a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Jadalnia



 

 Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
84
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Jadalnia   Czw Lip 25, 2013 10:44 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
25
Join date :
05/05/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pią Lip 26, 2013 10:59 am

Aida nic nie powiedziała jednak w jej oczach pojawił się niebezpieczny błysk mówiący „jeszcze się przekonamy”. Liczne przeczytane książki, wysłuchane opowieści i obejrzane wydarzenia sprawiły, że w głowie zakorzeniło się stwierdzenie iż będzie panią swojego życia. Sama twierdziła, że jest silna i nie podda się bez walki. Miała tysiące sposobów jak wcielić swój plan w życie ale na razie trzymała je dla siebie. Lubiła łudzić się marzeniami, że kiedyś świat będzie zupełnie innym miejscem.
-Może na samą Północ nie.- Gdy była mniejsza najłatwiej było ją przestraszyć opowiadając o wielkich włochatych ludziach mieszkających w zimowej krainie. Opowiadano jej o tym, że śpi się tam z niedźwiedziami, lordowie zabijają się nawzajem a mieszkające tam czarownice oddają sieroty w ofierze Starym Bogom. W momencie w którym opiekunki znalazły na nią haczyk podkolorowywały swoje historię wprowadzając dziewczynkę w lekką traumę.- Ale nikt by się nie spodziewał, że zostanę w Westeros. Za może Pani Matka ma swoje oczy i uszy. Poza tym wszyscy od raz by się zorientowali skąd jestem. – Aida nie grzeszyła skromnością. Uwielbiała się popisywać nikłą bo nikłą ale jednak wiedzą na niektóre tematy. Na propozycje ciotki przystała ochoczo. Gdy tamta odeszła sama poszła w stronę ogrodów ustawiając swoich strażników w pełnym słońcu. Pół godziny to mało ale i tak miała nadzieję, że mózg im się choć trochę przegrzeją. Stali niewzruszeni przyglądając się niemal każdemu ruchowi dziewczynki. Powoli zaczęła się zastanawiać jak brzmiał dany im rozkaz i co by się stało gdyby go nie dotrzymali. Gdy zaczęła powoli rozważań wspięcie się na pobliski dach zakomunikowano jej, że już czas na kolacje. Nie mając zamiaru się przebierać spokojnie ruszyła w stronę jadalni zajmując swoje stałe miejsce. Wpatrywała się w stół nie zważając na to kto wchodzi do głównej sali. Bardziej zastanawiała się czy gdy będzie chciała uciec przez porcją warzyw zostanie szybko pochwycona. Przebierała nogami pod stołem mając starając się nie słuchać plotkującej służby. Z jeszcze większą intensywnością zaczęła wpatrywać się w stół w końcu odłączając się zupełnie od świata
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
84
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Sob Lip 27, 2013 2:46 pm


Jak tylko weszła do swojej własnej komnaty od razu otoczyły ją służące, które zajmowały się nią od czasu kiedy dojrzała do bycia kobietą, a nie dziewczynką. Od tamtego czasu wszystkie cztery dziewczyny były sobie nawzajem przyjaciółkami i powierniczkami. Jednak na co dzień wyglądało to tak, że trzy służki gadały jedna przez drugą, a Lynette jedynie słuchała ich. Teraz jednak sytuacja odwróciła się i Aisha, Maisie oraz Edna zasypywały ją coraz to bardziej szczegółowymi pytaniami na temat jej wizyty w Królewskiej Przystani. Nawet kiedy czesały ją, kąpały i ubierały w nową liliową suknię obszytą myrnijską koronką. Księżniczka starała się jak mogła, żeby dziewczęta także opowiedziały jej o wydarzeniach, które miały miejsce w Słonecznej Włóczni, ale jej próby spełzły na niczym dlatego Lyn postanowiła, że spyta o to Aidę, która może będzie bardziej rozmowna.
Kiedy w końcu była gotowa wyszła z komnaty i ruszyła z powrotem na korytarze twierdzy, a następnie do wielkiej zamkowej jadalni. Podczas całego tego czasu, który spędziła w komnacie, a następnie kiedy podróżowała w kierunku sali jadalnej, towarzyszyło jej tych kilku żołnierzy, którzy przyłączyli się do niej wcześniej.
Gdy już znalazła się przy stole usiadła obok młodej bratanicy, która musiała trochę wcześniej udać się na posiłek.
- Witaj z powrotem, księżniczko. – powiedziała biorąc do ręki pierwsze danie jakie nawinęło się jej pod rękę. Była tak głodna, że to co będzie w tej chwili jadła nie miało dla niej większego znaczenia. – Pytałaś mnie wcześniej co do mojej podróży do stolicy Westeros, to może teraz ty mi powiesz co robiłaś podczas mojej nieobecności. – dodała. Chciała się tego dowiedzieć nawet jeśli nie miało miejsca nic ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
25
Join date :
05/05/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Sob Lip 27, 2013 7:03 pm

Potrawy które przednią stawiono  pachniały znakomicie jak zwykle zresztą  jednak dziewczynka nie była zbytnio głodna. Gdy zdała sobie sprawę, że ktoś się do nie zwraca uśmiechnęła się przelotnie jak miała w zwyczaju gdy nie słuchała co się dzieje wokół niej.  Jej małą dziecięcą główkę zaprzątało tysiące myśli które nie potrafiły zgrać się ze sobą i stworzyć logiczną całość. Dopiero gdy jedna z posługaczek szturchnęła jej krzesło dziewczynka podskoczyła jak oparzona wyrywając się jednocześnie z zamyślenia.  W tym samym momencie zdała sobie sprawę, że jej droga ciotka również pojawiła się w jadalni. To pytanie było stosunkowo niebezpieczne ale nie wierzyła by ciotka naskarżyła na nią komukolwiek. Wyjawiła co prawda już wcześniej kilka swoich przewinień ale były i takie za które najbardziej miłujący ją ludzie ukaraliby ją nie zastanawiając się ani chwili.
-Obiecaj, że nie powiesz rodzicom. Pilnowano by mnie wtedy nawet przez sen- Aida nie czekała na odpowiedź bezgranicznie ufając Lynette.- Na plaży niedaleko portu znalazłam łódkę  wyrzuconą przez morze a kilka metrów dalej wiosła. Znasz mnie ciociu jak nikt inny wiesz, że musiałam do niej wsiąść. Odpłynęłam kawałek z zamiarem rychłego powrotu tyle, że wzmógł się wiatr a mój transport zaczął nabierać wody. Dryfowałam kilka ładnych minut nie dając sobie rady a serce waliło mi w piersi. Na szczęście przepływał tamtędy statek który wciągnął mnie na brzeg. O dziwo nikt z nich się nie zdziwił gdy się im przestawiłam. Czułam się nawet urażona gdy kilku z nich zaczęło się  śmiać. Kapitan był bardzo miły i dał mi coś ciepłego do picia. Nie smakowało to najlepiej ale przynajmniej uspokoiło moje skołatane nerwy. Gdy dopłynęliśmy do portu mogłam ich jedynie uratować od opłat co z chęcią zrobiła. Zanim jednak  wypatrzyły mnie oczy ukochanych strażników wręczyli mi prezent.- Tu dziewczynka odsłoniła nadgarstek na którym znajdowała się trochę za duża bransoleta z mozolnie wykonanymi różami.- To pewnie miała być jakaś forma łapówki ale i tak jest śliczna. -Aida opowiadała to przedziwną historię mocno ściszonym głosem ale bardzo przejętym. Rzadko miała sposobność opowiadania o swoich wyczynach przez co niemal cała się rozpromieniła.- Teraz twoja kolej ciociu- dodała prosząc by nalano jej wody którą niemal natychmiast wypiła.- Ja opowiedziałam ci jedną swoją historię więc odwdzięcz się tym samym. Tylko proszę nie mów mi, że oczarował cię jakiś lord- dziewczynka była wyraźnie zniesmaczona  własnymi słowami.- Dorne popadło by w ruinę jeśli miałabyś nas opuścić.- Sama nie bardzo wiedziała co to właściwie znaczy ale słyszała parę razy podobne stwierdzenia  które spotykały się z aprobatą. Uznała więc, że mu to być coś miłego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
84
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pon Lip 29, 2013 11:22 pm

- Oczywiście, że im nie powiem. Zresztą czy kiedykolwiek dałam ci powód, abyś w to wątpiła? – było to raczej pytanie retoryczne, ponieważ Lynette wiedziała, że Aida nie ma podstaw aby w nią wątpić. Od lat dziewczynka zwierzała się jej w tajemnicy z przewinień kiedy potrzebowała pomocy, a nie chciała kłopotać tym swoich rodziców. Tak samo Lyn nigdy nie odmówiła jej pomocy ani nie zdradziła niczym młodej księżniczki.
- Mogę zobaczyć tę bransoletę? – poprosiła bratanicę wyciągając w jej kierunku rękę. Chciała się upewnić czy róże w tym miejscu były jedynie zbiegiem okoliczności czy zaplanowanym krokiem. Zresztą nie zdziwiłaby się raczej gdyby okazało się, że róże z bransolety Aidy są identyczne z tymi znajdującymi się na herbie Tyrellów.
- Skoro nie chcesz to nie będę ci o tym mówiła. O czym by ci tu opowiedzieć? Wiem! – uśmiechnęła się szeroko kiedy do głowy wpadł jej wspaniały pomysł. – Najpewniej słyszałaś o tym, że po oddaniu pokłonów nowemu królowi odbył się wielki bal. Sala została wspaniale przystrojona, a wszyscy lordowie i damy ubrali się w najznakomitsze stroje. Z początku wszystko wyglądało jak w bajce, które opowiadają ci służące. Ale potem, nagle nie wiadomo skąd pojawił się zamachowiec i zaatakował króla. Na szczęście nie trafił i skończyło się jedynie na ranie królewskiego brata oraz kilku siniakach jakiejś  dziewczyny, która została przewrócona przez uciekającego zamachowca. Ale kiedy tylko oby zbój opuścił salę wybuchło wielkie poruszenie i ludzie zaczęli uciekać jak zwierzyna prowadzona na rzeź. Wszyscy biegali w kierunku drzwi, ale tak naprawdę tylko kręcili się w kółko. Krzyczeli z przerażenia albo nawoływali swoich bliskich. Później kiedy już wszyscy znaleźli się w swoich komnatach doszły mnie słuchy, że zamachowiec został złapany i zabity przez Lorda Przeprawy, ale nie wiem czy to nie jest tylko plotka. Kto wie, może nadal ukrywa się w zakamarkach Królewskiej Przystani i czeka na kolejną okazję.- na koniec ściszyła głos jakby opowiadała jakąś wszystkim znaną opowieść, baśń. Poza tym, Lynette nie wątpiła, że jakiś czas ta historia przejdzie do legend.
- Nadal chcesz się bawić w opowiadanie historii? – zapytała lekko znudzonym głosem.

Przepraszam, że tak rzadko odpisuje, ale internet mi urywa i możliwe, że następny odpis dam dopiero za tydzień,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
25
Join date :
05/05/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Sro Lip 31, 2013 9:58 pm

Może było to sprzeczne z jej naturą ale wizja balu bardzo się jej spodobała. Nigdy w żadnym nie widziała, nawet na ucztach nie pozwala się jej zostać zbyt długo choć ona wcale nie czuje się zmęczona. W każdym bądź razie wirujące kolorowe suknie, muzyka rozchodząca się po całej sali i całe tuziny nowych ciekawych ludzi sprawiły, że oczy ośmioletniej księżniczki rozbłysły z zainteresowaniem. W momencie w którym opowieść ciotki przeszła do zamachu wyprostowała się tak gwałtownie, że kilka osób przebywających w jadalni spojrzało na nią z zaciekawieniem. Choć nigdy nie była w Królewskiej Przystani i nie widziała mieszkającego tam rodu oczami wyobraźni widziała całą scenę. Widziała zamachowca w ciemnym stroju, strażników którzy chcieli go zatrzymać. Z podekscytowania chciała nawet klasną w dłonie ale szybko opuściła ręce z powrotem na kolana zdając sobie sprawy, że to niestosowne skoro ktoś ucierpiał. Słuchała dalej nie chcąc jej przerywać.
-Jejku-wydusiła w końcu z siebie wyglądając bardziej na zafascynowaną niż przestraszoną. Trudno się dziwić skoro jej matka była znawczynią trucizn a ojciec prawdziwym  wojownikiem. Jeśli ktokolwiek liczył, że z tego związku wyjdą zdrowe na duchu i umyśle, grzeczna i posłuszne dzieci to dość kiepsko obliczyła rachunek prawdopodobieństwa. –Pewnie więcej ludzi ucierpiało uciekając niż podczas zamachu. Maester mówił mi kiedyś, że panika może być największą bronią lub największym przekleństwem.- Siedzenie w wierzy Maestra ostatnio coraz bardziej zaczęło się jej podobać.  Był dużo ciekawszy niż większość ludzi mieszkających w zamku. Na pytanie ciotki kiwnęła przecząco głową. Miała inne pytanie które dość ciężko przechodziło jej przez niewielkie gardło.
-To dla tego ojciec wyjechał?- Nie chciała by ktokolwiek widział, że się boi dla tego odwróciła się w stronę stołu i biorą kawałek ciasta zaczęła kruszyć go w palcach.-Ludzie mówią…- że mamy wojnę.- Chciała dokończyć ale mimo całego swojego głodu przygód i pragnienia wolności ta wizja wydawała się jej jeszcze straszniejsza.

Nie ma sprawy :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
84
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Czw Sie 01, 2013 6:20 pm

Przez całą swoją opowieść Lyn obserwowała swoją bratanicę sokolim wzrokiem zwracając uwagę na każdy jej gest. Widziała jak Aida, w niektórych momentach opowieści, podnosi się leciutko z krzesła po czym opada, jak jej oczy robią się wielkie albo jak patrzyła zaciekawiona łaknąc dalszego ciągu wydarzeń. Wyglądało trochę o tak jakby małej księżniczce opowiadano baśń przed zaśnięciem, a ona zwracała uwagę na wyczyny bohaterów, wytykała ich błędy i wyczekiwała z niecierpliwością dalszych losów w ciągu zwrotów akcji. Tyle, że to nie była bajeczka, którą matki opowiadają swoim dzieciom na dobranoc.
- Bardzo mądre słowa. Ale jestem pod wrażeniem, że je zapamiętałaś.
Biorąc pod uwagę jak Aida uważała na słowa septy i z jaką żarliwością wypełniała jej polecenia można było dojść do wniosków, że w przypadku maestra będzie podobnie. Ale to dobrze, że księżniczka wsłuchuje się w mądrości maestrów zamiast starych sept, które nigdy zbyt błyskotliwe nie były.
- Przykro mi, ale nie wiem dlaczego Edric wyjechał. Chyba trafiłaś na niewłaściwą osobę skoro chcesz poznać aktualne nowiny i wydarzenia z Dorne.
Poza tym Lynette jakoś nigdy nie była najbardziej doinformowaną ze wszystkich osób. Biorąc pod uwagę fakt, że byłą najmłodsza wśród rodzeństwa nikt nie zapraszał jej przeważnie na narady. Po co to robić skoro ona nigdy nie będzie rządzić chyba, że wraz ze swoim przyszłym mężem. Mogło to jedynie zaszkodzić rodowi niż przynieść jakiekolwiek korzyści.
- Co ludzie mówią? – zapytała, mimo że po części znała odpowiedź. Była święcie przekonana, że po Słonecznej Włóczni krąży bardzo, bardzo wiele plotek i że część z nich jest prawdziwa. Zresztą tak samo pewna była tego, że Aida nie chowa uszu kiedy słyszy ciekawy kąsek tylko nastawia uszy, żeby później móc zbić wszystkich z tropu swoją wiedzą. Cała sprawa rozchodziła się o to jaką plotkę zasłyszała mała księżniczka i która to była wersja tej nowiny: ta w większości prawdziwa czy w całości zmyślona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
25
Join date :
05/05/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pią Sie 02, 2013 4:01 pm

Mała księżniczka wypięła się dumnie jak zawsze gdy zasłużenie otrzymuje pochwały.
-Septy to tylko stare niańki które albo szyją albo się modlą. Maestrzy to bardzo mądrzy ludzie. To oni robią z chłopców wielkich lordów, wojowników czy dyplomatów. Ja też chce taka być- uniosła dumnie podbródek. Bywały takie chwilę gdy Aida wyobrażała sobie siebie za dziesięć lat. Dumną i mądrą księżniczkę która rządzi swoim pustynnym domem i prowadzi ludzi do walki. Nie była do końca świadoma, że tą rolę przejmie jej pan mąż a może raczej nie chciała być tego świadoma. Bo jak powszechnie wiadomo chłopcy są głupi.
Przez chwilę Aida przyglądała się cioci badawczym wzrokiem. Nie widziała, czy mówi prawdę czy może jak większość ludzi próbuje uchronić biedne małe dziecko przed brutalną prawdą. Szybko jednak posklejała różne fakty i z westchnieniem osunęła się na krześle. –Chyba masz racje- spochmurniała trącając ostatnią nadzieję na dowiedzenie się czegoś przydatnego. Dziewczynka zagryzła wargę zastanawiając się czy nie zostanie wyśmiana za swoje głupie domysły. Ludzie zawsze plotkowali – Szepnęła do siebie w duchu chcąc się jakoś pocieszyć.
-Że wybuchła wojna która dosięgnie i nas- ściszyła głos do szeptu uważając na każe słowo.- Że ktoś spisuje przeciwko rodzinie królewskiej i że wielkie rody napadają na siebie- w jej głosie strach mieszał się z ciekawością co dawało dość specyficzną mieszankę. Nagle jej oczy powiększyły się o kilka minimetrów. Odrywając wzrok od ciotki spojrzała na stojących wszędzie strażników.-Nic mu nie będzie prawda?-Chodziło jej oczywiście o jej pana ojca. Może nie powinna myśleć o takich sprawach w takiej sytuacji ale zbyt często wpajano jej kim jest i kim będzie by nie zdała sobie sprawy ze swojej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Sob Sie 03, 2013 11:11 am


MG

Ten dzień dla rodu Martell mógł być po prostu kolejną, upalną datą pośród wielu jej podobnych. Los (a może bogowie?) chciał jednak, by tak się nie stało. Wszystko zaś zaczęło się tak...
Olbrzymi rozgardiasz na ulicach Słonecznej Włóczni spowodowany został przez tuzin pustynnych jeźdźców, którzy wpadli w bramy miasta, nie zwalniając nawet o odrobinę szaleńczego galopu. Kobieta niosąca cytrusy wrzasnęła przeraźliwie, gdy silny ogier przeskoczył nad jej straganem, ktoś inny podchwycił ten niekontrolowany wrzask i po chwili pół dzielnicy rzucało niewybredne przekleństwa w stronę pędzących do pałacu konnych. Ci jednak mieli o wiele poważniejszy problem niż oburzeni prostaczkowie, ich pośpiech zaś nie był spowodowany kaprysem, lecz naglącą potrzebą, o czym przekonać się można było już wkrótce, gdy po wjeździe na pałacowy dziedziniec zeskoczyli z koni i ignorując protesty domowej straży ruszyli wprost do wnętrza siedziby rodu Martell.
- Gdzie księżniczka Lynette? - wrzasnął jeden z jeźdźców, wymachując sfatygowanym kawałkiem pergaminu i podtykając go pod nos dowódcy straży pałacowej, który zagrodził mu drogę na korytarzu prowadzącym do prywatnych komnat kobiet. - Zejdź mi z drogi, starcze! Mamy natychmiast znaleźć członków rodu i przekazać im to. - świstek pergaminu zafurkotał w powietrzu, gdy zakurzony i spocony jeździec wcisnął go do ręki dowódcy. Starszy, ogorzały mężczyzna przesunął wzrokiem po treści wiadomości. Raz. Drugi. Trzeci. I zapewne zrobiłby to jeszcze kilkakrotnie, gdyby nie młody jeździec, który wyrwał mu pergamin z dłoni. - No? - zapytał ponaglająco, unosząc wysoko ciemne brwi. Dowódca straży wycharczał coś niezrozumiale i dopiero po chwili odchrząknął, wskazując korytarz biegnący na lewo.
- W... w... w ja... jadalni. - odparł w końcu, wpatrując się wielkimi ze zdumienia oczami w jeźdźca. - Jak... jak do tego dosz--
- Mam tłumaczyć Ci, jak ktoś otruł Księcia Dorne? - warknął jeździec, odwracając się gwałtownie i ruszając we wskazanym kierunku. - Tak, jak każdą ofiarę otrucia! PODSTĘPEM! - uniósł wysoko pięść do góry i potrząsnął nią lekko, zupełnie jakby groził niewidzialnemu wrogowi. A zaledwie kilka chwil później w towarzystwie sześciu kompanów wtargnął do jadalni, ku wielkiemu zdziwieniu służby... i księżniczek. Nie był jednak tak obcesowy jak w przypadku dowódcy straży, padł bowiem przed Lynette i Aidą na kolano, schylając lekko głowę. O ile wcześniej potrafił wywrzeszczeć tą druzgoczącą wiadomość na pół pałacu, tak teraz jedynie wysunął dłoń z wiadomością w stronę Lynette Martell i w milczeniu oczekiwał na rozkazy, był bowiem prawie pewien, że te padną.


    Treść wiadomości przekazanej z Wodnych Ogrodów:




Do rąk własnych przedstawicieli rodu Książęcego!


Zwykle radosne Wodne Ogrody pogrążyły się w żałobie po tragicznym zajściu, które miało miejsce zaledwie tydzień po wyruszeniu księcia Edrica ze Słonecznej Włóczni. Miłościwie nam panujący, sprawiedliwy Książę Dorne padł ofiarą podstępu i przypłacił swą dobroć życiem. Gdy Słońce chyliło się ku zachodowi, nieznany nam i nieuchwytny zamachowiec dodał do ulubionego napoju Księcia truciznę, nie minęło zaś kilka chwil, gdy zaczął odczuwać pierwsze skutki podstępnej substancji. Wkrótce zaniósł się krwistym kaszlem, który to po paru trwożnych minutach doprowadził go do śmierci. Krew, krew była wszędzie, staliśmy się bezradni wobec tragedii ostatecznej i nieodwracalnej: Książę Dorne zmarł. Jego pani żona pogrążyła się w okropnym żalu, nie przyjęła do wiadomości śmierci swego małżonka, odmawia przyjmowania napojów i pokarmów...  

Próbujemy odnaleźć sprawcę, wydaje się jednak, że zniknął zaraz po zaserwowaniu trucizny. Maester próbuje odkryć, jaki typ substancji został użyty. Książę Edric udał się na zachód wraz ze znacznymi siłami, wydał także wyraźny rozkaz, by każdy członek jego rodziny był pilnie strzeżony, zaś spożywane przez nich pokarmy i napoje wcześniej kosztowane przez testerów. Za jakąkolwiek informację na temat zamachowca wyznaczono nagrodę.


Pogrążony w żałobie,
kasztelan Wodnych Ogrodów


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorne
Liczba postów :
84
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pon Sie 05, 2013 1:39 pm

- Co prawda wojna wybuchła w Dorzeczu i Dolinie, ale wątpię, żeby nas ona dopadła. Dlatego, że zajął się nią król i jestem prawie pewna, że tamta wojna ma się ku końcowi. Po za tym Dorne jest daleko wysunięte na południe i ma taki klimat, że wróg nie przetrwa tu zbyt długo. Nie musisz się, więc obawiać ataku. W Słonecznej Włóczni jesteś bezpieczna. – odpowiedziała pewnym siebie głosem. Gdyby nawet potencjalny atak miał miejsce to bardzo mało prawdopodobne, aby wojownikom udało się dotrzeć do stolicy Dorne. Jedynie zagrożone były tereny górzyste, które graniczyły  innymi terenami, ale tym powinien zająć się Edric skoro wyruszył prawdopodobnie w tamtym kierunku.
Sama oczekiwała na odpowiedź strażników. Może gdy będą udzielać odpowiedzi Aidzie napomkną przy okazji gdzie znajduje się dziedzic Dorne. Co do samego pytania Lyn nie miała wątpliwość, że w jakie tarapaty Edric by nie wpadł z większości z nich wyszedłby bez szwanku. Oby to tylko była ta większość.
Niestety nie doczekały się odpowiedzi na pytanie księżniczki, ponieważ do komnaty wpadł pustynny jeździec. Upadł na kolano u stóp Lynette i bez słowa wyjaśnienia wręczył jej kawałek pergaminu, z którym przybył do pałacu. Co robił pustynny jeździec w zamku, a na dodatek jakie wieści jej przynosił skoro księżniczka wróciła na rodzinne tereny zaledwie przed paroma godzinami?
Z tymi pytaniami rozwinęła pergamin i przeczytała pochyłe słowa.  Na pewno nie była to wiadomość, której się spodziewała. Ale czy czegoś takiego można się spodziewać? Zatrzymała na chwilę wzrok na słowach Książę Dorne zmarł. Po chwili zastanowienia położyła zwój przed Aidą i bez żadnego słowa podniosła się.  Mimo młodego wieku dziewczynka powinna wiedzieć o wielu rzeczach, a ta na pewno należała do tego rodzaju rzeczy. Poza tym teraz była bezpośrednią dziedziczką Dorne, osobą która w przyszłości będzie rządzić i powinna się najpierw wiele nauczyć na ten temat.
- Chciałabym poznać miejsce przebywania mojej matki. Najpierw spotkam się z maestrem,  a następnie mam zostać tam zaprowadzona. – zwróciła się do strażników pod ścianą, którzy momentalnie podnieśli głowy nasłuchując słów księżniczki. W Sali zapadła cisza spowodowana na początku pojawieniem się wojownika, a następnie niespodziewanym zachowaniem Lynette. – Książę Dorne nie żyje. – powiedziała cicho jako wyjaśnienie, ale mimo głośności swojego głosu była pewna, że wszyscy ją usłyszeli. Po chwili ciszy jaka zapadła na jadalni odwróciła się do jeźdźca.
- Przygotuj konie. Przed zachodem słońca mam zamiar zawitać jeszcze do Wodnych Ogrodów. – po chwili zastanowienia dodała jeszcze. – Księżniczka Aida również będzie nam towarzyszyć.  Przygotuj także oddział składający się z tuzina zbrojnych gotowych w każdej chwili do wyjazdu.
Po wydaniu wszystkich rozkazów spojrzała na bratanicę mówiąc jej bezgłośnie, aby udała się razem z nią po czym, w towarzystwie strażników, udała się do wierzy maestra.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Jadalnia   

Powrót do góry Go down
 

Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [P2] Jadalnia - Zebranie Kolczatki
» Jadalnia w zamku Bestii
» Jadalnia
» Jadalnia [Parter]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorne :: Słoneczna Włócznia :: Pałac rodu Martell-