a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Królewski Szlak



 

 Królewski Szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
762
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Królewski Szlak   Wto Kwi 30, 2013 5:13 pm


Królewski Szlak



Jest to droga wiodąca przez całe Siedem Królestw, poczynając od Słonecznej Włóczni w Dorne, kończąc zaś na Czarnym Zamku na Murze - na Północy szlak wiedzie przez takie lokacje jak Fosę Cailin i Winterfell, jest tym samym najistotniejszym traktem na tym terenie.







Ostatnio zmieniony przez Aidan Stark dnia Sro Mar 12, 2014 4:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Kwi 30, 2013 5:56 pm

Nadszedł wreszcie ten dzień, w którym Starkowie mieli wyruszyć z Winterfell do Królewskiej Przystani aby oddać hołd nowemu Królowi. Kolejny z rodu Targaryenów objął władzę po dość nieoczekiwanej śmierci swojego ojca, co samo w sobie mogło wydawać się podejrzane, ale dla kogoś takiego jak Aryana, praktycznie zamkniętego na dalekiej Północy, nie było wcale niczym szalenie interesującym.
Przez cały dzisiejszy poranek dziewczyna zastanawiała się, czy zapakowane zostało wszystko, co chciała mieć przy sobie w stolicy. Podczas gdy jej matka i służba zadbały o to, by w skrzyniach znalazły się suknie i biżuteria, Aryana uparcie pakowała tam książki i mapy. Udało jej się także przeszmuglować dwa dodatkowe sztylety, bowiem jeden zawinęła w bieliznę, a drugi przyczepiła na skórzanym pasku przy udzie. Ubłagała ojca, by pozwolił jej wziąć łuk, miała bowiem ochotę na polowanie, o które nietrudno podczas podróży wzdłuż Królewskiego Traktu. Ku uciesze Aryany, Lord Stark zdecydował się pokonać całą drogę do stolicy lądem, nie musiała więc obawiać się choroby morskiej i podróży statkiem. Za chwilę mieli dołączyć do nich Boltonowie oraz Mormontowie, więc ewentualni nieprzyjaciele także nie byli Starkom straszni. Bliźniaki omijali dość szerokim łukiem, dlatego gniew Lorda Freya nie powinien ich dosięgnąć, a kto wie, może jakimś cudem Han przyłączy się do nich po drodze?
Cała wyprawa zapowiadała się naprawdę wspaniale, Starkowie zabierali czwórkę dzieci, część straży i służby, ich pochód nie był więc ani za duży ani też zbyt mały. Jakby tego było mało, jeden z Mormontów został niedawno obiecany Nadirze (a raczej ona jemu), więc podróż zapowiadała się naprawdę ciekawie, zwłaszcza dla Aryany, która mogła się trochę podroczyć z siostrą, ale przede wszystkim wesprzeć ją duchowo i w razie czego obronić, gdyby Terryn okazał się natrętny.
(Starko)Wóz z lady Stark na pokładzie zdążył już wyjechać, a korowód prowadził sam lord Stark. Jego dzieci znajdowały się w mniejszej lub większej odległości od niego, dosiadając własnych wierzchowców.
Aryana jechała dumnie na Visenyi, ubrana w tunikę ze skórzaną kamizelką, ciemne bryczesy i wysokie buty. Włosy miała związane w długi, praktyczny warkocz. Nie wyglądała na córkę lorda, nad czym ubolewała jej matka, ale przynajmniej czuła się wspaniale. Nosem wyczuwała wspaniałą przygodę, która już za chwilę miała się wydarzyć. Zostawiała Winterfell za sobą, jednak wiedziała, że przecież jeszcze wróci do domu. W tej chwili jedyne, czego pragnęła, to szybki galop na Visenyi, prosto do stolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
762
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Kwi 30, 2013 8:30 pm

W gęstej mgle poranka majaczyły jeszcze dumne wieże Winterfell, choć ostatnią bramę zamku zdążyli przecież opuścić już jakiś czas temu. Nucąc pod nosem melodię ginącą śród tętentu setki kopyt, Aidan jechał spokojnie na przedzie; tuż po ojcowskiej prawicy, lecz wciąż o jeden krok za Lordem Namiestnikiem Północy. Młodzieniec zerkał co rusz przez ramię; to z delikatnym uśmiechem otuchy stosownym wprost na pożegnanie domu i gotowym do przywitania nowych przygód (do których zresztą rwał się całą duszą po rocznym wygrzewaniu się w cieple rodzinnego ogniska), to z dziwną obawą, która w końcu spędzała piach pod jego powieki, umożliwiając mu tym samym spokojny sen przez ostatnie dni. W głowie młodego wilka jedna myśl goniła drugą, bodaj jeszcze bardziej nieuczesaną od poprzedniej. Torrhan, nieposłuszeństwo, Freyowie, rozczarowanie ojca, strach w oczach matki - wszystko to układało mu się w jeden cierpki, długi wyraz: niebezpieczeństwo. Czy doprawdy jeden niepokorny szesnastolatek mógł swoim pyskowaniem sprowadzić na Północ groźbę wojny? Komukolwiek okazałby taką zniewagę, należało zwyczajnie skarcić go, uderzyć, wymówić służbę albo odciąć język w roli ekstrema, co jak można sądzić, nauczyłoby go raz na zawsze, że do starych należy posiadać należny im respekt, jakkolwiek by się nie nazywali. Z drugiej strony konflikty zbrojne w historii Westeros potrafiły wynikać z bardziej błahych powodów, więc liczenie na to, że Frey nie wskrzesi z tej iskry dzikiego ognia było dosyć naiwne. Prędzej Walder Frey zatańczy nago wokół ogniska w lesie na cześć Starszych Bóstw niż przepuści któremuś ze Starków. Z pewnością starzec zdążył rozmówić się ze swoimi sojusznikami. Dorzecze to kombinatorzy wiecznie chcący czegoś, do czego nie dorośli. Wyobraźcie sobie ryby na srogiej Północy, dobry żart! Nie przeżyliby i jednej zimy. Widocznie, śmierdzący zapach stęchłej wody długofalowo źle wpływał na zdolność logicznego myślenia. Po co ktoś miałby zdobywać tak surowe ziemie? Chyba nie, żeby wyciągać z nich zdolne zrefundować ewentualne straty korzyści. Dlaczego Północ, nie Południe? Starkowie nigdy nie byli Lannisterami. Swoją estymę zbudowali nie na smokach, nie na majątkach - wyłącznie na własnym charakterze. Charakterze oraz opinii, którą Walder Frey zamierzał teraz ot, zniweczyć w proch; posadzić grzędę chwastu pośród zdrowych plonów z powodu jednej suchej łodygi. Pytanie, jak słaby oraz znużony życiem musiałby być, aby zajmował go aż tak jeden wybryk młodzieniaszka-czarnej owcy? Bez wątpienia, za tym wszystkim stał większy plan, który właśnie znalazł wyczekiwany casus belli.
Tym ponurym politycznym rozważaniom Aidan poświęcał całą drogę, pochłonięty na tyle, że nie zauważył, jak korowód złożony z rodziców, sióstr, służby oraz straży posuwał się coraz dalej i dalej, a słońce podążało za nimi na swoim normalnym podniebnym szlaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Kwi 30, 2013 9:37 pm

Było mgliście i chłodno, typowa pogoda dla ziem Północy. Nihil jechała na szarym końcu kolumny, zatopiona w swoich rozmyślaniach. Z pewnością był to niecodzienny widok, gdyż normalnie jej usta się praktycznie nie zamykały. Opatulona od stóp do głów w ciemny płaszcz, wyglądała wyjątkowo ponuro i posępnie. Powinna być podekscytowana całą wyprawą, lecz ona wydawała się dziwnie zgaszona i zamknięta w sobie. Zmrok mozolnie stawiał kolejne, krótkie kroki, nie nadążając za długim chodem innych koni, ale dziewczyna wcale nie zamierzała na razie go pośpieszać. Czuła na twarzy chłodny podmuch wiatru z północy i przez chwilę rozkoszowała się jego delikatnym dotykiem. Na południu nie będzie mogła zaznać tego niezwykłego uczucia. Co jakiś czas spoglądała za swoje ramię, wpatrując się w Winterfell. Zdawało się robić coraz to mniejsze i mniejsze, zbyt szybko kurcząc się w jej oczach. Zawsze sądziła, że opuszczenie zamczyska, które od tak dawna uważała za swoje więzienie będzie dla niej błogosławieństwem. Teraz jednak wcale nie czuła nawet najmniejszej iskierki radości. Nie miała pojęcia, czy to ze względu na troskę o Hana, czy raczej powód był zgoła inny. Może za bardzo ufała legendom i opowieściom ze starych ksiąg, święcie wierząc, że dalekie wyprawy zawsze niosą ze sobą coś dobrego i radosnego. Opuszczenie swojego rodzinnego domu wcale nie wydawało się przyjemne. Wiedziała, że jej dziwne - i jak na nią, bardzo nietypowe - ponure myśli pojawiły się w jej głowie dlatego, bo martwiła się o brata. Przecież on, wyjeżdżając z Winterfell, też nie myślał o tym, że jego podróż może zakończyć się nieszczęśliwie.
Przez chwilę, wtedy, gdy znajdowali się w tajemnej komnacie, dziewczyna rozważała nawet możliwość, by zostać w domu i czekać na Hana. Albo udać przed resztą rodziny, że będzie go oczekiwać, ale samej wyruszyć na poszukiwania. W jej mniemaniu znalezienie członka swojej rodziny było ważniejsze, niż ich obecna wyprawa. Ach, ta polityka. Nasza młoda Stark nigdy jej nie potrafiła pojąć. Królowie przychodzą i odchodzą, wciąż zastępowani przez swoich młodszych, bardziej ambitnych i okrutnych odpowiedników. Władcy są kimś obcym, niemalże bezosobowym. A rodzina jest zawsze przy tobie, powinno się więc o nią dbać i troszczyć. Wiedziała, że tylko na niej może polegać.
Nihil rzuciła ostatnie, tęskne spojrzenie na swój dom i spięła konia, docisnęła łydkami do jego boków i ruszyła nieśpiesznym kłusem, by dogonić resztę kawalkady. Zrównała swojego wierzchowca z koniem Aidana i rzuciła uważne spojrzenie na brata. On był jednak pogrążony w swoich myślach, pewnie równie posępnych, co jej troski i problemy. Nie odezwała się więc ani słowem, nie chcąc go niepokoić. Jechała tylko przed siebie, wbijając wzrok w horyzont, wyjątkowo spokojna i opanowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Północ
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
158
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Kwi 30, 2013 11:42 pm

Nadira faktycznie dowiedziała się od rodziców o planach matrymonialnych. Prawdę mówiąc matka była zaskoczona, że dziewczyna sama o to pyta, ale ojciec nie wydawał się zdziwiony tym, że przejrzała te poczynania. Brandon zawsze potrafił docenić jej wyczucie i osąd sytuacji. Tak, ona też żałowała, że nie nosi spodni. Gdyby była mężczyzną zrobiłaby więcej, a tak? Była częścią układu między Starkami, a Mormontami. Dobrze, mogło to zapewnić utrzymanie sojuszu, który i tak był wyjątkowo silny. Na dodatek Shaynah, siostra Terryna była ich gościem od dłuższego czasu i Nad ją szczerze polubiła. Przypominała jej ona Nihil tą swoją zaborczością.
Rodzice powiedzieli jej wprost, że Lord Mormont jest bardzo zadowolony z tego związku, a planowano taki ożenek od dawna.
Nie dziwotą jest to, że Nadira wyjechała z miasta w podłym nastroju. Owszem, przyjęła wszystko jak dama, z godnością i w ogóle, ale... i tak była zła.
Spakowała rzeczy i oczywiście zadbała, by jej miecz był ostry. Nie, nie utnie głowy Mormontowi. Po prostu wbrew oczekiwaniom, ubrała swój jeździecki strój. Do pasa przytroczyła miecz i nasunęła na ramiona gruby płaszcz.
Podróżowała na swojej białej klaczy. Cały czas trzymała się sióstr, albo jechała obok brata, by nie dopadł jej Terryn. Zanim coś sobie postanowi, musi ułożyć sobie myśli w głowie.
Po raz ostatni spojrzała na niknące w dali Winterfell, a potem zajęła się czymś innym, cały czas powtarzając sobie: przynajmniej czeka cię jakaś odmiana...




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bear Island
Liczba postów :
16
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Maj 01, 2013 12:15 am

Jego siostra już pewnie dawno była przed nimi. Kto wie, może dotarła na miejsce? On postanowił, że dołączy do Starków i z nimi odbędzie podróż. Tak trzeba było postąpić z całą pewnością. Powinien towarzyszyć Nadirze, nawet, jeśli miało to być równoznaczne z podążaniem kilkanaście metrów za czy też przed nią. Jakoś nawet nie liczył na pogawędki, czy coś w tym stylu. Pewnie Starkówna już dawno dowiedziała się o planach ich ojców. Cóż. Zawsze mogło być gorzej. Zanim wyjechali, rozmówił się jeszcze z kilkoma osobami i pomimo, iż wyruszył z niewielkim opóźnieniem, szybko wyrównał do całej grupy.
Chyba jak każdy był ciekaw tego, co czeka ich w Królewskiej Przystani. Tym właśnie każdy żył, co nie oznacza, że Mormontowi jakoś szczególnie to pasowało. Za dużo przy tym zamieszania, hałasu, za czym nie przepadał. Miał jednak w sobie coś z niedźwiedzia, który widniał w rodzinnym herbie- przepadał za spokojem, a takie sytuacje go denerwowały, a jak wiadomo rozdrażniony niedźwiedź, to niebezpieczny niedźwiedź. Co jednak by się nie wydarzyło, postanowił zachować spokój do końca.
Powoli mijał się z poszczególnymi członkami rodziny Starków. Kilkakrotnie skinął głową, aby przywitać się. Nie zwolnił, nadal parł do przodu. Sam nie wiedział, czy dobrze robi, ale przecież kiedyś trzeba było. I tak nie ucieknie od tego, co już zaplanowano. W końcu dostrzegł osobę, której szukał w tłumie podróżników. Tak mu się zdawało.
Nadira jechała spokojnie i chyba nie była świadoma, iż ktoś ją obserwuje. Kiedy wyrównywał, sam już nie wiedział, co tak właściwie robi. Był kiepski w takich sprawach.
No ładnie, panie Mormont. Pogratulować tylko. Parsknął cicho.
No i w ostatniej chwili sobie odpuścił. Zwolnił nieco i postanowił, że całą dalszą drogę będzie trzymał się na tyłach. Rozejrzał się dookoła. Kolejna podróż... Kto wie ile jeszcze w życiu odbędzie. Coś, co stanowiło normę teraz mogło stać się nieco utrudnione. Ale czy powinien cały czas się tym zamartwiać? Chyba nie. Podróż, to podróż, należy się nią cieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dreadfort
Liczba postów :
42
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Maj 01, 2013 12:51 am

Była w wyśmienitym humorze. W końcu ten dzień miał być taki jak inne, niczym specjalnym się nie wyróżniać. A tu taka miła niespodzianka. Nie dość, że mogła zamienić kilka słów z kimś, kto nie był jej rodziną, to jeszcze wybierała się do Królewskiej Przystani. Większość życia spędziła na Północy i cieszyło ją wszystko, co od tych zimnych terenów pozwoliło jej odpocząć, chociażby na chwile. Prawda, kochała te ziemie, ale nie znosiła monotonii. To była najgorsza rzecz, jaką Bogowie mogli stworzyć. Nie mogła trwać w jednym miejscu tak długo, jak długo siedziała w Dreadfort. Potrzebowała wrażeń. Wyzwań. A ta podróż stwarzała tyle nęcących perspektyw, że była dla niej najlepszym nieoczekiwanym prezentem, jaki mogła dostać.
Jechała za Lordem Boltonem, otoczona przez jego straż. Jej klacz, nazwana oryginalnie Czarną, była najszybszym zwierzęciem, na jakim kiedykolwiek jeździła. Kochała przemierzać na niej dzikie rejony Północy. Jeśli odpowiednio się postarała, nikt nie był w stanie jej prześcignąć.
Wyjeżdżając z Dreadfort, pognała przed siebie, nie oglądając się na nikogo. Jak przyjemnie było być muskanym przez zimne powietrze, wkradające się we wszystkie zakamarki ciała. Czuć wiatr, targający włosy na wszystkie strony świata. Słyszeć świst powietrza. Nie widzieć nikogo innego na horyzoncie. To uczucie całkowitej wolności, choćby i chwilowe, było upajające.
Ta chwila trwała jednak krótko, bo dosyć szybko zrównał się z nią Pan Ojciec. Jak można się było spodziewać, nie był zanadto ucieszony zachowaniem jedynej córki. Tak jak miał to w zwyczaju, wyrażał całym sobą absolutną uczuciową pustkę. Kyra z westchnieniem wróciła na wyznaczone miejsce, od czasu do czasu jednak, nie mogąc się powstrzymać, zbaczała z toru. Na krótko, bo szybko pojawiali się za nią ludzie Lorda. Raz starała się ich przechytrzyć, ale nie bardzo jej się to udało.
W końcu natknęli się na Starków. Lord Bolton szybko zrównał się z Lordem Starkiem, skinął głową i przemówił cichym, mrożącym głosem
- Lordzie Stark, Lady Stark. – i tyle, choć jak na niego to i tak dużo. Zdawało jej się, że napomknął coś jeszcze, ale wiatr zagłuszył jego słowa. Kyra, znajdująca się w środku kolumny, nie bardzo miała sposobność zobaczyć swoich towarzyszy podróży, a co dopiero mówić o jakimkolwiek powitaniu. Kiwnęła więc głową w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku i spojrzała przed siebie, chłonąc każdy szczegół powoli zmieniającego się krajobrazu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 12, 2013 10:47 am

Elen przybywa z Loch Dreadfort

Dziewczyna wyszła z siedziby Boltonów, choć nie wiedziała, ze zamek należy do tego zacnego rodu. Z możnych panów znała jedynie Starków, a to dlatego że wychowała się w okolicach Winterfell. Obecnie znajdowała się daleko od domu. Nie znała się na odległości, więc nie wiedziała ile mil już przebyła. Na pewno bardzo dużo, gdyż szła od wielu dni. Spotkanie w lochach z wysoko urodzonym młodzieńcem w ogólny rozrachunku nie wyszło Elen na dobre. Dziewczyna nie dostała zapłaty ani nikt nie użyczył jej miejsca na wozie czy powozie. Była bardzo zmęczona, ledwo szła. Dlatego ze zbawieniem wypatrywała kogoś kto wziąłby ją i zabrał na wóz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Pią Cze 14, 2013 10:05 pm

Na drodze pojawiła się kolejna zbłąkana dusza. Minęły dwa dni odkąd Mina opuściła siedzibę własnego rodu i wyruszyła w świat na swojej karej klaczy. Wraz z kończącym się prowiantem, powoli opadały też chęci na przygody. Chłód i głód dawał jej się we znaki, a pierwsza noc pod gołym niebem napędziła jej takiego stracha, że następnego ranka omal nie podjęła decyzji o powrocie do domu. Jej chytry plan zakładał jedynie opuszczenie  znajomych murów lecz nie przewidywał, co będzie robić dalej. Oprócz jedzenia, wzięła też ze sobą mapę, która dotychczas do niczego jej się nie  przydała. Dziewczynka miała problemy z poprawnym jej odczytaniem. Nigdy tak daleko nie oddalała się od domu, nie miała najmniejszego pojęcia gdzie się znajduje. Liczyła, że pan ojciec wkrótce zorientuje się, że jego mała uciekinierka zaginęła i wyśle straże by ją odnalazły. Z pewnością nie tak wyobrażała sobie swoje przygody, na razie jednak zachowywała pogodę ducha. Ostatecznie nie przytrafiło jej się jeszcze nic przesadnie przykrego. Wolną rękę wsadziła do płóciennej torby, w której trzymała swojego najwierniejszego zwierzęcego towarzysza i delikatnie pogłaskała króliczą sierść. Mina jednak była spragniona ludzkiego towarzystwa, jak dotąd nie natrafiła jeszcze na  żadnego człowieka, którego mogłaby spytać o drogę. Co samo w sobie może nie było takie złe, biorąc pod uwagę jej naiwność i bezbronność. Może ona sama wierzyła, że wszyscy ludzie są dobrzy i uczciwi, ale sama wiara nie ochroniłaby ją przed napaścią, zwłaszcza, że z daleka było widać, że była wysoko urodzona. Miała na sobie praktyczną suknię z wysokiej jakości materiału,  a na szyi połyskiwał szmaragdowy wisior, który pewnie był niezłą pokusą dla złodziei. Nie przyszło jej do głowy by przywdziewać jakikolwiek kamuflaż. Na ciemnym płaszczu znajdował się herb z końską głową, zdradzający pochodzenie. Najwyraźniej miała jednak szczęście bo zamiast bandytów na swojej drodze spotkała młodą dziewczynę. Widząc przed sobą drobną sylwetkę pośpieszyła swojego konia by jak najszybciej znaleźć się blisko niej. Przez chwilę bała się, że owa postać nagle rozpłynie się w powietrzu, ale gdy się zbliżyła okazało się, że jest ona jak najbardziej realna. Dziewczyna wyglądała na wycieńczoną. Mina przyglądała jej się z ciekawością. W swoim krótkim życiu więcej czasu spędziła w towarzystwie służby niż w towarzystwie możnych, dlatego nie uważała, że przebywanie w towarzystwie niżej urodzonych za coś niewłaściwego. Nie było w niej też poczucia wyższości, właściwego damom.
-Przepraszam- zaczęła nieśmiało, zbliżając się tak, że klacz znajdowała się na przeciwko Eleny- Nie bardzo znam tą drogę. Czy mogłaby mi panienka pomóc? Dziewczynka nie miała dużego doświadczenia w kontaktach z obcymi ludźmi, starała się jednak zachowywać w stosunku do nich jak najgrzeczniej.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Cze 16, 2013 2:05 pm

Elence sprzyjało niesamowite szczęście. Nasza bohaterka była już u kresu wyczerpania, prawie szla. A może tylko tak udawała? Wszak na zamku w Dreadfort ujawniły się talenty aktorskie młódki, która, bez skrępowania zalecała się do butnego, bogatego młodzieńca  i mówiła o  domniemanej ciąży z nim. Teraz na drodze stanęła gąska, złota gąska. Tak nasza Elenka określiła małą, bogato odzianą, która kroczyła samotnie pośród Drogi Królewskiej. Przywidzenie? Może Ciemnooka by tak uważała, gdyby nie to, ze "złota gęś" przemówiła i to prawdziwym głosem!
Nasza bohaterka zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia. Skąd mała, być może w tym samym wieku co ona,  znajdowała się tak daleko od domu i to bez opieki.  Elena przyjrzała się jej strojowi. Nie znała herbu, z którego pochodziła dziewuszka. Ale jeśli była szlachetnie urodzona to ktoś na pewno będzie jej szukał. A jeśli Elena będzie dla niej miła, może dostanie zapłatę za opiekę nad nią, kto wie?
Na razie nasza Ciemnooka postanowiła być miła dla małej i nie obrabować jej z kosztowności. Bo taka myśl również przyszła jej do głowy, którą odrzuciła. Przynajmniej na razie.
- A gdzie waćpanna chce iść? - Zapytała również gładko. Słyszała czasem zwroty, których używali możni panowie, którzy przyjeżdżali do jej ojca po mąkę. Lubiła wtedy stać na ganku i słuchać tego. Marzyła także, aby stać się taka jak oni. I teraz postanowiła spełnić to marzenie. Nie wiedziała jeszcze jak, ale postanowiła tak zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Cze 16, 2013 7:16 pm

Zaczęła w myślach gorączkowo szukać nazwy miejsca, które będzie mogła podać jako punkt orientacyjny. Geografia Westeros nie była jej najmocniejszą stroną. Poza tym gdy obmyślała plan swojej wyprawy nie sprecyzowała nawet dokąd się wybiera. Chciała dotrzeć na południe. Zobaczyć te wszystkie miejsca,  które znała z książek i z opowiadań opiekunów. Plany jednak nie odpowiadały rzeczywistości i być może dziewczę wróciłoby się do domu, gdyby nie spotkało na swojej drodze Eleny. Dziewczyna może sama wyglądała na kogoś potrzebującego pomocy, ale w główce Miny była doskonała towarzyszką do dalszej drogi. Oczywiście nie była tak głupiutka by od razu ufać komuś dopiero spotkanemu, nadal siedziała na koniu i od nieznajomej dzielił ją dosyć bezpieczny dystans. Przyglądała się jej bacznie, aczkolwiek dyskretnie, miała na tyle ogłady, by wiedzieć, że niegrzecznie jest tak jawnie lustrować kogoś wzrokiem. Tak przynajmniej ją uczono ją w dzieciństwie, a Mina zawsze starała się pamiętać każdą lekcję.
-Zmierzam do Greywater Watch- odpowiedziała tym razem pewnym tonem. Siedziba Reedów była najbardziej wysunięta na południe wśród siedzib Północy. To tylko niewinne kłamstewko, powtarzała sobie w myślach, jakby próbując zagłuszyć wyrzuty sumienia. Nie lubiła kłamać, ale uznała, że w tej sytuacji nie może być całkowicie szczera. Co pomyślałaby sobie nieznajoma, gdyby powiedziała jej, że błąka się tak bez celu? Nie chciała wyjść na głupiutkiego dzieciaka. Może była łagodna i życzliwa, ale miała swoją dumę.
-Czy jest to panience po drodze?- zapytała niby od niechcenia. W duchu jednak miała nadzieję, że nieznajoma odpowie twierdząco. Mogłaby wtedy zaproponować jej wspólną podróż. Jakiś cichy głosik z tyłu głowy szeptał jej, że to nierozsądne. Dziewczyna wyglądała dość bezbronnie, chuda i wyczerpana, dlatego Mina zignorowała go całkowicie.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Cze 16, 2013 7:37 pm

Greywater Watch. Elenie nic ta nazwa w ogóle nie mówiła. Spośród miast i wsi znajdujących się na Północy znała jedynie Winterfell i przysiółki wokół niego. Do tej pory życie wieśniaczki obracało się właśnie na tych terenach. Przebywanie w lochach nieznanego jej  miasta było niesamowitym przeżyciem. Choć Elena nie wiedziała wtedy jak nazywa się miasto, samą podroż uważała już za mocno ekscytującą. A teraz pojechałaby do ... Greywater Watch. Tak, dobrze zapamiętała nazwę miasta. Nim jednak zaczęłaby podróż z panienką postanowiła dowiedzieć się więcej o naszej bohaterce.
- Tak, mogę tam jechać - odpowiedziała na pytanie - Skąd taka młoda pani znalazła się na drogach, gdzie pełno zbójców i morderców? Na bogów, mogą także przydarzyć się Dzicy - Elena tutaj udała przestrach i grozę za pomocą odpowiedniej intonacji słów-  Zapewne panienka o nich słyszała, że Dzicy jedzą małe dzieci, a dziewice gwałcą.  Dlatego czym szybciej musimy udać się do panienki ojca. Skąd w ogóle jest waćpanna? Nie znam herbu jaki nosi waćpanna na swojej zdobnej szacie-  Elena nie omieszkała o tym wspomnieć. Jak na zawołanie popatrzyła na wysoko urodzą z wyrzutem,  spoglądając jednocześnie wymownie na swój nędzny strój.
- Czy ma panienka coś do jedzenia - tu dziewczyna poczuła się głodna (naprawdę) i postanowiła wykorzystać sytuację, że spotkana na drodze osoba poczęstuje ją czymś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Cze 16, 2013 8:50 pm

Starała się nie dać po sobie poznać jakie wrażenie wywołały na niej słowa nieznajomej. Na wspomnienie o dzikich i ich niecnych praktykach dreszcz przeszedł ją po plecach. Przywołała na twarz najdzielniejszą minę na jaką było stać zabłąkaną trzynastolatkę. Nie miała pewności czy aby nieznajoma sobie z niej nie kpi i nie chce napędzić jej stracha.
-Jak do tej pory nie spotkałam na swojej drodze żywego ducha. Poza tym potrafię o siebie zadbać- rzekła z wielką determinacją. Wyznanie to oczywiście było wierutną bzdurą, ale łudziła się, że dziewczyna weźmie je za dobrą monetę. Im bardziej była przestraszona, tym większą chciała zgrywać bohaterkę.
Trudno i niezręcznie było prowadzić rozmowę z takiej odległości dlatego Mina postanowiła zejść z konia, teraz gdy uznała, że nieznajoma nie stanowi zagrożenia. Gdy wylądowała na ziemi z torby zawieszonej na ramieniu wydobyło się głośne fuknięcie. Widocznie Plama nie był zadowolony z gwałtownej zmiany miejsca. Mina tymczasowo zignorowała królika, zaintrygowana nową towarzyszką.
-To mój ojciec wysłał mnie w podróż- odpowiedziała pośpiesznie, gdy usłyszała jak nieznajoma proponuje jej powrót do domu. Kolejne kłamstwo tego dnia. Niech bogowie jej wybaczą. Teraz gdy znajdowała się bliżej mogła bez przeszkód przyjrzeć się dziewczynie i jej lichemu odzieniu. Udało jej się wzbudzić w Minie wyrzuty sumienia, które zawsze odczuwała przebywając w towarzystwie ludzi, mających w życiu mniej szczęścia od niej. Czuła się głupio w swojej kosztownej sukni, patrząc na łachmany nieznajomej. W swoim tobołku miała jeszcze dwie na zmianę, ale uznała, że niegrzecznym by było proponowanie ich dziewczynie. Zwłaszcza, że teraz chciała jedynie napełnić żołądek.
-Jestem Mina. Pochodzę z Rills. Podróżuje już kilka dni. Cieszę  się, że nie będę musiała dłużej podróżować samotnie- zaczęła opowiadać, wyciągając z torby jedzenie ukradzione przed wyjazdem. Miała ze sobą ser, chleb, dwa udźce jelenia w miodzie i soloną wołowinę. Nie było tego dużo, dlatego Mina starała się jeść tylko tyle by zaspokoić głód. Nie wiadomo kiedy będzie miała możliwość uzupełnienia zapasów. Starała się nie zdradzać zbyt wielu informacji na swój temat, nie dlatego, że uważała, że ktoś mógłby wykorzystać je przeciwko niej, po prostu nie lubiła mówić o sobie i swojej rodzinie. Niosło to za sobą zbyt dużo bolesnych wspomnień, o których wolała nie myśleć.
-Proszę się częstować- z uśmiechem wręczyła dziewczynie jedzenie.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Cze 16, 2013 10:13 pm

Nasza Elena z powątpiewaniem pomyślała o zaradności panienki. W zasadzie takie dziewczyny wychowują się na dworze wśród zbytku i nic nie wiedzą o prawdziwym życiu. Przynajmniej tak się wydawało naszej wieśniaczce. Temat Dzikich był wdzięcznym wątkiem do straszenia małych dzieci. Wszak nikt nie widział ludów Północy od dawna. Przynajmniej Ciemnooka nie widziała żadnego.
- Ale Dzikich nie ma - powiedziała za chwilę radośnie, chcąc sprawdzić reakcję panienki.- To są bajki, którymi matki karmią swoje dzieci.
I na tym skończyła się rozmowa o  Dzikich. Potem dziewczyna zeszła z konia, co Elena potraktowała jako dobry omen. Następne czynności wybiły dziewczynę zupełnie z rytmu. Po raz pierwszy widziała stworzenie, które dziewczyna miała w torbie. Królik. Owszem, niektórzy hodowali je jako zwierzęta do jedzenia, ale nigdy nikt nie trzymał ich w torbie.
- Co chcesz z nim zrobić? - Elena spytała i popatrzyła na królika - Czemu go wozisz ze sobą? Jest już tak duży, że można go zabić i upiec na ognisku. Ja sama potrafię przyrządzić go, aby był bardzo smaczny - powiedziała to z wyraźną dumą.
W trakcie dalszej rozmowy dziewczyna przedstawiła się. Elena słuchała uważnie z kim ma do czynienia. Wieśniaczką Mina na pewno nie była, to można był stwierdzić po jej stroju i fakcie, że dziewczyna posiadała jedzenie. Tak więc musiała być co najmniej córką jakiegoś możnego.
- Rills? A gdzie to jest dokładnie? W którą stronę? - Elena ponownie zadała garść pytań - To daleko od Winterfell?
Kiedy zaś zobaczyła jedzenie to oczy zalśniły jej bardzo mocno. W tym momencie rzuciła się na nie niczym wygłodzone zwierze. Zapomniała  o etykiecie i konwenansach. Była bardzo głodna. Ser, pieczony udziec, wołowina - to dziewczyna widziała po raz pierwszy raz na oczy od bardzo długiego czasu. Ba, udźca w miodzie nie jadła nigdy w życiu. Tak więc naprawdę trafiła się złota gęś.
Byle ją teraz dobrze oskubać ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Cze 16, 2013 10:49 pm

Naburmuszyła się jak to zwykle czynią małe dzieci, gdy nieznajoma powiedziała, że Dzicy nie istnieją. Teraz bardziej niż wcześniej przypominała rozkapryszoną panienkę.Wcale  nie sądziła, że te wszystkie opowieści o Dzikich są bujdą, ale nie miała ku temu żadnych dowodów, sama nigdy nie oddalała się od domu.
 Instynktownie położyła dłoń na torbie, gdy dziewczyna zaczęła opowiadać jak to potrafi przyrządzić królika.
-Nie możesz go zjeść. To mój przyjaciel- powiedziała z jawnym oburzeniem. Plama był dla niej jednym z najdroższych stworzeń na świecie. Znalazła go w dniu śmierci matki, a stara niania powiedziała jej wtedy, że to znak.  Od tamtej pory dziewczynka i królik byli nierozłączni. Wcale nie chciała złościć się na nową towarzyszkę, nie miała jednak wyboru. Nie powinna sugerować czegoś takiego, nawet w żartach.
-To... kawałek drogi- nie wiedziała dokładnie jak daleko leżało Winterfell od siedziby jej rodu, ale przecież w tej chwili nie było to takie istotne. Jej wzrok ponownie spoczął na nieznajomej, która teraz pałaszowała jej prowiant. Mina nigdy w życiu nie widziała kogoś tak głodnego. Taktownie odwróciła wzrok w inną stronę i zaczęła głaskać pysk konia.
-Jesteś z Winterfell?- zapytała po chwili milczenia tym razem bez żadnych uprzejmości.  Nigdy nie słyszała o Rills, więc nie pochodziła ze znanych jej stron. Wspomniała Winterfell pewnie musiała mieszkać gdzieś w okolicy.
- Zdradziłam ci swoje imię, ale nie znam twojego- odezwała się ponownie, uświadomiwszy sobie, że nic tak naprawdę nie wie o nieznajomej. Faktem jednak było, że po wzmiance o króliku, zaczęła jej się baczniej przyglądać.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Pon Cze 17, 2013 5:16 pm

Elena nie przejmowała się obecnością wysoko urodzonej panienki. Dziewczyna jadła  i jadła. W tym momencie nie zważała na etykietę i dobre maniery, a ja zaś pominę odgłosy jakie wydobywały się z organizmu Ciemnookiej. Można jednak stwierdzić, że po około dziesięciu minutach sutego posiłku Elena najadła się. Głośne beknięcie świadczyło o tym, że wieśniaczka się najadła i obie bohaterki mogły spokojnie kontynuować dalszą rozmowę. 
Elena bardzo zdziwiła się wybuchem złości małej Miny. Nie sądziła, że królik może być dla niej pupilem. W swoim domu Ciemnooka posiadała kociaka, który był jakby członkiem całej rodziny. Do momentu aż nie przymarli głodem jednej zimy i musieli go zjeść.
- Czy .. to twój przyjaciel? - Elena spytała niepewnie - Czy ty trzymasz go w domu? 
Nadal nie mieściło się jej w głowie to, że królik może być pupilem, a nie zwierzęciem do jedzenia.  Potem zaś padło pytanie o to czy mieszka w Winterfell. Tu Elena musiała się zastanawiać nad odpowiedzią. Tak naprawdę nie wiedziała co ma powiedzieć. Prawdę czy wymyślić jakieś kłamstwo na poczekaniu. Po paru minutach zastanowienia odparła Minie:
- Pochodzę z okolic Winterfell. W nim mieszkają Starkowie, a ja nie jestem z tego rodu. To wielcy państwo. Mieszkałam w niewielkie wiosce obok nich. A mam na imię Katarzyna. - Elena postanowiła zełgać co do swojego imienia. Nabrała przeczucia, że zbytnie nie otwieranie się przed ledwo co spotkanymi na trakcie osobami może być dla niej zbawienne.
- To w takim wypadku  gdzie idziesz? - Zapytała minę -  Ja nie wracam do Winterfell tylko idę na spotkanie przygodzie, przed siebie! - Elena tu radośnie rozłożyła ramiona  i zaczęła nimi wymachiwać.  - Czy chcesz iść ze mną? - po chwili zapytała Ryswellównę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Pon Cze 17, 2013 6:03 pm

Po chwili wahania wyciągnęła królika z torby. Ostatecznie dziewczyna raczej nie wyrwie jej go z rąk i z nim nie ucieknie. Plama fuknął kilka razy i poruszał wąsami, wyglądał na zadowolonego, że nie musi dłużej siedzieć w torbie. Mina pogłaskała go po łepku, po czym jej uwaga znowu należała do dziewczyny.   
-Mam dla niego specjalny kufer. Pod łóżkiem- odpowiedziała z entuzjazmem, który zawsze jej się udzielał, gdy opowiadała o swoich czworonożnych przyjaciołach. Nie wspomniała nic o dezaprobacie pana ojca, który nie podzielał zainteresowań córki ani o tym, że teoretycznie nie wolno jest jej trzymać królika w swojej komnacie. Mimo, że bardzo chciała wypaplać nowej przyjaciółce, jak zaczynała tytułować w myślach nieznajomą, każdy szczegół swojego życia, coś jednak kazało jej zachować dystans. Zawsze będzie okazja by poznać się bliżej. Taką miała przynajmniej nadzieję. W swoim krótkim życiu nie miała wielu przyjaciół w ludzkiej formie, jedynie niektóre służki odnosiły się do niej z sympatią.  Nic dziwnego, że bardzo zależało jej by nawiązać z nieznajomą nić porozumienia. Zwłaszcza teraz, gdy znajdowała się daleko od domu.
-Przygoda?- rozpromieniła się słysząc słowa Katarzyny jak przedstawiła się dziewczyna. Mina uznała, że znajomość została zawarta. Radosny nastrój udzielił się także i jej. Czyżby jej nowa przyjaciółka także uciekła z domu i pragnęła tego samego co i ona? Pokiwała ochoczo głową na jej propozycję.
-Od dawna już tak podróżujesz? Ja pierwszy raz jestem poza domem- wyznała w całym tym podekscytowaniu. Wyglądało na to, że zaufała nowej towarzyszce w każdej kwestii, z wyjątkiem królika. Nagle zaczęła patrzeć na nią  z podziwem jak na jakiegoś mitycznego poszukiwacza przygód. Nie do końca miała ku temu podstawy, biorąc pod uwagę jej aktualną sytuację, brak transportu i pożywienia, jednak Mina miała tendencje do idealizowania ludzi i przypisywania im niemal heroicznych przymiotów.
-Podróż pieszo musi zajmować wiele czasu. Moja klacz to najlepsza klacz na Północy, na jej grzebiecie można dostać się wszędzie tam gdzie się chce- tu znowu zaczęły się dziecięce fantazje rodem. Trudno powiedzieć czy dziewczynka naprawdę wierzyła w swoje słowa czy może chciała zaimponować nowej znajomej.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Pon Cze 17, 2013 11:25 pm

Elena powiedziałaby jeszcze coś na temat kufra na jedzenie, ale się powstrzymała. Chyba Minie nie spodobałaby się odpowiedź.  Wieśniaczka zaś ucieszyła się z tego, że panience spodobała się opcja pójścia w świat. We dwie zawsze raźniej. A gdzie miałyby iść? Tego jeszcze nie wiedziała?  Może na Południe, do Królewskiej Przystani? Podobno jest tam bardzo pięknie. Tak przynajmniej Elen słyszała z opowieści wysoko urodzonych Starków, którzy czasem przybywali do jej ojca po mąkę.
- Byłaś kiedyś w Królewskiej Przystani? - zapytała Minę -  Wiesz może jak tam dotrzeć? To jest daleko od nas? 
Po zadaniu tego pytania wyszczerzyła swoje, jeszcze w miarę zdrowe zęby, na myśl o przejażdżce konno. Nie uśmiechało się naszej Elence iść przy koniu. Dziewczyna skłoniła się nisko w podziękowaniu za ten dar. Musiała wspomnieć jeszcze  o jednym:
- Pani, ale nie sądzisz, że w tym stroju w jakim jestem zostanę uznana za żebraczkę? Albo złodziejkę, która napadła szlachetnie urodzoną?  Wszak nawet służba jest lepiej odziana ode mnie - tu Elena chrząknęła znacząco. Jeśli młoda Ryswellówna chce mieć Ciemnooką za towarzyszkę to cóż, musi ją ubrać. Ponadto Elena nie kapała się od dobrych dwóch tygodni. Że też ten zapach  nie przeszkadzał małej  Minie od momentu spotkania wieśniaczki....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Cze 18, 2013 12:34 pm

Pozycja dziewczyny jako doświadczonego podróżnika w oczach Miny została zachwiana, gdy ta zadała pytanie dotyczące odległości Winterfell od stolicy. Nawet  ona, nie obeznana w geografii, wiedziała, że rozległa Północ  leży hen daleko od Włości Korony. Ale cóż ona mogła wiedzieć na temat edukacji wieśniaków? Postanowiła zignorować  pytanie dziewczyny, sama z resztą nie miała pojęcia jak odległości na mapie odpowiadają tym w rzeczywistości. Wiedziała jedynie, że droga będzie długa i męcząca. W tym momencie poczuła dziwne ukłucie w sercu, jakiś nieopisany żal, a może i tęsknotę. Za domem? Czuła się zaniedbywana przez ojca, ale czy był to wystarczający powód by go opuszczać, zwłaszcza ze stracił już żonę i syna? A co jeśli już nigdy nie wróci do domu? Minę zaczęły ograniać wątpliwości, co z łatwością można było wyczytać na jej drobnej twarzyczce. Poprzedni entuzjazm zniknął niemal bez śladu. Czy ktoś ją szukał? Katarzyna powiedziała przecież, że nie ma zamiaru wracać do Winterfell, a czy samej uda jej się znaleźć drogę powrotną? Czy nie uzna jej za tchórza, gdy nagle stwierdzi, że chce wrócić do domu? Pogrążona w myślach, nie zwracała uwagi na to co mówi nowa znajoma, dotarły do niej tylko poszczególne słowa. Zmarszczyła brwi, próbując wyłapać sens jej wypowiedzi.
-Mam ze sobą suknię na zmianę- oznajmiła prostodusznie. Skoro jej towarzyszka podróżuje w takich łachmanach, nie było powodu by nie zaproponować jej nowego odzienia. Trudno było przewidzieć czy suknia Miny nie będzie na nią za mała, co prawda dziewczynka ostatnimi czasy gwałtownie poszła w górę, osiągając całkiem imponujący wzrost, jednak w dużej mierze jej kształty pozostały dziecinne. Wręczyła dziewczynie prostą lecz elegancką sukienkę w kolorze bordowym, uprzednio wyciągnąwszy ją ze swojego tobołka. Chciała jeszcze zaznaczyć, że może najpierw przydałaby się jej kąpiel, jednak w ostatniej chwili ugryzła się w język. Warunki nie były ku temu sprzyjające i dziewczynka z przerażeniem uświadomiła, że niedługo i ona będzie tak wyglądać.
-Może powinnyśmy udać się do jakiejś gospody? Mam ze sobą kilka złotych monet- zaproponowała. Tak, zupełnie jak gąska, która tylko się prosi by ją oskubać. Dwa dni w drodze dały jej się we znaki, z chęcią odpoczęła by w wygodnym łóżku i wzięła kąpiel.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 19, 2013 1:58 am

MG

Droga Królewska wbrew swej nazwie i dobrej opinii wcale nie należała do cudów logistyki, nikt też nie wychwalał jej za niesamowitości napotkane po drodze, bo również i takowych nie było. W czym tkwił sekret kawałka dobrze udeptanej gleby? Mówi się, że chodzi o szerokość, że im więcej chłopa jest w stanie iść ramie w ramię tym lepiej - podróżni mają dla siebie miejsce, armie są bardziej mobilne - tak więc, czy to szlachcic, czy żebrak, czy woj, czy duchowny - na trakcie znalazło się miejsce dla każdego.

Tętent kopyt dobiegał dziewczęta za pleców. Dotychczas spokojna droga coraz bardziej rozbrzmiewała w głośne krzyki, niewyraźne zawołania, rżenie koni. Dźwięk, a nie obraz - to zaalarmowało panie z północy. Elen poczuła jak koń wierzgał, z początku jakby drgnął niepewny czy spiąć się do galopu, czy wstrzymać, potem krótko zarżał i zamachnął grzywą. Ktoś nadchodził w ich stronę... z dużą prędkością i w dziwnie nieludzkiej aurze przypominającej kudlenie nawzajem psów, czy głośne kłótnie przy biesiadzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 19, 2013 10:46 am

Nasza bohaterka mocno ucieszyła się na wzmiankę o sukni i kąpieli. To były niezbędne jej rzeczy do egzystencji. Choć jako wieśniaczka myła się w okresach świąt to obecnie uważała, że musi usiąść w wodzie. Przynajmniej ciepłej, bo jak jej powtarzała matka, taka woda jest najlepsza do oczyszczenia się  i do zdrowia.  Ponadto wizja udania się do gospody napawała dziewczynę ekscytacją. Nigdy nie była w tym przybytku, w jej wiosce znajdowała się gospoda, ale rodzice nie pozwalali jej się tam nigdy udać. Uważali że jest to nieodpowiednie dla niej miejsce. Choć Elen korciło bardzo wejście do miejsca, z którego co noc słychać było śpiewy, śmiechy i piski.
- Dziękuję pani serdecznie za ten dar - skłoniła się nisko przed Miną. Suknię zaś postanowiła schować do swojej małej torby, którą zabrała ze sobą.
Dziewczęta postanowiły ruszyć w dalsza drogę, jednak coś na drodze się działo. Słychać było hałasy, głosy i krzyki.  Z początku nasza bohaterka myślała, że są to zwykli jeźdźcy, ale ... Te wszystkie hałasy wydawały się bardzo, bardzo dziwne. Zaniepokoiło to naszą bohaterkę, która czym prędzej powiedziała do swojej towarzyszki:
- Wsiadaj na konia, nie możemy tracić czasu.
Musiały jak najszybciej oddalić się od orszaku, który nie spodobał się Elenie. Czyżby intuicja ją ostrzegała przed złem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 19, 2013 11:31 am

Zaalarmowana odgłosami Mina szybko schowała królika z powrotem do torby i znalazła się na grzbiecie klaczy. Gdy Elen usadowiła się za nią, szybko spięła konia do galopu. Niepokój zwierzęcia udzielił się także i jej. Widocznie i ono wyczuwało zbliżające się niebezpieczeństwo. Dziewczynka bardziej ufała intuicji konia niż swojej własnej, toteż nie traciła ani chwili i pośpieszając zwierzę, parła do przodu. Początkowo zastanawiała się czy po prostu nie zejść z drogi by opustoszyć ją dla zbliżających się podróżników. Ostatecznie jednak pozostała na trakcie. Być może tak bardzo wierzyła w możliwości swojego wierzchowca, a może  to nadciągające hałasy zmroziły jej krew  w żyłach i niemożliwiły racjonalny osąd. Faktem było, że w kogo jak w kogo, ale w ukochaną klacz, która była prezentem od ojca, nie sposób było wątpić. Mina lubiła sobie wyobrażać, przemierzając lasy Strumieniska, że pędzi na najszybszym wierzchowcu na kontynencie. W obecnej jednak sytuacji dziecinne mrzonki na nic się nie zdały. Plany o ciepłej kąpieli i wygodnym łóżku też musiały zejść na dalszy plan. Jak na razie nie widać było ani śladu cywilizacji, a za sobą miały jakiś wzbudzający grozę pościg. Obecność ciemnowłosej za plecami dodawała jej otuchy, już teraz ciarki przechodziły jej po plecach, a co dopiero by było gdyby znajdowała się na drodze zupełnie sama.
-Co to takiego?- zwróciła się do towarzyszki z przestrachem, na tyle głośno, by ta była w stanie ją dosłyszeć.  Nie była w stanie zidentyfikować odgłosów, a miała nadzieję, że cokolwiek nadciągało w ich stronę nie zbliży się na tyle blisko by musiały przekonać się na własnej skórze przez co czy przez kogo są wydawane.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 19, 2013 1:19 pm

MG

Koń ruszył z miejsca wzbijając w powietrze grudy ciemnej ziemi, a podmuch uderzył w dziewczęta zmuszając do tego aby schyliły głowy, podobnie uczyniło zwierze. Napięte mięśnie, kończyny wyciągane byle przed siebie, byle dalej - poruszali się szybko. Jednak, czy wystarczająco? Nie było czasu aby uważać na wszystkie napotkane gałęzie, dlatego co chwila liście i listki smagały ramiona niczym uderzenia bata. Pościg nie zwalniał, wyciom i jękom nie było końca. Zaskakujące jak inteligentne może być jedno zwierze, a zarazem jak odważne - wyczuć zagrożenie i na rozkaz pani ratować ucieczką dwie (słabe?) kobiety. Zachowanie godne człowieka? Być może.

Kilka chwil dalej Elen i Mina nie miały wielu dobrych powodów aby uspokoić nerwy. Krzyki nie zniknęły, a nawet więcej - wzbierały na sile i dzikości. Po wejściu w zakręt ich oczom ukazał się rozjazd dróg - jedna wiodła dalej przez lasy do Królewskiej Przystani, tyle można było sądzić raczej nie po znakach, a jakości dalszych ścieżek, którymi mogły uciekać. Inna droga schodziła lekko w prawo, prowadziła przez las, aczkolwiek nie przez sam jego środek, no i za górujących nad wszystkimi zielonych koron unosił się samotny, ciemnoszary pas dymu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Północ, Wioska w okolicach Winterfell
Liczba postów :
52
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 19, 2013 5:01 pm

Elena w momencie pościgu była ... podniecona. Nie bała się. Dziwne, w tej sytuacji powinna szczękać zębami i modlić się do bogów o opiekę nad nią i Miną. W tym momencie czuła ekscytację spowodowaną prawdziwą przygodą na którą tyle czekała! Nawet jeśli miałaby stracić życie warto było żyć dla niej! Mimowolnie wydała z siebie ni to krzyk, ni to śmiech, który to zniekształcił się pod wpływem wiatru. Ciekawe co o tym pomyślała jej towarzyszka?
Elen położyła się nieco na Minie (zakładając, że mała znajdowała się przed nią) i  zaczęła delikatnie szturchać nogami jej wierzchowca, chcąc przyśpieszyć jazdę konia. I w taki oto sposób dziewczęta dotarły do rozwidlenia dróg.  Elena najpierw lekko się wychyliła aby ocenić stan obu odnóg, a potem zaś nasza wieśniaczka położyła się jak mogła najmocniej na małej Ryswellównie i krzyknęła jej do ucha:
- Skręćmy w stronę lasu i dymu. Pogoń powinna udać się główną drogą! - I tu jakby na zawołanie Elena spojrzała się za siebie, aby ocenić jak daleko znajdują się jeźdźcy. Jeśli nie byli oni w zasięgu wzroku nasza bohaterka potwierdzi swoją propozycję. 
Jeśli zaś pościg będzie coraz bliżej Elena postanowi zaproponować ucieczkę lepszym traktem, do Królewskiej Przystani co zostało zasugerowane.
- Jedźmy traktem! - krzyknie do Ryswellówny, jeśli jeźdźcy będą blisko i ujrzą udanie się boczną dróżką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Cze 19, 2013 5:53 pm

Prędkość z jaką się poruszały sprawiły, że z trudem mogła zaczerpnąć powietrza. Serce biło tak mocno, że miała wrażenie, że za chwilę rozsadzi jej klatkę piersiową. Nigdy w życiu nie czuła takiego przypływu adrenaliny. Była zbyt rozemocjonowana by czuć wymierzone w nie uderzenia gałęzi. Szybciej, szybciej, powtarzała w myślach, nie mniej widać było, że klacz daje z siebie wszystko. Pod ciężarem napierającej na nią Eleny, wygięła się mocno do przodu. Włosy, które uprzednio znajdowały się w ciasnym warkoczu, teraz wpadały jej do oczu, tak, że omal nie widziała drogi. Poruszyła się niespokojnie w siodle, słysząc dziwny dźwięk tuż za jej plecami, po chwili jednak uświadomiła sobie, że został on wydany przez jej towarzyszkę.  Odgłosy z oddali wzmagały się, zdawało się też, że ich źródło znajduje się coraz bliżej. Mina próbowała jeszcze bardziej przyśpieszyć konia, mocniej przyciskając łydki do jego boków. Gdy klacz znalazła się na rozstaju dróg, Mina jeszcze bardziej wpadła w panikę. Sama wybrałaby pierwszą lepszą drogę. Na szczęście Elen miała na tyle zimnej krwi, by poinstruować dziewczynę w którą należałoby skręcić. Tak też zrobiła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   

Powrót do góry Go down
 

Królewski Szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Królewski Szlak
» Lawendowy Szlak
» Szlak górski
» Zachodni szlak
» Północny szlak

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Północ-