a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Przydrożna karczma



 

 Przydrożna karczma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Przydrożna karczma   Wto Paź 22, 2013 10:21 am

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Wto Paź 22, 2013 2:16 pm

Karczmarz stał przed swym przybytkiem, oczekując spodziewanych gości. Ludkowie odwiedzający jego przybytek donieśli mu, że zbliża się duża grupa pod sztandarami Doliny i Winterfell. Bystry właściciel od razu zorientował się, że albo sporo na tym zarobi albo bardzo dużo straci. Jako że nie należał do ludzi strachliwych, wyszedł przed budynek, gotów osobiście powitać niecodziennych gości. Na jego pulchnej twarzy malował się wyraz niepokoju, gdy dojrzał zbliżającą się kompanię. Na Siedmiu, ilu jeźdźców. Jakie pyszne wierzchowce i powiewające na wietrze sztandary!
- Walder, pędź przygotować stajnie - rzucił podenerwowanym głosem do chłopca stajennego - byle chyżo! Nie znam ja ci się na herbach ale toć to Orzeł Arrynów z Doliny i Wilkor Starków z Winterfell. Ludzie gadali, że z wojny jadą. Bogowie dadzą, nasycili już się krwi. Mówią, że lord z Doliny bardzo skory do bitki, ale dba o ludków. Oj, bogowie, to ten olbrzym musi być. Patrzajta, na jakim konisku wielkim jedzie. Nie srać po portkach, beczki z piwem wytoczyć, chyżo! A któż po jego prawicy? Panienka jakaś nadobna, ale w stroju panicza. Ach, gładkie lico. Grzeszne myśli, grzeszne.

Podróżowali już od wielu dni, nie uświadczywszy karczmy. Lady Nihil Stark, Reinmar Arryn Namiestnik Wschodu oraz bez mała setka ich ludzi. Choć okolica dawno już zapomniała o zbrojnych konfliktach, to wciąż można było napotkać w całym Westeros grupy rzezimieszków.
Tego dnia, kompani dopisało szczęście.
- Wreszcie, będzie można zażyć większej wygody - powiedział Reinmar do Nihil, gdy zbliżali się do karczmy. - Mam nadzieję, że podróż jeszcze Ci się nie sprzykrzyła.
Przez ostatnie dni przyzwyczaił się do obecności Nihil u swego boku. Ba, nawet sam nawiązywał konwersację, przecząc powszechnej opinii jakoby był nieznośnym i niereformowalnym mrukiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Wto Paź 22, 2013 3:50 pm

Dzielnie znosiła całą podróż. Z uśmiechem, który wcale nie był sztucznie przyklejony do jej ust, codziennie witała Reinmara. Przy jego boku, w czasie rozmowy, jakoś szybciej upływał Nihil czas w siodle. Nie miała wiele godzin na sen, aczkolwiek nie przeszkadzało jej to. I tak spała niespokojnie, budziła się, leżąc już bezczynnie do rana i nie mogąc znowu zasnąć. Śniła i tak o biegu. Pędziła gdzieś, nie mogąc określić dokąd, w lesie, zaszczuta bądź goniona, z gracją zwierzęcia i widząc jego oczyma, starała się trafić do celu. Na szczęście zapominała o tych dziwacznych snach szybko. Dziś miała jeszcze lepszy humor, a perspektywa spędzenia chociaż jednego wieczoru w przybytku tylko potęgował jej optymizm.
- Szczerze powiedziawszy w moich wyobrażeniach była o wiele, wiele gorsza.
Odparła, popędzając konia, aby pokonał szybciej ten ostatni, dzielący ją od gospody odcinek. Jakoś tak przyzwyczaiła się do tego, że ma zawsze gdzieś blisko siebie Reinmara, do którego może się odezwać.
- Jak blisko jesteśmy od Riverrun?
W duchu odetchnęła z ulgą, kiedy tylko zajechali na przydrożne włości karczmarza. Nihil poczekała, aż ceregielą stanie się zadość i dopiero, z drobną pomocą, w końcu stanęła na własnych nogach. Dla pewności, iż nie zostanie zachwiana jej równowaga, przytrzymała się rękom ramienia Reinmara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Sro Paź 23, 2013 9:06 pm

Jedną z wielu zalet pochodzenia z dobrego rodu, jest to, że karczmarze witając Cię niczym swego pana i zbawcę. Twoje wierzchowce prowadzą do stajni, a Ciebie samego do przytulnej izby. Sadzają na najlepszych krzesłach przy stołach zastawionych trunkami i jadłem. Oferują nocleg w najwygodniejszych pokojach. Ach, żyć, nie umierać!

Nie miał nic przeciwko temu, że Nihil wsparła się na jego ramieniu, o nie. Wbrew samemu sobie, z dnia na dzień czuł jak budzi się w nim dzikie pożądanie. Nie wiedział jak to możliwe, że ta drobna dziewczyna tak bardzo opanowała jego myśli. Choć jej delikatność, uśmiech i maniery sprawiały mu przyjemność, to przede wszystkim chciał zedrzeć z niej odzienie, dotknąć niewielkich piersi i ud. Całe szczęście, że byli w drodze i nie miał wiele czasu na nieczyste myśli.
- Riverrun zostawiliśmy już za plecami - odpowiedział na pytanie, wchodząc z Nihil do karczmy. Zasiedli na miejscach wskazanych przez gospodarza, który zaraz też zaserwował zimne piwo, wino i ciepłą strawę.


Zaciąłem się w pisaniu, musisz przejąć inicjatywę xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Sro Paź 23, 2013 9:42 pm

- Dziękuje.
Odparła, nie siląc się na więcej słów, po czym na palcach odwróciła się w stronę karczmarza, nie chcąc nadużywać ramienia Arryna. Na wylewne powitania prostego człowieka oraz kłaniania się w pas, odpowiedziała uroczym uśmiechem. Nie poczuwała się jeszcze do roli wielkiej pani, nie chciała jednak sprawić zawodu gospodarzowi, który przecież musiał nadwyrężyć swoje siły, aby ugościć przedstawicieli dwóch wielkich rodów. Obejrzała się na Reinmara, który wszak czynił honory i dołączyła do niego w drodze do środka, słuchając wywodów karczmarza, który bardzo dobrze wczuwał się w swoją rolę.

Nihil odetchnęła. Nie doceniała wygody pewnego, stałego podłoża pod nogami dopóki nie zeszła z siodła po kilkudniowej podróży. Miała ochotę zanurzyć się w bali wypełnionej wodą, aczkolwiek z tymi planami będzie musiała jeszcze poczekać. Zajęła miejsce obok Namiestnika Wschodu. Karczmarz od razu doskoczył z dzbanem miodu piwnego, takiego lepszego, który trzymał w piwnicach na specjalne okazje. Poproszono o chwilę cierpliwości, a zaraz zostanie wydana ciepła wieczerza. Korzystając z okazji, Nihil pochyliła się w stronę Reinmara. W dłoni kołysała kufel z jakimś słabym, ciemnym winem.
- Bardzo jesteś zmęczony, mój Panie? Taktownie będzie namówić Cię na towarzyszenie po posiłku? Duszno tutaj. Nie pogardziłabym świeżym powietrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Sro Paź 23, 2013 10:06 pm

Zimne piwo było tym, czego było mu potrzeba po kolejnym dniu w siodle. Zimne piwo i pieczyste. Poczuł jak bardzo jest głodny dopiero, gdy postawiono przed nimi półmiski z parującym mięsiwem o mocnym ziołowym zapachu. Do tego znalazły się talerze z pieczonymi rybami, kawałkami sera wielkimi bochnami chleba. Arryn zajął się strawą, jadł dużo, ale bynajmniej nie łapczywie. Długimi latami wbijano mu do głowy odpowiednie maniery. Nie zamierzał o nich zapominać, tym bardziej, że często okazywały się równie przydatne co odpowiedni miecz. Co jakiś czas sięgał po kufel z zimnym ale, które popijał niewielkimi łykami.
W izbie zrobiło się gwarno. Żołnierze zmęczeni jazdą rozprawiali głośno na różne tematy, zajadając się pyszną i niecodzienną wieczerzą. Gospodarz zaś rad był, widząc, że nie zanosi się na kłopoty, a wręcz przeciwnie - niezły zarobek.
Reinmar skinął głową Nihil.
- Sama przyjemność, moja pani - odparł z charakterystycznym uśmiechem, wstając i oferując jej ramię. Ach, cóż za piękne obyczaje, mości Reinmarze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Czw Paź 24, 2013 12:09 am

Należałoby pochwalić tutejsze kucharki, które nie tylko zadbało o smaczne jadło, ale i sam sposób podania. Nihil zawsze zwracała uwagę na szczegóły, drobiazgi, które wydawałyby się nieistotne. Siedząc w pomieszczeniu, mogła swobodnie rozejrzeć się po twarzach tych wojskowych, którzy towarzyszyli Reinmarowi tutaj, na wieczerzy. Może i nie miała pamięci do nazwisk, jednakże lico rozpoznałaby zawsze. Zdecydowała się na kawałek pieczonej ryby, właściwie milcząc podczas całego posiłku. To był czas obserwacji, nie rozmów. Szczerze zdziwiło ją to, że Namiestnik Wschodu w pewnym momencie wstał, zaoferował jej ramię. Tak od razu? Była pewna, że zechce dłużej odpocząć. Odłożyła pośpiesznie kielich i z gracją dźwignęła się z miejsca. Drobna dłoń Nihil znalazła się na barczystym ramieniu mężczyzny.
- Myślisz, że widać już o tej porze gwiazdy.... mój Panie?
patrzyli się na nich. Czuła te ciekawskie zerknięcia, prawie że słyszała również szepty na ich temat. udając, iż jest nieświadoma otoczenia, zachowała do końca etykietę, pozwalając się mężczyźnie wyprowadzić z karczmy i dziękując gospodarzowi za towarzystwo do drzwi. Rozczesała włosy wolną ręką jak tylko poczuła pierwsze, orzeźwiające podmuchy wiatru. Szła leniwie obok Reinmara, skupiając swoją uwagę na nim.
- To był długi dzień. Wyruszamy skoro świt? Myślisz... Myślisz, że zostaniesz na dłużej po naszym ślubie w jednym miejscu czy już wiesz, że goni Cię kolejna wojna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Czw Paź 24, 2013 8:21 am

Ludzie Arryna oczywiście wiedzieli już, że Nihil Stark jest obiecaną mu narzeczoną, a wkrótce winni będą zwracać się do niej Lady Arryn. Inną sprawą było to, że przyjmowali zakłady czy ich dowódca faktycznie zgodzi się na ślub. Póki co, wyglądało na to, że Reinmarowi podczas którejś z potyczek ktoś konkretnie przyłożył w czerep. Wędrowali do Winterfell, co było niezaprzeczalnym dowodem na to, że do ślubu dojdzie na ziemiach Starków, a co więcej, ich dowódca zdawał się czerpać przyjemność z towarzystwa Nihil. Zaoferował jej ramię? Tego jeszcze nie widzieli...
- Myślę, że tak - odpowiedział Arryn. Krótko jak zazwyczaj.

Lato w Dorzeczu miało to do siebie, że po długich gorących dniach nadchodziły przyjemne, orzeźwiająco rześkie wieczory. Choć słońce schowało się już za horyzontem, to nocne niebo było usłane tysiącem gwiazd i bladym okręgiem księżyca, który, odbijając światło, sprawiał, że noc była na tyle jasna, by móc bez przeszkód spacerować.
- Myślę, że nazajutrz ruszymy później niż zwykle - zadecydował Reinmar. - Kilka godzin wywczasu nikomu nie zawadzi.
Po ich ślubie...
- Chciałbym zostać. Trochę odpocząć - odpowiedział zgodnie z prawdą po długiej chwili milczenia. Nie, nie zamierzał odpoczywać od miecza... Tego jednak mógł używać w niewielkich wypadach na grupy rzezimieszków. Chciał odpocząć od polityki, od wielkich rodów, od króla i stolicy. Sam nawet nie zauważył jak w ciągu ostatnich miesięcy stał się jedną z najważniejszych figur na politycznej szachownicy Westeros. Na bogów, był Mistrzem Prawa, członkiem Małej Rady! Brał bezpośredni udział w każdym z ostatnich konfliktów, czynnie wpływając na wygląd obecnych granic prowincji. Czyżby...? Nie, to niemożliwe, by polityka nim zawładnęła. Nie.
- Lecz... Z Południa dochodzą dziwne wiadomości. Westeros zmieniło się w ciągu rządów nowego króla. Wszystko się zmienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Czw Paź 24, 2013 3:37 pm

Bogowie! Jeszcze trochę, jeszcze tylko Reinmar zacznie się uśmiechać na jej widok, a zaczną uważać ją za jakąś wiedźmę, która rzuciła na ich dowódcę i Pana jakiś urok, po czym owinęła go sobie wokół palca. Było jasno, ale i tak, dla pewności, trzymała się bliżej Reinmara. Raz, że lubiła jego towarzystwo, a dwa, że roztaczał dookoła siebie przyjemne poczucie bezpieczeństwa. Jakże mogłaby się czuć zagrożona w takich wielkich ramionach?
- Masz rację. Konie odpoczną, później chętniej będą pędzić. Jeszcze nie wiesz co z Twoim rodzeństwem?
Od początku wiedziała, jak wiele zaczął Lord Arryn znaczyć w Westeros. Namiestnik Wschodu, z czasem członek Małej Rady oraz Mistrz Prawa. Pan Ojciec zawsze rozbawiony powtarzał, że ona, taka malutka osóbka, będzie stanowić idealny kontrast do tak wielkiego człeka, z równie wielkimi możliwościami, a także nieco złagodzi jego wizerunek. Na szczęście nie okazał się zgorzkniałą personą. Spojrzała w jego stronę.
- Nie myśl sobie, że tak szybko Cię tam puszcze.
Zagroziła zadziornie. Na szczęście nie musiała pilnować się na każdym kroku, mogła swobodnie wypowiadać się i po prostu być sobą. Nihil przystanęła, zostawiając karczmę za sobą. Wiatr przyjemnie targał jej loki.
- Chciałabym... Chciałabym wyjaśnić sobie jedną rzecz, jeszcze przed ślubem. Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi za złe, jeśli ograniczę do minimum całe uczestnictwo w dworskim życiu. Nie znoszę długich, wystawnych przyjęć. Męczą mnie salony, ta cała sztywna etykieta. Nie chciałabym być Lady Arryn uwiązaną do tego, aby bywać codziennie i cały swój dzień ustawiać pod dworskie życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Czw Paź 24, 2013 9:23 pm

Szli powoli, zostawiając karczmę po swej lewej stronie. Gwar dochodzący z budynku powoli cichł. Reinmar nie obawiał się oddalić od miejsca postoju, jako że wcześniej zapobiegliwie wystawił odpowiednie straże. Poza tym, byli w bezpiecznej krainie. Dorzecze zdawało się zapomnieć o jakimkolwiek konflikcie, który bardziej dotknął kiesę rodu Tullych niż mieszkańców tych żyznych ziem. Prostych zaś ludzi niewiele obchodziło to, czy ich panami będą Tully z Riverrun czy też Arrynowie z Doliny. Grunt, by mogli uprawiać ziemię, nie musieli płacić zbyt wysokich podatków i mieli pod dostatkiem najpodlejszego choćby piwa. No i ostatecznie, Reinmar miał przy sobie miecz...
- Nie wiem - odrzekł zgodnie z prawdą. - To byłby naprawdę szczęśliwy zbieg okoliczności, gdybyśmy mogli spotkać moje rodzeństwo. Nie liczę na to, że ruszą w stronę Winterfell. Jesteśmy w ciągłym ruchu, więc nie łatwo się teraz porozumieć.
Wiele czasu upłynęło odkąd widział swoją rodzinę, która wcale nie była taka mała. Choć ludzie o wielkich rozumach zapewne opisaliby Reinmara jako socjopatę, do którego nie dociera zbyt wiele uczuć (jeśli jakiekolwiek!), to czuł więź ze swymi najbliższymi krewnymi.
Spojrzał zdziwiony na Nihil. Przez chwilę w jego spojrzeniu można było wyczytać wyraźne zapewne Cię zapytam o zdanie, kruszyno, później jednak jego twarz wykrzywiła się grymasie wilczego uśmiechu.
- Od początku odgrażasz się, że dotrzymasz mi kroku, zabiorę Cię więc ze sobą.
Również przystanął.
- O nic się nie obawiaj - odrzekł krótko, patrząc jak wiatr porusza ciemne włosy Nihil. - Opowiedz mi jak się sprawy mają w Wintefell.
Starkowie od zawsze byli w pewien sposób odcięci od reszty Królestwa. Ostatnimi czasy jednak było o nich nadzwyczajnie cicho... Biorąc pod uwagę ostatnie konflikty w Westeros, ród, który nie poparł żadnej ze stron budził zainteresowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Czw Paź 24, 2013 11:10 pm

Nie tylko Reinmar miał przy sobie miecz. Wprawdzie Nihil chowała przy swoich boku sztylet, ale ostrze to ostrze. Dałaby radę obronić się, albo zapewnić sobie czas na reakcje strażników. Zresztą. Szczerze wątpiła, aby czekało ich tutaj jakieś zagrożenie. Co najwyżej nagłe oberwanie chmury. Przytaknęła na słowa Reinmara.
- Rozumiem. Po prostu jestem ciekawa jacy oni są. Ale całe życie przed nami, w końcu nie będą mogli przed nami uciekać wiecznie.
Nihil dopisywał humor, nie było po niej widać żadnego zmęczenia. Orzeźwiło ją to, iż dzisiejszy wieczór nie musiała spędzać znów w siodle. Z włosami tańczącymi na wietrze nawet nie zamierzała rywalizować. Przywykła już do ich artystycznego nieładu. Kiedy tak stała przed mężczyzną, zadarła nieco podbródek. Była już coraz lepsza w odczytywaniu niekiedy kamiennej miny Reinmara, a przynajmniej w próbach zrozumienia co też się tam za nią kryje.
- Och! Z dwojga złego już chyba wolę życie w namiotach niż na dworze...
Puściła mu oczko. Naprawdę doceniała, że umie odpowiedzieć w takich chwilach coś więcej niż burknięcie. Na wspomnienie o Winterfell, kąciki jej ust drgnęły i bardziej przypominały grymas niż uśmiech. Przez chwilę się wahała, ale po co już na początku chować przed sobą tajemnice?
- Cóż. Właściwie... nie mają. W Winterfell został tylko Pan Ojciec. Prawdopodobnie Aryanna wkrótce do niego dotrze, wyjechała z Królewskiej Przystani z zamiarem powrotu na północ, ale przecież nie zostanie tam długo. Jest przyrzeczona synowi Baratheonów. Reszta, reszta się rozjechała. Każdy w swoją stronę, nie wiadomo po co. Trochę obawiam się, że Pan Ojciec zostanie z tym sam. Moi bracia nie kwapią się do odciążenia go w obowiązkach. Chciałabym, aby doczekał dnia, kiedy jeden z naszych synów a jego wnuków będzie dla niego podporą i doradcą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pią Paź 25, 2013 8:56 am

Na niepogodę zaś bynajmniej się nie zanosiło. Lato było w pełni, wyjątkowo długie. Aż strach pomyśleć jak długa będzie następująca po nim zima. Zaraz, czy to nie dewiza Starków? Winter is coming.
Nihil miała rację, całe życie przed nimi. Choć w tych niespokojnych czasach trudno było osądzić ile komu jeszcze pozostało dni imienia do przeżycia. Wojny wybuchały jedna za drugą, a zwaśnione rody rzucały się sobie do gardeł. Żołnierze chwytali za miecze, sposobiąc się do walki i czekając w ciągłej gotowości na rozkazy. Najbardziej jednak zadziwiała bezczynność króla...
- Z pewnością spotkamy ich po naszym ślubie - powiedział patrząc na Nihil z góry. Reinmar, liczący sobie sporo ponad sześć stóp wzrostu, naprawdę wyróżniał się spośród tłumu. Już jako młodzieniec przewyższał wzrostem i siłą niejednego męża. Nie wspominając o okrucieństwie... Teraz zaś miał przed sobą drobną, niewinną dziewczyną, która przyglądała mu się z uśmiechem na ustach i ufnością w oczach.
Skinął głową, nie wymawiając na głos, że namiot często bywa luksusem, na który nie można sobie pozwolić. Tymczasem, uśmiech Nhil zbladł, gdy zaczęła mówić o Winterfell. Reinmar słuchał w milczeniu. Aryanna Stark i Baratheon. Baratheon... Przypomniał sobie listy, które otrzymał od Allyi w Królewskiej Przystani. Ach bogowie! Przeklęty Aylward Baratheon! Reinmar powinien teraz prowadzić swoje wojska na południe, nie zaś zdążać na północ. Z drugiej jednak strony, z opowieści Nihil wynikało, że Północ również może potrzebować pomocy. Choć ominęły ją do tej pory wszystkie konflikty, to zdaje się że brakowało tam osoby, która wspomoże Lorda Starka, który jak się zdawało nie był już człekiem młodym.
- Nasz syn przewyższy potęgą wszystkie rody Westers, w tym ród Smoków - odparł z niezachwianą pewnością Reinmar. Ach, pycha mężczyzny, który sam sięga po wszystko, co zechce!
- Wciąż nosisz ze sobą klingę? - zapytał, zmieniając temat. - Może pokażesz mi jak nią machasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Nie Paź 27, 2013 6:18 pm

Starała się nie myśleć co będzie, kiedy dojdzie do wojny. Wychowała się na Północy. Tam wojny nie docierały, gdyż przeważnie wszystkie dotychczasowe konflikty rozgrywały się w centrum. Teraz, będąc Lady Arryn, żona Namiestnika Wschodu, być może będzie zobowiązana do odpowiedzialności za mieszkańców Doliny, aczkolwiek wtedy będzie przy boku Reinmara, nieprawdaż? Roztaczał dookoła siebie aurę bezpieczeństwa, do której Nihil wręcz lgnęła.
- Nasz nie jeden syn.
Pozwoliła sobie dodać, wchodząc w słowo mężczyźnie. Każdy chciał dla swoich dzieci jak najlepiej, nieprawdaż? To było naturalne. W duchu podziękowała Reinmarowi, iż nie dopytywał o sprawy jej ojca oraz Północy. Nie był to komfortowy temat. I budzić zbyt wiele nostalgicznych emocji, którymi nie chciała sobie psuć pierwszych dni, które mogła spędzić ze swoim narzeczonym. Cmoknęła słysząc jego pytanie. Nihil obróciła się na palcach, kosmyki włosów a właściwie ich same końcówki, musnęły poliki oraz brodę żołnierza. Usłyszał charakterystyczny szelest, który rozpoznałby od razu - świst wysuwanego z pochwy ostrza. Nihil, trzymając go pewnie w ręku, uważając przy tym, odwróciła się na powrót w stronę Reinmara. Zdobiona rękojeść, wydawał się idealnie wyważony do dłoni filigranowej kobiety. Już teraz przyjęła pozycje podstawową, jakby spodziewała się ciosu, który będzie mogła odparować.
-To wyzwanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 1:02 pm

Arryn żył wojną i dla wojny. Urodził się po to, by zabijać i wydawać rozkazy, by chronić swoich ludzi, a niszczyć przeciwników. W przełęczach i dolinach Gór Księżycowych nigdy nie brakowało okazji, by sięgać po klingę. Vale go wychowało, uczyniło twardszym od stali i zimniejszym od lodu, nauczyło, że przetrwają najsilniejsi. Wspinał się niczym górskie kozice, skradał jak cieniokot, atakował szybciej od orła. Nie było wątpliwości, że ten człowiek urodził się w odpowiednich czasach i odpowiednim miejscu. Czy można było przypuszczać, że Reinmar Arryn stanie się godnym mężem i ojcem...? Bez cienia wątpliwości, tak. Choć z pozoru wyprany z uczuć, Arryn nie zwlekałby ni sekundy, by rzucić się w choćby w same czeluście piekieł, aby ratować własną rodzinę. Może dlatego, Nihil czuła się przy nim bezpiecznie.

Przekrzywił głowę, przyglądając się plecom kobiety. Cichy świst klingi przeszył wieczorne powietrze. Nihil odwróciła się. Stal rozbłysnęła zimnym blaskiem. Od razu widać było, że jest to kosztowna broń. Ładna i, przede wszystkim, odpowiednio wyważona i dopasowana do postury kobiety. Po twarzy Arryna przebiegł cień uśmiechu. Widział już niejedną niewiastę z bronią w ręku, Nihil jednak była inna od nich wszystkich.
- Tak, to wyzwanie - potwierdził. - Myślisz, że potrafisz mnie nim sięgnąć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 8:17 pm

Stara niańka zawsze powtarzała Nihil, aby ta nie chwaliła dnia przed zachodem słońca. I choć na razie Reinmar w oczach Nihil prezentował sobą więcej zalet niż wad, nie wierzyła, aby w jakiejkolwiek części Westeros znajdował się ideał. No, może zapisany w jakiejś księdze. Mierzyła mężczyznę wzrokiem, gotowa na to, że ten może niespodziewanie doskoczyć do niej. Gdyby się bardzo postarał, ta potężna postura mogłaby ją zgnieść. Nihil cmoknęła. Drażnił się z nią! Być może spodziewał się, że to zezłości dziewczynę oraz zdekoncentruje. Nic bardziej mylnego.
- Myślę, że potrafię. Pytanie, czy Ty pozwolisz siebie sięgnąć.
Tym razem pozwoliła sobie na poetyckie porównanie. Miała Reinmara wbrew pozoru za człowieka inteligentnego. Domyślała się, że tak banalne wyzwanie rzuconego przez niego będzie wymagało odpowiedniej taktyki... Nie. Nie rzuciła się w jego stronę, szykując miecz do cięcia. Nihil cofnęła się o kilka kroków i po prostu zniknęła pomiędzy drzewami. Słyszał tylko kroku, które tak po prawdzie, mogły dochodzić zewsząd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 8:26 pm

Arryn nie odpowiedział. Sam nie miał zamiaru sięgać po broń. To byłoby zbyt niebezpieczne. Valyrianska stal spoczywała spokojnie w skórzanej pochwie.
Nie spodziewał się, że Nihil go zaatakuje lub w ogóle zdecyduje się na pokazową walkę. Tym bardziej zdziwił się, gdy ta czmychnęła w las. Jego krótki, urywany śmiech, który rozerwał wieczorne powietrze, zabrzmiał niczym szczeknięcie.
- Szukasz grzybów, króliku? - parsknął za nią, szczerze ubawiony. Słyszał jej kroki. Chcąc, nie chcąc, ruszył za uciekającą narzeczoną. To dopiero niezła farsa. Poruszał się powoli, na ugiętych nogach, przypominając skradającego się cieniokota. Kto by przypuszczał, że ludzie tej postury potrafiają się poruszać w ten sposób...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 8:32 pm

I on potrafił zaskoczyć. Nihil nie spodziewała się, że w ogóle da się zaprosić do... zabawy i jak gdyby nigdy nic, ruszyła za nią w las. Z początku poruszała się tak, aby wyraźnie słyszał jej kroki. Dopiero z czasem bieg zmienił się w skradanie, bardziej uważała, aby nie wydać żadnego niepotrzebnego szelestu, wszak nie chciała mężczyźnie utrudniać jego zadania. Pilnowała rzecz jasna, aby specjalnie nie oddalali się od przybytku, gdyż mogłoby to niepotrzebnie zaniepokoić towarzyszy Arryna. Wiatr przyjemnie tańczył z jej ustami, lica Nihil zarumieniły się smagane jego podmuchami. Dziewczyna słysząc, iż zbliża się Rainmer, czmychnęła za jedno z dwóch, grubych drzew, niemalże wciskając się pomiędzy dwa pienie, które zrosły się w jeden gruby. Opuściła ostrze już dawno. Chciała po prostu złapać go za rękę kiedy będzie tędy przechodzić, niespodziewanie dla niego samego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 8:40 pm

Całe życie spędzone w trudnych warunkach Gór Księżycowych nauczyło go wielu rzeczy. Jedną z nich było poruszanie się po lesie, nasłuchiwanie, wypatrywanie. Choć nie posiadał zmysłów Very, to jego własne w zupełności mu wystarczały. Słyszał Nihil. Z czasem coraz słabiej, lecz wciąż... Aż dźwięk się urwał. Musiała się zatrzymać. Gdzie? Jasny blask księżyca pomógł mu obejrzeć najbliższe otoczenie, wszystkie najbliższe kryjówki. Przed sobą miał dwa wielkie, omszałe pnie, które łączyły się w jeden. Ruszył w ich kierunku. Czyżby się spodziewał, że tam własnie będzie Nihil. A może to przypadek? Czort wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 8:45 pm

Przypadek czy nie, Nihil nie zamierzała dać za wygraną. Nie musiało za wszelką cenę wyjść na jej, po prostu Reinmar niech wie, że jego narzeczona jest tak samo uparta i ambitna, co prawdopodobnie on sam. Nihil wstrzymała oddech. Słyszał, jak się zbliża. Nie spodziewała się nikogo innego poza Arrynem, toteż jak ten znalazł się przy dwóch drzewach i zbliżył się na tyle, że ten mógł dostrzec co kryje się po ich drugiej stronie, czmychnęła naokoło pienia tak, aby od tyłu, pochwycić Reinmara za rękę - czy to dotknąć ramienia, złapać łokieć, pochwycić dłoń. Przy odrobienie szczęścia, ten nie zareaguje tak szybko jakby się jej wydawało i uda się Nihil zrealizować swój plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 8:56 pm

Była tam. Wiedział, był przekonany. Zauważył ruch za drzewami. Szybki i zwinny. Dziewczyna okrążyła złączone pnie, by złapać go za rękę. Arryn nie zareagował. Nie zdążył czy zrobił to celowo...? To pozostanie już jego tajemnicą. Inna sprawa, że gdy tylko poczuł dotyk Nihil, zareagował szybko niczym atakujący wąż. Okręcił się wokół własnej osi i sam złapał Nihil za ramię. Wystarczył ułamek sekundy, by dziewczyna opierała się plecami o pień drzewa, a przed sobą miała Reinmara, którego twarz zastygła o cal lub dwa od jej lica.
- Zaskoczyłaś mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 9:09 pm

Nihil nie zamierzała dociekać prawdy. W pamięci miała jeszcze jego szczery śmiech, z którym z początku gonił swój uciekający cel. Nie miała w ręku miecz, ostrze leżało swobodnie oparte u stóp drzewa. Tego samego, do której prawie że przygwoździł dziewczynę. Nihil przekrzywiła głowę ku lewemu ramieniu, loki zsunęły się na jej ramiona. Stała grzecznie, wpatrzona w górującego nad nią mężczyznę. W oczach dziewczyny czaiły się iskierki, będące poniekąd odbiciem słabego światła, które jako jedyne rozświetlało im okolice. Zarumienione poliki, klatka piersiowa unosząca się w szybkim oddechu, kilka liści wplątanych we włosy dopełniały całości obrazu. Przesunęła palcami po skrawku odsłoniętej skóry na jego rękach.
- Może nie do końca było tak, jakbyś sobie życzył, aczkolwiek można powiedzieć, że... dopadłam Cię.
Usta Nihil ułożyły się w bardziej zadziorny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 9:21 pm

Rumieniec na jej licu sprawiał dodał jej uroku. Jej klatka piersiowa poruszała się w przyspieszonym oddechu. Rozchylone usta Nihil łapały powietrze, a jej oczy śmiały się. Ciemne włosy były w nieładzie, zaplątało się w nie kilka liści. Arryn nie widział jeszcze piękniejszego widoku. Nie wiedział sam, co go skłoniło do następnego kroku. Czy niepowtarzalność ulotnej chwili, czy subtelne piękno młodej kobiety... A może to jej ufność i radość w oczach sprawiły, że nagle zaczął chcieć, aby Nihil Stark była jego i tylko jego. Od jej delikatnego dotyku, po szerokich plecach wojownika przebiegł dreszcz emocji. Jak to możliwe, że ta delikatna istota tak bardzo poruszyła tego zatwardziałego zabójcę?
- Dopadłaś mnie - wychrypiał, powtarzając jej słowa.
Następnie pochylił się do przodu. Jego usta dotknęły jej ust. Jego klatka piersiowa zetknęła się z jej unoszącym się w nierównym oddechu niewielkim biustem. Jego silne dłonie dotknęły jej delikatnej talii. Jego zaś uda zetknęła się z jej udami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 10:06 pm

W każdym człowieku drzemie coś pięknego, urzekającego. Może i Nihil nie miała typowej urody kobiety, brakowało jej gdzieniegdzie większych zaokrągleń, aczkolwiek zyskała naturalne piękno. I nie potrzebowała do tego żadnych, odpowiednio skrojonych sukni bądź mazideł, wystarczył rumieniec, zaplątany liść czy odpowiedni kąt padania promieni słońca. Za swój atut, większy od rosłych piersi, uważała to, że potrafi zawsze być sobą. W tej chwili, w której Reinmar stał tak blisko niej, właściwie pochylał się nad nią, nie umiała na niczym skupić swoich myśli. Rozbiegane, podsuwały jej bzdurne podszepty. Jakoś tak automatycznie jej ręce zacisnęły się przed łokciami mężczyzny. Odwzajemniła ten pocałunek, wspinając się przy tym na palce, aby nie musieć tak szybo odrywać się od ust. To był nowy, ale zarazem już ulubiony, smak. Nihil spojrzała na tego wielkoluda. Ciepły oddech drażnił szyje, o którą się rozbijał.
- I już nie puszczę.
Zabrzmiało to jak obietnica, na dodatek składana w środku lasu, gdzie poza samym Reinmarem słyszeć ją mogli tylko starzy bogowie. Przyciągnęła mężczyznę do siebie, aby raz jeszcze mogła zakosztować w tych wargach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Pon Paź 28, 2013 10:48 pm

Wiatr poruszył lekko gałęziami drzew. Liście zaszumiały cicho, napełniając las cichym szeptem. Mimo późnego wieczoru, blask Księżyca sprawiał, że okolica skąpana była w złudnym, srebrzystym świetle, które nadawało przedmiotom nienaturalne kształty. Gdzieś, kilka jardów dalej, przemykały niewielkie leśne stworzenia, szerokim łukiem omijając ludzką parę. Jedynie ciekawski zając przystaną na chwilę, nastawiając długie uszy, by zaraz pomknąć dalej w swoją stronę. Las żył. Nawet jeśli, otępiałe ludzkie zmysły nie były w stanie tego wychwycić. Jakże jednak się dziwić kobiecie i mężczyźnie? Krew nie woda, jak mawiają. Wzajemna bliskość sprawia, że serce przyspiesza, a oddech staje się nierówny. Zapach drugiej osoby przybiera na sile, otępiając pozostałe zmysły. Krew w żyłach zaczyna płynąć szybciej, robi się cieplej, goręcej.
Dotyk. Dotyk to potężny bodziec, silniejszy od wszystkich pozostałych. Reinmar czuł jak piersi Nihil dotykają jego klatki piersiowej, skrytej jeno pod koszulą. Zwiewne ubranie kobiety sprawiało, że czuł jej ciało wyraźnie, bardzo wyraźnie. Gdy zacisnęła mocniej dłonie, z trudem powstrzymał westchnienie. Czy to możliwe, że tak bardzo nim zawładnęła? Jej namiętne usta były rozchylone w wyjątkowo zmysłowy sposób. Tak przynajmniej podszeptywał mu każdy z jego zmysłów. Głos Nihil był czymś nowym, obietnica złożona w środku lasu okazała się być czymś wyjątkowym. Ich usta ponownie się złączyły w pocałunku. Reinmar poczuł dotyk języka dziewczyny i objął ją mocniej. Jesteś moja, mówiło umięśnione ciało mężczyzny.
Po raz pierwszy od długiego czasu, w jego głowie nie szumiały sprzeczne myśli. Doskonale już wiedział czego chciał i czego pragnął. Chciał jej. Chciał aż do bólu. Tak jakby wszystkie uczucia, których przez trzydzieści dni imienia nie potrafił czuć skumulowały się w jedno wielkie pragnienie.
Położył dłonie na jej udach i uniósł do góry. Była dla niego piórkiem. Jej plecy opierały się o brązowo zielonkawy pień drzewa.
Chciał jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   Wto Paź 29, 2013 6:20 pm

Nie była ślepa, doskonale więc widziała, jak jej obecność oddziałuje na Reinmara. Jego nierówny, ciężki oddech, zdradzał bardzo wiele. Nihil nie kusiła celowo. To wina nastroju, on był wszystkiemu winny, że ubierał obrazy w interesujące, intymne szczegóły. Bliskość wcale nie powinna się czuć usprawiedliwiona. To przez nią tak bardzo chciało się zatrzymać kogoś przy sobie, czuć jego miękką (lub szorstką) skórę, mieć świadomość, że można skraść pocałunek.

Nihil czuła, że jest jej gorąco. W jednej chwili ten dość lekki oraz zwiewny strój do jazdy konnej wydał się gruby tak jak futro z rosłego niedźwiedzia. Nie mogła oderwać od niego oczu. Przyległa po chwili wahania całym ciałem do Reinmara, pragnęła się wtulić w te wielkie ramiona, najlepiej w nich schować cała. Przedłużała ten pocałunek dopóki mogła, aż tchu nie zaczynało brakować. Poniekąd nie czuła się winna. Był jej narzeczonym, dni dzieliły ich od ceremonii zaślubin. Zresztą, nikogo nie gorszyli. Nie wierzyła, aby bogowie zwracali uwagi na dwójkę zauroczonych sobą zdrowych ludzi.

Zaśmiała się w głos, kiedy poczuła, jak odrywa ją od pewnego podłoża. Dźwięczny śmiech ginął w gęstwinach, jego też słyszeć mógł tylko mężczyzna. Zarzuciła mu ręce tak, że te swobodnie spoczywały mniej więcej na wysokości karku Arryna. Miał szczęście, że Nihil nie jest żadną laleczką salonową. Mogłaby jeszcze wykorzystać ów wieź do nie do końca słusznych celów. W tym wypadku niekoniecznie słusznym celem mógł być wyłącznie fakt, iż pieszczotliwie mknęła opuszkami palców po odsłoniętej skórze na szyi Reinmara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Przydrożna karczma   

Powrót do góry Go down
 

Przydrożna karczma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze-