a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Babskie Łzy i Chłopski Rozum



 

 Babskie Łzy i Chłopski Rozum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Cze 19, 2013 2:24 am

MG

Kap.
Samotna kropla uderzyła w tył głowy Prudence. To niewygodne uczucie, wilgoć, chłód były więcej niż wystarczające aby wybudzić ją z resztek snu.
Kap.
Jej włosy były tłuste i mokre, ile czasu była w tym miejscu i stanie? Gdy po raz pierwszy rozwarła powieki jej oczom ukazała się lśniąca w półciemnościach płyta zbroi. Wciąż miała ją na sobie lub też ktoś celowo ją w nią wsadził.
Kap.
Kolejne uderzenie wody, co raz bardziej przypominało uderzanie małego kamyka. Bolały ją plecy, bolały mięśnie nóg i rąk. Dłonie miała ułożone obok siebie, na kolanach, zakute w małej drewnianej dybie, którą ktoś dodatkowo zabezpieczył kłódką. Obraz wciąż się jej rozmazywał, ale widziała kontury pomieszczenia. Mogła to być jakaś piwnica albo nawet lochy.
Kap.
Światło pochodni zatkniętej gdzieś dalej obok zatańczyło na ścianie naprzeciw dziewczyny. Podłoga była z drewnianych desek, a ściany z czerwonej lub czarnej cegły. Pomieszczenie wyglądało trochę jak stajnia, czy winiarnia - długi korytarz biegł przez środek, a co kilka metrów drewniana balustrada dzieliła przestrzeń pod ścianami na zagrody, czy stanowiska. Było jednak zbyt ciemno aby dostrzec coś więcej, w ciemnościach nie ruszało się chyba nic, ani nie wydawało dźwięków.
Kap.
No to ładnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Cze 19, 2013 8:38 am

Prue nie spodziewała się niczego dobrego, po tym, gdy okazało się, iż wieśniacy byli wybawcami naszych dwóch dam. Nie wiedziała co było gorsze, wygłodniały plebs, czy popieprzony gwałciciel. Jedno było pewne, nigdy więcej nie będzie się nigdzie ruszać, bez chociaż pięciu ze swojej załogi. Jej towarzysze nie daliby jej nic zrobić. Cóż bowiem mogła poradzić ona zupełnie sama, no nie w towarzystwie Rhae, która była nieco rozlazła i widać było, że raczej nigdy nie trzymała miecza w ręku. Po co więc zaprosiła ją na polowanie? Ech.. Jej lekkomyślność kiedyś zaprowadzi ją do grobu, oby jeszcze nie teraz. Ponoć to, co jest martwe nie może umrzeć, lecz odradza się twardsze i silniejsze. Zobaczymy ile w tym prawdy.
Obudziła ją kropla, która uderzyła w tył jej głowy. Przebudziła się, powoli otworzyła oczy. Przez moment miała problem z widzeniem. Wzrok musiał się przyzwyczaić. Było jej chłodno. Czuła że jest brudna.. Nigdy chyba nie wyglądała jeszcze tak źle, jak teraz. Ciekawe, czy ktoś jej szukał. Ktoś przecież musiał się zorientować, że jej nie ma. Ile to dni minęło od jej wyjścia na polowanie? Gdzie jest jej klacz? Czy zwierzę już zdechło, no i co z ciotką króla, z którą to była wcześniej w niewoli? Wiele pytań, żadnych odpowiedzi. No i gdzie właściwie jest?
Krople wody były jedynym dźwiękiem, jaki docierał do jej uszu. Po jej ciele rozchodził się ból. Wszystko ją bolało, dawno nie czuła się tak okropnie. Tym bardziej, że nie mogła nic z tym poradzić. Była w niewoli, po raz kolejny. Panna Greyjoy, która kochała wolność. Dlaczego ktoś miał ją zamknąć w piwnicy. Dostrzegła na sobie zbroję? Tylko po co? Nie miała pojęcia. Ręce skute, po raz kolejny. Biedactwo. Widać było, że jest przestraszona. W ustach było jej sucho, oblizała spierzchłe wargi. 
- Jest tu ktoś..- Odparła, jej głos brzmiał okropnie, miała problem z wypowiedzeniem słów. Głos utknął jej w gardle.. a kiedy już się wydostał.. ciężko było cokolwiek zrozumieć. Była zachrypnięta. Nie widziała, czy jest w tym miejscu ktoś poza nią, być może więzili też innych, tylko kto właściwie ją więzi i po co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Cze 19, 2013 9:36 pm

MG


Jej głos echem odbijał się od ścian niosąc jakby długimi korytarzami, odzewu jednak nie było. Ogień tańczył pomiędzy cieniami, kropla co raz spadała uporczywie na kark Prudence, ale i tak nikt nie przybył aby jej ubliżyć, uwolnić, czy nawet uciszyć. Piwnica zdawała się być... opustoszała? Gdzie straż? Gdzie pojękiwania innych więźniów? Czy można samemu zostać zamkniętym w podziemnym magazynie, piwnicy, czy czym też mogło być miejsce, w którym się znajdywała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Cze 19, 2013 10:27 pm

Na Siedmiu Bogów, na Utopionego Boga! Co się z nią właściwie działo. Wszystko ją bolało, po twarzy Żelaznej Damy zaczęły spływać łzy, łzy rozpaczy. Nie mogła nic zrobić. Nikogo tu nie było. Nie miała ani z kim porozmawiać, ani kogo zwyzywać.
- Psia mać, skurwysyny, pożałujecie..- Odparła jedynie przez łzy. Wpadła w szał. Próbowała rozluźnić ręce, próbowała się ruszyć pomimo bólu. Zapewne bardziej się przy tym poraniła, niż sobie pomogła. Nie miała już siły. Jeśli ktoś przechodził obok, mógł usłyszeć wycie, tak wyła Żelazna Dama, kto by się spodziewał. Miała wrażenie, że jest najsłabszym człowiekiem, który chodzi po ziemi. Nie mogła zrobić nic, nie mogła uciec, chyba wolała by umrzeć, niż być tak upokorzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Pią Cze 21, 2013 12:36 am

MG

Szybkie kroki odbijały się echem korytarzy niczym rytmiczne uderzenia serca. Ktoś szedł w jej stronę, było za późno żeby uciszyć się, o ile miała by taki zamiar, co też miało ją spotkać? Na podłodze rysował się spory cień, męskie kontury, pewna postawa - tyle mogła wyczytać. Potem wszystko rozegrało się szybko.
Za rogu wyszedł facet przeciętnego wzrostu, łysy z zarostem, miał na sobie mundur, ale bez oznaczeń, bez charakterystycznych zdobień, wycięć - ten wzór szycia był trochę jakby egzotyczny, jednak nie przypominał w niczym nici z Siedmiu Królestw. Łysy wziął zamach za siebie i uderzył młodą Greyjoyówne wierzchem twardej, skórzanej rękawicy. Prudence musiała odchylić twarz w afekcie tak silnego policzka - poczuła, że dryblas musiał nosić jakiś pierścień na palcu. Na chwilę pociemniało jej przed oczyma, świat zwolnił by zaraz nabrać impetu. Napływ krwi był nagły, kolory zaostrzyły się, jak przez grubą ścianę słyszała jego stanowczy, wyższy ton:
- Zawrzyj gębę, suko! - jego wzrok chyba był skupiony na niej, bo darł jej się prosto do ucha. Po tym jak obraz powrócił do normy, a dźwięk stawał się coraz wyraźniejszy, żelazną damę uderzyła fala bólu. Każdy nawet najdrobniejszy ruch sprawiał szczypanie, to było naprawdę nieprzyjemne uczucie.

Facet chwycił ją gwałtownie za włosy, potrząsną i znowu wrzasną wprost do ucha:
- I czego się, kurwo, darłaś?! Nie przeszkadzam ci?! NIE JESTEM ZA GŁOŚNO?!! - wydarł się bezlitośnie, a im głośniejszy był tym mocniej zaciskał pięść splecioną w jej włosy. Po tym nastąpiła chwila ciszy, czyżby naprawdę oczekiwał odpowiedzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Pią Cze 21, 2013 11:36 am

Czyżby jej się wydawało, czy to rzeczywiście były kroki?  Nasłuchiwała uważnie, oprawca, czy wybawiciel? Znając jej szczęście kat. Dostrzegła cień, sporego mężczyzny. Nie spodziewała się niczego dobrego, ostatnie promyki nadziei gdzieś zgasły. Pru się wypalała, nie miała chęci by żyć.
Wtedy się pojawił, dreszcz przeszedł jej po ciele. Teraz już była pewna - nic dobrego jej nie czekało. Był w mundurze, bez oznaczeń, żadnej charakterystyki, nie mogla nawet wpaść na to, na czyje rozkazy to robi. Kto chciałby ją skrzywdzić? Komu aż tak w kość dali Żelaźni? Nie wyglądał na tutejszego..
No i wtedy dostała po twarzy. Ostatnio często się to zdarzało. Jej buźka.. na pewno nie wyglądała za ciekawie. Prue w ogóle było daleko, do tej Prue którą była jeszcze kilka dni temu. Tak właściwie to ile? Ile czasu była w niewoli? Nie potrafiła powiedzieć.
Poczuła że coś ostrego dotknęło jej policzka przy uderzeniu. Było ono tak silne, że jej głowa się uchyliła. Zamroczyło. Obraz się rozmazywał. Nie dość, że praktycznie nie miała sił, to jeszcze to uderzenie. Usłyszała głos, bardzo blisko. Dawno nikt do niej nie mówił. Odzwyczaiła się, także drgnęła, kiedy ten się wydarł. Chyba nigdy się tak nie bała.
- Dlaczego?-  Tyle była w stanie z siebie wykrztusić. Wszystko ją bolało, nie miałaby pewnie siły by ustać na nogach.
- Co ja Ci zrobiłam, czym sobie zasłużyłam?- Była w niej jeszcze jakaś cząstka, która nie chciała umierać. Może było z nią źle, jednak nie była z tych, którzy odpuszczają, nie ona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Pon Cze 24, 2013 12:56 am

MG

Facet przez chwilę zamarł jakby w bezruchu, usta mu zeszły w wyrazie zdziwienia, a oczy wybałuszał jakby usłyszał coś całkiem oczywistego. Nie do końca było wiadomym, czy ta reakcja powodowana była tym, że zdziwiły go jej słowa, czy też rozzłościły. Zaraz jednak zacisnął mocniej uchwyt na jej włosach i rzucił znowu przysuwając sobie jej głowę:
- Mi nie zrobiłaś nic, o nie. - zaśmiał się nieco tajemniczo strażnik, wypuszczając jej włosy - Żeby trafić tutaj musisz wykazać się większą głupotą niż zachodzenie komuś za skórę, głupia. - nie dokończył jednak tej myśli, wolał zostawić ją w niepewności. Tym samym zaraz odwrócił się i kroki skierował w stronę, z której przybył. Nim jednak odszedł Żelazna Dama dostrzegła, że nosił na pasku za plecami nóż, a z kieszeni wystawał mu jakiś materiał - mógł to być równie dobrze list, jak i chustka. Odchodząc dorzucił z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie:
- Jak jeszcze raz cię usłyszę to wyrwę język i nakarmię nim psy, przysięgam morska suko! Nie chcesz mnie spotkać po raz drugi, ostrzegam. - po tym zniknął, a Prudence znowu została sama w swoim położeniu.
Kap.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Pon Cze 24, 2013 9:55 am

Prudence była niemądra. Nie powinna się odzywać, nie powinna krzyczeć, tylko co innego? Nie miała zielonego pojęcia, kto ją więził, na czyje polecenie, gdzie i po co? Nie potrafiła stwierdzić ile czasu tutaj była. Wszystko ją bolało.. a miało być tak pięknie. Płyń do Królewskiej przystani mówili.. nigdy więcej!
No i po raz kolejny.. jej włosy.. a raczej to, co z nich pozostało. Bolała ją głowa, bolała ją w tym momencie chyba każda część ciała. Wolała nie myśleć, o tym jak wygląda, nie wiedziała, czy wszystko ma sprawne. Cóż, uderzył ją , a mógł zabić! Miłościwy pan.
- Gdzie jest tutaj?- Oj, nie nauczyła się chyba jeszcze, by nie odzywać się niepytana. Brakowało jej statku, morza, już dawno nie spędziła tyle czasu na lądzie. Ciekawe, czy ktoś zauważył, że jej nie ma, może ktoś jej szuka? Nie wiedziała nawet, czy ruszyły poszukiwania. Jej samodzielność po raz kolejny wpakowała ją w kłopoty. Cała panna Greyjoy.
Faktycznie wykazała się głupotą. Tylko kiedy? Wtedy, gdy wyruszyła na polowanie, czy wcześniej zrobiła coś komuś, o czym nawet nie pamiętała. Mógłby ją uświadomić przynajmniej przez co jest więziona, irytowała ją ta niewiedza. Była cholernie rozdrażniona.
No i sobie poszedł! Na siedem piekieł. I co, miała tu siedzieć? Zaczęła ruszać rękoma, może w jakiś sposób uda jej się uwolnić. Do tego, te krople co chwila spadające. Była głodna, obolała, zmęczona, a zatem była zła. Bardzo zła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Wto Cze 25, 2013 1:50 am

MG

Strażnik odszedł bez słowa komentarza. Poświęcić jej chwile, po to żeby wiedziała gdzie skona? Dla niego było to widocznie coś błahego, z drugiej jednak strony Prudence mogła spodziewać się kolejnego policzka i tutaj na szczęście mężczyzna odpuścił. Zostawił ją samej sobie, z kapiącym szarlataństwem, które powoli wyprowadzało z równowagi. Jak można być uwięzionym i nie mieć nawet kilku sekund dla siebie, żeby zaraz nie przerwała odpoczynku wielka, zimna kropla spadająca co raz - tym samym rytmem, a jednak każde uderzenie coraz mnie przypominało stukot wody, a coraz częściej spadający na skórę bat, czy małe odłamki szkła. Uczucie było nie tylko wyczerpujące psychicznie, czasem młodej Grejojównie zdawało się, że od dudnienia gorszy jest już tylko ból szyi.
Kaszel. Suchy, wręcz ochrypiały męski głos zadźwięczał jej w uszach.
Opuszczona z sił i nadziei, Pruence usłyszała coś nowego w okolicy - istniała również taka możliwość, że jej odbijało do reszty, a odgłosami są tak naprawdę zimne krople oraz pomieszane głosy w głowie. Cóż mogła jednak zrobić? Znowu podnieść głos i znowu dostać rękawicą? A może tym razem oderwie jej język żeby nie sprawiała więcej problemów? Tak, czy siak źródło hałasu zdawało się pochodzić z przegrody obok. Dziewczyna nie znała całego budynku, a już na pewno nie wiedziała gdzie też może się znajdywać na mapach Westeros, toteż skąd miała tym bardziej znać same cele? Inne cele?

Tymczasem Vardis leżał na zimnej posadzcce pokrytej niezwykle oszczędnie słomą. Niewielkie okienko gdzieś pod samym sufitem dawało mu smugę marnego światła, przez które leniwie przelatywały pyłki kurzu. Zagroda nie miała drzwi, ni klam, ani też krat - więźniowie wyglądali przypominali w swoich boksach zwierzęta, którym jedzenie się rzuca i od czasu do czasu szczuje kijem dla dobrego wychowania. Jego cela wyglądała podobnie do każdej innej - niewielki przedział jak na konia albo magazyn na wino - w jednej przegrodzie leżał upodlony i zmęczony po hucznej zabawie Vardis, w drugiej Prudence odchodziła od zmysłów. Dla obojga nadeszła pora na małe zaskoczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Wto Cze 25, 2013 3:56 pm

Obudził go ból. Co prawda nie taki, na jaki w pełni zasługiwał po przehulanej nocy, ale narastające dudnienie w głowie zwiastowało najgorsze. Powoli uchylił powieki. Błąd. Marna smuga światła, padająca jednak niefortunnie wprost na jego twarz, była niczym potężny rozbłysk porażający wzrok. Szybko zamknął oczy. Nauczony doświadczeniem postanowił sprawdzić chociaż, czy sakiewka i inne części jego ekwipunku są na miejscu. Niestety nawet to nie przychodziło mu łatwo. Rękom brakowało siły. Zupełnie jakby wciąż były skrępowane przeżyciami dnia poprzedniego. Chyba jeszcze nie wyparował z niego cały wypity alkohol. Musiał chwilę odpocząć.

Po kilku minutach trwania w bezruchu Vardis uznał, że jednak warto by zobaczyć jak się sprawy mają. Obrócił nieznacznie głowę i ponownie rozchylił powieki. Jęknął cicho, udało mu się jednak wytrzymać napływ bodźców. Zanieśli mnie do stajni? Tylko taki pomysł pojawił się w jego głowie po rozglądnięciu się. Starał się przypomnieć sobie coś z drogi tutaj, jednak właściwie cała noc pozostawała jedną, wielką zagadką. Nasunął mu się na myśl jedynie obraz dwójki w czarnych mundurach. Czy to oni mnie tu zanieśli? Jeśli tak, to gdzie są? 

Rozmyślania o przebalowanym wieczorze przywiodły mu do głowy jeszcze jedną myśl. Greyjoy. Co prawda nie założył by się o to, ale był prawie pewien, że jego kapitan nie pojawiła się wczoraj w Tawernie. Tylko gdzie w takim razie mogła być? Co jeśli wróciła na statek, a jego nie było na pokładzie? Oj tak, tak. Bat pójdzie w ruch jak nic. Na nic się zdadzą tłumaczenia. Chciał zakląć, gardło miał jednak ściśnięte, a usta wyschnięte na wiór. Zachrypiał jedynie. Chciał splunąć ze złości, nie bardzo jednak miał czym. Postanowił więc zebrać w sobie wszystkie dostępne mu siły i wyartykułować jedyną, cisnącą się na usta w takiej sytuacji myśl. Przypominało to bardziej cichą prośbę, niż głośne wezwanie, trzeba się jednak umieć cieszyć nawet z tych małych sukcesów:
- Wody! Ludzie wody!
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Wto Cze 25, 2013 6:37 pm

Tak, panna Greyjoy nie dowiedziała się niczego nowego. Przynajmniej nie dostała ponownie w twarz.. Zapewne była już strasznie poobijana, nie można było nie dostrzec tego, że brakuje jej sił. Powoli zaczynała tracić chęci do życia, nadzieja gasła. Nie dość, że była tu zupełnie sama, to jeszcze nie wiedziała dlaczego. Nienawidziła być ograniczaną, zamknąć Prudence to tak jak trzymać rybkę w akwarium. Była załamana. Wszystko ją bolało, do tego te krople.. Bolała ją szyja, twarz, całe ciało. Nigdy chyba tak źle się nie czuła. Było tu ciemno, nie wiedziała jak wygląda miejsce, w którym się znajduje. Jej oczy powoli przystosowywały się do mroku, widziała nawet kontury, taki sukces..
Wtedy usłyszała głos. Czyżby oprawca wrócił? Czy do reszty straciła rozum i miała omamy. Nasłuchiwała, spadające krople wyprowadzały ją z równowagi. Nie wiedziała. Te dni samotności i zamknięcia nadszarpały jej psychikę. Naprawdę nie było z nią dobrze, dziewczę zaczynało wariować. Nie wiedziała, czy powinna się odezwać, jeśli kat wróci? Co wtedy? Znowu dostanie w twarz, nawet ona nie potrafiła sobie poradzić z tym wszystkim, a jeśli spełni obietnicę i wyrwie jej język? Lubiła swój język, nie chciała go stracić.
Wody? Czyżby ktoś jeszcze był tu więziony? Czy dobrze słyszała? Czy jej się wydawało, odezwać się, czy nie?
- Jest tam ktoś?- Powiedziała dosyć głośno, nie krzyczała jednak, nie chciała ponownie zwrócić na siebie uwagi oprawcy, jeszcze nie teraz, kiedy zdecyduje, że chce ze sobą skończyć, wtedy zacznie krzyczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Czw Cze 27, 2013 12:57 am

MG

Dla Vardisa to nie był najlepszy poranek - twarda pobudka, gorycz w gardle i ustach, sztywne mięśnie, o nie. Niewielu życzyłoby takiego losu nawet zgorzkniałemu wrogowi. Obnażony siniakami, a nawet paroma skaleczeniami, Pyke mógł szybko dojść do prostego wniosku, że poniesiony przez zew tawernianej burdy został wkrótce później pobity i w rezultacie sprowadzony do tej dziury. Co było najgorsze to chyba jednak znajomy głos, którego nie spodziewał się. Piskliwy głos przerażonej Prudence uderzył go jak gdyby obok walił ogromny dzwon, ten ton, ten dźwięk - to sprawiało ból, naprawdę. Wszystko miało jednak chyba swoje dobre strony. Marynarz znakomicie znał ten piskliwy, denerwujący ton - każdy kiedyś tracił zmysły na dźwięk tak wyniosłego, a zarazem stanowczego głosu - to była jego pani kapitan, Prudence Greyjoy. Mimo wszystko mógł przez pulsującą krew zrozumieć jej słowa, ale, czy mógł jej pomóc? Cienie płomieni na ścianie zatańczyły nieśmiało, ale była to raczej sprawka wiatru.

Tymczasem panienka Greyjoy poruszywszy nieco dłońmi poczuła, iż drewniane dyby zakuto na marną kłódkę, czy dawało to jednak jakieś pocieszenie w zaistniałej sytuacji? Jeśli ktoś znajdywał się niedaleko niej i nie był to ten strażnik... to co? Czy inni więźniowie mogli jej zrobić krzywdę? A może faktycznie przybyła upragniona pomoc?
Kap.
Głos był jej jedynym narzędziem - mogła i zarazem nie mogła go używać. Wołając zwracała na siebie coraz większą uwagę. Krzyki tamtego mężczyzny, a chwilę później jej nie mogły raczej pozostać niezauważone. Wystarczyło tylko chwilę zaczekać.
Kap.
Jego kroki dudniące na korytarzu były niczym te zimne krople skapujące z sufitu. Każdy odgłos uderzających o posadzkę butów zdawał się być jak zbliżający się wyrok, jak spadająca na jej kark struga... gilotyna?  Wychodząc za balustrady po raz wtóry, pierwszy faceta w czarnym mundurze dostrzegł Vardis, ten jednak ominął go i żwawym krokiem ruszył w stronę więzienia obok.
- Założyłem się, że po mojej ostatniej wizycie odgryziesz sobie język i jak widać zakład przegrałem. - rzekł spokojnym, niemal teatralnym głosem, przechadzając się dostojnie przed nią. - Wygląda więc na to, że potrzeba ci mojej pomocy. Nie martw się, jestem tutaj dla dobra nas obojga. - dokończył powoli wyjmując z kieszeni porządne obcęgi. Co chciał przytrzymać? Jakie miał zamiary?
- Chcesz może JESZCZE COŚ POWIEDZIEĆ?! - rzucił na koniec. Jego twarz zdobił teraz spokojny uśmiech, końcówkę wymówił na tyle dosadnie aby jego głos odbił się echem. Ten dźwięk niósł się długo, podobnie więc długie musiały być korytarze i cele tego miejsca.
Kap.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Czw Cze 27, 2013 2:27 am

Nie zdaje sobie sprawy ten kto nigdy nie był na kacu, ile cierpienia może przynieść zwykły dźwięk. Głowa pulsowała, pękała wręcz. Była jednak druga strona tej sytuacji. Sińców i zranień nie czuł wcale. Ba. Obyło się chyba nawet bez złamań. Ból otrzeźwiał. Odzyskiwał kontrolę nad ciałem.

Przeszywający go dźwięk wywołał złość. Chciał odpyskować, uciszyć. Nadciągające kroki przywołały go jednak do porządku. Instynkt zadziałał. Vardis w milczeniu i względnym skupieniu przyglądał się jak mija go postać odziana w czarny mundur. Coś zaiskrzyło w jego umyśle. Czarne mundury? Bójka? Greyjoy? To miejsce? Sytuacja nie była ciekawa. Tak to chyba już jest jak się szuka tych co lubią wpadać w kłopoty. Tyle chociaż, że udało się ją znaleźć, zawsze coś. Ale co teraz? Powoli zaczął się podnosić.

Wyczulone na wszystkie niedogodności zmysły bez trudu wyłapały wypowiedziane przez strażnika słowa. Skrzywił się. Nie, nie na sam pomysł obcięcia Prudence języka, który chwilowo wydał mu się nawet uroczy i pożyteczny, a po prostu na sam dźwięk jego głosu. Po chwili jednak przyszło opamiętanie. Wiedział przecież jak to się dla niego skończy. Jeśli nie z ręki tych oprawców, to z rąk rodzinki krakenów. Po raz kolejny zebrał w sobie wszystkie siły. Zmrużył powieki, starając się maksymalnie wyostrzyć rozmazany jeszcze przed oczami obraz. Pora interweniować.

Rozglądnął się w poszukiwaniu jakiegoś przydatnego w konfrontacji sprzętu. Zawsze to dobrze dysponować jakąś bronią, choćby improwizowaną. Nie miał zamiaru jednak tracić na to zbyt wiele czasu. Krzepy w rękach mu nie brakowało, a wprawę w bójkach zdobywał już w niejednym barze. O tak, Vardis Pyke był niebezpieczny zarówno z bronią, jak i bez niej.

Plan był prosty. Żeglarz liczył, że strażnik skupi całą swoją uwagę na Prudence i łatwo będzie się do niego można zakraść od tyłu. Szansę na to potęgował fakt, że przechodząc wcześniej obok niego nawet nie zaszczycił go spojrzeniem, nie powinien więc się raczej spodziewać zagrożenia. Pulsujący w głowie ból, jak i ogół sytuacji potęgował wściekłość, która silnie poszukiwała ujścia. Strażnik był idealnym celem. Ważne było jedynie rozładowanie złości i pozbycie się zagrożenia. Resztą będzie martwił się później.

Czas najwyższy odpłacić gospodarzom za gościnność.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Czw Cze 27, 2013 8:06 am

Kiedy ruszyła rękoma zobaczyła, że kłódka nie należała do tych najtrwalszych. Miała szczęście? Odrobina szczęścia w tej cholernej sytuacji. Poruszła rękoma z całych sił. Całych obecnych sił.. które ledwie umywały się do tego, co Pru potrafiła normalnie. Była zmęczona, jednak chęć życia wygrywała, a jak wiemy, człowiek w ekstremalnej sytuacji potrafi zaskoczyć. Może akurat uda jej się oswobodzić.
Nikt nie odpowiedział na jej wołanie. Najwyraźniej jej się wydawało, była jedynym więźniem? Może nie, może tamtemu coś się stało. Czy mogła liczyć na wsparcie więźniów, czy nie byli oni gorsi od kata? W tym wypadku nic nie było pewne. Tak, czy tak była w czarnej dupie. Tyle dobrego, że nie wyglądała jak ktoś z ważnego rodu. Była niczym zwyczajna dziewczyna, niczym się nie wyróżniała. Tylko kto chciał ją więzić, ta myśl nadal nie dawała jej spokoju.
Każda z kropli spadających na jej kark bolała coraz bardziej. Czy nie lepiej było się nie obudzić? Nie być skazaną na to całe upokorzenie i ból? Odpędziła od siebie te myśli. Prudence, przecież ty kochasz życie! Starała się pocieszyć. Zobaczysz jeszcze morze, wypłyniesz w rejs..
No i wtedy usłyszała kroki. Ktoś szedł w jej kierunku. Chyba za dobrze wiedziała kim jest osoba, która się do niej zbliżała.
- Przykro mi, że Cię zawiodłam, Panie..- Prudence i ta jej niewyparzona gęba. Kiedyś naprawdę się tego oduczy, chyba, że to kiedyś następuje właśnie teraz. Dostrzegła obcęgi.. czyli co, koniec? Splunęła w jego stronę.
- To, co jest martwe nie może umrzeć, lecz odradza się twardsze i silniejsze..- w tym momencie strach zniknął. Pru była Żelaznym człowiekiem. Postanowiła stawić czoła temu, co miało ją spotkać. Nie można bać się śmierci, przecież czeka ona każdego. A dziewczę czekało na wyrok. Zabije ją powoli, czy szybko? Pewnie będzie chciał by cierpiała. Było jej to obojętne, w tym momencie wszystko było jej obojętne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Lip 03, 2013 1:24 am

MG

Uśmiech na twarzy strażnika zdawał się rozszerzyć jeszcze bardziej (co z początku wydawało się niemożliwe). Prudence mogła na chwilę dostrzec jak zbliża się do niej z pełną satysfakcją - jej słowa, początkowa uległość dawały mężczyźnie siłę. Stanąwszy bardzo blisko niej już zbliżał obcęgi, gdy ta...
- Pieprzona, mała smarkula! Na mnie plujesz! - wrzasnął poczerwieniały na twarzy strażnik, wyciągnął wolną dłoń w stronę jej szczęki. Chciał przypilnować by miała ją opuszczoną - Ciesz się ostatnimi jękami jakie wydasz! - dodał wsadzając jej żelastwo do ust. Nie zważał na ślinę, ani wrzaski, ani upór młodej Greyjoyówny. Przez pierwszych kilka sekund gdy rozgrywała się ostateczna, tragiczna walka Żelaznej Damy z czasem, kiedy to oprawca (w końcu) wyczuje język i zaciśnie pręty dziewczyna mogła poczuć jak spadające krople z sufitu oraz siła strażnika odbierają energię do chociażby dalszego stawiania się, dalszej walki Prudence.

W tamtym momencie Vardis podnosił się lub też próbował podnosić - utrzymanie równowagi w takim stanie wymagało (jednak) silnej woli. Zaczepiając dłonie (i nogi) o drewnianą balustradę, kostkę, widły (!) żeglarz, z poważnymi mdłościami, problemem utrzymania równowagi, koniec końców stanął kawałek za strażnikiem napastującym... Prudence Gryjoy! W rękach trzymał wspomniane już widły. Sił miał niewiele to fakt, aczkolwiek wystarczyły aby zadać porządny cios.
Umundurowany facet z obcęgami wydusił z siebie krótki, dławiący krzyk. Panienka zobaczyła najpierw jak szaty oprawcy przyjmują ciemny kolor krwi - z piersi wystawały mu cztery lekko skrzywione widełki.
- Su-ka. - wycharczał jeszcze padając na kolana, zaraz potem przewrócił się z klęczek na bok i wyzioną ducha. Krew powoli ściekała. Prudence czuła na języku jeszcze jego twardy, cholernie bolesny uchwyt. Bolało, oj tak, ale teraz miała przed sobą pomoc, której tak potrzebowała. Styrani jak nigdy wcześniej, nareszcie zaczynali panować nad sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Lip 03, 2013 3:02 am

Gdy tylko zęby wideł wbiły się w ciało strażnika, wszechogarniająca go złość przerodziła się w euforię, która stłumiła wszelkie negatywne efekty przehulanej nocy. W pełni zadowolony wsłuchiwał się w ostatnie tchnienie strażnika, a gdy to przebrzmiało, majestatycznym ruchem wyszarpnął zagłębione w truchło widły i wyprostował się dumnie. Udało się! Spojrzał na Prudence. Chciał się uśmiechnąć, coś powiedzieć, uczucie triumfu bladło jednak z każdą sekundą, a kac ponownie zaczynał o sobie przypominać. Uniósł dłoń na znak, że potrzeba mu chwilki i ostrożnie oparł swoją broń o ściankę boksu,  następnie samemu też znajdując w niej oparcie. Odwrócił nieznacznie twarz, dłonią trąc znów pękającą od pulsującego bólu głowę, po czym, bez większej ingerencji, najzwyczajniej w świecie zwymiotował.

Poranny paw był najwyraźniej dokładnie tym, czego potrzebowało dręczone kacem ciało Vardisa. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zrobiło mu się lżej, a męczący go ból prawie że zniknął. Jedynie niesmak w ustach pozostał, no ale tym zajmie się później, pierw pora na obowiązki... Otarł dłonią usta i ponownie zwrócił się w stronę Prudence.
- Witam Panią Kapitan. Stanowczo muszę stwierdzić, że bardzo słabo dobiera sobie Pani towarzystwo. Czym szybciej powinniśmy zrezygnować z tej gościny. - Uśmiechnął się nieznacznie. Humor wyraźnie mu się poprawił, co przeniosło się też naturalnie i na ton jego wypowiedzi.

Niespiesznie przyklęknął przy ciele strażnika. Szukał kluczyka lub czegoś, co pomogłoby mu oswobodzić Greyjoyówne, brał jednak wszystko co tylko wydawało mu się przydatne lub ładne. Zapłaciłem żelazem, to wszystko należy się mnie. Gdy już przeszukał niedoszłego oprawcę pomógł uwolnić się i wstać Krakence, a następnie, dając oswobodzonej chwilę na przyswojenie obecnej sytuacji, chwycił widły i wyszedł na korytarz, rozglądając się po budynku. Wypadałoby znaleźć moje graty, zawsze to lepiej mieć pod ręką porządny kawałek stali... no i wydostać się stąd, nie pakując się przy tym w jakieś kolejne gówno.

- No to... jakie są rozkazy? - Zapytał ledwo co uwolnioną dziewczynę. Wiedział, że i tak zrobi cokolwiek tylko będzie uważał za słuszne. Chciał dać jej jednak choć namiastkę poczucia kontroli nad tą nieprzyjemną dla niej sytuacją.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sro Lip 03, 2013 4:33 pm

Prudence pomimo swego zmęczenia nie miała zamiaru się poddawać. Była wyczerpana, jednak człowiek przyparty do muru może więcej. Widziała, że sprawiła mężczyźnie przyjemność swoją wypowiedzią, niedoczekanie..
Mogła się spodziewać, że bardzo rozzłości mężczyznę, nie będzie miała jednak do siebie żalu, że nie próbowała. Wtedy ten wyciągnął rękę w stronę jej szczęki. Próbowała ją zacisnąć, by nie dać mu wyrwać sobie języka. No i znowu te krople na karku, miała ich dość. Miała dość wszystkiego, jednak dalej walczyła. Nie miała zamiaru być bezjęzycznym stworzeniem.
No i wtedy, kiedy tamten miał już pozbawiać ją części ciała, nagle pojawiła się krew. Jego krew! Ha! Język został na swoim miejscu. Tylko jakim cudem? Ktoś nadział go na widły. Czyli nie była tu sama? Nie wydawało jej się wcześniej, że słyszy głosy? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Dopiero teraz poczuła ból. Mężczyzna miał sporo siły, bolała ją szczęka, ba ból pulsował na całą twarz.
No i wtedy zobaczyła swojego wybawcę, znaczy po dłuższym przyglądaniu się zobaczyła, kto zabił jej kata. Vardis Pyke.. Tego, to się zupełnie nie spodziewała. Skąd ten się tutaj wziął? Mało istotne, grunt, że się pojawił, inaczej nie wypowiedziałaby już w swoim życiu słowa. Już miała zadać mu pytanie, kiedy ten się odwrócił.. i zwymiotował? W takiej sytuacji.. no dobra, nie miała mu tego za złe, w końcu uratował jej język.
- Witaj, nie wiem jakim cudem, ale dziękuję..- Odparła. Głos miała zachrypnięty, wyglądała okropnie, tak też się czuła, ale żyła! To było najważniejsze.
- Mógłbyś?- Pokazała na swoje ręce, które były skute, chyba czas najwyższy się uwolnić. Ciekawe ile to już czasu.
No i ją uwolnił. Ta powoli się podniosła. Lekko się zachwiała, dlatego też oparła się o ścianę. Rozmasowała swoje nadgarstki. Bolało ją całe ciało. Była wystraszona, jakaś nieswoja. Powoli przyglądała się pomieszczeniu, w którym się znajdywali. Była bliska płaczu, roztrzęsiona. Nareszcie wolna.
- Chciałabym dorwać skurwysyna, który mnie tu zamknął..- Tak, pojawiała się złość. Prudence jeszcze znajdzie tego, kto był odpowiedzialny za jej cierpienie. Szła powoli tuż za Vardisem, po drodze szukała czegoś, co nadawałoby się do ewentualnej samoobrony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Wto Lip 09, 2013 1:42 am

MG

Poszukiwania przy ciele padłego od wideł strażnika... właściwie okazała się dobrym pomysłem! Jegomość miał przy sobie trochę niepotrzebnego sprzętu - niewielki, tępy nożyk do skrobania drewna, manierkę z jakimś płynem (o zapachu, auuu, mocnej wódki, czy innego bimbru), do tego miał także pęk kluczy, wspomniane już wcześniej obcęgi, sakiewkę z trzema złotymi smokami, a także mapę! Co prawda narysowana była jakimś węglem, w dodatku na kawałku porwanej chusteczki, jednak, dało się poznać iż mapa prezentowała korytarz z boksami, jakieś przejścia i pomieszczenia oznaczone symbolami.


[Proszę, nie oceniajcie mojego porażającego talentu artystycznego źle - to szkic pomocniczy ;)]

Wychodząc na korytarz przed boksy, ani zmarnowana Prudence, ani osłabiony Vardis nie mogli znaleźć nic ponad widły, tępy nożyk przy zwłokach strażnika i... obcęgi? ...aby nadawało się do obrony. Martwy facet musiał być tutaj jedynym strażnikiem, ale jak dalece sięgały podziemia? A co więcej: ile tak naprawdę zostało naszym bohaterom czasu, nim ktoś zorientuje się co jest grane, nim ruszy pościg? Czas start.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Wto Lip 09, 2013 3:08 am

Uśmiechnął się do siebie gdy znalazł manierkę i od razu z niej pociągnął. Afff. Mocne cholerstwo. Wzdrygnął się, szybko jednak poczuł znajome, dodające energii ciepło. Może faktycznie to nie będzie aż taki zły dzień? Upił jeszcze łyk po czym przymocował do swojego paska zarówno manierkę, klucze, jak i sakiewkę. Przez myśl mu nawet nie przeszło by czymkolwiek się podzielić.

- Dorwać? No może będzie na to szansa. Przyznam jednak, że obecnie chyba najlepiej będzie się po prostu ewakuować... Choć może nie od razu.- Ostatnie zdanie wymruczał nieco ciszej, przyglądając się znalezionej mapce i przywołując Prudence do siebie.
-Wygląda na to, że jesteśmy tutaj. Warto by pierw zaglądnąć do tego pomieszczenia, tu obok, oznaczonego tą gwiazdką. Może znajdziemy tam coś bardziej przydatnego. Później nie pozostaje nam nic innego jak przejść tym wykropkowanym korytarzem. Wtedy pomyślimy co dalej.- Mówił, wskazując na planie proponowaną przez siebie trasę.
-Tu gdzie ta strzałka, są chyba schody na powierzchnię. Jak coś, zawsze można będzie ruszyć w głąb tych kanałów. Wydaje się, że nie jesteśmy zbyt głęboko. - Kiwnął głową na okienka przez które padało światło, po czym wręczył swojej Kapitan znaleziony nożyk.

Mam nadzieję, że Stary Kraken zadbał  o to, by choć trochę wiedziała jak się tego używa.

Schował mapę i lepiej chwycił widły, dając towarzyszce chwilę na odniesienie się do propozycji planu. Nie zamierzał jednak zbytnio przejmować się odpowiedzią. Nie chcąc marnotrawić tak cennego dla nich czasu, (bo przecież cholera wie kto, co i w jakiej ilości się tutaj kryje) ruszył go realizować.

Starał się iść cicho i spokojnie, tak by jego kroki nie dudniły echem po ciągnącym się nie wiadomo gdzie korytarzu. Co jakiś czas zerkał do tyłu, upewniając się, że jego Kapitan, do której kompetencji miał wciąż pewne wątpliwości, nie robi jakiś głupstw. (choć osoba postronna mogłaby to odebrać jako wyraz troski) Rozglądał się po mijanych boksach, wypatrując zarówno zagrożenia, jak i czegoś przydatnego. Gdy dotarł do ściany pomieszczenia, przylgnął do niej, nasłuchując. Ostrożności nigdy dość. Nie dam się drugi raz. Wyglądnął zza węgła, a następnie, wciąż będąc przy ścianie, ruszył w stronę drzwi, gdzie znów zastygnął w bezruchu, starając się wyłapać jakieś dźwięki.

Jeśli wszystko wydawało się być w porządku, nie pozostawało mu nic innego jak wejść do pomieszczenia. Z całym pękiem kluczy raczej nie powinien mieć z tym problemów.
Jeśli nie wszystko? Cóż. Mógł jedynie być bardziej ostrożnym i starać się zaskoczyć przeciwnika. Widły nie były raczej jego ulubionym typem oręża, dawały jednak nieznacznie większy zasięg, co w połączeniu z zaskoczeniem mogło stanowić dość liczący się atut. Znaczący tym bardziej, że zarówno on, jak i Prudence, nie mieli ich obecnie zbyt wiele.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Pią Lip 12, 2013 12:22 am

MG

1...2...3... kroki zdążyła postawić panienka Prudence, nim całkowicie opadła z sił. Z jej dłoni niedbale wyślizgnął się na ziemie nóż, który wcześniej otrzymała od Vardisa. Widocznie to wszystko było ponad siły jej ciała i mimo, że jej wola nie poddała się teraz znowu była na łasce kogoś innego. Od młodego Pyka zależało cóż uczyni dalej.
Prudence upadła na glebę jak kukła, szczęśliwie nic sobie nie rozbijając. Była mokra, wyziębiona, a jej ciało trzęsło się niczym w drgawkach, kto wie, czy nie miała do tego wszystkiego jeszcze gorączki? Fakt była sporo warta, a i taką pomocą można było spróbować rozpocząć dobre stosunki z rodem Krakenów. Trzeba było jednak Vardis`owi również pamiętać o tym, że był to dodatkowy ciężar i utrudnienie w razie skradania, czy walki. Pozostało tylko zadecydować o kierunku i ruszać, póki wróg jeszcze się nie spostrzegł o ich ucieczce.

W miejscu, w którym Prudence zemdlała dalej kończył się korytarz z boksami, a zaczynał inny - większy i dużo lepiej wyglądający, choć to wciąż była tylko czerwona cegła w podziemiach jakiegoś domostwa, czy innej posiadłości. Na dużo szerszym korytarzu zakręcającym dalej Vardis miał okazję ujrzeć stare, acz wciąż piękne kolumny, miejsca było dosyć żeby szykować ucztę, a i póki co nie było ni widu żadnego strażnika, ni innej łachudry co by mu chciała krzywdę robić.
- ...a ja mu na to: Ty, młody, przecie ty osełki nie umiesz porządnie trzymać do szlifu, a na wartę cię ciągnie pod zbrojownie! - usłyszał kawałek dalej Vardis. To był definitywnie męski głos i wyglądało na to, że jegomość właśnie odchodził z warty... albo też dopiero na nią zmierzał.
- Też ich nie rozumiem, nie lepiej wypić grzańca na zewnątrz? Droga krótsza, a i słoneczka można zaczerpnąć. - odpowiedział kto inny - Tylko żeby jeszcze tak nie jebało ściekami! - dodał z poirytowaniem ten sam jegomość. Zaraz potem hałasy ucichły dostatecznie żeby sądzić, że nikogo nie ma w pobliżu. Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Pią Lip 12, 2013 1:54 am

Dźwięk uderzającego o posadzkę noża, a następnie ciche pacnięcie bezwładnego ciała przyprawiło Vardisa o ciarki. - Kurwa. - Wycedził przez zęby, po czym, spłoszony, rozglądnął się w poszukiwaniu zagrożenia. Dopiero po chwili zorientował się, że to Prudence opadła z sił. Podszedł do niej niespiesznie, ostrożnie i cicho stawiając kolejne kroki. Żyje? Da radę iść? Krótkie oględziny ciała, jak i słyszalny, szybki i urywany oddech dziewczyny rozwiały wątpliwości. Sama nie da rady.

Z tęsknotą spojrzał w stronę, w którą zmierzał. Przeczucie mówiło mu, że znajdzie tam coś interesującego, coś co być może odpowie na wiele jego pytań. No ale miał obowiązki... Wiedział co trzeba zrobić, choć nie przychodziło mu to z łatwością. Schował nożyk za pas, pochwycił Prudence i przełożył ją sobie przez ramie, przytrzymując ją za nogi lewą ręką. W prawej wciąż trzymał zakrwawione widły. Jęknął cicho pod ciężarem dziewczyny. Krzepy normalnie by mu nie brakowało. Teraz jednak, w takim stanie, przy dodatkowym obciążeniu ledwo trzymał się na nogach. Pamiętając znaleziony szkic, postanowił nie tracić więcej czasu i skierować się prosto w stronę schodów. To była teraz ich jedyna szansa na przeżycie.

Szedł powoli. Najciszej jak tylko mógł. Czasem musiał przystawać na moment lub wspomagać się widłami jak laską. Dasz radę! Zobaczysz, będziesz sowicie wynagrodzony. To wszystko się opłaci! Parł przed siebie w stronę miejsca, które jak wierzył, było wyjściem z tego więzienia. Usłyszany w oddali głos sprawił, że zamarł w bezruchu. Czyli jednak jest ich więcej... Westchnął cicho. Trwał tak, niczym zaklęty, dość długo. Do czasu aż był całkowicie przekonany, że zagrożenie chwilowo przeminęło.

Był żelaznym człowiekiem, nie miał w sobie strachu przed śmiercią, gdyby trzeba było walczyć, walczyłby niczym doprowadzony do ostateczności szczur. Rozsądku też mu jednak nie brakowało i zdawał sobie sprawę z tego, że walka taka nie za wiele by się zdała. Nie w jego stanie i z dodatkowym obciążeniem. A miał plany, o tak, wspaniałe plany dotyczące własnej przyszłości. I zamierzał je zrealizować! Tym bardziej, że niósł właśnie swoją przepustkę do lepszego świata. Nie pozwoli sobie tego teraz nikomu odebrać.

Zebrał się w sobie i ruszył. Powoli, ostrożnie. Przystając co chwilę i nasłuchując uważnie. I tak krok za krokiem, minuta za minutą. Byle do schodów. Byle do wyjścia. Byle na powierzchnię. Do straży, do Żelaznych Ludzi. Tak. Prosto do brata Prudence, Castera Greyjoya.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sob Lip 13, 2013 12:58 am

MG

Droga była prosta. Schody wyglądały na niestrzeżony punkt, ale nie było to dziwne, bo wyjście znajdywało się na przecięciu kilku korytarzy czyniąc strażnikom łatwiejszym jego obserwację. Czy wystarczyło jedynie przebiec dostatecznie szybko? Okazuje się, że tak. Vardis wybrał dobry moment aby przetransportować się z Prudence bliżej wyjścia.
- UCIECZKA! ŚCIERWA SPIEPRZAJĄ! - zawył męski głos roznosząc się echem za ich pleców. Żelazny stawiał pierwsze kroki na stopniach, gdy dotarł go alarm i dzwonienie dzwonków zaczęło się również szuranie butami z kilku korytarzy, jednak co było dalej?
Tego nie wiedział, bo kawałek dalej stały samotne drzwi, za których biło kilka pojedynczych promieni słońca - jego wyjście. Jest tylko jeden problem - drzwi były zamknięte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sob Lip 13, 2013 1:35 am

Gdy usłyszał za sobą dzwonienie i krzyki, przyśpieszył. Było mu ciężko, walczył z własną słabością, adrenalina jednak robiła swoje, pozwalając pokonać strome schody w dość dobrym tempie i dopaść do drzwi. Drzwi - jego drogi ucieczki i ratunku. Wpadł w nie z dość dużą szybkością, chcąc otworzyć naprędce i nie tracąc czasu znaleźć się na zewnątrz. Zamknięte. Całe szczęście, że główną część siły zderzenia przejęła nieprzytomna Prudence. Jej kilka dodatkowych siniaków i tak nie zaszkodzi, Vardis natomiast mógłby nie ustać na nogach po takiej kolizji. Kurwa, kurwa, kurwa... Klął pod nosem, siłując się z klamką, lecz ta nie dawała za wygraną. Obejrzał się przez ramię. Pogoń na szczęście nie dotarła jeszcze do schodów. Czas jednak uciekał. I to szybko.

Oświecenie przyszło nagle. Klucze! Wygląd zamka szybko pozwolił wyeliminować kilka z tych, które znalazł w pęku strażnika. Rozpoczęło się nerwowe sprawdzanie tych, które zostały. Vardis za wszelką cenę starał się zachować spokój, wiedział, że nie ma miejsca na jakiekolwiek błędy. Jak najstaranniej sprawdzał każdy kolejny. Tylko co, jeśli okaże się, że żaden z nich nie pasuje? Zamek nie wygląda na najmocniejszy, może dostatecznie mocne kopnięcie w to miejsce go osłabi i pozwoli się wydostać? Goniący byli coraz bliżej. Pozostało liczyć, że uda się opuścić ten budynek, i że po wyjściu trafi się nie na jakieś bezludzie, a ulice, lub inne tłoczne miejsce, co pozwoli wtopić się w tłum i zwiać do swoich. Co gdy żadna z tych opcji się nie ziści? Cóż. Wtedy... wtedy zabierze ze sobą na drugą stronę tylu ile tylko zdoła.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   Sob Lip 13, 2013 2:09 am

MG

Pośród kluczy znalazł się ten odpowiedni, ucieczka powiodła się i choć za ich plecami pojawiali się pierwsi żołnierze - mieli to już za sobą, zdążyli umknąć.

[Jesteście wolni, macie mapę jeśli zechcecie wrócić.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Babskie Łzy i Chłopski Rozum   

Powrót do góry Go down
 

Babskie Łzy i Chłopski Rozum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań :: Dzielnica mieszkalna-