a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Lilyetthe Stark



 

 Lilyetthe Stark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Północ
Skąd :
Winterfell.
Liczba postów :
19
Join date :
27/06/2016

PisanieTemat: Lilyetthe Stark    Wto Cze 28, 2016 10:57 pm


Lilyetthe Stark










Wiek:
18 dni imienia
Miejsce urodzenia:
Winterfell
Ród:
Stark
Stanowisko:
Bratanica Lorda Brandona Starka, Namiestnika Północy

Aparycja

"Pamiętam każdy aspekt jej życia. Od momentu, kiedy przyszła na świat, aż po dzień, kiedy nie byłam w stanie samodzielnie opuszczać mego łoża. Towarzyszyłam jej w chwilach radości, dziecięcej niewinności, słonych łez oraz pierwszych stawianych kroków w dorosłość. Była moją małą wilczycą. Córką, której nigdy nie posiadałam. Przyjaciółką, której nie powinnam mieć. To we mnie znalazła powierniczkę swoich najskrytszych marzeń i sekretów, i to w me ramiona uciekała, by schronić się przed surowym, ojcowskim spojrzeniem. Zawsze była drobna. Z pewnością winę ponosiło jej przedwczesne przyjście na świat. O niemal rachitycznej budowie ciała, sprawiała wrażenie, że ledwie podmuch wiatru może ją złamać, niczym jakoby była suchą gałązką. Jasna, wręcz niezdrowo blada skóra przynosiła na myśl barwę pierwszego śniegu, poprzecinana misternie zaplątanymi pajęczynami stalowych żył, które po dzień dzisiejszy odznaczają się na jej ciele. Mawiają, że swą urodę odziedziczyła po prababce, za czym przemawia rdzawy kolor włosów Lilyetthe, okalających jej twarz i opadających kaskadami do lekko zaokrąglonych bioder. Biust raczej drobny, tak samo ramiona, może nieco o chłopięcej budowie, i choć dziewczę posiada wcięcie, które mogłoby kusić męskie spojrzenia, to wyraźnie zarysowana kościstość w niektórych miejscach na jej ciele, może odstraszać przed dotykiem, w obawie, że ją zmiażdży. Nigdy nie była wysoka, i zapewne już więcej nie urośnie, a przynajmniej nie aż tak sporo, jak początkowo zakładano. Metr sześćdziesiąt cztery, ani mniej, ani więcej. Chociaż o poranku jej skołtunione włosy tymczasowo dodają jej centymetr. A może i dwa. I chociaż zdawałoby się, że to właśnie włosy najbardziej zapadają w pamięć po spotkaniu młodej Stark, to ostatecznie są to jedynie pozory. Jej oczy. Niespotykane, nie tylko na Północy, ale również w każdej innej części świata. Kiedy była mała, mawiano, że zamknięto w nich całe niebo. Lewe oko jasne, bladoniebieskie, jak poranne niebo podczas mroźnej zimy. Prawe z kolei kontrastujące, ciemne, jak noc wyzbyta gwiazd i księżyca. Do dwunastego dnia jej imienia mawiano, że wyrośnie na piękną kobietę. Łagodną, cierpliwą, empatyczną. Już za dziecka wykazywała odruchy bezinteresownej dobroci, a na każde cierpienie żywej istoty reagowała niezrozumieniem i rzewnymi łzami. Okrutny los postanowił jednak wydrapać niewinną dobroć, pozostawiając po sobie głębokie, niegojące się rany na jej duszy oraz szpecące blizny na jej ciele. Bladą skórę po dzień dzisiejszy, i do ostatniego tchnienia Lilyetthe, pokrywają liczne, już z biegiem lat nieco wyblakłe, blizny po oparzeniu o nieregularnym kształcie. Jej lewe ramię aż po przedramię, część tułowia, brzuch, pierś, szyja oraz spora część twarzy została tknięta przez ogień. Tylko Starzy Bogowie wiedzą jakim cudem oko zostało oszczędzone. Oszpecenie ciała ukrywa pod sukniami oraz płaszczami, lecz twarzy nigdy nie zdoła ukryć. Wierzę jednak, że znajdą się osoby, które dojrzą piękno skrywane w jej duszy, tak jak ja je ujrzałam. Dla mnie na zawsze pozostanie piękna. Moja mała Wilczyca".  


Biografia

"Towarzyszyłam jej jeszcze nim przyszła na świat. Pomagałam jej brzemiennej matce, szeptałam słodkie słówka, gdy w końcu nadszedł moment narodzin, choć wydarzyło się to o wiele za wcześnie. Była mała, nie dawali jej zbytnich szans na przetrwanie nocy. Ale walczyła i przeżyła. Dzieciństwo, można rzec, miała raczej spokojne i dobre. Dogadywała się z rodzeństwem, była swego rodzaju łącznikiem pomiędzy kłótniami braci. Stała się okiem w głowie ojca, za którym wszędzie podążała, złakniona jego atencji. Była dobrym dzieckiem. Czasami wydawało mi się, że aż za dobrym.
Niestety, wszystko się zmieniło dwunastego dnia jej imienia. Do dzisiaj nocami nawiedzają mnie koszmary tamtego dnia, kiedy ją zabrano. Noce i dnie. Dnie i noce. Wszystko zlewało się w jedną całość. Nie wiem ile minęło, gdy wreszcie odnaleziono miejsce, w którym ją przetrzymywano. Nie było mnie tam, więc wiem tylko tyle, ile usłyszałam. W czasie odbijana mojej małej Wilczycy wydarzyło się coś strasznego. Podczas pożaru zginęło pięciu naszych, oraz dwóch porywaczy. Reszta z nich została w późniejszym czasie stracona. Ale to już nie było ważne.
Czas, w którym Lilyetthe dochodziła do siebie, zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Przestała się odzywać, wychodzić z komnaty, prawie w ogóle nie jadła. Na jej rozkaz zabrano i schowano wszystkie lustra, gdyż nie była w stanie spoglądać na swój nowy wygląd. Nie chciała nikogo widzieć. Zdecydowanie były to ciemne czasy dla niej. Z pomocą przyszli jej bracia. Stopniowo, powoli, mała Wilczyca na powrót zaczęła żyć. Chyba najbardziej przełomowym momentem był podarunek, jaki otrzymała od młodszego rodzeństwa. Szczenię wilka wypełniło pustkę w życiu dziewczyny. Spędzała z nim każdą wolną chwilę. Z czasem ojciec wyraził zgodę na trenowanie w strzelaniu z łuku tylko dlatego, by pomóc jej w otrząśnięciu się z tragicznych wydarzeń. Dziewczyna wykazała naturalny talent w tej dziedzinie. Niestety, jak wiadomo, damą nie przystoi posługiwać się bronią, dlatego też Lilyetthe nigdy nie będzie dane wyszlifować do perfekcji swój talent. Jej głównym obowiązkiem jest wyjście za mąż i urodzenie dziecka oraz zachowywanie się tak, jak na lady przystało. Mijały lata, a moja mała Wilczyca stawała się coraz bardziej zdystansowaną osobą, która zdążyła pogodzić się z losem. Ale ja widziałam, że rany nigdy się nie zabliźnią, że ciągle krwawią. Widziałam to w jej oczach, kiedy nikt na nią nie patrzył. Mimo to, starała się nie pokazywać swoich słabości przed innymi, chociaż i jej niejednokrotnie nerwy puszczały. Wierzę jednak, że odnajdzie wreszcie spokój i szczęście. Chociaż mnie już przy niej nie będzie, stanie się silną kobietą, która stawi czoła zdradliwemu światu. Głęboko w to wierzę".


Ekwipunek


x Mały sztylet z wygrawerowaną głową wilkora na rękojeści. Walczyć nim nie potrafi, ale dźgnąć w samoobronie każdy może.

x Samiec wilka o imieniu Bezimienny.

x Kary ogier o imieniu Czarna Furia.

x Zestaw szat + płaszcz z kapturem.

x Mała szkatułka z drobną biżuterią.

acidbrain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Północ
Skąd :
Winterfell.
Liczba postów :
19
Join date :
27/06/2016

PisanieTemat: Re: Lilyetthe Stark    Czw Cze 30, 2016 11:47 pm

Karta gotowa do sprawdzenia ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Lilyetthe Stark    Pią Lip 01, 2016 1:58 pm

Z przyjemnością akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Lilyetthe Stark    

Powrót do góry Go down
 

Lilyetthe Stark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Dzieje rodu Stark i kroniki żywotów potomków Winterfell
» Tyrion Stark
» Stark Industries
» Rody Chorążych
» Kayleigh Stark

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Spis ludności :: Kobiety i Mężczyźni-