a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Pokój dzienny



 

 Pokój dzienny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Pokój dzienny   Sro Paź 02, 2013 10:40 pm

Jeden z licznych salonów, w których w ciągu dnia przebywają Lannisterowie oraz ich goście. Bogato zdobiony, urządzony z nieprzesadnym przepychem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Paź 02, 2013 10:49 pm

Nie miała dużo czasu, aby odpocząć. Nie chciała także zamykając się w przydzielonej jej komnacie, mając dosyć tych licznych wieczorów, które musiała spędzać w murach Czerwonej Twierdzy. Poświęciła chwilę, aby zmyć z siebie ślady podróży, po czym pokierowana przez służbę, Nihil skierowała się w stronę jednego z wielu salonów, gdzie w ciągu dnia przebywają gospodarze, zajęci mało istotnymi rozrywkami. Suknia w odcieniu błękitu północnego nieba cicho szeleściła. Nie była żadną bogato zdobioną, brakowało jej dworskiej elegancji, choć w żaden sposób nie krępowała ruchów, co właściwie miało dla dziewczyny największe znaczenie. Dość szerokie rękawy, ozdobnie rozcięte, przysłaniały kilka blizn, które można było po uważnym przyjrzeniu się dojrzeć na jej rękach. Jak inaczej miała się nauczyć władać mieczem, kiedy na własnej skórze nie poczuła, że cios, którego nie sparowała, jest niebezpieczny dla niej samej? Na szyi Nihil widniał wisior z wilczym pazurem, przypominając o tym, kim była. I chociaż nie znajdowała się w Wintefell, a setki kilometrów od pólnocy, czuła się tutaj swobodna niż na dworze, gdzie jej każdy krok był obserwowany. Nihil weszła w głąb pomieszczenia. Była tutaj sama, przynajmniej do czasu, toteż wykorzystała te kilka minut, aby poprawić gruby warkocz, który zarzuciła na lewe ramię. Choćby nie wiadomo jak się stara, kilka kosmyków zawsze wymknęło się z tej dyscypliny i opadało niesfornie na jej lica. Dziewczyna z uśmiechem pokręciła głową. Jej uwagę przykuła kolekcja oręża, zapewne już dawno nieużywanego, toteż podeszła w stronę myśliwskich ostrzy, aby przyjrzeć się im z bliska. Pochyliła się ciekawska nad gablotką, chcąc odczytać to, co znajdowało się wyryte na jakimś nożu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Paź 02, 2013 11:05 pm

Uczta przeciągnęła się dość długo, a rozmowy o polityce bywały czasem bardziej wyczerpujące niż machanie mieczem. Właściwie, to tego dnia Reinmar doświadczył dwóch tych rzeczy. Wpierw przelewał krew pod murami Lannisportu, później zaś omawiał sprawy polityczne z dziedzicem Namiestnika Zachodu. Zaprawdę, to był długi dzień. Jeszcze rano był w siodle, kierując się w stronę miasta, niepewny co tam zastanie.
Nareszcie przyszedł czas na spoczynek i... samotność. Temu potężnemu wojownikowi, wodzowi Wschodu ostatnimi czasy naprawdę jej brakowało. Westeros zrobiło się prawdziwą areną gladiatorów, na której każdy chciał przybrać pozę zwycięzcy, chwytając za najpotężniejszy oręż. Ostatnie tygodnie były dla Arryna lawiną wydarzeń. Wojna z Tullymi, bitwa pod Krwawą Bramą, wyjazd do stolicy, ślub brata, a potem kolejna wojna... A wszystko to ku chwale rodu. Jakby na to nie patrzeć Arrynowie z Vale stali się ostatnimi czasy jedną z bardziej poważanych rodzin w Westeros.
Takie to myśli zaprzątały głowę Reinmara, gdy kierował się do swej komnaty. Nic więc dziwnego, że się pomylił i trafił nie tam, gdzie powinien...
...wszedł do sali i zatrzymał się. Jego oczom ukazało się wnętrze przestronnego pokoju, który z pewnością nie był jego komnatą gościnną, oraz młoda niewiasta odziana w niebieską suknię.
- Czort... - stłamsił przekleństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Paź 02, 2013 11:14 pm

Jaki on jest? To pytanie wracało do niej. Dopadło jej rozkojarzoną świadomość, wrzynając się w nią. Nie bała się swojego narzeczonego, miała pewność, iż nie jest to żaden panicz bywający całe życie na salonach, co uspokoiło Nihil na tyle, aby poddała się woli rodziców, widzących ją u boku Namiestnika Wschodu. Z jednej strony chciała zaspokoić swoją ciekawość, z drugiej zaś nie była pewna tego, czy aby jeszcze nie odwlec wszystkiego, nie zyskać kilku godzin tylko dla siebie... Nie usłyszała jak ktoś wchodzi. Dopiero cichy głos sprawił, że ta wzdrygnęła się, odwracając od razu w stronę źródła hałasu, a jej ręka chwyciła za pochwę... której przecież nie było przy jej boku! Można byłoby odnieść wrażenie, iż dziewczyna jest gotowa chwycić za miecz, przyjmując pozycję obronną, jakby spodziewała się nieprzyjaciela za plecami. To nie była reakcje pierwszej lepszej damy bądź służki. Spojrzenie Nihil zatrzymało się na Reinmarze. Postura, wzrost, te oczy... Nie. Bogowie chyba sobie z niej zakpili.
- Panie...
Skłoniła się, nie mogąc wydusić z siebie więcej. Ona już wiedziała kto przed nią stoi. Wyprostowała się zaraz, zaś uśmiech rozjaśnił jej twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Paź 02, 2013 11:25 pm

Dziewczyna była drobnej budowy. Jego jasna twarz miała wyraziste oczy. Kruczoczarne włosy splecione były w ciasny warkocz. Odziana była w niebieską suknię. Dość prostą i luźną, mało strojną. A przynajmniej mnie od tych, które widywał w stolicy. Niewiasta musiała być... Reinmar nie miał najmniejszego nawet pojęcia kim.
Rozbawiła go za to jej reakcja. Drgnęła jak oparzona. Zdawało się, że przez sekundę chciała sięgnąć po miecz, którego nie posiadała.
Arryn wykrzywił twarz w uśmiechu. Nie był to ładny uśmiech. Mlecznobiałe zęby błysnęły niczym u wilka.
- Nie lękaj się, nie zjem Cię, Pani - rzucił. Jego głos był niski i charczący, nieprzyjemny dla ucha, jednocześnie znużony i rozbawiony. Zrobił krok do przodu. Czarny kaftan skrywający jego potężne mięśnie zaszeleścił cicho.
Uśmiechnęła się.
Rzadko która niewiasta uśmiechała się na jego widok. Większość albo przerażał albo pociągał w sposób, którego same się wstydziły. Jego wzrok padł na wisior Nihil.
- Stark...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Paź 02, 2013 11:57 pm

Nihil była typem obserwatora. Jej spojrzenie prześlizgnęło się dyskretnie po postaci Arryna, wyłapując szczegóły niecodziennego wyglądu mężczyzny, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, iż stoi oko w oko ze swoim narzeczonym. Tak sobie go wyobrażała? Sama nie znała odpowiedzi na to pytanie.
- Nie lękam się, Panie. Nie Ciebie.
Nie bała sie wilków. Nie bała się również ciemności, obcych, łotrów. Bać się mogła co najwyżej niezadowolenia ojca, niełaski Starych Bogów. Jakże czysto brzmiał jej głos w porównaniu z tym, który usłyszała z jego ust. Zawsze był taki burkliwy? Uda się jej zmienić pewne... przyzwyczajenia Namiestnika Wschodu? Kąciki jej ust drgnęły. Czuła spojrzenie, które lustruje z kolei jej osobą. Zainteresowało się także jej naszyjnikiem. Nihil pozwoliła sobie zbliżyć się do Reinmara. Miękkie podbicie butów nie wywoływało charakterystycznego stukania, choć deski podłogi skrzypiały. Zatrzymała się na stosowną odległość od mężczyzny. Nie dosięgnęłaby go po tym, jak wyciągnęłaby rękę, choć Arrynowi mogłoby się to udać. Dygnęła. Nie tak wyobrażała sobie ich pierwsze spotkanie. Marzenia rozmyła rzeczywistość w dość... żartobliwym tonie. Czuła się jak dziecko przyłapane na tym, że bawi się orężem ojca, bo przecież damie nie wypada.
- Zgadza się. Nihil Stark, Panie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Paź 03, 2013 7:43 am

Nihil Stark.
Reinmar Arryn zastygł w bezruchu. Miał przed sobą swoją przyszłą panią małżonkę, matkę swych dzieci, o których jeszcze niedawno rozmawiał z Lannisterem. Niewiastę obiecaną mu przed długim czasem. Ich małżeństwo miało połączyć Północ ze Wschodem silnym sojuszem. Reinmar nie miał problemu z planowaniem małżeństw swego rodzeństwa ze zwykłych politycznych pobudek, lecz gdy w końcu podobna sytuacja przydarzył się i jemu...
...przyjrzał się uważnie córze Północy. Była młoda, bardzo młoda, choć dawno już była kobietą, nie zaś dziewczęciem. Więc to ona miała mieć miejsce u jego boku do końca jego dni, obojętnie jak wiele czy też niewiele (ta możliwość wydawała się bardziej prawdopodobna) ich pozostało. Ta delikatna kruszyna. Arryn poczuł się nieswojo.
Tymczasem Nihil przybliżyła się. Podłoga zaskrzypiała żałosnym zawodzeniem.
- Ach, więc to Ty - powiedział w końcu, darując sobie kurtuazję i zbędne tytuły. Jak zwykle zachwycał wątpliwą elokwencją. Z tą kruszyną będę dzielił małżeńskie łoże. Ta kruszyna da mi syna. - Ty jesteś mi obiecana - odezwał się w końcu i drgnął, a jego twarz wykrzywił brzydki uśmiech. - Ty będziesz mi żoną, młoda Nihil Stark.
Reinmar nie należał do ludzi, z którymi łatwo obcować. Zapewne Aart Lannister zachowałby się w tym momencie o wiele stosowniej.
- Widzę, że nie mogłaś się doczekać naszego spotkania, skoro wyruszyłaś aż na Zachód - zauważył. - Tuszę, żem nie zawiódł Twych oczekiwań, kruszyno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Paź 03, 2013 3:04 pm

Uniosła subtelnie brew. Kruszyna? Gdyby ktokolwiek z rodziny bądź po prostu z Północy nazwał ją tak, nie szczędziłaby słów wyrażających jej niezadowolenie. Nihil była wyczulona na punkcie swojego wzrostu i dość drobnej budowy ciała, choć wielokrotnie była ona jej zaletą a nie wadą. Po prostu wolałaby być wyższa, nie musieć zadzierać głowy aby z co niektórymi móc rozmawiać. Teraz jednak ugryzła się w język, uznając za niestosowne, prychnąć w odpowiedzi.
- Nie kto inny.
W duchu podziękowała za to, że darowali sobie sztywne maniery. Oczywiście, gdyby tylko chciał, mogłaby do niego zwracać się przez całe życie Panie Mężu choć swobodniej czułaby się przy boku kogoś, z kim dzielić będzie zarówno łoże jak i życie, mogąc bez skrępowania używać jego imienia. Oparła jedną dłoń o swoje biodro. Mężczyzna sprawiał wrażenie specyficznego, choć nie zniechęcało to Nihil. Trafił w końcu na córkę Północy, nie panienkę prosto z komnat zamkowych.
- Pan Ojciec wyraził prośbę, abym dołączyła do Ciebie jeszcze przed powrotem z ziem Lannisterów. Z przyjemnością opuściłam więc duszną Królewską Przystań.
Nihil ucieszyła się, kiedy dowiedziała się, iż jej narzeczony jest wojownikiem spędzającym więcej czasu w obozowiskach i warowniach niż na salonach. Odpowiadało jej takie życie, bowiem pewnym było, iż nie da się zamknąć w siedzibie Arrynów, gdzie miałaby w oknie wyczekiwać powrotu męża. Czyżby Lord Stark znał aż za dobrze niesforną naturę swojej najmłodszej córki, że zdecydował się na oddanie ją komuś, kto da jej lepsze życie niż nie jeden dworski panicz? Przekrzywiła lekko głowę ku lewemu ramieniu, jakby oceniała Reinmara oraz analizowała to, co widzi.
- Słyszałam wiele o Tobie i przyznam, iż mało było słów pochlebnych. Syn olbrzymów, ognisty temperament. Obrazy były tak różne, że niekiedy nie umiałam sobie Ciebie wyobrazić. Cenie sobie szczerość stąd pozwolę sobie powiedzieć wprost - ciesze się, iż nie jesteś kimś, dla kogo sensem życia jest bywanie na salonach. Nie zniosłabym życia w zamknięciu na dworze.
Ufała swojemu instynktowi, bowiem nie wiedziała jeszcze na ile może sobie pozwolić. Nie chciała w żaden sposób urazić swojego małżonka, musiała go więc poznać, nauczyć się jego przyzwyczajeń. Starzy Bogowie byli dla niej łaskawi, winna więc być dobrą żoną, a nie zimną damą.
- Kruszyna... Może i nie dorównuje Ci wzrostem, jednakże niewątpliwie dotrzymam Ci kroku.
Tu dyskretnie wskazała na niego, na jego typowo żołnierskie odzienie, jak i postawę. Była Starkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Paź 04, 2013 9:01 am

Kruszyna przemawiała z dużą odwagą.
Reinmar pochylił się trochę do przodu. Ten potężny mężczyzna przypominał trochę wielkiego drapieżnego kota. Widzieliście kiedyś skradającego się cieniokota? Zapewne nie, te przewyższające rozmiarami lwy bestie żyją jedynie za Murem oraz w Górach Księżycowych. Są tak potężne, że jednym uderzeniem łapy mogą powalić najroślejszego z mężów. Pod grubą skórą widać potężne mięśnie. Jednocześnie zaś, w ich ruchach widać lekkość. Człowiek wie, że te olbrzymy w każdej chwili są w stanie sprężyć się do zabójczego, kilkujardowego skoku. Tak samo było z Reinmarem. Mierzył sobie grubo ponad sześć stóp wzrostu, a pod odzieniem rysowała się potężna muskulatura. Mimo to, poruszał się lekko i zwinnie. Nigdy nie było wiadomo kiedy zaatakuje.
- Zapewne więc ucieszy Cię fakt, że jutro znów ruszamy w drogę - odrzekł. Nie miał zamiaru odwlekać wyjazdu dla czyjejkolwiek wygody.
Stark. Ród Północy, panowie Winterfell. Koniec końców, dobrze, że jego przyszła kobieta pochodziła z tego właśnie rodu. Jeśli będzie chciała zaznać trudów życia przyszłego małżonka, to zazna. Jasnobłękitne, przypominające kolorem niebo nad górskimi szczytami, oczy Reinmara błysnęły zimnym blaskiem, gdy usłyszał opinie na swój temat. Chwilę potem, wykrzywił usta w uśmiechu, który wciąż był drapieżny i brzydki, lecz widać w nim było szczere rozbawienie.
Wbrew wszystkiemu, młoda Starkówna się go nie bała.
Reinmar milczał długo. Ci, którzy go lepiej znali (a wielu ich nie było), wiedzieli, że Arryn nie lubi tracić słów. Przez to, często określano go jako mruka i człowieka nieprzyjemnego. Choć po namyśle, z tą opinią mógł mieć coś wspólnego fakt, że lubował się w zabijaniu i szczęku oręża, a także brał udział w każdym z konfliktów, które ostatnimi czasy rozdzierały Westeros... Choć w obu stał po słusznej stronie. Tak przynajmniej twierdzili jego poplecznicy.
- Czy przynosisz ze sobą jakoweś informacje dotyczące naszego ożenku? - zapytał w końcu, nie spuszczając wzroku, który zdawał się rozbierać młodą Nihil.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Paź 04, 2013 3:00 pm

Zamrugała oczyma. Był blisko, nie spodziewała się, iż znajdzie się jeszcze bliżej niej. Gdyby chciał, mógłby ją zmiażdżyć. Zadarła podbródek, nie spuszczając przy tym wzroku z Reinmara. To ciekawe, że bardziej przerażała ją sztywna etykieta niż potężnie zbudowany mężczyzna, dla którego mordowanie stanowiło chleb powszechny.
- O świcie?
Jeśli spodziewał się protestów bądź grymasów niezadowolenia, czekało go rozczarowanie. Dla Nihil nie stanowiło problemu zerwanie się wraz ze słońcem z łoża, zniesienie podróży aż do późnych godzin. Będzie to miła odmiana po tej całej bezczynności. Jak zapewne słusznie się domyślała, zmuszona będzie przywyknąć, iż coraz częściej dzień będzie spędzać w siodle a wieczory w namiocie. Oczyma wyobraźni widziała Nadirę, która będąc na jej miejscu, przepłakałaby nie jedną noc, jednocześnie przeklinając los, który dla niej wybrano. Nihil pokręciła głową.
- Tylko jedną prośbę. Jeżeli nie kłóci się to z Twoimi przekonaniami, Pani Matka prosi, aby ceremonia odbyła się w myśl tradycji Starych Bogów. Pozostałe kwestie pozostawiają naszym życzeniom, nie chcąc decydować o życiu, które sami mamy dla siebie tworzyć.
Wytrzymała to spojrzenie, choć świadomość szeptała, co teraz oczy mężczyzny chciałyby zobaczyć. Wiedziała z czym wiąże się małżeństwo, nie zamierzała nie wywiązywać się ze swoich obowiązków, gdyż nie przystoi to komuś z Północy. Ponadto Namiestnik Wschodu miał już swoje lata... Pod wpływem chwili podniosła rękę a miękkie opuszki palców prześlizgnęły się po policzku Reinmara.
- Ciesze się, iż widzę Cię w zdrowiu.
Było to szczere, słowa Nihil nie miały podszycia fałszem czy tez jadem dobrej aktorki. Nie będzie miał żony wyuczonej w tych wszystkich gierkach, która nieszczerością osiąga swoje cele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Paź 07, 2013 12:14 pm

Przyglądał się Nihil Stark przez kilka ciągnących się w nieskończoność chwil.
- Jak sobie życzysz - odrzekł na prośbę o uroczystość w myśl wiary w Starych Bogów. Arryn nie lubił rozmawiać o religiach, ani nowych ani starych. Odnosiło się wrażenie, że Reinmar miałby trudności z podporządkowaniem się myśli, że jest tylko zabawką w rękach istot potężniejszych niż ktokolwiek mógłby to pojąć rozumem. Zdawało się, że Arryn sam chce być sobie bogiem. Bogiem wojny, z czarną klingą w dłoni, który nie będzie miał nad sobą nikogo.
Drgnął gwałtownie, gdy poczuł niespodziewany dotyk Nihil. Dotyk tak delikatny jak muśnięcie wiatru. Nie nawykł do tego typu pieszczot. Jego życie składało się z ekstremalnie skrajnych i brutalnie wyrazistych doznań. Tak samo było z kobietami. Zdobywał je, podporządkowywał własnej woli, brał gdzie chciał i kiedy chciał, według własnego pragnienia. Kierowała nim pasja i namiętność, dziki zwierzęcy zew, bez miejsca na czułość czy delikatność, która teraz go tak zaskoczyła. Przez ułamek sekundy w jego oczach zamigotały gniewne iskierki, które jednak zaraz zgasły. Reinmar Arryn poczuł się nieswojo. Nieswojo dobrze.
Cieszę się, że to ona będzie moją żoną, pomyślał niespodziewanie i poczuł nagłe zmęczenie.
- Czas udać się na spoczynek - powiedział i dotknął dłoni Nihil.
- Czeka nas długa droga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Paź 07, 2013 5:25 pm

Była cierpliwa. Można było zarzucić Nihil wiele - od zbyt pochopnych decyzji, przekładania nauki fechtunku nad lekcje manier, niekiedy wrednego charaktery i mściwości, nigdy jednak nie brakowało jej cierpliwości. Nie wydawała się więc zniecierpliwiona tym, że Reinmarowi zdarzało się milczeć po nawet kilka minut, a już na pewno nie uciekała wtedy speszona oczyma. Chciała już od początku zdusić ewentualne lęki w zarodku, wszak miał to być jej małżonek a nie oprawca.
- Dziękuje
Odparła lakonicznie, choć bardziej wymowny był uśmiech, który tak naturalnie rozjaśnił jej twarz. Nihil szanowała wszystkich bogów, nie widziała wśród nich lepszy i gorszych. Maester z Winterfell zadbał, aby dzieci Starków wychowano zgodnie z ich tradycją, więc chociaż czcili tych starych, nie zamykali się na inne zwyczaje i przekonania. Dostrzegła te chwilowe zmieszanie jej dość śmiałym gestem, aczkolwiek tego akurat nie dała po sobie poznać.
- Masz rację. Będę więc o świcie czekać na Ciebie na dziedzińcu. Zmrok ucieszy się z jeszcze porannego galopu. Życzę Ci spokojnej nocy, mój Panie.
Dygnęła, odpowiadając na dotyk dość potężnej i szorstkiej dłoni muśnięciem, kiedy odwróciła się, aby wyjść. Bezszelestnie kroki Nihil, jak i ona sama, kierowały się w stronę przydzielonej jej komnaty gościnnej. Ów spotkanie budziło dobrą nadzieję. I tym razem chciała zaufać pierwszemu wrażeniu.

oboje zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   

Powrót do góry Go down
 

Pokój dzienny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój #113
» Pokój numer #520
» Pokój do ćwiczeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód :: Casterly Rock-