonią. Głupi zwierz! Mało tego usłyszeli ją! Dziewczyna wciąż jedną ręką zasłaniając sobie usta by nie dyszeć zbyt głośno zaczęła rozpaczliwie szukać łuny ogniska między drzewami. Dokładała do niego przed wyjściem, nie mogło zgasnąć! Czyżby się zgubiła?! Tak się pilnowała! Nadstawiła jeszcze raz uszu, kolejne szepty, niemal zewsząd, ale te wyraźniejsze. Nie miała wyjścia, staniem tu nic nie osiągnie, skoro więc nigdzie nie dostrzegł łuny ognia, ruszyła po omacku naprzód, byle dalej od rozmawiających ze sobą szeptów, miała nadzieję, że idzie w stronę ich... obozu, gdzie spali Helen i ten chłopak o białych zębach. Tak żalowała, że nie zabrała ze sobą sztyletu, który podarował jej brat!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 8:01 am

MG



Nocny wiatr sprawiał, że las szumiał złowrogo. Strach zaś dodawał Rhaenie skrzydeł. Mimo iż w ciemności potykała się i upadała na kolana, szła dalej. Jej serce biło jak oszalałe, a żołądek ściskało przerażenie. Każdy szelest (których w lesie nie brakowało) był dla niej niczym zapowiedź rychłej śmierci. Tutaj nie było wielkiego najemnika, których ruchem ręki mógłby zmiażdżyć czaszkę zamachowcowi. Z resztą, jakiemu zamachowcowi? Wszyscy nie żyli, czyż nie...?

Znowu się potknęła.
- Kurwa! - zaklął znajomy głos. O siedmiu! Dzięki wam!
- Patrz jak łazisz! - sapnęła zaspana Helen, o którą potknęła się Rhaena. - Gdzie ognisko? Toć mówiła, by nie wygasło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 8:24 am

Serce dziewczyny kołatało się w gardle, nie była w stanie nawet pisnąć, nawet oddech zdawał się być trudnym zadaniem. Szła dalej, raz po raz się potykała i upadała, czuła że ma pozdzierane i obite kolana i łokcie, ale to nic. Lepiej się poobijać niż dać się zabić no nie? Potknęła się raz kolejny i wyłożyła się jak długa. Jęknęła obracając się, wtem jej przeszkoda się poruszyła i odezwała. -Helen. - Zawołała natarczywym szeptem. -Ktoś tu jest, słyszałam ich w lesie. Dwóch mężczyzn, chyba mnie szukali. - dodała pospiesznie, i podpełzła na czworakach do kobiety i potrząsnęła nią za ramie by się obudziła. -Musimy się stąd zbierać. Lepiej żeby nas nie znaleźli. - Potrząsnęła nią znowu. Z początku starała się tłumic paranoje i strach, tak jak w spotkaniu z myśliwym w czerni... źle na tym wyszły, omal ich nie zgwałcił i nie pozabijał, teraz już poddała się temu lękowi, wolała być ostrożna i uciec przed zagrożeniem, które mogło nie istnieć niż zignorować prawdziwe niebezpieczeństwo i zostać w tym lesie na zawsze jako kupka kości i gnijącego mięsa. -Wstawaj słyszysz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 10:06 am

MG



- O czym Ty mówisz? - zapytała Helen, nie całkiem przytomna. Otrząsnęła się i ściszyła głos. - Jacy mężczyźni? W środku nocy w lesie? Dlaczego mieliby ktoś Cię szukać w lesie?
Rozejrzała się. Wśród ciemności niewiele było widać.
- Kto wiedział, że jedziesz na polowanie?
Sięgnęła do pasa, by sprawdzić czy wciąż tam jest jej sztylet. Był.
- I gdzie to ciężkiej cholery jest Gregor?
Dopiero teraz, Rhaena sobie uświadomiła, że chłopak gdzieś zniknął. Cholera. Czyżby...
- Tu jestem - odezwał się męski głos, a Gregor wyłonił się z krzaków. - Zbliża się do nas grupka ludzi. Uzbrojeni po zęby. Lepiej się zbierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 10:16 am

- Nie wiem jacy mężczyźni. - jęknęła. -słyszałam ich jak szukałam opału. Nie widziałam ich, ale to nie straż miejska. - szeptała natarczywie. -Mówili coś o Zapch... - przerwała gdy Helen zwróciła uwagę na brak chłopca. Dziewczyna rozejrzała się trwożnie, nie było go. Zaraz jednak przybliżył się wychodząc spomiędzy drzew i potwierdzając to co Rhaena słyszała. -Widzisz, nie odbija mi. Zbierajmy się, jak nas znajda z pewnością zabiją. - Dlaczego tak panikowała, dlaczego zakładała taki scenariusz, przecież to mogła być straż miejska, albo Gwardia Królewska! Rhaena nie wróciła na noc do Zamku, mogli jej szukać... chyba jednak nie. -Nikomu nie powiedziałam. To miała być krótka wyprawa, przejażdżka po lesie, widziałaś jak nieliczną miałam obstawę. - Dodała szybko. Wstała i rozejrzała się ponownie... w którą stronę iść... nie miała pojęcia. -Jak złapią was ze mną, was tez zabiją... - jęknęła. Miała dość krwi na rękach. Wieśniacy, trzech jej rycerzy... teraz w niebezpieczeństwie była i Helen i Gregor... ciekaw ile jeszcze krwi popłynie nim minie doba od opuszczenia miasta... Oczywiście Rhaena ruszy za wieśniakami, oni lepiej znali te lasy, dziewczyna sama mogła wleźć prosto w łapy tamtych uzbrojonych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 11:04 am

MG


- Ktoś musiał wiedzieć - syknęła gniewnie Helen. Towarzystwo Rhaeny stało się bardzo niebezpieczne. Niemniej jednak, wieśniacy nie zamierzali jej porzucić.
- Gregor, prowadź - rozkazała kobieta.
Mężczyzna kiwnął głową i ruszył pochylony przed siebie.
- Idź za nim, ja będę z tyłu - rzuciła Helen, popychając lekko Rhaenę.  

Gregor prowadził pomiędzy drzewami, co jakiś czas przystając przy karłowatych iglakach i nasłuchując. Co jakiś czas słyszeli gniewne okrzyki, lecz nie mogli rozróżnić słów. Z daleka zaś wycie wilków robiło się coraz bardziej natarczywe i gniewne, jakby dzikie stworzenia wyrażały niezadowolenie z tak licznej obecności ludzi na ich terenie.
Gregor ujął Rhaenę za dłoń, gdy ta o mało co nie zwaliła się w mrowisko.
- Cichaj, Pani, cichaj - rzucił pospiesznie, gdy wtem...

...strzała pojawiła się znikąd, niczym bezglośny zabójca. Tylko szczęście uratowało życie Gregora. Jeden cal różnicy i straciłby oko, tymczasem zaś strzała tylko drasnęła mu skroń. Gregor zachwiał się, lecz nawet nie stęknął. Otarł zakrawioną skroń dłonią i pociągnął Rhaenę dalej. Do krzyków i wycia dołączył skowyt psów. Helen zdawała się gdzieś zniknąć.
- Wszyscy czarci - sapnął Gregor. - Pani, musi wspiąć się na drzewo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 11:30 am

Co za ludzie! Mogli uciec! Opóźniała ich, czuła się i była w tym lesie, po ciemku, nieporadna jak małe dziecko. Co raz się potykała i przewracała, cud, że jeszcze sobie kostki nie skręciła, jej szczęście, że miała kombinezon i wygodne buty akurat do lasu, co nie zmienia faktu, że zmęczona, osłabiona, głodna, przerażona i po ciemku nie potrafiła biegać po korzeniach! Oni radzili sobie lepiej, a mimo to zostali z nią Gregor złapał ją za rękę i podtrzymywał, inaczej leżałaby już kilka razy. Między drzewami zniknęła Helen... nie nadąża? Nie możliwe! Została z tyłu by odciągnąć albo zmylić pogoń? Zwariowała!? Dlaczego? Czyżby oni naprawdę w nią tak wierzyli, że gotowi byli oddać życie? Brednie, to też jest niemożliwe, zapewne potknęła się i upadła.
Kiedy strzała świsnęła jej koło ucha ranią twarz chłopaka, dziewczyna pisnęła cicho zasłaniając usta dłonią. -Nic ci nie jest? - Zapytała trwożnie. Kiedy chłopak pchnął ja w stronę drzewa nie protestowała. Wiedziała, że to koniec... dla niej i dla niego, ale...
Była zmęczona i obolała, ale wspinaczka na drzewa nie była jej obca. Co prawda ostatni raz wspinała się jakieś 7 lat temu, ale jednak. Chwyciła gałąź, sprawdziła czy wytrzyma, znalazła oparcie dla nóg i wciągnęła się na pierwsze "piętro". -Gregor, wchodź za mną, szybko. - Rzuciła do chłopca i wspięła się kolejne piętro wyżej, potem jeszcze jedno, nie ryzykowała wejścia wyżej, nie znała drzewa i było ciemno, a ona zbyt zmęczona. Tylko co jej da wspięcie się na drzewo? Samych ludzi mogłaby tym wykiwać, ale oni mieli psy, te wyczują ją, śmierdziała krwią na staję! Psy ją wywęszą a ludzie ściągną ja na ziemie i w najlepszym przypadku pojmą ze sobą... w gorszym zabiją, w najczarniejszym i zgwałcą i zabiją. wiedziała o tym, wiedziała, ale mogła tylko spokojnie stać na gałęzi starając się panować nad oddechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 3:38 pm

MG


Rhaena miała wiele powodów do obaw, ale cóż było robić... Zadarła kiecę i hyc na drzewo niczym małpki z Essos. Gregor, choć bardzo postawny, okazał się równie zwinny. Złapał się mocno gałęzi i podciągnął do góry, przebierając nogami po pniu. I wyżej. I znowu. W końcu zatrzymali się, z jakieś osiemnaście stóp nad ziemią. Zbyt wysoko dla psów. Zdecydowanie wystarczająco nisko, by dosięgnęła ich strzała z łuku.

Odgłosy ludzi w dole nasilały się. Tak samo jak i szczekanie psów oraz... wilczy skowyt. Tylko gdzie, na siedem chędożonych kurew, była Helen?
- Pani, wybacz jeśli nam się nie uda... - szepnął Gregor, który mimo pozorów, zaczynał być niespokojny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pią Cze 21, 2013 3:44 pm

Uf, chłopak wlazł za nią, staneli na jednaj wysokości, a ich uszu dobiegały odgłosy. Nic jeszcze nie widzieli, ale głosy i ujadanie były coraz bliżej. To kwestia kilkunastu uderzeń serca nim ich znajdą. Kiedy chłopak przemówił spojrzała na niego. Na jej twarzy malował się jakiś dziwny spokój i determinacja... czyżby się pogodziła, że zaraz zginie? Raczej nie, może miała plan? Kto wie...
-Nie mam co wybaczać. Zrobiliśmy co mogliśmy. Dziękuję. - Odpowiedziała chwytając chłopca za dłoń i uściskając ją mocno by dodać mu otuchy. Może to pusty gest, w obliczu pewnego zagrożenia, ale wiedziała, że lepsze to niż zimna obojętność. -Będzie dobrze. - To usiłowała wmówić, nie tyle chłopakowi co sobie samej. Potrzebowała siły, a kolana tak jej się trzęsły, że cud, że się jeszcze nie rozleciały. -Ćśśś... - przyłożyła palec do ust, gdy głosy zaczęły osiągać apogeum... zaraz tu będą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Nie Cze 23, 2013 8:01 pm

MG



- Han, ruszaj rzyć!
- Toć kurwa, ruszam, ciemno jak w piekle.
- Cholerne psy, szukać, szukać.
- Nie trzęś portkami, to najlepsze ogary w całym Westeros. Jak wyczują zapach, to znajdą je choćby się pod ziemię zapadły.
- No ja myślę. Za dużo Smoki mają szczęścia.
- Nie tym razem.
- Patrz, kurwa, ciągle przy tych drzewach węszą.
- I czego szczekasz kundlu chędożony?
- Cichaj, głupcze! Coś znalazły...

Choć było zbyt ciemno, by widzieć prześladowców, to słychać było każde ich słowo. I byli tuż pod drzewem, na którym skryła się dwójka uciekinierów. Sytuacja zdecydowanie nie należała do ciekawych. Pozostawało im czekać w milczeniu lub spróbować jakiejś szaleńczej walki...

- Patrz po drzewach, Han.
- Toć myślisz, że ja sowa jestem? Za ciemno.
- Skrzesaj ognia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Nie Cze 23, 2013 9:09 pm

Na bogów już po nas... - Jęknęła w myślach dziewczyna mocniej ściskając dłoń Greagora. Bała się zapewne nie mniej niż on, a nawet bardziej. Co miała jednak zrobić. Pościg otoczył drzewo za wskazówką psów myśliwskich. Może ich jeszcze nie widzieli, ale jasnym było, że ich zwierzyna chowa się na drzewie. -O bogowie, nie dajcie skrzywdzić choć tego chłopca, to mnie chcą... - Pomyślała patrząc w dół na ciemność pod nogami. -Pod żadnym pozorem się nie odzywaj... - Szepnęła do Grega jak najciszej potrafiła. Nawet tamci ją usłyszą to nie mieli prawa zrozumieć co mówiła, równie dobrze mogła szeptać modlitwy. Cóż... może nie wiedzieli, że jest z nią chłopiec, może go nie zobaczą, może choć jego zdoła uratować, skoro nie było nadziei na nic innego. Czekała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Nie Cze 23, 2013 9:54 pm

MG



- Han, ruchy z tym ogniem.
- W rzyć się chędoż.
- Hę?
- Nic, nic.
- Dawaj tu tę pochodnię!

Rhaena po chwili ujrzała na dole niewielkie źródło światła. W jego blasku zaś uwijała się dwójka mężczyzn i dwa wielkie ogary. Przynajmniej tyle było widać.

- Tu są nasze ptaszki!
- No zejdźcie na dół!
- Mości Smoczyco, zapraszamy, khe khe!
- Podpal drzewo, Han!

Jak to możliwe, że wpakowali się w takie łajno? Jeden z zamachowców podłożył ogień pod drzewo. Cóż, przynajmniej nie zmarzną...

- No, spalimy gnojków i będzie po sprawie.
- Wreszcie stary nam...

Zamachowiec urwał w pół zdania, gdy usłyszał warknięcie. Głośne, niebezpieczne warknięcie. Rhaena i Gregor z góry zobaczyli, że zamachowców otacza grupka cieni. Wilki! Psy zaskomlały. Wataha zaatakowała. Smoczyca zobaczyła jak potężny basior chwyta jednego z ludzi za gardło. Sekundę potem czlowiek leżał na ziemi, wrzeszcząc przeraźliwie oblepiony grupą wilków, które zjadały go żywcem. Psy zaczęły uciekać. Wilki ruszyły za nim. Drugi zamachowiec wskoczył na drzewo, które zaczynały lizać jęzory ognia...

A co zrobią Rhaena i Gregor? Na dole były cztery wilki pożerające ich przesladowcę. Ogień zaczynał się robić coraz większy. A tuż pod sobą mieli przerażonego człowieka z osmalonymi portkami, próbującego szukać schronienia na drzewie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 12:01 am

Ogień?! Niech to! To niemożliwe! Teraz spalą ich żywcem?! Los był wredną suką! Niemniej jednak zamachowcom nie dane było patrzeć jak Rhaena i Gregor zeskakują z drzewa prosto w ich łapy. wataha wilków zaatakowała. Co jednak z tego? Cztery wilki żarły jednego z zamachowców, drugi wskoczył na niższe gałęzie smoląc sobie zad płomieniami, które sam wzniecił. Co gorsze rozszarpanie przez wilki czy spłonięcie żywcem? NIC!! Ogień powinien odstraszyć wilki, ale przecież nie mogła czekać aż te skończą ucztę i uciekną od ognia, bo do tego czasu drzewo zdąży zająć się całe. Co więc zostaje? Skakać nie będzie, bo wilki i na nią mogą się rzucić, jedynym wyjściem została próba przejścia po gałęziach na kolejne drzewo i dalej na jeszcze kolejne. Trwała susza, las był suchy jak wiór, musieli szybko uciekać od tego ognia, bo później będzie za późno... i tak z dymem może pójść już połowa Królewskiego Lasu! -Gregor spróbujemy przejść dalej. - Poleciła chłopcu i puściła jego dłoń. Wzięła głęboki wdech na uspokojenie i sprawdziła, gdzie drzewa są siebie najbliżej, tak, że aż plątały się konarami. Tamtędy mogli próbować przejść i w tamtą też stronę dziewczyna ostrożnie, ale dość szybko postara się przemieścić, podtrzymując się rękoma gałęzi wyżej, by nie spaść od razu. -Jestem Smokiem... Smoki nie giną w płomieniach ani w paszczy wilków. - Powtarzała sobie cicho stawiając krok za krokiem na gałęziach s tronę następnego drzewa. Starała się iść lekko, by nie złamać gałęzi... cóż jesli sie nie uda to zleci, jak będzie miała szczęście to skręci sobie kark przy upadku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 7:03 am

MG



Krok za krokiem, Rhaena powoli poruszała się w stronę sąsiedniego drzewa. Ryzykowny plan, oj ryzykowny.
- Pani, szybciej - mruknął Gregor, idąc za nią. Ogień robił się coraz większy, a jego trzaskanie zdawało się przygrywać odgłosom pożerających ludzkie ciało wilków.
Jeszcze kawałek, gałąź zatrzęsła się niebezpiecznie i... Rhaena przedostała się na sąsiednie drzewo. Gregor ruszył za nią. Był znacznie wyższy i cięższy. Gałąź ugięła się. Rhaena zobaczyła jak chłopak ześlizguje się w dół. Nogą zdążył jeszcze zahaczyć o gałąź, tak że spadł głową w dół. Nawet na swej wysokości Rhaena usłyszała nieprzyjemne chrupnięcie. Gregor leżał na ziemi z szyją wykręconą w tak nienaturalny sposób, że nie było wątpliwości, iż upadek pozbawił go życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 7:23 am

Atutem dziewczyny była jej lekkość w tym wypadku. Przemknęła z gałęzi na gałąź. Gdy odwróciła się, zobaczyła, jak za nią idzie Gregor, a potem sucha gałąź pęka i chłopiec spada w dół łamiąc sobie kark. -Nie! Gregor nie! - Krzyknęła, choć nie mogła nic na to zaradzić. Trzymając się kurczowo gałęzi drugiego drzewa rozejrzała się. Jak wygląda mały pożar przy tamtym drzewie i gdzie są te cholerne wilki. Spojrzała też w niebo, chcąc zobaczyć czy słońce już wschodzi... jej warta była ostatnia, do świtu nie powinno zostać długo. Jeśli nie znajdzie nigdzie wilków, jeśli pierzchły już od ognia, dziewczyna zlezie z drzewa, ułamie kawał badyla, porwie resztę luźnych elementów kostiumu na szmaty, owinie nimi gałąź na jednej stronie, po czym podpali, by w razie co odstraszyć zwierzęta. Potem, jeśli zobaczyła świtek, ruszy na wschód najszybciej jak potrafi. Jeśli dojdzie do wybrzeża, wystarczy, że ruszy wtem na północ i dojdzie do miasta. Przynajmniej tego była pewna i taki był plan. Jeśli zwierzęta nie pierzchły, postara się przejść drzewami dalej i wtedy na wschód. Jeśli pożar szybko się rozprzestrzeniał, wtedy da sobie spokój z pochodnią i szybko na wschód. Znowu została sama... musiała uciekać czym prędzej, czym prędzej! Jeśli się zatrzyma - zginie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 8:10 am

MG



Zdawało się, że los drwił ze Smoczycy pozbywając się wszystkich w jej towarzystwie, a przy życiu pozostawiając tylko ją. Najpierw padli jej żołnierze. Potem myśliwy z lasu. Następnie przepadła Prudence. W ciągu zaś ostatniej godziny zaginęła Helen, a niedługo po niej, Gregor skręcił sobie kark. I Rhaena została sama. 
Ogień wciąż trzaskał w dole, a pomarańczowa poświata napełniała las dzikimi cieniami. Wilki tymczasem porwały resztki ludzkiego mięsa i dały nogę. Czyżby Rhaena miała przeżyć...? Świt był już niedaleko, lecz droga wciąż długa. Powoli zeszła z drzewa i zaopatrzyła się w improwizowaną pochodnię. Nocne przeżycia sprawiły, że znowu poczuła się zmęczona, lecz ani myślała się zatrzymywać.
Po jakimś czasie, zauważyła, że las robi się mniej gęsty. Pojawiły się też pierwsze, nieśmiałe promienie słońca. Przydałoby się śniadanie...
Nagle, przed sobą, zauważyła człowieka siedzącego pod drzewem. Postać na pewno jej nie zauważyła. Jednak czy warto do niej podchodzić...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 8:20 am

Kiedy pochodnia z gałęzi i szmat wydartych z jej myśliwskiego stroju nie była potrzebna, dziewczyna zwyczajnie ją porzuciła. Słońce wstało, wskazując jasno drogę na wschód... do wielkiej wody. -Nie zatrzymuj się Rhaena, nie zatrzymuj się, nie możesz... nie jesteś bezpieczna... - Powtarzała sobie krok za krokiem. Była zmęczona, ledwo szła, doskwierał jej ból w obitym ciele i zdartych nadgarstkach, do tego żołądek skręcił się jej już z głodu i pragnienia. Miała wyschnięte na wiór usta, a każdy oddech palił wyschnięte gardło, ale nie mogła się zatrzymać. Smoki nie umierają w lesie ze zmęczenia! Kiedy między drzewami dostrzegła kogoś, zatrzymała się. Pół uderzenia serca później skręcił, by ominąć obcego. Raz się pomyliła, nie miała zamiaru znowu ryzykować. Nawet jeśli to był rybak, czy ktokolwiek, kto by jej nie zagroził, a pomógł, Rhaena nie odważyła się pokazać. Ominęła szerokim łukiem jegomościa, wracając na powrót na swoją trasę na brzeg. Drzewa robiły się rzadsze, ale wciąż nie czuła charakterystycznego zapachu zbliżającej się wody. -To na pewno w tą stronę... dobrze idę... - jęknęła do siebie zachrypnięta i szła dalej ignorując nieprzyjemne wrażenie, że jej stopy w skórzanych płaskich kozakach pływają w krwi i ropie z pęcherzy. -Jeszcze trochę... na pewno zaraz zobaczę brzeg...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 9:26 am

MG



Rhaena, nauczona ostrożności, wyminęła obcego człowieka szerokim łukiem. Może to i lepiej. Nie mogła jednak wiedzieć, że ów człowiek to ranna i zgwałcona Helen. Ta sama Helen, która poprzedniego dnia uratowała Smoczycę od takiego właśnie losu. Cóż, życie nigdy nie było sprawiedliwe...

Do brzegu było dalej niż jej się wydawało. Jej wędrówka zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Obtarte stopy piekły jakby do butów wrzucono rozżarzone węgielki. Żołądek zaś domagał się pożywienia. Od głodu gorsze jednak było pragnienie. Słońce zdążyło już zawędrować wysoko ponad horyzont i świeciło teraz nieznośnym blaskiem. W końcu, wymęczona i ledwo żywa z wysiłku zobaczyła brzeg. Bogowie, nareszcie! Może w końcu szczęście się do niej uśmiechnęło, gdyż tuż przy brzegu, na niewielkiej łódce ujrzała trójkę rybaków w obdartych siermięgach. Pytanie, czy odważy się poprosić ich o pomoc...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 11:38 am

Dalej dalej. Rhaena ominęła obcego i dopiero kawałek dalej stanęła jak zamurowana. Nie poznała tej osoby, była zbyt daleko, ale... podarte przybrudzone niebieskie ubranie... -Bogowie nie... - jęknęła i zaczęła się cofać. Serce znowu stanęło jej w gardle. Wracała tą okrężną drogą, po własnych śladach, by z boku lepiej przyjrzeć się mijanemu osobnikowi. -dlaczego... - jęknęła, gdy potwierdziły się jej przeczucia. Ten brudny niebieskie strój! Teraz podarty i pokrwawiony! -Helen! - Krzyknęła zrozpaczona i podbiegła do kobiety padając przy niej na kolana i oglądając jej stan. -głupia Ty... co oni Ci zrobili... po co zostawałaś z tyłu... nie dam  Ci tu umrzeć... Bogowie dajcie mi jeszcze trochę siły. - Mówiła usiłując znaleźć źródło krwi widniejącej na ubraniach kobiety i jeśli była potrzeba, zatamować krwawienie, rwąc na pasy kawał odzienia i robiąc opaskę uciskową i bandaż. prowizorka na leśne warunki, ale lepsze to niż nic... -Nie zasypiaj, proszę nie zasypiaj, mów do mnie. Helen, słyszysz mów do mnie, patrz na mnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 1:33 pm

MG



Helen siedziała pod drzewem z opuszczoną głową. Jej włosy były potargane, a ubranie w strzępach. Na ciele widać było liczne siniaki oraz otarcia. Rany nie wygladały na groźne bądź głębokie. Nie ulegało jednak wątpliwości, że zadano jej dużo bólu. Jedno z jej oczu było podkrążone, a z rozbitej wargi wciąż sączyła się strużka krwi. Na jej nagich udach widać było zadrapania, dobitnie świadczące o tym, że Helen nie została tylko pobita, ale i brutalnie zgwałcona.
Choć jej życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, to Helen utraciła całą swą moc. Nie poruszała się, nie reagowała na słowa i zabiegi Rhaeny. Jej oczy zdawały się być puste. 
- Nie chcę żyć - wypowiedziała w końcu beznamiętnie.
Nie była już tą samą przywódczynią, co jeszcze kilka godzin temu. Nie była kobietą zdolną poprowadzić lud do walki o swoje prawa. Była kompletnie złamana.
- Zostaw mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Las   Pon Cze 24, 2013 1:50 pm

-Przestań pieprzyć! - Krzyknęła zbliżając swoja brudną twarz do jej obitego lica. -Nie możesz się poddawać! Nie po tym wszystkim! - Co miała jej powiedzieć, jak ją postawić na nogi... Helen wyglądała jakby pod tym drzewem chciała znaleźć śmierć. -Zawdzięczam Ci więcej niż życie! Nie zostawię Cię! Słyszysz! - Wołała. Wstała i rozejrzała się. Nie miała bladego pojęcia jak daleko zostało do morza, tym bardziej jak daleko na Królewskiej Przystani. Nie mogła się jednak poddać, ale co zrobić... co zrobić. Znowu przyklęknęła przed kobietą. -Pójdziesz zemną. Wstaniesz i idziemy. Jeśli nie... jeśli nie to... usiądę obok Ciebie i razem poczekamy aż dosięgnie nas pożar albo wilki. - Powiedziała i dała chwilę by Helen zrozumiała, że to czy będzie walczyć zaważy nie tylko o życiu wieśniaczki, ale i Smoczycy. Po kilku chwilach zbliżyła się i chciała zarzucić sobie ramie Helen na szyję i pomóc jej wstać. Jeśli da radę, to poprawi uścisk i obejmie jej talię drugim ramieniem i razem z nią ruszy dalej chwiejnie na wschód. Jeśli nie, to usiądzie obok niej pod drzewem -Jak chcesz... a miałam tyle zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Królewski Las   

Powrót do góry Go down
 

Królewski Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Królewski Stos
» Królewski Szlak
» Królewski Las
» Gospoda "Królewski Zajazd"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony-