a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Hadrian Bolton



 

 Hadrian Bolton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Północ
Skąd :
Dreadfort
Liczba postów :
135
Join date :
14/04/2014

PisanieTemat: Hadrian Bolton   Wto Kwi 22, 2014 1:01 pm


Hadrian Bolton










Wiek:
25 DNI IMIENIA
Miejsce urodzenia:
Dreadfort
Ród:
Bolton
Stanowisko:
NAJMŁODSZY SYN LORDA BOLTONA
DZIEDZIC RODU

Aparycja

Nie jest egzotycznym owocem z Wysp Letnich, by rozkoszować się jego zapachem, dotykiem i smakiem. Nie jest nawet zeschłą pajdą chleba, aby wygłodniałe psy rzuciły się na niego z rozpaczą, walcząc zaciekle o każdy kęs drogocennej ofiary. Zbyt nieludzki w swym postępowaniu, by określić go mianem człowieka i jednocześnie nazbyt realistyczny, aby uznać go za koszmar - oto jak Dreadfort postrzega Hadriana.
Najmłodszy syn Lorda Boltona jako dziecko nie różnił się niczym od dziesiątek innych pacholąt - poza lepkimi od brudu palcami, umorusaną w brudzie twarzą i siniakami na ciele powstającymi po każdej walce ćwiczebnym mieczem mógł wywyższać się jedynie pochodzeniem… lecz nigdy tego nie robił. Pojedynki toczone ramię w ramię z synami kowala w niczym nie umniejszały ani jego statusowi, ani tym bardziej poczuciu i tak niewielkiej przynależności do rodu szlacheckiego. Rany odnoszone w walnych bitwach rozgrywanych drewnianym orężem pomiędzy potomkiem Lorda Dreadfort a latoroślami służby były niczym więcej jak testem zdolności, z których Hadrian niejednokrotnie wychodził zwycięsko lub wręcz przeciwnie - ponosił srogą klęskę, krwawiąc z niewielkich otarć na szczupłym ciele. Wraz z biegiem czasu młodzian, dotychczas nieporadny w ruchach i pokraczny przy każdej próbie wskoczenia na końskie siodło, jął wyrastać na mężczyznę, który z dumą może mianować się człekiem z rodu Bolton. Pod zwykle ciemnym odzieniem rysują się twarde mięśnie, nie zaburzające jednak proporcji smukłej sylwetki, charakteryzującej się przy każdym ruchu werwą oraz swoistą determinacją i niezachwianiem. Choć nie należy do najwyższych mężów Północy, mierzy bowiem nie więcej jak pięć stóp i osiem cali, mimo wszystko można określić go mianem rosłego, zwłaszcza w odniesieniu do nieco niższych południowców. Zdawać by się mogło, iż straty we wzroście winna rekompensować mu choć przystojna prezencja - Hadrian jednak nie zamyka się w ciasnych granicach pustych epitetów, z otwartością przyznając, że ani ciemne, niepokojące oczy, ani blada, szczupła twarz porośnięta na policzkach czarną szczeciną nie są jego atutami. Usta, których kąciki opadają nieco w dół nie zostały stworzone do całowania, jak oczekiwałyby tego damy, a prosty nos miast nadawać szlachetności, nadaje jego rysom ostry, nieprzystępny wyraz. Sam Bolton przez swą bladą, niemal trupią aparycję nieraz określany jest mianem kostycznego młodziana, wypranego z jakichkolwiek śladów poczucia humoru. Mawia się, że w jego zimnym, budzącym mimowolny dyskomfort towarzystwie więdną mandarynki, a suflety oklapują niczym przyrodzenie męża na widok nagiej staruchy… jak jednak jest naprawdę? Odgadnięcie uczuć targających Boltonem jest niemal niemożliwe. Gdy to konieczne, Hadrian uśmiecha się, milczy, trwa. Ma ustaloną pozycję w rodzie, jest pełen marznącej, krzepnącej krwi i doskonale zdaje sobie sprawę z jednego - jest tygrysem, który obnaży kły, gdy przyjdzie odpowiednia pora.
I tak już musi zostać.


Biografia


Dobre lekarstwo często ma gorzki smak.

Hadrian przyszedł na świat jako piąte, ostatnie dziecko Lorda Boltona oraz jego małżonki. Ciąża, w którą zaszła Lady Bolton zaledwie na cztery księżyce po powiciu Karla była zdarzeniem o tyle niespodziewanym, co bolesnym - posiadająca już trzech, silnych synów kobieta nie radziła sobie z ciężarem, jaki na jej wątłych barkach złożyli Starzy Bogowie i z trudem dźwigała matczyne obowiązki, popadając w coraz większą apatię. Spodziewano się, iż towarzyszące ostatniej ciąży poczucie słabości rychło zakończy się poronieniem, na wskutek którego Lady Bolton jeszcze mocniej ucierpi na zdrowiu, nie tylko tym fizycznym. Mało kto sądził, że dziecko zostanie powite po dziewięciu miesiącach spędzonych w łonie matki, ale że w ogóle przeżyje - gdy jednak nadszedł czas rozwiązania, małżonka Lorda Dreadfort nie tylko wydała na świat zdrowe, silne niemowlę… lecz po raz kolejny odnalazła cel, dla którego mogła wyrwać się z apatii ogarniającej jej świat.  Ostatnie dziecko i najmłodszy syn otrzymał imię Hadrian. Hadrian, który rychło okazał się naprawdę dobrym lekarstwem dla swej matki.
Lady Bolton, posiadająca zaledwie jedną córkę, która na domiar złego z biegiem czasu unikała jak ognia zajęć przystojącym damie, już od pierwszych dni życia swego najmłodszego potomka jęła przelewać nań całą miłość, dotychczas tak niechętnie okazywaną nawet przy mężu wobec starszych dzieci. W Dreadfort wnet rozniosła się wieść, jakoby Amira Bolton obsesyjnie pokochała Hadriana i nie odstępuje go nawet, gdy służba myje niemowlę - przyczyna jej postępowania była jednak bardzo prozaiczna. Lady Bolton niczego nie obawiała się równie mocno… jak przemijania. Najmłodsze dziecko było żywym dowodem, iż jej łono potrafi wydać na świat zdrowego, silnego potomka, co świadczy o ciągłej witalności starzejącego się ciała kobiety. Ta miłość, podszyta wiecznym strachem przed więdnięciem,  oklapywaniem, marszczeniem i wysychaniem ciała, pozwoliła dorastać Hadrianowi pod całkowitą protekcją matki, która z niepokojem obserwowała rosnącego syna, oddalającego się od niej z roku na rok coraz bardziej. Pocałunki, którymi obsypywała kilkuletniego potomka były dla niej niczym trans pulsujący w żyłach, szał i mistyczny lęk  obcowania z bóstwem. Dopiero Lord Bolton zdołał wyrwać najmłodszą latorośl z sideł swej małżonki, rzucając dotychczas wychowywanego pośród ksiąg, woluminów i map syna wprost na ubitą ziemię, gdzie miały miejsce potyczki pomiędzy starszymi braćmi i dziećmi mieszkańców Dreadfort. Mający wtedy osiem dni imienia Hadrian czuł się niczym kocię w worku ciśniętym do głębokiej studni - minęło wiele miesięcy, nim zdołał przyzwyczaić się do rękojeści miecza i smukłej cięciwy łuku. Okazał się pojętnym uczniem, który chłonął strategie walki, sposoby odparowywania ciosów i zadawania ran równie skutecznie, co nazwy oraz zawołania rodów całego Westeros. To właśnie pośród małych wojowników, na ubitej ziemi pola ćwiczebnego, mijały całe lata życia Hadriana. Upalne, rozprażone dni wlokły się monotonnie, zaś rozkład dnia wyznaczały posiłki, ćwiczenia, wieczorna cisza, nauki pobierane u maestra oraz modlitwy w Bożym Gaju. Owa monotonia przerywana zostawała jedynie od czasu do czasu występami Reginy. Była to stara kobieta, która całe życie przepracowała jako niańka dla rodzeństwa Lorda Boltona a nawet dla jego ojca oraz wujów. Starka na zimę życia straciła zdrowe zmysły i nie pamiętała, jakie imię nadano jej całe lata temu, potrafiła za to wyrzucać z siebie niekończące się cytaty z baśni opowiadanych dzieciom, ni z tego, ni z owego zaczynała również śpiewać ballady z Pogranicza albo demolowała jadalnię w poszukiwaniu kryjówki przed Innymi. Wydawała się Hadrianowi najbardziej szaloną mieszkanką Dreadfort… i być może dlatego odczuwał wobec niej dziwną więź zrozumienia.
Bolton już jako młodzian mający nie więcej niż piętnaście dni imienia zrozumiał, że nie ma ustroju idealnego. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ucierpi na wskutek prowadzonej polityki. Zawsze będą istnieć rządzący i rządzeni. Zawsze będzie musiał stawiać czoła jawnej niesprawiedliwości. Prawdziwa sztuka jednak polegała nie na tym, by prowadzić łagodne rządy… lecz by mieć pod sobą łagodny tłum. I Lordowi Dreadfort udawało się to wybitnie. Zaszczepił on w każdym, w tym także w swym najmłodszym synu, poczucie samotności. Nie ważne, czy w gronie rodziny, czy wśród tak zwanych przyjaciół - Hadrian był sam. Ani jego inteligencja, rozwijana ciągłą nauką, ani nawet protekcja matki nie uratowała go przed wtajemniczeniem w procedery, któremu od tysiącleci poddawano więźniów ród z Dreadfort. I właśnie wtedy najmłodszy z Boltonów odkrył swoje powołanie… oraz niepowtarzalną, pieczołowicie pielęgnowaną pasję. Od siedemnastego roku życia obserwował, jaki naprawdę staje się człowiek, gdy pozbawi się go osłony w formie delikatnej, rumianej skóry. Spokojnie patrzył, jak ludzka natura pod wpływem bólu przekształca się w bezbronny, obrzydliwy i obślizgły byt, niegodny miana najgorszego plugastwa. Ogrom cierpienia, nie tylko obserwowanego, ale także zadawanego, przyniósł Hadrianowi dość prosty wniosek -  jedynie ból pozwala odkryć prawdziwe jestestwo drugiej osoby. W niespełna trzy lata najmłodszy potomek Lorda Boltona okazał się istnym mistrzem w fachu, który pochłonął go bez reszty - na tyle, iż wkrótce zaczęło brakować jeńców w lochach zamku. Gdy zaś ktokolwiek trafiał do Dreadfort w roli więźnia, mógł być pewien wyłącznie jednego: już nigdy nie wyjdzie z celi.
Na pewno zaś nie żywym.
Nawet dla rodzeństwa Hadrian stał się synonimem cierpienia, bezwzględności i brutalności w najczystszej, zwierzęcej postaci. Wielu nazywało go bezwzględnym katem. Oprawcą. Człowiekiem, który nigdy się nie uśmiecha. Sam Bolton jednak lubił myśleć o sobie jako o… przewodniku. Zwłaszcza, gdy zabierał więźniów na niezapomnianą wycieczkę w otchłań rozpaczy.

Niektórzy nazywają mnie potworem. Ja zaś uważam się za nauczyciela. A królestwo… królestwo jest gotowe na kolejną lekcję. Aegon, Red, nawet Kyra - nie chcieli słuchać moich przestróg, gdy próbowałem wpłynąć na ich decyzje. I dlatego teraz muszę naprawić dawne błędy.

Prawdziwy przełom w życiu Hadriana nastąpił jednak w przeciągu ostatniego roku - wtedy też stracił nie tylko dwóch starszych braci, ale i jedyną siostrę. Poranek dnia, gdy poinformowano go o pojmaniu oraz ścięciu Reda przez Lorda Starka skwaśniał dla najmłodszego Boltona jak mleko w bawarce. Egzekucja najstarszego brata rozbiła go niczym glinianą miskę. W sercu nie pozostało nic poza grozą. Grozą. Grozą, grozą, która powtórzona została jeszcze trzykrotnie - po zamordowaniu Aegona przez nieznanych sprawców oraz po zaginięciu Kyry… a także po śmierci matki, która złamała się pod wpływem tragedii jej dzieci.

Jak mogłaś to zrobić. Zostawić mnie… mnie i Karla.

Lady Bolton przestała być barierą między swym najmłodszym synem a upiorami jego umysłu. Nie mógł się dłużej oszukiwać - nic nie stało na drodze, by zapragnął krwawej, bolesnej i długiej zemsty w imię swych braci oraz siostry. To cholernie niedobrze, fakt. Zwłaszcza w wykonaniu potomka Boltonów. Ostatnie miesiące były dla Hadriana niczym koszmar. Nie mógł zamykać oczu, by nie zwariować i jednocześnie nie potrafił zrezygnować ze spędzania bezsennych nocy w lochach Dreadfort, mokrych od potu, lepkich od krwi, wypełnionych smrodem palonego mięsa.  Na początku swej wściekłości się nie bał, sądził, że czas wyleczy rany, zaś on zapomni o krzywdzie, jaka spotkała jego ród…
A wówczas przyszedł Red.
Wszedł w cichą, senną, niespokojną noc swego najmłodszego brata i stał nad nim z uśmiechem na twarzy. Hadrian widział zęby połyskujące przez dziury w policzkach. Odłażącą płatami, pozwijaną od  gnicia skórę. Białawe jajka ugotowanych oczu. Łysą czaszkę udekorowaną kępami  płonących włosów.
Ukochany brat Red przybył w odwiedziny.
Bił od niego żar niczym z pieca. Czerwony, krwawy żar śmierci. Młody Bolton wrzeszczałby, gdyby nie ściśnięte gardło. Wrzeszczałby z wściekłości i strachu, bo  przecież dziedzic Dreadfort dawno powinien obracać się w proch w kryptach, pochowany, opłakany przez rodzeństwo i  kuzynów.  Żegnaj, Red! Nieodżałowany, kryształowego charakteru, szczyt odwagi, śmierć w imię idei! Żegnaj, bracie. Spoczywaj w pokoju. I wynoś się z mojego życia!  Won! Nic z tego. Martwy, ścięty przez miecz Starków, rzutki, zawsze  perfekcyjnie przygotowany Red nie ma ochoty leżeć w grobie. Woli przychodzić w  odwiedziny do swego braciszka. Co noc. Hadrian wie, że nie jest sam, gdy tylko zapada zmrok, a on pozostaje w komnacie. Słyszy bosonogą świtę poruszającą się w ciemności.  Stłumione chichoty, półsłówka, przyspieszone oddechy.  Plask, plask, plask, tupią po parkiecie. Bracie, szukaj mnie, proszę, powtarza Kyra. Upiór Aegona z pobłażaniem potrząsa głową. Dzieciaki Boltonów! Takie już są, prawda? Hadrian leży w łóżku, wstrząsany dreszczami, tonąc w strugach potu, i patrzy, jak Red się uśmiecha. Usta rozciągają się lekko, smutno. Wyciąga rękę.
"Chodź do mnie, bracie. Chodź do mnie. Polej sobie łeb smołą, podpal i dołącz do  naszej rodziny."

Nie rozumiesz, Red. Jak ty nic nie rozumiesz. Prawda wygląda tak, że bardzo nie chcę tego robić.
Za żadne pieprzone skarby.


Ekwipunek


- miecz półtoraręczny przewieszony przez plecy na nabijanym srebrnym ćwiekami pasie,
- podróżne odzienie,
- niewielki pierścień z herbem rodu Bolton,
- kary rumak zwany Przyjaznym,
- siodło z utwardzanej skóry,
- mieszek z kilkoma srebrnymi jeleniami,
- niewielka brzytwa otulona paskiem z wilczej skóry.

acidbrain



Ostatnio zmieniony przez Hadrian Bolton dnia Sro Kwi 23, 2014 8:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
762
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Hadrian Bolton   Wto Kwi 22, 2014 1:28 pm

Mam tylko jedno drobne "ale" -

Hadrian Bolton napisał:
pięć i sześć dziesiątych stopy
- 167 cm, stopa nie dzieli się na dziesięć, wystarczy określenie pięć stóp sześć cali. (mamy skalę wzrostową do 11")

Poza tym świetna karta, z całą przyjemnością dam akcent po poprawie tej drobnostki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Północ
Skąd :
Dreadfort
Liczba postów :
135
Join date :
14/04/2014

PisanieTemat: Re: Hadrian Bolton   Sro Kwi 23, 2014 8:17 pm

Moja wina, już sprostowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
762
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Hadrian Bolton   Sro Kwi 23, 2014 8:48 pm

Akceptuję i życzę miłej gry na forum!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Hadrian Bolton   

Powrót do góry Go down
 

Hadrian Bolton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Hadrian Bolton
» Meera Bolton ~ BUDOWA
» Kronika rodu Bolton
» Hadrian vs. Elyse

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Spis ludności :: Kobiety i Mężczyźni-