a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Wilczy Las



 

 Wilczy Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Włości Korony
Liczba postów :
465
Join date :
23/03/2013

PisanieTemat: Wilczy Las   Sro Kwi 10, 2013 2:53 pm


Wilczy Las



Jest to największy teren zalesiony na Północy, który swą nazwę zawdzięcza wielkim watahom wilków zamieszkujących jego rejon - rozciąga się na północnym-zachodzie tej części królestwa, od Przylądka Morskiego Smoka aż po Winterfell, siedzibę rodu Stark. Las - poza wilkami - zamieszkują również jelenie, króliki, dziki, lisy oraz borsuki.







Ostatnio zmieniony przez Fire and Blood dnia Sob Wrz 26, 2015 1:29 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
195
Join date :
23/06/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Sie 14, 2013 10:29 pm


MG

Głęboka Północ, Wilczy Las. Miejsce piękne, tajemnicze i pełne zwierzyny. Tak jak niewątpliwy urok otoczenia i panująca dookoła aura nieznanego mogły nie być dla myśliwego atrakcyjne, tak nie mógł przejśc obojętnie wobec obfitości zwierzyny, jaką można było w lesie spotkać. Tak, wystarczyło wiedzieć, jak na las patrzeć, żeby ujrzeć niezliczone ilości ptaków, gryzoni, czy większych zwierząt.
Aurane wybrał się na polowanie. Pogoda mu sprzyjała, a i godzina nie była na tyle późna, żeby miał się w lesie potykać o wystające korzenie.
Jednak to nie było zwykłe polowanie. Oj nie. Tropił jelenia. Nie takiego zwykłego jelenia. To był diabeł wcielony, bestia piekielna, a nie zwykłe zwierzę. Aurane postawił sobie za punkt honoru powiesić na ścianie głowę zwierzęcia, z kolei jeleń nie dawał się upolować i wręcz drwił z myśliwego. Jeleń miał ciemne umaszczenie, ale charakterystyczna, jasna  plama na lewej zadzie pozwalała odróżnić go od innych, nie tak złośliwych jelonków.
Ach, jeszcze patrzył jakoś tak inaczej. Mądrze a jednak dziko. Szalony Jeleń.
Nic dziwnego, że upolowanie go stało się takie ważne. Aurane nie nazwał go jakoś szczególnie, to by oznaczało że zżywa się ze zwierzakiem. Lepiej nie zaprzyjaźniać się z ofiarą... Jednak był już Jeleniem przez duże "J".
Dziwne przeczucie, że dzisiaj jest ten dzień, nie dawało Aurane spokoju. Dzień, w którym w końcu dopadnie rogatego drania. Wybrał się więc do lasu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Czw Sie 15, 2013 11:33 am

Tak, mężczyzna wybrał się na polowanie. Odkąd potrafił wykonywać tę czynność to jego życie uległo poprawie. Nie musiał walczyć, żeby przeżyć, wystarczyło tylko polować. Zawsze mógł sprzedać nadwyżki pożywienia i pieniądze uzyskane ze sprzedaży mięsa przeznaczać na inne rzeczy potrzebne do życia.
Miał ogromną ochotę na upolowanie czegoś dużego, jeleń spokojnie by wystarczył. Aurane od jakiegoś czasu zauważył, że polowanie na zające lub inne mniejsze stworzonka już go nie cieszy. Ale ten jeleń... Jego olbrzymia duma nie pozwolała mu zaprzestać polowania. Nie potrafiłby sobie potem spojrzeć w oczy. Czy to możliwe, że jego, przewspaniałego Aurane przechytrzył jakiś rogacz? Nie, to nie było możliwe i też nie mógł sobie na to pozwolić. Musiał go schwytać, obedrzeć ze skóry, upiec i zjeść jego mięso, a z głowy i całego futra zrobić sobie trofeum. Już wyobrażał sobie ten zapach pieczącego się na ogniu jelenia. W tym jeleniu było jednak coś dziwnego. On był taki jakby butny i cieszył się z każdego niepowodzenia myśliwego. Jakby czuł jakąś przyjemność z powodu tego, że był górą. To nie była już zwykła ucieczka przed Aurane. Nie, nie, nie. Wydawało mu się, że to ma jakiś głębszy sens.
Mężczyzna kroczył powoli i spokojnie wypatrując wszelakich śladów występowania tutaj tego zwierzęcia. Zaczynał od śladów na ściółce leśnej, poprzez słuchanie odgłosów leśnej flory, a kończąc na zwykłej obserwacji. Trzymał łuk w rękach z jedną strzałą, był przygotowany jednak na rzucenie łuku w momencie, gdy jakiś większy zwierz lub człowiek postanowi go zaatakować. Oczywiście, gdyby strzała chybiła to miał jeszcze pełny kołczan tychże pocisków stosowanych przy łukach. W takich momentach jak ten w jego głowie kłębiło się naprawdę mało myśli. Gdyby teraz zapytał go ktoś o czym myśli odpowiedziałby, że o niczym. A tak naprawdę był w pełni skoncentrowany na tym pieprzonym jeleniu, którego musiał złapać. Nie dopuszczał innej opcji do swojej głowy.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
195
Join date :
23/06/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pią Sie 16, 2013 4:43 pm

MG

Coś poruszyło się w krzakach centralnie przed Aurane. Było to jakieś kilkanaście metrów od niego. Potem, myśliwy usłyszał prychnięcie. Przewrażliwiony na tym punkcie mógł uznać, że ktoś lub coś wydało ten odgłos z pogardą. Po chwili krzaczory przestały szeleścić. Czy była tam jakaś zwierzyna i już sobie poszła?
Zaszeleściło znowu. Błysnęło czarne ślepie. Wyłonił się kawałek poroża. Spokojnym, majestatycznym krokiem z krzaków wyszedł On. Jeleń. Paskudna bestia, która kpiła z Aurane za każdym razem. Zatrzymał się przed krzakiem i patrzył na myśliwego. Nie ruszał się, oddychał spokojnie. Czarny, mokry nos ruszał się nieznacznie, jakby zwierzak chciał węchem upewnić się, że spotkał swojego człowieka. Tego, z którym się bawi. O tak, to on. Przednie kopyto niby od niechcenia ryło w ściółce. Czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 1:26 pm

Wilczy las był bardzo blisko Winterfell, więc to on był miejscem, na które zdecydowali się z Jane. W mieście wzięli konie ze stajni, po czym szybko wyjechali, niemal galopem.
Argiel nie czuł się dzisiaj w siodle zbyt komfortowo. Był przyzwyczajony do swojego konia, ten wydawał mu się za niski, biegał jakoś inaczej. Broń u pasa mężczyzny przeszkadzała, zwyczajnie zwierzak, którego mu dano mu nie odpowiadał. Jechali między drzewami, wyprzedzając się nawzajem z Ptaszyną. Trochę mu to przypominało ich grę, walkę słów podczas wesela. Wtedy też co chwilę prowadzenie się zmieniało, chociaż w wyścigu nie było tyle czynników wewnętrznych.
- Lady Arryn! - krzyknął, żeby pokonać swoim głosem wiatr w uszach - Może powinniśmy się zatrzymać?
Nie ustalili gdzie konkretnie jadą, a jeśli zajechaliby za daleko, mogliby się zgubić. To jest las. Trzeba być ostrożnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 2:00 pm

Lady Jane Arryn czuła się w siodle doskonale. Może powodem tego stanu rzeczy był fakt, że na Kopytku przejechała chyba całą Dolinę wzdłuż i wszerz, może zwyczajnie jednak brakowało jej tego. Ptaszyna bardzo lubiła przebywać na łonie natury i poddawać swe ciało wszelkiej maści treningom. O wiele lepiej czuła się niekiedy wśród koni niźli ludzi.
Wyścigi między drzewami w Wilczym Lesie były przyjemną odmianą po całonocnej zabawie i obżarstwie. Jane czuła, że wreszcie odzyskała spokój ducha. Swego strażnika zostawiła w murach Winterfell. Towarzystwo ser Dayne`a było wystarczające, poza tym chciała z nim pobyć sam na sam. Myśl o tym, że niedługo straci go z oczu być może już na zawsze napełniała ją smutkiem. Odczucia młodej kobiety potęgowały informacje o zaginięciu lady Frey. Gdybyś przepadł z dnia na dzień poruszyłabym niebo i ziemię, aby Cię odszukać Najdroższy. Słodkie myśli same formowały się w umyśle Jane. Gdy Argiel zawołał ją w tak oficjalny sposób, Ptaszyna wstrzymała swego wierzchowca i klucząc między drzewami wyprowadziła konia na rzadko uczęszczaną ścieżkę. Była na tyle szeroka, że mogli jechać ramię w ramię. Ani Jane, ani Argiel z pewnością jednak nie wiedzieli, dokąd ona prowadzi, więc postój był chyba najodpowiedniejszym wyjściem. Niebieskooka zatrzymała się więc i wyskoczyła z siodła, przywiązując Kopytko do pobliskiego drzewa. Odeszła kawałek, przebijając się przez zalegający śnieg i spojrzała na Argiela.
– Myślę, że powinniśmy porozmawiać – ześlizgnęła rękawice wykonane z miękkiej skóry i rozprostowała nieco swe zgrabiałe palce – Byłoby kłamstwem, gdybym rzekła, że dużo myślałam o naszej ostatniej rozmowie. Nie myślałam o niej wcale, pragnąc jedynie odegnać wspomnienia, które przysparzały mi ból – podeszła do mężczyzny i ujęła jego dłonie w swoje. Zacisnęła mocno palce i uniosła je na wysokość własnej piersi. – Gdy jednak obserwowałam Cię podczas zabawy z tamtymi dziećmi, gdy obserwuję Cię teraz nie znajduję powodu, dla którego miałabym dalej go odczuwać – wyciągnęła jedną dłoń i dotknęła nią twarzy złotowłosego. W tej leśnej scenerii wydawał się Jane o wiele przystojniejszy – Nie chcę Cię oceniać. Nie chcę Cię sądzić po czynach Twego pana ojca, nie jestem królem. Nie mam takiego prawa. Wybacz mi, że uczyniłam to wcześniej. Zawsze starałam się trzymać jak najdalej polityki, tymczasem udowodniłam, że to właśnie ona jest najważniejsza. Bzdura – rzekła ostatnie słowa w lekkim gniewem i wyrzutem. Mężczyzna, który stał teraz przed Jane był dla niej tym, kogo chciała stawiać w swym życiu na pierwszym miejscu. Ptaszyna nie była jednak pewna, czy Argiel będzie podzielał jej pragnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 3:19 pm

Tego, co mówiła Jane, słuchał ze skupieniem. Kiedy skończyła, bez słowa przyciągnął ją do siebie i pocałował. Nie wiedział, co ma mówić, wydawało mu się, że wszystkie słowa zniknęły z głowy. Ale trzeba było wrócić na ziemię.
- No właśnie, królem. - powiedział. - Zdajesz sobie sprawę z tego, że Król może zdecydować, że skoro mój ojciec zdradził, to cały nasz ród nadaje się jedynie do wybicia?
Mówił po cichu, ale kiedy nie jechali, to nic nie zagłuszało jego słów. Cieszył się, że strażnik Lady Arryn został w mieście, mieli dzięki temu swobodę, na którą nie mogli sobie pozwolić przy ludziach.
- Żałuję, że dane jest nam tak mało czasu. - świadomość rychłego wyjazdu dobijała Argiela. Perspektywa utracenia Jane wydawała mu się... nieprawdopodobna.
Przytulił do siebie kobietę. Również pomyślał o zaginięciu Lady Frey. Co musiał czuć Aart? Czy znaczyła dla niego chociaż w jednej setnej tyle, co dla blondyna Jane? Wątpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 3:36 pm

Pocałunek był najlepszą odpowiedzią i Jane tak po cichu liczyła, że Argiel skusi się na niego. Za pierwszym razem to ona była jego inicjatorem, tym razem role się odwróciły. Jasnowłosy pokazał, że potrafi przejąć sprawy w swoje ręce, co Ptaszyna odbierała jako dobry znak. Przytuliła swoją głowę do torsu mężczyzny i w skupieniu wysłuchała tego, co ma do powiedzenia. Być może po raz ostatni przyszło im spędzać ze sobą tak intymne chwile, co napawało Jane czymś na podobę strachu. Już raz utraciła narzeczonego i nie chciała, aby sytuacja ta powtórzyła się. Ciąży na mnie klątwa.
– Ta myśl nie daje mi spokoju. Chciałabym Ci towarzyszyć w drodze na Zachód, lecz wiem, że pomimo przyjaznych stosunków między mym rodem, a Lannisterami jest to niemożliwe. W jakim charakterze bowiem miałabym współistnieć przy Twym boku? – tajemnice…. Tajemnice były czymś, czego Jane nie znosiła jeszcze bardziej niż życia pośród murów wielkich zamków. O zaręczynach z Argielem nie mogła powiedzieć nikomu, nawet własnej siostrze, co zadręczało ją i tworzyło niepotrzebne wyrzuty sumienia. Znajomość z synem lorda Starfall była dla Ptaszyny na dłuższą metę niewyobrażalnym obciążeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 5:18 pm

- Nie mam pojęcia. Nie sądzę, żeby było to możliwe. - Argiel westchnął. Miał ochotę gdzieś tu usiąść, wziąć Jane na kolana, ale wszędzie leżał śnieg, było zimno. Zimniej niż w samym mieście. Ale ta cisza była w jakiś sposób kojąca - byli tutaj tylko we dwójkę, razem, nikt im nie narzucał norm i określonych zachowań - tego, czego blondyn nienawidził najbardziej. Nagle zaśmiał się, widać było jak skrapla się wydychane przez niego powietrze.
- To w jakiś sposób zabawne, prawda? - spytał z przekąsem. - Straciłaś już raz narzeczonego, ja straciłem miłość. I widać czeka nas powtórka.
Było to... przykre? Smutne? Cóż, na pewno emocje towarzyszące temu wszystkiemu były negatywne. Mężczyzna przytulił Ptaszynę mocniej i pocałował ją w czubek głowy. Ciekawe, co zrobiła z szalem...
Zaczął się zastanawiać nad tym, co mogliby zrobić, żeby zostać razem, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Ucieczka nie wchodziła w grę, mógł tylko liczyć na to, że król zdecyduje się stracić jedynie ojca i Ariesa, a wtedy Aresa zabije on i... i zostanie panem Starfall? Cóż, Martellowie raczej nie pozostawią zdrady bez zemsty, więc zostałby Lordem bez zamku. A i tak nabardziej realną z opcji była śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 6:43 pm

Zaśmiała się lekko tuż po Argielu, lecz nie był to śmiech przepełniony radością. Bliżej było mu do bezsilności, z którą się teraz zmagali. Jane stanęła na niewielkim kamieniu pokrytym wciąż białym puchem i objęła swego narzeczonego za szyję. Była mu teraz prawie równa, co znacznie ułatwiało konwersację. Jej palce pieściły kark mężczyzny i zatapiały się między pasmami jasnych włosów. Ptaszyna pragnęła zapamiętać każdy, nawet najdrobniejszy szczegół aparycji lordowskiego syna. Będzie mi tego brakowało. Ucałowała go ponownie i szepnęła wprost do ucha Argiela.
– Czy to pożegnanie z Twojej strony lordzie Dayne? – musnęła swymi wargami skórę w okolicy kącika jego oka i niżej po linii żuchwy aż do szyi. Tam się zatrzymała, przytykając swój własny nos do jego koszuli. Znajomy zapach wywołał uśmiech na jej twarzy. Szal, który pozostał w jej komnacie będzie jeszcze przez jakiś czas niemalże żywą namiastką Argiela. Ptaszyna chciała go zachować. Jako dowód na to, że to wszystko nie było tylko snem.
– Jeżeli mamy się rozstać już na zawsze, chcę zapamiętać uśmiech na Twej twarzy i te iskierki w oczach, które sprawiły, że zdobyłeś moje serce ser – nie było sensu dłużej rozckliwiać się i płakać nad mlekiem, które zostało już rozlane. Zarówno Jane jak i Argiel zdawali sobie sprawę z tego, że fortuna nie sprzyjała im w żadnym stopniu. Mogli jednak chociaż na chwilę zapomnieć o tym, co nieuchronne, pisząc własny scenariusz właśnie teraz w Wilczym Lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 8:47 pm

Każde muśnięcie ust Jane sprawiało Argielowi przyjemność. Jego ręka podświadomie zaczęła przesuwać się w dół, ale zatrzymała minimalnie przez końcem pleców. Miał świadomość, że Lady Arryn jest damą i nie będąc jej mężem - co zapewne nigdy nie nastąpi - nie powinien przesuwać dłoni niżej. Pocałował ją powoli w czoło.
- Lady Arryn, ile razy muszę ci powtarzać, że żaden ze mnie Lord? - zapytał, uśmiechając się. - Tylko Argiel.
Nawet nie wspomniał swojego nazwiska rodowego. Mogło to być w jakimś stopniu wyparcie się pochodzenia? Być może. Ale nie zrobił tego świadomie, myślami krążył gdzieś daleko. Kiedy patrzył na Jane, to nie wiedział już co mówić, chciał, żeby między nimi nie było słów. A wtedy wspomniała o rozstaniu na zawsze i sprowadziła go na ziemię.
- Wolałbym, żeby tego na zawsze nie było w tym zdaniu... - wyszeptał jej do ucha, będąc tak blisko, że stykali się policzkami. Obrócił głowę i pocałował kobietę kolejny raz. Tak jakby mógł ukraść wiele z tych pocałunków i zatrzymać je na później, żeby mu ich nie brakowało przez resztę życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Gru 08, 2013 9:41 pm

Błądząca po ciele Jane dłoń mężczyzny wprawiała kobietę w leciutkie drżenie. Argiel nie był może zbyt śmiały w swych działaniach, jednak Ptaszyna nie potrzebowała wiele, ale odczuć płynącą z tego gestu przyjemność przemieszaną z pewnego rodzaju zawstydzeniem. Wiele razy pokazywała jasnowłosemu, że posiada pazurki, aczkolwiek do całkowitego wyuzdania brakowało jej wiele. Czując, że rumieniec napływa na jej lico spuściła na chwilę wzrok, lecz onieśmielona odrobinę zachowaniem Argiela wsunęła swe dłonie pod jego kurtkę, dotykając bioder mężczyzny i jego żeber. Jeszcze mocniej przylgnęła do niego swym ciałem, odczuwając przyjemne mrowienie wzdłuż kręgosłupa.
– Nie masz zielonego pojęcia, co ja bym wolała w tej chwili – rzekła nieco zalotnie, mocniej zaciskając swe palce na skórze mężczyzny. Patrzyła na niego w taki sposób, jakby zaraz miała go pożreć. Hałas gdzieś w pobliżu wystraszył Jane jednak na tyle, że odstąpiła od zamiaru dalszego zgłębiania anatomii Argiela. Cofnęła ręce i zerknęła w kierunku, z którego dochodził dźwięk. Musiała to być jakaś zwierzyna, bowiem nikt nie wyłaniał się z zarośli.
– Chcę Ci coś ofiarować – sięgnęła między swe piersi i wyłowiła złoty medalion, który tkwił tam niezmiennie. Był prosty w swym wykonaniu, ale po otworzeniu go można było ujrzeć herb Arrynów. Jane zdjęła go ze swej szyi i nałożyła mężczyźnie.
– Twój szal będzie mi o Tobie przypominał. Chciałabym, aby ta drobna błyskotka była Twoim talizmanem – wtuliła się w niego mocno. Chłód Północy zaczynał jej doskwierać coraz mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Gru 09, 2013 11:48 pm

- Spokojnie, kochana. - zaśmiał się, widząc przerażenie Jane. Z jego perspektywy było widać, że było to jakieś zwierzątko, dodatku niezbyt duże. Wyprostował się jednak i zrobił wyniosłą minę. - W razie czego będę cię bronił. Mój miecz jest do twojej dyspozycji.
Dwuznaczność w tym, co mówił, była celowa. Wcześniejsze słowa Lady Arryn podnieciły go, bo, szczerze mówiąc, domyślał się, co by wolała. Jej spojrzenie mówiło samo za siebie - pożądliwe, drapieżne. Argielowi odpowiadało.
Prezent? Kiedy medalion znalazł się na szyi Dayne'a, ten przesunął palcami po metalu, który wciąż był ciepły od ciała Jane. Miał wrażenie, że ciepło przenika mu prosto do serca, wspaniałe uczucie. Przytulił do siebie kobietę mocno i pocałował ją długim, namiętnym pocałunkiem. Wyczuł drżenie. Z zimna? Najprawdopodobniej.
- Chcesz wrócić? Czuję, że marzniesz. - spytał cicho, szepcząc do ucha Ptaszyny. Gdyby w tym lesie oddał jej swoją kurtkę, to sam zamarzłby chyba w kilka minut. Miasto miało w sobie ciepło, generowali je ludzie, zatrzymywały grube mury. A tutaj były tylko drzewa, zimny wiatr i śnieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Wto Gru 10, 2013 1:27 pm

Prychnęła słysząc ofertę Argiela dotyczącą jego `miecza`. Spuściła wzrok niżej, wpatrując się bezczelnie właśnie w tę część ciała mężczyzny, a kiedy uznała, że już starczy tej obserwacji, ponownie zerknęła w stronę mężczyzny, bacznie obserwując jego twarz. Wesołość malująca się na niej była zaraźliwa.
– Będziesz mnie bronił jak setkę innych niewiast przede mną? Taki jest Twój plan? – uszczypnęła go palcami w bok, wkładając dłoń pod kurtkę jasnowłosego. Żałowała, że nie może poczuć pod opuszkami faktury jego skóry. Była spragniona czułości jak pustynia wody. Pustki tej nie mógł zapełnić jednak Argiel. Nie tutaj w Wilczym Lesie i nie w taki sposób. Oboje o tym wiedzieli.
– Marznę? Przy moim Słońcu z Dorne to niemożliwe. Poza tym myślałam, że mnie obronisz – nie oczekiwała, że Argiel wręczy jej swoje okrycie. Płaszcz, który miała na sobie w zupełności wystarczał Jane. Co prawda w Lesie nie było zbyt upalnie, ale Ptaszyna wychowywana była w podobnych warunkach. Zimy w Dolinie bywały srogie.
- Czyżby Twój miecz nie potrafił rozpalić kobiety hmmm? – zapytała wprost, patrząc mu w oczy głęboko. Jej palce błądziły powoli po skórze rąk Argiela, ocierając się o nią naprzemiennie w sposób delikatny i stanowczy. Kiedy wreszcie splotły się w silnym uścisku, Jane musnęła ustami czubek nosa lordowskiego syna i pocałowała go odważniej niż kiedykolwiek. Mężczyzna mógł poczuć, jak języczek Ptaszyny nieśmiałe podejmuje wspólną grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://htttp://www.moj-tartak.blogspot.com
Skąd :
Starfall
Liczba postów :
151
Join date :
28/10/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Wto Gru 10, 2013 11:23 pm

Odwzajemnił odważny pocałunek tak samo odważnie, nie krępował się używać języka. Trwało to chwilę, ale kiedy się od siebie oderwali, słychać było, że zwierzęta w Lesie podniosły się, może ktoś polował? Argiel wiedział, że lepiej nie przeszkadzać w polowaniach, zdarzało mu się wybywać na takie jako szlachcicowi, ale przez swoją niechęć do łuków nie był w tym najlepszy.
- Wracajmy, muszę się skontaktować z matką i siostrą, martwię się o Aidę. - powiedział. Wiedział, że prawdopodobnie więcej się nie zobaczą, nie chciał tego niepotrzebnie przeciągać - tak było już zbyt ciężko. Ruszyli więc ścieżką, którą nie tak dawno wjechali do Wilczego Lasu. Jechali trochę wolniej niż poprzednio, ale mimo wszystko szybko, trochę nerwowo.

Kiedy dojechali do miasta, przysiągł Jane, że jeśli przeżyje, to przyjedzie do niej, a medalion będzie nosił przy sercu cały czas. Pocałował ją krótko, żeby ludzie nie widzieli i odszedł w drugą stronę.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Gru 11, 2013 5:59 pm

Jane Arryn nie wierzyła w to, że jeszcze kiedyś dane jej będzie ujrzeć roześmianą twarz Argiela. Ich rozstanie było nieuniknione, a ostatni pocałunek złożony na lekko sinych ustach kobiety trwał niebywale krótko. Na równie krótko pozostał w pamięci Ptaszyny. Sentymenty nie są dla mnie. Pomyślała z lekką goryczą ostatni raz spoglądając na oddalającą się sylwetkę ser Dayne`a. Przez ułamek sekundy w umyśle Jane zaświtała myśl, że lepiej byłoby im się nigdy nie spotkać. Dla niej Argiel był już tak samo martwy jak pierwszy narzeczony, po którym nie uroniła nawet łzy. Pochodzący z Południa mężczyzna niewątpliwie rozpalił serce młodej kobiety, ale jak długo żar tlący się w nim będzie wciąż parzył, było wciąż zagadką. Być może Argiel był dla Jane jak ta służka z jego historii. Pierwszą, szaleńczą, lecz niekoniecznie silną fascynacją […]

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sob Kwi 05, 2014 11:25 pm

//Początek

Będąc dziećmi marzymy o dorosłości. Będąc dorośli marzymy o dzieciństwie lub późnej, szczęśliwej starości. Będąc do połowy zakopani w śniegu marzymy o ciepłych promieniach słońca. Będąc na pustyni śnimy o chłodnym plusku wodospadu... lub piwa. Z kolei będąc na polu bitewnym pragniemy znaleźć się między udami pięknej kobiety. Lub mężczyzny...? O gustach się nie dyskutuje.
Jednak w czasie polowania twój umysł jest czysty. Nie fantazjujesz o miejscach, gdzie Cię nie ma. O wolności. O wietrze we włosach. Organizm zdaje się na instynkt i doświadczenie. Troski zostawiasz daleko za sobą. Nie wracasz do przykrych wspomnień, utraty marzeń, wielkich ambicji... i błysku w oczach wysoko postawionej panny.
Wypuścił z ust kłąb pary ciepłego powietrza. Ukląkł i łagodnie przejechawszy opuszkami palców po świeżych śladach chmary, zdjął kaptur. Jego dłoń pewnie odnalazła łuk. Powoli wstał i bez wahania ruszył przed siebie, uprzednio sprawdziwszy kierunek powietrza. Wszystko było po jego myśli. Po raz pierwszy od... kilku miesięcy. Zamrugał kilka razy, odganiając wspomnienie poranka.
Muszę udać się na polowanie. Kto wie jaki gość odwiedzi nas dzisiejszego wieczoru? Uroczystość zaślubin w Winterfell przyniosła nam większy zysk niż kiedykolwiek moglibyśmy sobie wyobrazić. Nie martw się, droga siostro. Wrócę szybciej niż myślisz.
Niestety los chciał, że domniemana chwila trwała znacznie dłużej niż podejrzewał... a zdenerwowanie i troska o siostrę tylko wadziła mu w czasie łowów. Przeczucie nie dawało mu spokoju i trudno było się skupić. Kto wie? Może właśnie w tej chwili dziewczyna wydaje na świat bękarta bękartów?
Strzał w dziesiątkę... lub w serce, jak wolicie.
Jesteś mój. Uśmiechnął się diabolicznie, celując w szyję imponującego "byka". Niestety tryumf nie trwał długo. Dzisiejszy dzień Snow'a, jakby napisany ręką kapryśnego twórcy, był pełen nieszczęśliwych zrządzeń losu. Właśnie dlatego nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
Wypuścił strzałę niemal w tym samym momencie gdy zza drzew, z podobnym świstem wystrzelił kasztanowy rumak, wytrącając zaskoczonego mężczyznę z równowagi.
-Hola, hola!- krzyknął, kiedy rumak stanął przed nim dęba. Przywarł do drzewa, wymachując energicznie rękoma. Koń wierzgnął niespokojnie jeszcze kilka razy, zanim bękart położył mu szorstką dłoń na pysku. -Spokojnie, spokojnie.
Szepnął z ulgą, patrząc na upolowaną zwierzynę ze strzałą w szyi. Dziękować Bogom... którzy nie istnieją. Z większym zainteresowaniem, przyjrzał się intruzowi. Nie co dzień widuje się takie zguby w środku lasu... zwłaszcza z pełnymi torbami przy siodle.
-Gdzieś zgubił właściciela, mały...?-zapytał zdenerwowane zwierze, kierując wzrok w dal, za śladami wierzchowca. Westchnął ciężko, posyłając łupowi tęskny wzrok. Szybko pozbawił martwą zwierzynę najlepszych kawałków mięsa tym samym " marnując", w jego przekonaniu, cenne resztki. Bez słowa czy marudzenia wsiadł na "nowo poznaną" KLACZ (dla sprostowania).
-Poznajmy twojego właściciela.
Prośba młodego Snow'a szybko została wysłuchana. Nie musiał długo czekać na drobne ciało, leżące niedaleko drogi. Lekko zeskoczył z kobyłki, przyglądając się KOBIECEJ zbroi. Zmarszczył brwi, a puls mu przyśpieszył. Dobrze znał tą brązową czuprynę... mimo wszystko wyjął sztylet, ostrożnie podchodząc. Nigdy nic nie wiadomo, prawda?
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Sunspear/Braavos
Liczba postów :
53
Join date :
11/03/2014

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Nie Kwi 06, 2014 1:12 pm

Co ja w ogóle robię na tej pierdolonej Północy? Dziewczę tyle razy powtarzało te słowa, że w końcu uznało je za swoją chwilową dewizę. Nie miała odpowiedzi na to pytanie, chociaż łatwo wymieniłaby powody, dla których akurat tutaj się znalazła. Daleko od bitew, kłopotów, od wszystkiego, co działało jej na nerwy. Oriane Sand nie bała się samotnych wycieczek, chociaż na drodze było moc wyzwań. Nie była jednakże naiwna, gdy tylko nadarzała się okazja, dołączała do większych grupek i podróżowała od miasta, do miasta. Trupy wędrownych artystów, kupcy, zwykli wieśniacy - każdy był dobrym towarzyszem, jeśli nie planował poderżnąć ci gardła, czy zgwałcić w szczerym polu. Pewność nie istniała, mogła tylko ryzykować. Miała lekki sen, jedno oko zawsze otwarte, a jednak to ciągle zbyt mało, by wiedzieć na pewno.
Tułała się po Westeros jak bezdomny kot, mimo, iż gdyby tylko chciała, otrzymałaby stały kąt. Miała rodzinę, tę prawdziwą i tę, którą pamiętała od dziecka. Według jej przekonania, nawet Dorne nie mogło jej zapewnić tego, czego chciała. Nie planowała i nie myślała o tym, co osiągnie za jakiś czas. Korzystała z wolności i wolna chciała umrzeć, nawet jeśli okupi to krwią i bolesnym konaniem.
Północ. Zimo, wiatr, śnieg i dzika głusza. Opuszczając pokład statku, przypomniała sobie swoją pierwszą wizytę w tym rejonie. Zwykła ciekawość parła ją do przodu i chociaż niemalże zabiła, udało jej się spędzić tam jakiś czas i przetrwać. Teraz szukała szczęścia w łapaniu złodziei, których na drodze było więcej niż kiedyś. Kraina aż huczała od wieści na temat ożenku dziedzica. Kielich za zdrowie pary, ale Oriane nie miała najmniejszego zamiaru odwiedzać Winterfell. Nie lubiła przesadnego tłoku, chociaż był użyteczny. Delegacje pyszniły się strażami uzbrojonymi po zęby i nawet wyszkolona w walce Oriane nie miała ochoty się z nimi mierzyć. Spęd śmierdzących potem facetów, którym w głowie jeno igraszki.
Sand spędziła w tej zimnej krainie dość czasu i powoli postanowiła powędrować ku Południu, by stopniowo wędrować ku Dorzeczu i dalej, być może do Reach, albo do Królewskiej Przystani. Nie przewidziała tylko, że jej wędrówka się opóźni przez jakiegoś pieprzonego gnoja, który zrani ją w bok. Szukała miejsca na odpoczynek, bo nie ufała sobie w takim stanie. Niby nic wielkiego, miała gorsze wypadki, a jednak była tylko kobietą, którą osłabiła chwila nieuwagi.
Natychmiast trzeba było zmienić myślenie. Słyszała o metodach działania rabusiów i postanowiła z tego skorzystać. Jej płeć tym razem była najbardziej pomocna, bo kto choćby z ciekawości, nie zajrzy któż to leży na poszyciu. Konia puściła wolno, sama zamarła w bezruchu. I w jej głowie żyła już tylko jedna myśl: albo mi się uda, albo tym razem to koniec.
Dornijka słyszała ciche, ostrożne kroki. Dłoń ukryta pod płaszczem, zacisnęła się mocniej na głowni sztyletu, który trzymała w pogotowiu. Jeszcze trochę i ktoś ją zobaczy. Nie mogła otworzyć oczu, chociaż zaczynała się denerwować. Odniosła sukces i nie zdradziła się, chociaż wymierzając kopa w krocze, trafiła wyżej, w brzuch, tak, że mężczyzna się zachwiał i z jej pomocą, gdy podcięła mu nogi, upadł tuż obok. Dźwignęła się z jękiem i przygniotła swoim ciężarem, jedną ręką starając się przyszpilić go do ziemi mocniej, drugą kierując ku gardłu, na którym w sekundę znalazł się sztylet. Punkt dla mężczyzny, że wolną ręką zrobił to samo i oboje mierzyli do siebie ostrzami.
Dopiero w tym momencie Sand rozpoznała twarz, którą miała przed sobą. Przeklęła po valyriańsku, a potem przeszła na mowę wspólną.
- Cholerny Bękart - cofnęła obie ręce i splunęła gdzieś w bok. - [b]Ze wszystkich ludzi, to na ciebie musiałam trafić [b] może brzmiała złośliwie, ale cieszyła się na jego widok. Poprzednio zatrzymała się u rodzeństwa Snow, może i tym razem uda jej się kilka dni posiedzieć i podleczyć w ich karczmie. Miała czym zapłacić, a zawsze chodziło tylko o to.
Oriane zmierzyła Lancelota wzrokiem, ale nie zeszła z niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Kwi 09, 2014 11:07 pm

W niekontrolowanym odruchu ugiął kolana, poprawiając torbę z łupem i łuk. Szybko odliczył dystans jaki domniemana ofiara potrzebowała na atak, przygotowując się na reakcję. Zmrużył oczy, mocniej zaciskając sztylet. Dobrze znał nowe strategie złodziei. To był jego teren.  
Problem polegał na tym, że nie docenił lekkości i szybkości napastnika. Trudno było mu uwierzyć, że chociaż przez chwilę brał pod uwagę niewinność kobiety. Jednak doświadczenie, sprawność i znajomość JEJ ruchów przygotowała go na tę sytuację... przynajmniej w jakimś stopniu.
Nie zdążył odparować ciosu, ale udało mu się zmienić jego tor. Na szczęście. W innym wypadku prawdopodobnie potrzebowałby trochę czasu na dojście do siebie. Każdy mężczyzna, który choć raz doświadczył tego na własnej skórze doskonale rozumiał jego obawy.
Odruchowo zamortyzował upadek, trzymając krótką broń w gotowości. Zawsze istniało ryzyko, że go nie pozna i rozpruje wnętrzności... Albo go pozna i je rozpruje, jedno nie wykluczało drugiego.
Wypluł z ust znaną, gęstą czuprynę brązowych włosów i w geście obronnym przyłożył stal do szyi dziewczyny. Sam również poczuł chłód znajomego ostrza na gardle. Mimo wszystko ani przez chwilę nie czuł strachu, a swego rodzaju niepokojącą radość. Lub też podniecenie, jak wolicie.
Na jego ustach natychmiast wykwitł charakterystyczny, zadziorny uśmiech.
-Ooo...-odpowiedział niemal przekornie.-Ostatnio jak mnie tak nazywałaś Twoja intonacja była nieco inna.
Niedbale odłożył sztylet na miejsce i wyszczerzył się jeszcze bardziej, jednocześnie przygotowując na dobrze wymierzony cios. Na pewno nie byłby to pierwszy, ani ostatni. W przeciągu najbliższego kwadransu.
Podparł się łokciami, ułożywszy wygodniej.
-Ze wszystkich ludzi to na mnie MUSIAŁAŚ trafić.-kontynuował, powoli mierząc ją wzrokiem.-Kto inny zająłby się tak czule...
Przejechał dłonią po jej dłoni, ramieniu, łokciu i zatrzymał się na...
-...twoim bokiem.-skrzywił się, po czym spojrzał jej w oczy.-Niech zgadnę. Przewróciłaś się?
Zaśmiał się z iskrami w oczach, tym razem unikając ciosu. Położył głowę na ziemi, pozwalając jej wstać o własnych siłach. Nie ośmieliłby się jej pomagać. Sam wyprostował się, stając tuż obok dziewczyny.
-Dobrze Cię widzieć, Oriane.-rzekł miękko, podając dziewczynie zgubione lejce.-Kopę... miesięcy.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Sunspear/Braavos
Liczba postów :
53
Join date :
11/03/2014

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Czw Kwi 24, 2014 9:43 pm

- Może i tak, ale nie zmieniłeś się ani trochę. Obrzydliwie bezczelny i pewny siebie - potrząsnęła głową i chwyciła lejce. Ruszyła przed siebie.
- Dobrze cię widzieć... - powtórzyła za Lancelotem jak echo. - Nie ma ci kto umyć pleców? Jeśli tak, rozczaruję cię. Nie tym razem - odwróciła głowę ku Bękartowi i uśmiechnęła się złośliwie. Oriane była wolna i nie patrzyła na zasady dobrego wychowania. Była Dornijką, a jej krajanie słynęli z zamiłowania do przygód, nie tylko tych miłosnych. Romanse, rozwiązłość, temperament - to ich kolejne imiona. Zasady, jakie pielęgnowała Sand w swoim życiu były proste - nie dać się zabić i nie dać wrobić w ciążę. Na drugie istniało więcej sprawdzonych sposobów, chwała bogom, o ile jacyś istnieją.
- Miło, że się przejąłeś moją osobą. Zastanawiam się tylko na co polujesz, na zwierzęta czy kobiety. W tym drugim jak widać jesteś lepszy - Braavos pozbawił go punktu w pierwszej konkurencji, ale to było mało istotne.
- Siostra zdrowa? "Zadek" pełen gości? - Snow nie wyglądał jakby przymierał głodem, więc chyba nie było najgorzej w interesach. - Miałam do was zajechać. Potrzebuję kilku dni spokoju - chciała przez to powiedzieć, że zależy jej na odpoczynku i podleczeniu rany, której nie służy brud i podróż. W takich chwilach marzyła o gorącym Dorne, ale dom, który kiedyś posiadała, należał już do innej rodziny. Południowym ziemiom przewodził teraz jej przyrodni brat, ale obiecała sobie, że nigdy nie będzie prosić o nic rodzeństwa. Nie znała ich tak dobrze, jak by chciała, ale szanowała. Chyba najbardziej pragnęła zobaczyć siostry. Wychowała się wśród mężczyzn i to oni bili jej bliżsi, ale mówiąc o sile, wskazywała na kobiety.
Nie wiedziała co się dzieje z księżniczkami, ale były obecne w jej myślach każdego dnia. Oby los pozwolił im się spotkać. Oriane tego pragnęła. Lancelot Snow był szczęściarzem, mogąc być tak blisko własnej siostry.
- Może pomóc ci w łowach? Mam w jukach dwie kuropatwy, ale to za mało by się wkupić w twoje łaski, nieprawdaż? - posłała mu intensywne, nieco prowokacyjne spojrzenie.

Starzy znajomi udali się razem na polowanie, co nie było takie łatwe dla Oriane. Rana dawała się we znaki i w końcu dumna kobieta musiała przyznać się do słabości. Snow zabrał ją do swojego przybytku, gdzie Dornijka spędziła kilka dni. Zagoiwszy ranę i napełniwszy juki, opuściła karczmę i odjechała w siną dal.

[z tematu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pon Sty 12, 2015 4:01 pm

[z koszar w Winterfell]


Był zimny i mglisty poranek. Przed wczoraj wyruszyli z Winterfell. Droga nie była zbytnio trudna... dla doświadczonych ludzi takich jak Torrhen i jego towarzysze. Zwykli nowicjusze mieli by olbrzymie bóle zadków i jechali by w znacznie wolniejszym tempie. Oni jednak tempo mieli bardzo przywoite a odpoczynki robili dość rzadko. Więc, podróżując tylko 2 dni, zrobili połowę drogi. Prowiantu także im nie brakowało, od czasu do czasu nawet piekli sobie, nad ognieskiem, świeże mięso upolowanych w drodze zwierząt. Torrhen dopiero co się zbudził. Otworzył oczy, wstał i rozglądnął się. Ubrał swój sprzęt, usiadł na pniu drewna i wziął się za jedzenie kawałków suszonej wołowiny, popijając wodą.
Powrót do góry Go down

avatar
Północ
http://paramythology.pl
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
31
Join date :
13/02/2014

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Pią Sty 16, 2015 6:59 pm

Ostatnie dni Aliser spędził na pieczołowitym przygotowywaniu się do wyprawy. Na sam początek wybrał się do stajni i tam obrał sobie towarzysza, który miał mu służyć siłą swoich kopyt. Widać było, że koń nie sprawiał żadnych problemów, ani też nie utrudniał życia swojemu jeźdźcowi. Kolejnym krokiem było dobranie odpowiedniego ubrania. Starannie wybrał ciepłe szaty na które nałożył kolczugę i lekką zbroję, a wszystko to miał okrywać ciepły, czarny płaszcz. Przyszła też kolej na ekwipunek w którym nie mogło zabraknąć bastardowego miecza, który tradycyjnie znalazł miejsce u boku Starka. Na plecy założył kołczan i przez ramię przerzucił łuk, aby mieć go pod ręką w razie napotkania jakiejś zwierzyny mogącej służyć za posiłek. Do juków wierzchowca włożył sakiewkę z monetami i prowiant na czas podróży. Miejsca nie zabrakło także dla kawałka papieru, kruczego pióra, atramentu i sztyletu. Do kieszeni w swym płaszczu włożył manierkę ale, aby w razie potrzeby rozgrzać zziębnięte wnętrzności.
Nareszcie nadszedł dzień wyjazdu i nie obyło się bez obaw. Martwił się, że nie nadąży za pozostałymi towarzyszami. Szybko przekonał się, że nauki jazdy konnej i wyprawy w okolice miasta nie poszły na marne.
Zimno doskwierało Starkowi jeszcze bardziej po przebudzeniu niż w czasie snu, dlatego szybko wstał i rozruszał zziębnięte mięśnie. Następnie wziął się za skromny posiłek by podczas jazdy nie nękał go pełny żołądek. Kawałki chleba z suszonym mięsem nigdy nie wydawały się tak dobre jak w ten zimny ranek. Spożywszy wypił duży haust ale i podchodząc do ojca i podał mu łagiew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Wto Sty 20, 2015 7:30 pm

Już kończył swoje skromne śniadanie, gdy podszedł do niego syn podając mu manierkę z ale.
-Dzięki synu, ale zachowaj dla siebie. Wystarczy mi woda. Chłód jest naturalny dla Starków... - Uniósł dłoń na wznak odmowy, po czym kontynuował. - Pora rozbudzić resztę, za jakiś kwadrans ruszamy dalej.
Wstał z pnia. Strzelił kośćmi u dłoni i krzyknął nisko i dowódczo:
- Wstawać! Ale już! Macie niecały kwadrans by się posilić i przygotować się do dalszej drogi!
Ci żołnierze którzy spal zaczęli się powoli podnosić ze swych posłań i przygotowywać się do dalszej drogi. Torrhen poszedł za obóz, w krzaki, i odlał się. Gdy wrócił zaczął przygotowywać konia i nakładać na niego sprzęt.
Powrót do góry Go down

avatar
Północ
http://paramythology.pl
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
31
Join date :
13/02/2014

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Sty 28, 2015 11:09 pm

Polecenie szybkiego wyjazdu niczym nie zaskoczyło Alisera. Takie wyprawy nie trawiły zwłoki, która w ostateczności mogła prowadzić do niechcianych skutków. Tym razem nie była to kampania wojenna, ale mimo wszystko należało szybko poruszać się po tych, prawdę mówiąc, niebezpiecznych terenach. Jako iż wcześniej zjadł teraz przyszła kolej na przygotowanie konia. Kilka krótkich chwil poświęcił na napojenie wierzchowca, a następnie sprawdził wszystkie pasy podtrzymujące siodło i juki. Na sam koniec umiejscowił broń tak, aby nie było problemu z jej dobyciem w razie konieczności, która - miał nadzieję - nie nadejdzie. Wsiadłszy na zwierzę okrążył kłusem kilka razy obóz by rozruszać mięśnie konia nim wyruszą w dalszą podróż.
- Wygląda na to, że wszyscy są już gotowi - rzekł zbliżywszy się do ojca. - Oby dalsza droga przebiegała równie pomyślnie jak do tej pory. - ukłonił głowę w geście szacunku i oddalił się, by zająć miejsce w środku kolumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wilczy Las   Sro Lut 11, 2015 2:07 pm

Skończył już przygotowania związane z wierzchowcem, po czym oddalił się od niego, by porozmawiać z tropicielem zwanym Willem.
-Weź dwóch sprawnych myśliwych i oddalcie się od nas. Poszukajcie jakiejś zwierzyny, najlepiej jelenia lub sarnę. Świeże mięso nam dobrze zrobi.
-Tak jest, dowódco.
Odparł Will, po czym Torrhen przyjacielsko położył dłoń na jego ramieniu i odszedł do swego konia. Gdy już był przy Lecie, swojej karej klaczy, jeszcze raz sprawdził czy wszystko gotowe. Wtedy podjechał do niego syn i oznajmił że wszyscy są już gotowi.
-Też mam taką nadzieję, synu. Do Deepwood Motte jeszcze niedaleka droga, ale warto być ostrożnym.
Wsiadł na Zimę, karego ogiera przy którego siodle miał zawieszony tylko krótki łuk i kołczan pełen strzał. Pojechał na przód kolumny, prowadząc luzakiem za sobą Late.


z/t (czas na Deepwood Motte) (sorry że tyle musiałeś czekać)
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wilczy Las   

Powrót do góry Go down
 

Wilczy Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» "Wilczy Kieł"
» Wilczy Las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Północ-