a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Czarna Zatoka



 

 Czarna Zatoka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Włości Korony
Liczba postów :
465
Join date :
23/03/2013

PisanieTemat: Czarna Zatoka   Sob Kwi 20, 2013 4:48 pm

Czarna Zatoka to wielki zbiornik wodny położony na wschodnim wybrzeżu Westeros. Królewska Przystań położona jest bardzo blisko miejsca gdzie Czarny Nurt łączy się z zatoką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Czw Lip 04, 2013 11:31 pm

Czarna Zatoka... Orkwood jako typowy żeglarz chciałby znaleźć się na statku i odpłynąć z tego miejsca. Królewska Przystań była ok, jednak on chyba nie przywykł do takich miejsc. Był żeglarzem, piratem, marynarzem. Woda to był jego żywioł, w nim czuł się najlepiej. Ahh, gdyby "Pstrokata Kurtyzana" nie zatonęła. Co to była za łajba? Prawdziwe dzieło stoczniowców z Essos. Teraz mógł jedynie zaciągnąć się do jakiejś załogi i pływać pod czyjąś banderą. To jednak nie było już to samo. Przecież już kilka razy w ciągu ostatnich dwóch lat zaciągnął się jako marynarz na kilku okrętach. Popływał w najdłuższym razie 2 miesiące z jedną załogą i w końcu zdecydował się od nich odejść i zatrzymał się w jakimś portowym mieście. Aktualnie była to Królewska Przystań, początkowo myślał o Gulltown, jednak dobrze, że tego nie zrobił. W Dolinie Arrynów aktualnie trwała wojna i nie byłby to dobry wybór. Ben miał zdecydowanie głęboko w poważaniu wszelkie wojny. Nie interesowały go takie sprawy. Bo niby czemu? Może, gdyby ktoś z Żelaznych Wysp rozpętał jakąś wojnę to by go zainteresowało, jednak i tak nie wiedział czy by się w taką wojnę mieszał. Aktualnie poza nazwiskiem to nic go nie łączyło z Żelaznymi Wyspami. Orkwood. Taki mały, prawie nic nie znaczący ród. Ale za to jaki liczny. Samego jego rodzeństwa było aż osiem sztuk, a dochodzą jeszcze dzieci jego dwóch wujków. Ogólnie wśród Orkwoodów raczej dominowali mężczyźni, miał dwie siostry, jedną starszą, drugą młodszą. W tej chwili jednak nie wiedział co się dzieje z jego rodziną i szczerze mówiąc mało go to interesowało. Miał inne zmartwienia w tej chwili, gnębił go brak żeglowania oraz z drugiej strony brak "zadomowienia" się wśród jakiejś załogi.
W takich chwilach najlepiej było przyjść nad morze i zadać pytanie.
- Jak żyć... - Powiedział cicho Orkwood. Stanął sobie na wprost do morza, poprawił wąs i spojrzał w dal. Tam gdzieś było jego miejsce, na morzu wśród prawdziwych wilków morskich. A może źle zrobił okradając swoją pierwszą załogę, na której czele stał kapitan Black, zwany żartobliwie przez większość załogi "Trzeszczącym Trzewikiem". Oczywiście nikt nie powiedział tego na głos w obecności kapitana. Mógłby szybko skończyć przeszyty kapitańskim ostrzem, albo zginąć w odmętach oceanu.
Orkwood wyciągnął fajkę i zapalił ją. Nic tak nie koiło jego zmysłów jak fajka. Najlepszy przyjaciel, mimo, że to tylko przedmiot. Jednak ludzie zawodzą, a ta fajka nigdy tego nie zrobiła. Zawsze kiedy chciał mógł ją zapalić i wszystko stawało się takie proste i klarowne. Tytoń. Jego też nigdy nie mogło brakować na statku, Ben nie będący pod wpływem tytoniu był diabłem wcielonym. Ale mało kto spoglądając na niego mógłby się tego spodziewać. Orkwood oprócz swojego wysokiego wzrostu nie wyglądał na taką osobę. Generalnie był spokojny, chłodno oceniał poczyniania i ruchy wszystkich ludzi obecnych wokoło. A za flaszkę rumu był w stanie dopóki sen go nie zmorzy opowiadać o przeróżnych sytuacjach, które miały miejsce w przeszłości. Większość oczywiście podkolorowywał, ale przecież to tylko dla dobra opowieści.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 05, 2013 10:20 pm

Co robiła tu Celestine? To nie będzie długa i nużąca opowieść. Kobieta miała dość zaduchu miasta dzisiejszego skwarnego dnia, miała dość jedwabi, poduszek, swoich kurew, klientów, ksiąg, pieniędzy i tego całego zgiełku. Sama nie przyjęła dziś żadnego klienta, ale to nie oznaczało, że nie pracowała i że nie należał jej się wypoczynek. Zamtuz Pod Pąkiem Róży należał do niej, tak samo jak wszystkie pracujące tam dziewczyny. Jako właścicielka musiała się nim zajmować, doglądać pracy, pilnować papierów, opłat, tego wszystkiego było od zatrzęsienia. Na szczęście nic z czym nasza piękność by sobie nie poradziła. Wdziała na siebie skórzany strój do jazdy konnej, wyzywający oczywiście ze spodniami. Do pasa przypięła tylko sztylet, a na ręce włożyła karwasze, które dziełem jej nieżyjącego męża były, zawsze starała się je nosić, nigdy nie zapomniała o swojej przeszłości i o tym, że mogą się jej przydać w najmniej oczekiwanym momencie.
-Z dnia na dzień. Tak myślę. - Odpowiedziała na westchnienie mężczyzny zaczepiając go tym samym. Nadjechała w drugiej strony, nie mógł jej widzieć, mógł usłyszeć jej czarnego konia. Tak czy siak, podziwianie morza chyba dobiegło końca. Kobieta miała rozpuszczone na plecach czarne fale włosów i nie z siadła z ogiera, podjechała tylko nieco bliżej, by mogli swobodniej porozmawiać, nie musząc krzyczeć.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 05, 2013 10:45 pm

Szczerze mówiąc to Ben nie spodziewał się tutaj nikogo. W tym miejscu raczej rzadko pojawiały się pojedyncze, samotne osoby. Bardziej prawdopodobne byłoby tu spotkać kilku rzezimieszków, którzy chcieli być blisko miasta, oraz zarówno nie przekraczać jego murów. Ale, jeżeli ona czuła się bezpiecznie w tym miejscu, to czemu nie?
Orkwood nie usłyszał prychania jej konia, był za bardzo zamyślony, dopiero z tego stanu wybudził go jej głos. Może było to z jego strony nieco nieostrożne, ale przebywając dłuższy czas na lądzie tracił trochę swojej czujności. Tym bardziej, że nie posiadał jakiejś wielkiej obstawy i nikt go nie pilnował, poza jakimś wypożyczonym koniem, który był przyczepiony do jakiegoś drzewa, kawałek za plażą. Chociaż tamto zwierze raczej nie ostrzegłoby go, gdyby ktoś się do niego zbliżał.
Ben delikatnie się uśmiechnął słysząc kobiecy głos.
- To chyba jedyny sposób na bycie szczęśliwą osobą. - Powiedział i w tej chwili obrócił się w jej stronę. Mężczyzna od razu zlustrował kobietę od czubka buta aż do samej głowy. Nie mógł jej odmówić wdzięku i piękna.
Orkwood wyciągnął fajkę z ust, szybko ją zgasił i schował. Spokojnym krokiem ruszył w jej stronę. Wyciągnął rękę jakby w geście pomocy jej, aby zsiadła z ogiera.
- Raczy pani pozwolić, abym pomógł zsiąść z konia. - Wydawało się to dosyć zbędne, bo skoro sama na niego wsiadła(Tak podejrzewał, gdyż nie widział nikogo w jej okolicy, który mógłby jej pomóc. Bo w końcu jeżeli by spadła to nie miałaby jak wsiąść.)to zapewne dałaby radę sama zsiąść. Ale można było przecież stwarzać pozory dżentelmena.
- Co też taka piękna osóbka sama spędza czas w tak odosobnionym miejscu? - Zapytał, w istocie ciekawiło go to co też ją przywiodło w to miejsce.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 05, 2013 10:58 pm

-Ten kto planuje wiele naprzód ma wiele trosk. - przyznała z lekkim uśmiechem na ustach. Kiedy odwrócił się i lustrował ją wzrokiem nawet nie mrugnęła, nic jej nie speszyło, zbyt wielu mężczyzn i kobiet oceniało ją, widziało ją, lustrowało, a nawet sprzedawało i kupowało, by teraz jeden mąż mógł ją poruszyć w tym względzie. Kiedy wyciągnął do niej rękę by pomóc jej zsiąść uśmiechnęła się jeszcze mocniej, acz wciąż jeszcze nie odsłoniła zębów. Przerzuciła nagę przez konia, by móc usiąść bokiem w siodle i wtedy przyjęła ramię mężczyzny by ześlizgnąć się na ziemię. Zaiste nie potrzebowała pomocy, tylko ślepiec by tego nie dostrzegł. Wszystko wszak na to wskazywało. Rączy ogier, kobieta była sama, do tego ubrana w gorset ze spodniami i sztylet przy pasku. Jedyną oznaką kobiecości w tym obrazku były wydatne kobiece wdzięki i burza czarnych, rozpuszczonych włosów. -Wierz mi panie, w dzień i w nocy mam towarzystwa pod dostatkiem. Czasami chcę pobyć z daleka od zgiełku. - Odpowiedziała i rozejrzała się. Ona też nie dostrzegł nikogo z jego obstawy. -Ty też panie poszukujesz samotności, wnosząc po tym miejscu i zamyśleniu jakie prezentowałeś patrząc w morze. - Odcięła się tym samym pytaniem... choć lepiej powiedzieć, że to było stwierdzenie.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 05, 2013 11:18 pm

Kobieta robiła na nim wrażenie, jednak jak chyba na każdym zdrowym facecie. Mężczyzna podziwiał jej wdzięki, oczywiście nie tracąc przy tym zdrowych zmysłów. Jeszcze tak mu nie zawróciła w głowie, aby nie mógł się skupić na nią patrząc. Orkwood w swoim już prawie trzydziestoletnim życiu spotkał wiele kobiet, które miały wszystko na swoim miejscu, jak tu obecna kobieta ubrana w ciasno opięty na ciele gorset.
- Tak pani, zgiełk dużych miast niezbyt mi odpowiada. - Tak, jego żywiołem była woda. Na statku czuł się jak bóg, a tutaj, był tylko jednym z szarych obywateli Królewskiej Przystani. Uśmiechnął się nieco. Pogładził delikatnie zdobioną rękojeść swojej szabli, która była zaczepiona o szeroki, brązowy pas. Co miało delikatnie jej zasugerować kim jest. - Od momentu, gdy miałem lat naście pływam statkami. - Odwrócił się w stronę morza dostrzegając w oddali jakiś statek, który zapewne zmierzał do Królewskiej Przystani. Trudno było określić skąd przybywał, ale Orkwood stawiał, że z Essos. Zapewne jakiś statek towarowy, chociaż nie można było wykluczyć, że napadali na inne statki lub jakieś mniejsze mieściny i przywozili swoje towary, aby handlować z ludźmi w Królewskiej Przystani.
- A jeżeli można zapytać to czymże się pani trudni? Wybacz, że jestem niedyskretny, ale my żeglarze tak mamy. Gdy jesteśmy ciekawi to po prostu zadajemy pytanie. - Sam w sumie jakoś nie miał pomysłu kim ona może być. Sam sztylet, bez jakiejś dłuższej broni dyskwalifikuje ją z bycia najemnikiem, poza tym nie była zbytnio dostatecznie ciężko ubrana. Może była jakimś zabójcą? Taką typową damą dworu z jakiegoś wielkiego rodu też zapewne nie była, bo wtedy pewnie towarzyszyłby jej tuzin zbrojnych. Chyba, że wyrwała się sama w tajemnicy przed wszystkimi.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 05, 2013 11:33 pm

Żeglarz więc. Być może pirat! Może nawet niegdysiejszy, albo i ówczesny kapitan jakiejś łajby... tylko czemu by tedy siedział na lądzie. Zapewne zada to pytanie, ten jednak uprzedził ją własnym. Odpowiedziała krótko chichocząc. -Już wiem Panie żeś nie stąd i nieczęsto tu bywasz. Sądziłam, jednak, że Żelaźni ludzie tak jak i inni lubią kurwy. - Ponownie zachichotała nim udzieliła mu normalnej wypowiedzi. -Jestem Celestine. Prowadzę w Stolicy Zamtuz Pod Pąkiem Róży. - Oczywiście to była tylko połowa prawdy, może większa, bo już stosunkowo dawno nie walczyła i nie zabijała nikogo na zlecenie, ale jednak. -Musiałeś choć o nim słyszeć. - Któż o nim nie słyszał? Bogaty budynek, drogie egzotyczne dziewczęta, a nie podrzędne kurwy roznoszące syf, no i kurtyzana z dalekich krajów prowadząca ten biznes i najdroższa w ofercie Zamtuza. -Mój strój może być nieco mylący. Wybacz, przejażdżki po lesie i plaży wygodniejsze są w spodniach niźli w połach sukien. Mam nadzieję, że choć częściowo zaspokoiłam twą ciekawość panie, teraz jednak kolej na rewanż. Widzę doświadczonego żeglarza, żeby nie powiedzieć pirata... - tu puściła mu szelmowskie oczko. -... widzę fajkę i szablę, szeroki pas, ale nie widzę ni statku ni załogi. - Powiedziała zastępując tym stwierdzeniem pytanie czym też on może się zajmować poza gapieniem się popołudniami w morze poza miastem.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Sob Lip 06, 2013 12:14 am

Na wspomnienie o Żelaznych Ludziach lekko się uśmiechnął. Nie był na Żelaznych Wyspach już co najmniej siedem lat.
- To aż tak widać? - Zaśmiał się. - Wygląda na to, że bycie żelaznym nie wychodzi z człowieka. - Cóż, jak widać od momentu, gdy opuścił rodzinne strony to zanadto się nie zmienił. Z jednej strony może to i dobrze, bo wciąż pamiętał kim jest. Może niezbyt go cieszyło bycie którymś z kolei, dwudziestym w kolejce do bycia Lordem Orkwood, jednak mimo wszystko czuł się dumnym Żelaznym i nic tego nie zmieni.
- Moje zamiłowanie do kurew jest bardzo duże, moja pani. Jestem Ben i zaiste słyszałem o twoim zamtuzie, jednak jakoś mimo spędzonych tu dwóch tygodni, gdy tu jestem moja noga nie postała w twoim przybytku, postaram się jednak to zmienić. - Owszem, dziwnym Orkwood byłby żeglarzem, gdyby nie wiedział o jednym z największych o ile nie największym burdelu w Królewskiej Przystani. Co najmniej nie kompletnym. Ben celowo przedstawił się tylko imieniem, gdyż nie miał zamiaru zdradzać swojego dokładnego pochodzenia dopiero spotkanej kobiecie.
Tutaj Celestine trafiła w sedno, gdyż Orkwood strasznie uwielbiał opowiadać historyjki, oczywiście nieco ubarwione przez niego, jednak wtedy były ciekawsze. A zadawanie mu pytań o jego przeszłość i przygody było czymś co uwielbiał. Generalnie życzył sobie za coś takiego flaszkę rumu, jednak w tej chwili nie było czegoś takiego tutaj dostępnego to postanowił, że zrobi to w ramach polepszenia więzi towarzyskich między nimi.
- Mój statek... - Cofnął się do momentu, gdy pierwszy raz ujrzał swoją łajbę. - Pstrokata Kurtyzana, taką nosił nazwę. Tu pojawia się moje jak już wspomniałem nieprzeciętne zamiłowanie do kurew. - Zaśmiał się, na początku nazwa miała być nieco inna. Statek miał nosić imię jednej z dam do towarzystwa, z którą właśnie uprawiał "miłość", gdy posłaniec wkroczył do jego pokoju i dostarczył mu wieść, o tym, że statek został ukończony. Jednak szybko wybił sobie to z głowy, gdyż kurew było wiele, a "Pstrokata Kurtyzana" jest tylko jedna. - Ale nie to w sumie jest najważniejsze w historii. - Teraz cofnął się trochę bliżej pamięcią, bo jedynie dwa lata do tyłu. - Już dwa lata jestem bez załogi i statku. Zmierzaliśmy do Pentos. I podczas żeglugi natrafiliśmy na burzę. Straszny to był sztorm. Wszędzie ciemno, woda rozbijała się to o sterburtę, to o bakburtę. Nie byliśmy w stanie utrzymać równowagi. I jeszcze to podłe stworzenie. - Warknął ostatnie zdanie i spojrzał w stronę morza. - Tak, zaatakował nas kraken! Wielkie bydlę, kałamarnica. Dosłownie takie jak na herbie Greyjoyów. Byliśmy bez szans, ta bestia zmiażdżyła cały kadłub statku. Cała załoga zatonęła, albo zaginęła. Nie wiem co się z nimi dzieje. Nie sądzę jednak, żeby dali sobie radę. Mnie uratowano, jakiś towarowy statek płynący do Pentos zabrał mnie ze sobą. Byłem wycieńczony, byłem strzępem człowieka. - Spojrzał Celestine prosto w oczy, widać było, że to wspomnienie nie było trochę nadszarpnęło jego psychikę. - Od tamtej pory niczego już się nie boję. Jeżeli przeżyłem spotkanie z diabłem morskim, to już nic nie mnie nie zabije. - Ben zaśmiał się.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Sob Lip 06, 2013 11:04 am

MG
 
 

//Ostatni raz pisałem post bezpośrednio w edytorze forum. Nie zauważyłem ,że wywaliło mi internet w między czasie i całość poszła się przysłowiowo „jebać”.

Upał kolejny dzień nie pozwalał nawet na chwilę wytchnienia i tego dnia. Co prawda lekki wiatr powalał ulżyć ludziom, którzy postanowili spędzić ten dzień u ujścia czarnej wody do wąskiego morza a widok odpływających z Królewskiej przystani statków o purpurowych kadłubach i żaglach dawał nadzieję. Nadzieję, że są gdzieś na tym świecie miejsca, gdzie żar nie leje się strumieniami z nieba i można spędzić popołudnie wśród chłodnych murów jednej z licznych tawern w Braavos pijąc wino z kostkami lodu prosto z za muru i nie martwić się koszulą przylepiającą się od potu do barków i pleców. Takie właśnie myśli przychodziły na myśl ludziom obserwującym opuszczającą Westeros kompanię handlarzy winem z Essos.
Wiatr powiał z lądu i całą tą piękną, romantyczną wizję zburzył odór. Smród dobrze znany zarówno Celestine jak i Benowi. Odpychający, słodko-mdlący fetor rozkładających się ludzkich zwłok, który przyszedł nagle wraz z kolejnym powiewem dziennej bryzy. Chwilę później zaczęły towarzyszyć mu pogwizdywania i przyśpiewy oraz melodyczne postukiwania krowich dzwonków. Jak można było się domyślić na plażę wjechała najbardziej znienawidzona jak i najpotrzebniejsza z służb porządkowych stolicy. Królewscy czyściciele ulic. Cztery wozy, każdy zaprzężony w cztery woły i pełene wydzielających ten charakterystyczny zapach trupów. Powozili im mężczyźni odziani w płowo-szare szaty z kapturami i widłami w dłoniach. Korzystając z błogosławieństwa króla i w imię siedmiu zbierali, grabili i pozbywali się wszelkich oznak panującego na królewskich ziemiach głodu spowodowanego suszą. Zdawali się nie zwracać uwagi zarówno na mijanych przez siebie ludzi jak i na makabryczny ładunek, który przewozili. Grali w kości a kilku z nich popijało z skórzanych bukłaków wino. Za tym dziwnym rubasznie potwornym orszakiem maszerowały kolejne woły. Te ciągnęły po ziemi zbitą naprędce z próchniejących i nierówno ociosanych belek, barkę.
Widok ten w połączeniu z będącym już teraz całkowicie nieznośnym odorem, nawet najtwardszego człowieka przyprawiłby o skraje obrzydzenie. – Hensel! Rzuć no okiem ,czy czasem, które z tych trucheł jeszcze nie dycha. Nie chce żeby znów wrzeszczeli jak się zaczną hajcować. rzucił jeden z zbieraczy. Inny podniósł się z zydla i podpierając się widłami zaczął wspinać się w górę stosu półnagich na wpół rozkładających się wychudłych ciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Sob Lip 06, 2013 10:08 pm

Posty MG piszemy kursywą - Rhaena Targaryen


-Widać wystarczająco dużo, by wysnuć takie przypuszczenie. - - Odpowiedziała. -Albo to po prostu kobieca intuicja. - Dodała puszczając mu łobuzerskie oczko. Gdy odpowiadał na temat kurew i jej Zamtuza zachichotała. -Który mąż za nami nie przepada? Czym by był świat bez takich przyjemności? - Na to pytanie niestety nie znał odpowiedzi, nawet luksusowa kurtyzana z dalekiego, tajemniczego Asshai. -Przykro mi z powodu statku i załogi. Wiem co znaczy stracić sobie coś drogiego i wiem też, że to żadne pocieszenie. - westchnęła. -Mam jednak radę. Sama skwapliwie z niej korzystam odkąd osoba, która mi jej udzieliła, zginęła bo ją zignorowała. Nie ważne ile byś przeszedł i nie ważne co przeżył, nigdy nie lekceważ wroga. Niedoceniony przeciwnik jest najgroźniejszy. - Powiedziała poważnie, a w jej oczach błysnął jakiś podobny ból, gdy wspomniała przeszłość.
-Uhh... - jęknęła i przysłoniła usta i nos dłonią. Poczuła ich nim zobaczyła. -A uciekłam od tego smrodu. On jest wszędzie. - mruknęła, kiedy dostrzegła wozy. Chwyciła mocniej wodze swojego ogiera i zbliżyła się do zwierzęcia woląc wąchać jego niż trupy. -Chcą palić truchła na stosie, niedaleko drzew? Podczas suszy?- rzuciła pytanie w powietrze wiodąc wzrokiem za chłopkami.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Nie Lip 07, 2013 10:04 am

Widać Celestine miała jakąś przeszłość, którą odcisnęła jakieś piętno na niej. Cóż, każdy miał jakieś słabe chwile, ale jeżeli się je wykorzystywało, żeby stać się mocniejszym to coś takiego się przydawało.
Orkwood pokiwał głową na jej słowa, jednak pewna rzecz dosyć szybko odwróciła jego uwagę od Celestine.
- Co do... - Powiedział zdziwiony. Straszny odór wepchnął mu się do nosa. Ben skrzywił się mimo woli i spojrzał w stronę wozów ciągniętych przez olbrzymie woły. Orkwoodowi wydawało się, że widział i czuł już wszystko, jednak obserwując tę sytuację zauważył jak bardzo się mylił. Owszem znał zapach rozkładającego się człowieka, ale aż tylu w jednym miejscu. To było zdecydowanie za dużo jak na jego powonienie.
Zakrył twarz dłonią, starając się nie dopuścić, aby więcej tego smrodu wpadało mu do nozdrzy, było to niemożliwe tak do końca, ale chociaż troszeczkę chciał osłabić ten zapach.
- Chyba chcą wrzucić ciała na barkę i tak podpalić je dopiero, gdy wypłyną na zatokę. - Szepnął cicho przybliżając się do Celestine. Może jej pomysł co do przysunięcia się bliżej konia i wąchanie jego zapachów będzie lepszym pomysłem.
Ciekawiło go czy faktycznie zaczną je palić, ale tak właściwie to co mogą innego zrobić? No przecież nie zostawią tych ciał na tej plaży. Oby w sumie zrobili to jak najszybciej, gdyż zapach był naprawdę odrzucający.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Nie Lip 07, 2013 2:02 pm

MG
 
 


Przypuszczenia żeglarza były po części słuszne. Cały pochód zatrzymał się tuż przed linią wody. Zbieracze nieśpiesznie z uśmiechem na ustach zrzucać przy pomocy wideł, ciała na ziemię. Trwało to krótką chwilę, widać mieli już sporą wprawę, ułożyli część denatów obok siebie a jeden z nich zaczął konsekwentnie i metodycznie przeszukiwać kieszenie i inne zakamarki w których mogło się kryć coś cennego. Mimo iż smród już wcześniej wydawał się nie do zniesienia to gdy poruszono stos ciał, zapach stał się podwójnie intensywny, i jeszcze bardziej wżerający się w nozdrza.

Czyściciele Wciągnęli barkę do wody i zaczęli układać na niej chrust,  pracowali coraz szybciej. W końcu też byli ludźmi a odór i upał i im wdawało się we znaki. Przeszukani nieszczęśnicy zostali załadowani na łódź.

Na piasek zaczęła trafiać kolejna partia umarlaków. He? Ej no... To tu.. ona ,żyje chyba!? Rzucił do kompanów jeden z przerzucających ciała. Z wozu ściągnięto kobietę, była wychudła, brudna i półnaga. Bezwładnie osunęła się na ziemię. Żaden z nich nie próbował jej podtrzymać.










Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pon Lip 08, 2013 11:56 am

Przytaknęła na jego pomysł, zdawał się nieco bardziej prawdopodobny i nie tak szalony jak palenie stosów na brzegu, gdzie zaprószyć ogień dalej wcale nie byłoby trudno. Stała z nosem przy końskiej szyi musząc trzymać wodze porządnie, bo koń parskał niezadowolony z odczuwanego zapachu. -Nie wierzę. - mruknęła, widząc, że tam zaiste ktoś jeszcze dychał, a i że chłopi nic z tego sobie nie zrobili. Dla nich była trupem. -Głupcy. - warknęła i odeszła od konia zaciskając zęby. Celestine może nie była kobietą o wielkiej moralności i wielu cnotach, ale walki i śmierci naoglądała się w swoim życiu bardzo wiele, nie jeden stos pogrzebowy po walkach kampanii widziała i nie jednego przyjaciela tam pochowała. Ale umierający człek nigdy tam się nie powinien znaleźć, a jak już, to osoby za stos odpowiedzialne powinny mieć na tyle duże jaja by ofiarować biedakowi, biedaczce w tym przypadku, dar łaski. Wrzucenie jej w ogień to bestialstwo, za które sama była gotowa poderżnąć gardła tym skurwysynom. -Co zamierzacie z nią zrobić? - Zawołała doń podchodząc bliżej, ale jeszcze na tyle dobrze trzymając wodze nerwów by nie interweniować samej. -Ona jeszcze żyje. - Potwierdziła chłopkom przenosząc spojrzenie z półnagiej dziewczyny na facetów. Stała prosto jak struna z opuszczonymi wzdłuż ciała rękoma i dłońmi zaciśniętymi w pięści.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pon Lip 08, 2013 12:39 pm

Ben wciąż patrzył na królewskich czyścicieli, a może bandę zwyrodnialców. Jak zwał tak zwał. Jego podejrzenia okazały się trafne, ale okazało się coś jeszcze zadziwiającego.
Znaleziono kogoś, kto jeszcze żył. Podniósł brwi zastanawiając się co z tym zrobić, jednak Celestine nie pozostawiła mu wyboru. Ruszyła sama w stronę kobiety i tych spalaczy ciał. Ben oczywiście przestał się zastanawiać i momentalnie poszedł za kurtyzaną.
Gdy już stanęła on doszedł do momentu, gdy się z nią zrównał. Stali na tej samej wysokości i również się zatrzymał. Położył dłoń na swojej szabli. Ben już był zdecydowany, jeżeli choć spróbują zrobić coś tej kobiecie złego to przerąbie się przez nich, choćby miał za to zapłacić życiem. Ale oczywiście nie sądził, aby Ci wszyscy wieśniacy postawili mu się. A nawet jeżeli kilku by to zrobiło to po paru cięciach reszta by zmieniła zdanie i uciekliby gdzie pieprz rośnie. Nie byli to przecież jacyś odważni wojowie, a zwykli obywatele z widłami. Sam fakt, że nie zauważył żadnej broni oprócz wspomnianych wideł świadczył, że raczej nie chcieliby mieć do czynienia z prawie dwumetrowym Żelaznym.
- Niech nikt nie wyciąga żadnej broni, ani nie wykonuje gwałtownych ruchów. Bo możecie się pożegnać z łapami. - Powiedział omiatajac wszystkich mężczyzn wzrokiem po kolei. Wciąż miał dłoń na szabli i mógł ją wyciągnąć zza pasa w każdej chwili. Po tylu latach spędzonych na statku i szkoląc się w korzystaniu z tej broni był już przygotowany na takie sytuacje.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pon Lip 08, 2013 1:36 pm

MG
 
 


W Kiedy Celestine zadała zbieraczom pytanie, Ci odwrócili się, obrzucili ją złowrogimi spojrzeniami, których nie mogła dostrzec spod kapturów ponaciąganych na twarze ale po chwili stracili nią zainteresowanie i wrócili do szeptania między sobą. Do czasu.
Żeglarz zrównał kroku z kobietą i rzucił w ich kierunku swoje ostrzeżenia. Był pewny siebie i dumny, zdecydowanie aż na zbyt wierzył w siebie.

Ośmiu chłopa stanęło w szeregu, niektórzy pościągali z głów niezgrabne płócienne kaptury, inni opierali się o drzewce wideł powbijanych w piach. Nastała cisza, przerywana tylko pokrakiwaniem mew zlatujących się już powoli nad wozy. Ptak zwabił zapewne obrzydliwy smród i postanowiły sprawdzić czy nie dałoby się uszczknąć choć odrobiny nienadgniłego jeszcze mięsa dla siebie. Minęło kilka niezwykle długich sekund, pełnych zabójczego smrodu i napięcia nim jeden z czyścicieli przemówił. - Oć! Panieczko wylazło z zamek i śwat przyszło poznawać. Mówił z protekcjonalnym tonem a jego pomarszczona od słońca, prawie pomarańczowa, szczurza twarz wykrzywiła się w szyderczym grymasie. Splunął w kierunku kurtyzany. - I tak jest już martwa. Gdyby wielkie pany zamiast ruchać dziwki i przepijać nasze podatki ruszyły rzyci i zajęły się poddanymi, nie było by tu ani jej ani tych wszystkich zdechlaków! Dopowiedział inny, ośmielony zapewne słowami towarzysza. Grupa robiła się coraz bardziej niespokojna, zaczynali szemrać miedzy sobą i podśmiechiwać niebyt przyjemnie. Być może rozochociły ich słowa Bena a może mieli dość siedzenia w cuchnących, grubych kaftanach w pełnym słońcu by za marne pieniądze zbierać plony ignorancji możnowładców? Kto ich tam wiedział.










Ostatnio zmieniony przez Brynden Rivers dnia Pon Lip 08, 2013 11:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pon Lip 08, 2013 3:48 pm

Kobieta nie spojrzała na towarzysza, który zrównał się z nią. Piorunowała czarnymi oczami tą cholerną zgraję. Nie drgnęła gdy mówili, gdy poruszali się niespokojnie, ona pozostała niewzruszona. Nie prezentowała agresji, nie ostrzegała tych palantów, ale tak jak i jej towarzysz nie bała się ich, choć postępując wedle własnej rady nie ignorowała ich. Niedoceniony chłop może być groźny nawet z widłami do gnoju w rękach. Zignorowała splunięcie w jej stronę. Nie zabolały jej jego słowa. Nie miała zamku i żadna z niej dama, nie w jej mocy było decydować w polityce i sprawach miasta czy kraju już w ogóle. -Może gdyby pany ruszyła zady byłoby lepiej. Ale Pany zadów nie ruszają. - Odpowiedziała rozluźniając nieco szczękę. Podeszła do zrzuconej z wozu, umierającej kobiety. Przyklęknęła przy niej i obejrzała ją. Obraz nędzy i rozpaczy, kobieta wychudzona, prawdopodobnie chora, bez szans na ratunek, za to jej agonia mogła potrwać jeszcze godziny albo i dni, albo zakończyć się potworną śmiercią w płomieniach. -Spoczywaj w pokoju, bezimienna nieznajoma, Twój koszmar dobiegł końca. - Powiedziała w powszechnym, potem dodała dwa słowa w dziwnym języku Asshai, jedną ręką zamknęła delikatnie kobiecie oczy, a drugą, szybkim sprawnym ruchem, wyciągnęła sztylet zza paska i poderżnęła biedaczce gardło ofiarując jej szybką i czystą śmierć - dar łaski, na który kobieta samą agonią ostatnich godzin zasłużyła. -Teraz nie żyje. - Poprawiła chłopków wstając nad ciałem i ocierając krew z ostrza o nogawicę spodni.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Wto Lip 09, 2013 7:31 pm

Może i był trochę zbyt pewny siebie, ale nie można było powiedzieć, że nie docenia "przeciwników". Wprawdzie nawet zwykły chłop z przeciętnymi widłami, które nie są przeznaczone do walki, a bardziej do prac rolniczych, jest w stanie przebić lżejsze pancerze skórzane. Słyszał o pewnym jasnowłosym wojowniku, którego zwykły prosty chłop właśnie przedziurawił wspomnianymi widłami.
Także, on był świadomy, że każdy, nawet jeśli by walczyli pojedynczo to byłby go w stanie zabić, lub mocno uszkodzić. Absolutnie ich nie lekceważył, jednak trzeba było pamiętać, że był żeglarzem, a czasem nawet rabował statki, co czyni go piratem. A żeby przeżyć na morzu to trzeba znać odpowiednie sztuczki i jeżeli zauważyli w nim pirata to mogli się już spodziewać, że nie będzie walczyć czysto. Odrobina oszukaństwa, połączona z dobrym refleksem i sporą siłą, gdyby to wszystko odpowiednio wykorzystać to czyniło całkiem niezłe efekty w czasie walki. A tymi słowami można było opisać jego styl walki.
Ben zaczął delikatnie pukać palcem w swoją broń, może, aby odrobinę sprowokować mężczyzn, albo po prostu dać do zrozumienia, że powinni się oddalić. Jednak Orkwood był prawie pewien, że chociaż jeden z nich zaatakuje. Nie uważał, że wszyscy zaatakują. Może, gdyby ich było więcej, to by tak zrobili, albo, gdyby byli wojownikami to też występowała taka możliwość. Ale wiedział też, że jeśli taki napastnik zaatakuje go biegnąc po piasku to może wpakować się w niego z impetem, a gdyby tak zupełnie przypadkiem wystawił swoją szablę to może się niespodziewanie nadziać szyją na ostrze. Bieganie po piasku było niebezpieczne. Ben wiedział, że wyciagnięcie broni to jest tylko kwestia ułamka sekundy. Był przygotowany na każdego z nich.
To co zrobiła Celestine odrobinę go zdziwiło, jednak nie dał tego po sobie poznać. Sam nigdy nie robił takich rzeczy. Nie zdarzyło mu się nigdy skrócić czyjeś męki. Zabijał albo w walce, albo wymierzając karę śmierci. Nigdy z łaski. Dziwna sytuacja.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Sro Lip 10, 2013 3:03 pm

MG
 
 
.:
 


Szczurowaty jegomość najwyraźniej zaczynał tracić cierpliwość. Machnął jakby od niechcenia ręką w stronę Celestine i dodał.- Zabrać ją stąd! Najbardziej postawny z pośród zbieraczy podszedł do kobiety, chwycił ją w pasie i z niebywałą łatwością postawił na nogi. - Poszła stąd. Po czym klepnął ją w pośladki. Pozostali zaczęli się rozchodzić do swoich zajęć. Tylko dwójka z nich została na miejscu nadal wpatrując się w Bena stojącego przed nimi. W końcu jeden, z gęstymi, krzaczastymi brwiami, od którymi nie można było oderwać wzroku powiedział. - Zabierz rycerzyku tą swoja kurwe, bo mamy robotę. Po czym wyrwał swoje widły z piachu i odwrócił się w kierunku świeżego trupa. Gwizdnął i wyglądający na lekko opóźnionego w rozwoju rudzielec podbiegł do niego. - Na trzy. Raz... dwa... trzy! W tym samym momencie wbili swoje widły w ciało kobiety, Strumienie, czerwonej gęstej posoki, pociekły na piasek, gdy mechanicznym ruchem rozbujali, naszpikowane kolcami ciało w kierunku barki. - Dwaj. W jednym momencie, wyciągnęli widły i martwa kobieta poleciała w stronę stojącej nieopodal barki. Nie trafili, ciało wpadło do środka ale głowa z poderżniętym przez kurtyzanę gardłem uderzyła z całym impetem o krawędź łodzi. Słychać było głuche uderzenie truchła o deski a potem chlapnięcie, oderwana głowa wpadła do wody. - hy, he, hy hu.. Zaczął podśmiechiwać  się rudy półgłówek.










Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Czw Lip 11, 2013 7:30 pm

W głębokim poważaniu ich miała! Co za bydlęta! Zero poszanowania dla innego człowieka, dlaczego ludzie potrafili być tacy zwierzęcy! Zwierzęta potrafiły być bardziej ludzkie o takich pomiotów! I to ją ze wzgardą kurwą nazywano! Nim wstała jeden z chłopków podszedł do niej, i chwycił. Przez uderzenie serca miała chęć wbić mu trzymany w ręku sztylet u podstawy szyi, śmierć gwarantowana, nikt na to nic by nie poradził... powstrzymała się jednak i pozwoliła odstawić się na bok, tym bardziej, że koleś zrobił to z taką łatwością, jakby niósł suchy patyk. Zignorowała wzmiankę o rycerzyku i kurwie i patrzyła w milczeniu na ich ruchy. Dłoń zacisnęła mocniej na rękojeści broni. -Powiedz mi "rycerzyku" czy w waszym kraju, każdy chłopek to bezmózgi pajac, czy nie ma tu poszanowania dla życia, śmierci i ciała ludzkiego? W Asshai takie pomioty oddajemy dzikiemu zwierzowi na pożarcie, bo na nic innego się nie dają jak na karmę. - Powiedziała głośno. Nie chciała atakować, ale jej słowa... tak, część jej chciała ich sprowokować, chciała by sami dali jej pretekst. wiedziała, że kultura i prawo różnią się od tego jakie poznała w swoich podróżach, ale jeśli oni zaatakują, będzie miała prawo ich wypatroszyć!
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Czw Lip 11, 2013 7:57 pm

Benowi zdecydowanie nie podobało się to, w jaki sposób mężczyźni zareagowali na gest Celestine. Ta butność, ten brak poszanowania dla ciała zmarłej dziewczyny. Jednakże cieszył się, że kobieta nie zareagowała gwałtownie. Gdyby zaatakowała któregoś z nich i nie zdołałaby go zabić to miałby ciężki orzech do zgryzienia jak do niego dobiec na tyle szybko, by wbić mu miecz w którąkolwiek część ciała. Zapewne udałoby mu się to, ale nie mógłby obiecać, że coś by się przedtem Celestine nie stało.
- Pierwszy raz widzę coś takiego i zdumiewa mnie to jak ten motłoch się zachowuje. - Ben powiedział normalnym głosem nie dbał czy usłyszą czy nie. Nie zależało mu na tym. Nie mógł jednak oczywiście zostawić tak tej sprawy. Pogardliwy stosunek do martwego ciała, brak szacunku do drugiego człowieka, no i jeszcze obraza Celestine. Nie był zdecydowanie rycerzykiem, który bronił dam i był wzorem cnót, ale na pewno nie był degeneratem.
Mężczyzna postanowił nie próżnować, był całkiem blisko rudowłosego młodzieńca stojącego najbliżej ze wszystkich. Wyciągnął niczym błyskawica swoją niezawodną szablę i zadał cięcie poprzeczne na wysokości ucha młodzieńca, zrobił to tak szybko, że młody nie miał praktycznie szans na uniknięcie tego ciosu.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Czw Lip 11, 2013 8:25 pm

MG


Rudzielec nie miał najmniejszych szans na uniknięcie ciosu. Nawet gdyby miał to zapewne jego lotność myśli nie pozwoliła by na reakcję we właściwym czasie. Szabla Wcięła się w ciało tuż nad uchem, ześlizgując się po kości odcięła spory płat skóry, przecięła mięśnie szyjne i swoją morderczą trasę skończyła zatrzymując się na mostku chłopaka. Ben odruchowo wyszarpał broń z ciała a to opadło na ziemię. -Aaaaaa! Rozległ się krzyk tego z krzaczastymi brwiami. Wypuścił widły i odskoczył w tył. Przerażony widokiem krwi wylewającej się z przeciętej tętnicy. Powalony chłopak nadal żył, słychać było jego charczenie, gdy niedotleniony mózg zmuszał ciało do oddychania. Biedak dławił się własna posoką.

Niemal natychmiast zareagowali pozostali chłopi. Ten największy stojący obok Celestine, Rzucił się na nią, chwytając za prawe ramie i starając przyciągnąć do siebie. Nie miała za dużo czasu na reakcję, musiała działać natychmiast. Dwaj z nich, Ci będący najdalej od całego zajścia, przy ostatnim wozie, wyglądali na całkowicie przerażonych. Widać było ,że chcieli  uciekać jak najdalej, ale solidarność z poszkodowanym sprawiała ,że dreptali w miejscu i kurczowo ściskali swój prowizoryczny oręż. Inaczej sprawa miała się z pozostałą czwórką, Na Bena zaszarżował mężczyzna o szczurzej twarzy, swoje widły trzymał obiema rękami, wysuwając je do przodu i celując w jego tors. Pozostali biegli za nim, oddaleni o kilkanaście kroków.


.:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 12, 2013 12:31 am

Och jej towarzysz okazał mniej samodyscypliny niż ona. Odpowiedział jej z równą pogardą w głosie do niej, po czym ciął półgłówka. Nie zabił i Celestine musiała przyznać, że poczuła niepohamowaną satysfakcję słysząc jak młodzik charczy w agonii. Reszta zareagowała w następnej chwili, część rzuciła się na pirata, część dała dyla, a ten wielki, który chwil kilka przestawił ją rzucił się do niej. No tak największy atakuje kobietę, to się nazywa odwaga. Poczuła rozbawienie, zapewne chciał ją pochwycić i zrobić z niej tarczę i gwarancję posłuszeństwa pirata... idiota. Trafił na złą kobietę. Reakcja Celestine była natychmiastowa. Kobieta nie była tylko kurtyzaną, była assassinką z Asshai, łapiąc ją za ramię, mężczyzna podpisał na siebie wyrok śmierci. On chciał pochwycić ją i przyciągnąć, oj wyszło mu to nazbyt dobrze, Celestine nie oponowała. Gdy zacisnął dłoń na jej ramieniu, wpadła na niego, wcale nie musiał jej specjalnie pociągać. Wcześniej wypuściła z dłoni sztylet, był jej tu zbędny. Tuż przed uderzeniem dłońmi o korpus wielkiego zrobiła charakterystyczny ruch nimi. Odciągnęła je do tyłu przy jednoczesnym szybkim i krótkim pchnięciu przedramion w przód. Opracowany gest zwalniający ukryte z karwaszach ostrza. Gdy więc oprał się dłońmi o jego pierś, ostrza zatopiły się weń głęboko i niepostrzeżenie dla nikogo. Były jednak na tyle małe by nie zabić tego głupiego chuja od razu, wciąż mógł przetrącić jej kark uderzeniem, nie ryzykowała. Wykonała serię, krótkich i zabójczo szybkich uderzeń na przemian dłońmi w jego pierś i brzuch robiąc mu z ciała sito, a gdy wreszcie postanowi paść do tyłu, schowa ostrza, krótkim gestem poderwania ramion w górę. Potem rozejrzy się, by zorientować w sytuacji i podniesie upuszczony sztylet.
Jeśli wielki okaże się bardziej rozgarnięty niż wygląda i nie pozwoli do siebie dopaść, wysunie ostrze w tej ręce, za którą jej nie trzyma i zamaszystym cięciem rozpłata mu gardziel.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 12, 2013 10:11 am

Ben wiedział, że może postąpił trochę pochopnie, lecz kimże był, gdyby pozwolił obrażać kobietę? No na pewno nie sobą. Miał do kobiet olbrzymi szacunek, nie wiedział czy Celestine potrafiła się sama bronić, miał nadzieję, że tak, bo na pewno któryś z nich zaczął do niej biec, albo już ją dopadł. Mógłby wprawdzie zaatakować tego, który nazwał ją kurwą, albo tego drugiego, który klepnął ją w pośladki, ale młodzieniec zdecydowanie stał najbliżej i dzięki niemu mógł spróbować zwrócić swoją uwagę reszty mężczyzn.
Gdy wyrwał szablę z głowy chłopaka, trysnęła na niego krew. O tak, już poczuł posokę w powietrzu i na swoim ramieniu. Teraz może być już tylko lepiej. Orkwood wiedział, że zaraz rzuci się na niego kilku lub tylko jeden. A pierwszy był on, mężczyzna o szczurzej twarzy. Ben poczuł się niczym prawdziwy drapieżnik i stanął pewniej na nogach, on miał przewagę nad tym, który właśnie na niego biegł. Wiedział, że potrafi to skontrować. Zaatakował szablą w taki sposób, aby ostrze znalazło się między i z ogromną siłą napędzaną adrenaliną szarpnął mieczem starając się wyrwać grabie z rąk szczurowatego. Nie ma czasu na pomyłki, z racji tego, że wszystko działo się w bardzo krótkim czasie. Wiedział, że jak wytrąci mu broń to pierwszą rzeczą jaką zrobi to wbije mu ostrze prosto w brzuch, aby za chwilę wyrwać je szybkim ruchem i przygotować się na nadbiegnięcie następnych. Gdy już pojawi się kolejny z napastników to kopnie go w kolano, aby tamten przewrócił się i nadział na własną broń, a potem szybko cofnie się do tyłu przyjmując pozycję obronną podczas gdy zaatakuje następny.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 12, 2013 2:55 pm

bum.:
 

MG


Celestine Poczułaś szarpnięcie, wyjątkowo brutalne. Nie spostrzegłaś nawet jak olbrzym podrywa Cię z ziemi. Udało Ci się wysunąć jeden z noży, ten ukryty przy lewej dłoni. Z niebywałą bliską wręcz orgazmowi satysfakcją wbiłaś ostrze tuż miedzy jego żebrami. Stal weszła w ciepłe ciało bez najmniejszego problemu, jednak było zbyt krótkie by dosięgnąć ważnych organów. Reakcja mężczyzny była natychmiastowa. puścił ramię kobiety i zdzielił ją pięścią w twarz. Celestine odleciała spory kawałek i uderzyła o piach, który zamortyzował całe szczęście upadek. Czuła na twarzy wibrujący ból oraz ciepło krwi wypływającej z jej nosa. Brutal, stał przez sekundę lustrując swoim niezbyt przebiegłym spojrzeniem dziurę we własnym ciele. Z jego ust rozległ się ryk, nieludzki, zwierzęcy, pełen pierwotnej agresji. Runął na kurtyzanę z całym impetem, nie miała czasu by się podnieść, bądź przeturlać w inne miejsce. Mogła jedynie przygotować się spadający na nią ciężar.

Ben Żeglarz nie był w lepszym położeniu. Gdy tylko jego szabla zetknęła się z prowizoryczną włócznią szczurowatego zbieracza, ten wbił swoje widły w ziemię, klinując broń Orkwooda, między piaskiem a żelazem, mógłby ją wyrwać, bez większych problemów ale chłop, bez pardony zderzył się z nim. Był drobniejszej postury od żelaznego i zapewne nie dorównywał mu umiejętnościami ale ślepa furia, która pałała z jego oczu, natchnęła go niebywałą odwagą. Ty chuju!. Rzucił, nie bardzo wiedział co ma robić więc wolną ręką chwycił Bena za twarz i zaczął ciągnąć w lewo. Miał chłodne kościste palce, i długie paznokcie, które zostawiły na twarzy mężczyzny zadrapania.

Harmider, który rozpętał się na plaży i ryk największego z chłopów, przeraził woły stojące do tej pory w ciszy i skubiące nieliczne źdźbła traw sterczące z piasku. Zaczęły strachliwie porykiwać i rzuciły się do ucieczki, rozsypując na lewo i prawo swój ładunek. Krzaczastobrewy mężczyzna leżący na ziemi, zaczął szlochać i zacisnąwszy dłonie wokół głowy, zwinął się w kłębek. Stojący w oddaleniu maruderzy, nadal nie wiedzący czy mają włączyć się do walki zaczęli obrzucać się nerwowymi spojrzeniami, a Ci, którzy biegli do tej pory za wygadanym chudzielcem o gryzoniowatej twarzy zatrzymali się w obawie ,iż atakując mogą niechcący zabić kompana.
Plaża wyglądał, tak jakby od kilku godzin toczył się tu zażarty bój, wszędzie leżały trupy, jednak przez buzującą w żyłach krew smród nagle przestał tak doskwierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   Pią Lip 12, 2013 3:39 pm

Wbiła jedno z ukrytych ostrzy w tors mężczyzny, nie zdążyła zrobić nic więcej, odpowiedział natychmiast i zdzielił ja w twarz powalając na ziemię. Nie dość, że chłop był morderczo silny to i szybkości odmówić mu nie można było. Celestone nie lubiła bezpośrednich starć, była lepszym skrytobójcą niż wojownikiem, a do tego teraz miała za broń tylko swoje ostrza w karwaszach, gdyby miała przy sobie miecz mogłoby tu wyglądać inaczej. Niemniej trzeba było reagować na to co się działo, z tym co miało się do dyspozycji. Kobieta po ciosie upadł na pasek ze stęknięciem. Poczuła ciepło spływające z góry na usta, rozbił jej nos! Nie słyszała chrupnięcia, więc raczej złamany nie był, ale i tak toczyła się zeń jucha... oj niedobrze Zdążył odwrócić się by frontem być do napastnika, gdy ten z dzikim okrzykiem ponownie się na nią rzucił. Co za zwierz! Nie było mowie o uniku na lekkim piasku, grunt nie zapewniał dostatecznej podpory, musiała przyjąć atak. Jedyną szans było wykorzystanie impetu napastnika na własną korzyść. Dlatego też wysunie ponownie ostrza z karwaszy i postara się nabić na nie mężczyznę jak świnię na rożen, tym razem daruje sobie jednak jego ogromną klatę, obawiając się, że jednym atakiem znowu nie zrani go na tyle by zyskać przewagę, mierzyła więc w krtań i szyję. Tam ostrza zrobią największe spustoszenie. Oczywiście liczyła się, że przewagą zasięgu ramion, jaką miał facet, stawiała więc na technikę i precyzję, której jej nie brakowało, a której za grosz nie posiadał rozwścieczony wielkolud.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Czarna Zatoka   

Powrót do góry Go down
 

Czarna Zatoka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Czarna krew
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Podręcznik do Zaklęć Podstawowych
» Łąka Marihuany

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony-