a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.



 

 Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.   Wto Wrz 10, 2013 5:49 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.   Sro Wrz 11, 2013 11:07 am

//Nabrzeże

Zdyscyplinowanie w szeregach tak licznych było rzeczą trudną do utrzymania, a przede wszystkim do wpojenia. Żołnierze Lannisterów byli jednak o krok do przodu, bo nie dość, że wykonywali rozkazy bez słowa sprzeciwu to i robili to bardzo szybko. Tak też się stało, gdy otrzymali polecenie powrotu pod Casterly Rock, gdzie oczekiwać mieli drakkanów tych przebrzydłych gnid z krakenem w herbie. Plan był prosty. Trzeba było nie dopuścić ich do twierdzy. Aart wiedział, że z taką ilością wojsk, którą   przysłali nie mają szans  podbić twierdzy, a ich ognień nie strawi jej, gdyż jest wyryta w kamieniu. Żeby dostać siedzibę rodu Lannisterów trzebaby było sprowadzić tu całe wojsko króla, a i im byłoby trudno.
Jechał na czele kampanii, która miała zająć sie obroną nie tylko Casterly Rock, ale i całego Zachodu. Otrzymał wieści z okolicznych wiosek, iż oni także są atakowani. Odsiecz jest konieczna, ale zostanie uczyniona w drugiej kolejności. Siedziba Lwów jest na razie sprawą priorytetową.
- Dobrze wiemy, że przeciwnicy z wysp są także na lądzie. Ustawiamy szyk uniwersalny. Dzielimy się na dwie kampanie po Dwa i pół tysiąca ludzi. Bronimy nabrzeża i ewentualnego ataku z tyłu, więc bądźcie gotowi do walki na dwóch frontach.- powiedział poważnie i donośnie, aby wszyscy dowódcy oddziałów to usłyszeli. I tak się stało. 1000 osób w jeździe konnej i po 750 osób w piechocie i łucznictwie stanęło u brzegu morza.  Na przedzie stali miotacze strzał, za nimi piechota, odpowiednio w dość sporej odległości, i daleko, poza zasięgiem strzał przeciwnika stała jazda na swych ogromnych bojowych rumakach. Identyczne ustawienie miało miejsce w drugą stronę.
Gwardia Królewska spoglądała na całą sytuację po części wmiesznana w tłum wojów, a po części stacjonująca na murach twierdzy. Wszyscy byli gotowi. Ponownie zawył głośny ryk trąb, tak donośny, że na wodzie i lądzie można było go wyraźnie usłyszeć. Wojska były gotowe, Greyjoyowie posmakują zemsty Lwa, jeśli tylko będą tak głupi i pojawią się w zasięgu wzroku.

NEXT POST

Przez bardzo długi czas nie widział okrętów Prudence. Żelaźni najwidoczniej nie śpieszyli się na spotkanie z armią Zachodu pod Casterly Rock, co trochę zniecierpliwiło młodego Lwa. Jedyne czego chciał, jak nigdy wcześniej to zabijanie. Chciał poczuć ciepłą krew na swojej twarzy, chciał bardzo dobrze wykorzystać swoje valyriańskie ostrze. W oczekiwaniu z drogi do Casterly  Rock i Lannisportu przybywały informacje od gońców, którzy kursowali niewidoczni i oglądali wszystko z daleka.
Wten przyszłą informacja o zagonieniu przeciwnika pod mury teraz już lepiej przyszykowanego miasta portowego. Aart bardzo dobrze wiedział, że jego kuzyn Leander nie pozwoli, aby powtórzyła się historia sprzed kilku godzin. Złotowłosy w Lannisporcie nie miał jednak wystarczającej ilości ludzi, aby walczyć jak równy z równym. Młody panicz nie chciał także, aby Dolina aż tak wyręczała go w bitwie. Czyżby  to był prezent ślubny od Arryna? Może ten wielki wojownik chciał przyprowadzić mu uzurpatorów, którzy zaatakowali bez powodu?
Cóż, nie miał innego wyjścia. Zwoławszy swoich dowódców, kazał wysłać pod Lannisport 500 osobową grupę lekkiej konnicy. Oni powinni chociaż trochę pomóc wysilającym się wojskom sojuszników, a zanadto nie osłabić obrony twierdzy rodowej.

NEXT TURN

Aart, wraz ze świtą składającą się z 200 wojów na koniach ruszył do Lannisportu, aby osobiście pogratulować sukcesu i podziękować Doliniarzom, a także ukrócić cięty język Leandera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.   Sro Lut 12, 2014 8:05 pm

Głosy dookoła zamieniały się w szept, nawet kłamstwa, które zwykle dobijały się do jego umysłu bucząc alarmowo powoli cichły, ha, na wszelakie próby rozpoczęcia dyskusji reagował obojętnie, bez wyrazu. Przytakiwał, czasami wykrzywiał twarz w uśmiechu, jakby usilnie starał się stworzyć pozory uprzejmego i w miarę przystępnego dla wszelakich dworzan, ludzi, którzy stanowili dla niego co najmniej powietrze. Zanieczyszczone i brudne, jak całe to zapchlone Casterly Rock. Mógłby co prawda nadal ciągnąć to przedstawienie, ale od momentu, w którym wyszedł z komnaty Lorda, jego serce stało się dziwacznie ciężkie, a słowa, które wypływały z jego ust oschłe, oddalone i nieprzystępne. Nudziła go już ta zabawa, ha, o ile życie można było nią nazwać. Nudzili go ludzie, którzy kłaniali się z każdym razem, gdy mijał ich na korytarzu, nudziły go przepiękne ściany obite niesamowicie zdobionymi dywanami z Dorne, nudziły go te błyskawice bijące z cudzych ocząt przysłonięte przez kurtynę pobłażliwości i czystej dobroci. Był zirytowany, po prostu zły, a jednocześnie okrutnie zawiedziony. Konkretnie, na czym? Na kim? Mógłby obarczać swego dziadka czy ojca, starszych braci – przecie czynił to do tej pory bez skrupułów, winę za swoje nieposłuszeństwo, choć nieokazywane nigdy wprost i rzucane aluzjami, zrzucał na pojedyncze jednostki, które darzył dziwaczną niechęcią, różne od niego samego. Zawsze jednak wina leżała po stronie tej, która płynęła pod prąd i sprawiała kłopoty, ba, tu nie było zrozumienia. Czy zasługiwał na nie młody i buńczuczny jeszcze dzieciak, młodzieniec już i ledwie mężczyzna, kolejna zabawka w rękach lorda, sprzedana niebawem kobiecie z niebywałego rodu, aby w następstwie wyniknęły z tego jakieś majątkowe, a jakież inne, korzyści. Tradycja, ciąg zdarzeń, zawsze to samo ponure zakończenie. Nie umniejszając niczyjej racji – kończące się stłamszeniem kolejnego nadpobudliwego dziecka, które należy najpierw ukarać, następnie łaskawie udobruchać.
Naturalnie.
Rodia jednak nigdy nie był kimś, kto chciałby czynić szkodę dla swej rodziny, jakkolwiek miałoby to być dla niego ubliżające i męczące. Nie stawiał rodu nas swoje własne zachcianki i pragnienia stanowiące jedynie odchyły od normalności. Niemniej jednak w momencie, kiedy usłyszał wiadomość nieprawdopodobną, dobijającą się do jego ograniczonego umysłu przez twarde i grube mury swoimi drobnymi piąstkami, przytakiwał, zgadzał się na wszystko i grzecznie przyjmował na pierś kolejne ciosy i aluzje skierowane w jego kierunku. Trzy narzeczone, trzy zaplanowane śluby. Żaden z nich nieudany, niedoprowadzony do finalnego końca. Miliony słów na ten temat, nieotwartych rzecz jasna, a ukrytych za zasłoną grzeczności i wyrafinowania, ale to nie sprawiało mu żadnych trudności, a wręcz przeciwnie, zapewne czerpał z tego satysfakcję, z tej zrezygnowanej uległości także. Najmłodszy Lannister w końcu wstał w odpowiednim momencie, uśmiechnął się po raz ostatni tamtego dnia i wyszedł, bez pośpiechu, bo chciał sprawić dobre pozory. Ale efekt był chyba odwrotny od zamierzonego, bo miał wrażenie, że droga do drzwi dłużyła się niczym przyszła wyprawa na północ, a gdy wyciągnął rękę do drzwi, one oddalały się.
Magia, ale to chyba jedynie wyobraźnia czyniła mu psikusy, inaczej nie byłaby rodionową… wyobraźnią.
Tego ranka wstał później, niż od niego oczekiwano. Obudziła go służka zawiadomiwszy przy okazji, że za niecałą godzinę wyruszają. Nie zdenerwował się, bo wątpił, by potrafił wykrzesać z siebie chodź cień irytacji, dlatego jedynie przygotował się leniwie i bez pośpiechu, pozwolił na siebie poczekać. Kiedy napotkał odziany w krwisty aksamit powóz i pomyślał o ukrytym za drzwiami kobietą, pożałował, że w ogóle zjawił się w umówionym miejscu. Gdzieś za sobą, mimochodem, ujrzał Cedrica, skrytego za dwójką potężnych rycerzy. Ciche westchnienie wydobyło się z jego piersi, a gdy potem wsiadł lekko na konia, dał znak i świta ruszyła przed siebie. Bramę otwarto, a światło na chwilę wkradło się za ponure mury Casterly Rock, kiedy jazda złożona ze straży, kilku dam oraz szczytnie urodzonych młodzieńców opuszczała to ponure miejsce.
Wiedział, że ma dużo czasu, aby przemyśleć niektóre kwestie. Milsze, przyjemniejsze, bo ponurą wizję narzeczeństwa odrzucił prędko, aby skupić się na sprawach wyższej wagi. I niech dzieje się wola Siedmiu, nieważne, miał tylko nadzieję ujrzeć w końcu Maureen i pozwolić, aby znów go uspokoiła.
Miał nadzieję nie widzieć na swojej drodze Aarta i Bleddyna, zbyt zły, aby być w stanie wykrzesać siebie cokolwiek prócz wyzbytych z entuzjazmu pomruków.


(dla uściślenia, w drodze znajdują się: Cedric Lannister, Araminta Brax, Cypris Lefford oraz Rodia Lannister)
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.   

Powrót do góry Go down
 

Ziemie dookoła twierdzy Casterly Rock.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Lazure Rock Title Fight
» Kronika rodu Swann

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód :: Casterly Rock-