a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Mury wokół zamku - Page 2



 

 Mury wokół zamku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość

avatar

PisanieTemat: Mury wokół zamku   Pią Cze 21, 2013 8:34 pm

First topic message reminder :



Ostatnio zmieniony przez Taron Lannister dnia Pią Cze 21, 2013 9:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 1:17 pm

MG
 


Posłańcy skinęli głowami, ukłonili się widząc jaki obrót spraw nastał i wszyscy zaczęli zbierać się do swoich obowiązków. Posłańcy z Riverrun czekali posłusznie na panów, a gdy wszyscy byli gotowi do drogi, niedalekiej, ale jednak, ci prowadzili.
Tak jak zapowiadali, na moście czekał posłaniec maestra. Jeden z posłańców armii wyprzedził ich doń podjechał zanosząc mu odpowiedź, ten zaś zniknął w zamku.
-Pobiegł zawiadomić maestra o przybyciu waszmościów. - Poinformował gdy lordowie zjawili się na miejscu. Musieli poczekać zaledwie kilka minut, maestr widać ich wyglądał i nie oddalał się zbytnio. Starzec wyszedł sam, już nawet bez posłańca. Łańcuch grzechotał mu na szyi, plecy miał lekko zgarbione, a czaszkę pełną siwych włosów, ale trzymał się nawet dobrze. Niemnie, posłańcy mówili prawdę, na twarzy mężczyzny malował się wyraz zmęczenia i trwogi.
-Lordzie Lannister, Panie Rivers. - Przywitał się i skłonił głową. -Raczcie wybaczyć, że o tak niedogodnie późnej porze proszę o rokowania, ale widząc wasze armie i wiedząc jaka jest sytuacja... nie mam na co czekać. - Powiedziała maestr zmęczonym, poważnym głosem. -Zechcecie przyjąć moje zaproszenie i udać się ze mną na zamek, ugoszczę was i przedstawię stanowisko Riverrun. - Zapytał. Nie tłumaczył, dlaczego to on wyszedł, a nie ktoś z rodu Tullych tak jak to powinno wyglądać. Jaka będzie odpowiedź? Staruszek czekał, stojąc i gnąc się pod ciężarem swojego łańcucha.

Kolejność: dowolna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 1:35 pm

Sytuacja nie była klarowna, a on nie lubił takiego stanu rzeczy. Było już ciemno, jedynie ludzie Riversa wiedzieli,żeon i Lannister wybrali się na rozmowę z maestrem. Sędziwy pan nie dawał znaku, ale chciał ich raczej zaciągnąć do środka twierdzy. Nie wiadomo dlaczego nic nie wspominał o dowódcach rodu zdrajców. Aart wyczuwał,że coś może być nie tak, jeśli wejdą nieprzygotowani do twierdzy, którą zdobycia może podjąć się tylko 50-cio tysięczna armia.
- Maestrze. Bardzo dobrze, że zauważyliście, iż wasza postawa nie ma sensu. Ukrywanie się za murami nic nie pomorze, bo jeśli zechcemy dołączą do nas wojska korony i innych sprzymierzonych rodów.- zaczął.
Siedział pewny i wyprostowany na swoim koniu. Spoglądał z góry na starca, który zdawał się być zdeterminowany, aby zaciągnąć ich do środka.
- Zgodzę się na wejście za wasze bramy jedynie wtedy, gdy zezwolicie wpuścić do środka po 100 wojów z mojej armii i armii Freyów, którzy uprzednio ubezpieczą dla nas drogę do sali, w której omawiać będziemy szczegóły waszego poddania.- powiedział pewnie i dumnie. Nie miał zamiaru pakować się w gniazdo pszczół bez odpowiedniej ochrony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 1:57 pm

Bryndena nie miał ochoty wchodzić do zamku nawet z tysiącem żołnierzy, ale gdyby starzec miał odmówić stawianym przez Lannistera wolał zaryzykować. Poprawił się w sidle, odchrząknął i przemówił. - Rozumiesz chyba, szanowny maestrze nasze obawy? Wejdę do zamku chociażby sam jeżeli pozwoli to zażegnać ten konflikt bez niepotrzebnych upustów krwi. Musisz jednak wiedzieć ,że rozmowy muszą skończyć się przed świtem nim pod Riverrun zajadą siły Mallisterów i korpus pokoju wysłany przez króla z Królewskiej przystani. W innym wypadku z twierdzy nie zostanie kamień na kamieniu a Panienki Tully przebywające w stolicy poniosą surowe konsekwencje. Rodzina, obowiązek, honor czyż nie? Mówił bez krzty emocji mimo ,że w środku cały się gotował. Blefował. Wojska Targaryenów jeszcze zapewne nie wyruszyły porządkować sytuacji w dorzeczu a wątpił też czy Mallisterowie zdążą dotrzeć pod zamek przed świtem. Nie spoglądał na Aarta, miał nadzieję ,że ten zrozumie co Rivers próbował osiągnąć i nie zdemaskuje jego kłamstwa. Nawet nie spojrzał na Lannistera, obawiał się ,że ktoś mógłby nabrać podejrzeń. Mógł być niemal pewny ,że obrońcy nie mieli ,żadnych informacji na temat ruchów wojsk, kto by je wysłał? Całe Westeros w obawie przed gniewem korony odwróciło się od Tullych. Niezauważalnie wypuścił powietrze w oczekiwaniu na odpowiedź starca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 2:13 pm

MG
 

Maestr wysłuchał obu panów i westchnął poprawiając ciążący mu łańcuch. -Nie mogę wpuścić do zamku takiej ilości rycerzy. Wybaczcie. Mogę przysiąc wam panowie na swój łańcuch i Siedmiu patrzących na nas, że włos wam z głowy nie spadnie w mojej gościnie. Nie jesteście mi wrogiem, służę Domowi Tullych, bo taki jest mój obowiązek, ale stoję pond konfliktami Rodów. Moim obowiązkiem jest służyć, nie zabijać i uprawiać politykę. - Przemówił i zamilkł by wziąć kilka oddechów. -Rozumiem obawy panów, więc jeśli macie życzenie nie wejść na zamek, możemy rozmawiać tu, choć to bardzo niewygodne miejsce. Mogę też pojechać z wami do obozu. To co mam do powiedzenia nie zajmie dużo czasu, a jest szalenie ważne. Dość krwi przelano w tym konflikcie. - dodał. Mieli więc trzy wyjścia. Wjeżdżali na zamek w obecnym składzie dwóch lordów i po dwóch rycerzy których mięli przy sobie, rokowali tutaj, albo tracili czas i zabierali maestra do obozu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 2:36 pm

Uważnie przysłuchiwał się wypowiedziom starca, który zdawał się mówić z rozsądkiem. Jego argumenty nie były głupie, ale sam pomysł wchodzenia do środka tylko z dwoma strażnikami nie wydawał mu się trafny. Spojrzał się prosto w oczy uzdrowiciela. Nie wiedział co się kryje za jego spojrzeniem, niepokoiło go to.
- Wybieram przejażdżkę po tych pięknych okolicach Maestrze. - powiedział.
Spojrzał na jednego ze swoich strażników.
- Daj Maestrowi swojego konia i pomóż mu na niego wejść- rozkazał, po czym zwrócił się w stronę swojego rozmówcy.
- Myślę, że nie będzie to dla ciebie problemem? Chyba posiadasz umiejętność jazdy konnej?- zapytał zawracajac swojego konia.
Noc była ciemna, a w oddali widać było tylko majaczące światła pochodni i ognisk Freyów, bliżej znajdował się jego obóz, co można było zobaczyć. Wielki sztandar powiewał nad namiotem dowodzącego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 3:28 pm

Bękart spojrzał na starca. Biedak uginał się pod własnym ciężarem. Rola maestra jest dożywotnia i tak więc większość zakonników nie tylko w dorzeczu ale i całych siedmiu królestwach była w podobnym wieku. Nie miał serca by kazać temu dziadkowi wsiadać na konia, spoglądając na niego Rivers  zaczynał wyobrażać sobie swoją własną starość. Okropna to była wizja, zniedołężniały żołnierz, nie potrafiący unieść własnego miecza, bez rodziny i dzieci. Odgonił te myśli były posępne i wcale nie pomagały w wykonaniu zadania. Rzucił okiem na młodego lwa i odpowiedział na jego propozycję przejażdżki. - Lordzie Lannister, nie sądzę ,że to był dobry pomysł. Rozmówmy się tutaj i teraz. Measter nie jest tak młody i zapewne ten dzień zmęczył go dużo bardziej niż Ciebie czy mnie. W rzeczywistości Brynden sam nie tryskał energią ale starał się tao skutecznie ukrywać pod maską statycznego i rozważnego człowieka. Emocje już w nim opadały, chciał mieć to oblężenie z głowy zanim tak na dobrą sprawę się zaczęło. W bliźniakach czekało jeszcze tyle spraw do załatwienia a skoro jego ojciec został członkiem małej rady króla nie wybierze się prędko w drogę powrotną i wszystko znów będzie spoczywać na jego barkach. Westchnął, i oparł ręce na łęku sidła, tak jak miał w zwyczaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 3:55 pm

MG
 


Starzec jęknął niedosłyszalnie na wzmiankę o przejażdżce, na szczęście wyratował go Rivers. -Dobrze więc, rozmówmy się tutaj. - Odpowiedział. To też nie była dobra opcja, ale cóż zrobić, lepsze to niż telepać się do obozów. -Nie mam dobrych wieści, a panowie zapewne zastanawiacie się dlaczego wyszedł rokować do was maestr. - westchnął nie bardzo wiedząc od czego zacząć. -Ta wojna się już zakończyła. Niepotrzebnie kłopotaliście się tutaj z zastępami. Nasza armia poszła w rozsypkę w Dolinie Arrynów. Większość członków Rodu jest zakładnikiem Korony w Stolicy, nie mam wieści o zakładniku Arrynów. Tutaj też sprawy są dramatyczne. W zamku nie ma nikogo z Tullych. - Zawiesił głos by groza tych słów zdążyła przejść im po kościach. Jak to nie ma?! Lorda Riverrun od długich księżyców trawiła choroba. Nie był młody, a organizm też już nie tak silny jak kiedyś. Mogłem jedynie uśmierzać jego ból. Jego syn, Lord Roderick zjawił się w zamku chcąc widzieć ojca. Po jego śmierci jednak wpadł w obłęd. Znalazłem go z podciętymi żyłami. Nasz pani, zmarła przed trzema godzinami, serce nie wytrzymało tylu strat i niepewności o los reszty dzieci. Dlatego wyszedłem ja.[/b] - Znowu zamilkł. trudno mu było to mówić, wyglądał jakby sam miał zaraz zejść. -W takim wypadku, trudno nawet negocjować jakąś kapitulacje. Oblężenie zwyczajnie nie ma celu, na zamku nie ma nikogo, kogo moglibyście zabrać przed oblicze króla... Lord Quentyl bowiem znajduje się w Królewskiej Przystani, jest zakładnikiem jak jego siostry. W zamku pozostali tylko mieszkańcy, służba i niewielki garnizon obsady, by bronić murów. Nie chcę więcej rozlewu krwi, odpowiadam za mieszkańców i opiekuję się nimi do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy królewskim rozkazem. Proszę więc o zaprzestanie oblężenia i powrót na własne ziemie, albo do Stolicy z wiadomością dla władcy. - No to rewelacje przedstawił staruszek! Jeśli mówił prawdę to zaiste ich obecność tutaj była bezcelowa, bez jakiegokolwiek sensu, bowiem żaden z dowódców oblegających zamek nie miał prawa do niego, a na samo oblężenie ruszył z własnej inicjatywy, nie z rozkazu króla. Ten miał przecież wszystkich obecnie zainteresowanych Tully u siebie w Twierdzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lip 13, 2013 4:14 pm

Noc była cicha, a odgłosy krzyków dochodzące z obozów w ogóle nie przeszkadzały w słuchaniu rewelacji, które przekazał i Maester. To co powiedział rozpaliło ogień złości w umyśle młodego Panicza, którego pierwsze oblężenie okazało się być wielkim fiaskiem. Spojrzał na Bryndena wymownym spojrzeniem. Teraz został im jedynie obowiązek pochowania zdrajców i przejęcia kontroli nad twierdzą do czasu wyłonienia kolejnego namiestnika Dorzecza. Zsiadł z konia i podszedł do staruszka. Ujął jego dłoń.
- Ród Lannisterów składa panu szczere wyrazy współczucia. Musiałeś Maestrze zobaczyć wiele i namęczyć się z powodu wybryków gospodarzy. Pozwól, że teraz to my zatroszczymy się o bezpieczeństwo zamku i pochowamy, tych których pozostało pochować.- powiedział.
- Teraz zostało ci tylko wypoczywać, niedługo będziesz zajmował się rodziną nowego namiestnika, którego do tego czasu zastąpi ktoś z naszych oficjelów.- dodał po chwili, po czym spojrzał na Bryndena.
- Bryndenie, mój wuj jest chory i nie jest w stanie podróżować. Moja siostra Maureen opiekuje się nim wraz z moimi uzdrowicielami. Myślę, że byłaby odpowiednią osobą do opieki nad twierdzą, póki król nie wyłoni kogoś nowego do kierowania dorzeczem. Do tego Maester mógłby zająć się chorym wujem.- skierował słowa w stronę bękarta. Nie wiedział, czy ten pomysł będzie odpowiadał mu, ale warto było spróbować. Nie chciał narażając wuja na trudności drogi powrotnej do Casterly Rock, a tutaj znajdowała się odpowiednia osoba do zajęcia się jego osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Nie Lip 14, 2013 1:38 pm

Brynden powoli zaczynał zbierać cały ten dzień kupy. Kolejne informacje, które otrzymywał były coraz bardziej deprymujące. Wyprostował się i zaczął zaczął myśleć o tym ,że śmierć Tullych w Riverrun pozwoliła zapobiec rozlewowi krwi. Wiedział ,że nie powinien tak myśleć. Zasmucił go fakt, że nie wjedzie do Królewskiej przystani jako bohater, który przyprowadził zdrajców przed oblicze króla. Przypominał sobie o tragicznym zgonie jednej z wnuczek ojca, kolejny pogrzeb w którym będzie musiał brać udział. Gdy Lannister skończył mówić, Rivers znacząco odchrząknął i dodał. -Smutno to słyszeć nawet wiedząc w jakim celu tu przybyliśmy. Rozumiem ,że z naszego powodu nie rozpoczęliście jeszcze panie, przygotowań do ceremonii? Zapewne obrońcy nie sporządzili jeszcze łodzi na, której Lord Tully wraz z rodziną miał być oddany rzece. Spojrzał na tetryczejącego maestra i odezwał się znów. - Liczę ,że Twoja oferta gościny jest nadal aktualna oraz, iż zdajesz sobie sprawę ,że mimo tych tragicznych wieści Tully nadal są zdrajcami korony i w imieniu królewskiego pokoju musimy wraz z Lordem Aartem przejąć jurysdykcję nad Riverrun do czasu gdy król postanowi co czynić. Proszę też Maestrze byś czym prędzej posłał kogoś ze mną do kruczarni, muszę posłać listy, które mogą zaważyć o bezpieczeństwie regionu dorzecza, i muszę jak najszybciej trafić w królewskie ręce. Zbiera się nawałnica i nasza kraina może stanąć w ogniu. Przemawiał, cichym acz słyszalnym tonem, dokładnie artykułując każde słowo by nic z tego co miał do powiedzenia nie umknęło uwadze starca. Zwrócił się następnie do młodego lwa i rzekł. - Wraz z Lordem Taronem i Lady Maureen w zamku pozostanie Ser Gratthar mój zaufany podchorąży oraz po dwustu-pięćdziesięciu naszych ludzi, poucz ich tylko ,iż mają nie sprawiać problemów, załodze. Wywiesimy też obok herbu Rodziny Tullych, nasze własne chorągwie by z daleka widać było, że zamek jest pod naszą opieką, uchroni to mieszkańców na wypadek, gdyby Arrynowie zapragnęli bez przyzwolenia władcy wziąć odwet. Skończył mówić. Odchrząknął raz jeszcze i skierował wzrok na starego zakonnika, czekając na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Nie Lip 14, 2013 3:43 pm

MG
 


Dziękuję za słowa kondolencji, ale z całym szacunkiem.[/b] - Odpowiedział wreszcie maestr patrząc najpierw na młodego Lorda Lannistera. - Ciała zostaną zabalsamowane, a pogrzeb odbędzie się dopiero, gdy w królewskiej przystanie wróci reszta dzieci, jeśli Jego Miłość pozwoli. Rzece ciało Tullych musi oddać Tully... nie Lannister, czy którykolwiek Lord Dorzecza. - Wyjaśnił pierwszą sprawę, potem westchnął ciężko i sprostował kolejną. - Do tego Lordzie Lannister, pragnę przypomnieć, że Riverrun nie jest siedzibą Namiestnika Wschodu, a Domem Rodu Tullych, póki królewski rozkaz nie orzeknie inaczej. Namiestnikiem zostanie powołany zapewne inny znamienity Ród Dorzecza, to jest pewne po tym co się stało i nad czym ubolewam, niemniej to nie oznacza otrzymania prawa do zamku Riverrun. A ja Panie, do końca życia będę służył Tullym, Cytadela mnie przydzieliła i z nimi zostanę. Cytadela przydziela maestrów Lordom, nie stanowiskom. - Znowu ciężko odetchnął i spojrzał na Bryndena, który mówił z większym sensem. -Lord Taron Lannister, Lady Maureen Lannister i Ser Gratthar i pięciuset waszych zbrojnych. Tak, tylu jestem w stanie ugościć. To dobre warunki. Razem w pokoju zaczekamy na rozkazy króla i powrót moich słodkich dzieci. Proszę tylko by w zamku pozostał spokój, prócz reszty naszych zbrojnych są tam też wylęknieni mieszkańcy, nie chcemy ich przeto straszyć. Proszę też pamiętać o moich wcześniejszych słowach, bierzecie Riverrun pod swoją opiekę, zamek pozostaje jednak siedzibą Tullych, wierzę, że pamiętacie o tym fakcie, liczę także, że będą o tym pamiętać wasi ludzie. - Powiedział już bardzo zmęczonym głosem.

To był koniec rokowań, sprawa została postawiona jasno, armie nim dobrze zdążyły się rozstawić mają się zebrać i rozejść, w zamku zostają lordowie i pięciuset zbrojnych, zostaną wywieszone proporce Bliźniaków i Lwów, by nikt wątpliwości nie miał, że Tully zostali wzięci pod opiekę przez wierne Koronie Rody. Co będzie dalej? A to już zależało od króla...


To chyba na tyle. Będę zaglądać i was pilnować byście jakiś baboli nie strzelili. W razie wątpliwości piszcie do mnie. tymczasem was zostawiam. Dziękuję za pisanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Nie Lip 14, 2013 4:03 pm

Maester był godziwym człowiekiem. Wiedział, że kłótnią nic nie wskóra, a postawienie swoich warunków sprzyja pozyskaniu czegokolwiek. Noc była już w zaawansowanym stopniu. Spoglądając na ogrom twierdzy Lew czuł się maluteńkim stworzeniem, które chciało jakimś sposobem zdobyć jego mury. To samo wrażenie sprawiało Casterly Rock, jednak ono było jego, znał każdy zakamarek i alejkę. Spojrzał na Bryndena, widać, że ukrywa zmęczenie, które także nużyło już Lannistera. Chciał to szybko skończyć. Wejść do środka, zająć którąś z komnat i wypocząć przed podróżą do Królewskiej Przystani.
- Myślę, że twoje postulaty nie są przeszkodą. Ludzie w mojej armii wiedzą, jak się zachowywać, więc nie masz o co się martwić. Jeśli ciała są zakonserwowane, mogą poczekać na przybycie dzieci Riverrun. - przemówił pierwszy patrząc prosto w oczy człowieka. Zdawały się one być nieskończoną studnią.
- Nie martw się o młodych Tullych. Spotkałem Artemis, która obiecana jest mojemu wujowi, na turnieju. Wyglądała bardzo dobrze.-przemilczał sprawę Królewskiej Gwardii, która kazała iść im na spotkanie z królem.
Odwrócił się w stronę swoich strażników.
Niech jeden z was każe zmobilizować 250 wojów , którzy wraz z moją siostrą i wujem mają przybyć tutaj, pod bramę. Weźcie proporce i suchy prowiant, aby przez pierwsze dni nie narażać Maestra na zbyt wielkie straty. Reszcie każ rozłożyć maszyny oblężnicze i być w gotowości do wymarszu.- rozkazał pewnym, męskim głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Pon Lip 15, 2013 12:48 am

Kamień spadł bękartowi z serca. nie miał najmniejszej ochoty zdobywać zamku siłom, wysokie mury i wymóg oblegania go z trzech stron naraz, skutecznie do tego zniechęcał. Nawet tak niewielki garnizon jaki miał tu zostawić stanowił doskonały symbol tego iż Freyowie okazali wierność koronie, przedkładając to nad służbę suzerenowi. To stawiało ich w dużo lepszym świetle, niż gdyby siedział z założonymi rękom w Bliźniakach i czekał aż wszystko się wyjaśni.
Obrzucił lwa nieprzychylnym spojrzeniem, chłopak wydawał się zawiedziony. Jakby wyczekiwał ,że wespnie się na mury i przejmie kontrolę nad Riverrun. Powinien się cieszyć z aktualnego obrotu spraw i dziękować bogom, że nie będzie musiał kłaść się co noc spać z bolesnym wspomnieniem ludzi, którzy zginęli pod jego rozkazami. Skierował wzrok przed siebie i przemówił.
-Cieszę się, że mimo okoliczności w jakich się spotykamy udało nam się dojść do porozumienia. Nie skorzystam jednak z gościny w progach Riverrun, wyślę tylko kruki a noc spędzę w obozie by dopilnować ,że moi ludzie zwiną obóz przed jutrzejszym południem. Sam natomiast gdy tylko wzejdzie świt udam się do stolicy by osobiście zawieść wieści królowi. Przyrzekam też, maestrze, iż wstawię się u naszego władcy za Tullymi przebywającymi w Królewskiej przytani, by udzielono im pozwolenia na uczestnictwo w obrządku pogrzebowym. Chociaż tyle mogę zrobić. Tymczasem nie chciałbym wyjść na niecierpliwca ale wiadomości, które muszę przekazać dotyczą bezpieczeństwa całego regiony Dorzecza, więc życzę dobrej nocy. Gdy skończył, odczekał jeszcze chwilę by, dopełnić formalności i wysłuchać pożegnania zarówno Lorda Lannistera jak i zakonnika. Następnie zwrócił się do swoich ludzi.
-Wiecie co robić, obudźcie Ser Gratthara i przekażcie mu to co słyszeliście, niech pośle kogoś również do Mallisterów.
Gdy skończył, spiął konia i powoli wjechał do zamku. Nie czuł się zdobywcą, ani też gościem. Miał do wykonania zadanie i tylko to się dla niego liczyło.

[zt] Brynd, wjeżdża do Riverrun.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Pon Lip 15, 2013 10:30 am

Postawa Lannistera nie była aż tak widoczna, żeby Maester ją zobaczył. Brynden był spostrzegawczy, ale cóż on mógł zrobić Aartowi. Nie wiedział do czego Freyowie mogą dopuścić się wewnątrz zamku,ale siły były wyrównane, a Maureen w razie czego umiała zmobilizować wojów w odpowiedni sposób. Złote włosy świeciły się w blasku pochodni. Z daleka zobaczył poruszenie w obozie. Armia zachodu umiała szybko podjąć wykonanie rozkazów.
Spojrzał na mury Riverrun. Nigdy tu nie był. Ciekawostką były wnętrza zamku. Czy Tully mieli wyczucie gustu? Ciekawe czy mieszkańcy byli przyjaźnie nastawieni. Chociaż, nie oczekiwałby tego po mieszkańcach Casterly Rock i Lannisportu. Nie chciałby nawet tego.
Gdy tylko drugi ochraniający go woj wrócił z wiadomością, że praca wre, spiął konia i wjechał do środka.
- Maestrze, proszę być gotowym na przybycie mojej siostry i wuja. Mam nadzieję, że niebawem będą na miejscu.- rzekł jeszcze przed wjazdem wewnątrz murów.[/b]

ZT- Riverrun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Sie 03, 2013 4:19 pm

Minęło kilka kolejnych dni nim z oddali zaczął wyłaniać się zamek. Jeźdźcy zwolnili, zwinęli chorągiew egzekutora i pozbyli się innych elementów, które mogłyby zdradzić ich pochodzenie. Nie mieli najmniejszej ochoty zostać rozpoznanymi. Wyglądali teraz niczym zwykła banda awanturników, jakich pełno po drogach gdy wojna przetacza się przez krainę. Gdy byli już znacznie bliżej, zsiedli z koni i zaczęli rozglądać się za jakimś idealnym do obserwacji punktem. Jedno ze znajdujących się nieopodal wzgórz było wręcz do tego idealne. Niespieszenie, cicho, zachowując pełną ostrożność, podkradli się na to wzniesienie i skryci wśród wysokiej trawy poczęli przyglądać się sytuacji jaka panowała pod murami Riverrun. Co prawda i tak swoje już słyszeli, woleli jednak upewnić się na własne oczy.

Gdy już nie było nic więcej do zobaczenia, zbrojni wycofali się i wrócili do swoich wierzchowców. Zdobyte informacje może nie były im za bardzo na rękę, na pewno jednak okażą się kluczowe w trakcie tego, co miało nastąpić. Ruszyli na południe, wzdłuż Red Fork, wyciskając z koni ile tylko się da.

[zt]
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
656
Join date :
03/05/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Wto Sie 06, 2013 10:05 pm

MG


Rodowa twierdza Tullych, Riverrun, było ich dumą już od ponad tysiąca lat. Położone w Dorzeczu, w miejscu spotkania dwóch rzek, uważane było za jedną z najlepszych fortec w całym Westeros. Choć forteca nie należała do największych, to dzięki swemu położeniu zdawała się być wręcz nie do zdobycia. Z dwóch stron otoczona rzekami, z trzeciej posiadała głęboki kanał, który w razie koneiczności można było wypełnić wodą. Tym bardziej dziwił fakt, że nad murami Riverrun powiewały trzy flagi. Pstrąg Tullych, Lew Lannisterów oraz Wieże Freyów. W tej chwili, to te trzy rody miały pieczę nad rzeczną fortecą, zarządzaną przez maestra.

Najwięcej wojsk jednak należało do Lannisterów. Ich żołnierze bowiem stacjonowali nie tylko na murach, ale i pod twierdzą. Doświadczeni obserwatorzy mogli jednak poznać, że była to armia, która nie stoczyła żadnej bitwy i musiała zwijać sztandary. Część rycerstwa już odeszła, a kolejni zdawali się zwijać namioty. Pozostali również powoli zwijali obóz, wydając się niepewnymi rozkazów dowódców...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Czw Wrz 05, 2013 2:54 pm



MG


Czas płynął nieubłaganie, Czerwone Widły niestrudzenie toczyły wodę, zaś kruki krążyły nad Riverrun częściej niż najstarsi rybacy pamiętali - nawet prostaczkowie wiedzieli, że czarne skrzydła nie wróżą niczego dobrego, gdy zaś ciemne pióra wręcz przysłaniają niebo nad zamkiem...
... cóż, strach ściska serca, niemowlaki kwilą wczepione w cycki matek a bogobojne staruchy wzywają Siedmiu, by strzegli ich wnuków, wnuków wnuków a nawet wnuków wnuków prawnuków. Jeden z ptaków, który cztery dni temu dotarł do Riverrun przynosił jednak dobre wieści. Wieści, na których brzmienie niejeden Lew ryknął z zadowoleniem, a niespokojni mieszkańcy Dorzecza odetchnęli z ulgą. Być może jakiś nieudolny bard dzień ten nazwie Porą Wyruszenia Lwa albo równie opisową i nietrafną zlepką słów - ważne, że dla samych Lannisterów był to Dzień Powrotu Do Domu. Gdy tylko Riverrun dostało wieść od Aarta głoszącą, iż najwyższa pora, by Lwy powróciły w rodzinne strony - natychmiast objęto dowództwo nad przygotowaniami wymarszu. Lannisterskie wojska słyną na całe Westeros z wysokiej karności... ta opinia nie wzięła się znikąd, o czym przekonać mogli się wszyscy zamieszkujący okoliczne wioski. Dowódcy natychmiast wydali rozkazy, żołnierze zajęli się zwijaniem namiotów, gromadzeniem zapasów i przygotowywaniem koni oraz wozów do drogi. Uwijający się jak w ukropie wojacy wyglądali niczym niezwykle pracowite mrówki... tyle, że odziane w złoto-czerwone barwy. Niedługo, bo niecałe pół doby od przybycia kruka z Zachodu do Riverrun pierwsza zbrojna kolumna opuściła okoliczne pola. Za nią wkrótce podążyła kolejna... i następna, aż do zmierzchu, gdy zamek zaczęli opuszczać ostatni ludzie Lannisterów. Lwy, oddalające się z Dorzecza, nie zaspokoiły głodu krwi na wskutek pokojowego rozwiązania wojny. Jednak każdy wojak, maszerując w stronę Casterly Rock, mimowolnie wietrzył w powietrzu zapach juchy... i weselnych potraw, które zaserwują na ślubie Aarta z Freyówną.

Od tamtej pory minęły trzy dni. Trzy dni, podczas których Riverrun mogło odetchnąć z ulgą i powrócić do dawnego trybu życia... pomimo panującej żałoby po śmierci członków rodu Tully. Po wojskach pozostała jedynie pożółkła, wygnieciona trawa, odpadki po jedzeniu... i wszechobecne, cuchnące latryny, których Lannisterowie nie mieli czasu zakopać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Wto Lis 19, 2013 9:12 pm

W zasięgu wzroku z wież Riverrun pojawiła się niewielka, lecz stale rosnąca chmura pyłu. Byłoby to istotne gdyby ktoś jej wypatrywał, ale wartownik akurat był zajęty dłubaniem sobie w nosie co jako sprawa dużo istotniejszej wagi pochłaniało zdecydowanie więcej uwagi. Kurz zdecydowanie zbliżał się do zamku, ale to dopiero miarowy śpiew dobywający się z gardeł kilkudziesięciu zbrojnych w jakach barwy indygo zwrócił uwagę dzielnego wartownika. Była to z resztą dość znana na Zachodzie ballada miłosna, którą żołnierz Tullych sam zanucił zawiadamiając dowódcę o zbliżającym się oddziale Mallisterów.
Miłować Ciebie, to jest życia mego cel, /Nadobna
Ettariel, /Pozwól zachować tedy wspomnień skarb,/
I Czarodziejski kwiat, /Miłości zakład twej i znak,/
Kroplami rosy niby łzami posrebrzony...

Ludzie Treveta nie pchali się pod mury zamku, lecz zatrzymali się w pewnym oddaleniu, a do umocnień zbliżył się wyłącznie trębacz na rączym dzianecie. Reszta uformowała równy szereg i cierpliwie czekała.
- Mój pan! - zaczął, drąc się niemiłosiernie - Stawia się na prośbę! I będzie oczekiwał na odpowiedź pod murami zamku!
Posłannictwo ciężko było uznać za długie, a trębacz wykrzyczawszy co trzeba zawrócił w stronę grupy. I teraz Trevet mógł tylko czekać, odpędzając się od komarów, które nad rzeką lubiły ciąć nie tylko konie, ale i siedzących na ich grzbietach dwunogów. Jedyną pociechą było to, że złośliwe małe latające cholery nie potrafiły się przebić przez zbroję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
15
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Wto Lis 19, 2013 10:10 pm

Lancel siedział w wielkiej sali, otoczony towarzystwem swoich kuzynek i straży przybocznej. W pewnej chwili do sali wpadł wartownik, który oznajmił przybycie Treveta Mallistera z Seagrad. Tully oczekiwał jego przybycia. Szybkim krokiem wyszedł z wielkiej sali, kierując się do stajni. Tam dosiadł swojego rumaka, ubrał hełm garnczkowy i na czele swej straży przybocznej, ruszył na spotkanie. Miał na sobie zbroję płytową. Zbliżając się do bramy, Lancel usłyszał śpiew rycerzy, balladę miłosną. Wyjeżdżając zza murów ujrzał kilkudziesięciu mężów w zbrojach, koloru indygo. Lancel zaczął śpiewać, a za nim jego straż przyboczna. W dolinie rozbrzmiewał śpiew rycerzy, choć było ich zaledwie ponad setka, śpiewali bardzo głośno. Po kilku minutach, młody Tully wraz z towarzyszami, dojechali do czekających rycerzy  z  Seagradu. Razem z koniem stał przed Trevetem.
-Trevecie!-krzyknął przyjacielsko w stronę rycerza.
Lancel patrzył po kolei na jego kompanów. Było ich kilkudziesięciu, najlepsi wojownicy Seagradu, straż przyboczna Treventa.
-Znakomici wojownicy, Trevencie.- odsłonił przyłbicę.
Jeszcze raz spojrzał na wszystkich wojowników.
- Chcę polepszyć moje stosunki ze Starkami, zależy mi na tym.
Wezwałem Cię, żebyś pomógł ustalić mi te plany,  z kim się zaprzyjaźnić, a kogo zniszczyć. Jestem młody, brak mi doświadczenia, potrzebuję rad takiego wojownika jak Ty, chodź jesteś niewiele starszy, jednak posiadasz doświadczenie.
Trzeba wysłać posłańców do innych Lordów z  dorzecza, każdy ma się stawić na naszej naradzie, która zadecyduje o przyszłości dorzecza.
Obiecuję Ci, że za jakiś czas dorzecze będzie najbogatsze oraz będzie miało największą armię!-wykrzyknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Wto Lis 19, 2013 11:26 pm

Nie przyszło im czekać długo. Krótką chwilę po powrocie trębacza bramy Riverrun rozwarły się i wyjechał przez nie znaczny poczet zbrojnych z herbami rodu Tullych na piersiach. Trevet przyglądał się zbliżającym się konnym z umiarkowaną dozą zainteresowania. Gdzieś wśród nich miał być jego nowy senior, a przynajmniej kolejny przedstawiciel Tullych, który pragnie uchodzić za jego suzerena. Wezwanie dotarło do niego akurat, kiedy był niedaleko Riverrun, więc pojawił się stosunkowo szybko. Teraz zastanawiał się czy pośpiech był rozsądny. Może lepiej byłoby naradzić się z panem ojcem odnośnie planów i zamiarów rodu? Może powinien był poczekać aż pod murami pojawią się też inni lordowie? Teraz jednak należało położyć kres próżnym gdybaniom. Zrobił, co zrobił i jako Tytan miał pewność, że postąpił jak zwykle bezbłędnie. Tymczasem do równego szeregu Seagardczyków zbliżył się, cóż... nie był to mąż opatrzności bogów to na pewno. Trevet nie miał najmniejszego pojęcia jak wyglada sytuacja dynastyczna rodu Tully, ale kiedy lordem ma zostać rycerz jeszcze młodszy od niego to sprawa nie wygląda zbyt różowo.
- Ser - odpowiedział ostrożnie na jowialne powitanie jakim uraczył go Tully. Cholera, on nawet nie znał imienia witającego, ale oczywiście nie miał zamiaru tego przyznać. - Pozwól ser, że najpierw poproszę cię o przekazanie wyrazów szacunku i współczucia twoim kuzynkom. Myślę, że czas jaki spędziły w Królewskiej Przystani był dla nich prawdziwym koszmarem. - maniery Treveta nie były wzorowe, ale starał się pamietać o podstawach.
- Jest to dla mnie oczywiście wielki zaszczyt, że zostałem zaproszony do udziału w radzie, tym niemniej ciężko o czymkolwiek decydować w gronie tak niewielkim. Jak zapewne zdajesz sobie sprawę Dorzecze poniosło ciężkie straty podczas wojny o Dolinę. Kilka tysięcy trupów i setki ludzi okaleczonych przez ludzi Arrynów, a później zesłanych do lochów Greyjoyów. Po takiej porażce ciężko deklarować się bojowo.
Trevet uważnie przyglądał się rozmówcy usiłując wysondować jego zamiary. Czego mógł Tully od niego chcieć? Rada to bez wątpienia ważna rzecz, ale temat był tak ogólnikowy, że Mallister nie miał pojęcia co powiedzieć. Najważniejsze w takich sytuacjach to nie powiedzieć za dużo, więc po swojej krótkiej wypowiedzi zamilkł i zaczął wpatrywać się twarz suzerena nadając swojej twarzy wyraz uprzejmego zainteresowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
15
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sro Lis 20, 2013 4:05 pm

-Przekażę..-odpowiedział  Trevetowi.
Przyglądał się  Mallisterowi, był rosłym mężczyzną, jasne włosy, błękitne oczy.
Pomyślał o rodzie Tullych. Jest ostatnim dziedzicem Riverrun, ostatnim męskim przedstawicielem rodu. Odwrócił się i spojrzał na zamek. Co się stanie jeśli ostatni Tully zginie? Zamek zostanie opuszczony?
Lancel nie dopuszczał takich myśli, nie może zginąć bez potomka, były to koniec rodu z dorzecza.
-Przybyłeś pierwszy, Trevetcie. Inni będą lada chwila, zapewne są już w  drodze.   Miałbym kilka pomysłów do przedyskutowania jednym z nich jest ,  odbudowanie armii Dorzecza. Jednakże, na ten cel potrzebne są pieniądze, których nie mamy. Jedynym źródłem pieniędzy, który przychodzi mi do głowy jest wojna, jednak jest kilka problemów. A mianowicie na kogo napaść?
Może masz jakieś pomysły? -. Wszystkie słowa wypowiadał powoli, co chwila wpatrując się w  Treventa.

-Mógłbym wiedzieć jakimi siłami dysponujesz?- spojrzał na swoich rycerzy. Kilkudziesięciu dzielnych mężów, od dziecka wychowywanych w Riverrun, straż przyboczna, maszyny do zabijania...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sro Lis 20, 2013 11:29 pm

Na twarzy Mallistera przewinęła się cała plejda uczuć z których bardzo mało zaliczało się do tych miłych i pozytywnych. Oto nowy lord, taki sam jak stary lord. Jak skończy to nieszczęsne Dorzecze. Czy duch tak nisko upadł rycerstwie Westeros? Historia najnowasza wskazywała, że istotnie. Bo jak Siedem Królestw długie i szerokie tak naroiło się konfliktów i bitew. Oj, nie zapowiada się, żeby panowanie smoczego króla Aerysa II miało dobrze zapisac się w kronikach maestrów. Bo gdy granice płonęły, sam władca ucztował i korzystał z wdzięków królowej w Czerwonej Twierdzy. Trudno było nie zauważyć, że obyczaje upadły, zginęła cnota i umarła poczciwość przy biernym współudziale królewskiego dworu. Wszystko co było do zagrabienia zostało zagarnięte przez silniejszych, co było do złupienia spłonęło, a pokój był rzadkim gościem w okolicach. Trevet bolał nad tym naprawdę szczerze. Należał do stanu, którego żywiołem miała być wojna, ale w całej swojej naiwności nadal wierzył, że bedzie to wojna sprawiedliwa, taka podczas której jasne będzie kto jest dobrym, a kto złym. Konflikt, który zakończy się słusznym triumfem sprawiedliwości nad bezprawiem. Zamiast tego zły zabijał złego, pożądał jego majętności i generalnie był mu wilkiem. A teraz do tych wszystkich bolączek jakie trapiły młodego Mallistera dołączyła kolejna. Jego nowy bodajże senior pierwsze czego zapragnął to po raz kolejny złamać królewski pokój. I to z najbardziej prozaicznego powodu na całym nieszczęsnym świecie.
- Napaść, Tully? - pominął zwyczajową tytulaturę, która przysługiwała jego rozmówcy i nie był to raczej przypadek - To jest doprawdy cały plan? Pójdziemy przed siebie, najedziemy sobie kogoś, zabierzemy ich pieniądze i życia. - Trevet mówił to spokojnym, zimnym tonem osoby zupełnie przekonanej o słuszności tego co mówi - Jeżeli potrzeba pieniędzy warto pomyśleć nad pożyczką w Żelaznym Banku drogi panie. Nie trzeba od razu brać się za łby z pierwszym sąsiadem z brzegu. Ja żeby daleko nie szukać nie mam najmniejszego zamiaru brać udziału w łupieżczym napadzie w stylu Greyjoyów. Seagard wybudowano, żeby od takich ataków chronić, nie żeby w nich uczestniczyć.
Tylko dlaczego Tully obracał się i wpatrywał w swoich ludzi? Co planował? Trevet poczuł lekki niepokój na myśl, że ludzi z Riverrun jest ponad dwukrotnie więcej od jego konnych. A Seagardczycy to zwyczajni ludzie z mieczami wsadzeni na konie, a nie żadne maszyny masowego mordu.  Sytuacja lekko mówiąc niekomfortowa, kiedy człowiek właśnie jasno dał do zrozumienia co myśli o planach drugiego. Co go podkusiło, żeby się tak cholernie spieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
15
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Pią Lis 22, 2013 9:24 pm

-Trevetcie, to była tylko propozycja. Najłatwiejszym sposobem na zdobycie bogactwa jest napad na bezbronnych wieśniaków i odebranie ich majątku. Jednak posłucham Cię, drogi Trevetcie. Nie pójdziemy na wojnę.- Lancel poczuł się nieswojo słowami Treveta. Tully? Bez grosza szacunku  dla swojego suzerena . Za takie słowa skierowane do innego lorda, Trevet zostałby wtrącony do lochów, albo poddany torturom. Jednakże, Lancel taki nie był. Sam poprosił Treveta o radę, więc mógł się liczyć z odmiennym zdaniem, lub słowem które nie powinno mieć miejsca . Słońce chyliło się ku zachodowi, zaraz zrobi się ciemno.
-Trevetcie, najprawdopodobniej skorzystam z pożyczki. Chcę zwiększyć podatki, zwiększyć liczbę armii, odbudować dorzecze.-powiedział z błyskiem w oku.
Miał plany, chciał odbudować potęgę dorzecza, zwiększyć terytorium...
-Trevetcie, jak pewnie zauważyłeś robi się ciemno, nie pozwolę aby mój gość nocował pod murami zamku. Zapraszam do Riverrun! Komnaty już na was czekają. Końmi zajmą się moi poddani. Wina mamy pod dostatkiem, wystarczy dla każdego!-krzyknął.
Słońce zaszło, nastała ciemność, kilku rycerzy odpaliło pochodnie, Lancel czekał na odpowiedź Treventa.


Ostatnio zmieniony przez Lancel Tully dnia Sob Gru 07, 2013 2:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Sob Lis 23, 2013 1:01 am

- Cóż - mruknął Trevet niezbyt wyraźnie. Niby tylko propozycja, ale pewien niesmak i niepokój pozostały. Teraz Tully się wycofał, ale czy było to szczere i czy naprawdę porzucił myśli o agresji pozostało niepewnym. Mallister nie miał dobrzych przeczuć co do następnych planów młodego Tullego, ale postanowił robić dobrą minę to nieznanej gry.
- Cieszy mnie, że się ze mną zgadzasz ser. Każda decyzja wymaga stosownie długiego namysłu przed podjęciem. Uwierz mi panie, że ta nie należała do najlepiej przemyślanych.
To brzmiało dobrze, prawda? A co najistotniejsze brzmiało też uczciwie, bo mniej więcej zgadzały się z własnymi poglądami Mallistera. Oczywiście patrząc na to z punktu widzenia sześcioletniego ucznia szkółki kapłańskiej. Trevet nie był skomplikowanym człowiekiem, ale miał w sobie pewne pokłady przebiegłości, która chociaż nieudolna sprawiała, że czuł się jak prawdziwy mistrz intryg i szpiegostwa. Nie skomentował planów podniesienia podatków, to jak Tully chciał zarządzać swoją domeną było jego prywatną sprawą i Treveta obchodziło tak mało jak to tylko możliwe. Oczywiście tak długo, aż nowy ucisk fiskalny nie miał dotyczyć jego własnych włości, bo w takim przypadku nie omieszkałby wyrazić niezadowolenia. Ale tak długo jak Tully planował i panował na swoim własnym podwórku, Treveta to nie dotyczyło.
- Będzie to dla mnie zaszczyt - odpowiedział na uprzejmą propozycję ugoszczenia go na zamku. Nocowanie na dworze, nawet w dość ciepłą noc nie należało do przjemności, więc oferta dachu nad głową i wygodnego łoża była dość kusząca, żeby przecierpieć dla niej ten jeden czy dwa łyki wina, które trzeba będzie wypić, żeby nie urazić gospodarza. Co też ludzie widzieli w tym kwaśnym napoju, że dla niego staczali się pod stoły i nocowali razem z psami zawsze Mallistera interesowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
15
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Nie Gru 01, 2013 6:22 pm

Tully jechał przodem, za nim ponad setka  rycerzy, którzy długo nastali się przed murami, wysłuchując wypowiedzi swoich panów. Chcieli zasiąść przy stołach, napić się wina, najeść, a później iść spać. Była piękna noc, miliony gwiazd świecących na nieboskłonie, Lancel wpatrywał się w niebo dłuższą chwilę, zanim spostrzegł, że są już pod murami. Kilkunastu wartowników chodziło po murach. Co jakieś 4 metry rozmieszczone były pochodnie, dzięki temu zamek można było zobaczyć z bardzo daleka, oczywiście w nocy.  Strażnicy zaczęli otwierać bramę, po cóż ją zamykali? Głupcy.
Lancel patrzył na piękną bramę zbudowaną z kamiennego piaskowca.
Na niej powiewały flagi z pstrągiem, herbem rodu Tullych, którzy władali dorzeczem od kilkuset lat.
Młody Tully spostrzegł  żołnierza na  dziedzińcu, który trzymał coś   w ręku.   Tully szybko podjechał do niego i zsiadł z konia.
-Mój panie mam coś dla Ciebie.- klęknął przed Lancelem i podał mu wiadomość.
Tully spojrzał na zwinięty list. Pieczęć  Brackenów, cóż się stało?
Lancel przeczytał  wiadomość bardzo szybko, chorąży Arrynów zaatakował ziemię  Brackenów.
-Trevetcie, ziemie Brackenów zostały najechane przez Blackwoodów, musimy zareagować, wyślij kruka o  jak najszybszym  przybyciu Twojej   armii.
-Żołnierzu!  Idź  do Maestra, karz mu zwołać całą armię, powiedz mu,  że ma czas do południa,  jeśli nie zdoła  zgromadzić armii, zginie.- jego mina stała się poważna,  przestał myśleć o piciu do białego rana.  Żołnierz  odwrócił  się i miał się kierować  do  Maestra, jednak Lancelowi coś się przypomniało.
Słuchaj,  przekaż mu, żeby zrekrutował 3 tysiące ciężkiej jazdy,  on wie gdzie są pieniądze.-owe zdanie powiedział  cicho, tylko nieliczni to usłyszeli.  Reszta była zajęta pogawędkami na temat zbliżającej się wojny.
-Rycerze Dorzecza!-krzyknął.  Na pewno jesteście zmęczeni podróżą, zapraszam was do zamku, musicie wypocząć. Kiedy armia waszego pana przybędzie, wyruszymy  na  odsiecz Brackenom,  nie dajmy sobą pomiatać, jesteśmy z Dorzecza! Atakując Brackenów, Blackwood obraża nas, nasze rodziny i naszych  przodków!   Za  HONOR!  ZA DORZECZE !- wykrzyknął najgłośniej  jak mógł.
Na dziedzińcu  zrobiło się głośno, krzyki „Za Dorzecze!” rozchodziły się w promieniu kilometra,  wielu z nich zaczęło mieć nadzieję, że  rozpoczyna  się nowa historia Dorzecza….
Giermku, pokaż gościom komnaty i karz  sługą, żeby zajęli  się końmi!
Trevetcie, chodź za mną, trzeba się naradzić…
Na twarzy


/zt ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   Nie Gru 01, 2013 8:54 pm

Trevet jechał lekkim kłusem w ślad za Lancelem Tully. Zachowywał przy tym godne i poważne milczenie człowieka, który stara się jak najwięcej zapamiętać, a zdaje sobie sprawę, że nie jest w tym najlepszy. Podobnie milczący był jego orszak, który porzuciwszy buńczuczne śpiewy wolała przygotować się na spotkanie stołów i ucztę jaką zapewne powitają ich w Riverrun. Sam Trevet porzucił polityczne rozważania, kiedy jego nozdrzy dobiegł kuszący zapach pieczystego połączony z łatwowyczuwalną nutką kaszy, kapusty i nieodległą wizją ław na których można zasiąść i odpocząć po ciągłym siedzeniu w siodle.
Ale los bywa złośliwym draniem, jest to fakt ogólnie znany i przypominający o sobie w najgorszych możliwych sytuacjach. Kiedy Trevet zaczął rozglądać się za pachołkiem, który oporządzi jego wierzchowca do Tullego dotarła jakaś wiadomość. No i oczywiście rozwiała wizję posiłku i cholernego odpoczynku.
- Co zrobił Blackwood? - na twarzy Mallistera pojawiła się irytacja i to z gatunku tych przerażająco zmęczonych. - Znowu bije się z Brackenami? Czemu nie zaskakuje mnie, że Arryn tego nieupilnował... A przecież te dwa rody walczą ze sobą od czasów ery herosów... Nawet ja pamiętam co się działo kiedy Otho Bracken zabił podczas turnieju młodego Alyra Blackwooda. - twarz Mallistera była równie póważna co zapalenie płuc i wyraźnie było widać, że rycerz nad czymś usilnie duma.
- Pozwól mi panie wyruszyć tam przed armią. Lord Edmund Blackwood jest moim powinowatym i powinnien mnie wysłuchać jeśli przekonam go, że to zły moment na kontynuowanie odwiecznej rodowej wróżdy. - Twarz Mallistera nie zdradzała niczego poza olbrzymią irytacją i lekkim zniecierpliwieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mury wokół zamku   

Powrót do góry Go down
 

Mury wokół zamku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Biblioteka w zamku Bestii
» Jadalnia w zamku Bestii
» Dróżka wokół szkoły
» Ścieżka wokół wioski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze :: Riverrun-