a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Loża lordowska wschodnia



 

 Loża lordowska wschodnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Dorzecze
Skąd :
Harrenhal
Liczba postów :
365
Join date :
23/06/2013

PisanieTemat: Loża lordowska wschodnia   Sob Lis 08, 2014 9:14 am

W loży lordowskiej zasiadają przedstawiciele szlachetnych rodów Westeros - z uwagi na możliwość przybycia znaczniej liczby gości, gospodarze zdecydowali się, aby zbudować dwa podwyższenia, na których będą mogli zasiadać wysoko urodzeni przybysze. Zarówno loża wschodnia, jak i zachodnia, lekkim półkolem otaczają pole bitewne, oferując tym samym najbardziej dogodny widok podczas rycerskich zmagań. Oprócz pierwotnego zadania stanowi także idealną okazję do prowadzenia rozmów, zawierania nieoficjalnych traktatów oraz umów pomiędzy członkami szlachetnych rodów. To także najprawdopodobniej jedna ze zgromadzonych tu dam zostanie wybrana przez zwycięzcę walki na kopie królową miłości i piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
179
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska wschodnia   Pią Lis 21, 2014 10:04 am

Podróż była, jak przewidywała panienka Ariel, nużąca i męcząca. Krajobraz, mimo dość szybkiego przemieszczania się, pozostawał monotonny, w końcu nie wyjeżdżała nigdzie daleko. Do Harenhal dojechała dość późno, dlatego też szybko kazała odnaleźć swego stryja, który powinien niezwłocznie otrzymać rzeczy, o które prosił w liście, a które Ariel przywiozła ze sobą. Długo zastanawiała się, czy ta stara niebieska koszula jest odpowiednia do założenia jej jeszcze kiedykolwiek, ale skoro miała przynosić szczęście stryjowi, to nie mogła jej pominąć. Co nie oznacza, że nie kazała spakować kilku nowych. Oczywiście przywiozła więcej swoich rzeczy niż powinna, ale przecież tak ciężko się zdecydować jaki będzie miała humor podczas turnieju i co będzie akurat w danym momencie chciała włożyć. Miała tyle nowych, modnych sukien uszytych w taki sposób jak robi się to w Królewskiej Przystani. Moda była ważna dla najmłodszej panny Tully. W końcu była damą i uważała, że powinny ją zajmować czysto kobiece zajęcia. Dlatego też spędzała dnie na haftowaniu, wyszywaniu, malowaniu i oczywiście zwracała uwagę na to, w jaki sposób należy się ubierać, żeby dobrze się prezentować na tle innych dam. Gdy tylko zdążyła się przebrać i przygotować do wyjścia z, przeznaczonej dla jej rodu komnaty w zamku, pojawiła się w towarzystwie septy na loży wschodniej. Turniej już jakiś czas temu się rozpoczął i dopiero teraz Ariel zaczęła czuć się naprawdę nim podekscytowana tym, że będzie mogła oglądać zmagania rycerzy. Nieczęsto zdarzała jej się taka możliwość, ale jeśli już zdarzała Ariel była zachwycona. Do momentu pojawienia się pierwszej krwi. Jeśli któremuś z recerzy się coś stało odwracała wzrok i starała się o tym nie myśleć. Była bardzo wrażliwa na krzywdę innych osób, a tym bardziej rycerzy odzianych w lśniące zbroje. Nie od dzisiaj wiadomo, że każda dobrze urodzona, a zapewne nie tylko panna, marzy o tym by stać się damą serca jednego z nich. W końcu są dobrze urodzeni, młodzi, dzielni i zazwyczaj chowają pod chełmem niezwykle przystojną twarz. We wszystkich baśniach opowiadanych przez septę zazwyczaj to oni byli pozytywnymi bohaterami a Ariel, mimo że liczyła sobie już 17 dni imienia nadal była tak naprawdę dzieckiem. Traumatyczne wydarzenia zmieniły jej sposób myślenia, dawno już nie bawiła się lalkami, jednak sposób w jaki spoglądała na świat dalej pozostawał dziecięcy. Nie wyobrażała sobie życia bez kogoś, kto mówi jej co ma robić, a gdy przychodziło jej wydawać ludziom jakieś polecenia zastanawiała się czy robi to dobrze. W tym momencie panna Tully obserwowała z zainteresowaniem zmagania rycerzy jeszcze nie myśląc o tym, kto też znajduje się na tej samej trybunie co ona. Po prostu była podekscytowana jakby to był pierwszy turniej, który miała zobaczyć. Możliwe, że powodem tego był fakt, że dawno nie pojawiała się wśród szlachetnie urodzonych ludzi, ale spędzała całe dnie w Riverrun. Teraz wypadało przypomnieć wszystkim o własnym istnieniu. Przecież nie cała rodzina Lorda Dorzecza zginęła przez wojnę z Doliną i inne towarzyszące temu okoliczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Skąd :
Z planety Ziemia
Liczba postów :
46
Join date :
07/05/2014

PisanieTemat: Re: Loża lordowska wschodnia   Sob Lis 22, 2014 12:19 am

Siedział po prawej stronie loży, wpatrując się z zaciekawieniem nie tyle co na mających zamiar walczyć rycerzy, co na widownię, tą wokoło i naprzeciwko niego, na drugiej loży. Pojawiła się znaczna część rodów z okolic, nie brakowało również tych z dalekich stron. Wyróżniał się spośród innych gości prostotą swego ubioru. Niby zwyczajna czerń, jednak niezwykle widoczna na tle tych wszystkich zdobnych strojów o chyba wszystkich kolorach jakie zna ten świat. Można dostać oczopląsu! Był to pierwszy turniej, który miał okazję oglądać. Nigdy wcześniej go to nie interesowało, ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz, czyż nie? Serwyn był lekko, tak naprawdę minimalnie podekscytowany możliwością zobaczenia zmagań znanych rycerzy, starał się jednak podchodzić do tego wydarzenia z dystansem, z którego zresztą był znany. Jeśli informacje, które do niego dotarły były prawdziwe, to teraz walkę powinien zaczynać jakiś Mallister i jakiś Targaryen.
Ciekawe, kto wygra?
Zdrowy rozsądek podpowiadał Daerona, jednak szczerze wolałby, gdyby wygrał ten drugi, jakiekolwiek jest jego miano. Do Harrenhal Serwyn zdążył dojechać jeszcze przed świtem, trochę czasu zajęło rozkładanie namiotów, z czym był mały problem, gdyż rodów zjechało się tak wiele, że większość najdogodniejszych miejsc została zajęta na długo przed rozpoczęciem.  Po paru utarczkach i mniej poważnych bójkach i paru poważniejszych wyzwiskach udało się rozbić namioty w rozsądnej odległości od pola turniejowego. Za to dopiero teraz, siedząc w loży miał okazję zobaczyć lorda Harrenhal i jego dziedzica po raz pierwszy. Ponure i nudne musi być życie człowieka, który mieszka w tak ponurym i nudnym miejscu. Nic dziwnego, że zorganizowali ten turniej. Jego przemyślenia przerwał dźwięk czegoś, co mogło być rogiem, acz nie musiało. Po chwili zawodnicy ruszyli. Obaj dostojni, młodzi, pełni wigoru i obaj pewni siebie. Takiemu laikowi jak Serwyn trudno było przewidzieć zwycięzcę, jedno wiedział na pewno. Nie chce się znaleźć pomiędzy nimi w tym właśnie momencie. No wiedział też, że zapomniał zjeść śniadania z rana, o czym przypominało mu bezustanne burczenie w brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Stonehelm
Liczba postów :
259
Join date :
07/09/2014

PisanieTemat: Re: Loża lordowska wschodnia   Czw Sty 15, 2015 4:32 pm

Chmury rzucają cień na podwórza. Ludzie rozmawiają poważnie i cicho. Zmierzch przychodzi wcześniej i płonie na niebie jak za mgłą, nierzeczywisty, lotny trubadur mógłby dodać – zrozpaczony, w gorzkim uniesieniu, jak w akcie miłosnym, gdzie nieokiełznanie przeradza się w gniew, bo jest to akt ostatni, po którym nie będzie następnych. Wreszcie snop szarego światła pojawia się nad strzelistymi murami Harrenhal na zachodzie, ogniste plamy spadają na szyby, dziedziniec i wieże, skraplają pole turniejowe ciepłymi promieniami umierającego słońca.
Yvienne poruszyła się niespokojnie, błądząc roziskrzonym wzrokiem po falującej rzeszy głów zebranych na widowni. Powietrze wypełniał gwar rozmów, łopot sztandarów targanych podmuchami wiatru, odległy śpiew barda – turniej tętnił życiem, raz za razem podsycany przez odbywające się na polu pojedynki. Choć panna Swann spóźniła się na pierwsze walki, z przypadkowo zasłyszanych rozmów zdołała wywnioskować, iż jej najstarszy brat poniósł klęskę w starciu z dziedzicem Riverrun; Vienne w porywie siostrzanej miłości pragnęła czym prędzej odnaleźć Marcusa…
… lecz istniało spore zagrożenie, że podczas swych poszukiwań sama zgubi drogę, ginąc pośród tłumu gości. Nie miała również na tyle odwagi, by poprosić panienkę Sybille o towarzyszenie w drodze – jedyna córka Lorda Evenfall Hall była zresztą zbyt pochłonięta ukrywaniem swego niepokoju, który towarzyszył jej od momentu wkroczenia na pole turniejowe ser Dereka Baratheona. Strach wkrótce przerodził się w przerażenie, gdy ser Devon Frey pokonał przeciwnika z Burzy w brutalny… i zapewne satysfakcjonujący dla publiczności sposób. Yvienne przyłapała się na tym, iż podczas każdego wystosowanego przez rycerzy ciosu kurczowo zaciskała powieki… tracąc tym samym niemal całe widowisko. Rozlew krwi, zwłaszcza prowadzony u uciesze gawiedzi, budził w niej nie tyle odrazę… co niemal irracjonalny niepokój – zupełnie jakby to ona lada moment miała stanąć w szrankach. Głupia myśl – tych zresztą panna Swann miała coraz więcej – na tyle zaprzątnęła jej głowę, iż nawet nie zauważyła wkraczającego na pole rycerza z Reach oraz jego przeciwnika z zimnego, przerażającego Dreadfort. Uwaga Vienne odpłynęła niespiesznie ku znanym tylko sobie meandrom, nakazując młódce poświęcenie pełni swej energii na jałowe rozmyślania.
Coraz częściej kierujące się ku – o, zgrozo – mężczyźnie.
Yvienne nie była w stanie pojąć owego fenomenu, tego nagłego zaćmienia, ba! Niemal pomieszania zdrowych zmysłów. Rozwaga i ostrożność w słowach stanowiły zawsze siłę panny Swann i jej największą dumę. Choć była to duma cicha, niemal nieśmiała.
Nie dalej niż przed dwoma laty Lady Stonehelm określiła swą córkę jako całkowicie nieposłuszną optymistkę, która sądzi, że świat jest chaosem bez początku i bez końca, a jednocześnie usiłuje przeciwdziałać wszelakim aspektom tegoż chaosu, co, zgodnie z wyznawanym przez Vienne światopoglądem, jest zajęciem naiwnym, bo beznadziejnym. Rudowłosą pannę na tyle pochłaniały własne marzenia i dywagacje, iż przed piegowatym nosem niepostrzeżenie przemykało życie, niosąc ze sobą kolejne i kolejne lata. W siedemnastym dniu imienia Yvienne nie znajdowała w swej egzystencji nic.  Jej młodość, spędzona w Stonehelm, była jak słone pustkowie. Bezwodne, martwe równiny, pośród których trwało kilka tęsknot rozproszonych niczym cierniste krzewy.
I wtedy wyruszyła do Harrenhal, gdzie poznała jego. Pojawił się na horyzoncie, szturmem zdobył uwagę zebranych, zeskoczył z konia… po czym wywrócił świat do góry nogami, wbijając błękitne, roziskrzone spojrzenie w pannę Swann, która niemal natychmiast dostrzegła w źrenicach coś jeszcze. Pustynne bezludzie, chociaż trochę inne niż u Yv. Jakby… spaloną ziemię z bielejącymi nań kośćmi.
Cokolwiek jeszcze się zdarzy, pozostaniemy głupcami. To zdanie najlepiej oddawało stan umysłu Yvienne Swann utrzymujący się od dobrej doby. Mało istotne, jak bardzo się starała - wciąż nie mogła zapomnieć pierwszego spotkania z Aylwardem Baratheonem.
Dlaczego? Dlaczego musiał zjawić się w jej życiu dokładnie w momencie, w którym doszła do wniosku, że świat, który dotychczas znała, pozbawiony jest sensu?
To był znak. A może… może nie?
Wtedy na trakcie, w chwili, w której panienka Swann pragnęła odpowiedzieć na słowa ser Aylwarda, wszystkie kunsztowne rusztowania pięknych zdań zawaliły się w gruzy i - zapewne pod wpływem niekontrolowanych wibracji jego roztrzęsionego głosu - pozostawiły Vienne z pustką w głowie. Zresztą… co takiego mogłaby odeprzeć? Każde słowo brzmiałoby banalnie, niemal dziecinnie – wszak w jego oczach musiała być tylko i wyłącznie dzieckiem.
Dzieckiem chorążego ojca. Panienka Swann ze Stonehelm, którego nigdy nie odwiedzę. Uśmiechnę się do niej kilka razy, by szepnęła Lordowi Pogranicza dobre słowo o Namiestniku ziem uzyskanych od Dorne. Ni mniej, ni więcej.
Kąciki ust Vienne rozciągnęły się w gorzkim uśmiechu, kiedy kurczowo zacisnęła dłonie na materiale sukienki, mimowolnie mnąc go w palcach.
Ni mniej, ni więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Loża lordowska wschodnia   Sro Mar 18, 2015 7:59 pm

Smak babeczek z malinami pozwalał zapomnieć Lysie o wszelkich troskach.
Słodycz czekolady, którymi były polane dopełniała doskonale smak łakocia. Dawniej bywały dni, gdy panienka Whent zamykała się w swojej komnacie z całą tacą takich i w kilka chwil zjadała wszystkie. Były to złe czasy, kiedy Lysa zajadała słodyczami każdy smutek. Teraz, gdy coraz bardziej przyzwyczajała się do tego jaka jest, takie napady zdarzały się coraz rzadziej, chociaż ciągle w czasie największej frustracji sięgała po coś słodkiego. Teraz jednak jadła z umiarem. Przez całą walkę ser Treveta Mallistera, dziedzica Seagardu, i ser Daerona Targaryena zjadła zaledwie jedną babeczkę. Kolejną upuściła z wrażenia w chwili gdy rycerz z Dorzecza spadł ze swojego konia. Kibiciowała właśnie jemu. Wszystkie jej służki były za bratem króla Aerysa. Wiedziała dlaczego. Ser Daeron zdecydowanie przewyższał urodą młodego Mallistera, a większość kobiet właśnie po wyglądzie ocenia mężczyzn. Panienka Whent bardzo przeżyła więc upadek ser Treveta, kazała nawet jednej ze służących wypytać ludzi, którzy towarzyszyli przegranemu rycerzowi o jego stan zdrowia.
Teraz zaś obserwowała jak do walki przygotowywali się ser Wendel Manderly i ser Vaalo Trant. Do ręki wzięła kolejną babkę a w międzyczasie służąca sprzątnęła tę, która leżała pod jej nogami.
Turnieje zawsze były okazją do znalezienia męża. Szczególnie te większe, a do takich zaliczał się ten w Harrenhal. Lysa miała przynajmniej taką nadzieję, jako że nigdy większego nie widziała. Wcześniej rzadko bywała poza murami zamczyska a turnieje na których była, można by zliczyć na palach jednej ręki. Przez całe życie starała się unikać dużych skupisk ludzi. W olbrzymiej twierdzy rodowej była masa miejsc, w których mogła ukryć się bez obawy, że ktoś się napatoczy. Jednak gdy Lysa dowiedziała się o turnieju w Harrenhal postanowiła zmienić, przynajmniej po części, swoje życie. Postanowiła znaleźć sobie dobrą partię spośród wielu znamienitych osób jakie przybyły się pojedynkować.
Nadeszła jej szansa.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Loża lordowska wschodnia   

Powrót do góry Go down
 

Loża lordowska wschodnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Loża lordowska
» Wschodnia częśc zakazanego lasu
» Loża lordowska zachodnia
» Wschodnia granica Fiore - Wioska Durgvall

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze :: Harrenhal :: Pole turniejowe-