a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Czerwone Widły



 

 Czerwone Widły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Czerwone Widły   Sob Lis 23, 2013 10:50 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   Sob Lis 23, 2013 10:54 pm

Mistrz Gry

Czerwone Widły, będące jedną z rzek Dorzecza, swoje źródło mają w górach na zachód od Rivverun.
Na zachodnim brzegu przeważają tereny żyzne i, co nikogo nie dziwi, rolnicze. Pełno tutaj wsi, małych i większych, których mieszkańcy przez całe swe życie pracują w polu, dbając o zapasy dla całego Dorzecza. Sielankowi obraz mało kiedy coś zakłóca, bo i co może być problemem dla rolnika? Małe urodzaje? Przychylność bogów strzeże od takich niepomyślności. Ziemie te podlegają niezmiennie pod Brackenów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Raventree Hall
Liczba postów :
30
Join date :
24/06/2013

PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   Wto Lis 26, 2013 6:13 pm

Oto były ziemie rodu Bracken, urodzajne i pełne zwierzyny łownej jak i większość Dorzecza. Z daleka widać było, że wojna od długiego czasu wojna nie odwiedzała mieszkańców tej ziemi, a oni sami zapomnieli czym ona jest. Tym bardziej szkoda było, że przyszły tu trzy tysiące ludzi chcących grabić, palić i mordować, dowodzonych przez Edmunda Blackwood. Jako, że parę wiosek było zbyt małym wyzwaniem dla całej armii, w celu ich wymordowania posłana została ledwie setka ludzi. W skład tej drużyny wchodziło wielu morderców, którzy dołączyli do armii z własnej woli, w celach czysto rozrywkowych, ale też i sporo młodych rekrutów, których trzeba było zahartować przed bitwą niczym stal. Krew i krzyki gwałconych kobiet i dzieci miały się stać dla nich chlebem powszednim. Blackwood nie chciał w swoim wojsku tchórzy, nawet jeśli mieliby mieć po tym traumę do końca życia. W czasie gdy setka poszła rabować, pozostali zostali przydzieleni do rozbicia obozu na wzgórzu, do jego umocnienia wykorzystując to co mogli, czyli przede wszystkim wozy, których z niewiadomych względów było całkiem sporo. Tam gdzie nie starczało wozów, miały powstać drewniane barykady, toteż i odpowiedni ludzie wysłani zostali, by narąbać drewna z okolicznych lasów. Edmund miał zamiar stworzyć tutaj obóz na jakiś czas, wykorzystując obronne walory wzgórza. Nie miał to być jednak obóz na bardzo długo, to miał być bardziej przyczółek dla wojska. W końcu nawet najbardziej dzielny żołnierz musi spać. W międzyczasie Edmund wyczekiwał wiadomości od zwiadowców. Paru z nich miało rozbić obóz nieopodal drogi pomiędzy Stone Hedge i Riverrun i informować go o wszelkich ruchach wojsk, w końcu ród Bracken podlegał bezpośrednio pod Tullych, w odróżnieniu od Blackwoodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   Wto Lis 26, 2013 8:09 pm

Mistrz Gry

Prości ludzie zareagowali tak, jak można się było spodziewać - większość uciekła gdzie pieprz rośnie, czyli konkretniej do swoich domostw, lecz byli i tacy, którzy niewzruszenie tkwili w miejscu swojej codziennej pracy, jakby przemarsz wojsk w ogóle ich nie ruszała. W końcu oddziały przejdą, a uprawa się sama nie wypielęgnuje. Armia Blackwooda stanęła na skraju pierwszej z licznych wiosek, którymi właściwie usłana była ziemia aż do siedziby rodu Bracken.

Tymczasem zwiadowcy donieśli, że dość blisko, przy nurcie Czarnych Wideł, trwają pracę budowlane. Sądząc po rozmachu, wznoszona jest właśnie jakaś twierdza. Setki chłopa pracują w poczcie czoła, a kamień po kamieniu zaczyna tworzyć warowne mury.

Na próżno było wypatrywać jakichkolwiek oddziałów, które zostały wysłane przeciwko Blackwoodowi. Wszystko szło po jego myśli. Może starzy bogowie wcale nie byli głusi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Raventree Hall
Liczba postów :
30
Join date :
24/06/2013

PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   Wto Lis 26, 2013 8:57 pm

-Co?! Twierdzisz, że gdzieś tam, setki robotników wznoszą nowy zamek dla rodu Bracken... - Edmund zamaszyście wstał z wyścielanego skórami krzesła, które dzięki swemu wykonaniu, przeciętnemu chłopu pomyliłoby się z królewskim tronem - Jeśli te wieści okażą się prawdziwe, wina nie zabraknie tobie i twoim przyjaciołom przez miesiąc. Dostaniesz też małą premię. Tak dobrych wieści nie słyszałem od sporego czasu, można by rzec, że od początku tej wojny nie słyszałem czegoś równie wspaniałego. Potrzebuję jednak dokładnego raportu na temat otoczenia tej wznoszonej fortecy, wszystko. Czy w okolicy nie ma żadnych innych warownych obozów pełnych wrogiego wojska i tak dalej. - Rzekł i gestem wyprosił młodego zwiadowcę z namiotu. Widać było, że młodzieniec jest mądry, a tacy na zwiadowców nadawali się świetnie, bo zwiadowcy w odróżnieniu od przeciętnego wojaka musieli myśleć.
Zaraz potem lord kazał obwieścić, że należy szykować się do wymarszu, zwijać namioty oraz porzucić wszelkie prace. Kto by pomyślał, że Starzy Bogowie będą mu tak sprzyjać? W każdej chwili mogli jednak się od niego odwrócić, ale Edmund miał szczerą nadzieję, że rzeź jaką zamierzał urządzić w pełni ich zadowoli. Kto by pomyślał... setki chłopów w jednym miejscu, pracujący nad nową, warowną fortecą. Wyrżnięcie robotników mogłoby zastopować pracę nad fortecą na bardzo długi czas, ale i wstrząsnąć okolicznymi lordami. Czego jednak nie robiło się, by zaszkodzić wrogowi...
Rozkazy doszły już nawet do żołnierzy rabujących okoliczną wioskę, którzy wracali ze wszystkim, co mogło się przydać, jedzeniem i wszelkim wartościowym dobytkiem chłopów, cali we krwi niewinnych ludzi. Paru z nich prowadziło nawet swoje branki, które miały zaspokajać wszelkie potrzeby swoich nowych panów, a sądząc po wyglądzie i obszarpanych ubraniach, już to zrobiły. Edmund osobiście nie miał nic przeciwko takim działaniom, w końcu na wojnie robi się o wiele gorsze rzeczy.

Wymarsz miał nastąpić lada chwila. Nie można było dać Brackenom okazji do zorganizowania wojsk w celu obrony fortecy. Jeśli zwiad przyniesie oczekiwany skutek, czyli potwierdzenie o braku jakichkolwiek wojsk nieprzyjaciół w okolicy, to żołnierze Blackwooda okrążą robotników tak, by po prostu wlać się z każdej strony, siekając i mordując wszystko po drodze nie pozostawiając nikogo żywcem. Edmundowi taka wizja całkiem się podobała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   Sro Lis 27, 2013 10:07 pm

Mistrz Gry

Pyszniący się zwiadowca pokornie tkwił przed Edmundem, beztrosko korzystając z uznania, które spłynęło na niego jak tylko odkrył położoną na brzegu Czerwonych Wideł twierdzę.
- Panie! Pośrodku rzeki, na skalistej wyspie, wznosi się zamek, jakieś warowne mury! Dwa, podłużne mosty, łączą wyspę z ziemią od północy i zachodu. Setki mężczyzn pracuje tam w pocie czoła, wartownicy nieliczni! Nie starczyło im czasu, bogowie widać łaskawi, gdyż przed mostami wznosi się wyłącznie fundament pod mur, nic więc nie zatrzyma przed przemarszem!
Zbliżył się ku Blackwoodowi, przykładając dłoń do serca.
- Widziałem to na własne oczy! Daj mi, Panie, mapę a naniosę i mosty, i twierdzę nań.

Kiedy Blackwood wysłuchiwał raportów, jego ludzie za przyzwoleniem bądź też nie, dobrali się do kilku okolicznych wsi. Przede wszystkim łupili żywność, wydzierając zgromadzone przez prostych rolników zapasy, w tym rzecz jasna alkohol, a jeśli nawinęła się im w ręce jakaś ładna panna, poczuła wojaka między nogami. Większość zamierzała zacierać za sobą ślady w dość prymitywny sposób - w dym poszło kilka domostw, nieliczni odnieśli jakiekolwiek uszczerbki na zdrowiu, gdyż większość w paraliżu wolała się po prostu nie zbliżać do rabujących oddziałów, mając dość dobrze rozwinięty instynkt przetrwania. Do uszu Edmunda dochodziły krzyki przerażonych, prostych ludzi i nawoływania nawzajem się nakręcających żołnierzy, rywalizujących o to, kto więcej dzbanów z trunkami wyniesie bądź dziewek wychędoży.

Kiedy padł rozkaz zwinięcia obozowiska i ogólnej gotowości do drogi, pozostało podjąć decyzję gdzie dalej. Blackwood mógł trzymać się pierwotnej wersji, czyli przeć na zachód prosto na serce rodu Bracken bądź odbić na wschód, gdzie na graniach ziem zgarniętych przez Arrynów i tych wciąż należących do Dorzecza, mieściła się wspomniana przez zwiadowcę twierdza.



Jeśli zdecydujesz się ruszać na twierdzę, pisz w temacie Trident.
Jeśli jedziesz prosto na siedzibę rodu Bracken bądź zostajesz w jej okolicy, nadal tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Raventree Hall
Liczba postów :
30
Join date :
24/06/2013

PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   Czw Lis 28, 2013 11:34 pm

Nie był to zbyt słoneczny dzień, trzeba przyznać. Pochmurny można by rzec. W każdej chwili mogło się rozpadać, ale stan bez opadów utrzymywał się od kilku godzin. Choć powietrze było trochę wilgotne, to jednak wioski płonęły bez większych problemów. Ci chłopi, którzy przeżyli pewnie modlili się do swoich Siedmiu o deszcz, który mógł uratować ich plony oraz domy. Bogowie chyba się wahali, czy wysłuchać próśb, czy zignorować swoich wyznawców i nic nie robić. Edmund miał szczerą ochotę pójść i grabić, palić i plądrować wraz ze swymi żołnierzami, bał się jednak, iż armia nie da rady sobie nawet przez tę krótką chwilę bez jego rozkazów. Wojsko Blackwooda wiło się od wioski do wioski niczym wąż, pozostawiając za sobą tylko ogień i śmierć. Pomyśleć, iż miała to być tylko krótka rejza za rzekę... było tu jednak zbyt wiele miejsc do zrabowania, by od tak wejść i wyjść. Edmunda dziwił obecny brak reakcji Brackenów, którzy albo nie wiedzieli, albo go ignorowali. Jeśli jednak ignorowali, to wkrótce mieli przestać. Oto bowiem daleko na horyzoncie przed maszerującą armią rysowały się zarysy Stone Hedge, starożytnej siedziby rodu Bracken. Jak zwykle przed głównym wojskiem maszerowali zwiadowcy, kilku też na tyłach i jeszcze mniej po bokach. Chodziły słuchy, że Edmund nawet do wychodka nie udawał się bez uprzedniego zwiadu. Na przedzie kolumny jechała ciężka jazda, za nią lekka, dalej dzielnie maszerowała ciężka piechota, czyli okoliczne spieszone rycerstwo i mniej szlachetni panowie ubrani w ciężkie pancerze wszelakiego rodzaju dzierżąc równie wszelaką broń. Po bokach ciężkozbrojnych równie dzielnie, chociaż z mniejszym trudem maszerowała lekka piechota. Łucznicy i kusznicy znajdowali się w samym środku tego orszaku. Wkrótce dotarli na miejsce, czyli na przedpole zamku. Obozy rozłożyli w sporym odstępie od zamku, by żaden bełt czy strzała nie mogły trafić żołnierzy Raventree Hall. Tym razem miano położyć większy nacisk na obwarowanie obozów, by zabezpieczyć się przed potencjalnymi wypadami lub atakami z innych stron. Obozy warowne miały być położone w pobliżu każdej z bram Stone Hedge. Wokoło zamku zostali również rozmieszczeni najlepsi łucznicy, jakich tylko Edmund mógł znaleźć. Chodziło tu przede wszystkim o strącanie kruków z wiadomościami o oblężeniu. Jeśli jeszcze się to nie wydało, to lepiej, żeby nie wydało się w ogóle.

//Opis wyglądu Stone Hedge i okolic pozostawiam GM i jego/jej wyobraźni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Czerwone Widły   

Powrót do góry Go down
 

Czerwone Widły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zdarzenie III - Ryba
» Ulica Henryka Kapryśnego

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze-