a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nunn's Deep



 

 Nunn's Deep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Nunn's Deep   Nie Kwi 13, 2014 1:24 pm

Konwój składający się niemal z 1000 osób zmierzał na północ krainy Zachodu, aby spożytkować swoje niewykorzystywane siły do tchnięcia nieco pieniądza w spustoszone kataklizmem ziemie, na których żyć im przyszło. Mała armia przemieszczała się na powozach, które ciągnęły się w nieskończoność. Dźwięk końskich kopyt można było usłyszeć z daleka, ziemia drgała, śpiew mężczyzn i kobiet rozbrzmiewał po okolicy dając znak, że to rodowici mieszkańcy Zachodu podróżują po tych terenach. Kobiety siedząc na powozach szykowały sita do przeszukiwania dna rzeki, w której przyjdzie im szukać zarodków złota, mężczyźni odpoczywali przed ciężką pracą.
Stawali na drodze kilka razy, aby zaznać odpoczynku. Nie chcieli umęczyć koni, to dzięki nim to wszystko zmierza ku przeznaczeniu szybciej. Inaczej nie dotarliby prędko na miejsce. Sztandary rodu Namiestnika Zachodu sprawiły, że żaden zbir nie zasadził się na nich po drodze, a może to ilość ludzi ich skutecznie odstraszała? Nie ma co gdybać,  z całą pewnością była to kombinacja strachu przed zarządcami krainy i wielkością konwoju.
Aart, jako sprawca całego tego zamieszania jechał na czele kursu, obok niego zmierzał Argiel, który po kilku dniach zaczynał już wyglądać coraz bardziej na bezdomnego niżeli wysokourodzonego. Tak to bywa w podróży, nawet Lwu zaczęła rosnąć broda, której nigdy to na dworze nikt nie zobaczy. Nie żeby mu się nie podobała, uważał jedynie, że nie jest to element, który znajdować winien się na dworze, gdzie piękne kobiety i wystawne przyjęcia. Poza tym uważał, że broda jest symbolem mądrości, tej mu brakowało, przynajmniej tak myślał. Gdy będzie dostatecznie stary i doświadczony, będzie mógł pozwolić sobie na luksus, jakim jest zaprzestanie dbania o wygląd. Dla mężczyzny to udręka, wiadome.
Cały jednak czas oczy jego radowały się, a sam zachowywał się, jakby szczęście go przepełniało. Po prostu lubił swoje ziemie, lubił patrzeć na przyrodę, podziwiać jej piękno, słuchać spiewu ptaków. Mimo kilku miejsc, które strawione były przez pożar, reszta wyglądała naprawdę majestatycznie. Miasta portowe i te leżące nieopodal wody nie były nękane aż tak bardzo przez naturę. Wilgotność powietrza do tego nie sprzyjała. Tutaj przyroda sama sobie zrobiła figla.
W końcu znaleźli się w okolicach Nunn’s Deep.  Szum rzeki, której strumień był w górach, utrzymywał młodego Lwa w przekonaniu, że są coraz to bliżej. Poza tym, umiejętność czytania map Aart miał wyćwiczoną dostatecznie. Nauki zaczął brać, gdy skończył 7 lat. Nie ma argumentu, który mógłby orzec, że są w złym miejscu. Czas także był doskonały. Dotarli na miejsce w samo południe, u podnóża góry zaczęli rozkładać swój obóz. Do wieczora wszystkie namioty były już gotowe, przy wejściu do każdego zapłonęły ogniska, zaczęło pachnieć potrwakami, które zdolne kobiety przygotowywały z mięsa upolowanego po drodze. Zaczynało to nabierać kształtów. Pogodna atmosfera wspomogła wszystkich na duchu.
Nazajutrz wzięli się do roboty. 75 mężów Zachodu i ponad 250 wojów z gwardii Lannisterów, zanurzeni po kolana w wodzie zaczęli przeszukiwać dno rzeki w poszukiwaniu złota. Ustawili się kilka metrów od siebie, każdy uzbrojony w plecione sito . Około 500 metró rzeki było właśnie dokładnie przeszukiwane. Aart postawił sobie jasny cel, z taką załogą powinien go osiągnąć. Jeśli złoto tutaj było, kopalnia nigdy nie powstała, znaczy to, że Nunn’s Deep skrywa coś wspaniałego, coś totalnie dziewiczego, zapewne w sporych ilościach. Złoto nie wyparuje, to nie woda.
- Jadę na przejażdżkę Argielu. Jeśli możesz, w dzisiejszym dniu to ty zajmiesz się nadzorem naszych pracowników. - powiedział zakładając płaszcz na ramiona.
- Pamiętaj, żeby być miłym dla każdego z osobna. Oni są ochotnikami, a my nie chcemy, aby ktokolwiek się postawił. To zniszczy morale i da nam ostro po tyłkach…- dodał wsiadając na swojego rumaka.
- I ogol się na miłość boską!- krzyknął po czym odjechał.
Nie było tak, że zwalał całą robotę na swojego kuzyna. Po prostu chciał zobaczyć, jak poradzi sobie w dowodzeniu nie tylko wojami, którzy wyszkoleni są do słuchania poleceń.  Dziedzic Skały ciekaw był, czy Dayne był dobry w zjednywaniu sobie ludzi. Jeśli posiadał tę umiejętność, z całą pewnością przyda mu się w przyszłości…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Nie Kwi 13, 2014 4:07 pm

Była to przyjemna podróż. Trochę porozmawiał z Aartem, ich początkowa antypatia względem siebie powoli była zastępowana przez pozytywne emocje. Dayne zaczął dostrzegać urodę ziem Lannistera tym bardziej, im bliżej znajdowali się celu. Widać pożary nie natrafiły na okolice rzeki.
Widział radość, jaką jego kuzyna przepełniało przebywanie w tym miejscu. Zdecydowanie kochał te ziemie tak, jak Argiel kochał Starfall. Podstawowa różnica była taka, że nie wiadomo, czy on będzie mógł do swojego domu jeszcze wrócić. Było to przykre, jeśli się nad tym zastanowić.
Wysoki blondyn nie traktował swojej brody jako przejawu mądrości, nie zapuścił jej też po to, żeby nie musieć się golić. Była to dla niego po części maska, zasłaniając twarz zasłaniała część emocji. Ale uwydatniała zmęczenie, bo złe sny nie opuszczały młodego szlachcica, wyglądał więc gorzej niż zwykle.
Dzień po rozstawieniu obozu, Argiel wyszedł do Aarta w lekkiej koszuli z podwiniętymi do łokci rękawami. Długo ze swoim kuzynem nie przebywał, bo ten ponownie go opuścił i zostawił z robotą.
Dayne zastanawiał sie dobre kilka minut jak powinien się zabrać za dzisiejszy dzień. Rozejrzał się po ludziach - wszyscy byli tu z własnej woli i wszyscy chcieli pomóc Lannisterom, którzy zapewniali im bezpieczeństwo. Było w tym coś pięknego - lojalność, której jego ojciec chyba nie pojmował, zdradzając Martellów w tej głupiej pogoni za mocą. Na moc powinien zapracować. W końcu Argiel stanął na jakimś podwyższeniu.
- Posłuchajcie mnie wszyscy! - zawołał, zwracając na siebie uwagę ludzi. - Nazywam się ser Argiel Dayne! Niekoniecznie nie znacie, ale jestem kuzynek Aarta Lannistera, który poprosił mnie, żebym z wami tu przyjechał i dzisiaj, pod jego nieobecność, dowodził. Nie musicie mnie polubić, ale skoro on mi zaufał, to proszę was, żebyście też to zrobili.
Chwycił jedno z sitek, które zostały z boku - na wypadek, gdyby jakieś pękło, i uniósł je w ręce do góry.
- Nie mam zamiaru migać się od pracy, będę szukał tak samo jak każdy z was. Jeśli ktoś coś znajdzie - od razu do mnie przybiegnijcie. A teraz do pracy, znajdźmy to cholerne złoto!
Zszedł z pagórka i skierował się do rzeki. Ściągnął buty, po czym stanął na równi z ochotnikami i zaczął szukać, wymieniając czasem kilka słów ze swoimi sąsiadami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Wto Kwi 15, 2014 12:13 pm

W czasie, gdy Argiel wraz z resztą wieśniaków i zbrojnych przeszukiwali dno rzeki, Aart wybrał się w kurs po okolicznych miejscowościach. Wraz z kilkoma gwardzistami przemierzali tereny w pobliżu Nunn's Deep, aby znaleźć kilku ochotników także wśród miejscowych. Czemu mieliby nie pomóc, gdy prosi ich o to sam przyszły namiestnik Zachodu. W sumie to, nigdy nic nie wiadomo do końca. Nawet ta wyprawa złotowłosego zdawać się mogła dla wielu po prostu wycieczką, on tak na prawdę miał inne zamiary.
Słoneczna pogoda i idealna temperatura spowodowały, że poszukiwanie to było jedynie przyjemnością. Nie znał okolicznych mieszkańców, nie mógł ocenić czy będą wrodzy, czy nie, jedno było pewne... Pracowitość wpojona jest w każdego mieszkańca krainy Lwów, co za tym idzie także i rygor przy wykonywaniu tych prac.
Miał cichą nadzieję, że nie zastanie tu żadnych buntowników, którzy ponownie mogą przyczynić się do zmiany koloru rzeki na krwisto czerwony. W prawdzie Aart przybywając tutaj, nie ma takich zamiarów, jednak członkowie armii nie sa tu tylko do poszukiwania zarodków złota, ale także do ochrony, tych którzy pracują w pocie czoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Wto Kwi 15, 2014 6:14 pm

Mistrz Gry

Pojawienie się możnych w tutejszej okolicy spowodowało, że coraz więcej wieśniaków zdecydowało się na chwilę porzucić swoje prace na roli lub wyjść z obory tylko po to, aby na własne oczy ujrzeć Lannisterów. Czy Ci szlachetni panowanie potwierdzani wyobrażenia prostych, zwykłych, szarych ludzi ciężko było stwierdzić. Gdziekolwiek nie pojawiałby się Młody Lew, tam wzbudzał zainteresowanie. Małe, brudne dzieci biegały pod kopytami jego koni. Wieśniaczki, wystrojone w najlepsze łachmany jakie miały, z kwiatami we włosach i specjalnie podkreślonymi, bujnymi kształtami, machały do przejeżdżającego dziedzica, chichocząc przy tym oraz beztrosko kokietując. Chętnych do pracy nie brakowało. Jeżeli więc Lannister, który zawsze płacił swe długi, przypomniał o istotnym w tej kwestii powiedzeniu, mógł liczyć na kilkadziesiąt par dodatkowych rąk. Mężczyźni gotowi byli już teraz, zaraz wyruszyć za Aartem.

Argiel również mógł się czuć obserwowany przez pary małych, wyłupiastych oczek. Dzieciaki z okolicznych zbudowań gromadziły się nad brzegiem, ciekawskie wyciągały szyje, aby tylko przyglądać się i komentować przeczesujących brzegi rzeki. Oczywiście zbrojni dbali, aby nie przeszkadzano w pracach, nie mniej musieli sobie zdawać sprawę z dość... atrakcyjnego obrazu dla tutejszych mieszkańców. Pierwszy dzień nie przyniósł żadnych efektów, nie licząc dwójki ranny, którzy rozharatali ręce o ostre krawędzie kamieni. Jeżeli już nawet znaleziono w rzece jakieś kosztowności, nie były to łupiny złota a jakieś zagubione pierścionki. Następnego dnia, o świcie, ponownie mężczyźni wleźli do wody, tym razem przeszukując kolejne metry. Po kilku godzinach wydelegowana dwójka podbiegła do Argiela, któremu pod nos podsunięto malutką, ale jakże obiecującą, łupinkę złota. Pięknie mieniła się w świetle słońca.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Wto Kwi 15, 2014 10:29 pm

Pierwszy dzień poszukiwań nie przyniósł sukcesu. Sporo starej biżuterii nie było tym, czego Argiel wraz z pozostawionymi mu ludźmi szukał. Po pierwszych tego typu znaleziskach Dayne ogłosił, że jeżeli ktoś chce zachować znaleziony pierścionek, to może to bez problemu zrobić. Mężczyznom, którzy pocieli sobie ręce, dał wolne do końca dnia, a następnego postanowił, że też mogą odpocząć. Lepiej nie ryzykować poważniejszym krawieniem w takich polowych warunkach, straty zachować przy dolnej granicy. Liczył też po troszę na to, ze Aart przyprowadzi ze sobą nowych ludzi.
Po kolejnej niespokojnej nocy spojrzał na swoje odbicie w błyszczącej głowicy siekiery - wyglądał okropnie, a broda wymknęła się spod kontroli i zmiast powagi, naprawdę wyglądał już jak bezdomny. Do tego włosy były dość długie. Związał je w kitkę kawałkiem rzemienia i po szybkim, aczkolwiek pożywnym śniadaniu wrócił wraz z ludźmi do pracy. Poszło szybko - znaleźli kawałek złota. Małą grudkę. Ale mała grudka to było dużo nadziei.
- Dobra, ludzie! - zawołał, stając na tym pagórku, z którego rozkazy wydawał wczoraj. - Mamy pierwszy kawałek złota! Wszyscy przesuwamy się teraz kilkanaście metrów w lewo i w stronę podnóża góry!
Przesunięcie się w stronę góry wydawało mu się najrozsądniejszą rzeczą do zrobienia, biorąc pod uwagę to, że całą swoją wiedzę brał z książki, którą czytał jednego wieczoru. Ale przesunięcie się bardziej w stronę, na której znaleziono pierwszą grudkę było już ślepym strzałem. Miał nadzieję, że trafionym tak, jakby to jego siostra strzelała. Chwycił swoje sitko i zabrał się do pracy. Nic nie zaskarbia sympatii ludzi tak jak pokazanie, że nie zrzuca się na nich całej roboty, tylko staje się u ich boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Wto Kwi 15, 2014 10:57 pm

Okoliczne zabudowania obfitowały w interesujące zjawisko- ciekawość. Mówią, że to pierwszy stopień do piekła, nie dla młodego Lwa. To uczucie u wieśniaków było zbawieniem. Chęć pomocy, bo Lannister prosi połechtała nieco jego ego, jednak jego nazwisko robi trochę popłochu i zmusza do wysiłku, jeśli trzeba.
Przemierzając uliczki wiosek, spoglądając na chętne dziewczęta, nie omieszkał skosztować owocu jednej, albo dwóch. Nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z zaproszenia. Kiedy piękna kobieta o coś prosi, nie należy jej odmawiać. Poza tym, raczej zaszczytem i honorem oddać się jest osobie, która osobiście zna króla, osobie trzymającej w ryzach armię tejże krainy.
Nie czuł sie źle z tym co zrobił, Argiel nie miałby mu tego za złe, chyba... Aż tak dobrze nie znał swojego kuzyna, ale raczej on też lubił pomoczyć tu czy tam. Bez żadnych przyrzeczeń, bez obowiązku, bez zbędnego płaczu.
Po nocy wrócił do obozu, gdzie trwał już drugi dzień poszukiwań. Za nim i jego małą kampanią zmierzały rzesze wieśniaków. Wszyscy z widocznymi uśmiechami na twarzy i ochotą na pracę w pocie czoła, dla dobra Zachodu.
Po znalezieniu się na miejscu, wysłuchał raportu o bezsensownym pierwszym dniu poszukiwań, rannych, a także o obiecującym znalezisku. Spojrzał na Argiela, który pracował równo z poddanymi swojego kuzyna, a także jego samozaparcie i chęć wykazania się. Dayne, mimo iż nie wiedział do końca czym się kierować, obrał dobry kierunek ku podnóżom Nunn's Deep. Jeśli góra skrywała pokłady złota, poszukiwacze wkrótce znajdą przełomowe dowody. Jeśli tak sie stanie, jeśli będą niezbite dowody, że Głębia Nunna jest złotodajnym miejscem, wkrótce powstanie tu kopalnia. Będzie to miejsce pracy dla okolicznych mieszkańców, źródło dochodu dla całej krainy. Zwiększy to znaczenie Zachodu na arenie międzynarodowej, wzmocni gospodarkę i odrodzi potęgę Lwiego rodu. Miejmy nadzieję, że to pierwsze takie miejsce na mapie Westeros i nie ostatnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Pią Kwi 18, 2014 1:01 pm


MG

Siwobrody starzec, którego głowę otulała aureola włosów lśniących niczym światło księżyca, trzymał jedną, jedyną, drobną jak kupka wróbelka grudkę złota między kciukiem a palcem wskazującym.
Kruszec, piękny kruszec.
Przybył w te okolice jako jeden z trzech ludzi, zwanych przez młodszych towarzyszy podróży „trzema mędrcami”, którzy odpowiadali za nadzorowanie poszukiwań złotodajnych żył w okolicach Nunn’s Deep. Choć bez wątpienia był najbardziej wiekowym członkiem liczącej sobie ponad tysiąc duszy wyprawy, mógł jednocześnie popisać się największą wiedzą. Mawiano, iż stary niczym najstarsze dęby Malvery, takie bowiem imię nosił od blisko siedemdziesięciu dni imienia, wie o złocie więcej niż ktokolwiek w tej części Westeros - a choć sam staruszek zwykle przeczył tym słowom, nikt nie śmiał odmówić mu ogromu wiedzy. Stojąc tak, powykrzywiany podagrą, z twarzą pomarszczoną niczym wyschnięta na słońcu daktyla - wyglądał niczym archaiczny posąg wiedzy oraz doświadczenia, martwy, lecz nadal darzony szacunkiem. Miał w sobie coś, co sprawiało, że budził natychmiastową sympatię. Trudno było oprzeć się sile jego sympatyczności i mimo kruchutkich rozmiarów - wydawał się niebezpieczny. Chude łydki wystawały mu spod płaszcza, ledwie okryte spłowiałymi nogawkami poznaczonym dowodami walki z ciężką podróżą, spędzoną wszak w powozie. Linia gęstych włosów cofnęła mu się do siwego wianuszka wokół uszu, zostawiając łysy wierzch głowy. Unosząc zaś niewielką grudkę złota ku słońcu, przystawiał do oka niewielkie szkiełko z Myr, które pozwalało słabemu wzrokowi dokładniej przyjrzeć się kruszcowi.  
- Wyobraź sobie tylko - powiedział Malvery cicho do stojącego obok mężczyzny, znacznie młodszego, mającego bowiem niewiele ponad czterdzieści dni imienia. - Pomyśl, jakie to uczucie, kiedy jesteś o krok od sukcesu…
Grayther, będący drugim z towarzyszy staruszka, nie chciał sobie tego wyobrażać. Starał się nie zwymiotować - rano już raz się w ten sposób zhańbił, wczorajszego wieczora przesadzając z arborskim. Zerknął na mężczyznę obok, mając nadzieję na jakiś znak. Może tamten ma plan, pomysł, jak przeprowadzić dalsze poszukiwania, wszak jedna grudka wiosny nie czyni… ale na twarzy Malvery’ego  zobaczył tylko zaciętość i nic więcej. Grayther był przysadzistym człowiekiem z szeroką i głęboko pobrużdżoną, ogorzałą od słońca twarzą. Jego posiwiałe włosy i ręce lepiły się od tłuszczu i brudu, jednak nie dzięki prezencji, lecz doświadczeniu znalazł się tu wraz z ludzi Aarta Lannistera - większość życia spędził w Dorne, przy wydobywaniu diamentów oraz srebra, zdawało się zatem, iż o szlachetnych kruszcach wie prawie wszystko.
- To odrzutek. - stwierdził Dornijczyk, pocierając porośniętą szorstkim zarostem brodę. - Gdyby go obrobić i przetopić, nie starczyłoby nawet na pierdolony, ozdobny listek przyszywany do wamsu. - dodał z westchnieniem, obserwując, jak ludzie w pocie czoła przeszukują dno rzeki. Był to jeden wielu sposobów poszukiwania złota, bez wątpienia najtańszy… lecz jednocześnie niezwykle ryzykowny. Teoria wydaje się nader prosta - trzymając miskę równo z taflą wody należało zamienić piach w zawiesinę, a potem okrężnymi ruchami pozbyć się go z naczynia, pilnując, by nie stracić ciężkich drobinek, które powinny osiąść na dnie. W praktyce jednak okazywało się, że ciężkie drobinki nie są wcale takie ciężkie - wystarczy jeden nieuważny ruch i można pożegnać się z marzeniami o złotych okruchach. Grayther obserwując pracę ludzi zanurzonych po łydki w rzeczce wiedział, że z czasem jego instrukcje, które przekazywał im przed kilkoma dniami, w końcu zaczną przynosić pożądane efekty… lecz czy na pewno tutaj?
- Ser! - głos Malvery’ego wyrwał Dornijczyka z zamyślenia. Pogrążony do tej pory w kontemplacji niewielkiej grudki staruszek, machał teraz w stronę dziedzica Skały, zapatrzonego w pracujących ludzi zaledwie kilkanaście jardów dalej. - Ser, prosimy na słówko! - Grayther zmarszczył lekko brwi, słysząc wezwanie starszego mężczyzny. Najwyraźniej miał coś istotnego do przekazania potomkowi Lannisterów, skoro niecierpiącym zwłoki tonem przyzywał go do siebie, czule trzymając między palcami niewielką grudkę kruszcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Sob Kwi 19, 2014 11:51 am

Miło było patrzeć na ludzi, którzy mimo gorąca i warunków, których nie można raczej uznać za komfortowe, poszukiwali nie tylko złota. Poszukiwali zaginionego ducha krainy, który zaginął już dawno. Młody Lew starał się jedynie znaleźć brakujący element układanki. Nikt nie zaprzeczy, że Zachód to kraj bogactw, gorących dni i równie upalnych nocy, mekka pięknych kobiet i silnych mężów. Do tego wszystkiego tzreba dołożyć nutę wyrafinowania i jasnego myślenia, a wychodzi obraz zupełnie opisujący esencję tego miejsca- rodu Lannisterów, który od wielu już lat sprawuje władzę i nie ma zamiaru jej oddawać. O nie! Nie teraz, nie w tych czasach, gdy słaby król stara się grać protektora, a tak na prawdę boi się wyściubić nosa zza murów Czerwonej Twierdzy. Gdyby wyszedł na ulicę, lada moment zostałby rozerwany na strzępy. Nikt nie zwracałby uwagi na jego pozycję i smoczą krew. Zarżnęliby go jak burą sukę w jakimś zaułku, pozwalając zwłokom sczeznąć bez pochowania.
Lannister co chwilę spoglądając na mapę starał się zaznaczać miejsca, gdzie złoto mogłoby się znajdować. Nie było tego wiele, ale bez pośpiechu, dopiero zaczęli poszukiwania, a już znaleźli malutki kawałeczek, który przy dobrym rozegraniu mógłby zostać kluczem do znalezienia skarbca Nunn's Deep. Oby tak było, lepiej, żeby ludzie nie zniechęcili się do takiej roboty. Kiedy widzi się, że są efekty w pracy, nawet tej ciężkiej, nie rezygnuje się, a prze dalej.
Kobiety gotowały posiłki, robiły nowe sita, urozmaicały czas sfrustrowanym mężczyznom. Wolni od pracy w rzece mężowie polowali w okolicznych lasach, dla zabicia czasu, albo spali w cieniu drzew. Atmosfera w obozie stworzonym przez Aarta była, jak na razie, wyśmienita. Ludzie wyglądali, jakby na prawdę się lubili i mimo kilku bójek, nic większego nie miało miejsca.
Blada skóra Lwa zaczynała nabierać rumieńców. Matka natura obdarowała ich iście dobrymi warunkami, słońce przez większość czasu królowało na niebie, nurt rzeki nie był za silny. Lepiej nie myśleć, co działoby się, gdyby burze nawiedziły ten teren. Miejsce obozu byłoby zapewne wielkim rozlewiskiem.
Siedząc teraz już pod osłoną daszku namiotu  usłyszał nawoływanie. Spojrzał na jednego z trzech mężczyzn, którzy na prawdę znali się na rzeczy. Może miał mu coś ciekawego do powiedzenia. Lepiej żeby nie były to złe wieści. Oby nie oznajmiał mu, ze poszukiwanie w tym miejscu nie ma sensu. czemu? Uparty loczek dalej będzie okupował to miejsce, póki nie znajdzie tego, czego szuka. Choćby w niewielkich ilościach. Jego ambicja nie pozwala na odwrót. Nie mógłby spojrzeć w oczy ludziom, których wlókł setki staj od domu. To nie on.
Podszedł żwawym krokiem w miejsce, gdzie oczekiwał go Malvery. Spojrzał starcowi w prosto w oczy, nie mógł odczytać jego intencji, ni uczuć. Jeśli pomoże mu znaleźć bogactwo, na pewno zapewni mu dostatnie życie do końca dni.
- W czym mogę pomóc?- zapytał uśmiechając się miło. Mimo wszystko miał dobry humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Wto Kwi 22, 2014 11:39 am


MG

Rozwój niezmiennie mógł prowadzić wyłącznie do dwóch skutków - sukcesu bądź porażki, zupełnie tak, jak w  smutku znajduje się drogę do dwóch ścieżek: z jednej strony do rozterek, wyniszczenia i słabości, z drugiej zaś do  zmiany duszy i czułości. W ciągłym dążeniu do potęgi to człowiek decyduje, czego poszukuje - a Aart Lannister zdawał się kimś, kto doskonale zna swój cel. Pochłonięty zdobywaniem poparcia miejscowej ludności, ciągłą walką z ewentualnymi przeciwnościami losu oraz nieposkromioną wręcz potrzebą zdobycia akceptacji swych poddanych, mógł nie zauważyć, jak wiele zmian zachodzi w jego licznym obozie… a także wśród ludzi, których dotychczas uważał za wsparcie i źródło dobrej rady. Dla Lannistera największą wartość miało złoto… lecz dla nielicznych wśród pracujących dlań człeków - równie wartościowy był papier, pergamin, starannie złożony list wsunięty do kieszeni bądź za pazuchę. Przekleństwo. Wiadomość ciążąca w płaszczu jak kamień, i to od chwili, gdy tylko zostanie napisana. Pojedyncza kartka papieru, a jednak warta więcej niż złoto. Bezcenna… a przynajmniej dopóki jej obecność będzie nieuchwytna. Jak w każdym miejscu, gdzie tylko pojawiała się możliwość zdobycia bogactwa oraz władzy - tak i w Nunn’s Deep jęły pojawiać się persony, które za główny cel postawiły sobie zdobycie zaufania dziedzica Skały oraz zdobycie chwały podczas poszukiwania cennego kruszcu. Staruśki jak czardrzewa Malvery nie był tego typu człowiekiem - potrafił za to doskonale obserwować innych i dostrzegał przywary wielu osobników z otoczenia Lannistera. Niektórzy byli nader przewidywalni i starzec doskonale wiedział, iż jeśli tylko zanurzą dłonie w grudkach złota - będą denerwowali i sprzeciwiali się Aartowi przy każdej okazji. Lecz do innych… nie można mieć takiej pewności. Będą się uśmiechali, schlebiali dziedzicowi Casterly Rock i okazywali posłuszeństwo w najdrobniejszym szczególe, aż do chwili, kiedy uznają, że przestało to być dla niego korzystne, a potem zwrócą się przeciwko niemu z jeszcze większą zajadłością. Nie sposób usatysfakcjonować obu tych typów człowieka jednocześnie… ale dopóki Lannisterowi udaje się utrzymywać ich w stanie wiecznego niezadowolenia, ma szansę. Może tylko dziękować Siedmiu, że nienawidzą siebie bardziej niż jego. Malvery, gdy tylko Aart zbliżył się doń z lekkim uśmiechem, ugiął głowę w pełnym szacunku skłonie i nie czekając, aż milczący Grayther zrobi to samo, natychmiast przeszedł do rzeczy.
- Czego pragniesz, panie? - zapytał spokojnie staruszek, pochylając się z trudem i nabierając do prawej dłoni garść piachu, w lewej wciąż pieczołowicie przetrzymując niewielką grudkę złota. - Tego? - Malvery ostrożnie uniósł lewą rękę, pozwalając, by promienie słońca omiotły blaskiem drogocenny kruszec. Niewielki kawałeczek wydawał się niczym w porównaniu z całą garścią piasku, trzymanego przez starca w prawej dłoni - piasku, którego złota barwa kusiła bardziej niźli grudka kruszcu… piasku, który był znacznie liczniejszy oraz łatwiejszy do odnalezienia niż prawdziwe złoto. Malvery spojrzał czujnie w oczy Lannistera, poluźniając uścisk pięści i pozwalając, by lśniący piach przesypał się przez jego palce, pozostawiając na dłoni zaledwie kilka marnych okruchów.
- Chciwość jest zgubna. - rzekł spokojnie starzec, otrzepując rękę o spodnie. - Im więcej pragniemy, tym gorzej widzimy. Nie dostrzegamy tego, co prawdziwe. Tego, co wartościowe. Nie widzimy nawet, jak przyjaciele odwracają się do nas plecami i szukają własnej drogi… często takiej, która doprowadzi nas do zguby. - Malvery skinął spokojnie głową w stronę pracujących u góry rzeki ludzi, marszcząc siwe, krzaczaste brwi. W wyblakłych oczach zalśnił ognik niepokoju, gdy w końcu oderwał wzrok od robotników i przeniósł go na dziedzica Skały.
- Woda wypłukuje. Im bliżej góry, tym bystrzejszy nurt… nurt, który nie ma problemów z przenoszeniem kamieni wielkości pięści, co zaś o niewielkich grudkach złota mówiąc. - staruszek uśmiechnął się łagodnie, kiwając głową w zadumie i po raz kolejny unosząc niewielką drobinkę cennego kruszcu na dłoni. - Pytam więc po raz kolejny: czego pragniesz, panie? Ton złotego piasku ścielącego dno bystrej rzeki... czy bryłek złota zanurzonych w starym mule w dolnym nurcie koryta, gdzie praczki nie odważą się zanurzyć swych odzień, dzieci nie ukryją się przed letnim upałem a konni nie przejadą na drugi brzeg w obawie o swe rumaki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Sro Kwi 23, 2014 11:50 am

Spoglądajac na starca , zanurzając się w głębi jego mądrych oczu i wypowiedziach przemawiających do rozsądku, młody Lew skupił się na rozmyślaniu. Czy to możliwe, że już zaczęła kształtować się opozycja, czekająca tylko na jego potknięcie? Jeśli to już się dzieje, trzeba znaleźć podżegaczy i przekorów. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Niemal 1000 osobowa stajnia dusz niekoniecznie będzie łatwym miejscem, w którym wyłapie się nieprawidłowości w trymiga. Cóż pozostaje tylko oprzeć się na intuicji, która bardzo rzadko zawodziła dziedzica Skały. On miał zaufanych ludzi, Agriel pracował już trochę czasu z resztą, także ma swoich faworytów, których zabrałby ze sobą. Po takim zabiegu byłoby mniej osób do przerzedzenia, selekcja byłaby z góry łatwiejsza.
Marvery natchnął Aarta swoimi słowami. Starzec bardzo dobrze wiedział co mówił, lata doświadczenia i wiedza, jaką posiadał przemawiały tylko na jego korzyść. Do tego wszystkiego skupił uwagę dziedzica Zachodu na ważnych problemach, które niedługo mogą podciąć skrzydła dobrze zorganizowanej kampanii, jaką prowadził.
- Czego chcę? Chcę ciebie u swojego boku przez resztę poszukiwań. Nie tylko tutaj, ale także w innych lokacjach...- powiedział pewnie do starca, jakby nie oczekujac na słowa sprzeciwu. Skłamałby, gdyby stwierdził, że Marvery nie stał się teraz jednym z najważniejszych ekspertów w obozie. Taka prawa ręka to zbawienie. To starzec pomoże ozłocić krainę.
- Jeśli masz jakieś pomysły, mów śmiało. Ja tym czasem zajmę się organizowaniem łodzi do przeszukiwania dolnych odcinków rzeki.- klepnął dziadka po ramieniu i ruszył w stronę namiotu dowodzącego. Zaraz zaczęli z niego wybiegać posłańcy w różnych kierunkach. Okoliczne wioski to skarbnica przedmiotów. Potrzeba mu było kilka łodzi do przeszukiwania dna. Kobiety dostały wiadomość o potrzebie stworzenia kilku większych sieci. Mężowie, którzy odpoczywali dostali za zadanie stworzenie kilku przedmiotów, które wyglądem miały przypominać grabie, olbrzymie grabie.
Lew obmyślił plan, aby grabie te mąciły w mule i podnosiły do góry lżejsze kawałki skał, a także zbierały te cięższe, za nimi ciągnęłyby się sieci, które wyłapywałby te lżejsze odłamki, a na koniec zostałby przeszukane na brzegu.
Jeden z legatów dotarł też do Argiela. "Wiadomość była krótka. Zbierz 50 osób, którym chociaż trochę ufasz i każ im się zebrać na odpoczynek. Pojutrze powinni być wypoczęci i rześcy, bo ruszacie w dół rzeki. Po więcej informacji, zapraszam do mnie."
W okolicznych wioskach powinny znajdować się odpowiednie łodzie. Sam fakt, ze znajdują się w pobliżu rzeki znaczy, że wielu jest tu rybaków i podróżników, którzy poruszają się drogą wodną, a nie lądową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Sro Kwi 23, 2014 10:55 pm

Zajęty pracą szlachcic nie zauważył powrotu swojego kuzyna dopóki nie dostał wiadomości. Nie był zdziwiony - Aart nie wyglądał na gościa, który zniża się do poziomu fizycznej pracy, ale Argielowi sprawiała ona przyjemność. Systematyczna rutyna ruchów sprawiała, że nie musiał o niczym myśleć. A nie chciał o niczym myśleć. Wiadomośc wyrwała go jednak z rytmu i musiał wyjść z rzeki. Rozejrzał się po ludziach. Przywołał mężczyzn, którzy znaleźli pierwszą grudkę, jak i osoby, które pracowały najbliżej niego. Byli to głównie faceci po czterdziestce, którzy chcieli pomóc swoim rodzinom i Dayne cenił sobie ich wiernoś, bo sam przez bycie wiernym rodzinie znalazł się w tej sytuacji, w której obecnie jest. Widział, że darzyli go taką samą sympatią jak on ich, więc mógł im zaufać. Przynajmniej tak uważał.
Wytarł mokre nogi, założył buty i udał się do namiotu Aarta, przemywając najpierw twarz z potu.
- Jak się udała przejażdżka, kuzynie? - spytał, podając rękę młodemu lwowi. - Mogłeś dać sygnał, że wróciłeś, ludzie na pewno by się ucieszyli, a przemknąłeś tak, że ci wierni Lannisterom pracownicy nawet nie spostrzegli, tak samo zresztą jak ja. Dlaczego w dół rzeki?
Śmiał się i nie był to śmiech udawany. Praca była dla niego w pewien sposób oczyszczeniem umysłu, którego nie zaznał od chwili wyjazdu z Winterfell. Zimny dotyk medalionu na klatce piersiowej nie przynosił już bólu, a stał się czymś naturalnym, niczym zimne wody rzeki. Miał przeczucie, że tym razem będzie dobrze spał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Pon Kwi 28, 2014 10:40 am

Wierność. To słowo, które przetacza się w kronikach każdego rodu, czy to suzerena, czy chorążego. Każdy zapisał się na kartach historii i ma swoje honorowe chwile zapisane gdzieś w woluminach. Każdy podobno zasłużył sobie na nadanie tytułu. Nawet Dayne'owie byli takim przykładem. Mimo, że Argiel pochodził z rodziny, która zdradziła swojego suzerena, to w dalszym ciągu pokazywał swoją lojalność wobec Lannisterów, co było dobrym znakiem i przesłanką, że może być przydatny w wielu kolejnych misjach. Wie jak nawiązywać kontakt z ludźmi, mimo, iż wychowywany był inaczej niż zwykłe pospólstwo. Co najważniejsze nie brzydzi się ich.
- Nie ma czasu na kurtuazję, kuzynie. Ciągłe witanie się z każdym napotkanym człowiekiem zajmuje tylko niepotrzebnie moją uwagę...- usiadł nalewając sobie wina. Znalazł także drugi, czysty kielich i napełniwszy go uprzednio, podał zarośniętemu wyżłowi.
- Mądrość pewnego starca, skupiła moją uwagę na kilku podstawowych aspektach. Najważniejszy to fakt, że złoto może znajdować się tam, gdzie silny nurt je poniesie. Nie dziwię się, że znaleźliśmy tylko mały zarodek. Wszystko zapewne zostało przeniesione w muł w dole rzeki... - upił duży łyk.
- Dlatego właśnie to ciebie wysyłam w tamto miejsce. Jutro powinny przybyć do nas łodzie z okolicznych wiosek. Ludzie szykują sprzęt do przeszukiwania dna. Twoim zadaniem na dzisiaj jest odpoczynek. Jutro będziesz miał wiele rzeczy na głowie...- zakończył zdanie dopijając wino. Ruszył w stronę wyjścia.
- Do zobaczenia jutro- rzucił, po czym kurtyna namiotu opadła z powrotem. Argiel został sam.
Jak to na przywódcę wojska przystało, Aart przemierzał obóz, aby kontrolować przygotowania do kolejnego etapu wyprawy. Może los się w końcu do nich uśmiechnie. Jeśli znajdą złoto w mule na spokojnym odcinku rzeki, to znaczy, że okolice Nunn's Deep będą miały nowe miejsca do pracy. Góra zamieni się w kopalnię, wszystko pójdzie w dobrym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Sro Kwi 30, 2014 1:25 pm

Lannister mówił mądre rzeczy, widać było, że to informacje zyskane od kogoś innego. Dayne słuchał go z uwagą. Dolna część rzeki, mały oddział - odpowiadało mu to, chociaż mniejsza ilość ludzi zwiększała możliwość, że ktoś ich zaatakuje podczas wydobycia. Chciał to powiedzieć, ale nie zdążył - Aart wyszedł tak szybko, jak się pojawił.

Sam Argiel dopiero kiedy zobaczył płynące wino poczuł w ustach wielką dornijską pustynię, która musiała się tam pojawić przez te godziny, w których pracował razem z ludźmi. Wychylił czerwony trunek duszkiem i udał się do swojego namiotu. Tam przyjrzał się swojemu odbiciu i skrzywił twarz w niesmaku. Wyglądasz jak bezdomny, Dayne. Może nie mijało się to tak bardzo z prawdą? Nie miał pojęcia, co się dzieje w Starfall, ale jakie były szanse, że ród Martell nie zburzy jego ukochanego zamku? Stosunkowo niewielkie. Pieprzony ojciec. Pieprzeni, głupi bracia, którym brakło jaj, żeby mu się postawić. To wszystko wina tego, że Baratheonowie musieli coś ojcu obiecać. Tak, wina Baratheona, tego był pewien.

Chwycił więc swój toporek i, mocząc w miesce wody zarówno broń, jak i swoją brodę, począł się golić. Nie całkiem - pozostawił na twarzy dobrze ścięty zarost, który nie ujmował mu prezencji. Włosy postanowił pozostawić. Niech rosną, pomyśli o nich, kiedy wrócą do Casterly Rock.

Poranek nastał szybko, po kolejnej pełnej koszmarów nocy. Śniło mu się, że oprócz swojej ukochanej, traci swoją siostrę. Ale wstał, ubrał się szybko, związał włosy i dołączył do wszystkich przy wspólnym śniadaniu. Jedli pośpiechu, chcąc jak najszybciej wyruszyć w dalszą podróż. Zaraz po posiłku Argiel pożegnał się jeszcze z Aartem, ustalając, że powrócą za trzy dni z całym złotem, jakie uda im się znaleźć. Podczas podróży w dół rzeki blondyna zaczęło zachwycać piękno okolicy - bo rzeczywiście przy rzece było wspaniale. No i było gdzie pływać.

Ciekawe, czy dałoby się tutaj postawić jakąś twierdzę... - pomyślał, po czym uniósł brwi, zdumiony własnym pomysłem. Ród Dayne z Nunn's Deep, chorąży Lannisterów? Pytanie zadane samemu sobie brzmiało... obiecująco. Bo skoro stracił dom, który kochał, czemuu miał nie stworzyć sobie nowego domu, w miejscu, które daje mu radość i coś do roboty? Ostatecznie to zawsze dom, do którego mogłaby przyjechać Jane Arryn...

Dotarli w południe. Rozstawili namioty, po czym weszli do rzeki i wrócili do pracy, takim samym systemem jak w głównym obozie. Pięćdziesięciu mężczyzn, ramię w ramię, weszło do rzeki, szukając złota, które miało pomóc odtworzyć świetność i potęgę Zachodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   Czw Maj 01, 2014 1:13 pm


MG

    W celu dalszych poszukiwań zapraszam do specjalnie stworzonego tematu, który znajdziecie pod tym adresem: klik. Aarcie, dodaj tam posta, w którym zawrzesz informację o tym, że prace wciąż trwają a ja rzucę kostką, która wskaże na ich wynik. Argielu, z racji, że w swym ostatnim poście wspomniałeś o prowadzonych przez siebie poszukiwaniach oraz podróży, poczekaj na wyniki rzutu, do których się odniesiesz w kolejnej wiadomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Nunn's Deep   

Powrót do góry Go down
 

Nunn's Deep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód-