a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Loża publiczna



 

 Loża publiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Loża publiczna   Wto Maj 21, 2013 10:19 pm

Tutaj zasiadają członkowie zarówno mieszczaństwa, jak i wędrowni kupcy - jest naturalnie największą lożą, widoczność zależy od zajętego miejsca. Jeśli ktoś zasiadł w miarę blisko loży królewskiej, oddzielonej od "publicznej" części kordonem Królewskiej Straży, będzie mógł podziwiać zmagania zawodników w pełnej krasie, jeśli zaś zajął miejsce bliżej końca pola turniejowego - może mieć pewne problemy z usłyszeniem ogłoszeń herolda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Pią Cze 07, 2013 1:36 pm

/pole bitewne

Zadowolona ze swojego wyniku i przejścia do kolejnej rundy, Aryana czym prędzej udała się do jednego z namiotów aby zmienić ubranie. Wybrała niewielki, nieco na uboczu i upewniła się, że nikt nie wejdzie do niego, gdy będzie się przebierać. Wolała aby jej tajemnica nie wyszła na jaw aż do końca turnieju. Zrzuciła szybko męskie ciuchy, ale ich miejsca nie zastąpiła piękna suknia z szykownymi zdobieniami. Jej nowy strój był praktyczny, nawet pomimo tego czegoś, co przypominało swą strukturą gorset. Rozcięcia w dole spódnicy zapewniały swobodę ruchów, a sztylet, dotychczas przyczepiony opaską do uda, tym razem znalazł się w cholewie wysokiego buta.
Przez wyjściem upewniła się, że nie jest obserwowana. Jakiś to plotek mogłaby się nasłuchać, gdyby ktoś zauważył, że do namiotu wchodzi ser Kevan Cray, a chwilę później wychodzi z niego panna Stark.
Z uśmiechem na ustach Aryana ruszyła w stronę loży. Miała ochotę obejrzeć zmagania rycerzy w walce na miecze oraz na kopie. Podczas tej pierwszej szczególnie dopingowała dwie osoby.
Mając do wyboru lożę lordowską i ubliczną, dziewczyna czym prędzej zajęła miejsce pośród mieszczan i kupców. Nie miała ochoty na ugrzecznione powitania, sztuczne uśmiechy i etykietę. Chciała głośno dopingować swoich faworytów i dobrze się przy tym bawić. Usiadła na jednym z lepszych miejsc, ze wspaniałym widokiem na pole oraz doskonale słyszalnym z daleka herodlem. Profilaktycznie zajęła także miejsca obok siebie, mając nadzieję, że wkrótce ktoś do niej dołączy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dreadfort
Liczba postów :
42
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Sob Cze 08, 2013 9:06 pm

Wciąż nie mogła przestać rozmyślać o zamachu. Kto był tak głupi, by coś takiego zrobić? Przecież wiadomo było, że zamachowcowi nie uda się przedrzeć w stronę króla i oddać śmiertelnego strzału, gdy ten siedział w obstawie Gwardzistów. A może był to tylko pokaz sił, jakby ktoś chciał przekazać: Kręcimy się wokół ciebie i w końcu, kiedy nie będziesz się spodziewać, wykończymy cię? A może coś jeszcze, czego nie brała pod uwagę? Tyle teorii, a tak trudno było wybrać tą właściwą. Jako, że sprawa nie stała się ani trochę jaśniejsza, nie głowiła się nad nią dłużej. Im intensywniej nad tym myślała, tym, o ironio, coraz bardziej traciła zainteresowanie całą tą sytuacją. Chcąc wydostać się z tego niezdrowego koła, w jakie wpadała, poszła się rozerwać i pooglądać turniej.
Dla niej, jako pasjonatki wszelkich walk było to zdarzenie niezmiernie ekscytujące. Mimo, że większość ludzi szybko zmęczyłaby się oglądaniem zmagań chociażby łuczników, to jednak nie ona. Śledziła ich gesty, naznaczone emocjami, których to tak bardzo nie chcieli ukazać, zachowanie, technikę. Łuk był dobrą bronią, jednak znacznie trudniej nosiło się go przy sobie wraz z kołczanem pełnym strzał niż sztylety – które teraz miała wepchnięte w oba buty. Co prawda gdy już się pojawiła, rozgrywki rozkręciły się na dobre. Szerokim łukiem ominęła loże dla Lordów, szczęśliwa, że chociaż raz mogła po przebywać w towarzystwie ludzi, którzy nie przejmowali się ilością złotych smoków w skarbcach czy najnowszymi, dworskimi ploteczkami. Może to głupie, ale w otoczeniu takich osób czuła się.. dziwnie bezpiecznie.
Pochłonięta zmaganiami na polu turniejowym usiadła na pierwszej z brzegu ławce. Dopiero po chwili odwróciła głowę, by zerknąć, czy może przypadkiem zna osobę siedzącą obok. I tak też było. Grube, ciemne włosy, jasna cera i szaro-niebieskie oczy. Kobieta niezwykle podobna do Aidana, musiała być jego siostrą. W końcu jakaś silna kobieta z Północy, a nie te głupiutkie, ciepłokrwiste dziewczątka, przemknęło jej przez myśl. Kyra uśmiechnęła się do niej szeroko i nie był to zwyczajowy, udawany wyraz twarzy, a prawdziwe zadowolenie. Słyszała o niej wiele, a to, co słyszała, zdawało się ją satysfakcjonować. Czy i ona coś o mnie wie? Czy w ogóle mnie rozpozna? Może i teraz nie miała na sobie rodowych szat, ale północna uroda ją zdradzała. W dodatku nie była pewna, czy Stark coś o niej mówił. Czy może zupełnie nic.
- Aryana? – Przewiercała ją swoim o odcień ciemniejszym od śniegu spojrzeniem, ciekawa, czy ją pozna, czy będzie się musiała przedstawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Sob Cze 08, 2013 9:50 pm

Przyglądała się walkom jak urzeczona, co i raz wyrażając swoje emocje w postaci głośnego dopingu, jęku niezadowolenia czy energicznych braw. Doskonale bawiła się w gronie mieszczan, którzy uśmiechali się do niej szczerze, czasem zagadywali, a przede wszystkim zdawali się jej kompletnie nie rozpoznawać. Cieszyła się z tego faktu niezmiernie, jednak wiedziała, że obecny stan rzeczy długo trwać nie może. I rzeczywiście, nagle wśród okrzyków usłyszała swoje imię, wypowiedziane z bliska. Zerknęła w bok, mając już przygotowaną formułkę zaprzeczającą, gdy zauważyła, kto usiadł obok niej.
Blada cera, czarne włosy, pełne usta wykrzywione w szerokim uśmiechu. Klasyczna uroda z Północy, która szybko pozwoliła Aryanie zakwalifikować kobietę jako kogoś z jej rodzinnych stron. Jednak gdy tylko napotkała jej wzrok, już wiedziała, z kim dokładnie ma do czynienia.
-Kyra - odpowiedziała i rozpromieniła się gwałtownie, jakby spotkała dawno niewidzianą przyjaciółkę - Wiedziałam, że gdy wreszcie się poznamy, to w nietypowych okolicznościach.
Uśmiech nie schodził jej z twarzy, chociaż widziała pannę Bolton po raz pierwszy w życiu.
Opowieści Aidana sprawiły jednak, że czuła się jakby znała młodszych mieszkańców Dreadfort od dawna. Jej brat, jako giermek, spędził tam kilka ładnych lat, a o dziedzicach lorda Boltona wypowiadał się zawsze w samych superlatywach, co świadczyło o tym, że zawarł tam prawdziwe przyjaźnie. Szczególnie ciepło wspominał Kyrę, ale czy to o czymś świadczyło? Aryana nie była tego do końca pewna, więc obiecała sobie, że kiedy pozna osobiście pannę Bolton, przyciśnie brata w tej sprawie.
-Panny z Północy, jak widać, wybierają miejsca nieskażone dworską etykietą i sztywnymi zasadami - stwierdziła z największą dumą, przysuwając się nieco w stronę swojej towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Greywater Watch
Liczba postów :
59
Join date :
02/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Pią Cze 14, 2013 5:28 pm

/Ogrody

Aithne prawie cały ostatni wieczór przesiedziała w ogrodach, martwiąc się tym, czy Bastianowi nic się nie stało. Wiedziała już o śmierci Bethany Frey i bała się, czy może Bastian nie skończył tak jak jej niedoszła szwagierka. Zmarzła okropnie, aż w końcu gdy stwierdziła, że chyba czas powrócić do swoich komnat, Bastian pojawił się zaraz przy niej, okropnie zły. Okazało się, że podczas kiedy ona szukała jego, on rozglądał się za nią. Pomarudził troszeczkę, ale w końcu oboje zaczęli się śmiać. Tak, zdecydowanie można było nazwać ich nie tylko rodzeństwem, lecz także najlepszymi przyjaciółmi.
Następnego dnia miał odbyć się turniej. Bastian obiecał, że przedstawi Aithne Kheelana, na co dziewczyna śmiertelnie się obraziła. Nie chciała poznawać swojego przyszłego męża, przynajmniej nie w momencie gdy tak dobrze się bawiła. Brat jednak się uparł, więc niestety nie mogła nic z tym zrobić. Wiedziała, że nawet jeśli powie mu nie, Bastian i tak zrobi po swojemu.
Na turniej przyszła trochę spóźniona, więc nie udało jej się podziwiać Aryany podczas konkursu strzeleckiego. Już miała udać się do loży lordowskiej, jednak w ostatniej chwili zmieniła zdanie. Po pierwsze uważała, że siedząc z ludem będzie bawić się lepiej niż z tymi wszystkimi lordami, gdzie musiała przestrzegać dworskiej etykiety. Po drugie, Bastian nie miałby możliwości przedstawić jej Kheelana. Na wstępie miałby problem, żeby ją w takim tłumie znaleźć. No ale nieważne. Aithne znalazła się wśród pospólstwa, ale ponieważ nic nie widziała, to zaczęła przepychać się łokciami do przodu. Naraz mignęła jej bardzo dobrze znana sylwetka. Aithne uśmiechnęła się sama do siebie i ruszyła w tamtą stronę.
- Aryana! - krzyknęła jeszcze będąc w znacznej odległości od kuzynki i pomachała jej ręką. Lady Bolton jeszcze nie zauważyła, toteż nie miała jak się z nią przywitać. Zresztą, co za różnica? I tak nigdy nie widziała jej na oczy, więc tak trochę ciężko byłoby jej zgadywać z kim ma do czynienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Pią Cze 14, 2013 5:55 pm

Gdy po raz drugi usłyszała swoje imię stwierdziła, że chyba siedzenie wśród pospólstwa zdało się na nic i ludzie i tak ją rozpoznają, ale odwracając głowę ujrzała swoją kuzynkę, sytuacja nie była więc chyba aż tak tragiczna. Odmachała Aithne i uśmiechnęła się szeroko. Przeczuwała, że to właśnie panna Reed dołączy do niej w loży jako pierwsza z umówionych. Nie widziała jej wcześniej tego dnia, widocznie miała jakieś ważne sprawy do załatwienia, ale wreszcie nadszedł czas by o nich porozmawiać.
-Kyro, to moja kuzynka, Aithne z rodu Reedów - powiedziała nieco ściszonym głosem, chciała bowiem przedstawić sobie obie dziewczęta bez zbytniego zainteresowania ze strony postronnych - Aithne, oto Kyra Bolton z Dreadfort. 
Wszystkie trzy siedziały teraz w jednym rzędzie i mogły przyglądać się zmaganiom na polu walki. Nie działo się tam jednak nic na tyle ciekawego, by przy okazji nie wymienić paru uwag oraz...plotek.
-Nie miałyśmy jeszcze okazji porozmawiać po balu - zaczęła, zwracając się do kuzynki - Mam Ci tyle do opowiedzenia, ale najpierw muszę zapytać o twojego narzeczonego. Miałaś już okazję go poznać? Straszna rzecz przydarzyła się jego rodzinie, mam nadzieję, że to w żaden sposób nie wpłynie na jego nastawienie. 
Nachyliła się w jej stronę, spoglądając w oczy Aithne. Bardzo chciała opowiedzieć jej wszystko o Aylwardzie Baratheonie, o niespodziewanych zaręczynach, ale najpierw zamierzała wysłuchać jej samej.

/przepraszam za długość, muszę się obudzić ;d
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Greywater Watch
Liczba postów :
59
Join date :
02/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Pią Cze 14, 2013 7:01 pm

Aryana i Aithne znały się tak długo i tak dobrze, że rozpoznanie starszej kuzynki w tłumie nie sprawiło Reedównie problemu. Uśmiechnęła się szeroko gdy Aryana jej odmachała, po czym jeszcze energiczniej zaczęła przepychać się łokciami, aż w końcu zziajana dotarła do przyjaciółki. Dopiero teraz zauważyła, że Starkówna nie jest sama. Błękitne oczy Aithne spoczęły na siedzącej obok kobiecie, której ubranie a nawet samo zachowanie zdecydowanie nie wskazywało na to, że jest tylko zwykłą mieszkanką Królewskiej Przystani. Jej uroda dobitnie świadczyła o tym, że pochodzi z Północy, chociaż Aith mogła przysiąc, że nigdy wcześniej kobiety nie widziała. Cóż, może to dlatego, że rodzice w pewnym momencie przestali zabierać ją w odwiedziny u innych lordów w obawie, że mogłaby narobić wstydu. Chyba zbyt intensywnie gapiła się na nieznajomą, ponieważ nagle Aryana podłapała temat i przedstawiła sobie obie panie.
- Miło mi poznać. - Aithne zwróciła się w stronę Kyry, lekko skłaniając głowę. Widzicie? Nawet ona potrafiła się czasem zachować. Kiedy już wszystkie formalności miały za sobą, panna Reed usiadła obok kuzynki i z zapartym tchem oglądała rozgrywane przed nią przedstawienie. Relaks nie trwał długo, bowiem Aryana miała bardziej ochotę porozmawiać niż podziwiać mężnych rycerzy. Nie to, żeby Aithne nie chciała z nią rozmawiać. Chciała i to nawet bardzo, tylko czemu akurat o tym? Uniosła głowę i spojrzała prosto w twarz Aryany, kręcąc powoli głową.
- Jeszcze nie. Bastian ma mi go dzisiaj przedstawić. - odpowiedziała, a potem westchnęła ciężko.
- Wiem, ja... Ja widziałam jego siostrę. Tą, którą zamordowano. - opuściła nieco głowę przypominając sobie, jak szukając brata mijała martwe ciało Bethany Frey i zebraną przy niej rodzinę. Wtedy nie wiedziała, że już niedługo sama stanie się jedną z nich.
- Wiesz, na początku chciałam być dla niego niemiła. Pokazać, jak bardzo to całe małżeństwo mi się nie podoba. Aryano, co ja mam zrobić? Dopiero co stracił siostrę. Nie chcę przysparzać mu dodatkowych zmartwień, ale też nie chcę go okłamywać. - spojrzała na kuzynkę, lekko ściskając dłonią jej ramię. W wyrazie twarzy Aithne wyraźnie można było zauważyć troskę i niepewność. Nie znała Kheelana i w tej chwili naprawdę czuła do niego ogromną niechęć, spowodowaną niechcianym małżeństwem. Z drugiej jednak strony potrafiła wyobrazić sobie, jak to jest stracić któreś z rodzeństwa, więc nie bardzo miała ochotę dokuczać przyszłemu mężowi. Potrzebowała rady, a Aryana nadawała się do tego najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Sob Cze 15, 2013 5:57 pm

Obserwowanie pojedynków mogło być naprawdę pasjonującym zajęciem, ale rozmowa z kuzynką była ważniejsza. Świadomie wybrały lożę publiczną na miejsce do pogaduszek, mogły tutaj bowiem poczuć się naprawdę swobodnie. A dotychczas w Królewskiej Przystani nagminnie im tego brakowało. Musiały uważać na każdy gest, każde słowo, nawet na każde spojrzenie. Były przecież bacznie obserwowane przez członków rodzin innych rodów i honor nie pozwalał przynieść wstydu Północy. A tutaj, w otoczeniu zwykłych mieszczan, nikt nie miał pojęcia kim są trzy dziewczyny, plotkujące w najlepsze. Dlatego też mało komu chciałoby się je podsłuchiwać.
-Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do tego typu porad – westchnęła Aryana, czując jak wspomnienia z wczoraj zaczynają opanowywać jej myśli – Ale wydaje mi się, że do tej sprawy trzeba podejść z pokorą.
Zerknęła na Kyrę, ale ta była zajęta oglądaniem potyczek rycerzy i nawet nie zwracała uwagi na pogrążone w rozmowie kuzynki.
-Nie zrozum mnie źle, oczywiście jestem po Twojej stronie. Sytuacja jest jednak naprawdę delikatna. Gdybyś postawiła własny kaprys ponad jego żałobę… och, pomyśl tylko co by powiedział na to jego dziadek! Przecież gotów byłby to uznać za zniewagę rodu!
Nienawidziła uczucia bezsilności, jakie teraz ją opanowywało. Aithne znalazła się w patowej sytuacji, a ona nie wiedziała, jak ma jej pomóc. Zsunęła brwi i posłała przyjaciółce przepraszające spojrzenia.
-Pamiętaj jednak, że jeśli Kheelan Frey choć raz krzywo na ciebie spojrzy, będzie miał ze mną do czynienia – oznajmiła, uśmiechając się szeroko – Słyszałam, ze on naprawdę nie jest taki straszny.
Przypomniała sobie co o Kheelanie opowiadali jej bracia lub chorąży ojca i wyglądało na to, że jej kuzynka trafiła naprawdę nieźle.
-Wiesz, co sądzę o aranżowanych małżeństwach i narzeczeństwie z zaskoczenia – panna Stark przewróciła oczami – Przechodziłam przez to dwa razy i stanowczo nie polecam…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Greywater Watch
Liczba postów :
59
Join date :
02/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Nie Cze 16, 2013 12:48 am

Właśnie, właśnie. Chęć uniknięcia spotkania z Kheelanem oraz sztywna etykieta nie były jedynymi powodami, dla których Aithne i Aryana zdecydowały się usiąść w loży publicznej. Miały zamiar porozmawiać o ważnych sprawach, o których inni nie powinni wiedzieć. Zwłaszcza wielcy lordowie i lady nie musieli znać zdania, jakie na ich temat mają kuzynki. Dlatego loża publiczna była do tego dobrym miejscem. Nikt tak naprawdę nie wiedział jak wyglądają córki lordów Starka i Reeda i chociaż musiały mówić po cichu, to jednak nie szeptem na ucho, jak musiałyby robić to w loży lordowskiej.
Gdy skończyła mówić, Aithne spojrzała z nadzieją na Aryanę. Ona naprawdę nie wiedziała co ma robić. Niby to nie była jakaś wielka tragedia, ale Aithne znała siebie. Wiedziała, że w najmniej oczekiwanym momencie palnie coś, czego nie powinna i na nic zda się tłumaczenie, że nie chciała tego powiedzieć, że samo tak wyszło. Może i nie darzyła Kheelana szczególną sympatią (kij z tym, że nawet go nie znała), jednak gdyby sama miała stracić któregoś z braci... Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak zniosłaby podobne cierpienie, zwłaszcza, gdyby na miejscu Bethany znalazł się Bastian.
Aryana mówiła, a Aithne nie odzywała się ani słowem. Słuchała uważnie tego co jej kuzynka ma do powiedzenia to kiwając poważnie głową, to uśmiechając się lekko na jej ostatnie słowa.
- Miło wiedzieć, że mam kogoś po swojej stronie. - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Dalszych słów dotyczących przyszłego męża nie skomentowała. Sama tak do końca nie wiedziała, dlaczego tak bardzo się przed tym broni. Z opowieści Bastiana wywnioskowała, że Kheelan jest stosunkowo młody, przystojny i jeśli zostanie jego żoną, to naprawdę będzie o nią dbać. Może chodziło o to, że jak każda kobieta marzyła o małżeństwie z miłości? Nikt nie powiedział, że nie narodzi się nic między Aithne a Kheelanem ale też nikt nie powiedział, że na pewno to nastąpi. Młoda Reedówna wkraczała w świat rodu, którego tak na dobrą sprawę nie znała a i jej relacje z następcą lorda pozostawały niepewne. Nagle uwagę Aithne przykuły ostatnie słowa przyjaciółki. Spojrzała na Aryanę, unosząc jedną brew do góry.
- Jak to, dwa razy? O ile dobrze pamiętam, miałaś tylko jednego narzeczonego. - odparła. Dopiero po jakiejś chwili trybiki w głowie brunetki zaczęły pracować na maksymalnych obrotach, a sama Aithne zaczęła wgapiać się w Aryanę szeroko otwartymi błękitnymi oczami.
- Nieee... Chyba nie zamierzasz mi powiedzieć, że... - urwała szukając słów, które najlepiej nadawałyby się na określenie sytuacji. Szczerze powiedziawszy, elokwencją nigdy nie grzeszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Nie Cze 16, 2013 7:04 pm

No i warto też wspomnieć o niewyobrażalnej nudzie, jaka musiała panować w loży lordowskiej. Co można było tam robić, oczywiście poza kiwaniem głową na powitanie tych wszystkich wysoko urodzonych? Wymieniać poglądy z lordem jakiejś odległej krainy, starszym od ciebie o trzy razy? Patrzeć jak damy sięgają po winogrona, a potem przeżuwają je godzinami, bo już i tak ledwo oddychają w tych gorsetach? Za takie rozrywki panny z Północy szczerze dziękowały, wybierając swobodniejsze opcje.
-Zawsze będę po twojej stronie, pamiętaj o tym - zwróciła się do Aithne i dotknęła dłonią jej ramienia - Jesteś moją kuzynką, ale także przyjaciółką, musimy trzymać się razem.
Relacje, które ich łączyły, były jasne i znane szerszej publiczności, ale Aryana lubiła to powtarzać, jakby chwaliła się, że może liczyć na przyjaźń tak wspaniałej osoby jak panna Reed. Były to dla niej cenne więzi i miała pewność, że przetrwają bardzo długo. 
Przez chwilę panna Stark znowu skupiła swoją uwagę na potyczkach rycerzy, dając kuzynce czas na rozmyślenia. Na polu bitwy ciągle coś się działo, ale nie można było tego nazwać nadzwyczajną walką. Nagle jeden z walczących nie zdążył osłonić się przed przeciwnikiem i otrzymał cios prosto w napierśnik, po czym przewrócił się z łoskotem na ziemię. Publiczność powitała to zbiorowym jękiem, ale nie zagłuszyło to pytania Aithne.
-Dobrze, że siedzisz, bo widzę, że już wiesz, co chcę ci powiedzieć - zaczęła cichym głosem, ale nie mogła ukryć nutki zadowolenia, że wreszcie będzie mogła zwierzyć się komuś z tego, co przytrafiło jej się na balu. - Gdy tylko rozstałyśmy się na uczcie, zaczepił mnie książę Aemon Targaryen, a potem dołączyli do nas Aidan i Lyra Arryn. Mój brat, jak gdyby nigdy nic, nawiązał rozmowę o narzeczeństwie, podczas której okazało się, że ojciec w tajemnicy oddał moją rękę synowi lorda Baratheona. Ani się obejrzałam, a rzeczony osobnik, Aylward Baratheon, dołączył do naszej czwórki. Oczywiście wiedział już o wszystkim, a ja stałam tam jak niespełna rozumu białogłowa. 
Zrobiła krótką pauzę, obserwując reakcje kuzynki. Pamiętała z wczorajszego wieczora, jak czuła się po ogłoszeniu 'dobrej nowiny' i nie chciała, by Aithne zmartwiła się, szybko więc dokończyła swoją opowieść.
-A potem wybuchło to całe zamieszanie z zamachem, Aidan zniknął, ale w końcu go znaleźliśmy, w międzyczasie zdążyłam chyba naprawić fatalne pierwsze wrażenie. Fakt jednak pozostaje faktem - jestem zaręczona. I byłam na ojca naprawdę wściekła, że załatwił to całkowicie za moimi plecami, ale chyba już mi przeszło. 
Skwitowała opowieść głębokim westchnięciem, a potem poczuła olbrzymią ulgę. Cudownie było zwierzyć się ze wszystkiego Aithne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Greywater Watch
Liczba postów :
59
Join date :
02/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Nie Cze 16, 2013 8:22 pm

Ach, no tak! Nuda też była bardzo ważnym powodem zwłaszcza, że Aithne zawsze szybko się nudziła. Przedstawiała idealne wyobrażenie o pannach z Północy. Jasna, niemal porcelanowa cera, błękitne oczy, ciemne gęste włosy i karminowe usta. Z urody miała wszystko co charakterystyczne dla Północy. Charakter również nie zostawał w tyle. Potrafiła władać mieczem i łukiem, tym drugim trochę gorzej ale zawsze. Była energiczną osobą, zawsze musiała coś robić, bo inaczej groziło jej uśnięcie na stojąco. Zdecydowanie była bardziej 'dzika' niż te wszystkie panny z innych królestw. Nigdy nie dawała włazić sobie na głowę i zawsze potrafiła bronić swojego stanowiska. Niby mówi się, że żona powinna słuchać swojego Pana męża, ale serio, co fajne jest w byciu z kimś, kto cały czas jest ci posłuszny? Przecież z taką osobą nie możesz się nawet wdać w pasjonujące dyskusje, bo na każde twoje słowo będzie z pokorą potakiwać.
Na usta Aithne wkradł się szeroki uśmiech, gdy Aryana lekko ścisnęła jej ramię. Tak, ich więzi były bardzo mocne i bardzo dla Aithne ważne. Chyba tylko Aryana sprawiała, że młoda Reedówna nie jest bardziej rozhasana niż mogłaby być. No dobra, był jeszcze Bastian ale to brat. W każdym razie, Aithne bardzo się cieszyła, że ma kogoś takiego jak jej kuzynka. Szczerze mówiąc, to czasem była nawet trochę zazdrosna o inne przyjaciółki Starkówny. Trudno było powiedzieć czy dlatego, że wolała mieć Aryanę tylko dla siebie, czy z drugiej strony zazdrościła jej łatwości w zdobywaniu kontaktów z innymi. A może i jedno i drugie? Trudno stwierdzić, z Aithne wszystko było możliwe.
- Dziękuję. - odparła, na chwilę pogrążając się w swoich myślach. Kątem oka obserwowała toczącą się przed nimi walkę i nawet skrzywiła się lekko, gdy jeden z rycerzy został powalony na ziemię. Podzielność uwagi zawsze w cenie. Po chwili Aryana podjęła przerwany wątek, a Aithne nadal patrzyła na kuzynkę szeroko otwartymi, niebieskimi oczami. Panna Stark opowiadała i opowiadała, natomiast twarz Reedówny robiła się coraz bardziej czerwona, czego na swoim bladym licu nie mogła ukryć. Zdenerwowała się, chociaż przecież to nie jej dotyczył problem. Doskonale wiedziała jak to jest być wciągniętym w niechciane małżeństwo i nigdy nikomu by tego nie życzyła. Już miała coś powiedzieć, gdy na szczęście przyjaciółka dokończyła opowiadać. Jej ostatnie słowa sprawiły, że gniew Aithne nieco zelżał a sama brunetka stwierdziła, że skoro Arya ze wszystkim się już pogodziła, nie ma prawa się denerwować.
- Widać tak nam jest już przeznaczone. - odpowiedziała z westchnieniem, kręcąc z rezygnacją głową.
- A ten Aylward Baratheon... Jaki on jest? - spytała podnosząc wzrok i ponownie wbijając go w twarz kuzynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Sro Cze 19, 2013 11:56 am

O tej dzikości panien z Północy śpiewali już nawet wędrowni minstrele! Oczywiście nie każda córka tamtejszego lorda musiała ćwiczyć walkę na miecze, strzelanie z łuku, nie każda polowała z ojcem czy rodzeństwem. Jednak powszechnie przyjęło się, że Północ z przymrużeniem oka patrzy na wychowanie swoich córek. Nie oznaczało to oczywiście, że dobre wychowanie i etykieta są im obce, o nie, każda z nich była wszakże prawdziwą damą. Kiedy jednak bracia walczą na drewniane miecze, mało która dziewczynka potrafi usiedzieć z igłą i prędzej czy później przyłącza się do zabawy w pojedynek.
Tych innych przyjaciółek Aryany nie było znowu tak dużo. Cudowna więź łączyła ją z siostrami, a przecież Aithne była praktycznie jedną z nich. Shaynah Mormont czy Lyra Arryn były jej również bardzo bliskie, ważne miejsce zajmowała także Maureen Lannister, która pomimo rodowych zatargów potrafiła nawiązać szczerą więź z panną Stark. W Królewskiej Przystani przebywało teraz tyle młodych panien, a mimo to Aryana nie spieszyła się do zawierania nowych przyjaźni. Była otwarta i przyjacielska, ale prawie nigdy nie miała do czynienia z członkiniami niektórych rodów, nie wiedziała więc, jak ma podchodzić do ich ewentualnej znajomości. Wystarczy też podać przykład wczorajszej nocy żeby zobaczyć, że większość znajomości i tak załatwił jej Aidan. 
-Nie masz za co dziękować, weź to sobie do serca i nie wahaj się powiedzieć mi, gdyby cokolwiek w małżeństwie ci się nie podobało. Zawsze możemy uciec razem na Północ - dziewczyna uśmiechnęła się i nieco rozmarzyła.
Przypomniała sobie, że jako mała dziewczynka nie chciała nigdy wychodzić za mąż i oznajmiała wszystkim, że któregoś dnia wyruszy na Mur. Historia zna przypadek kobiety na Murze, jednak pannie Stark szybko wybito ten pomysł z głowy, zadbała o to niańka i matka, które opowiedziały jej o tych wszystkich grumkinach i snarkach, a w dziecięcym sercu Aryany narodził się pewnego rodzaju strach przez stworzeniami żyjącymi za Murem. Co nie zmieniało faktu, że bardzo chciałaby kiedyś stanąć na jego szczycie.
-Wcale nie podoba mi się takie przeznaczenie - mruknęła smutno, spoglądając kątem oka na pole bitewne, bo akurat rozgorzała tam jakaś lepsza walka. - Ale wiem, że to dla dobra rodu i pogłębienia sojuszu.
Na pytanie o narzeczonego długo nie wiedziała, co ma powiedzieć. Jaki był Aylward Baratheon? Chociaż przebywała z nim bardzo krótko, nasunęło jej się na myśl już kilka określeń.
-Jest bardzo... zabawny. Ma północne poczucie humoru, na całe szczęście - spojrzała wymownie na kuzynkę, bowiem ta wiedziała, jak nudni potrafią być lordowie z Południa - Jest szarmancki i opiekuńczy. Spodobałby ci się - zawyrokowała i zamilkła. 
Gdyby dodała, że jest naprawdę przystojny, kuzynka wierciłaby jej dziurę w brzuchu i Aryana musiałaby odpowiedzieć, czy przypadkiem nie poczuła do niego czegoś więcej, niż zwykłej sympatii. A to byłoby trudne pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Greywater Watch
Liczba postów :
59
Join date :
02/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża publiczna   Czw Cze 20, 2013 6:22 pm

Aithne była jedyną córką lorda Reeda, więc ten to w ogóle pozwalał jej na wszystko. No prawie, bo jak przyszło co do czego zaaranżował małżeństwo, chociaż obiecywał, że nigdy tego nie zrobi i Aithne sama będzie mogła wybrać sobie męża. Co do nauk władania mieczem czy strzelania z łuku, brunetka sama wywalczyła aby ojciec pozwolił jej się w tym kształcić. Na początku jako mała dziewczynka obserwowała treningi starszych braci, a gdy przyszło co do czego nie omieszkała płakać, tupać nóżkami i kopać w piszczele, dopóki po raz pierwszy nie dostała łuku i miecza do ręki. Tak zaczęła się jej wojenna edukacja, początkowo prowadzona przez najstarszego brata, zaś teraz nauczycielem fechtunku został Aidan Stark, bowiem bracia Reed zgodnie stwierdzili, że łuk i miecz nie są dla panny z dobrego domu i zdecydowanie odmawiają dalszej edukacji Aithne w tym kierunku. Aidan tak jakby nie miał wyboru, bo mimo, iż Reedówna miała te dziewiętnaście lat, to nadal była zdolna do urządzania histerii i kopania w piszczele a uwierzcie mi, jej kopy są całkiem mocne.
No dobrze, może Aryana nie miała dużo przyjaciółek ale już taka Aithne nie miała ich wcale. Problemy z komunikacją i takie tam. Większość panien, które miała okazję poznać należały do tych dam, które dworską etykietę miały w małym paluszku i lubiły się chwalić, jakie to one nie są dostojne. Bezpośredniość Aithen i fakt, iż brunetka zawsze mówi to co myśli sprawiały, że trzymały ją na dystans i traktowały trochę jak dzikuskę. Co prawda była na przykład Shaynah Mormont, którą Aithne przecież dobrze znała ale tutaj była to tylko i wyłącznie wina Reedówny, że nie pozwoliła dziewczynie bliżej do siebie podejść. Może czas to zmienić?
Na wzmiankę o ucieczce na Północ, Aithne mimowolnie wesoło się roześmiała. Już wyobrażała sobie jaki byłby to skandal, gdyby uciekła z Bliźniaków. Już nie wspominając o obrazie majestatu i wypowiedzeniu Reedom wojny przez Waldera Frey'a. Z tym człowiekiem naprawdę trzeba uważać. Każdy, nawet najdrobniejszy gest mógł zostać przez niego uznany za zdradę. Dlaczego, dlaczego to właśnie Aithne, dziewczyna, która nigdy nie uważała na to co robi i mówi, dlaczego właśnie ona miała zostać jego przyszłą wnuczką?
Aithne znów pogrążyła się w słuchanie opowieści przyjaciółki i w miarę jak ta mówiła, na bladej twarzy brunetki pojawiał się coraz bardziej szeroki, sugestywny uśmiech.
- To dobrze. - skwitowała słowa Aryany, nadal jednak nie zmieniając swojej miny.
- Podoba ci się? - wypaliła nagle, od razu waląc z grubej rury. W tych słowach zawarte było również pytanie, czy Aylward Baratheon jest przystojny, więc nie musiała pytać osobno.

edit: Turniej skończony, tak więc wypadałoby w końcu udać się do domu. Obie panny ruszyły w drogę na Północ z całą familią Starków, którzy naturalnie zmierzali do Winterfell, po drodze odstawiając Aithne i Bastiana.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Loża publiczna   

Powrót do góry Go down
 

Loża publiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Szkoła publiczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań :: Pole Bitewne-