a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Wzdłuż Red Fork



 

 Wzdłuż Red Fork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Wzdłuż Red Fork   Pon Gru 09, 2013 10:53 pm

Było chłodno. Ponad miarę chłodno, jak na tę porę roku. Jeszcze nie tak dawno, gdy Reinmar zmierzał tędy do Winterfell, przeklinał upał. Dzisiaj nie było po nim śladu. Od strony rzeki wiał wiatr na tyle mocny, że dziesiątki bladoniebieskich sztandarów głośno łopotały, obwieszczając wszem i wobec, że Dolina nie zamierza bezczynnie przyglądać się zwaśnionym rodom z Dorzecza. Armia ruszyła. Setki jeźdźców przemierzały żyzne ziemie Dorzecza, powoli lecz bezustannie przebywając milę za milą, by w końcu dotrzeć do swego celu.
Reinmar jechał na przedzie, o kilka stajań przed swymi generałami. Przygarbiony, z głową skrytą w kapturze, zajęty własnymi myślami; nie zwracał uwagi na mijane tereny, znał je wystarczająco dobrze. Co jakiś czas jeno spoglądał w niebo, jakby chciał przewidzieć stan pogody na kilka dni wprzód... lub odmówić modły do Wojownika.
Zwiadowcy zostali rozesłani. Tak samo jak i posłańcy. Pozostało im jedynie oczekiwać wieści i mozolnie przeć naprzód.
Reinmar podniósł głowę i spojrzał na toczącą się za nim wojenną machinę. Na setki maszerujących mężów. Na swych towarzyszy i braci. Wszyscy ulepieni z tej samej gliny i stworzeni do tego samego celu. Psy wojny zostały spuszczone ze smyczy. Tylko oni mogli je opanować.
- Nie chcieliśmy tej wojny - powiedział Arryn przed kilkoma dniami. - To nie my ją wywołaliśmy. Lecz to my ukarzemy winnych, biorąc na siebie pełnię odpowiedzialności. Prawdziwy bowiem mąż jej się nie lęka, gdyż osądzi go historia, nie zaś jeden człowiek.
Dowódcy kiwali głowami. Zdawali sobie sprawę, że Reinmarowi przyszło z ciężkim sercem podjąć tę decyzję, a obecny konflikt jest dla niego trudniejszy niż jakakolwiek z poprzednich wojen.

Byli już blisko.
Tej nocy postój był dłuższy niż zwykle. Ludzie i konie nabierali sił, Reinmar zaś spędzał długie chwile w samotności. Z każdą przebytą chwilą, rósł w nim gniew. Żelaznej trzeba było woli, by go opanować, zamknąć w klatce niczym paskudne, złe monstrum. Zabij zdrajców, szeptało. Przelej krew.
Przyniesiono mu zbroję. Czarną, noszącą ślady po wielu uderzeniach, z wielkim sokołem na piersi. Przyodziewał rynsztunek powoli, niespiesznie wiążąc rzemienie i zapinając klamry. Wszystko musiało leżeć idealnie.
Dosiadł wierzchowca.
Jego ludzie spojrzeli na niego ze zdumieniem i...
...ryknęli tysiącem gardeł. Arryn powrócił. Przez całą podróż zamyślony i nieobecny duchem, teraz wyglądał zupełnie inaczej. Lico pokrywała chmura, zasępiony mars. Oczy błyszczały brzydkim, złym blaskiem. Wiedzieli, że jest dowódcą jakiego potrzebują. Że nie zawaha się w najtrudniejszym choćby momencie. Że ręka mu nie zadrży, a głos się nie załamie. Że gdy zajdzie potrzeba, rzuci wyzwanie samym bogom.
- Ruszajmy - głos Reinmara przypominał chrobot klingi o kamień.
Ruszyli.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wzdłuż Red Fork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Brzeg Tamizy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze-