a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Targ



 

 Targ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
93
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Targ   Nie Maj 26, 2013 2:56 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
93
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Maj 26, 2013 4:52 pm

Słońce ledwo wychyliło się zza horyzontu, a Alysanne już wyruszyła z Czerwonej Twierdzy. Tym razem nikt raczej nie posądziłby jej o bycie przedstawicielką jednej z wyższych sfer. Ubrana była w prostą sukienkę, której kolor przypominał coś na kształt wyblakłego niebieskiego. Równie dobrze mogłaby być prostą służką. Włosy miała w nieładzie, dzięki jej staraniom wyglądały na niezbyt zadbane. Twarz miała nie najczystszą, jak większość mieszkańców Królewskiej Przystani, którzy ledwo utrzymywali się ze swych lichych zarobków. Ludzie mijali ją obojętnie, taktując jedynie jako kolejną nic nie znaczącą osobę. W tym momencie nie wyglądała na gracza, a raczej na pionek - grzeczny, wykonujący rozkazy wyżej postawionych. Wzrok miała utkwiony w ziemi, co jeszcze bardziej podkreślało jej potulność. Weszła na jedną z głównych ulic i pozwoliła, aby porwał ją tłum ludzi maszerujących w stronę targu. O tej godzinie pojawiały się czasem nowe dostawy, a więc wszyscy pędzili na zbity pysk, aby tylko kupić coś w miarę zjadliwego. Po południu część jedzenia będzie już lekko śmierdzieć, a wieczorem nad targiem unosić się będzie bardzo nieprzyjemna woń. Najgorsze było to, że żywność która się nie sprzedała, była zostawiana i sprzedawana następnego dnia, oczywiście w nieco niższej cenie. Zanim zobaczyła targ poczuła tą nieprzyjemną woń. Kiedy weszli na niewielki plac. Niemal wszędzie gdzie tylko się dało stały stragany, na których rozłożono najprzeróżniejsze jedzenie. Tę część targu zdominowały przede wszystkim owoce i warzywa. Niektóre z nich przywieziono z Wysogrodu lub z innych regionów Westeros, a inne sprowadzono aż zza Wąskiego Morza. Spokojnym krokiem ruszyła przed siebie, nasłuchując uważnie krzyków handlarzy. Chwilę zajęło jej znalezienie tego, który ją interesował. Skupiła swoją uwagę na grubym, niskim głosie w którym pobrzmiewał typowy Qarthański akcent. Szła za nim, aż w końcu dotarła do jednego z droższych straganów. W drewnianych skrzyniach wyłożonych bambusowymi matami spoczywały krwistoczerwone owoce granatu oraz wszelkie inne orientalne rośliny. Za nimi stał dość barczysty mężczyzna z lekką nadwagą. Jego skóra była barwy jasnego drewna. Narzuconą miał na siebie zdobną tunikę uszytą z kilkunastu pasów materiału w przeróżnych kolorach tęczy. Pomimo jej niedbałego wyglądu mężczyzna niemal od razu rozpoznał w niej swą znajomą i na jego szerokiej twarzy pojawił się uśmiech, odsłaniający śnieżnobiałe zęby. Spotkali się już dwa lata temu, gdy statek którym płynął rozbił się niedaleko Bravos. Tak się akurat złożyło, że rozbitkowie zostali zabrani z pełnego morza na przepływający niedaleko inny statek, który płynęła Alys. Biedacy, stracili większość posiadanych przy sobie kosztowności, a do ich rodzinnego Qarth było dość daleko. W zamian za ciekawą opowieść dziewczyna oddała im część posiadanego złota, za co ojciec skarcił ją bardzo. Na szczęście Siedmiu wynagrodziło ją za tę dobroć, gdyż już miesiąc później kupiec odnalazł ją i oddał pożyczone złoto, a także obiecał pomóc jej, gdy tylko będzie to możliwe. A tak się właśnie składało, że potrzebowała pomocy, którą był jej w stanie udzielić. W końcu kto jak nie rodowity Qarthańczyk mógł być jej łącznikiem w tej sprawie? Odezwała się do niego, nie mówiła jednak w języku Westeros, ale nie używała również języku Qarthu. Wolała posłużyć się starovalyriańskim, którym władała nieco lepiej.
- Witaj Przyjacielu, raduje się wielce mogąc znów Cię widzieć. Mój Pan przesyła pozdrowienia i prosi cię o wydanie mi kosza owoców, które zwykł u Ciebie kupować.
Była pewna, że mężczyzna zrozumie dlaczego zdecydowała się udawać kogoś kim nie jest. Zbyt wiele uszu słyszało to co zostanie tu powiedziane. Nie myliła się, mężczyzna pokiwał ze zrozumieniem głową i sięgnął po kosz, po czym włożył do niego kilka losowych owoców, które dla niezorientowanego mogły wydawać się zwyczajnym zestawem.
- Dla mego Westeroskiego przyjaciela. - odrzekł.
Dziewczyna wręczyła mu sakiewkę z monetami, w której znajdowało się coś jeszcze, o czym jednak nie dowie się nikt poza samym kupcem i osobą, do której było to zaadresowane. Uważny obserwator dostrzegłby coś żółtego na sakiewce. Wymienili uprzejmości, po czym kupie wrócił do wykrzykiwania swoich zwyczajowych formułek o wspaniałości własnych produktów, a Alys odwróciła się i ruszyła z powrotem. Wejdzie tak jak wyszła, wraz z kolejną zmianą w kuchni. Przebierze się przy pomocy zaufanej służki i ruszy na turniej.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pią Cze 07, 2013 8:39 pm

Minęło już kilka długich tygodni, a Panna Fanneth jeszcze nie odważyła się opuścić Królewskiej Przystani. Miała ku temu kilka powodów, między innymi.. Westeros było na niej zupełnie nowym miejscem.. Całe życie spędziła w Essos, gdzie wszystko było inne. Koniecznie potrzebowała przewodnika... Kogoś, kto zna ów miejsce tak dobrze, jak własną kieszeń. Z drugiej strony, do Królewskiej Przystani zawijało sporo bogatych ludzi, których dziewczyna miała okazję "oskubać". Nie była głupia, dlatego na swoje ofiary, wybierała tych mniej rozgarniętych lub takich, którzy mieli słabość do wina. Nie była dumna z tego, że musiała kraść, ale nie miała zbyt wiele opcji... Mogła zatrudnić się jako służka i pokornie wykonywać rozkazy swojego pana lub pani albo podkradać monety tym, którzy mieli ich za dużo. Zanim jej rodzice zginęli z rąk Dothraków, miała całkiem wygodne życie i nigdy niczego jej nie brakowało. W jednej chwili wszystko się zmieniło...
Jak wielu innych, Arissa kochała owoce, dlatego, gdy tylko zawartość jej sakiewki się powiększyła, postanowiła wybrać się na targ. Powoli zaczynała przywykać do dziwnych spojrzeń jakimi obrzucali ją mieszkańcy Królewskiej Przystani. Starała się nie wyróżniać, aczkolwiek nijak jej to wychodziło. Dziwne? Raczej nie powinno być, ze względu na to, że Fenneth jako jedna z niewielu kobiet, miała na sobie nie suknie, a spodnie podobne do tych, które nosili mężczyźni. Do tego, jej ciemniejsza skóra wyróżniała się na tle pozostałych, ale to akurat nie było jakąś wielką cechą charakterystyczną.
Dotarłszy do pierwszego, lepszego straganu, zakupiła dwa niewielkie jabłka, po czym odeszła, aby przysiąść na jakiejś kamiennej ławce położonej w cieniu. Bez namysłu zatopiła białe zęby w soczystym owocu, którego kawałek zaraz odgryzła.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pią Cze 07, 2013 9:07 pm

Im dalej od zamku Waters był jakiś spokojniejszy. Nie musiał myśleć już o niczym innym jak tylko i wyłącznie o sobie. Gdy siedział w gospodzie nawet się mu to udawało. Pił spokojnie wino starając się zapomnieć o bożym świecie ale gdy tylko jakaś dziewka przysiadła się do niego od razu widział w niej swoją siostrę. Wręczając oberżyście kilka srebrników natychmiast opuścił to miejsce mając nadzieję na to, że przynajmniej świeże powietrze go otrzeźwi. Cóż trudno było to nazwać świeżym powietrzem. Stolica już dawno zapomniała co to właściwie znaczy. Wszędzie można było wyczuć gnój, pot i ale a miejscami nawet zapach gnijącego ciała gdzieś w rowie. Na domiar złego większość ludzi wpatrywała się w niego z wyraźnym zaciekawieniem. Widok białowłosego mężczyzny z fioletowymi oczami przyprawiał ich o zawrót głowy myśląc, że jest członkiem rodzinny królewskiej. Co mądrzejsi zachodzili tylko w głowę gdzie jego klejnoty, straż i pięknej ubrania. Waters niemal widział ja te pytania malują się na ich twarzach. Nie zwracał oczywiście na to większej uwagi w końcu po tylu latach zdążył się już przyzwyczaić ale musiał przyznać, że choć w niewielkim stopniu wciąż go to bawiło.
Mając cichą nadzieję na uwolnienie się od ogarniającego smrodu tuszył w stronę targu. Jak można było się spodziewać roiło się tam od kramarzy różnej maści chwaląc na pół miasta swoje towary. Było tam oczywiście mnóstwo innych ludzi a wśród nich znalazło by się kilku rzezimieszków którzy chętnie polowali na parę srebrników. Waters szedł powoli wydeptaną ścieżką nie bardzo zwracając uwagę na to co dzieje się wokół niego. Dopiero gdy zatrzymał się po tym jak jakaś starucha zaszła mu drogę rozpoznał w tłumię znajomą twarz. Ta mała złodziejka kiedyś pozbawiła go kilku rzeczy ale z łatwością je odzyska trafiając do pierwszego pasera w mieście. Nie był na nią jakoś wybitnie zły. Każdy robi co może w tym okrutnym świecie. Nie mniej jednak gdy tylko zapłaciła za owoce reszta jej pieniędzy znalazła się w jego rękach. Cóż on też się znał na tej sztuce i to całkiem nieźle zresztą. Poruszając się cicho jak cień usiadła na murze tuż nad ławką podrzucając sakiewkę w dłoni. Chyba robił się już stary...albo za miękki. Chcąc zwrócić uwagę dziewczyny na siebie zacmokał z dezaprobatą kręcąc głową.
--Jesteś nieostrożna- zajrzał do sakiewki gwiżdżąc- Czyżby nasza mała złodziejka aż tyle zarobiła...hm miejska straż na pewno się tym zainteresuje.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pią Cze 07, 2013 9:34 pm

Arissa nigdy nie spodziewała się, że ktoś może ją przechytrzyć. Ba, była całkowicie pewna, że jej sakiewka znajduje się na swoim miejscu, czyli przy jej pasie, który podobnie, jak spodnie, był męski. Panna nie mogła sobie pozwolić na zapychanie żołądka jakimiś przysmakami, więc często zwykły posiłek zastępowały jej owoce, które nie były tak drogie, jak mięso. Jakby nie patrzeć była drobną istotą, która nie pochłaniała dużo jedzenia. Można powiedzieć, że łatwo ją wykarmić.
Nie dane jej było cieszyć się jabłkiem zbyt długo, bo gdy tylko zaczęła mielić pierwszy kawałek soczystego owocu, usłyszała irytujące cmokanie oraz brzęk monet za placami. Ostrożnie wstała, aby za chwilę odwrócić się w stronę jasnowłosego mężczyzny. Wysłuchawszy jego słów, mimowolnie wolną ręką pomacała się w miejscu gdzie wcześniej umieściła swoją sakiewkę. Nie było jej tam. Mimo iż owiała twarz "nieznajomego", z początku zupełnie go nie rozpoznała. No cóż, okradła wiele osób i niemożliwym było zapamiętanie wszystkich twarzy.
Dziewczynę ogarnęła złość, ale bez problemu ją opanowała, a jej wyraz twarzy nie zdradzał tego, że w środku aż się gotowała. Chciała walczyć o swoje, ale nie mogła sobie pozwolić na zbyt wiele w ów miejscu. Tutaj nie czuła się tak pewnie, jak w Essos. W Pentos czy w Mirze zapewne miałaby przewagę, ale w Królewskiej Przystani zdecydowanie mieli ją miejscowi.
- Oddaj to, co moje. - powiedziała marszcząc brwi, a następnie mocno cisnęła nadgryzionym jabłkiem w dłoń mężczyzny. Może i jabłko trafiło do celu, ale naiwnym było sądzenie, że jego uścisk był tak luźny, że sakiewka mogłaby się z niego wydostać.
Ponowne spojrzenie rzucone na twarz Waters'a pozwoliło Arissie ustalić z kim ma do czynienia. Zaniepokoił ją fakt, iż jasnowłosy zdawał się być jednym z tych, których kiedyś okradła.
- Ty. - powiedziała nie odrywając od niego wzroku. Była całkowicie zmieszana przez co nawet zapomniała, że mężczyzna może nasłać na nią straż. Miejmy nadzieję, że tego nie zrobi. Nie mniej jednak, nie zamierzała odejść bez swoich monet. Były dla niej zbyt cenne....
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pią Cze 07, 2013 10:01 pm

Wciąż nie bardzo wiedział po co jest mu ta szopka. Może to wino które wypił kilkanaście minut wcześniej było zbyt mocne albo rzeczywiście działo się z nim coś niedobrego. Gdyby oboje znajdowaliby się po drugiej stronie morza Waters najprawdopodobniej nie zwróciłby na nią najmniejszej uwagi a jeśli nawet obciął by jej rękę za kradzież jakiej się dopuściła choć sam przecież twierdził, że nie miał do niej żalu. Chociaż czego się nie robi dla odrobiny rozrywki?
Zamiast tego bawił się z dziewczyną w kotka i myszkę. Ale rzeczywiście zmiękł albo dziecinniał bo o inne wyjście w tej sytuacji było trudno.
Tak ja się spodziewał dziewka słysząc wydawane przez niego dźwięk szybko poderwała się na równe nogi. Gdy zobaczył, że szuka ręką swoich pieniędzy uśmiechnął się ironicznie choć w głębi siebie śmiał się długo i donośnie. Choć dziewka wyglądała na opanowaną nie trzeba było być maestrem był się domyślić jakie emocje nią targały. Waters dobrze wiedział, że bez tych kilku sztuk srebra i złota praktycznie jest martwa. Cóż oczywiście mogła nakraść więcej ale to się równa z narażeniem się na złapanie a przecież tego by nie chciała. W każdym bądź razie takie właśnie było rozumowanie Watersa. Mimo wszystko jednak nie miał zamiaru tak szybko pozbywać się swojej nowo nabytej zabawki.
-Jako ciężko mi w to uwierzyć.- stwierdził prostolinijnie wciąż spoglądając na nią. Gdy oberwał jabłkiem uśmiechnął się jedynie przekonawszy się na własnej skórze o jej lekkiej desperacji. Stanął na murze ugiąwszy nogi w kolanach.
--Ja, ty a tam- spojrzał w stronę z której przyszedł- idą strażnicy. Myślisz, że mnie usłyszą? Mam takie wrażenie, że chyba tak.- Ciekawiło go co obecnie myśli sobie ta ciemnoskóra dziewka. Oraz oczywiście to co zawiodło ją tak daleko od..domu o ile można to powiedzieć o sierocie którą najprawdopodobniej była. Nie wielu ludzi którzy nie mając nic zapuszcza się do Westeros. Daleko jej do ziemi obiecanej no chyba, że po drugiej stronie morza ktoś zostawił garstkę wrogów.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pią Cze 07, 2013 11:47 pm

Jak już wspomniałam wcześniej, Arissa nie była głupią dziewczyną. Szybko domyśliła się, że ów mężczyzna sobie z nią pogrywa, aczkolwiek, nie wyglądał jej na takiego chama, który wpakowałby "niewinną" pannę w ręce straży. Chociaż... pozory bardzo często mylą. Tak czy inaczej, Fenneth rzadko się myliła, co do ludzi. Nie mniej jednak, drażnił ją fakt, że ktoś sobie z nią tak pogrywa. Oczywiście , bardzo dobrze wiedziała, iż bez tych monet jest skończona i albo będzie musiała się zatrudnić jako służka albo nakraść więcej. Obie opcje nie były jej na rękę. Nie wyobrażała sobie siebie w roli pokornej służącej, a także nie chciała narażać się poprzez liczne kradzieże. I tak miała ogromne szczęście, że nikt jeszcze jej nie przyłapał...
Po kolejnych słowach jasnowłosego, dziewczyna przewróciła teatralnie oczami, po czym skrzyżowała ręce na piersiach.
- Znam takich, jak Ty. - wymamrotała. - Nie zrobisz tego. Próbujesz mnie sprowokować, ale coś Ci nie wychodzi. Poza tym, nie masz dowodu, że coś od kogoś ukradłam. - uśmiechnęła się chytrze. Jakby nie patrzeć, nikt w Westeros nie przyłapał jej na kradzieży, ale... Arissa nie pomyślała o tym, że siedzący na murku mężczyzna może być z jakiegoś szanowanego rodu i nie będzie musiał się wysilać, żeby straż mu uwierzyła. No ale nie dziwny się, nie wyglądał na jakiegoś arystokratę. Zdaniem Fanneth wyglądał dość zwyczajnie.
- A teraz bądź tak łaskaw i oddaj moją sakiewkę. - powiedziawszy to, westchnęła cicho, a następnie wysunęła dłoń dając mu do zrozumienia, że czeka na swoją własność.
Bądźmy szczerzy, nie liczyła na to, że tak szybko uda jej się odzyskać monety, ale nie zaszkodziło spróbować. Czekając, spojrzała przelotnie na oddalających się strażników.
- Och, Twoi przyjaciele znikają nam z oczu. - zaśmiała się, tym samym ukazując swoje białe zęby. - Ale nie martw się.. Może jeszcze Cię usłyszą. - dodała szybko.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Wto Kwi 29, 2014 9:21 pm

Targ wyglądał jak każdy inny targ w jakimkolwiek innym miejscu na kontynencie. Na przeciętnym, nie wybrukowanym placyku stały przeciętne stoiska z równie zwyczajny właścicielami. Przekrój oferowanych towarów także daleki był od niespotykanego. Żadnych pieczonych jednorożców czy innych świństw, o których plotkowali wieśniacy w okolicy Rain House, oczywiście tylko ci, którzy uważali się za tych bardziej inteligentnych. Co sądziło otoczenie, to inna sprawa

  Słońce pięło się po niebie już ładnych kilka godzin i poranek dawno przeminął. Między kramami przelewał się nieprzerwanie barwny tłumek, zajęty swoimi niezwykle ważnymi sprawami. Wśród nich buszowała mniejsza, bardziej rozproszona grupka kieszonkowców, czujnych jak leśne zwierzątka. Wszystko toczyło się swoim ni to pośpiesznym, ni leniwym tempem.
Jak wszędzie, jak zawsze.

  Saskia wystawiała twarz do słońca mrużąc oczy, rozkoszując się ciepłem wczesnego południa. Siedziała na niewielkim murku, po prostu ciesząc się zwyczajnym miejskim gwarem. Nie przejmowała się patrolującą strażą miejską, spieszącymi się giermkami czy posłańcami. Chude czupiradło w skórzni nie ściągało na siebie większej uwagi. Tylko nadzorujący młodszych złodziei chłopak o byczym karku patrzył na nią spodełba co jakiś czas. Saskia miała nadzieję, że obite żebra nadal go bolą i przypominają o tym, by zostawił ją w spokoju.

  Jak dla niej, było wspaniale - bez ciągłej kurateli każdego, kto ogłosił się szlachcicem i kosych spojrzeń. Tutaj to ona mogła gapić się na ludzi cały boży dzień bezkarnie. Odwlekanie decyzji o powrocie do Czerwonej Twierdzy przychodziło jej z ogromną łatwością
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Maj 18, 2014 6:29 pm

Wyróżniał się, to nie ulegało wątpliwości. Wśród biedoty, złodziei, prostych służek i giermków był postacią nie z tego świata. Koszula w wyhaftowanymi ciemnoczerwonymi wzorami, nowiutkie spodnie, płaszcz z zwierzęcej skóry na plecach, pas ze złotymi zdobieniami, pierścień wart prawdopodobnie tyle co cały stragan, podobnie jak miecz o jego pasa. Blond włosy na pierwszy rzut oka wyglądał na osobę o wysokim statusie społecznym, czego wcale nie próbował ukrywać, będąc tym samym oczywistym celem dla wszelkiej maści złodziei. Chłopak, choć był tego świadom, to się tym faktem zupełnie nie przejmował. Większe od jego sakiewki było tylko jego ego, które nie dopuszczało możliwości, że ktoś będzie w stanie tak go okraść, by się w porę nie zorientował.
Jako dziecko, nim wyjechał do odległego Braavos, często bywał na tym targu. Stragany, gwar oraz obślizłym mieszanina zapachów różnych, często niezdatnych już do spożycia owoców były najżywszym wspomnieniem z Królewskiej Przystani, jakie posiadał. W przeciwieństwie do królewskiej siedziby to miejsce było bardziej specyficzne i mocniej wyryło się w jego pamięci. Stąd też było to jedno z pierwszych miejsc, jakie postanowił odwiedzić po przyjeździe do domu.
Wojskowym krokiem podróżował na nogach wzdłuż kolejnych straganów. Wszystko było dużo mniejsze niż to sobie zapamiętał. Nie chciał niczego kupić. Choć się rozglądał, to tak naprawdę niewielką uwagę zwracał na ludzi dookoła. Był trochę zamyślony, zagubiony w swoich wspomnieniach, lecz postawę jak i spojrzenie miał wyzywające, jakby chciał nim zakomunikować wszystkim wokół zdanie: "Patrz i podziwiaj, plebsie, jakim bogacz".
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Sro Maj 21, 2014 11:46 pm

- Oooho - mruknęła do  siebie, bezbłędnie lokalizując perłę pośród wieprzy. Podniosła się zwinnie z murku i warknęła ostrzegawczo na pilnującego młodych złodziei wyrostka. Wbrew jej przewidywaniom, rozejrzał się uważnie na ten sygnał i kiwnął głową. Jakby od niechcenia włączył się w skotłowany tłum i zaczął wyłapywać podopiecznych. W kilka chwil on i jego podopieczni zniknęli z placu, jak gdyby nigdy ich nie było. Bo i po co kusić los i okraść tego, kogo nie trzeba.
Zwłaszcza, jeśli ten ktoś wręcz się o to prosi.

Saskia również płynnie weszła między ludzi. Wciąż śledziła przybysza wzrokiem. Była prawie pewna, że nie połączy faktów, że nie zwróci na nią uwagi. Brak sukni i spięte włosy zmylały strażników i wielu giermków, spotkanych w innych niż pałacowe.

Zresztą nie podchodziła blisko, bo i dlaczego? Pilnowała, by był na zasięg jej uszu i oczu. Może coś w nim podpowie, kto zacz, bo za Siedmiu nie potrafiła przypisać jego twarzy do nazwiska.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pią Maj 23, 2014 5:37 pm

Podążał dalej, a nogi same go niosły bez udziału świadomości w wyborze kierunku. Czuł się jak turysta, zagubiony wędrowiec, który trafił do obcego sobie miasta i starał się ocenić, jak dobrze ono prosperuje. Rozwija się czy uległo stagnacji? Jaka część jego mieszkańców to biedota? Co z jedzeniem, ubraniami oraz innymi niezbędnymi rzeczami? Są dostępne, jaka jest ich różnorodność? Co z przestępczością w mieście? W skrócie chciał przekonać się, jak rządy miłościwie panującego krewniaka wpływają na Królewską Przystań, porównując ją sobie do wspomnień z czasów, kiedy na tronie zasiadał ktoś inny. Mijał wszystkie stanowiska kupców bez dłuższego przyjrzenia się im, jakby kpił sobie ze sprzedawców i ich towarów.
Zatrzymał się dopiero przy jednym ze straganów, którego właścicielem był pewien głośny mężczyzna zachwalający swój fikuśny, garncarski towar, pochodzący według niego prosto z Braavos, o czym mężczyzna raczył nieraz wspomnieć próbując przyciągnąć do siebie klientelę. Viserys wiedział, że to kłamstwo. Nigdy nie wiedział w tym wolnym mieście tego typu naczyń i garnków. Nie był pewien, skąd były, ale na pewno nie z Braavos. To była przyczyna, dla której zatrzymał się na dłużej. Mógł wyglądać na osobę zainteresowaną produktami kłamcy, ale tak naprawdę zastanawiał się co zrobić z tą jawną próbą oszustwa.
Powrót do góry Go down

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
242
Join date :
16/03/2014

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Maj 25, 2014 11:00 am

MG

Targ roił się także od kupców spoza Królewskiej Przystani. Wieść o ślubie rozniosła się szybko, a wraz z nią do stolicy przybyło wielu ludzi z całego Westeros i nie tylko. Kruki (i pająki) zaniosły wieść także do Essos. Stąd nagle pojawiły się feerie barw różnego autoramentu - tkaniny, owoce, nieznane zapachy ze wschodu... Im bliżej Czerwonej Twierdzy, tym więcej stoisk i rozgardiaszu. Częściej też było słychać język inny od powszechnego.
Kroczący wzdłuż targu młody Targaryen mógł czuć na sobie wzrok wszystkich ludzi w okolicy. Najwidoczniej mu to nie przeszkadzało, skoro przechadzał się dalej, oglądając co przedniejsze towary.
- Może skosztujesz, panie, tym wyśmienitych owoców? - zapytał jeden z kupców, pokazując Viserysowi coś podobnego do fig.
Tymczasem Saskia mogła mieć problemy z poruszaniem się po tej dziwnej przestrzeni. Ludzi było coraz więcej, coraz trudniej też było się przepchać przez tłum, a najgorzej, gdy ktoś cię popycha. Saskii mogło się wydawać, że jest daleko, ale na chwilę Targaryen zniknął jej z oczu, a wtedy właśnie jeden z kupców przechodzących obok popchnął ją tak, że, chcąc nie chcąc, musiała wpaść wprost na ramię Targaryena. Od razu z tłumu wyłoniły się dwa złote płaszcze. O-ho! Chyba kłopoty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Maj 25, 2014 12:43 pm

Krew odpłynęła z jej twarzy a oczy nabrały kształtu i wielkości złotych monet. Cudownie, po prostu wspaniale. Chwyciła chłopaka za ramię i zaczęła mu nerwowo szeptać do ucha
- Może... e... rozwiążemy to drobne e... nieporozumienie bez udziału straży, co?- Zerkała co chwilę na zbliżających się strażników, wyraźnie spięta do ucieczki. Zapomniała nawet specjalnie mówić tak, by uchodzić za mężczyznę - jej głos był wyraźnie kobiecy i drżący, momentami zaskakująco wysoki.
- proszę...? -
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Maj 25, 2014 2:59 pm

Choć miał ochotę posmakować owocu, to jednak zderzenie z nieznajomą osobą sprawiło, że zupełnie o tym zapomniał. Sięgnął do kieszeni, w której była, i, ku jego uldze, nadal znajdowała się sakiewka. Pierwsze co mu przyszło do głowy, to to, że miał do czynienia z kiepskim kieszonkowcem, który przy próbie kradzieży szturchnął swoją ofiarę. Fakt, że pieniądze wciąż miał przy sobie zadał kłam tej teorii oraz sprawił, że wystawił otwartą dłoń w stronę strażników, próbując im tym gestem pokazać, żeby się na razie wstrzymali z interwencją. Był przekonany, że potrafił sam poradzić sobie z kobietą, która... no właśnie, kim była?
- To, czy puścimy ten incydent w niepamięć zależy od tego, jak się wytłumaczysz, pani - odparł normalnym tonem, w przeciwieństwie do panny w opałach nie przejmując się tym, że ich rozmowa będzie słyszalna dla postronnych.
- Zagapiłaś się... czy może chciałaś połasić się na to, co trzymam w kieszeniach? - spytał i chwycił ją za ramię. Uścisnął je mocno, by dziewka straciła łatwą możliwość ucieczki.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Maj 25, 2014 5:42 pm

Zesztywniała wyraźnie, czując uciska na ramieniu.
- Jja... A co trzymasz? - powiedziała i wbiła wzrok w buty. Dotyk kogoś obcego dezorientował ją i drażnił. Traciła panowanie nad sobą, pragnąc jedynie uciec w chłód bocznych, wąskich uliczek, po których nie szlajały się książątka, łapiące za ramiona niewinnych myśliwych.
Odchrząknęła nerwowo i spróbowała jeszcze raz :
- Cny Panie... e... Po cóż zali wżdy miałbym chcieć Pana okraść? Nie jestem złodziejem- powiedziała dość grubym, niskim głosem, wyraźnie z chłopska akcentując każdy wyraz w nieodpowiednim miejscu.
Jednocześnie próbowała się wyślizgnąć, czując wręcz na karku oddech zbliżających się strażników.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Maj 26, 2014 1:10 pm


- Skoro nie jesteś złodziejem, to kim? Czym zajmuje się dziewka mówiąca tak, jakby była mężczyzną, choć słyszałem wyraźnie po głosie, że mężem nie jest? Co? - warknął, coraz bardziej podirytowany faktem, że kobieta coś kręci i nie chce przyznać się do próby kradzieży, kiedy on czuł przez skórę, że była złodziejką. Zmrużył oczy i jeszcze mocniej ścisnął ramię biedaczki - jej zakłopotanie dodało mu pewności siebie.
- Wiesz, z kim masz do czynienia? Jestem Viserys Targaryen, bratanek Jaeharysa Targaryena, kuzyn Aerisa II, potomek smoczej krwi, mistrz szermierczej sztuki. Lepiej więc mów szybko prawdę - przestawił się z wypiętą dumie piersią, z góry spoglądając na dziewczynę, która w jego przekonaniu musiała pochodzić z dużo, dużo niższego stanu.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Wto Maj 27, 2014 5:08 pm

Najpierw zbladła. Potem zzieleniała lekko, by po chwili kolory znów odpłynęły z jej twarzy. Oto się dowiedziała, niekoniecznie jednak w sposób taki, jaki chciała. Mów prawdę...
- to... skomplikowane... k... Książe- - oklapła wyraźnie i przygryzła wargę. No to po niej, cudownie. Teraz będzie musiała siedzieć i wyszywać durne chusteczki, albo i gorzej. Żadnej szermierki, żadnych wypadów do miasta czy lasu... A wszystko przez książątko. Szlag...
Na litość Starych Bogów, czemu jest z niej tak tragiczny kłamca?!
- Proszę o wybaczenie mojego karygodnego braku... eee... równowagi? - wymamrotała, ni siląc się już na męski ton. Głos i tak miała dość niski, mruczący. Jak u kota.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Wto Maj 27, 2014 7:32 pm

Puścił jej ramię. A raczej odepchnął, jednak nie na tyle mocno, by zachwiać równowagą rozmówczyni. Wargi Viserysa wykrzywiły się w niezadowolonym grymasie, złożył ręce na piersi.
- Skomplikowane? Pozwól, że zgadnę. Urodziłaś się w biednej rodzinie, nie mieliście pieniędzy, nie byłaś szczęśliwa, i tak dalej, i tak dalej, spędziłaś życie szukając księcia z powieści, który odmieniłby Twoją niedolę... - zmrużył lekko oczy - Aż tu nagle pojawia się ktoś taki - urodziwy, szlachetne urodzony, zadbany, przystojny - i postanowiłaś zwrócić jakoś na siebie jego uwagę - powiedział triumfalnie znalazłszy sobie wyjaśnienie: wpadła na niego, bo nie mogła się mu oprzeć. Tak, przecież to takie logiczne, na pewno tak było! Pozwolił sobie na pierwszy od dłuższego czasu uśmiech kiepskiego amanta.
- Nie ma w tym nic skomplikowanego... Jeśli tak się sprawy mają, to nie mam nic przeciwko, by "rozwiązać" ten problem bez udziału straży - dodał wyraźnie akcentując jeden z wyrazów, za którym kryło się o wiele więcej niż wynikało z jego dosłownego znaczenia. Przyjrzał się jej licu i zerknął prosto w jej niezwykłe oczy, myśląc o rzeczach, o których dama nie powinna wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Wto Maj 27, 2014 7:47 pm

Spojrzała na niego, milcząc. Nie, no to się dzieje naprawdę?
- Książe... Cóż... owszem, da się to załatwić za porozumieniem stron i bez udziału straży, tak jest -[b] zaczęła starając się zachować spokój, nie spanikować. [b] - Czy... moglibyśmy odejśc... na bok? Tak.. może nie w tym tłumie?- wymamrotała, mając nadzieję że nikt nie słyszy, jak serce jej o żebra i że nogi się pod nią uginają. Bynajmniej jednak nie z powodu jego uroku osobistego, o czym nie musiał wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Wto Maj 27, 2014 7:59 pm

Ależ on się szeroko uśmiechnął! Szerzej nie dałoby rady. Targaryen naprawdę myślał, że dzięki swojemu urokowi osobistemu zdobył względy kobiety, z którą czekały go miłe chwile, co niezmiernie radowało jego duszę.
- Oczywiście, moja droga, ależ oczywiście. Tak będzie najlepiej - odpowiedział miło. W jedną chwilę stał się grzeczny i kulturalny, momentalnie zniknęła cała jego buta. Rozejrzał się szybko po otoczeniu i wskazał jej kierunek, w którym mogliby ruszyć oraz gdzie prawdopodobnie był trochę mniejszy tłum.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Wto Maj 27, 2014 11:00 pm

Ruszyła grzecznie w podanym kierunku, prawie nie oddychając. Wzrokiem strzelała nerwowo na boki, szukając dróg ucieczki. Gorączkowe myśli rozbiegły się zupełnie, zostawiając jej pustkę w głowie. Przecież nie zaatakuje k s i ę c i a, pokazanie pieczęci także mijało się z celem. Uciekać?

Wypuściła powoli powietrze z płuc i odgarnęła z twarzy kosmyk włosów. Delikatnie zbaczała z kursu mimo wszystko w większe skupisko ludzi, dławiąc się wręcz zapachem spoconej tłuszczy.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Sro Maj 28, 2014 12:33 am

Pozwolił, by to kobieta wybrała kierunek. Wszak z całą pewnością lepiej orientowała się w okolicy i lepiej wiedziała, gdzie w pobliżu jest jakieś wyludnione miejsce, gdzie w spokoju mogliby porozmawiać o łączących ich planach. Rozmarzony uśmiech Viserysa nie schodził z jego ust, czuł się co najmniej tak, jakby dostał w prezencie tron Siedmiu Królestw.
- Nie musisz się martwić, moja bursztynooka pani - Chłopak dzięki swojej empatii wyczuł, że jego kobieta jest poddenerwowana, postanowił więc ją uspokoić - Na pewno mnie nie rozczarujesz. Czuje, że pod tą skórznią kryje się piękna kobieta, która tylko czeka, aż ktoś ją uwolni - dodał i oblizał swoje wargi.
- Jeśli chcesz, to mogę Cię zaprowadzić do Czerwonej Twierdzy i pokażę swoje komnaty. Chciałabyś, co? - spytał i nakręcony objął kobietę w pasie. Wszyscy to zobaczą, ale trudno! Dziewczyna będzie miała co opowiadać swoim biednym koleżankom.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Sro Maj 28, 2014 12:09 pm

Zzieleniała na twarzy i dyskretnie przełknęła ślinę. Mdliło ją ze strachu, ledwo się orientowała, gdzie tak naprawdę idzie. Bardziej skupiona była na tym co mówi - i to jako tak nie poprawiało jej stanu.

Na słowo o zwiedzaniu Czerwonej Twierdzy zalała ją gwałtowna fala ulgi. Odzyskała nieco panowanie nad sobą. Błysnęła oczami i uśmiechnęła się najlepiej jak potrafiła (pilnując przy tym, by uśmiech nie był zbyt drapieżny czy dziki, jeden nietakt na dzień wystarczył aż nadto)

- Będę zaszczycona, Książe-
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Sro Maj 28, 2014 12:33 pm

Kiwnął zadowolony głową, zwolnił kroku, by za chwilę przystanąć i ruszyć w inną stronę pewien, że jego nowa towarzyszka ruszy za nim. A nawet jeśli nie, to by ją zaraz za sobą pociągnął.
- Jestem tego pewien, moja pani. Z pewnością nie zapomnisz tego dnia i będziesz swoim wnukom opowiadać o tym, jak spędziłaś dzień z samym księciem Viserysem Targaryenem. Oczywiście, gdy te już podrosną - Zaśmiał się wesoło zadowolony z takiej wizji. Kierowany chwilą uniósł rękę i otoczył nią talię młodej kobiety. Wiedział, że było to niestosowne i że wszyscy będą teraz czarno na białym widzieć, jak zadaje się z jakąś biedaczką, ale co tam! Co będzie sobie żałował!
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Targ   Sro Maj 28, 2014 12:53 pm

- Tak, w istocie... - westchnęła. W głowie miała tylko jedną myśl i ta wyraźnie malowała się na jej twarzy. Pozwoliła się objąć i prowadzić do Czerwonej Twierdzy, usilnie starając się nie wyprzedzać towarzysza.
Miała tylko nadzieję, że uda jej się jakoś wyjaśnić całe nieporozumienie przy jej komnatach, zanim dojdzie do rzeczy nieodwracalnych. Oby.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Targ   

Powrót do góry Go down
 

Targ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Magiczny Pchli Targ
» Targ
» Targ uliczny na Portobello Road
» Targ

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań-