a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Główna Brama



 

 Główna Brama

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Dorzecze
Skąd :
Harrenhal
Liczba postów :
365
Join date :
23/06/2013

PisanieTemat: Główna Brama   Wto Cze 25, 2013 2:43 pm



Główna Brama oraz mury ją okalające są niezwykle grube, jednak znajdują się pod stałym nadzorem dwunastoosobowej straży, której zadaniem jest obserwowanie traktu oraz pilnowanie, by nikt niepowołany nie przekroczył wejścia do zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Główna Brama   Wto Lis 11, 2014 2:17 pm

Robin Reyne kołysał się spokojnie i równomiernie w rytm końskiego kroku i od jakiegoś czasu nie mógł oderwać spojrzenia od ogromnej twierdzy, która z każdą chwilą była coraz bliżej i robiła się jeszcze większa, i...Straszniejsza.
Znając historię tego miejsca, mając świadomość, że to w zasadzie ruiny i widząc na żywo ich ogrom człowiek nie mógł czuć przynajmniej lekkiego niepokoju. Niby dzień przyjemny. Ni to specjalni ciepło, ni to chłodno, chmurki, słoneczko, zielono wszędzie a tu takie czarne wielkie coś. No, nie. Nie idzie czuć się swobodnie.
Gdy zerknął za siebie na swoich ludzi wiedział, że czują się podobnie. Każdy z nich był zmęczony drogą i marzył o chwili odpoczynku, o czymś do jedzenia i kielichu wina, ale widok tej nadtopionej przez smoczy ogień kamiennej twierdzy rozbudza każdego i podświadomie zmusza do wytężenia uwagi.
Młody lord...Następca lorda, westchnął cicho i zadzierając głowę wyżej zaczął wyobrażać sobie jak dawno temu pomiędzy tymi wielkimi wieżami, latał smok zionąc swoim niszczycielskim ogniem, pozbawiając butnego lorda i jego rodziny życia. Te myśli sprawiły, że blondas poczuł nieprzyjemny dreszcz i poprawił swój srebrny płaszcz.
Gdy byli już niecałe sto metrów od głównej bramy, odwrócił się w prawą stronę i zwrócił się do towarzyszącego rycerza:
-Ed...-Już chciał powiedzieć: "Ed, rusz się i powiedz im, żeby otworzyli bramę". Na szczęście ugryzł się w język. Rycerz był jego przyjacielem od lat dzieciństwa. Jest synem dziś już mocno podstarzałego rycerza na służbie u Czerwonego Lwa. W Castamere taka poufałość nie byłaby wcale niczym dziwnym, ale tutaj? Tutaj nie mogli sobie na to pozwolić. Widać, że ćwiczenie używania odpowiednich zwrotów i tytułów nie szło wcale tak dobrze i wciąż niewiele brakuje, żeby siła przyzwyczajenia zwyciężyła.
Robin jednak odchrząknął głośno, że niby wcześniej długo się nie odzywał to głos miał nienajlepszy.
-Ser Edriku, pojedź przodem i zapowiedz nas strażnikom. -Powiedział zdobywając się na najbardziej oficjalny ton, jaki mógł. Nawet wyprostował się i lekko zadarł podbródek.
-Jak sobie życzysz mój lordzie. -Odparł rycerz, kłaniając się w siodle i przejeżdżając obok przyjaciela rzucił mu spojrzenie mówiące: "całkiem dobrze" i obaj musieli powstrzymać się od uśmiechów.
Strażnicy powitali całą piętnastkę przybyłą z Castamere i po wymianie formalności przepuścili ich przez bramę. Reyne, Ser Edrik, jego giermek, służący Robina i 12 zbrojny ze straży domowej odzianych w kolczugi z surcotem w barwy rodowe Czerwonych Lwów. Młody następca lorda głaszcząc się po swojej bródce rozglądnął się po dziedzińcu.
-William i Marcus, pójdziecie ze mną i Ser Edrikiem złożyć wyrazy uszanowania dla Lorda Whent'a, gospodarza turnieju. John, Tuck i cała reszta zajmijcie się końmi, znajdźcie nam dobre miejsce pod namioty. A i wy dwaj później odnajdziecie kasztelana i zapiszecie nas na turniej. Do roboty panowie! -Zakomenderował sprawnie i pewnym głosem zsiadając ze swojego białego rumaka, którego pieszczotliwie poklepał po psyku.
Wzdychając zaczął się przeciągać. Jazda może nie była bardzo uciążliwa, ale tyle godzin w siodle robi swoje.
- No to do lorda a później rozejrzymy się za innymi lordami. -Wydał po cichu rozkazy samemu sobie i spoglądając na swoich ludzi uśmiechnął się szeroko.
- Głowy do góry chłopcy. Jeszcze zdążymy się najeść, napić i odpocząć. Turniej trwa do ostatniego gość. Lord Whent najwyraźniej musiał znaleźć pod Harrenhal złoża złota. -Zaśmiał się a jego dobry nastrój zaczął powoli udzielać się i pozostałym.
Z podniesionymi głowami, prostymi plecami i pogodnymi minami ruszyli przez dziedziniec do sali stu palenisk gdzie spodziewali się odnaleźć włodarza zamku a przynajmniej kogoś, kto do niego pokieruje. Blondas czuł jak po ciele rozchodzi mu się przyjemne ciepło a uśmiech na twarzy robi się coraz szerszy. W końcu coś się dzieje

[z/t]
Powrót do góry Go down
 

Główna Brama

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Brama Miłości
» Brama wejściowa
» Brama [ZAMKNIĘTA] / Podwórze
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Brama Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze :: Harrenhal-