a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Góry



 

 Góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Góry   Pon Lis 04, 2013 12:25 pm

Aby łatwiej uzmysłowić sobie gdzie jesteśmy... Jest to środek trójkąta wyznaczonego przez Blackhaven, Summerhall oraz Stonehelm.

Tutaj proszę o post Baratheonów (armii zmierzającej spod Blackhaven). Możecie wybrać ukształtowanie terenu (jesteście u siebie), proszę zaznaczyć czy oczekujecie na bitwę czy dalej umykacie przed armią Trystana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Góry   Pon Lis 04, 2013 8:20 pm

/ Blackhaven

Upał. Kurz. Piach zgrzyta w zębach. Góry po horyzont. Białe słońce, okrutne i obojętne, bije bezlitośnie w oczy, jak płomienie z dziesiątek stosów, które rozpalili po drodze. Z rzadka tylko pokraczne drzewko obłamane stepowym buranem narusza niesamowitą monotonię krajobrazu.
Dobry człowieku, pluń na to wszystko, przeżegnaj się i wracaj do domu. Nic tu po tobie. A my, grzeszni, pójdziemy dalej, tam, gdzie spalony step i nieprzychylne góry raptownie spadają stromym urwiskiem do mętnych wód rzeki, tam, gdzie w drżących oparach wilgoci majaczą szkielety wież wartowniczych, gdzie dziesiątki zasieków bezlitośnie oplątują rachityczne zagajniki. Wynędzniałe drzewka. Szare liście pokryte grubą warstwą pyłu. A między tym wszystkim - cała masa stosów. Cała masa ognia z hukiem trawiącego drewno. Cała masa dokładnie pilnowanych płomieni, które nie mogą wymknąć się spod kontroli. Za jednym stosem płonie kolejny, choć na żadnym z nich już nie są paleni ludzie. Ledwie jeden zniknie z oczu, już w oddali, na horyzoncie widać kolejny jasny punkt płonącego drewna. No, znaczy to, że żołnierze nie zabłądzili. Idą we właściwym kierunku. Kurs w sam środek gór, w doliny pomiędzy Blackhaven a Summerhal, w pagóry między Stonehelm a Granview…. Przyjdzie czas, gdy te nazwy będą przywodzić na myśl gorzki posmak popiołu i swąd palonych ciał. Ale ten czas jeszcze nie nastał i na razie nikt nie wzdryga się na dźwięk tych mian. Nawet Dornijczycy, pędzący w niekończących się kolumnach gdzieś z południa nie podejrzewają. Wielu nawet zaciera ręce: rozprawimy się z wrogiem, wroga pokonamy, wróg już nigdy się nie podniesie! Co z tego, ze Ziemie Burzy suche i stepowe… chłopaki, da się żyć!
Nie wiedzą jeszcze, biedne ofiary, jakiego miały pecha, że trafiły w te góry, do których sam Aylward przywiązuje większą uwagę niż do własnego zdrowia…
Zmierzcha. W mgle nad liliowymi wierzchołkami gór opadło kosmate, nadęte słońce. Wiatr hula w przesiekach. Z obu stron wąwóz szeroki na dwa tuziny jeźdźców jadących strzemię w strzemię wita nadjeżdżającą konnicę cieniem i zbawiennym chłodem wieczoru, który w końcu będzie musiał ustąpić rano przed gorącym latem. Nawet nie rozbijają obozu - bo i po co? Nieliczna w stosunku do siły Dorne armia Burzy zeskakuje z koni, odkłada łuki, sprawdza, czy juki wymagają uzupełnienia. Czekają ich ostatnie przygotowania.  Szybko kładą się na spoczynek, bez namiotów nad głowami, ramię przy ramieniu - dowódca obok giermka, giermek w pobliżu dowódcy. Czekają na powrót wysłanych zwiadowców. Twarze trupio blade. Nogi jak kłody. Trzeba unieść je do góry, żeby krew odpłynęła. To przynosi ulgę. Pogrążony w milczeniu rycerz w doskonale znanej wszystkim zbroi ze złotym jeleniem na napierśniku jednak nie śpi - odrzucił głowę do tyłu, z ust wypływa obłoczek pary. Niewielki listek o nadzwyczaj regularnych kształtach powoli opadł na jego odsłoniętego gardło i zaraz zleciał na wyschniętą ziemię. Oczy mu się kleją. Jakby ktoś nasypał popiołu pod powieki. Dobrze by było zmrużyć oczy, zamknąć je i nie otwierać przez jakieś trzy tygodnie, których potrzebuje, aby odespać wszystkie wojny…  zamiast zasnąć, trze podbródek. To zły znak. Jest w parszywym humorze.
Póki co jednak - wygrzejcie, chłopcy, swoje kosteczki, nieprędko nadarzy się wam następna okazja na ciepły posiłek oraz rozgrzane skóry. Każdy musi wyspać się na zapas na wiele dni. Każdy ma spać snem głębokim. Jest na to sposób. Położyć się na plecach, wyciągnąć zmęczone kości, rozluźnić całe ciało, zamknąć oczy i pod zamkniętymi powiekami wywrócić źrenice do góry. W tej pozycji człowiek zasypia bardzo szybko, łatwo i głęboko.
Co dziwniejsze, budzą ich bardzo późno. Nie ma krzyku dowódcy: „Armia- pobudka! Zbiórka!" Przeciwnie, kilku giermków i wartowników,  którzy stoją na straży kompanii, jej uzbrojenia i koni, cichutko podchodzi do każdego z osobna i ostrożnie budzi: „Wstawaj przyjacielu, już czas". Czas. Czas. Czas. Wstawajcie, chłopcy.
Na nas czas.

/ zt

Jadą dalej, a jakże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Ziemie Burzy-