a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Wzgórza Pendric



 

 Wzgórza Pendric

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Włości Korony
Liczba postów :
465
Join date :
23/03/2013

PisanieTemat: Wzgórza Pendric   Sob Kwi 20, 2013 6:54 pm

Wzgórza Pendric to kopalnia złota na Zachodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Wto Cze 18, 2013 12:34 am

MG

Leonard w chwili gdy obudził się, a jeszcze nie otworzył oczu poczuł, że nie pasują mu dwie rzeczy. Pierwszą była zimna, brudna ziemia dotykająca twarzy mężczyzny, a drugim dziwna lekkość, niczym po... utracie ekwipunku. Młody Tyller leżał na ziemi, w rowie głębokim na co najmniej dziesięć metrów, powyżej krawędzi rowu rozpościerało się błękitne niebo, białe niczym mleko chmury. Z miejsca, w którym znajdywał się jegomość nie dało się stwierdzić, jak wyglądała okolica, ani dlaczego i kiedy panicz Tyller znalazł się w tym miejscu.
Faktem było jednak, że po pierwsze nie dysponował swoim orężem, ni mamoną, a po drugie ktoś znalazł przyjemność by go uprowadzić i pozbawić wolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Wto Cze 18, 2013 12:45 am

Ostatnim co pamiętał Tyrell, było picie i szukanie jakiegoś łóżka... nie pamiętał niestety, czy w swojej komnacie, czy na piętrze gospody w Królewskiej Przystani. Gdyby faktycznie wylądował gdzieś w karczmie, tłumaczyłoby to dlaczego obudził się w dziwnym miejscu. Wydawało mu się jednak, że kierował się do zamku... a może został obezwładniony już przed udaniem się na spoczynek i dlatego było tak ciężko stwierdzić?
W każdym razie, na razie jeszcze nie śniło mu się, że mógłby zostać tak po prostu uprowadzony. Był Tyrellem i świetnym żołnierzem, takim jak on takie rzeczy się po prostu nie zdarzają! 
Niedawno żalił się siostrze na nudę, ale nie chciałby z pewnością takich wrażeń. Tym bardziej, że zapewne ominął go już turniej rycerski.
Za dużo wypiłem. pomyślał, czując przy twarzy ziemię, a w głowie nasilające się fale porannego, dobrze znanego bólu. Odwrócił się na drugi bok, a że nie miał przy sobie miecza, to odruchowo sięgnął ku nocnej szafce. Wszak bez miecza to jak bez ręki.
Najpierw jednak wymacał pustkę, a potem ziemię. Otworzył oczy i, na moment oślepiony jasnym błękitem, skierował dłoń do pasa, do miejsca, gdzie zwykle miał i broń i sakiewkę. I to i to zniknęło. A przecież nie był na tyle głupi aby się ich pozbywać, nawet po pijaku.
Coś tu nie gra.
Zerwał się na równe nogi, mając nadzieję, że nie odniósł żadnych obrażeń-bo zaczęło w nim narastać uczucie niepokoju.
Rozejrzał się szybko i uświadomił sobie, że znajduje się w jakimś cholernym rowie.
Spróbował ocenić szanse wydostania się stąd o własnych siłach, a że dziesięć metrów to jednak niebagatelna wysokość, pozostawało mu tylko zakrzyknąć z rezygnacją:
-HALO?! JEST TU KTO?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Wto Cze 18, 2013 1:25 am

MG

Cisza. Nikt nie odpowiadał na krzyki młodego Tyllera, ale nie to było niepokojące. Niepokojący był fakt, że poza szumem liści i trawy, Leonard nie słyszał dźwięków ni ludzkich, ni zwierzęcych. Czy faktycznie ktoś trzymał mężczyznę tutaj dla siebie? A może powodem był gniew? Zemsta? Może Tyller został pozostawiony sam sobie?
Szczęśliwie zdrowie Leonarda nie ucierpiało, ale marna była to nowina skoro miał pozostać w tym miejscu być może tak długo, aż w końcu nie ucierpi na tym dostatecznie.
Wewnątrz dziury nie było nic użytecznego. Ściany równe jakby ktoś poświęcił wiele czasu aby "wystrój" nowego lokum panicza wyglądało nienagannie, ledwie kilka korzonków i gałązek wystawało z ziemi, podłoże na szczęście było suche, ale poza tym nie znajdywało się tutaj żadne posłanie, ani pożywienie. Czas mijał wolno, nie zapowiadało się, żeby noc miała być wyjątkowo mroźna, może nawet nie będzie padać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Wto Cze 18, 2013 11:40 am

Pozdzierał sobie trochę gardło, aż został zmuszony zamilknąć. Postanowił oszczędzać głos na chwilę, w której usłyszy nad sobą jakiegoś człowieka. Ale teraz nie słyszał nikogo...niczego. Zrozumiałe, że został umieszczony w odosobnieniu od ludzkich siedzib... jednak jak wytłumaczyć brak śpiewu ptaków czy truchtania dzikich zwierząt?
W sumie to może i dobrze, przynajmniej nie wpadnie mu tutaj do rowu żaden wściekły wilk. Z drugiej strony, cisza podsycała niepokój i samotność Leonarda.
Wściekły na cały świat, zaczął chodzić tam i z powrotem po swojej przymusowej samotni. Nie wiedział nawet kogo obwiniać za swe upokorzenie i nieszczęście!
Zaczął nawet rozmyślać, komu mogli się ostatnio narazić jego rodzice. Nie ogarniał jednak zbyt dobrze politycznych zawiłości, więc w głowie miał pustkę. Postanowił zająć się czymś bardziej pożytecznym niż rozpamiętywanie przeszłości i rozejrzał się po "więzieniu", szukając czegokolwiek przydatnego. Na próżno.
Mógł jedynie cieszyć się z tego, że było w miarę ciepło i nie zanosiło się na deszcz. Rozłożył na ziemi swoją pelerynę i położył się na niej. Ale nawet czas do zachodu słońca mijał zastraszająco wolno...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Wto Cze 18, 2013 4:06 pm

MG

Tak jak wspomniał Leonard, czas w dziurze płynął dużo wolniej. Mijające chwile odmierzał bieg cieni i kolor nieba, poza tym nic nadzwyczajnego nie miało miejsca. Ni wilków, ni ludzi, nikogo. Tylko Tyller oraz towarzystwo prostej, ciemnej gleby.
Czas mijał nieubłaganie i wydawało się, że mężczyzna skazany jest na czekanie dopóty, dopóki ktoś go nie znajdzie lub nie wpadnie na jakiś genialny pomysł jak pokonać dziesięciometrową ścianę i odzyskać upragnioną wolność. Wtem mości intensywniejsze światło uderzyło po oczach, blask taki mogła powodować jedynie stal i pan z Wysogrodu dobrze o tym wiedział. Zaraz wzrok poniósł go, aby szukać źródła tych figli jakie sprawiała jasność słońca i oto... miecz. Broń, którą dzierżył młody kwiatów teraz zwisała bezwładnie przywiązana zdaje się kawałkiem liny za rękojeść do suchej gałęzi. Ostrze zadziornie spoglądało z góry swym nosem wymierzonym w dziurę, gdzie utknął jegomość. Ktoś najwidoczniej miał całkiem dobrą zabawę i zanadto wolnego czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Wto Cze 18, 2013 8:30 pm

Leonard przymknął oczy, na próżno usiłując zasnąć. Samotne chwile dłużyły się niemiłosiernie. I choć zwykle lubił odosobnienie, to teraz bardzo pragnął towarzystwa brata, sióstr, kolegów, albo choćby psa.
Czekał, drzemał, od czasu do czasu zerkał w irytująco niebieskie niebo. Aż oślepiło go światło.
Przez kilka sekund sądził, że ma już zwidy i to wyobraźnia podsuwa mu wspomnienia z rycerskich turniejów. Jednak gdy odzyskał jasność widzenia, ze zdumieniem ujrzał w górze swój skarb, swój miecz!
Rozdziawił usta i przyjrzał się broni uważniej. Następnie instynktownie cofnął się na tyle, by ostrze-w razie upadku-nie przeszyło mu głowy ani stopy.
Po czym zaczął kombinować jak odzyskać broń. Czy znajdowała się za wysoko, by mógł po prostu po nią sięgnąć?
Jeśli tak, to pewnie ulepił z gliny i ziemi jakąś większą kulę i spróbował rzucić w kierunku zwisającego miecza, naiwnie sądząc, że jeśli rozhuśta linę to prawdopodobieństwo "oswobodzenia" broni będzie większe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Sro Cze 19, 2013 2:41 am

MG

Miecz tkwił jak zaklęty nad dołem, jakby śmiał się ze swojego pana lub raczej jakby robiła to osoba, która przywiązała go do gałęzi. Powiew wiatru nie wystarczył aby ruszyć taki kawał żelastwa więcej niźli o kilka centymetrów, ale również i to mogło oznaczać pewną groźbę dla życia Tyrella, tym bardziej, że ciężko o większą hańbę niż zginąć z własnej broni, bez wiedzy komu się zawdzięcza ten czyn.
Przez chwilę, gdy Leonard wstał z ziemi zdawało się, jakby lina miała się bardziej zluzować, a ostrze opaść niczym gilotyna, przez chwilę, ale na szczęście do niczego takiego nie doszło. Potem przyszła pora na eksperyment z rzutem glinianą kulą. Cóż, pierwszy rzut zahaczył o jelec i sprawił, że promienie słońca zatańczyły w powietrzu, gdy ostrze obróciło się kilka razy w różnych kierunkach. Wyglądało to... cholernie niebezpiecznie! Gałęzią bujało od ciężaru broni, lina po trochu opuszczała się co raz gdy w tym samym czasie sam miecz obracał się w powietrzu niczym wprawiona baletnica. Gdy żelastwo zaczynało się uspokajać panicz mógł odetchnąć.
Dno dziury miało średnice może czterech do pięciu metrów, faktycznie oręż opuścił się nieco tak, że część znajdywała się nad, a część wewnątrz dziury. Tak, czy siak igrać z wiszącą nad głową bronią to jak igrać z ogniem, ale co innego można zrobić będąc uwięzionym w dole? Raczej niewiele, ale to już nie zadanie miszcza by rozpamiętywać możliwości - te zależały od Leonarda. Co dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Sro Cze 19, 2013 8:46 pm

Gdy ostrze rozhuśtało się niebezpiecznie, Leonard pogratulował sobie bezmyślności.
Zarazem zrozumiał, że gdyby udało się rozhuśtać miecz dostatecznie mocno, broń mogłaby przeciąć linę, na której wisiała. I spaść wprost pod jego nogi. Albo na jego głowę. 
Wolał uniknąć tej drugiej opcji, więc nie zdecydował się na natychmiastowe działanie, lecz zmusił do myślenia.
Najpierw podskoczył kilka razy, łudząc się, że dosięgnie broni. Nie miało to jednak szans powodzenia-wciąż zapominał o tym, jak wysokie są "ściany" tej dziury.
Postanowił więc zadbać najpierw o własne bezpieczeństwo, a potem kontynuować zabawy z bronią. Gdyby udało mu się jakoś schować... wtedy pewnie zmaleje prawdopodobieństwo zostania trafionym przez własny miecz. Podszedł do ściany swojego więzienia i dotknął dłonią ziemi. Jeśli gleba okazała się miękka, poświęcił sporo czasu na "wykopanie" (przy pomocy własnych biednych rąk, może wspomagając się również butem) w niej niewielkiej wnęki, tak aby mógł się schować i osłonić głowę.
Tam, już bezpieczny, ponowił zabawę z rzucaniem w miecz pociskami ziemi, której miał pod dostatkiem. 
Słońce na niebie podsunęło mu kolejny pomysł. Odpiął swoją broszkę z ozdobną różą i celując błyszczącym elementem ozdoby w słońce, usiłował pewnie przepalić linę, na której wisiał miecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Pią Cze 21, 2013 3:16 am

MG

Za każdym razem gdy dłonie młodego Tyrella uderzały o miękką glebę część ściany osuwała się na dno. Wyrwa rosła, poszerzała się, a przy tym czas uciekał. Sine, pokaleczone od kamieni palce, drżące dłonie - to była teraz jego duma. Mógł kopać dalej, a potem spróbować odzyskać miecz według planu, ale pojawiał się pewien problem.
Nikt nie dawał gwarancji, że promienie na niebie nie zgasną nim skończy, a miecz zniknie zalany ciemnością... i co wtedy? Spać? A potem umrzeć we śnie przeszyty spadającym ostrzem? We wnęce znalazło się dość miejsca aby osłonić głowę i część tułowia, mogło wystarczyć na zabezpieczenie. Mogło?


[Naprawdę przykro mi, ale wykasowało mi trzy razy post, więc trochę wychodzę z siebie pisząc to samo po raz czwarty, następny będzie dłuższy :/]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Sob Cze 22, 2013 12:37 am

Odetchnął, widząc, że pomysł z "wykopaniem" wyrwy działał. Szkoda, że nie miał żadnej łopaty, ale przecież nie był żadnym wymuskanym paniczem drżącym o czystość własnych paznokci... więc niestrudzenie kopał dalej, godząc się na umorusanie własnych rąk.
Gdy zrobił sobie przerwę aby odetchnąć, dostrzegł, że słońce niebezpiecznie zbliża się do horyzontu. Nie był pewien, czy wytrzyma tu noc z mieczem wiszącym nad głową...
Schował się więc do swojego prowizorycznego schronienia i spróbował zaryzykować. Kucnął, aby osłonić nie tylko głowę i tułów, lecz także chociaż część nóg.
Potem wyciągnął znów swoją broszę w kształcie Tyrellowskiej róży i podziękował w myślach złotnikom za to, że płatki były wykonane ze szklanych elementów.
Manewrując broszą, usiłował złapać promienie słońca i skierować je na linę, na której wisiał miecz. Był to pewnie szybszy, a nawet bezpieczniejszy sposób od rozhuśtywania. Może dzięki przepaleniu sznura, broń spadnie na miejsce, pod którym wisiała... i tor lotu będzie mniej losowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Nie Cze 23, 2013 11:07 pm

MG

Skupianie promieni słonecznych na broszce z początku zdawało się trudne, szczególnie, że taka sztuczka nie należała do częstych praktyk, ani wiedzy powszechnej lecz Tyrell, szczęśliwie (?) o niej wiedział. Pierwszych kilka prób okazało się nad wyraz wymagających - niektóre okazywały się marnowaniem czasu ze względu na złe ustawienie padającego światła z broszki, a to zasłonięcie kciukiem - fakt, trochę to trwało. Tymczasem natura kontynuowała swój wyścig, promienie co jakiś dłuższy czas chowały się za większa chmurą co wydłużało niemiłosiernie cały proces, nie wspominając nawet, że kopanie dołu znacznie osłabiło dłonie Leonarda. Fakt mógł on jeszcze długo kopać, mógł machać mieczem gdyby go miał w swoich rękach, ale, czy po tym kopaniu mógł teraz wytrwać kilka godzin i precyzyjnie mierzyć promienie słoneczne z ozdobnej broszki? 
Okazuje się, że tak.
Panicz miał wrażenie, że nawet coś się tli z liny, aczkolwiek gdzie indziej leżał problem. Ręka Leo nie sięgała już promieni słońca z dziury, którą wykopał - mógł wyjść albo modlić się do bogów o pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Nie Cze 23, 2013 11:35 pm

Modlitwa nie zaszkodzi.
Leonard zmówił szybko błagalne prośby do Wojownika i Matki, aby pomogli mu w tym zmaganiu i mieli go w opiece.
Potem zaś wyszedł z dziury, a raczej ustawił się w arcyniewygodnej pozycji. Ręce i tułów miał poza swoim schronieniem, z oczywistych przyczyn-musiał sięgać broszą słonecznych promieni. Wygiął jednak nienaturalnie plecy, tak, aby głowa pozostawała osłonięta. Nadal nieco się bał, że skończy z mieczem w mózgu.
Zacisnął zęby, usiłując wytrwać w niewygodnej pozie. I od razu rozpoczął ponownie starania o przepalenie liny. Nie miał pojęcia, czy tlenie, które widział, było fatamorganą czy prawdą. Tak czy siak, nie zaszkodzi wzmocnić płomienia. Manewrował więc dzielnie szkiełkiem, obiecując sobie, że z powrotem schroni się w swojej dziurze gdy tylko zobaczy ogień.
Nigdy by nie sądził, że kawałek szkła w znienawidzonej broszy (wszak była taka...niemęska) okaże się tak przydatny. I w ogóle, że zamiast mięśni będzie musiał tyle używać mózgu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Czw Cze 27, 2013 12:10 am

MG

Pozycja, w jakiej znalazł się Leonard nie należała ani do całkiem bezpiecznych, ani do całkiem wygodnych, jednak jedyne co w tej sytuacji chyba tak naprawdę się liczyło to uczynić cokolwiek aby zmienić swoje dosyć dramatyczne położenie, a w najlepszym wypadku uniknąć bliskiego spotkania z własnym ostrzem.
Czy lina pękała? Czy ta metoda dawała rezultaty?
Promienie uciekały zdawało się szybciej niż zazwyczaj. Zabawne - zalewające wszystkich swymi promieniami słońce codziennie podąża swoją wędrówką, każdego ranka daje wszystkim po równo swego ciepła, a wieczorem zanika dając wytchnienie, czas na sen, zabawę. Teraz, gdy panicz Tyrell tak bardzo potrzebował sił złocistej tarczy, teraz dopiero mógł zobaczyć jak może braknąć mu tego ciepła, jak szybko ucieka czas, który normalnie jest dlań tak wolny.
Coś pękło. Wyraźnie słyszał jak dwa, trzy, może więcej włókien puściło - fakt, nie było to zwycięstwo, ale coś zaczynało się dziać. Kolejne pęknięcia rozbrzmiewały w uszach mężczyzny niczym uderzenia młotem, nierówne, co chwile przerywane odgłosy dawały jednocześnie nadzieje i strach. Czy miecz upadnie jak trzeba? Czy on sam zdąży wypalić dość włókien nim zajdzie słońce? Pęknięcie, za pęknięciem rozbrzmiewały coraz radośniej, coraz szybciej i więcej przepalał skupiony promień broszki.
Wtem dłoń Leonarda podtrzymująca (jakże) cenną biżuterię straciła zasięg do promieni słońca. Z takiej odległości od wiszącej nad jego głową broni nie było widać, czy sznur był przepalony w połowie, czy prawie wcale, a nuż może to były ostatnie nitki podtrzymujące miecz? Tak, czy siak ciemności zapadały coraz większe w dziurze. Kończył się czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Czw Cze 27, 2013 12:35 pm

Uśmiechał się coraz szerzej, gdy tylko słyszał pękanie włókien. Widać ten, kto zawiesił tutaj ten miecz nie docenił sprytu i zdolności Tyrella!
(Albo odwrotnie, i Leo miał się tylko za takiego sprytnego).
Upajał się chwilę swoim triumfem, niestrudzenie i bez przerwy pracując nad przepaleniem sznura.
A potem słońce znów zniknęło mu z pola zasięgu.
Cóż, najwyraźniej Leonardowi nie było dane przepalić sznura ze swojej kryjówki.
Bez ryzyka nie ma zabawy, tak?
Jeśli miecz wisiał na zaledwie kilku włóknach to Tyrell tym bardziej powinien dokończyć teraz to, co zaczął. Głupio spać z osuwającym się w dół mieczem nad głową.
Westchnął więc, poprosił w myślach bogów o opiekę i wyjrzał ze swojej kryjówki. Gdyby wiedział, że jego brat przygotowuje się do wojny, a on tutaj gnije i od godziny przepala sznur, to chyba by go krew zalała. Na szczęście pozostawał w błogiej nieświadomości.
Ocenił stopień przepalenia sznura i z duszą na ramieniu wystawił szkiełko w stronę zachodzącego słońca.
Kontynuował, mając nadzieję, że miecz spadnie prosto. Tak jak powinien spaść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Pią Cze 28, 2013 11:48 pm

MG

Ciemność otuliła Leonarda i jego dziurę szybciej niż chłód nocy, czy strach przed nieznanym. Mroki pozwalały mu dostrzec naprawdę niewiele - kilka pierwszych gwiazd na zachodzącym niebie, ostatnie kontury skraju dziury. Czas na broszkę skończył się wraz z ostatnimi promieniami. Teraz, oczekując mógł tylko nasłuchiwać. Cichy zefir pohukiwał co chwila, pierwsze szelesty trawy, a także kroki. Dwie albo i nawet trzy osoby zmierzały szurając butami o ziemię. Nareszcie ktoś przyszedł do niego zajrzeć, a nuż może była to pomoc?
- Tato! - zawołał piskliwy dziewczęcy głos gdzieś wyżej, nieopodal dziury. Chwilę później z daleka zabrzmiał coraz to zbliżający się inny, męski głos:
- GREEETA! Greeeeeeta! Jesteś mała! Na siedmiu nie znikaj od tak! - rozbrzmiał znowu mężczyzna, lecz dziewczynka przerwała mu zaraz:
- Tato, znalazłam dziurę. Mówiłeś, że w takiej śpią niedźwiedzie, prawda?
- Co? O czym ty mówisz? Jaka dziu... - wtem głos przerwał się jak za sprawą osłupienia lub noża, Leonard mógł usłyszeć, że tamta dwójka odchodzi. Powoli i dyskretnie, ale jednak postanowili go chyba zostawić na pastwę losu.
...i gdy nadzieja już zanikała w ciemnościach nocy, a towarzyszył jej jedynie odgłos pękających jedno za drugim włókien - miecz gwałtownie opuścił się kawałek. Ostrze zabłysnęło w blasku księżyca to musiała być ta chwila, kiedy przedmiot utrzymuje się na ostatnich niciach.
- Halo? Jest tam kto? - niczym światełko w tunelu, dotarł jego uszu głos mężczyzny sprzed chwili, którego kojarzył dosłownie sprzed chwili - rozmawiającego z piskliwym dzieckiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Sob Cze 29, 2013 12:10 am

Ciemność zapadła szybciej niż myślał.
Został w ciemnej dziurze, z mieczem wiszącym nad głową na ostatnich włóknach sznura. Wyobrażał sobie, jak wiatr nasila się i miota bronią tuż nad jego głową. Roztropnie schował się do swojej niedawno wykopanej kryjówki, łudząc się, że to coś da.
Serce biło mu tak głośno, że miał wrażenie, że słychać je w całej okolicy. Bo tylko te odgłosy do niego teraz docierały-szum trawy i bicie własnego serca.
A potem...kroki. Zerwał się prędko i aż zaparło mu dech. Nadzieja... i strach. Czy to przyjaciele, wybawiciele? Czy wrogowie, którzy go tu wtrącili?
Nieważne, na pewno usłyszą bicie jego serca, na pewno.
Zgodnie z jego irracjonalnymi przewidywaniami, tak się stało. Dziecięcy głos rozbudził jego nadzieję na ocalenie, ale natychmiast odezwała się też wrodzona podejrzliwość. Wszak po tym, jak zamiast we własnej sypialni obudziło się w jakiejś dziurze, trudno nie doszukiwać się wszędzie podstępów.
Otworzył usta, ale głos uwiązł mu w gardle. Ta chwila wahania drogo go kosztowała, bo również głos nieznajomego nagle się urwał i przez jeden upiorny moment Leonard myślał, że niedoszli wybawiciele właśnie pożegnali się z życiem. Uspokoił go odgłos ich kroków.
Wyczołgał się z dziury, chcąc ich wołać, ale właśnie wtedy ostrze osunęło się jeszcze kawałek. Odruchowo się zatrzymał, mając nadzieję-a zarazem obawiając się-że miecz lada moment spadnie.
I wtedy, na szczęście, znów usłyszał upragniony głos.
-Tak... - odezwał się. Zaskoczyło go, jak bardzo zachrypł przez ten upiorny dzień. -TAK! powtórzył głośniej, krzykiem błagającego o ratunek. -Pomocy, pomóżcie mi stąd wyjść! A...nie minie was nagroda!
Miał co prawda tylko srebrną broszę, ale jego ojciec posiadał o wiele więcej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Czw Lip 11, 2013 10:47 pm

MG

Patrząc w górę Leonard dostrzegł tylko krótki błysk, a potem ostrze runęło z głośnym świstem w dół. Lina pękła, sekundy dzieliły młodego Tyrella od ostatecznego rozrachunku - dostanie, czy nie?

Świst.

Tyle usłyszał, potem w ciemnościach poczuł jak krawędź zimnej stali ociera się o jego udo, rozcina kawałek spodni i wbija się z donośnym wydźwiękiem w glebę. Przeżył, co prawda lekko ranny, ale żył.
- Hej! HEJ! Wszystko w porządku?! - zawołał przerażony męski głos znad pieczary - Spuszczam linę! Trzymam ten koniec z córką, spróbuj się wspiąć! - dodał.
W ciemnościach wystarczyło rozejrzeć się chwilę żeby natrafić na ślad miecza. Czas opuszczać tę dziurę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Pią Lip 12, 2013 6:23 pm

Serce o mało nie wyskoczyło mu z piersi. Złośliwość rzeczy martwych-miecz nie spadał, gdy był naprawdę potrzebny (w sumie głownie do komfortu psychicznego Leonarda, ale to zawsze coś!), a gdy-zdawało się-ratunek nadchodził, żelastwo mogło prawie zabić lordowskiego syna.
Na szczęście skończyło się na rozdartych spodniach i krwi ściekającej po udzie. Może adrenalina zagłuszyła ból, a może naprawdę skończy się tylko na nieprzyjemnym szczypaniu skóry... w każdym razie Tyrell wywnioskował szybko, że rana nie jest poważna. Oddychał ciężko, usiłując się uspokoić i dopuścić do świadomości swe niebywałe szczęście.
Spadający miecz przeraził chyba nie mniej "wybawicieli" Leonarda.
-Tak... tak! Żyję! Dziękuję, odwdzięczę się! - odkrzyknął, rozbieganym wzrokiem szukając miecza. Szybko porwał leżącą na ziemi broń-bez miecza to wszak jak bez ręki, szczególnie w obcym miejscu z obcymi ludźmi. Miejmy nadzieję, że faktycznie okażą się tak pomocni, jakimi się wydają. Pewnie nie wiedzą, że ratują lordowskiego syna, a Leonard z chęcią sprawi im miłą (i złotą) niespodziankę. Jak już odzyska dostęp do pieniędzy.
Przypasał broń do pasa, po czym z ulgą chwycił linę.
-Dobrze, wspinam się! - nie jest to może najwygodniejsze z zakrwawioną nogą, ale nie miał zamiaru pozwolić na to, by takie draśnięcie przeszkodziło mu w wydostaniu się na wolność. Był wyćwiczony i miał silne ręce, więc z wspięciem się do góry nie powinien mieć większego problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Pią Sie 02, 2013 11:01 am


MG


Jak kruche i nic nieznaczące może być ludzkie życie wiedzą tylko Ci, którzy otarli się o śmierć - zaś Leonard Tyrell swe ostatnie przygody może bez obaw zaliczyć do kuriozalnie potwierdzających to twierdzenie. Sekundy, których potrzebował niespodziewany wybawca na opuszczenie liny i wciągnięcie jej do góry, nie bez wątłej, ale szczerej pomocy swej córki Grety, dłużyły się w nieskończoność. Każde pociągnięcie postronka wiązało się dla chłopa z otarciem dłoni o szorstką fakturę sznura, jednak na całe szczęście dla dziedzica Wysogrodu należał on do tych mężczyzn, którzy jeśli powiedzą "A", to dopowiadają "B". Ta zasada najczęściej odzwierciedlenie znajdowała w karczemnych bójkach, nieczęsto bowiem chłopu było dane wyciągać obcych ludzi z dziur... ale jeśli już miał okazję, to robił to również z powodu wrodzonej ciekawości.
- A cóż to... za ptica... tam siedzi... - wycharkał cicho, zapierając się piętami o ziemię i ostatnim wysiłkiem ramion ciągnąc linę. Tenże ostatni wysiłek okazał się wysiłkiem definitywnym także dla samego Leonarda, który mógł w końcu zarzucić nogę na brzeg dziury i przetoczyć się na trawę. Chłop otarł pot z czoła szeroką jak u niedźwiedzia łapą, po czym kiwnął głową Tyrellowi, jakby od początku wiedział, że to właśnie jego ujrzy.
- Wyglądasz pan jakbyś ziemię zębami orał. - stwierdził tonem mędrca wybawiciel i rzucił Leonardowi bukłak wody, który przyniósł wraz z liną. Przygarnął jednocześnie do biodra własną córkę, jakby się obawiał, że przed chwilą wyjęty z dziury mężczyzna zaatakuje ją w ramach wdzięczności.
- Jak żeś tam wlazł? - dopytał chłop, mrużąc lekko oczy. - ... i skąd pochodzisz, bo widzę, że nietutejszy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Pią Sie 02, 2013 12:29 pm

Leonard mocno trzymał się sznura, mając tylko nadzieję, że chłop nie podda się w połowie wciągania go na górę. Na szczęście, prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a wybawca skończył popisowo. Wkrótce Tyrell zarzucił nogę na skarpę i przeturlał się na miękką trawę. Trawa... Po nocy na ubitej ziemi kontakt z naturą był przeżyciem kojącym i niesamowitym. Leo odetchnął głęboko i przymknął oczy, rozkoszując się namiastką bezpieczeństwa.
Do tego wybawca rzucił mu wodę. Zaczął chciwie pić, zarazem ciesząc się, że chwilowo nie musi nic mówić. W głowie spróbował sobie ułożyć plan działania. Nie wiedział, czy przyznawać się, że jest synem lorda. Nie miał przecież pieniędzy, wyglądał pewnie jak siedem nieszczęść. Został mu tylko miecz z grawerowanym trzonem oraz brosza z różą Tyrellów.
Wypada jednak odpowiedzieć wybawcom. Niechętnie oderwał się od bukłaka i usiadł.
-Nie wiem, po prostu żem się tam obudził - odparł, naśladując plebejski sposób wyrażania się.
-Jestem z Reach -dodał ogólnikowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Pią Sie 02, 2013 1:08 pm


MG

Mający blisko siedem stóp chłop, z łapami jak bochny chleba i kilkuletnią dziewczynką u boku nie wydawał się szczególnie łatwowiernym człekiem. Pewnie nie jedno w życiu przeszedł, niejedno widział a czasami sam niejednego musiał dokonać, by przeżyć. Wrodzona potrzeba niesienia pomocy słabszym przeważyła nad zdrowym rozsądkiem, jednak w oczach wybawcy widać było pełną rezerwę, jakby próbował przejrzeć niedawną ofiarę dziury w ziemi na wylot i przekonać się, czy mówi prawdę. Po pierwszych słowach Leonarda wynik najwyraźniej wypadł na jego korzyść, bo chłop uśmiechnął się i kiwnął ze zrozumieniem głową.
- Tak to jest, jak się wraca w nocy od Gościnnej Loli. - mężczyzna zaśmiał się pod nosem, wskazując ręką gdzieś na zachód. - Najpierw człek wyda u niej całą sakwę na dobre wino, a potem wpada w rowy i dziury, bo terenu nie za. - chłop zatarł dłonie i pogłaskał Gretę po jasnych włoskach. Gdyby miał czas, zapewne zacząłby zastanawiać się, skądże na wzgórzach Pendrick człek z Reach. Zamiast tego jedynie spojrzał na słońce i tylko cudem powstrzymał się przed szpetnym słowem.
- No, najważniejsze, żeś żyw. Pomógłbym i zaprowadził Cię do wioski, ale jak pójdziesz stąd prosto na wschód, zauważysz zabudowania przy Złotym Trakcie. Można tam kupić konia, ale za zwykłą szkapę biorą tyle, co za dobrego ogiera. - chłop uśmiechnął się z roztargnieniem, popychając lekko córkę na południe, w stronę, z której przybył. - Tylko uważaj na wyłomy, drugi raz możesz z takiej dziury nie wyleźć. Albo się więcej nie obudzić. - mężczyzna machnął lekko ręką, mamrocząc coś jeszcze pod nosem i odwrócił się od Tyrella, idąc w ślad za dzieckiem. - Mówią na mnie Johenn! Johenn z Szybów, jakbyś pobłądził kiedy w okolicach, możesz się powołać. - rzucił jeszcze, unosząc rękę w geście pożegnania i ruszając truchtem za córką. Johenn z Szybów najwyraźniej wolał nie pamiętać o zarzekaniach Leonarda odnośnie sowitej nagrody, zapewne przez widok miecza u jego boku.
Żaden handlarz z Reach nie nosi broni z grawerowanym trzonem. Pomyślał chłop, znikając za niewielkim pagórkiem. Żaden.




    Jeśli Leonard posłucha rady chłopa i ruszy na wschód, dojdzie do Złotego Traktu. Znajduje się tam niewielka osada oraz gospoda. W razie wyboru innego kierunku... niech lepiej patrzy pod nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   Sro Sie 07, 2013 3:31 pm

Ehm. przytaknął Leonard z wymuszonym uśmiechem. Udawanie pijanego fajtłapy było jednak bezpieczniejsze niż przyznawanie się do lordowskiego pochodzenia, więc niech chłop myśli co chce. Myśli Tyrella zaprzątał głównie to, jak wrócić do domu i skąd wziąć na to pieniądze.
Dziękuję, Johennie. Na pewno jakoś ci się odpłacę. Jestem Leonard. przedstawił się, zmuszając się do bardziej szczerego uśmiechu. Musi wysłać potem do dobrodusznego chłopa posłańców z jakąś sakwą monet. Będzie miał miłą niespodziankę.
Gdy chłop odszedł, Leo posłusznie ruszył we wskazanym kierunku i doszedł do Złotego Traktu...

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wzgórza Pendric   

Powrót do góry Go down
 

Wzgórza Pendric

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód-