a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Las



 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Las   Nie Wrz 08, 2013 10:49 pm

Tajemnicza armia "najemników" (zbyt liczna aby mogła być prawdziwą kompanią najemników) dotarła do lasu sprawnie i w miarę bez przeszkód.*
Gdy tylko przekroczono granicę Reach, Leonard nakazał swoim ludziom łupić i grabić ile się da.
To, że niedawno był uwięziony w jednej z lannisterskich kopalni, nadało sprawie dodatkowego smaczku-a on, dowodząc wojskiem, czuł się jakby mścił się za niedawne upokorzenie doznane od tajemniczego nieprzyjaciela.
Wojna była jego żywiołem-szczególnie taka jak teraz, prosta, nawet nieco chaotyczna, bez wydumanych strategii.
Wysogrodzka armia-bez sztandarów i herbów-miała się tu spotkać z siostrą Castera Greyjoya, niejaką Prudence. Leo miał nadzieję, że baba da radę poprowadzić atak. Po zdobyciu miasta, łucznicy oficjalnie-na czas wojny-staną się "krakenami".
Na razie rozkazał rozbić obozy w lesie. Posłał kilku łuczników na obrzeża, aby rozeznali sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Las   Wto Wrz 10, 2013 12:54 pm


MG



Zwiadowca Tyrellów, obserwujący z bezpiecznej odległości sytuację w Lannisporcie nawet w najśmielszych snach nie mógł przypuszczać, że stanie się świadkiem pogromu Krakenów, tak dotkliwego i mrożącego krew w żyłach. Z niemym przerażeniem na bladej twarzy obserwował, jak armia Arrynów zmienia losy bitwy. Nie mógł teraz odwrócić się i wrócić do lasu, by o wszystkim poinformować dowódcę - jak każdy zwiadowca musiał dotrwać do końca. Dotrwać i dopiero wtedy opuścić posterunek, by opisać przebieg bitwy. Z brzegu lasu, oddalonego niecałe dwie mile od Lannisportu, nie mógł dostrzec wszystkich szczegółów, ale nawet z takie odległości nie dało się przeoczyć, iż Greyjoyowie ponieśli srogą klęskę. Czy w takim wypadku ukrywająca się w lesie armia ruszy do boju? Czy w ogóle będzie miała okazję, by zaatakować? Zwiadowca, szybko oceniając siły Doliny, doszedł do wniosku, że prawdopodobieństwo takiego obrotu spraw jest niewielkie. Problem w tym, że nie mógł przewidzieć wszystkiego...

Każdy doskonale wie, jaki dźwięk wydaje płonące drewno. Kiedy jest suche - zwyczajnie trzeszczy, dogorywając cichutko w łakomych płomieniach. Jeśli jednak do ognia trafiają igły czy liście... no cóż, wtedy dźwięk staje się bardziej tragiczny, bardziej żywy. To dotyczy jednak małych ognisk, do których dorzuca się niewiele drewna, które ogień może pochłonąć.
Ale czy wiecie, jaki dźwięk wydaje płonący las? Nie, nie jest to trzask umierającego drewna, ani płonących liści.
To huk. Nie czujecie zapachu spalonych drzew, nie widzicie dymu, który zawsze pnie się w górę. Nagle, ni stąd, ni zowąd, w zasięgu wzroku pojawia się ściana ognia, pochłaniająca wszystko, co stanie jej na drodze - krzewy, zwierzęta... i ludzi. Ogień huczy jak morze podczas huraganu, w żaden sposób nie można go powstrzymać i jedynym wyjściem z tarapatów jest ucieczka.

Inny zwiadowca Tyrellów, obserwujący teren na południu lasu, wbrew swej woli miał okazję stać się świadkiem tego nieposkromionego żywiołu - żywiołu, który, z niesłychaną ironią losu, swe dzieło zniszczenia zaczął od... strzały Krakenów.

Żywa pochodnia - tak byłoby najłatwiej określić to, co spotkało jednego z koni Arrynów. Zwierzę, które najwyraźniej straciło w walkach swego jeźdźca, na wskutek zamieszania na brzegu wpadło w popłoch. Męki rumaka, miotającego się pomiędzy walczącymi stronami a wznieconym przez Greyjoyów pożarem miały dobiec końca dopiero milę później, gdzie las na południu podchodził bliżej brzegu morza. To właśnie tam koń rzucił się do ucieczki, gdy trafiony przez łucznika Krakenów płonącą strzałą w siodło stał się przyczyną kolejnego pożaru na Zachodzie. Zwierzę, czując jak języki ognia powoli oblepiają uzdy i wręcz wtapiają skórę siodła w jego ciało, zakwiczało żałośnie, rzucając się do ucieczki. Niewiele brakowało, by pęd powietrza ugasił płonące juki - tyle, że oprócz nich zajęła się jasna grzywa. Rumak, szybko pokonując odległość dzielącą go od pierwszej linii drzew, po wpadnięciu do lasu natychmiast padł na grzbiet, próbując zedrzeć z siebie płonący bagaż, na wskutek czego zajęła się wyschnięta na wiór ściółka. A wraz z nią - pobliskie krzaki. Reakcja łańcuchowa już po kilku chwilach sprawiła, że pod wpływem płomieni strawione zostało pierwsze drzewo, za nim kolejne... i jeszcze jedno.

Zwiadowca na południu lasu, trzy mile od obozu, uważał swoją robotę za nudną. Cóż, przynajmniej do momentu, w którym nie poczuł na plecach ciepłego oddechu śmierci. Kiedy oderwał wzrok od własnej kuśki, z której metodyczny strumień moczu podlewał pobliski krzak jeżyn...
... wrzasnął nagle tak rozdzierająco, wściekle i bestialsko, że wcale by się nie zdziwił, gdyby widniejąca głęboko w lesie ściana ognia zatrzymała się nagle zdezorientowana. Mężczyzna natychmiast odwiązał konia od drzewa, wywracającego z przerażenia oczami, po czym z nadal rozwiązanymi spodniami w te pędy ruszył, by ostrzec obóz przed nadchodzącym z południa pożarem. Już po chwili okazało się, że oddychanie nie wchodziło w grę, podobnie jak cokolwiek innego, co nie należało do zakresu czynności pod tytułem „uciekaj gdzie pieprz rośnie.” Zwiadowca jechał ile sił w nogach rumaka, jechał pomimo wyraźnego swądu spalenizny, czarne paprochy spalonego lasu osiadły mu na twarzy, a on leciał dalej, z rozpaczą w sercu i wrzaskiem stawiającym wszystkich kompanów w obozie na nogi.
- PALI SIĘ! Z LASU, UCIEKAJCIE Z LASU!!




    Pożar jest jeszcze daleko, około 4 mile na południe od obozu, jednak szybko pochłania kolejne połacie drzew - jedyna droga ucieczki to zachód lub północ. Spieszcie się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
58
Join date :
14/05/2013

PisanieTemat: Re: Las   Sro Wrz 11, 2013 4:32 am

Do Leonarda i jego wojskowych natychmiast dotarł krzyk zwiadowcy. Tyrell zaklął pod nosem-jego plan zakładał ukrycie się w lesie, a nie wyjeżdżanie z niego... nie chciał, aby wiedziano o obecności jego armii w tych stronach. Nie dopóki Lannisport nie zostanie zdobyty, albo dopóki panna Greyjoy nie wezwie posiłków.
Dał jednak sygnał do odwrotu na zachód-w stronę morza. Powinien się tam spotkać z Prudence albo Casterem.
Po chwili dopędził go zwiadowca i opowiedział urywanymi zdaniami o pogromie Krakenów. Leonard zaklął pod nosem raz jeszcze, ale po chwili uświadomił sobie, że Arrynowie dają mu dodatkowe alibi.
-Jeśli natkniemy się na Lwy, mówcie, że jesteście najemnikami Arrynów...a jeśli na Arrynów, że najemnikami Lannisterów! - zawołał do swych ludzi. Jeśli natkną się na wojska obu rodów na raz...to cóż. Pozostaje im liczyć na szczęście.
Armia Tyrellów uciekała w popłochu z płonącego lasu i po chwili byli już daleko od drzew i od pożaru.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Las   Sro Wrz 11, 2013 9:39 am


MG

W związku z szybką ewakuacją wojska z lasu, wojsko nie poniosło zbyt wielu strat - wszak nie rozbijali nawet obozu, oczekując na walkę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód :: Lannisport-