a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Królewski Trakt



 

 Królewski Trakt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Królewski Trakt   Czw Lip 18, 2013 2:38 pm

Mała kompanija wyruszyła z Twierdzy, przejechała przez budzące się dopiero do życia miasto i opuściła jego mury. Serce Rhaeny tłukło się w piersi jak głupie, gdy miasto stawało się coraz mniejsze i mniejsze, aż wreszcie zniknęło za horyzontem. Otoczyły ich pola i królewski las, a w głowie ciotki króla wciąż szalała burza pytań. Dobrze robię? Co ja w ogóle wyprawiam? Czy ten mały podstęp to dobry pomysł? Czy Waters ucieszy się na widok siostry? Jak długo podróż potrwa? Czy na Mur zajadą wszyscy? Jakie niebezpieczeństwa mogą ich czekać? Czy ta banda zamachowców dowiedziała się o wyjeździe i ruszą za nią? Czy tylu ludzi wystarczy? te wszystkie i jeszcze więcej pytań wciąż przewijało się w jej umyśle doprowadzając ją do szału. Rhaena bądź Smokiem do cholery! Jesteś Smokiem, zachowuj się jak Smok. Nie jesteś wystraszonym kurczęciem! Weź się w garść, robisz to co dla Ciebie najlepsze. Zobaczysz się z bratem, zawsze Mur chciałaś zobaczyć więc się uspokój, masz najlepszych ludzi przy boku. Będzie dobrze! Uspokajała sama siebie i wreszcie odetchnęła. Nie było co się zadręczać. Umrze z nerwów nim dotrą choćby do Winterfell. Zawsze chciała udać się na tą wyprawę i oto jest. Była młoda, wciąż nierozgarnięta tak jak powinna, trzeba cieszyć się życiem, a nie się go obawiać!
-Wciąż wyglądasz na zaniepokojonego. Głowa do góry. - rzuciła do jadącego obok niej jej zaprzysiężonego rycerza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pią Lip 19, 2013 2:59 am

Ethaniel wciąż niespokojnie rozglądał się wokół siebie, po pozostałych członkach wyprawy, czy aby na pewno wszystko wygląda tak, jak wyglądać powinno. Nigdy wcześniej nie przyszło mu ręczyć za nikogo głową - a do głowy był dość mocno emocjonalnie przywiązany. Nigdy dotąd nie chronił też niewiasty- a co najwyżej wojowników nie mniej wprawionych w boju, niż on sam. Było to tedy zadanie podwójnie trudne. Chorągiew Targaryenów niesiona przez najmłodszego łopotała, smagana wiatrem, ponad ich głowami. Jechał w zamyśleniu, niedbale trzymając wodze. Dopiero głos Rhaeny go z tego przemyślenia przebudził.
- Głowa do góry - powtórzył za nią, jakby smakując każdego ze słów z osobna. Nie patrzył na nią, ale przed siebie, w dal, ku północy. Tak daleko on również nie był. Mur nie kojarzył mu się z niczym, co miałby lub mógłby mieć ochotę ciepło wspominać - dziwne krążyły o nim opowieści i równie dziwną Nocna Straż pełniła wartę. - A w górze są chmury. Naprawdę chciałabyś, bym miał głowę w chmurach, pani?  - odparł wymijająco, dopiero teraz przenosząc nań spojrzenie, pociągając solidny łyk wina z bukłaka. Nie miał najmniejszego zamiaru przyznać słabości, strachu, czy obaw, które jednak dość widocznie malowały się na jego twarzy. Wtem cisnął łydkę, by pośpieszyć wierzchowca, szarpnąwszy również za uzdę sąsiedniego konia Rhaeny; pragnąc odbić niewielką odległość od podążających za nimi jeźdźców, tym samym ściszając nieco głos, tak, by tamci nie mieli prawa go słyszeć. - O zmierzchu odbijemy od traktu, nie spoczniemy przed północą. W świetle księżyca łatwiej będzie zmienić kierunek tak, by pozostało to niezauważone. Nadłożymy drogi, ale będziemy bezpieczniejsi. Mur wydaje się niecodziennym wyborem damy królewskiego rodu, pani, zadziwiłaś mnie. Wciąż jednak nie zdradziłaś mi dokładnego celu naszej podróży, a ten poznać muszę...
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pią Lip 19, 2013 2:29 pm

Nie ma to jak czarne poczucie humoru. Rhaena westchnęła. Chciała zagadać, porozmawiać, cokolwiek, byleby nieco napięcie rozluźnić, umilić podróż i przyspieszyć ten czas, który w siodle się niemiłosiernie dłużył. -Nie, zdecydowanie nie masz bujać w obłokach. - mruknęła i w milczeniu miała zamiar jechać dalej. Wtedy też została z koniem pociągnięta nieco naprzód. Gdy znaleźli się na czele kolumny, odwróciła się do swoich dziewczyn i reszty, machnęła im ręką na znak, że wszystko dobrze i że mają zostać na miejscach, po czym skupiła uwagę na rycerzu. -W porządku, chyba nie powypadamy z siodeł ze zmęczenia. - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem. -W nocy ja i dziewczyny przebierzemy się w podróżne ubrania i zwiniemy chorągiew. Mała zgraja najemników nie będzie tak rzucała się w oczy jak dama z obstawą. - Dodała. Wystarczyło jeszcze że jej świta pozbędzie się peleryn i chorągwi w barwach jej domu i będą wspaniałą ciężką grupą najemniczą. Podróż sama w sobie może nie będzie bezpieczniejsza, bo dzisiaj droga każdemu mogła krwi napsuć, ale ukryta dama z Rodziny Królewskiej z pewnością będzie mniej narażona na złe przygody. -Pojedziemy do Czarnego Zamku. To największy fort, największy obsadzony. Służy tam mój bękarci brat. To o nim mówiłam. Był w Królewskiej Przystani podczas hołdowania, uratował mnie podczas zamachu i wyruszył z powrotem. Będzie w Zamku na długo przed nami. Nie znam innego miejsca i innej osoby, do której mogłabym się zwrócić w tej sytuacji.

.:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pią Lip 19, 2013 2:41 pm

Dosiadał siwego, potężnego rumaka, który stał spokojnie w miejscu. Nie założył zbroi. Ba, nie miał nawet kolczugi na swej białej koszuli. Mimo to, na plecach Bjorna spoczywał wielki miecz, nieodłączny towarzysz. Czekał. Już widział zmierzającą w jego kierunku kompanię. Rhaenę Targaryen i jej obstawę. Skąd wiedział, że to ona? Przypadek? A może czujne oczy i uszy szemranych znajomych najemnika? Nieważne. Tak czy inaczej, nie wyglądało na to, by miał nieprzyjazne zamiary. Mimo iż był uzbrojony, to chyba nie liczył, że sam może pokonać świtę ciotki króla...? Chyba że nie był sam.
Z daleka musiał prezentować się iście imponująco. Samotny jeździec, odziany na biało, potężnej budowy na wielkim, siwym rumaku. Rycerz jak z baśni.
Nie podjeżdżał do kompani. Czekał, aż oni zbliżą się do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pią Lip 19, 2013 3:00 pm

Nim jej towarzysz zdążył odpowiedzieć, skierowane naprzód fioletowe oczy dziewczyny dostrzegły przeszkodę na trasie. No może nie przeszkodę, bo koniec końców najemnik nie był zwalonym drzewem, ale jednak była to jakaś nieoczekiwana okoliczność. Jak zawsze w takiej, Rhaena zwolniła pozwalając wysunąć się nieco wprzód jej rycerzowi. Dopiero gdy nieco się zbliżyli poznała tego wielkoluda. -Stój, czekaj, znam go. Ten mąż rękę przyłożył do mego ratunku, a potem w moich barwach w turniejowe szranki stanął. Ja z nim się rozmówię. - Zakomunikowała i uniosła rękę by pochód zatrzymać. Sama zaś wysunęła się nieco w przód.
Niewielka kompania została trochę z tyłu, sama Rhaena podjechała bliżej, zatrzymując się w dość bezpiecznej i stosownej odległości od najemnika. - Znowu się spotykamy. Cóż Cie przywiało na trakt, wyglądasz jakbyś czekał na kogoś Bjornie. - Odezwała się nie zsiadając z konia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Nie Lip 21, 2013 10:11 pm

Nie przejął się zanadto pozostałymi, nawet się na nich nie obejrzał. Skinął tylko głową, wysłuchując słów Rhaeny; słusznie prawiła i cieszył się, że rozumiała, iż dyskrecja była koniecznością - nie do końca spodziewał się tego po pannie wysokiego rodu, która, jak  - pewnie mylnie - sądził, nie przywykła podróżować wcale, a co dopiero w ukryciu... Mimo, iż zaskakiwała go z dnia na dzień odmiennym podejściem, wciąż patrzył na nią, nieświadomie, nieco przez pryzmat widywanych w Królewskiej Przystani dwórek myślących jeno o cytrynowych ciasteczkach i strojnych sukniach.
- Tak się stanie - odparł powoli, niby od niechcenia na jej słowa, rozmyślając nad drogą ku Czarnemu Zamkowi. Bez wątpienia będzie łatwiejsza, niż gdyby podróżowali ku pomniejszym twierdzom, toteż i tę wiadomość powitał z ulgą. Dopiero teraz mógł się poddać spokojnej podróży; mając zapięte wszystko inne na ostatni guzik. Nie chciał zbyt wcześnie powiadamiać reszty wyprawy, co jest ich konkretnym celem - ostrożności nigdy nie za wiele.
Teraz jednak mógł, wreszcie, odetchnąć i rozeprzeć się w siodle wygodniej, przed nimi jeszcze daleka droga. Teraz, wiedząc już wszystko, mógł podłapać temat rozpoczęty przez Rhaenę wcześniej i już otwierał usta, by coś powiedzieć, gdy ta dostrzegła znajomego jeźdźca. Rzucił na niego okiem, marszcząc brew, badając od głowy po zapadnięte w błocie kopyta, niewiele czyniąc sobie z zapewnień królewny. To, że stanął w jej barwach w szranki, dla samego Ethaniela znaczyło tylko tyle, że potrafił walczyć. A to było dlań wystarczająco dużo. Nawet, jeśli sprawiał wrażenie nieprzygotowanego do większego boju... najniebezpieczniejszym sztyletem zawsze był ten niewidzialny.
Nie słuchając rozkazu, bez słowa kłusem dobił do niewiasty, a przerzuciwszy wodze do jednej dłoni, prawą powędrował już na rękojeść ostrza, nie wyciągając go jednak z pochwy... ani nie spuszczając z oczu najemnika.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Lip 22, 2013 10:20 am

Po twarzy Bjorna przebiegł uśmiech, gdy Rhanea spięła konia i podjechała bliżej. Najemnik skłonił lekko głowę.
- Pani - powiedział podnosząc wzrok.
Jego koń postąpił kilka kroków do przodu, stając obok wierzchowca Rhaeny. Cóż, widać było iż najemnik lubował się w towarzystwie ciotki króla, która nie onieśmielała go choćby w najmniejszym stopniu. Była teraz na wyciągnięcie ręki.
Nie zdążył odpowiedzieć na pytanie. Tuż obok panny Targaryen pojawił się jej rycerz, który zdawał się próbować spopielić Bjorna wzrokiem. Ręka rycerz powędrowała do rękojeści miecza. Najemnik obrzucił go krótkim spojrzeniem, po czym znów spojrzał na Rhaenę.
- Doszły mnie słuchy, iż byłaś w nowych terminach, Pani - powiedział melodyjnym głosem. - Choć nie przyszło mi stanąć w Turnieju w Twym imieniu, to wciąż jestem do Twych usług.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Lip 22, 2013 10:52 am

No to teraz miała przy sobie swoich obu obrońców, najlepiej, że oboje mieli w poważaniu siebie nawzajem. -Wieści szybko się rozchodzą co? - Mruknęła niezbyt tym faktem zadowolona. -Turniej król nasz odwołał, na całe szczęście. - Przyznała, po czym spojrzała to na jednego to na drugiego, który mimo wszystko zań ruszył. Mogła się tego spodziewać, nie miał obowiązku słuchać jej rozkazów jeśli uznał, że te jej zagrażały. -Jesteś panie najemnikiem, wybacz mi, ale nie zwykłam płacić za usługi ochrony czy towarzystwa. Ponadto, mnie słuchy doszły, że najemnikom nie można ufać. - Odpowiedziała, pół żartem pół serio, starając się na dyplomatyczny ton. Nie można ufać? Dwa tygodnie temu z tym człekiem sama w ciemne zaułki i lochy weszła, zdana całkowicie na jego łaskę i niełaskę, a dziś prawi o ostrożności? Dobre sobie! Choć... może przez przygodę z lesie czegoś się nauczyła? Kto wie. -Choć muszę przyznać, że wciąż Ci jestem winna wdzięczność... - tak, tak, to szansa, na to by jasno rzekł czego chce, albo odszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Lip 22, 2013 12:24 pm

Jego ramię drżało niecierpliwie, kiedy zaciskał pięść na rękojeści ostrza - póki jednak najemnik trzymał broń na plecach, i on broni nie wyjął. Wierzchowiec, wyczuwając jego nastrój, zachowywał się niespokojnie, wierzgał łbem, rozrzucając karą, lśniącą słonecznym blaskiem grzywą. Ethaniel nie spuścił przybysza z oka, gotów reagować na każde jego poruszenie - i w wąskich źrenicach iskrzyło coś, co mówiło, że nie miałby skrupułów rzucić się na niego również bez powodu; niema groźba zawisła w powietrzu, subtelna jak cięcie toporem. Milcząco wsłuchiwał się w rozmowę, wyłapując z niej co istotniejsze informacje.
- Okażesz temu człowiekowi wdzięczność, pani, odsyłając go do miasta - Zwrócił się chrypliwie do Rhaeny, wtrącając się do rozmowy bez uprzedniej wymiany grzeczności z przybyszem, nie odejmując jednak wzroku od jego sylwetki, a zwłaszcza dłoni. - Obrazimy władców Lwiej Jamy, jeśli wprowadzimy na ich dwór najemne ostrze  - mówił stanowczo i ze zdecydowaniem, z chłodem w głosie wymierzonym bardziej w nieznajomego, aniżeli niewiastę.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Lip 22, 2013 12:43 pm

W porównaniu do rycerza Rhaeny, Bjorn wydawał się zrelaksowany jakby właśnie sączył zimne piwo w przydrożnej karczmie. Prawdą z resztą było, że nie było powodów do nadmiernych spięć. Najemnik nie przejawiał wrogiego nastawienia. Ba, był miły i uprzejmy. No, może nie w stosunku do rycerza, ale... Trudno się dziwić. To w końcu, nie Bjorn trzymał cały czas dłoń na rękojeści miecza.
- Twoje bezpieczeństwo, Pani, będzie dla mnie największą zapłatą - odrzekł na słowa o zapłacie, nie pozostawiając wątpliwości, że nie oczekuje złotych Smoków. - Wybacz me słowa, ale rodzina Twoja zdaje się przykładać duzo mniejsze znaczenie do Twego dobrego zdrowia niż winna - kontynuował. Cóż, poniekąd miał rację. Nikt z rodziny królewskiej nawet się nie upomniał o zamachowca.
Znów na chwilę odwrócił wzrok na jegomościa rycerza. Westchnął.
- Nie wiem czym ci Panie zawiniłem, ale nie musisz waść rękojeści tarmosić.
Znów spojrzał na Rhaenę, głaszcząc szyję jej wierzchowca, nie tak wielkiego jak jego siwek, lecz za pewne nie mniej kosztownego.
- Pozwól, Pani sobie towarzyszyć. Zapewniam, iż o lepszą ochronę trudno w promieniu wielu mil. A i tuszę, że lojalność swoją już... hm, nie jeden raz udowodniłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Wto Lip 23, 2013 11:06 am

No i co ona miała zrobić!? Z jednej strony jej rycerz, z drugiej najemnik, któremu zawdzięczała życie, a który choć miał po temu okazję i to chyba marzyć o lepszej nie mógł, nic jej nie zrobił, tylko spełnił jej prośbę. Jak miała mu odmówić? Z drugiej strony nie chciała też przysparzać zmartwień jej ochroniarzowi. Ten co prawda niezbyt pokorny, bo nie słuchał i odezwał się nie pytany odpowiadając na pytanie najemnika zamiast niej.
Kobieta westchnęła i pokręciła głową, potem spojrzała na Bjorna z wyrazem twarzy, który mówił, że nie bardzo wie jak wyjść z sytuacji żeby było dobrze, a potem na Ethaniela gromiąc go wzrokiem za odzywki. Chwilę później dopiero się odezwała. -Lwy też korzystają z najemnych ostrzy, tak jak każdy mniejszy czy większy ród. Wystarczy, że na zamku popatrzysz po płaszczach zbrojnych, nie każdy będzie karmazynowy, zaręczam Ci. - Odpowiedziała najpierw rycerzowi. -Ty zaś panie bacz na język. Nie chcę słyszeć słów traktujących o mojej rodzinie. Najlepiej żadnych słów. - Kolejny oddech, może trochę za ostro? -Nie zna Cię Bjornie, a odpowiedzialny za me dobre zdrowie jest, a wybacz, nawet mimo braku pancerza, z wielkim mieczem na plecach, nie jesteś kimś kogo nie trzeba się lękać. - Gdy ostatnie zdanie wypowiedział jego wzrokiem zgromiła! O tej wycieczce do podziemnych lochów nikt nie mógł wiedzieć! To było tak głupie, że po czasie nawet Rhaena zastanawiała się co też wtedy wyprawiała. -Najlepszą ochronę w promieniu wielu staj już mam. Mnie o swoim dobrym do mnie nastawieniu nie musisz zapewniać, jednak rycerz mój drogi to inna sprawa. - Spojrzała na mężczyznę. -Ethanielu, pan ten mieczem robi równie przednio co Ty i wielu świetnych rycerzy. Udowodnił też, że memu życiu nie zagraża. - Powiedziała po czym zamilkła na chwil kilka. -Jeśli zaiste zależy Ci na mym bezpieczeństwie i chcesz ruszyć z nami w dalszą drogę, zejdź z konia i zaprzysięgnij mi Twój miecz, wierność i lojalność. Ty zaś Ethanielu będziesz moją prawą ręką i dowódcą CAŁEJ kampanii. Odpowiadasz bezpośrednio przede mną, reszta odpowiada przed Tobą. - Słowo się rzekło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Wto Lip 23, 2013 12:48 pm

Mimo zapewnień, jego ręka nie spełzła ze startej potem rękojeści; dworne słowa były ostatnim, czemu Ethaniel ufał. Kurtuazja jasno kojarzyła mu się tylko z jednym, z intrygami magnatów spiskujących u stóp Żelaznego Tronu, w których to on nigdy nie miał zamiaru maczać rąk. Jego nachmurzone spojrzenie nabrało pogardy, gdy tylko najmenik wspomniał o rzekomej najlepszej ochronie zapewnianej ze swojej strony. 
- Słyszałem już o wielu "najlepszych"... - prychnął od niechcenia. - Zawsze mnie zastanawiało, skąd ich tak wielu na cmentarzach. - Bez wątpienia arogancja w walce była częstą, jeśli nie najczęstszą przyczyną zgonu wielu doświadczonych zbrojnych. Nie zdziwiła go prośba najemnika, od początku ta krótka wymiana zdań zmierzała w tę właśnie stronę. I, niestety, nie wyglądało również na to, by zdumiała go odpowiedź Rhaeny. Jej gromiące spojrzenie zniósł dzielnie - odwracając wzrok, jak podlotek znudzony naukami ojca. Umilkł, wiedząc, że dalsze oponowanie nie miało już sensu, niewiasta podjęła decyzję bez względu na to, co on o tym sądził. Wzrok spoczął ponownie na dłoniach najemnika, gładzących teraz szyję wierzchowca Rhaeny i przyglądał im się również wówczas, gdy wsłuchiwał się w zapewnienia o doskonałym fechtunku jeźdźca. Nie zabrzmiało to dla niego pociesznie; przeciwnie, im lepszym był awanturnikiem, tym baczniej musiał go traktować Ethaniel. Niechętnie skinął głową królewnie, przykładając wolną dłoń ku piersi, dając znak, że rozumie i przyjął rozkaz.
- To oznacza, że teraz ja mogę odesłać go do Przystani? -  mruknął pod nosem, bardziej do siebie, niż do kogokolwiek innego, niby to przypadkiem wypowiadając myśli na głos. Nie potrzebował odpowiedzi, znał ją i zaledwie ułamek sekundy później gorzko pożałował, że kornie nie ugryzł się w język. Unikając spojrzenia swojej pani, jął oczekująco  błądzić wzrokiem po licu najemnika. Wciąż trzymał ostrze.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pią Lip 26, 2013 3:59 pm

Bjorn wysłuchał przemowy Rhaeny. Smoczyca. Na twarzy najemnika na kilka sekund zagościł przelotny półuśmiech. Ma zaprzysięgać wierność? Dobre sobie.
Zeskoczył z konia ze zwinnością o jaką trudno było go podejrzewać.
-Pani - powiedział niskim głosem - nie znane mi są słowa przysięgi.
Zrobił krok do przodu, tak że prawie dotykał klatką piersiową nogi królewskiej ciotki.
- - Niemniej, mój miecz, moje serce i dusza należą do Ciebie. Dysponuj nimi wedle swej woli.
Po tych słowach znów się uśmiechnął i z powrotem dosiadł konia. Przeniósł wzrok na Ethaniela.
- Zacny rycerzu, nie szukam zwad ni swad, proszę więc zaniechaj zbytecznej wrogości.
Po tych słowach, wyciągnął prawicę w stronę rycerza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Lip 29, 2013 2:34 pm

Kobieta wysłuchała słów najemnika. Nie znał słów przysięgi, ale te miały to do siebie, że różniły się słowami w ustach wypowiadających je osób. Te przysięgi nie miały jednego tekstu jak ta przed ołtarzem w sepcie. Każdy mógł składać ja własnymi słowami, tak jak właśnie uczynił to także Bjorn. Gdy skończył, skinęła głową.
-Mam nadzieję, że się nie pozabijacie wzajemnie. Oboje odpowiadacie teraz za moje życie i zdrowie. Współpracujcie. - Powiedziała patrząc to na jednego, to na drugiego. -Ruszajmy. Szkoda tracić czasu i dnia. - Dodała, raz jeszcze skinęła głową i spięła konia, dając wszystkim znać, że to koniec dyskusji i ruszają dalej.
-Bjornie. Co robiłeś na trakcie? Nie chcesz mi wmówić, że w trosce o moje dobro szukałeś mnie. - Odezwała się dopiero po kilkich ładnych stajach od momentu nieplanowanego postoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Lip 29, 2013 3:42 pm

MG
 
Tak oto zaczynał się kolejny dzień, piekła jakim było to niedające ani odrobiny wytchnienia lato. Słońce, jak nikczemny tyran, wspinało się po nieboskłonie, promieniejąc bez ustanku, jakby szyderczo drwiąc z znajdujących się pod nim ludzi i zwierząt. Jadący, traktem nie mieli możliwości podziwiania jak ognista kula zasiada na swoim znajdującym się gdzieś na niebie tronie, by obwieścić nastanie południa. Mieli ten luksus, że jechali jeszcze przez las, który rozłożystymi, kasetonowymi połaciami liści, osłaniał podróżnych przed gorącym powietrzem. Droga mijała szybko, wręcz z nieubłaganą prędkością kolumna zmierzała do skraju linii drzew, gdzie ich wytrzymałość wystawiona zostanie na próbę. 
Kompania rozciągnęła się nieznacznie na krótkim odcinku drogi, z przodu jechał wysunięty o minutę jazdy kłusem zwiadowca, za nim straż przednia, składająca się z trójki zbrojnych Targaryenów, tuż za nimi Rhaena w otoczeniu swoich osobistych strażników, w postaci sir Vaberisa oraz żołnierza fortuny, który zwał się Bjorn. Za nimi jechały służki Smoczycy oraz juczne konie niosące bagaż. Pochód zamykała reszta żołnierzy, bacznie rozglądająca się na boki. Była to standardowa formacja jaką stosowało się na południu przy eskortowaniu, ważnych osobistości. W oddali, z pomiędzy drzew, wyłaniało się mocne światło. Wycieczkowicze zbliżali się już do końca Królewskiego lasu, co znaczyło, że najprostsza część wyprawy była za nimi.


Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Sie 05, 2013 11:27 am

Przysięga. Dobre sobie.
Skłonił lekko głowę. Od samego początku spotkania, nie dał wyrazu choćby najmniejszej wrogości wobec przybocznych Rhaeny. Wydawało się, że najemnikowi zaiste zależy jedynie na bezpieczeństwie królewskiej ciotki. Czy jednak mozna ufać najemnikowi...? Cóż, sam Bjorn zapewne rozumiał obawy reszty kompanii, dlatego też nie robił nikomu wstrętów, ani nie obruszał na nieufność.
- Dzielny rycerzu - powiedział do dowódcy kompanii. - Widze, że niemiłe Ci moje towarzystwo, lecz zaufaj - nie zamierzam wchodzić waści w drogę.
Ruszył, trzymając się blisko Rhaeny Targaryen.
- Pani, nie wiem czy uwierzysz, lecz czuję się po prostu najlepiej, gdy nie krępują mnie ciasne uliczki miasta. Dlatego, częściej można mnie spotkać w siodle niźli w karczmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Pon Sie 05, 2013 11:44 am

Z daleka dostrzegła już koniec cienistej drogi. Wkrótce wjadą w słońce, już czuła ten skwar. Rhaena co prawda kochała ciepło, kochała lato, ale upał i nieustanne słońce chyba tylko Dornijczykom nie daje się we znaki. -Mój parasol. - Rzucił krótko do jednej ze służek. Jeszcze dziś mogła pozwolić sobie na takie wygody, jutro będzie musiała obyć się już bez tego. -A ja myślałam, że całkiem dobrze czujesz się w ciasnych uliczkach miasta. - Odpowiedziała usiłując powstrzymać uśmiech, ale i tak kącik ust uniósł jej się lekko.

Gdy zbliżyli się do krańca lesistego terenu westchnęła i rozłożyła parasol, który miał chronić jej białą skórą przed słońcem. Zdawał egzamin. -Koniec łatwej, cienistej drogi. Witaj słonko. - Powiedziała nie zwalniając konia. Lepiej żeby byli w ruchu, dzień szybciej zleci w podróży niż na postojach, a im w sumie zależało by jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od Królewskiej Przystani.

 
...:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Wto Sie 06, 2013 1:32 pm

Elaine posłusznie jechała z orszakiem, rozglądając się na wszystkie strony. Nigdy nie opuszczała na dłużej Królewskiej Przystani, więc wyprawa była dla niej sporym przeżyciem. Pewnie podróż by ją nieco przerażała, ale po odwiedzeniu z Janną wyznawców R'hllora uznała, że wszystko lepsze niż te okropne ognie.
Zresztą to spora łaska ze strony pani Rhaeny, że wzięła ze sobą akurat ją.
Gdy nie podziwiała krajobrazów, zerkała ciekawie na nowych rycerzy pani Rhaeny. Próbowała ocenić, który podoba jej się bardziej i czy któryś mógłby spodobać się jej pani. Bo sama była oczywiście dla nich za niska urodzeniem, chociaż urodą dorównywała niektórym wielkim damom (tak ją przynajmniej komplementowano). Za to słyszała wiele historii o księżniczkach romansujących z dzielnymi wojownikami...
Ale takie myśli nie przystoją służebnej!
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Sro Sie 07, 2013 9:44 pm

Jechali powoli, by nie zmęczyć zanadto wierzchowców. Po obu stronach drogi wznosiły się wysokie drzewa, rzucając na podróżnych zbawienny cień. Ostatnie dni były naprawdę upalne. Co prawda dla Bjorna, który urodził się w Essos, nie było to niczym przykrym, to jednak dla większości mieszkańców Westeros takie upały były bardzo męczące. Najemnik spojrzał na Rhaenę, jadącą po jego prawicy. Po jego ogorzałej facjacie przebiegł lekki uśmiech, jak gdyby widok ciotki króla sprawiał mu prawdziwą przyjemność.
- A Ciebie, Pani, cóż skłoniło do opuszczenia bezpiecznych murów Twierdzy twej familii? - zapytał, głaszcząc siwka po grzywie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Sro Sie 07, 2013 11:04 pm

Bezpiecznych murów? No to się ubawiła! Chyba wszędzie było bezpieczniej niż w Twierdzy... stolica była podłym miejscem, gdzie o bezpieczeństwo ciotek króla było bardzo trudno... zwłaszcza dzisiaj... cholerne wojny, intrygi i polityka! Wciąż nie potrafiła zrozumieć kto, co mógł zyskać na jej krzywdzie! Jaki wpływ może mieć na Koronę, na to wszystko, najmłodsza siostra Jaherysa i tylko ciotka, obecnego władcy, który od niej przeto był starszy o kilkanaście lat! Nic, no nic, a mimo to już kilkukrotnie usiłowano pozbawić jej i czci i życia! Prychnęła. -Byłeś w stolicy, więc wiesz, że ona bezpiecznym miejscem ostatnimi czasy przestała być, zwłaszcza dla rodziny królewskiej, a z niej, zdawać by się mogło, zwłaszcza dla mnie. - Westchnęła z żalem. -Diabli wiedzą czemu. - dodała i zrobiła minę, jakby muchę połknęła. -Poza tym... już i tak zdecydowanie za długo gościłam w Stolicy. Nie cierpię tego śmierdzącego miasta, im dalej się od niego znajdę tym lepiej, dla mojego zbolałego nosa. - To oczywiście było małą prawdą, ale jednak. Stolica potwornie śmierdziała, a to był jeden z powodów, dla których Rhaena nie lubiła tego miasta. -Co zrobiłeś z naszym znajomym, który miał przyjemność gościć mnie jakiś czas temu? - Zapytała po chwili ciszy obdarzając rozmówcę długim, natarczywym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Czw Sie 08, 2013 12:06 pm

- Wybacz, Pani, lecz jesteś krewną naszego miłościwego króla. Myślałem, że przynależność do królewskiej rodziny, to gwarancja bezpieczeństwa...
Uśmiechnął się lekko.
- No cóż, nie da się ukryć, że w stolicy bywają różne zapachy. Szczególnie, ostatnimi czasy. Za to, można nabyć wyśmienite pieczone szczury. Nie żebym próbował. Tak po prostu mówią ludzie.
Spojrzał uważniej na Rhaenę.
- Hmmm, cóż ja zrobiłem z tym jegomościem? - powiedział powoli, jakby nie mógł sobie przypomnieć. - To była trudna sprawa. Zaiste zdziwilo mnie, że nikt się o niego nie upomniał. Więc może faktycznie masz rację, Pani, że stolica nie jest dla Ciebie bezpieczna. Tak czy inaczej, ów jegomość żyje.
Milczał przez chwilę.
- Więc, gdzie wolałabyś mieszkać, pani? - zmienił temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Czw Sie 08, 2013 12:26 pm

Pieczonych szczurów, ani bezpieczeństwa rodziny królewskiej nie skomentowała słowem, a cichym prychnięciem. Nie chciała rozmawiać na ten temat. Na wieść o zamachowcu przytaknęła ze zrozumieniem, choć nie wyglądała na zadowoloną. Chyba wolałaby, żeby ten człowiek jednak pożegnał się z życiem... poczułaby się bezpieczniej? Nie wiadomo... może to wrodzona chęć zemsty... ten człowiek chciał odebrać jej życie, więc własne powinien stracić. -Smocza Skała jest moim domem i tam czuję się najlepiej. Ciepło. Szum fal. Znajomi ludzie. Bryza od wielkiej wody. Przepiękne wschody i zachody słońca. Jako dziecko nie przegapiłam chyba żadnego. - Zaśmiała się krótko na to wspomnienie i na to, że po tym jak obejrzała z bękarcim bratem wschód słońca, zaczynali ganiać się po ogrodach i okładać patykami... przepraszam - mieczami, a potem jej septa rwała sobie włosy z głowy. Tylko ona na szczęście. Bo jako córka, a potem siostra króla... najmłodsza, była oczkiem w głowie wszystkich. -Tam chciałabym z jednej strony spędzić resztę życia, jako żona i matka... ale nie mam na to szans. Bratanek wyda mnie w końcu za jakiegoś Lorda i będę musiała zamieszkać w jego pałacu... Nie mam szans zostać Smokiem... zmienię się w Krakena, Jelenia, Sokoła, Lwa, Wilka, albo w coś jeszcze innego. - Westchnęła. Na ten temat w zasadzie też nie bardzo chciała rozmawiać, od razu przypominały się jej trzy poprzednie zaręczyny i Reed, który miał czelność obrazić ją na balu po hołdowaniu. -Tymczasem korzystam z wolności, pókim jeszcze ją posiadam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Czw Sie 08, 2013 12:33 pm

Rhaena i Bjorn byli z zupełnie różnych światów. Dosłownie, biorąc pod uwagę fakt, że najemnik pochodził z Essos. Mimo to, zdawało się, że potrafią znaleźć wspólny język. Najemnik zachowywał się wyjątkowo kulturalnie. Ba, przypominał wręcz rycerza. I to bardziej od tego prawdziwego, który dowodził ochroną panny Targaryen.
Wysłuchał opisu Smoczej Skały. Nigdy tam nie był, choć słyszał o niej wiele opowieści. Opowieści zgoła innych od obrazów, malowanych przez Rhaenę. Prawdopodobnie dlatego, że opowiadali mu je ludzie prości, którym nie dane było zaznać wygód i beztroskiego dzieciństwa Rhaeny Targaryen.
- Żona i matka - powtórzył z uśmiechem. - Jestem pewien, że będziesz najwspanialszą z żona, moja pani. Szczęśliwym będzie lord, który dostąpi zaszczytu nazywania Cię swoją żoną.
Najemnik nigdy nie będzie miał takiej możności.
- A w jaki sposób korzystasz z wolności, jeśli wolno spytać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Czw Sie 08, 2013 1:03 pm

-Szczęśliwym? - Żachnęła się z uśmiechem. -Raczej bardzo w to wątpię, a nie wiem czy i znajdzie się śmiałek gotów o mą rękę prosić. - Dodała. Tak, dla niej, póki co to było zabawne, choć niektóre damy dworu już pozwalały sobie na docinki między sobą i wspomnienia o staropanieństwie, toć nasza Rhaena wciąż pozostawała panną, a miała przeto 20 lat już ukończone. -Trzech poprzednich raczej szczęśliwcami się nie okazali, a ja potrafię być bardzo niemiła jeśli zechcę. - Zaśmiała się kręcąc głową. Za dużo gada, naprawdę za dużo. Gdy zapytał o korzystanie z wolności, skrzywiła się lekko. -Ładuje się zazwyczaj w kłopoty. - Odpowiedziała kwaśno. Wypad z bratem do miasta po nocy, o mało nie kosztował jej życie... jej, jej brata i Bjorna oczywiście. Potem polowanie z sokołami... Życie straciło kilku jej rycerzy, a ona i Lady Greyjoy, z którą wyruszyła o mało co nie zostały zgwałcone i zamordowane w środku dzikiego lasu. Rhaena przyciągała kłopoty jak magnez ilekroć wychodził z łóżka i opuszczała swoją komnatę. Aż się bała myśleć, co może zdarzyć się podczas ich podróży na mur... w tak długą jazdę jeszcze nigdy się nie udawała, a jak pech to pech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Essos
Liczba postów :
24
Join date :
22/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   Wto Sie 13, 2013 4:14 pm

Rhaena Targaryen niemiła? Toż to bluźnierstwo! Ciotka miłościwego Aerysa zdawała się być uprzejma do granic możliwości i niezdolna do skrzywdzenia choćby muchy. Choć, z drugiej strony, nie od dziś wiadomo, że pozory potrafią być niezwykle mylące. No i te wszystkie dyrdymały o tym, żeby tylko nie przebudzić w Targaryenach smokach... Na samą myśl o tych bredniach, na twarzy Bjorna malował się uśmiech. Rhaena Targaryen i smok. Dobre sobie.
- Jeśli tylko Pani pozwolisz, będę Ci towarzyszył w każdych z kłopotów - powiedział pogodnie. - Tusząc, że moje towarzystwo nie jest Ci niemiłym.
Na jego twarzy wymalował się lekki uśmiech, dobitnie mówiący o tym, że najemnik chciałby nie oddalać się od Rhaeny choćby na krok.
- Po raz pierwszy w życiu, żałuję mego niskiego urodzenia. Gdyby nie moje podłe korzenie, zaraz starałbym się o zaszczyt pojęcia Ciebie Pani za żonę. Choćbym musiał wygrać tysiąc Turniejów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Królewski Trakt   

Powrót do góry Go down
 

Królewski Trakt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Królewski Stos
» Królewski Szlak
» Królewski Las
» Gospoda "Królewski Zajazd"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony-