a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Karczma przy trakcie



 

 Karczma przy trakcie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Karczma przy trakcie   Wto Gru 03, 2013 8:47 pm


Karczma przy trakcie



Drewniany, piętrowy budynek, gdzie można dobrze zjeść i wynająć izbę pełną pcheł oraz kurzu.





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Sro Gru 04, 2013 3:13 pm

Ślad prowadził traktem, wyraźnie i prosto do budynku karczmy, który stał samotny przy gościńcu. -W rzyć jebane... kurwa, dlaczego wszystkie te południowe menty śmierdzą prawie tak samo? - Warknęła pod nosem, a potem zapytała głośniej zatrzymując się już w pobliżu budynku. -Aart, trop mi się miesza z innymi zapachami stąd. Potrzebuję trochę czasu, żeby znowu wpaść na pewny ślad. Jak chcesz to idź do tego budynku. Rozejrzyj się tam, ja sprawdzę obejście. - Powiedziała. Była niezbyt zadowolona zatarciem tropu. Niemniej, nic straconego! Jak się nie da jak się da! To było polowanie! Polowanie na pięć zwierzyn... pięć śmierdzących zwierzyn na dwóch nogach. Bandziorów, którzy zapewne nie mają bladego pojęcia, że tak szybko mają na karku pościg, a nawet jeśli... nawet w najgorszych snach przypuszczać nie mogli, że tropi ich warg.

Jeśli Aart postanowi sprawdzić co w karczmie piszczy i gdy zniknie już za drzwiami, Vera zajmie się tropem. Najpierw zbada ślady w koło całego budynku, spodziewając się raczej zastać dużo śladów zarówno bywalców jak i właścicieli, niemniej przeszuka obejście. A nóż znajdzie coś ciekawego, jeśli zbiry tu były być może zgubili coś z juków Adrienne, nieopatrznie upuścili monetę, pierścień czy cokolwiek innego, co potwierdzi ich obecność tutaj. Tak czy nie, po przeszukaniu terenu, dziewczyna stanie sobie pod drzewem (jeśli obok budynku jakieś było) i sięgnie do swojej wilczycy by zająć się zapachem. Miała trop, on tu gdzieś był, zamaskowany i zmieszany z zapachami innych ludzi. Zaczęła więc swoje główne zadanie. Węsząc, wpierw izolowała zapachy zwierząt, które mało ją interesowały, kundli, koni i bydła jeśli takowe było przy karczmie. Potem zapach kobiet... on też jej nie interesował, był inny od męskiej woni, ale nie mógł się równać z zapachem Ad, który poznała dokładnie dzięki jej chustce, a który był częścią składową tropu zbirów, którzy kładąc na szlachciance swoje łapska zaczęli nią pachnieć chcąc nie chcąc.

Do MG:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Sro Gru 04, 2013 8:01 pm

MG

Trop doprowadził ich do piętrowego budynku, zbudowanego z kamieni i drewna. Na pierwszy rzut oka, mogli poznać, iż to oberża. Nad sporymi, dębowymi drzwiami wisiał szyld z koślawym napisem "Pod Mocarzem".
Już świtało. Słońce wychylało się zza horyzontu, a w karczmie wciąż było słychać śmiechy i muzykę. Jak gdyby zabawa ciągnęła się przez całą noc i nigdy nie miała skończyć. Drzwi były lekko uchylone, jakby zapraszały do wejścia i przyłączenia się do hulanki. Wewnątrz zapewne nikt nie miał pojęcia o tragedii, która rozegrała się na trakcie, kilka godzin drogi stąd.

Verze było niezwykle ciężko odizolować zapach, który z ledwością wyczuła na trakcie, od mieszanki innych. Wyczuwała zarówno mężczyzn, jak i kobiety, i dzieci. Karczma była pełna ludzi, na zewnątrz pełno było zapachów. Nawet więc wargowi przysporzyło to problemów. Udało się jej jednak wyczuć zapach, który poznała kilka godzin temu. Ku jej niezadowoleniu, trop rozdzielał się, biegł w dwie różne strony. Jeden z nich prowadził traktem na południe, drugi zaś na wschód. Widocznie jeden z tych, których szukali zawędrował do lasu.


Aart może wejść do karczmy, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Macie dwa tropy do wyboru. Albo południe, albo wschód.
Proszę sobie również odpuścić dopiski z insynuacjami, że miałabym nie zrozumieć postów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Czw Gru 05, 2013 11:32 am

Jechał za Verą, która prowadziła konwój składający sie z jego żołnierzy. Podróż trwała kilka niezmiernie długich godzin, które dłużyły się dziedzicowi, jakby był na nudnym wykładzie z filozofii. Trakt ciągnął się w nieskończoność, jednak teraz przybrał on kształt drogi bez drzew, na jednym z zakrętów stała karczma. Dzika wskazała ją jako miejsce, gdzie mogli przebywać bandycie, kryminaliści i oprawcy jego narzeczonej. Spojrzał na Verę, która przytaknęła mu i stwierdziła, że musi poszukać tropu, a on sam, jeśli chce, może wejść do środka i się rozejrzeć.
Tak też zrobił. Zsiadł z konia i wskazał palcem 8 wojowników, którzy podążyli za nim. Nie wiadomo co mogłoby sięstać w środku, a on sam, mimo, że jest wyśmienitym rycerzem, wolał wziąć ze soba obstawę.
Wszedł do środka. Drzwi zaskrzypiały jak w mało uczęszczanych komnatach Casterly Rock, jakby nikt nie uczęszczał tu od lat, albo karczma była tak oblegana, że oliwa szybko się zużyła. Spojrzał dookoła, było tu wielu ludzi. Dziwne nastawał ranek, a ludzie zamiast spać, biesiadowali w jakiejś obskurnej karczmie przy trakcie.
Ludzie spoglądali na niego i członków jego armii. Dobrze. Aart przeleciał wzrokiem po zebranych w środku, a zaraz potem podszedł do baru, gdzie stał przestraszony mężczyzna w średnim wieku.
- Poszukuję grupy ok. 5, może więcej mężczyzn, którzy przybyli z tego samego kierunku co ja. Mogli przechwalać się o zdobytej, wysoko urodzonej dziewce. Jeśli dasz mi użyteczne informacje, wynagrodzę cię za nie odpowiednio. Masz do czynienia z Aartem Lannisterem, następcą Lorda Casterly Rock i przyszłym namiestnikiem Zachodu. Lepiej, żebyś powiedział mi wszystko, co wiesz i to najlepiej prawdę, ponieważ i tak znajdę tych łotrów. Jeśli są tutaj wyrżnę wszystkich, którzy sa w srodku, a tę karczmę spalę. Mam nadzieję, że się rozumiemy...- przemówił oschle
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Czw Gru 05, 2013 8:31 pm

MG:
 

Vera, a raczej jej ciało z pochyloną głową ostało oparte od drzewo (ewentualnie o budynek gospody), jej oczy były całkowicie białe, co dla znawców tematu jawnie oznaczało, że sama dziewczyna wędrowała w innej skórze. Tak zali było. Dziewczyna była wilczycą, białym, smukłym zwierzem, który kręcił się przy karczmie i w obejściu węsząc z nosem przy glebie czasem tylko podnosząc łeb wysoko by sprawdzić zapach, który przyniósł wiatr. Dziwnie się czuła, bardzo rzadko tropiła ludzi, a już niemal w ogóle w TEN sposób, z takiej przyczyny. Postępowała jak na polowaniu na zwierza, kolejno, systematycznie, bez pośpiechu. Aart wszedł do karczmy i tam prawdopodobnie robił swoje językiem jak to na lorda przystało, żądał i groził jak się spodziewała, sama więc mogła spokojnie sobie niuchać.
Na początek zajęła się zapachami zwierząt, odizolowała je od ludzkich tropów i zwyczajnie zignorowała. Nie interesowały jej, więc przestały one istnieć dla jej nosa... przynajmniej w tym miejscu i w tej chwili. Wyizolowane wonie nie przeszkadzały, mogła więc zająć się kolejno innymi. Zostały ludzkie tropy, ale ich było i tak za dużo. Z całej tej plątaniny zapachów więc teraz łowiła zapachy dzieci i kobiet. Charakterystyczne wonie młodej skóry i kobiecych wdzięków, subtelne i delikatne w porównaniu do reszty, ale jednak widoczne dla czułego wilczego nosa, który zdążył już przywyknąć do rodzajów zapachów ludzi po tej stronie muru... dzicy pachną inaczej, wierzcie mi. Po odizolowaniu tych tropów zostanie tylko oddzielić świeże ślady, od tych kilkudniowych i dokładnie zbadać trop, na który wpadł międzyczasie... znajomy... rozdzielający się w dwa kierunki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Nie Gru 08, 2013 9:56 pm

MG

Gdy Aart otworzył drzwi oberży uderzyło w niech ciepło, hałas i odór alkoholu wymieszanego z potem. Minstrel śpiewał w kącie pieśń o Żonie Dornijczyka, kilka osób spało na stołach. Pijany, tłusty karczmarz fałszował, stojąc za szynkiem, a jego koszula ubrudzona była tłuszczem. Wszyscy jednak zamilkli, kiedy do izby wkroczyli żołnierze z dziedzicem Casterly Rock na czele.
Oberżysta złapał się za serce i oparł o ścianę, kiedy Aart do niego przemawiał. Był widocznie przerażony. Pozostali goście również cofali się, odsuwali od żołnierzy - zdezorientowani i przerażeni jednocześnie.
-N-n-naja-jaśniejszy panie, b-byli tu tacy, tak, o tak... Byli... T-tak mi się wydaje, najjaśniejszy panie... T-tak... - zaczął karczmarz, a przerażona, brudna dziewka, która wychyliła się z zaplecza pokiwała głową, choć oczy miała jak talerze..
-Siedmiu ich było, mój panie. Mówili, że spróbowali miodku dla bogatych - mówiła cicho, jakby bała się, że za te słowa ją zetną, choć nie miała z tym nic wspólnego - Wyjechali jednak stąd kilka g-godzin temu. Nie wiem gdzie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Pon Gru 09, 2013 10:25 am

Brudne miejsce, gdzie żaden wysoko postawiony członek rodu nie mógłby przebywać. To tutaj rodziły się choroby, które później spowijały całe miasta. Doprawdy alkohol to dobra rzecz. Otwiera usta, gdy całe życie było się cichym, pozwoli skoczyć z urwiska do morza, gdy wcześniej miało się lęk wysokości, a co najlepsze w obliczu strachu wypapla wszystko. Lannisterowi taki stan rzeczy odpowiadał. W prawdzie nie mógł wytrzymać w tak brudnym i śmierdzącym miejsca, jednak musiał spędzić tu jeszcze kilka chwil, aby dowiedzieć się czegoś więcej.
Spojrzał na mężczyznę i kobietę, którzy do niego przemawiali. Widać było ich strach... I bardzo dobrze, tego oczekuje się po wieśniakach, którzy nie wiedzą co mają zrobić ze swoim życiem, poza spożywaniem alkoholu. Rzucił złotego smoka w stronę niewiasty, drugiego położył na na ladzie przed pijanym jąkałą. Pewnie nigdy nie widzieli takiej ilości złota na raz, oby oczy im nie powypadały z orbit, a serce w dalszym ciągu biło.
- Jeśli jednak przypomnicie sobie coś jeszcze, powiedzcie mi o tym...
Ujął dwa stalowe kufle z baru i wylał ich zawartość na ziemię. Stanął na środku karczmy i wydając metaliczny, głośny dźwięk podobny do dzwona poprzez uderzanie nimi o siebie rozglądał się po sali. Ci pijani ludzie, którzy spali na stołach musieli tu być, nim gwałciciele jego narzeczonej wyjechali. Na pewno wspominali w którą stronę zmierzą, lepiej, aby po przebudzeniu szybko gadali.
Kilka twarzy podniosło się z ław i z niezadowoleniem spojrzało w stronę dźwięku. Zobaczyli, co zobaczyli. Nie byle kogo, mimo, iż nie wiedzieli z kim mają do czynienia, nie mogli zaatakować. Lwi strażnicy stali obok swojego pana, doglądając całej sytuacji.
- Jestem Aart Lannister. Dziedzic Casterly Rock, przyszły namiestnik Zachodu. Przybyłem tu, aby odnaleźć łotrów, którzy zgwałcili i zabili na trakcie moją przyszłą małżonkę. Lepiej, abyście pamiętali o sprawcach, którzy byli tu kilka godzin temu. Z pewnością, któryś z was wie, w którą stronę pojechali. Liczę na szczerość, dobry mówca zostanie sowicie wynagrodzony.
Któż nie skusiłby się na odrobinę złota, zwłaszcza, że Północ nie obfitowała w złoża tego kruszcu, a jedynie Starkowie mieli go dość dużo, aby wyżywić swoją rodzinę i mieć za co pić.Pieniądz to łakomy kąsek, który otworzy usta każdemu biedakowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Wto Gru 10, 2013 6:26 pm

Nic więcej nie mogła zrobić. Odizolowała niepotrzebne zapachu i tropy innych ludzi, od tych, które ich interesowały, zostawiła więc ciało wilka i wróciła do własnego. Przetarła oczy i uniosła głowę. Wilczyca już do niej wracała, a młodego lorda nie było widać, siedział wciąż w karczmie. Chyba wdał się w jakieś dyskusje.
Sama wolała nie wchodzić do budynku, mogła wzbudzić niepotrzebne emocje, tutejsi zbyt łatwo poznają w niej dziką i albo wpadną w panikę, albo chwycą za widły... bo przecież nie za broń, te zachlane pały. Przestała już podpierać plecami otoczenie i zaczęła kręcić się przy froncie karczmy czekając na Aarta. Musi mu powiedzieć, co znalazła, może sam też dowiedział się tam czego ciekawego, no i to do niego należy decyzja, w którą stronę się udadzą...

:):
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Wto Gru 10, 2013 11:14 pm

MG

Karczmarz, pijany, zmęczony i przerażony, zemdlał z wrażenia jakie wywarł na nim dziedzic Casterly Rock. Jego grube cielsko osunęło się na ziemię, zrzucając z szynku kilka kufli, które stłukły się z hukiem. Jego młoda kucharka szybko zniknęła na zapleczu, nie mając do powiedzenia nic więcej i woląc usunąć się z drogi żołnierzom.
Przerażeni ludzie zerwali się ze swych miejsc i spoglądali na Aarta nieprzytomnym wzrokiem. Przestraszeni i zdezorientowani, nie wiedzący co mają zrobić. W końcu jedna prostytutka, bardzo pulchna i mająca lata młodości już za sobą, wstała i krzyknęła:
-Ja ich pamiętam, panie, ja! Rządził nimi taki jeden... Z brodą, tak... no jakże mu było... Był w każdym razie bardzo wysoki, bardzo! Elfin... Elenfa... Elfas! Tak, miał na imię Elfas, przysięgam na Starych Bogów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Sro Gru 11, 2013 12:00 am

Zabawnie wyglądała sytuacja, gdy obudzeni ludzie zaczęli wstawać i niczym pszczoły, które otumanione zostały dymem, krzątali się bez celu po izbie. Gruby właściciel karczmy nie wytrzymał napięcia i zemdlał. Może to jednak było z widoku wypłaty, którą otrzymał bądź, co bądź, za nic.
Po chwili odgłosów potykających się o stoły i inne meble ludzi, usłyszał coś co mogło go zaciekawićna tyle, aby tego wysłuchać. Zmęczona życiem kobieta odezwała się jako jedyna i wyjawiła może najważniejszy element układanki, jakim było imię wodzireja watahy gwałcicieli.
Elfas...- pomyślał, po czym ruszył w stronę kobiety. Brudna, obdarta, stara. Najwidoczniej dość mądra, aby nie kłamac Lannisterowi prosto w oczy. Niemniej jednak, zapewne, zwabiła ją propozycja wynagrodzenia. Jaki biedak nie połasiłby się na złotego smoka, który mógł mu zapewnić życie w dostatku przez pewien czas.
Śmierdziało od niej alkoholem. Zapewne sprzedała swoje ciało za kilka kufli piwa, bądź kielichów wina. Co się dziwić, bez żadnego życiowego celu, tylko poniżanie się było w zwyczaju człowieka.
- Powiedz mi, gdzie wyruszyli, a dostaniesz złotego smoka. Jeśli uda mi się ich znaleźć, dostaniesz kolejnego. - powiedział wystarczająco głośno, aby usłyszeli go pozostali goście karczmy. Może okazja zdobycia pieniędzy otworzy im usta i powiedzą co wiedzą. Czym prędzej Aart dorwie Elfasa, lepiej żeby stało się jak najszybciej. Wtedy skróci jego cierpienia i od razu go zabije. Jeśli zajmie to trochę czasu, zapewne dowódca rzezimieszków zginie jeszcze gorzej niż Rockard Harlaw.
- Jeśli ktoś ma coś, co należało do tego Elfasa, bądź kogoś z jego bandy, niech mi to przyniesie. - powiedział odwracając sie ku świeżo obudzonym pijaczkom.
- Wtedy Vera na pewno go wytropi....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Pią Gru 13, 2013 9:00 pm

MG


Jagódka, bo tak miała na imię owa prostytutka słuchała Aarta bardzo uważnie. W międzyczasie puściła zalotnie oczko do jednego z żołnierzy. Zaraz jednak posłusznie zdradziła szlachcicowi wszystko, co sama wiedziała.
-Do Białego Portu panie, jestem tego pewna. Ze trzy... cztery godziny temu, jestem tego pewna. Zachwalali się, że dostaną fortunę za jakiś pierścionek... Mogli dać go mnie, ale... - przerwała szybko, spuszczając wzrok.
Usiadła ciężko na krześle, nie mając do powiedzenia nic więcej.
-Jeden z nich orzygał nocnik, to wystarczy? - wtrącił pewien chłop. Stary i gruby, o dobrodusznym uśmiechu i pogodnym spojrzeniu. Teraz minę miał poważną, a w jego oczach czaił się strach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Sob Gru 14, 2013 1:40 am

Czas spędzony na słuchaniu domysłów i szczątkowych informacji dłużył się szlachcicowi niezmiernie. Gdyby informatorzy szybko, bez zbędnych ceregieli i zagwostek powiedzieli, co mieli do powiedzenia, już dawno byłby w drodze do Białego Portu, razem z Verą i swoją małą armią.
Kobieta była wychowana strasznie, gdyby nie fakt, że posiadała cenną wiedzę;wartą złotego smoka; już dawno ukróciłby jej ten cięty język. Człowiek składa się z krwi i kości, wszyscy z tego samego. Nie ma nigdzie wzmianki, że Lannisterowie srają złotem, a Dornijczycy jeżdżą na jednorożcach. Gdyby urodziła się w innych warunkach, w jakimś rodzie, byłaby damą, za którą sznurem stałoby wielu mężów.
Spojrzał ukosem na jej czyny, nie podobało mu się, ani zalotne spoglądanie w stronę jego rycerzy; którzy zapewne z chęcią skorzystaliby z jej usług; ani to, że usiadła, gdy on jeszcze nie zakończył z nią rozmawiać.
- Dziękuję ci. Możliwe, że przyczyniłaś się do znalezienia sprawców haniebnego czynu. Bądź dumna.- wysunął w jej stronę złotą monetę, która tak bardzo przypomniała mu kim jest i co może zrobić w przyszłości.
Oczywiście usłyszał wypowiedź jakiegoś buraka. Wątpił jednak, że Vera będzie chciała powąchać wymiociny, zwłaszcza przy wyczulonym węchu. Nie chciał jej sprawić problemów z żołądkiem.
Ruszył ku wyjściu, pewnym, lekko pośpiesznym krokiem przemierzał drewnianą izbę pełną pijaków i małych zbirków. Dziwna sytuacja, gdyby nie Adrienne, a raczej chęć pomszczenia jej śmierci, nigdy nei zniżyłby się do poziomu zwykłego chłopa i jego noga nie przeszłaby progu tego obrzydliwego miejsca.
Znalazł się na zewnątrz, spojrzał na Verę, która stała pod drzewem, nieco ukryta w ciemności.
- Pojechali do Białego Portu. Możemy ruszać.- podszedł bliżej.
- Znalazłaś jakiś trop, ich zapach, który pomoże rozpoznać ich w tłumie?- wrócił do swojego konia, za chwilę znalazł się na jego grzbiecie.
- Ruszajmy w poszukiwaniu Elfasa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Pon Gru 16, 2013 5:32 pm

Vera uniosła głowę dopiero, kiedy drzwi gospody skrzypnęły. Młody lord wyszedł w pośpiechu i oznajmił, w którym kierunku jadą. Odepchnęła się od drzewa i gwizdnęła na wadze, krótko i ostro, by przywołać basiora krążącego gdzieś dalej między drzewami, by nie straszył swym jawnym widokiem, bo ile rycerze Doliny już doń zwykli, to Lannisterowie wcale nie koniecznie, poza tym Vera, mimo wszystko wolała zachować choć szczątkową ostrożność. -Udało mi się odzyskać ich trop, niestety już niezbyt wyraźny, ale jeszcze na tyle mocny by stwierdzić, że się rozdzielał. Jeden ślad prowadził tam, drugi w tę stronę. - Zakomunikowała rzeczowo pokazując młodzianowi owe kierunki. -Nie zostawili w gospodzie nic swojego, co dałoby mi świeży trop? - Zapytała jeszcze z cichą nadzieją w głosie ruszając do basiora, który właśnie się wyłaniał. Biała wilczyca dreptała w koło. Liczyła, że coś zostawili. Stary trop płowiał z każdą godziną, wciąż była w stanie go śledzić, ale było to coraz trudniejsze, do tego tropienie śladów już odpadało, minęło sporo czasu, a błoto nie sprzyja trwałości śladów niestety.
-Elfas... co za paskudne miano... - Skwitowała sama do siebie, jednak w pełni głosu, każdy mógł słyszeć komentarz, co raczej dzikiej nie obchodziło, jej odczucie to żadna tajemnica, no nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Wto Gru 17, 2013 12:14 pm

Mógł jej przyznać rację. Wiadome jest, że ślad zapachowy, który mogły wytropić jedynie zwierzęta o dobrym węchu, zaciera sie bardzo szubko. Całe szczęście Aart wiedział, gdzie znajdzie przywódcę zbirów, a właśnie to interesowało go teraz najmocniej. Spojrzał na Verę pełnym złości wzrokiem. Dzika mogła się domyślić, że zaraz ruszą w szaleńczą pogoń, aż do Białego portu. Przyglądał się jej, gdy wypowiadała sie z pełnią zdecydowania, widać było, że jest pewna swoich przekonań.
- Vero, jedyne co zostawił po sobie Elfas to nasienie w jednej z dziwek w środku karczmy i nocnik upaprany w wymiocinach. Tego, ani tego nie chciałabyś wąchać. Ma jednak także pierścień Adrienne, który ma zamiar tam sprzedać i stać się bogatym. Może ten trop ci pomoże.- wsiadł na konia. Wyprostowany siedział bokiem do Very, która jeszcze nie dosiadła swojego basiora. Promienie słońca lekkon oświetlały jego bladą cerę.
- Możesz sprawdzić trop podczas jazdy? Ciało Adrienne będzie blisko ciebie.- dodał.
Za chwilę ruszyli w drogę do Białego Fortu, gdzie bezkarny Elfas zbliżał się coraz to bardziej do swojego przeznaczenia. Przeznaczenia prezentującego jedynie czarne barwy, jego przyszłość nie istniała. Istniała jedynie śmierć i zemsta.
zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dreadfort
Liczba postów :
20
Join date :
18/11/2013

PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   Czw Sty 02, 2014 1:38 pm

Pewien czas po opuszczeniu przez Lannisterów gospody przed budynkiem pojawił się oddział ludzi z Północy. Od razu po wejściu Karla do gospody zrobiło się w niej cicho jak w grobowcu. Każda istota ludzka w cieniu Winterfell wiedziała, że w pobliżu wojowników z obdartym ze skóry człowiekiem lepiej trzymać język za zębami kiedy nie pytają, bo można go łatwo stracić oraz odpowiadać kiedy pytają bo choć język pozostanie w całości mogą upodobnić się do herbu Boltonów. Wilkor na kaftanach części z wojowników tylko ułatwił sprawę. Kolejny raz konie miały mniej niż pięć minut odpoczynku a był to ostatni odpoczynek przed długą drogą. Lannisterowie poszukują rozbójnika Elfasa, za którym udali się do Białego Portu. Niestety szansa na odnalezienie dziewki Frey'ów przepadła. Podobno owy złoczyńca zgwałcił ją i zabił. Na szczęście jednak teoria o porwaniu upadła. Wyglądało na to, że był to typowy napad bandy banitów na podróżujących traktem. Wyglądało też na to, że Lannister jest na bardzo dobrym tropie a zanim oddział Boltona dotrze do Bialego Miasta nie będzie czego sprzątać po gwałcicielach. Zaś do Winterfell coś pilnie wzywało Karla i tak błaha rzecz, jak szukanie zwykłych gwałcicieli nie mogła być przedkładana nad to. Komenda -Wracamy do Winterfell! skierowała wszystkich jeźdźców w przeciwną stronę. Jeśli bandyci się wymkną i tak wina spadnie na Casterly Rock i Aarta, który nie dopilnował aby Pan zamku dowiedział się o tym co się stało.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Karczma przy trakcie   

Powrót do góry Go down
 

Karczma przy trakcie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Recepcja
» Pole biwakowe
» Płacząca wierzba przy stawie
» Stolik przy oknie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Północ-