a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Zamek Lorda Cerwyna



 

 Zamek Lorda Cerwyna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

avatar

PisanieTemat: Zamek Lorda Cerwyna   Pią Kwi 04, 2014 6:54 pm

----------***----------

Ser Bertrand Cerwyn wstał dzisiaj wcześniej, niż miał w zwyczaju. Za oknem jego komnaty było jeszcze ciemno, a do życia zdążyło zbudzić się zaledwie kilka ptaków. Kiedy usiadł na skraju łózka, dostrzegł, że ogień w kominku ma się końcowi, a w pokoju panuje coraz bardziej zuchwały ziąb. Było nadto wcześnie, by Bertrand miał sumienie wzywać starą służkę Mearge, która dawniej służyła mu jako mamka. Traktował ją wyjątkowo i wcale nie miał sobie tego za złe. Jest w końcu dla mnie jak ciotka - uznał w myślach i ruszył w stronę szafy, gdzie czekało na niego ubranie.
Nie cierpiał gdy ktokolwiek próbował mu pomóc w ich założeniu. Do licha, przekroczył już dawno ćwierćwiecza i był wystarczająco duży, aby podobne rzeczy robić samemu. Wiedział natomiast, że takowe modły są popularne na południu i w co większych, bogatszych rodach. On sam, nawet gdyby był właścicielem największego majątku w całym Westeros, nie pozwoliłby, aby ktokolwiek wciągał mu na nogi buty.
Założył na siebie wams w ciemno-szare i czarne pasy, gdzie na piersi widniał biały jak lód topór Cerwynów. Na dolną partię ciała założył rajtuzy i buty z ciemnej, owczej skóry, które dostał w darze od siostry Billa, kowala Cerwyn Castle, na swoje trzydzieste urodziny. On w zamian zaś ją rozdziewiczył i prawdę mówiąc, był to jeden z jego najbardziej udanych interesów jak dotąd w życiu.
Wkrótce wrzucił do kominka świeżego drwa i zręcznie rozetlił weń płomień. Kiedy ten rozgościł się na suchej korze na dobre, komnatę wypełnił zapach sosny i iglicy. On w tym czasie zdążył napełnić sobie kielich kwaśnym, dornijskim winem i połowicznie go opróżnić. Picie na pusty żołądek nie zawsze kończyło się dobrze, ale za to miało swój wyborny początek. Bertrand musiał się jedynie kontrolować, by nie wypić więcej niż trzy kielichy i nie zasnąć potem na śniadaniu. Jadł z ojcem i gdyby jego twarz chlusnęła w miskę z owsianką, najpewniej jego chłopiec do bicia zyskałby kolejne kilka siniaków. Sumienie go brało na samą myśl o cherlawym, przygłupim chłopcu, bitym niemało za cudze grzeszki.
Gdy słońce wzeszło ponad widnokrąg i ukazało się w swej pełnej okazałości całemu dworowi Cerwyn Castle, Bertrand uznał, że nadszedł czas i na niego. Zszedł więc na dół po krętych, kamiennych schodach, wprost do sali jadalnej, gdzie czekał już na niego stół, syto zastawiony lekko strawnymi potrawami, spośród których przeważały te mleczne. Kilku gości już zasiadało, wraz z samym gospodarzem. Posiwiały Lord Cerwyn bez entuzjazmu wyskrobywał łyżeczką resztki jajka pozostawionego w skorupce, podczas gdy jego pani żona, Lisabette, skubała nabity na widelec liść bekonu. Betrand zasiadł tuż przy nich, witając ich wcześniej pogodnym:
- Dzień dobry ojcze, dzień dobry matko.
W zamian dostał równie nieskomplikowaną odpowiedź, tyle że bardziej gorzką. Nałożył sobie na talerz nieco jajecznicy, a puchar napełnił winem z Redwyne. Te było słodsze niż dornijskie i smakowało o wiele bardziej w połączeniu z jajkiem w bekonie, a potem jabłkami oblanymi miodem. Ranne picie wzbudziło w nim wzmożony apetyt, przez co jego ofiarą padła jeszcze szarlotka i miska owsianki.
Ojciec powiedział mu, że musi ruszyć do Winterfell na serdeczne uczty wszystkich ludzi Północy, wobec udanych żniw.
- Weź ze sobą dwa tuziny żołnierzy i poprowadź ich do siedziby Starków. To będzie dobry moment, abyś nabrał znajomości i lepszych stosunków z naszymi przyjaciółmi, Bertrandzie. Pamiętaj bylebyś nie okrył nas wstydem w taki, czy inny sposób. A niech twój topór będzie ostry i gotowy, synu.
Dziedzic nie ociągał się wcale wiele, bo żadnych inności do roboty nie miał. Kazał więc osiodłać konie i nim było południe, Betrand siedział na swoim siwkowatym wierzchowcu, w kolczudze podszytej skórzanym kaftanem. Na podróż wziął ze sobą jeszcze dwa wamsy z toporem Cerwynów, oraz przytroczył do pasa Pocałunek bez którego nigdy by nawet nie wyruszyli. Dwudziestu pięciu konnych wkrótce wyruszyło.

[z/t -> Winterfell]
Powrót do góry Go down
 

Zamek Lorda Cerwyna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wrota (Zamek Pyke)
» Zamek w Dover
» Zamek Rodu Grossherzog [RFN]
» Zamek Królowej Kier
» Zamek Cerwyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Karczma :: Offtopic :: Kosz :: Nieaktualne subfora :: Cerwyn Castle-