a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Namiot biesiadny



 

 Namiot biesiadny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Namiot biesiadny   Wto Maj 21, 2013 10:24 pm

Cóż za zachęcająca nazwa!
Można pomyśleć.
Cóż za zachęcające wnętrze!
Można wykrzyknąć, widząc uginające się od jadła i napoju, suto zastawione stoły.

Namiot biesiadny jest miejscem, które przysługuje wyłącznie uczestnikom turnieju - to właśnie tutaj mogą posilić się przed czekającą ich potyczką, lub odpocząć po tej już stoczonej. To także idealne miejsce, by przeprowadzić lekkie przeszpiegi i rozeznać się, kim jest ewentualny przeciwnik. Poza tym, atmosfera z pojedynku na pojedynek staje się coraz bardziej... wybitna, aż w końcu namiot biesiadny zamienia się w namiot bitewny. Wszak powiedzenie "udany turniej, to turniej z bitewną nawałnicą w namiocie" nie wzięło się znikąd!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Nie Cze 02, 2013 10:56 pm

// pole turniejowe

Panna Greyjoy powróciła więc do namiotu. Była cholernie zirytowana, jakim cudem jej młodszy brat był lepszy od niej? Nie potrafiła tego zrozumieć. 7... nie trafiła w tą durną dziesiątkę. Dobrze, że występowała przebrana. Nie zniosłaby tej hańby.. Znaczy, gdyby przegrała z kimś innym.. ale z młodszym bratem? Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Musiała bardziej się wyciszyć przed pozostałymi konkurencjami. Będzie tylko trudniej. Ciekawe na którego z mężów trafi tym razem? Nie potrafiła tego przewidzieć. Nie zdjęła hełmu, ani płaszcza, nie chciała, by ktoś jeszcze zupełnie przypadkiem domyślił się iż jest ona kobietą. Jeszcze nie teraz.
- Pieprzony Caster..- Rzuciła, gdy tylko weszła do namiotu.. Może niepotrzebnie. Wina chyba leżała po jej stronie. Cóż, była przecież tylko dziewką, nie powinna dotykać broni. Może czas przerzucić się na sukienki, skoro nie jest aż tak dobra, w tym, w czym wydawało jej się, że jest. Może ci wszyscy mężczyźni mięli rację? Że nie powinna, że nie leży to w jej obowiązku.
Pieprzyć! Jeszcze ona im wszystkim pokaże. Miała motywację, nie chciała odpaść tak szybko w kolejnej konkurencji. Rozjuszyli ją niczym małą osę, teraz będzie tylko kąsać. Sięgnęła po kielich z winem, coby ugasić pragnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
93
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Pią Cze 07, 2013 8:01 pm

Alysanne wraz z siostrą przemierzały korytarze, a wcześniejszy nerwowy nastrój zupełnie znikł. Najwyraźniej Lavonne zapomniała już o swojej irytacji na zachowanie siostry, a Alys nie zamierzała po raz kolejny poruszać tematu zamachu. Co było, to było, nie ma co do tego wracać, przynajmniej nie teraz. W końcu dotarły do namiotu, po drodze mijając gwardzistów, którzy szli wraz z członkami rodu Tullych. Czyżby plotki były prawdziwe, zaczęła się wojna? Ech, pokój w Siedmiu Królestwach był tak kruchy, że nawet najmniejsze puknięcie mogło sprawić, że posypie się w drobny mak. Jeden konflikt, jedna obraza, jedno morderstwo... Westeros pogrąży się w chaosie, w którym dzieci będą zdradzały rodziców, przyjaciele przyjaciół, a siostry braci. Zamiast deszczu trawę zrosi krew, a na ziemię zamiast dojrzałych owoców spadną ciała. Na jej ustach jak zwykle gościł delikatny uśmiech, pomimo tych wewnętrznych rozmyśleń. Przyzwyczaiła się już, że jej twarz jest jedynie komediancką maską, którą należało zmieniać w zależności od granego przedstawienia. Jako, iż turniej zdążył skończyć się, zanim przybyły do loży, razem zdecydowały, że najlepszym miejscem na spędzenie czasu będzie namiot biesiadny. Teoretycznie nie powinny tu przebywać, to było miejsce dla strudzonych turniejem rycerzy, pragnących nieco się rozerwać przed pojedynkiem lub odpocząć po jego zakończeniu, ale czyż zakazy nie były po to, żeby je łamać? Przecież nikt nie wyrzuci ich za fraki, tylko dlatego, że nie były wojownikami w zbrojach i pragnęły zrelaksować się w doborowym towarzystwie. Ubrana była w sukni, odsłaniającą część pleców i ramion. Jej brązowe włosy opadały swobodnie na plecy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
126
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Sob Cze 08, 2013 7:58 pm

/Loża lordowska

Zaczynało się ściemniać. Maureen wślizgnęła się do wypełnionego gwarem namiotu dla uczestników, licząc na to, że nikt jej nie wyrzuci z miejsca w którym teoretycznie nie powinno jej być. Na razie jednak nic na to nie wskazywało. Dziewczyna chwyciła jeden z kielichów z winem i upiła łyk. Nie obawiała się zatrutego trunku - istniało zbyt duże ryzyko, że śmierć poniosłaby niewłaściwa osoba. Z uśmiechem zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu kompana do rozmowy i powoli podeszła do Sir Williama Murry'ego.
- Witaj, serze Murry. - uśmiechnęła się jeszcze szerzej - Z wielkim zainteresowaniem podziwiałam dziś łucznicze zmagania. Jestem pod wrażeniem pańskich umiejętności, niewiele brakowało do zwycięstwa.

/zt, żeby nie było, ale jeszcze wyedytuję :)


Ostatnio zmieniony przez Maureen Lannister dnia Wto Cze 18, 2013 4:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Sob Cze 08, 2013 9:05 pm

/korytarz

Teraz, kiedy Lavonne nie musiała się o nikogo obawiać i kiedy kompletnie się rozluźniła, nie pozostało jej nic innego jak wybrać się na turniej rycerski. A raczej obejrzeć jak wszyscy zbierają się z trybun. Gdyby poranne obowiązki nie zajął jej tyle czasu, może by zdążyła. Teraz jednak, okropnie zawiedziona swoim spóźnialstwem, ruszyła razem z siostrą do namiotu biesiadnego. Wprawdzie to nie było miejsce przeznaczone dla dam, a sam fakt, że tam były działał na nią tak jak kiedyś, gdy wymykała się z zamku. Namiot zdążył już zapełnić się wojownikami, jak i wojowniczkami. Zaczynało robić się coraz głośniej i ciaśniej, ale dzięki temu dwie, drobne siostry pozostawały niezauważone.
- Szkoda, że przegapiłyśmy turniej - mruknęła do Alyssane z wyraźną nutką smutku w głosie. Lavonne miała jedynie nadzieję, że nic ciekawego ją nie minęło. A raczej jakieś intrygujące wydarzenie, sytuacja, cokolwiek. Oprócz samego turnieju interesujące konwersacje również przemknęła jej koło nosa. Nie było jednak sensu się nad głowić, smucić czy tupać z rozdrażnienia nogą. Po chwili dziewczyna chwyciła kieliszek z winem i upiła niewielki łyk czerwonej cieczy. Nie przepadała za tym trunkiem, ani w zasadzie żadnym innym, ale skoro minęło ją całe wydarzenie dnia, to chociaż tutaj chciała się trochę rozerwać. Oczywiście sama Lavonne pojęcia o zbliżającej się wojnie nie miała. Bo niby skąd? Wszyscy naokoło tylko na nią chuchali i dmuchali, a od drastycznych informacjami chronili jak przed rozjuszonym zwierzem. W oddali natomiast ujrzała Maureen i jakby na zawołanie przypomniała jej się ich wcześniejsza rozmowa podczas podróży. Lavonne westchnęła jedynie głęboko i upiła kolejny, tym razem większy łyk wina.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
93
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Nie Cze 09, 2013 4:17 pm

Alysanne należała do niewielkiej grupy osób, które czuły się dobrze niemal w każdym środowisku. Nie ważne, czy akurat tańczyła na balu, czy zgłębiała tajniki medycyny pośród zakurzonych ksiąg, i tak była zadowolona. Teraz również sprawiała wrażenie całkiem szczęśliwej, spędzając czas w towarzystwie swej siostry, pośród gwaru panującego wewnątrz namiotu biesiadnego. Z uśmiechem na twarzy przyglądała się obecnym wewnątrz pomieszczenia wojownikom, zastanawiając się, którzy z nich mają już za sobą większość konkurencji, a którzy dopiero jutro stoczą zaciekłe boje o laur zwycięzcy. Pokiwała głową, gdy usłyszała słowa siostry. No cóż, straciły tylko jeden dzień z trzech i to w dodatku pojedynek łuczników, który nie była aż tak ekscytujący. Zapewne dzisiaj nie zdarzyło się nic niezwykle ekscytującego.
- Nie martw się, z pewnością jutro zdążymy przyjść na turniej.
Aż dziwne, że udawało jej się być tak wesołą i optymistyczną osobą, nawet jeśli sekundę temu rozmyślała na temat tragizmu wojny. No cóż, na szczęście Alysanne z łatwością przeskakiwała z jednego tematu na drugi, a także szybko adaptowała się do nowo zaistniałej sytuacji. Podobnie jak siostra ujęła w dłonie kielich z winem i napiła się z niego, rozkoszując się cierpkim smakiem trunku. To nie było najlepsze wino, takie, którym raczyli się lordowie, ale nie należało również do tych pomyi, które serwowano w niektórych karczmach. Krótko mówiąc było znośne, acz nie zachwycające. Pomimo, iż była młodsza szybko dowiadywała się nawet o złych nowinach. Ojciec i reszta jej rodziny już dawno zorientowali się, że nie ma sensu czegokolwiek przed nią ukrywać. Szybko odkrywała "tajemnice" i była urażona, że próbowano zachować ją w niewiedzy. Lubiła wiedzieć co się dzieje, to sprawiało, że nie bała się jakichkolwiek negatywnych niespodzianek, których wręcz nienawidziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
295
Join date :
28/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Nie Cze 09, 2013 7:50 pm

Prudence nadal była nieco zirytowana, tym, że przegrała starcie ze swoim bratem. Dziewczyna bardzo nie lubiła przegrywać. Tym bardziej, że miała świadomość iż ich umiejętności są na podobnym poziomie. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak bardziej się starać w innych konkurencjach. Jeszcze im pokaże. Trzymała w dłoni kielich z winem, z którego, co chwila upijała łyk. Krwistoczerwony trunek był jej teraz potrzebny, czas najwyższy pogodzić się z porażką. W między czasie odłożyła swój łuk. Nadal miała na sobie hełm, pod którym ukrywała swoje ciemne włosy. Jedno pasmo opadało jej na czoło, nie można było ich ujarzmić.
Nagle w namiocie zaczęło się pojawiać coraz więcej osób. Panny.. Prue przyglądała się każdej po kolei. Nie do końca kojarzyła z jakich są rodów, miała świadomość, ze z istotniejszych, bowiem pamiętała twarze z koronacji. Nie mogła jednak połączyć ich z rodami, być może do końca pobytu w Królewskiej Przystani uda jej się to wszystko powiązać. Wtedy weszła złotowłosa.
- Lannister.. Rzekła do siebie. Nie sposób było ją pomylić. Wszyscy Lannisterowie byli urodziwymi blondynami, wyglądali bardzo niewinnie. Prue akurat to zapamiętała.
- Witaj Lady Lannister..- Prudence skłoniła się przed Maureen. Była pewna siebie, nie zachowywała się jakby coś ukrywała. Spokojna i opanowana. Liczyła jednak, że dziewczyna nie wpadnie na to, że jest ona kobietą. Lepiej, żeby nikt się nie dowiedział. Już widzi jak zareagowałby starszy brat i ojciec. Z drugiej jednak strony, czy ona kiedykolwiek przejmowała się ich reakcją? Zawsze robiła to, na co miała ochotę. Tym razem było tak samo. Zastanawiała się, gdzie podział się jej starszy brat, nie widziała go bowiem od momentu dopłynięcia do portu. Może załatwiał jakieś ważne sprawy? Jak go dorwie, to dostanie za swoje.
- Śmiem twierdzić iż przeciwnik był po prostu lepszy, niestety nie popisałem się swoimi zdolnościami, a szkoda..Być może będę miał więcej szczęścia podczas kolejnych konkurencji.. Liczyła na to, ze uda jej się pokazać co potrafi. Jak nie miecze pozostają kopie. Kopi się bała najbardziej. Nie raz była świadkiem pojedynków.
Nie miała ochoty dłużej siedzieć w tym namiocie. Czas najwyższy zrobić coś konkretniejszego.
- Pani wybaczy.. - Rzekła jeszcze do Maur po czym ruszyła w kierunku wyjścia z namiotu. Wzięła po drodze swój łuk i pewnym krokiem go opuściła.

// zt


Ostatnio zmieniony przez Prudence Greyjoy dnia Pią Cze 14, 2013 7:27 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Pon Cze 10, 2013 6:06 pm

Łucznictwo było swego rodzaju rozgrzewką przed dwoma kolejnymi dniami turnieju. Wiadome było, że walka na miecze i kopie posiadała większą ilość zwierzchników, niżeli samo łucznictwo. I choć Lavonne nie spodziewała się, by pierwszy dzień był niewiarygodnie zacięty i zażarty, ale jakiś drobny żal pozostawał. Tym bardziej, że cały turniej był nie lada atrakcją. Nie pozostawało jednak nic innego, jak jutro stawić się na trybuny o wyznaczonej porze i wziąć się w garść.
- Miejmy nadzieję - zaśmiała się i z rozbawiania pokręciła głową. Nigdy chyba nie zdarzyło jej się spóźnić, a co dopiero przegapić całe wydarzenie. Teraz jednak, z każdą kolejną chwilą zaczynało wydawać jej się to coraz bardziej zabawne. W końcu zawsze tak poukładana i niezłomna jeśli chodzi o powierzone jej obowiązki, teraz przebywała w miejscu, w którym krótko mówiąc być nie powinna, a na dodatek obawiała się kolejnego spóźnienia. Wtedy z pewnością zakrawałoby to powoli na żart. - Jeśli chcesz, możemy udać się na trybuny wspólnie. Wtedy będziemy miały pewność, że zdążymy - dodała starając się usilnie zachować powagę. Lavonne nawet nie zdawała sobie wcześniej sprawy, jak bardzo tęskniła za siostrami. Teraz, kiedy zawitała do Królewskiej Przystani wprost z Casterly Rock i na nowo mogła porozmawiać z Alyssane, niezmiernie się cieszyła. Rodzina bowiem była najważniejsza, a nawet ta najmłodsza, niezłomna siostrzyczka.
- Opowiedz mi lepiej, jak się mają sprawy w Wysogrodzie. - Zmieniła niejako temat, zwracając w końcu uwagę na dom. Bądź co bądź nie miała jeszcze okazji z nikim o tym porozmawiać, a Alyssane, która z pewnością znała wszystkie plotki i historie, była najlepszym źródłem informacji. Niemniej jednak okropnie tęskniła za domem.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
93
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Pon Cze 10, 2013 6:46 pm

Najwyraźniej Alysanne, w przeciwieństwie do siostry, nie uważała za konieczne oglądać turnieju. Oczywiście, mogła się tam pojawić parę razy i obejrzeć urywek potyczek dzielnych rycerzy, ale powiedzmy szczerze, nie fascynowały ją takie utarczki. Była kobietą, walka nigdy nie należała do jej pasji, a jako osoba dojrzała ponad swój wiek uważała turnieje za stratę czasu. To było dobre dla osób lubujących się w prostych rozrywkach i przekładających siłę mięśni ponad intelekt. Oczywiście, nie pragnęła powiedzieć, iż wojownicy są głupi. Chcieli zyskać sławę i honor dla swego rodu lub po prostu zdobyć pieniądze na życie. Jej po prostu nie bawiło oglądanie nawalających się mężczyzn. Niekiedy walczący ginęli i chyba tylko to stanowiło jakiś bardziej ekscytujący element.
Pokiwała głową, jakby propozycja wspólnego pójścia na trybuny wydawała jej się świetnym pomysłem. Przynajmniej spędzi trochę czasu z siostrą, tylko to było ważne. Choć przyzwyczaiła się już do rozłąk, to mimo wszystko tęskniła za Lavonne. Kochała swą rodzinę, tak jak nikogo innego, nawet gdy niektórzy jej członkowie czasem działali jej na nerwy. Mimo wszystko zawsze wiedziała, że ze swymi problemami może zwrócić się do któregokolwiek z Tyrellów. Nie ważne, czy brat, czy siostra, każde z nich opiekowało się innymi na swój własny sposób. Ona też to robiła, pomimo faktu, iż była najmłodsza i czasem wydawała się dość zdystansowana. W pierwszej kolejności zawsze nasłuchiwała co mówiło się o jej rodzinie, czy nikt im nie groził. W rozmowach ze znajomymi zawsze stawiała rodzeństwo w dobrym świetle i dbała o opinię rodu. Była cichym opiekunem, ale jej osobiście nigdy nie przeszkadzało, że stała w cieniu.
- Spokojnie, nic ciekawego się nie dzieje. Lorent dostał nową narzeczoną, Cailet ma wyjść za Aidana Starka.
Nie miała pojęcia ile wiadomości dotarło do Lavonne. Mówiła to z taką nonszalancją, iż można było wywnioskować, że według niej siostra wie o wszystkich tych sprawach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Wto Cze 11, 2013 6:47 pm

Lavonne, no cóż, uwielbiała wszelkie wydarzenia, gdzie dzielni mężowie próbowali swoich sił. Fascynowało ją to jak chyba żadną damę na tym dworze. Choć nie miała okazji przebywać na wielu turniejach, to dla niej zawsze emocje sięgały zenitu i można nawet powiedzieć, że walczyła razem z uczestnikami. Powiedzieć można, że to zabawne stanowisko i postawa, ale każdy ma prawo obierać to inaczej. Pod tym względem siostry nieznacznie się różniły. Natomiast jeśli chodzi o śmierci na polu bitwy, to zdaniem Lavonne był zdecydowanie najgorszy gwóźdź programu. Nie przywykła do oglądania konających osób, a sama świadomość, że zginął on ku uciesze innych był po prostu nie do zniesienia. Wystarczyło jej oglądanie śmierci jednej z dam podczas zamachu. Teraz jednak, w obliczu zbliżającej się wojny nie było innej opcji jak zwyczajnie przywyknąć do tego.
Wysłuchała uważnie słów siostry. Narzeczonej Lorenta nie miała jeszcze okazji zobaczyć, a nawet o niej usłyszeć. Natomiast narzeczonego jej siostry widziała podczas balu. Wprawdzie nie było to okoliczności sprzyjające poznawaniu się nawzajem, ale zobaczyć go przynajmniej zdążyła. Tak czy siak, o owych informacjach dowiedziała się jeszcze przebywając w Casterly Rock.
- A Twój narzeczony? Już wiadomo, za kogo nasz pan ojciec ma zamiar Cię wydać? - ta kwestia również niezmiernie ją trapiła. Sądziła jednak, że skoro wcześniej nie otrzymała takich wieści, Alyssane nadal była do wzięcia. Jedyne na co Lavonne miała w tym momencie nadzieję, to że kiedy przyjdzie na to czas, Alyssane trafi na godnego jej mężczyznę. Teraz jednak nie było najmniejszego sensu martwić się tym, co przyniesie przyszłość, dlatego dziewczyna dla odświeżenia smaku wina w ustach, pociągnęła kolejny łyk.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
93
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   Wto Cze 11, 2013 9:42 pm

Lavonne poruszyła delikatny temat, jej wzmianka o przyszłym narzeczonym sprawiła, że na twarzy Alys odmalowało się zmieszanie. Nie chciała o tym myśleć, a co dopiero rozmawiać. Zbyt wiele było niewiadomych i to ją przerażało. Nienawidziła tkwić w niewiedzy, a już zwłaszcza na tak ważny temat.
- Wiem, że ojciec poczynił już pewne plany, ale nic konkretnego mi nie powiedziano.
Świetnie rozmawiało się jej z siostrą, ale w głębi duszy zdecydowała, że powinna się stąd zbierać. Jakby nie patrzeć nie spała już od doby, nic więc dziwnego, iż czuła się bardzo niewyspana. Oczy dosłownie jej się zamykały, z każdą minutą czuła się coraz bardziej senna. Nie miała jednak ochoty wracać do komntay Tyrellów, była niemal pewna, że znajdzie tam kogoś z rodziny i dostanie jej się, za odłączenie się i chwilowe zniknięcie. Może pokręci się trochę po zamku. Właśnie teraz przypomniała sobie, że powinna odnaleźć swą służkę. Dziewczyna zniknęła rano i od tamtej pory, głównie dzięki przyjściu tutaj wraz z Lavonne, Alysanne nie miała okazji zamienić z nią choćby kilku słów. Tyrellówna należała do tych, którzy szanowali swą służbę i lubili słuchać co ma do powiedzenia. Niejednokrotnie zdarzało się, że to właśnie nisko urodzeni posiadali cenne informacje, czasem nawet nie będąc tego w pełni świadomym.
- Siostro. - zwróciła się do Cailet. - Pozwól, iż cię opuszczę. Jestem już zmęczona. Dobranoc.
Obdarzyła Lavonne delikatnym uśmiechem, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła ku wyjściu z namiotu. Na zewnątrz już powoli zmierzchało, słońce zachodziło za horyzontem pokrywając niebo szkarłatem. Czy ten kolor mógł zwiastować nadchodzące wydarzenia? Jeśli tak, to pozostawało modlić się, aby nie symbolizował ją krwi Tyrellów. To była jedyna jej prośba do Bogów, przynajmniej tego wieczoru.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Namiot biesiadny   

Powrót do góry Go down
 

Namiot biesiadny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Namiot biesiadny
» Namiot cyrkowy
» Pole biwakowe
» Namiot nauczycielski - Chantal Lacroix
» Namiot (Bellamy Blake)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań :: Pole Bitewne-