a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Komnata sypialna Adrienne



 

 Komnata sypialna Adrienne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Komnata sypialna Adrienne   Czw Wrz 05, 2013 6:22 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Czw Wrz 05, 2013 6:47 pm

// sala reprezentacyjna


- Zrobimy tak jak mówisz. Odprowadzę cię do twojej komnaty, przydzielę służbę. Przyjdę po ciebie wieczorem i zjemy razem kolację.
Jak powiedział tak Aart zrobił. Odprowadził Adrienne do tymczasowej komnaty, bo już niedługo będzie dzielić łoże z Młodym Lwem, ale do tego czasu miała pomieszkiwać w tym miejscu. Było w niej wszystko czego potrzebowała. Rozejrzała się i ujrzała swoje bagaże. Musiała zabrać wszystko ze sobą, skoro Bliźniaki nie będą już jej domem.
Chwilę później dowiedziała się, że komnata należąca do jej narzeczonego znajduje się niedaleko jej komnaty. Ucieszyła się z tego faktu, bo nie zgubi się w zamku, gdy będzie go szukać.
Młody Lew zostawił ją w komnacie i sam udał się do swojej. Adrienne w tym czasie poprosiła służki o przygotowanie gorącej kąpieli. Potrzebowała jej, by zmęczone mięśnie rozluźniły się.
Podczas gdy wanna była napełniana gorącą woda Freyówna otworzyła swoją skrzynię z sukniami i wyciągnęła granatową suknię. Pod nią znajdowała się suknia ślubna oraz suknia, którą założy następnego dnia po ślubie, gdyż miała już kolory rodu jej narzeczonego. Tak. Z chwilą ślubu nie będzie już Freyówną. Będzie należała do Lannisterów, więc przywdzieje ich kolory nie zapominając jednak o kolorach własnego rodu. Niebieski i szary. Kolory Freyów.
Po pewnym czasie zanurzyła się w gorącej wodzie w stroju Ewy i zaczęła oczyszczać swoje ciało z brudu po podróży. Choć starała się to i tak czuła się brudna. Możliwe, że podróżna wanna i woda nie były najlepsze do zachowania świeżości i czystości na bardzo długi okres czasu. W każdym bądź razie umyła każdy skrawek ciała oraz włosy po czym wyszła z wanny, aby się osuszyć i rozczesać włosy. Nałożyła na siebie strój do spania i usiadła przy lustrze. Zaczęła rozczesywać włosy odganiając służące, które chciały ją w tym wyręczyć. Uznała, że sama potrafi zadbać o swoje włosy. Jaką będzie żoną skoro nie będzie potrafiła o siebie zadbać? Jak dopełni obowiązku zadbania o swojego męża? Właśnie dlatego lubiła robić większość rzeczy sama i korzystać z pomocy służek tylko w ostateczności.
W końcu rozczesała swoje długie, lśniące włosy i udała się na spoczynek.

Nie wiedziała jak długo spała, ale obudziło ją pukanie do drzwi. To strażnik pukał, by oznajmić, że niedługo odbędzie się jej kolacja z Młodym Lwem. Ubrała więc suknię, którą wcześniej wyciągnęła i zaplotła swoje włosy w warkocz, a potem w kok, by nie przeszkadzały podczas posiłku. Spryskała się zapachem róż na szyi i nadgarstkach.
Do drzwi podszedł jej narzeczony. Wpuściła go do środka i razem poszli na kolację, która może i nie należała do najlepszych, ale na pewno była przyjemna dla Adrienne. Trochę ją krępowała rozmowa z Lannisterem. Z pewnością jego również, ale rozmawiali głównie o wydarzeniach spod Riverrum, a raczej Młody Lew opowiadał Freyównie co się tam naprawdę działo. Dziewczyna słuchała z zainteresowaniem każdego jego słowa. Naprawdę ją interesowało co się dzieje na ziemiach Siedmiu Królestw. Interesowały ją też opowieści o wojnach. Może i to nie przystoi damie fascynować się walkami, krwią i śmiercią, ale Adrienne była trochę inna niż na przykład jej siostry, które to mogłyby rozmawiać tylko o sukniach, bajkach, a jedyne co je interesowało z brutalnych rzeczy to turnieje.
Po kolacji Aart odprowadził Adrienne do jej komnaty i życzył jej udanej nocy. Podziękowała mu uprzejmie i posłała serdeczny uśmiech po czym zamknęła się w komnacie, przebrała ponownie w szatę nocną i ułożyła się wygodnie w łóżku, który był ocieplony przez służącą. Tej nocy spała spokojnie. Wyjątkowo spokojnie, bowiem odkąd jej siostra umarła śniło jej się, że ktoś ją goni po zamku z nożem w dłoni. Dzisiaj jednak nie miała koszmaru. Dzisiaj jedyne co pamiętała ze snu to twarz Młodego Lwa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Pią Wrz 06, 2013 12:25 pm

Odgłos pukania rozległ się po komnacie młodej panny niczym echo po wysokich rozstępach gór. Za drzwiami oczekiwał na otwarcie Młody Lew, który odziany był w zwykłe codzienne wdzianko. Czarne bryczesy, biała koszula i skórzana kamizelka, która sięgała lekko za jego pupę. Kamizelka była pięknie haftowana karmazynową nicią. Na plecach widniał lew Lannisterów, który stał na dwóch tylnich łapach gotowy do ataku. Na nogach jego znajdowały się również karmazynowe buty do jazdy konno. Włosy miał naturalnie kręcone, ułożone w 'artystyczny nieład'.
Gdy tylko uzyskał odpowiedź od swojej przyszłej małżonki, że zaraz otworzy drzwi odsunął się dwa kroki. Czekał na aż pojawi się w drzwiach, aby oznajmić jej, że chciałby zabrać ją na przejażdżkę po Casterly Rock. Chciał ją zabrać w wyjątkowe miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Pią Wrz 06, 2013 3:49 pm

Adrienne zbudziła się, gdy tylko wzeszło słońce. Choć lubiła długo spać, to pierwsza noc w obcym miejscu zawsze była krótka. Jakoś tak miała. Jeszcze dwie noce takie będą, a później pewnie będzie chciała dłużej spać, ale nie będzie jej to dane. Zdarza się. Na szczęście Adrienne nie potrzebowała zbyt dużo snu. Mogła spać dłużej, mogła nawet cały dzień, ale nie widziała różnicy w swoim zachowaniu, gdy spała krócej lub dłużej niż zazwyczaj. Zawsze miała dużo energii. Jak była dzieckiem nazywano ją irytującym duszkiem, bo nie było miejsca do którego by nie weszła.
Zamek powoli budził się do życia. Adrienne postanowiła wziąć gorącą kąpiel. Po umyciu całego ciała nałożyła na siebie lekką i przewiewną szarą suknię. Nie chciała dzisiaj dusić się w sztywnych sukniach, a ta była idealna. Zasłaniała wszystko to co miała zasłonić, ale nie była na tyle gruba, by wiatr nie mógł się przedostać i delikatnie pogłaskać jej skóry. Zapowiadał się słoneczny i ciepły dzień.
Czesała właśnie swoje włosy, gdy ktoś zapukał do drzwi komnaty. Zainteresowana zapytała któż to stoi za drzwiami. Po chwili usłyszała głos swojego przyszłego męża. Serce jej przyspieszyło nieznacznie, a na twarzy wykwitł uśmiech.
- Zaraz otworzę Mój Panie. - Powiedziała po czym odłożyła grzebień na toaletkę i podniosła się, by podejść do drzwi i je otworzyć. Spojrzała jeszcze na swoją suknię, by upewnić się, że leży jak należy i ruszyła na spotkanie z Młodym Lwem.
Otworzyła powoli drzwi. Jej oczom ukazał się Aart ubrany w codzienny strój. Nie był to strój rodem ze strojów u króla, ale i tak Adrienne się podobał, a w szczególności podobało się na kim ów strój leży.
- Witaj Panie. - Przywitała mężczyznę z uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Sob Wrz 07, 2013 3:18 pm

Czas oczekiwania na zobaczenie przyszłej żony w drzwiach nie był długi. Najwidoczniej nie spała już, gdy ten przyszedł ją odwiedzić. Cóż, najwidoczniej była rannym ptaszkiem, nie jak większość panienek z wielkich rodów. Gdy drzwi się otworzyły zobaczył miękną kobietę, w olśniewającym stroju. Nigdy nie marzył o tak pięknej żonie. Wiedział, że rodzina zaplanuje jego ożenek, wiec nie miał zbyt wielkich oczekiwań. Koneksje z innymi rodami były ważne w ustaleniu sojuszy i pozycji rodziny.
Uśmiech na jej twarzy nie wydawał się być sztuczny, chyba cieszyła się z widoku Lwa, co mogło zwiastować na prawdę udany dzień.
- Dzień dobry. Jak minęła pierwsza noc w Casterly Rock?- zapytał przyjaźnie. Ciekawiło go, co młoda dziewczyna rodem z Bliźniaków odczuła, gdy wiedziała, że to miejsce będzie jej domem na bardzo długi czas. On czułby się niezwykle dziwnie, jednak nie w takich miejscach przychodziło mu spędzać czas. Namioty na polach bitwy były o wiele gorsze, ale wtedy wiedział, że nie zostanie tam długo.
- Chciałabyś wybrać się ze mną na przejażdżkę po twierdzy? Może znajdziemy jakieś przyjemne miejsce na rozmowę...- powiedział po chwili ciszy. Chciał pokazać jej życie w twierdzy Zachodu, ich zwyczaje, zajęcia, troski i szczęście. Cały dziedziniec wrzał od przygotowań nad ślubem, który dawno nie miał miejsca w tychże murach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Pon Wrz 09, 2013 12:13 pm

// sorry, że tak długo, ale imprezkę miałam i wczoraj nie byłam w stanie nawet pomyśleć o odpisie xD

Rannym ptaszkiem może niekoniecznie, ale na pewno wstawała wcześniej niż jej siostry, czy inne damy. Nie lubiła wstawać jako ostatnia. Nawet jeśli jest córką lorda wielkiego rodu.
- Dzień dobry. Jak minęła pierwsza noc w Casterly Rock?
- Wyjątkowo spokojnie, aczkolwiek zbudziłam się wraz ze świtem słońca. - Powiedziała ze spokojem. Wstanie o świcie nie zmieniało jej humoru. Już namioty podczas podróży są gorszych standardów, ale Ann nie narzekała. Czasem nawet chciała się gdzieś wybrać, by mieć okazję spania w namiocie. Zawsze wtedy było słychać odgłosy natury. Śpiewy ptaków, wycie wilków... Wszystko czego nie słyszała z komnaty w Bliźniakach. Tutaj natomiast słyszała mewy lecące wysoko nad ziemią co już poprawiło humor Adrienne.
- Chciałabyś wybrać się ze mną na przejażdżkę po twierdzy? Może znajdziemy jakieś przyjemne miejsce na rozmowę...
Spojrzała prosto w oczy chłopaka. Chyba chciał jej pokazać coś. Miał do czynienia z kobietą, która chętnie poznaje nowe rzeczy. Ciekawość to było jej drugie imię. Nie do końca to się podobało jej Panu Ojcu, ale za to Pan Dziadek ją wspierał i zawsze ją zabierał, gdy tylko mógł. Ciekawe, gdzie on się znajduje...
- Oczywiście Mój Panie. - Ponownie się uśmiechnęła, ale tym razem miała w oku jakiś błysk typowy dla niej, gdy tylko otrzymywała okazję poznania czegoś nowego. - Chętnie poznam Casterly Rock. - Dodała po chwili. Ciekawa była co też zobaczy. Miała nadzieję, że nie tylko sam zamek, ale również coś poza nim. Lubiła poznawać mieszkańców. Co prawda w Królewskiej Przystani ją przerażali, ale ufała, że tutaj tak nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Pon Wrz 09, 2013 10:19 pm

Dzień zapowiadał się niezwykle pięknie. Aart miał spędzić go ze swoją przyszłą żoną. Chciał pokazać jej piękno Casterly Rock, siedziby jednego z najznamienitszych rodów w całym królestwie. Chciał jej pokazać Lannisport, jedno z największych miast Westeros, portowej potęgi, która rocznie była miejscem  zawarcia wielu umów między handlarzami z różnych części Siedmiu Królestw.  Cóż można powiedzieć, wspaniała historia, piękne widoki, nic tylko mieć udaną schadzkę.
Spoglądając w oczy swojej miłej miał nadzieję na chwilę odpoczynku i swobody. Wiedział dokładnie, że po ślubie nie będzie tak samo. Przybędzie mu obowiązków i zadań, jednym z nich będzie spłodzenie dziedzica, który w przejmie w przyszłości rolę namiestnika Zachodu, jak to robił jego pradziad, dziad i możliwe, że ojciec. Dziedzica, który z dumą będzie nosił nazwisko rodowe rycząc niczym największy Lew w historii, ten, który dzierżył będzie potęgę i miecz z Valyriańskiej stali. Ślub za kilka dni, trzeba cieszyć się wolnością i młodością póki jest na to czas i okoliczności. Słońce, lekka letnia bryza, to były cele do osiągnięcia.
Ten wyjątkowy dzień miała zniweczyć wiadomość, która dotarła do twierdzy krukiem. Korytarz, na którym znajdowały się sypialnie Aarta i Adrienne przestał być cichym miejscem, gdy na schodach słychać było dźwięk ciężkich, skórzanych butów i miecza obijającego się o stalową zbroję posłańca. Ów mężczyzna nie był pierwszym lepszym członkiem służby, a kronikarzem i doradcą samego Lorda. Fakt, że biegł nie był zwiastunem niczego dobrego. Aart odwrócił wzrok i spojrzał na niego. Zdyszany zatrzymał się tuż obok panicza.
- Panie, Lannisport został najechany przez ród Greyjoyów. 50 statków przypłynęło do portu. - powiedział dysząc niemiłosiernie. Mimo swoich lat bardzo szybko dostał się na tak wysokie piętro pałacu.
Zdziwienie na twarzy młodego Lwa pojawiło się bardzo szybko. Rozumiał powagę sytuacji, jednak nie chciał dopuścić do siebie myśli, że sojusznicy Freyów, rodu jego małżonki, którzy zostali zaproszeni na jego własny ślub, w tymże miejscu, mogli postąpić tak niehonorowo i zaatakować bez żadnych skrupułów. Nie miał pojęcia, czy wojska wróciły spod Riverrun, teraz chciał tylko usłyszeć lepsze wieści. Nie chciał, aby Adrienne czuła się niebezpiecznie w twierdzy, ale nie miał pojęcia, czy będzie komu jej bronić, poza Gwardią Królewską i małym zastępem strażników.
- Przybyłem tu jak najszybciej, ponieważ twój dziad postanowił, że to ty obejmiesz dowództwo nad obroną Lannisportu i Casterly Rock. Masz do dyspozycji wojów, którzy kilka godzin temu wmaszerowało pod mury  i Gwardię Królewską. Razem około 7000 ludzi.- powiedział już oddychając spokojniej. I miał rację, kamień spadł Lwowi z serca, gdy usłyszał słowa kronikarza i liczbę ludzi, których ma pod swoimi rozkazami.
Spojrzał znacząco na Adrienne.
- Muszę iść chronić naszego honoru, chcę abyś została w komnacie, póki po ciebie nie przyjdę...  Muszę rozprawić się z naszymi przedwczesnymi gośćmi. Trzeba im oznajmić, że wesele odbędzie się dopiero za sześć dni. Jego mina pokazywała, że panicz nie przedstawi Greyjoyom swojego miłego oblicza.
Pragnienie krwi zawładnęło myślami i czynami Aarta. Chciał widzieć dowódcę zdrajców, którzy mimo widoku flagi swoich sojuszników, Freyów, powiewającej nad Lannisportem zaatakowali z całym impetem.


Niechaj usłyszą ryk Lwa...

- Poleć armii w liczbie pięciu tysięcy, aby szykowała się do jak najszybszego wymarszu. Ruszamy, gdy tylko moja zbroja i miecz znajdą się na swoim miejscu. Poleć także Gwardii Królewskiej, aby rozstawiła swoich najznamienitszych łuczników na murach Casterly Rock, a także była gotowa do walki z przeciwnikami, którzy nie dajcie bogowie, dotrą do naszego dobytku. Doradca Lorda przyjął rozkaz do wiadomości i od razu ruszył, aby ogłosić go poddowódcom stada lwów. Sam złotowłosy ruszył ku swojej komnacie, aby przywdziać strój wojenny. Zajęło mu to godzinę, w tym czasie armia, która praktycznie była gotowa do drogi, gdy tylko wróciła do Casterly Rock czekała już przed wielką bramą twierdzy. Wyszedł z zamku, na dziedzińcu czekali już na niego poddowódcy i mała eskorta, która ruszyła z nim ku brami, aby dołączyć do swoich rodaków.
- Przekażcie swoim oddziałom. Ruszamy drogą nabrzeża, odetniemy te gnidy od ich statków. Nie damy im uciec. Łucznicy w grupkach po 20 będą szli trzema rzędami kolejno od lewej do prawej strony. Na przodzie  jazda z ciężkimi mieczami i kopiami. Piechota i reszta konnych wmieszani w tłum. Atakujemy na mój rozkaz. - przemówił poważnym głosem dowódcy ogromnej armii. W końcu mieli przed sobą pierwszą poważną bitwę, w której na pewno poleje się krew, a krzyki przeciwników będzie słychać z daleka.
- Chcę przywódcę u moich nóg, najlepiej żywego- dodał już ciszej, jednak podwładni zrozumieli, co powiedział.
Dźwięk trąb zaistniał nad Casterly Rock i przeszył powietrze tak donośnie, że zapewne w Lannisporcie, mimo dźwięków wydobywających się z cuchnących paszczy plądrujących najeźdźców, było słychać ryk, zwiastujący wymarsz drapieżników. Drapieżników, które zaraz miały bronić swojego, a przede wszystkim honoru całego Zachodu.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Wto Wrz 17, 2013 1:53 pm

Szczęście minęło bardzo szybko. Szkoda, bo to była najprawdopodobniej jedyna okazja, by poznać Młodego Lwa jeszcze przed ślubem.
Adrienne słuchała z uwagą co miał do powiedzenia kronikarz, który przybył robiąc przy tym dużo hałasu. Greyjoyowie zaatakowali Lannisport należący do Lwów. Dziewczyna poczuła, że jej dłonie stały się zimne. Tak samo stopy, a było przecież ciepło na korytarzu. Jej serce przyspieszyło. Czy się bała? Owszem. Jej małe walki sztyletami i mieczami lekkimi to było nic w porównaniu do prawdziwych walk, a nawet do tych walk w formie zabawy u mężczyzn. Zawsze się bała prawdziwej wojny. Bała się jej brutalności, ale również tego, że zginie na niej ktoś kto jest jej bliski. Teraz będzie się bała o życie Młodego Lwa. Nawet nie liczyła na to, że Aart pozostanie w twierdzy. Zdążyła się już zorientować, że jej małżonek nie należy do osób, które chowają się w swoich domach w razie niebezpieczeństwa. Był prawdziwym lwem, który wychodzi niebezpieczeństwu naprzeciw i dzielnie walczy w obronie tego co jest jego własnością i tego co kocha.
Widziała zmianę wyrazu twarzy na licu Aarta Lannistera, gdy mówił do niej. Nie bardzo słowa docierały do niej i dopiero po chwili zorientowała się o czym mówił mężczyzna. Wyglądał jakby pragnął krwi. Trochę to przerażało Adrienne, bo nigdy nie była świadkiem takich emocji, które panowały nad mężczyznami w obliczu wojny. Nigdy, bo zawsze przebywała w komnacie w Bliźniakach, a widywała swojego dziada, ojca bądź braci, gdy już panowali nad swoimi emocjami. Cofnęła się lekko mimowoli. Nie miała w planach okazywać strachu, ale nie bardzo jej się to udało. Jej oczy ewidentnie zdradzały jej emocje.
Nic nie powiedziała na słowa Młodego Lwa. Kiwnęła tylko głową i cofnęła się do swojej komnaty. Zanim jeszcze zamknęła drzwi spojrzała na Aarta.
- Wróć żyw Panie. - Powiedziała delikatnym głosem. Nie obchodziło ją w jakim stanie wróci jej małżonek. Ważne, by w ogóle wrócił żywy. Zajmie się jego ranami jeśli takowe się znajdą, choć miała nadzieję, że rany, jakie otrzyma podczas starcia nie będą poważne. Oczywiście nie były niemożliwe do otrzymania, więc nie liczyła na to, by Młody Lew wrócił w tym samym stanie co teraz stoi przed nią, ale miała nadzieję, że wróci w całości i żywy. Będzie się o to modliła do Bogów.
Odprowadziła wzrokiem Lannistera po czym zamknęła drzwi komnaty i wyjrzała przez okno. Słyszała dźwięk trąb dobiegający z dziedzińca. Chwyciła za swój naszyjnik z którym nigdy się nie rozstawała. Nie miała tendencji do zajadania stresu, ale w tej chwili poczuła się głodna. Przywołała do siebie służki i poprosiła o przyniesienie lekkostrawnych dań na śniadanie. Potrzebowała chleba, warzyw i małej ilości jajecznicy. Po śniadaniu wyglądała przez okno i patrzyła na morze.
/zt

___________________

// jakiś czas później tj. w dzień powrotu wojsk do CR

Adrienne miała wystarczająco czasu, by się przygotować do powitania gości jej pana męża jak i samego narzeczonego. Odprężająca kąpiel dodała jej sił i teraz już tylko czesała swoje miękkie jak jedwab włosy. Służki tylko poprawiały jej suknię, którą postanowiła założyć na ten dzień. Miała kolory jej domu jak i kolory domu pana męża. Niebieski z jej herbu i złoty z jego herbu. Uznała, że taka suknia będzie zdecydowanie bardziej odpowiednia niż suknia, której kolorami będzie niebieski i czerwony, natomiast czerwony i srebrny nie łączyłby kolorów dwóch rodów, więc niebieski i złoty wydawał się być idealny. Nie ważne, czy ktoś się zorientuje, czy nie. Ważne, że ona sama wiedziała o tym i to jej dodawało sił, bo choć wciąż sercem i duszą była związana z Freyami, Dorzeczem i Bliźniakami to powoli też przywiązywała się do Lannisterów, Zachodu i Casterly Rock. Cóż. Niedługo zapewne nie będą już mówić do niej lady Frey, a lady Lannister co z początku będzie wprawiało ją w zakłopotanie.
Czesała swoje włosy starannie, by były gładkie, lśniące i sprawiały wrażenie płynnych, czy też lejących się. Nie do końca była pewna, czy związać je, czy też zostawić rozpuszczone. Na razie nie dopuszczała do siebie myśli na temat wieczoru. Nie chciała niepotrzebnie denerwować się. Oczywiście, że się denerwowała trochę, ale starała się nie szaleć. Po prostu czesała włosy i czekała, aż nastąpi czas. Aż usłyszy ryk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   Czw Wrz 26, 2013 3:05 pm

Przygotowania do przyjęcia gości były bardzo ważne. Sam Aart spędził dłuższą chwilę na doprowadzenie swojego ciała do porządku. Brud jaki powstał, gdy galopował po piaszczystych ternach znajdował się wszędzie. Zbrojmistrz nie miał czasu, aby przygotować jego zbroję, więc młody Lew ubrał się w skórzany strój, który miał na sobie, przed wyjazdem na wojenkę. Różnicę jednak stanowił Ryk, który przypięty do pasa Lannistera opadał lekko na prawą nogę.
Pukanie do drzwi rozległo się po pokoju niczym dzwony w kościołach zwołujące ludzi, aby udali się na ucztę Pana. Tym razem Adrienne wiedziała kto i w jakim celu po nią przyszedł. Gdy otworzyła drzwi, zobaczyła swojego przyszłego męża. Ucałował jej dłoń.
- Wróciłem ze zwycięstwem droga. Czas, abyś poznała naszych sojuszników.- powiedział, po czym zaczął opowiadać kogo będzie musiała przywitać w murach Casterly Rock. Opowiedział jej także pokrótce co sie wydarzyło, jakie miało skutki. W ten znikli na schodach, które prowadziły na piętro z Salą Balową.
[zt ja i Ad-> Sala Balowa]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Komnata sypialna Adrienne   

Powrót do góry Go down
 

Komnata sypialna Adrienne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Komnata Sypialna Lorda
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód :: Casterly Rock-