a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Loża lordowska - Page 2



 

 Loża lordowska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Loża lordowska   Wto Maj 21, 2013 10:14 pm

First topic message reminder :

Tą, nieco mniej oczywistą i nieco pomijającą kobiece zasługi nazwą określa się lożę, gdzie zasiadają przedstawiciele najważniejszych rodów, oczywiście obligatoryjnie. Miejsce to znajduje się na lewo od loży królewskiej i lekkim półkolem okala pole bitewne. Oprócz pierwotnego zadania, jakim jest dostarczanie Lordom oraz ich rodzinom miejsca, z którego podziwiać mogą stających w szranki zawodników, stanowi także idealną okazję do zawierania nieoficjalnych traktatów oraz umów pomiędzy członkami istotnych rodów. To także najprawdopodobniej ze zgromadzonych tu dam zostanie wybrana przez zwycięzcę walki na kopie królowa miłości i piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
15
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sob Cze 01, 2013 2:12 pm

Ach, Królewska Przystań! Miasto wspaniała, jak przystało na siedzibę Króla Westeros. Widok Czerwonej Twierdzy zapiera dech w piersi, od razu wiadomo o co te całe podchody po tron, ale nie o niej teraz... Aktualnie znajdujemy się na polach bitewnych, gdzie cni rycerze zmagają się w różnych konkurencjach o chwałę, czyli innymi słowy karmią swoje ego oraz ego swych rodzin.
Młody panicz z rodu Tullych, jak przystało na szlachcica modne się spóźnił. Nie będziemy teraz dyskutować o tym, ważne że w końcu się pojawił! Do loży lordowkiej zawitał w eleganckim stroju w ciemnych barwach. Na sobie miał czarną luźną koszulę, na którą założył skórzaną kamizelkę w tych samych barwach. Kamizelka zdobiona była srebrnymi ornamentami. Przyodziany był w czarne, dobrze skrojone, wygodne spodnie, wysokie buty oraz oczywiście skórzany pas rycerski, do którego przymocowany był miecz. Zwieńczeniem był ciemny, cienki płaszcz, który służył do ochrony przed kurzem. Ozdobiony był srebrną dewizą rodu zapisaną w pionie, słowo pod słowem.
Mężczyzna skierował swe kroki w miejsce, które od razu przykuło jego uwagę, czyli w miejsce pobytu jego młodszych sióstr. Jak się okazało miały towarzystwo. Jedną z dam, która zajmowała miejsce obok jego sióstr była Lady Targaryen, co można było poznać nie tylko po typie urody, ale i stroju. Pytanie tylko, jak nazywa się członkini królewskiego rodu. Dwójka pozostałych towarzyszy, to jak sądził członkowie rodu Lannisterów. Sądził tak nie tylko i wyłącznie po charakterystycznym wyglądzie, ale i po minie starszej z sióstr, która wskazywała wielkie niezadowolenie, zapewne tajemniczy jegomość jest jej przyszłym mężem. Och, zapowiada się świetna zabawa! - pomyślał sobie ironicznie młody Tull. Nigdzie się nie śpiesząc, eleganckim krokiem, wyprostowany, z wysoko uniesioną głową, podszedł do towarzystwa. Pierw obdarzył swym pustym, ale jakże pociągającym spojrzeniem członkinię rodziny królewskiej.
- Lady Targaryen. - po wypowiedzeniu tych słów, ujął lekko dłoń kobiety i złożył na niej ledwie zauważalny pocałunek, który raczej przypominał muśnięcie. Obdarzył również kobietę, jakże dla siebie charakterystycznym, sztucznym niby ciepłym uśmiechem. - Słyszałem wiele plotek o twym pięknie, jak widać to nie tylko plotki. - i znowu ten niby ciepły uśmiech.
Po tych formalnościach skierował się ku Lannisterom i lekko, z pełną gracją się ukłonił. Ich również obdarzył uśmiechem, ale w porównaniu z poprzednim ten wręcz ociekał niechęcią, a może to tylko ich wyobraźnia. Najwidoczniej nie miał ochoty strzępić sobie dla nich języka i nie zaszczycił ich chociażby zdaniem. Teraz stał przed swymi siostrami. Ten uśmiech to dopiero dzieło sztuki! Obdarzył jednym spojrzeniem Artemis, a ta mogła mieć wrażenie, że zawarta w nim była pół godzinna reprymenda za jej obecną postawę, jak i stan. Taaak, braciszek znał swe siostrzyczki i dobrze wiedział co tu jest grane. Quentyl obdarował młodszą z sióstr krótkim i karcącym spojrzeniem, które przypadkowy obserwator nie byłby w stanie wyłapać. Mogłoby się wydawać, że przez ten ułamek sekundy potępił jej niewiedzę na tysiąc różnych sposobów. Jego twarz przybrała, jakże piękny sztuczny uśmiech i zajął miejsce obok Lady Targaryen, która aktualnie odgradzała go od jego krewniaczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sob Cze 01, 2013 11:46 pm

Królewska Przystań- piękne, odrażające miasto, będące siedzibą króla, władcy i zwierzchnika "niby" wszystkich rodów w Westerlos. Piękny pałac i port to jednak tylko namiastka prawdziwej zgnilizny i odoru, które opanowały miasto już dawno temu. Wyłożone kamieniem ulice i skwery, kryją pod sobą gniazda żmij i szczurów, które tylko czekają na okazję, aby zaleźć komuś za skórę.
Loża lordów była wypełniona po brzegi przez ludzi, którzy poza swoim wysokim urodzeniem, nie prezentowali nic. Przechodząc przez prowizoryczną bramkę, znalazł sie w środku ludzi, którzy tylko udają, że są do siebie miło nastawieni, wymieniając między sobie pozornie miłe uśmieszki.
Jego oczy przeszukały pokaźny tłum, spoczywając na postaci jego siostry siedzącej w dość poważnym towarzystwie. Niedaleko Maureen znajdowała się Lady Targaryen i kilka innych osób, których wyglądy nie były imponujące. W tymże tłumku znajdował się także jego wuj adorujący swoją przyszłą małżonkę i kilku innych mężczyzn. Chcąc nie chcąc, ruszył w ich stronę, aby jak reszta poudawać kurtyzanę.
Sztuczny uśmiech znalazł się na jego twarzy. Uśmiech, który jego siostra dobrze zna. Pewnym krokiem podszedł bliżej rozmawiających między sobą osób. Skinął wyraźnie głową w geście przywitania.
- Witam Panie i Panów Lordów. Miło mi was widzieć w tak pięknym dniu. - powiedział chwilkę dłużej spoglądając na lady Targaryen, po czym zasiadł na pierwszym wolnym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
126
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Wto Cze 04, 2013 12:01 am

Za pozwoleniem Agarona wbijam się poza kolejką.

W odpowiedzi na stwierdzenie lady Ariel, że podoba jej się w Królewskiej Przystani, Maureen lekko się uśmiechnęła. Jej też się tu podobało. Chociaż w sumie może nie tyle w Królewskiej Przystani, co w Czerwonej Twierdzy, bo na miasto zdecydowanie wolałaby się nie wyprawiać bez eskorty. A pomijając wczorajszy przerażający incydent, siedziba Targaryenów stanowiła naprawdę interesujące miejsce. Gdy ser Taron Lannister dołączył do ich zgromadzenia, zaczęła mu się wnikliwie przyglądać. Dyskretnie wywróciła oczami, obserwując zachowanie swego wuja. Dla osoby postronnej w niczym nie uchybiałby dworskiej etykiecie, jednak w jego głosie aż nadto wyczuwalna była niechęć do przyszłej małżonki i samej instytucji małżeństwa. A szkoda - miała nadzieję, że wuj wykaże się wystarczającym rozsądkiem, by udawać chociaż szczątkową życzliwość do narzeczonej. Jednak najwyraźniej się przeliczyła. Sztuczność było słychać niemalże na milę. Maureen ze smutkiem spojrzała na lady Tully. Wydawała się dobrą dziewczyną, a lady Lannister z całego serca kochała wuja i nie życzyłaby ich dwójce duszenia się w związku pozbawionym chociaż elementarnego szacunku. Miała nadzieję, że wkrótce poczują do siebie chociaż odrobinę sympatii, bo obecny stan rzeczy raczej nie sprzyja pomyślności sojuszu z Dorzeczem.
Loża coraz bardziej zapełniała się ludźmi. Zobaczyła starszego brata swych towarzyszek zmierzającego w ich stronę. Gdy ukłonił się jej oraz jej wujowi, a następnie obdarzył dość nieprzyjemnym uśmiechem, Lannisterówna starając się przełamać niechęć chłopaka, posłała mu najszczerszy uśmiech, na jaki mogła się zdobyć. Być może nie osiągnie oszałamiających rezultatów, jednak uprzejmość nigdy nie zaszkodzi. Kolejną osobą, która zaszczyciła ich swym towarzystwem był starszy z jej braci. Przy wejściu do loży przybrał na twarz przesadnie szeroki, ociekający sztucznością uśmiech. Maureen westchnęła ciężko - liczyła na to, że przynajmniej on nie będzie się bawił w tę całą szopkę z udawaną sympatią. Ona sama starała się w miarę możliwości uśmiechać wyłącznie szczerze. Lepiej czuła się sama ze sobą. Jednak po chwili kąciki jej ust lekko się uniosły i odparła:
- Witaj, bracie. Rzeczywiście, Siedmiu ma nas w opiece, pogoda dziś dopisała. Ciebie również miło widzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Wto Cze 04, 2013 7:33 pm

AH!! Niech sobie gadają! lotki to wspaniała rozrywka! Rhaena przekonała się o tym już lata temu! Najzabawniejsze są te o niej samej. Dziewczyna nie przepadała za plotkowaniem, sama go unikała, ale lubiła słuchać co w trawie piszczy, a wieczorami zawsze miała przednią zabawę, gdy szykując ją do snu jej służki opowiadały co też ciekawego dzisiaj usłyszały na jej temat. Czasami uwagi były wręcz jadowite, starsze kobiety potrafiły być okrutne w słowach, a czasem strach i słowa potrafią ciąć głębiej niż miecze. Tych cięć Rhaena nigdy się nie bała. Była krnąbrnym, ale kochanym dzieciakiem, teraz jest dorosłą panią, równie bardzo kochaną co nierozsądną i noszoną na językach. Dotąd tematem plotek na jej temat były głównie jej trzy małżeństwa, które zostały zaprzepaszczone w dzień ślubu, teraz zaś głośne robiło się grożące jej staropanieństwo, miała toć już 20 lat na karku i chodziła wciąż bez męża przy boku! Wstyd! Może dla kogoś tak, ale nie dla niej. Swoje przeszła, córka króla, siostra króla, ciotka króla... takie życie nie jest łatwe i usiane kwiatami, ale co kto może o tym wiedzieć, ludziom zostają plotki.
Niemniej, gdy w loży zaczęło robić się ciaśniej Rhaena wyprostowała się niechętnie siadając znowu jak na wysoko urodzoną damę przystało. -Nienawidzę tych wszystkich uprzejmości... - pomyślała gdy witał ją pierwszy pan. Odpowiedziała szczerym, choć delikatnym uśmiechem. -Bogom niech będą dzięki, nie obślinił mi reki. - Zachichotała w myślach po pocałunku w dłoń. Zdarzali się i tacy nadgorliwcy, ten jednak wiedział jak do sprawy podejść, co dziewczyna przyjęła z ulgą. -Witajcie szlachetni panowie. Ja również rada jestem spędzić ten dzień w waszym towarzystwie. - Odpowiedziała zaś dopiero po wszystkich powitaniach. Jej twarz prezentowała bardzo ciepły, sympatyczny i miły dla oka wyraz, choć dało się zobaczyć nań i delikatne zmęczenie. -Zapewne słyszałeś panie wiele plotek, ale nie o moim pięknie. - Dodała z cichym chichotem do Quentyla. Plotki o pięknie, to dopiero były zdumiewające opowieści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Pyke
Liczba postów :
114
Join date :
18/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Wto Cze 04, 2013 11:19 pm

MG

Na loży życie wydawało się być dosyć beztroskie - plotki pomiędzy panami i damami dworu, dwuznaczne spojrzenia, ciche gesty. Tutaj każdy mógł bawić się dobrze nawet jeśli nie ze względu na "doborowe" towarzystwo to przez wzgląd na zmagania turniejowe. Właściwie nikt nie mógł tutaj wejść z pokaźnym gronem ochrony, bo zaproszenia były bardzo osobiste i pochodziły od osób wysoko postawionych na dworze (jeśli nie od samego króla). Straż zastępowała tutaj gwardia królewska - ci mężowie posiadali długoletnie doświadczenie, pewność i precyzję. Ich zadaniem było służenie swojemu królowi, a dopóki jego rozkazem była ochrona obecnych na loży dopóty gwardziści niewzruszenie stróżowali na szczycie loży oraz tuż obok jej zejścia.
Bezpieczeństwo, zabawa według wielu to charakterystyczne cechy stolicy i jej mieszkańców, ale dużo bardziej realne jest to jak szybko w tym miejscu sytuacja ulega zmianie, jak prawdziwe życie okazuje się pozornym. W chwili, gdy turniej zdawał się rozwinąć na dobre na loże wkroczyła gwardia. Na każdym przejściu stało po pięciu zbrojnych, każdy z nich stał nieruchomo zwrócony w stronę członków rodziny Tullych, jeden z nich gromkim głosem przebił szepty i pogwizdywania tłumu:
- Z woli króla Aerysa II Targaryena prosimy wszystkich obecnych na loży członków rodu Tully o oddanie się pod opiekę jego miłości i przeniesienie do Wielkiej Sali, proszę nie stawiać oporu! - po tym oświadczeniu część zbrojnych zrobiło miejsce na przejście do wyjścia z loży. Widać było, iż panowie nie żartują i bynajmniej król musiał mieć ważny powód do takich działań.


Zapraszam państwa Tullych tutaj :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sro Cze 05, 2013 4:15 pm

Widząc karcący wzrok swojego brata mocno powstrzymała się od niemiłego komentarza. Jedynie obdarzyła go nieco figlarnym uśmieszkiem. Powróciła niechętnie do godnej postawy dla damy. Niewygodnej, niepraktycznej i znienawidzonej przez Artemis. Chętnie porozmawiałaby z Quentylem na osobności odnośnie tego najazdu na Arrynów. Korciło ją by nie wyciągnąć brata z loży, ale wiedziała, że tak nie można. Odrobinę była również obrażona na braci, że nie powiedzieli jej nic odnośnie tego, że tak w między czasie najadą na Dolinę Arrynów. Była kobietą, to jedno, ale mogli przecież jej powiedzieć. Nie zaczęłaby o tym ćwierkać na prawo i lewo, a jedynie nie byłaby teraz tak zaskoczona tym.
Dołączył do nich następny Lannister. Grzecznie się z nim przywitała i siedziała dalej patrząc na turniej. Nic tylko umrzeć z nudów.
Nagle na lożę wkroczyła gwardia królewska. Spojrzała zaciekawiona w ich stronę, a oni patrzyli prosto na nich. Jej pierwszym odruchem był strach. Jednak trwał on niecałe parę sekund. Szybko się opanowała i spojrzała znudzonym wzrokiem na gwardzistów.
Wstała, z podniesioną dumnie głową poszła za gwardzistami. Serce waliło jej jak oszalałe. Domyślała się aż za dobrze z jakiego powodu król mógł ich poprosić do Wielkiej Sali. Prawie w ogóle nie zwracała uwagi na zaciekawione spojrzenia reszty arystokracji.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dragonstone
Liczba postów :
342
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sro Cze 05, 2013 5:39 pm

Gwardia królewska?! Przez uderzenie serca Rhaena myślała, że bratanek posłał po nią! Nie siedziała sobie grzecznie w loży królewskiej tylko tutaj, po tym jak zeszłej nocy usiłowano ją zamordować... z reszta nie tylko ją. Na szczęście, chodziło o Tullych. Mija mnie zebranie Małej Rady? Jak mi przykro. Pomyślała powstrzymując się od uśmiechu. Dopiero by się wynudziła. Odprowadziła wzrokiem odchodzący orszak po czym westchnęła. -Wygląda na to, że to koniec zmagań na dzisiaj. Przynajmniej dla mnie. Wybaczcie, że tak szybko was opuszczam. - Powiedziała po tym jak wstała elegancko. Skłoniła się towarzyszom z loży, po czym sprawdziła czy nie rozedrze o nic bordowej sukni i ruszyła do wyjścia. wolała wyjść trochę wcześniej by uniknąć zgiełku rozchodzących się po walkach państwa, a przyszedł jej do głowy głupi pomysł... cała Rhaena...

//zt//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
15
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sro Cze 05, 2013 6:29 pm

Młody Tully w milczeniu i jakże wspaniałym towarzystwie przyglądał się łucznikom biorącym udział w turnieju. Piękna pogoda, ciekawe zajęcie, doborowe towarzystwo. Wydawało by się, że nic nie mogłoby sprawić by ten dzień był jeszcze lepszy! Oczywiście życie, jak to ma w zwyczaju, potrafi zaskakiwać. Pokaźna grupa kundli króla, czyli tak zwanych gwardzistów królewskich, postanowiła zaprosić członków rodu Tullych do Wielkiej Sali. Czyżby król tak bardzo obawiał się dwóch panienek i jednego panicza? Któż to wie?
Quentyl, jak to ma w swym zwyczaju, siedział niewzruszony niczym skała. Kiedy gwardzista wygłosił swoje przemówienie ten spojrzał na niego obojętnym spojrzeniem.
- Och... - przybrał wielce zaskoczony wyraz twarzy. Zaproszenie od samego króla, czegóż mógłby chcieć od nas? - wypowiedział zdanie z wręcz namacalną kpiną. - Czyżby król spodziewał się kolejnych zabójców w swoim domu lub... - zadał szybkie pytanie nagle urywając.
Bez zbędnego przeciągania wstał i poprawił kamizelkę. Teatralnie skłonił się w stronę wyśmienitych towarzyszy, przy których wcześniej siedział. Nie powiedział już nic więcej. Z kpiącym uśmieszkiem odwrócił się w stronę psów w metalowych sukienkach. Wbrew wszystkiemu co zrobił dotychczas, przyjął nienaganną postawę, jakby chciał pokazać rycerzom swoją wyższość nad nimi. Nie odzywając się, z wysoko uniesioną brodą skierował się w stronę wskazaną przez gwardzistów. Zabawę czas zacząć...

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
179
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sro Cze 05, 2013 9:12 pm

Ta sytuacja coraz bardziej jej się nie podobała. Atmosfera była napięta, a ona kompletnie nie rozumiała o co chodzi. Była osóbką kompletnie nie obeznaną w polityce, ale ona nawet nie wiedziała o tym, że jej ród zaatakował Dolinę Arrynów. Pewnie gdyby się dowiedziała to też niewiele by jej to dało, jednak trochę rozjaśniłoby jej sytuację. Nie czuła się tutaj bezpieczna przez wczorajszy zamach. Ale jeszcze gorzej robiło to, że teraz wszyscy o czymś wiedzieli o czym ona nie wiedziała i bynajmniej nie była to jakaś zwykła plotka, którą puścił ktoś na dworze. Nagle wśród ludzi zaczęli pojawiać się pięknie odziani rycerze. Szukali kogoś. Czyżby na turnieju znajdował się kolejny spiskowiec. Ariel zbladła. Wyglądała słabo, jakby miała za chwilę zemdleć, a gdy usłyszała, że to oni są wzywani do Sali Obrad przeraziła się jeszcze bardziej i spojrzała pytająco na brata, później na siostrę. Nie wiedział czego ma oczekiwać. Wiedziała jedno. Jeśli król ich wzywa, to nie mają prawa odmówić monarsze. Muszą jak najprędzej pojawić się w sali, do której zostali wezwani. Szła niepewnie tuż za swoim rodzeństwem. Była przerażona, a jej zazwyczaj różowe policzki zbladły do granic możliwości.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Czw Cze 06, 2013 12:56 am

Spokojny dzień zaczął nabierać ciekawych obrotów spraw. W końcu poza strzelaniem z łuku, można było zaobserwować coś ciekawego. Barwny korowód świecących się od słońca zbrój wmaszerował do loży lordów i skierował się ku rodzinie Tullych. Spoglądając na nich przypomniał sobie siebie, stojącego na przeciw lustra, pierwszy raz przebranego w zbroję. Widok ten ukuł lekko jego serce do tego stopnia, że pożałował nie wzięcia udziału w turnieju, a pozwoleniu tego zrobić jedynie Bleddynowi. Cóż... Tak to już bywa, niekiedy żałujemy swoich decyzji.
Atak na dolinę Arrynów postwaił Tullych w złym świetle, do tego jakieś dziwne ataki na rodzinę królewską i śmierć członka rodu Freyów.Wszystkoto mogło być powiązane, albo i nie. Widać król miał kilka pytań, które nie mogły cierpieć zwłoki.
Spojrzał na swoją siostrę. Mogła rozpoznać w jego oczach zaciekawienie i rozbawienie. Chciałby być teraz w królewskiej sali obrad i słuchać rozmowy między rodziną królewską, a Tullymi.
- Bardzo jestem rady, iż nasza wizyta w Krolewskiej Przystani jest owocna w tyle "przypadkowych" zdarzeń. Ten turniej jest niezwykle interesujący.Zgadzasz się ze mną siostrzyczko?- wyszeptał do ucha Maureen uprzednio zajmując miejsce obok niej.
- Ciekawe co jeszcze ciekawego nam się tutaj przytrafi...- dodał po chwili nie spuszczając wzroku z odchodzących towarzyszy rozmowy w orszaku królewskiej gwardii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
126
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Czw Cze 06, 2013 3:32 pm

Gdy w loży zjawił się królewski gwardzista, Maureen spojrzała na niego z lekkim strachem w oczach i zrobiła w myślach szybki rachunek sumienia. Okazało się jednak, że przybył on po członków rodu Tullych. Lannisterówna rzuciła zdziwione spojrzenie swemu wujowi, jednak po chwili uspokoiła się, ponieważ uznała, że sprawa jej nie dotyczy. Jak bardzo się myliła...
- Bardzo jestem rady, iż nasza wizyta w Królewskiej Przystani jest owocna w tyle "przypadkowych" zdarzeń. Ten turniej jest niezwykle interesujący. Zgadzasz się ze mną siostrzyczko? - Maureen usłyszała szept Aarta, który zaledwie moment wcześniej zajął miejsce bliżej niej. - Ciekawe co jeszcze ciekawego nam się tutaj przytrafi...
Nie musieli długo czekać na następną niespodziankę, jednak ta była bardziej nieprzyjemna niż zaskakująca. Na oparciu siedziska Maureen usadowił się kruk. Czarne skrzydła, czarne słowa? Dziewczyna delikatnie odczepiła wiadomość od nogi ptaka i zaczęła wczytywać się w list, a jej usta z każdą chwilą układały się w coraz węższą kreskę. W milczeniu przekazała wiadomość wujowi, a gdy ten zapoznał się z jej treścią, również bratu. Następnie pożegnała się grzecznie z rodziną, wyszła z loży i podeszła do członków swej eskorty. Przekazała im zwój papieru z poleceniem zniszczenia go oraz wyszeptała do ucha kilka krótkich rozkazów, po czym udała się w stronę namiotu uczestników. Po tym, czego się dowiedziała nie miała nastroju na huczne imprezy, ale wolała przebywać w towarzystwie ludzi niż w samotnej, pustej komnacie.

//Namiot biesiadny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Czw Cze 06, 2013 3:52 pm

Nuty niechęci pobrzmiewające w głosie przyszłej żony nieco zaintrygowały Tarona, jednak nie była to ta typowa ciekawość, a raczej lekka pobłażliwość pomieszana z niedowierzaniem. Choć sam nieustannie twierdził, jak bardzo wystrzega się małżeństw, i tak uważał, że stanowi niezłą partię dla dam z rodów, które chciałyby poprzez małżeństwo mieć po swojej stronie Lannisterów. Krzywy uśmieszek Artemis i jej zauważalna ironia w słowach na pozór uprzejmych również były dla Tarona zastanawiające, lecz nie chcąc dłużej trwać w myślach przy narzeczonej, odpuścił sobie dociekanie, czy może jej również - mimo wszystko - nie spieszno jest do małżeństwa. Z kolei siostra Artemis, Ariel, zachowała się dokładnie tak, jak Taron się spodziewał, wcale nie okazując w stosunku do niego niechęci.
"Tully, Tully, Tully. Za dużo myślisz, Lannister!"
Pokręcił głową i zmarszczył lekko brwi, wypędzając z głowy obie kobiety. Od biedy może zająć myśli tym, co dzieje się na polu turniejowym, jak bardzo nużące by to nie było. Jednak pomimo dobrych chęci, walki toczące się w pełnym słońcu i szczęku żelaza ani trochę do niego nie przemówiły i już po chwili z miną głęboko zamyślonego rozglądał się po loży, skupiając spojrzenie to na tamtym lordzie, to na tym. Rytmicznie bębnił palcami po kolanie, na którym wsparł rękę, od czasu do czasu przenosząc wzrok na Maureen siedzącą obok niego. Bynajmniej nie interesowały go rozmowy toczące się pomiędzy Artemis a Ariel. Nawet nie zwrócił zbytnio uwagi na ciemnowłosego mężczyznę, najwyraźniej z ich rodu, który podszedł chwilę później, powitał obie lady Tully, po czym skłonił się Lannisterom i zajął miejsce przy lady Targaryen. Ci wszyscy ludzie - lordowie, damy - byli w gruncie rzeczy tacy sami, a Tarona w głębi duszy średnio interesowało, z kim rozmawia czy komu się przypatruje, skoro z każdej strony otaczały go osoby o równie pokrętnych naturach i zwyczajach. Westchnął głęboko, zamyśliwszy się nad tymi wnioskami. Prawie nie zauważył, że kolejna osoba, brat Maureen, zasiada w loży.
Jednak nieco później jego uwagę zwrócili rycerze z gwardii królewskiej, którzy zupełnie niespodziewanie pojawili się w polu widzenia, po czym wkroczyli do loży. Wśród zasiadających w niej członków rodów Westeros rozszumiały się szepty. Taron uniósł nieznacznie brew, słuchając zaskakujących słów przybyłych. Lannister mógł się tylko zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi, śledząc wzrokiem Tullych zmierzających w stronę rycerzy.
Nagle usłyszał trzepot skrzydeł. Odwrócił głowę i dostrzegł, że na oparciu siedziska Maureen przysiadł kruk z przyczepionym do nogi świstkiem papieru, najpewniej jakąś wiadomością. Bratanica zdjęła ją szybko i pogrążyła się w czytaniu. Po chwili pokazała kartkę Taronowi, a ten, gdy tylko przebiegł wzrokiem po kilku linijkach tekstu, poczuł, że jego brwi unoszą się jeszcze wyżej niż zazwyczaj. Rozglądnął się niespokojnie wokoło, po czym bez namysłu wstał i szybkim krokiem opuścił lożę, kiwając na pożegnanie głową swoim krewnym.

// biblioteka.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Sob Cze 08, 2013 1:11 pm

Z tego wszystkiego Maureen zaniemówiła, nie odpowiadając mu na próbę rozpoczęcia konwersacji. Przyglądał się polu bitewnemu, ale przerwał mu to trzepot skrzydeł. Jego wzrok spoczłą na czarnym kruku, który zasiadł na oparciu krzesła Maureen, tuż obok niego. Dziewczyna odczepiła wiadomość i zaczytała się w jej treści. Musiała być niepokojąca, ponieważ mina siostrzyczki mówiła sama za siebie. Gdy tylko przeczytała list, przekazała go ich wujowi, który nie starał się ukryć swojego zdziwienia. Dziwne, obydwoje, zaraz po przekazaniu listu Aartowi powstali ze swoich miejsc i opuścili lożę lordowską.
Blondyn odczytał treść wiadomości. Był w lekkim zdziwieniu, ale wiedział, że śmierć dziewczyny z rodu Freyów podczas nieudanej próby ataku króla przez zamachowca nie powinna być przyczyną, dla której Tully zostali wezwani na prywatną audiencję u władcy, zwłaszcza, że przyszła po nich gromada gwardzistów. Coś było na rzeczy, a dzieciaki, które powędrowały na salę tronową zapewne nie wiedzą nic o tym incydencie. Cóż oni mogą wyznać?
Zostawszy opuszczony przez rodzeństwo spojrzał jeszcze na puste pole łucznicze. Za chwilę wstał i ruszył ku wyjściu z loży, napotykając spojrzenia anonimowych ludzi.
[zt] //ogród
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Pią Lut 21, 2014 11:53 am

Czas, który toczył się w Czerwonej Twierdzy zawsze leciał szybciej. W jednej chwili znajdowało się w drodze do Sali Tronowej, aby zaraz zostać poinformowanym przez gwardzistę, iż król udaje się na sąd. Otrzymanie zaproszenia na loże lordowską nie zdziwiło młodego Lwa, jednak przysporzyło trochę nerwów. Czyżby ponownie miał ujrzeć obraz śmierci i bezsilności, połączony z wywyższaniem się nad innymi oraz pokazywaniem swojej władzy? Oczywiście. Władza jest jak strzała, która znajduje się na napiętej cięciwie łuku. W każdej chwili możesz zakończyć los swojego przeciwnika, czekasz tylko na odpowiedni moment. Ale po co czekać? Żeby pokazać swoją wyższość. Szkoda, że dzieje się to w sytuacji, kiedy oponent nie ma broni, stoi kilka kroków od ciebie i wie, że nie wywinie się od swoich czynów. Sankcją może być śmierć, albo życie. To była subtelna gra, jedyna w swoim rodzaju. Brak nadziei na pomyślne rozpatrzenie rozwianie oskarżeń, pożoga i ciemność. To wszystko towarzyszyło zapewne każdemu pojmanemu, który czekał na podjęcie decyzji odnośnie jego jestestwa. I pomyśleć, że takie uczucia mogą towarzyszyć Deynom za niedługi czas. Niezbadane są wyroki szalonego króla, człowiek nie ma pojęcia kiedy, w jakich okolicznościach i gdzie zostanie wezwany, aby bez wiedzy o popełnionym przestępstwie, zostać osądzonym. Miejmy nadzieję, że mury twierdzy zachodu utrzymają kuzynostwo bezpiecznymi na dłużej niż kilka miesięcy.
Wszedł na lożę lordowską wyprostowany, lekki wiatr poruszył jego nieskazitelne loki, poczuł przyjemny chłód, ulgę, która przez chwilę uczestniczyła w trudnym przedsięwzięciu. Gorąc Królewskiej Przystani był bardzo podobny do tego, co działo się w Casterly Rock, no może było nieco cieplej. Trzymając ręce z tyłu przemierzał ozdobiony kwiatami lilii podest, aby zająć najlepsze miejsce z możliwych. Chciał usiąść tak, aby mieć widok na plac i na lożę królewską. Udało się, niedaleko proporca z lwem na karmazynowym polu, stało siedzisko, z którego widok rozpościerał się na wyżej wyznaczone cele. Gwardziści pozostali przy wejściu. Dziwne, że nie spotkał nikogo znajomego. Czyżby żaden ze wspaniałych lordów nie przybył jeszcze na pogrzeb królewskiej małżonki? A może w ogóle nie przybędą? Na razie pytania te muszą pozostać retorycznymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Loża lordowska   Pon Mar 10, 2014 11:29 pm

Czas goi rany. Prawdą jest, że rany fizyczne, te niegroźne na pewno znikną, ewentualnie pozostanie po nich ślad, przypominający je przez całe życie, w postaci blizny. Drugim rodzajem ran, są te psychiczne, znacznie gorsze, często wiercące poczucie winy, niechęci do samego siebie, koniec końców, doprowadzają do poddańczego żywota w cieniu dawnej chwały. Oba te typy w połączeniu, dają kombinację nie do przeskoczenia. Mimo, że na co dzień skryte pod warstwą ubrań, w czasie samotności, uwłaczają, przypominają, albo po prostu nie dają się z nimi pogodzić.
Król wyglądał na nieporuszonego ową sytuacją. Cała otoczka, pięknie udekorowane loże, postacie, które swoją obecnością zaszczyciły zhańbionego zdrajcę, gwar i krzyki, podtrzymywały w napięciu. Edmund Blackwood podniósł na nogi całą Czerwoną Twierdzę i gości, którzy przybyli na pogrzeb królowej. Mała postać z Dorzecza, doprowadziła do takiego obrotu spraw, iż w obecnej chwili wszyscy zapomnieli o prawdziwym powodzie przyjazdu do Królewskiej Przystani.
Spokój i opanowanie, zamieniające się stopniowo w coraz to bardziej przerażający ton, i w końcu decyzja, która zostanie w pamięci wszystkich tu obecnych, dały do myślenia młodemu dziedzicowi Casterly Rock. Ewidentnie potwierdził się czarny scenariusz, król jest szalony. Kastracja i banicja, która zakończyć się miała na Murze, nie dość, że upokorzyła zdrajcę swojego suzerena, to skazała go na życie w hańbie. O nie... Edmund na pewno nie będzie mógł zapomnieć tego dnia, nie da rady wymazać tego zdarzenia ze swojej pamięci, a na pewno nie dadzą mu o tym zapomnieć bracia w czerni. Nigdy. Owy sąd zapisze się w kartach historii, a wszyscy którzy kiedyś odwiedzą bibliotekę w Czerwonej Twierdzy, znać będą Edmunda Blackwooda, jako zdradliwego parszywca, który łaskawym sadem króla, skazany został na obronę Westeros, jako eunuch. Podest zbudowany specjalnie na te okazję, spłynął szkarłatną krwią. Cała dekoracja była w końcu kompletna. Aerys na pewno wybrał lilie o tym samym kolorze; idealny performance, brawa dla Smoka.
Widząc białowłose postacie, które jedna po drugiej opuszczały lożę królewską, postanowił zrobić to samo.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Loża lordowska   

Powrót do góry Go down
 

Loża lordowska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Loża lordowska
» Loża lordowska zachodnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań :: Pole Bitewne-