a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Królewski Szlak - Page 3



 

 Królewski Szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
762
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Królewski Szlak   Wto Kwi 30, 2013 5:13 pm

First topic message reminder :


Królewski Szlak



Jest to droga wiodąca przez całe Siedem Królestw, poczynając od Słonecznej Włóczni w Dorne, kończąc zaś na Czarnym Zamku na Murze - na Północy szlak wiedzie przez takie lokacje jak Fosę Cailin i Winterfell, jest tym samym najistotniejszym traktem na tym terenie.







Ostatnio zmieniony przez Aidan Stark dnia Sro Mar 12, 2014 4:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 8:33 pm

Adrienne jechała i jechała. Nie czuła zupełnie zmęczenia. Najwyraźniej chłodne powietrze tylko dodało jej sił. Nagle mignęło złote światło, a drzewo zajęło się ogniem.
Usłyszała jak jeden z jej strażników krzyknął, by uciekała. Serce jej zabiło gwałtownie i już chciała pogonić swojego wierzchowca, aż nagle koń stanął dęba i zrzucił ją na ziemię. Wylądowała z głośnym trzaskiem na gałęzie przy drodze i poczuła ból na plecach, ale czuła jeszcze większy strach. Strach, który zdawał się zagłuszać ból pleców, bowiem powstała szybko i wyciągnęła swój sztylet. Wiedziała, że szanse na ucieczkę ma znikome. Jej koń dogorywał właśnie obok, gdyż strzała trafiła w tętnicę.
Jej oczy zaczęły wyszukiwać sprawców. Niewiele jednak w ciemności widziała.
Z początku nie wiedziała nawet z której strony poleciała strzała, ale wystarczyło spojrzeć na konia, by móc się domyślić. Spojrzała w tamtą stronę, ale dalej nic nie widziała. Nie była pewna, czy ruszyć się, czy nie. Gdy się ruszy może wpaść w czyjeś ręce. Jeśli się nie ruszy zestrzelą ją strzałą.
Serce jej biło głośno. Czuła jak jej klatka piersiowa drży i bynajmniej nie z zimna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 8:45 pm

Następna strzała przeszyła gardło strażnika, który zeskoczył z konia. Drugi mężczyzna był przerażony i nie wiedział co ma uczynić. Również zeskoczył z wierzchowca i wyciągnął miecz, zasłaniając lady własnym ciałem i próbując dostrzec zagrożenie z ciemności. Wiedzą, że nie mają szans.
-Oddamy Wam złoto, tylko puśćcie nas wolno!
Krzyknął. Rozległy się jednak śmiechy. Dostrzegli słabe światło, a po chwili spomiędzy drzew wyłonili się mężczyźni. Zapalili pochodnię i Adrienne mogła dobrze się im przyjrzeć. Było ich pięciu, może sześciu. Dwóch z nich trzymało łuki, a na plecach mieli kołczany pełne strzał. Najwyższy z nich, brodaty i barczysty mężczyzna dzierżył miecz. Mieli na sobie ciepłe, acz stare i brudne szaty oraz futra. Czuć było od nich niemały smród, jakby nie myli się od kilku tygodni. Bandyci, wyjęci spod prawa. Trafił im się prawdziwy skarb...
-Wypuścić? - zadrwił brodacz.
Jego ludzie, dwóch niższych, acz silnych mężczyzn zaczęli przeszukiwać torby przypięte do siodła konia, który wydał już swoje ostatnie tchnienie.
Strażnik wyciągnął przed siebie miecz, gotów bronić swojej lady.
-Lepiej odejdźcie - zagroził, a jego ton był stanowczy.
-Już pędzimy - odpowiedział brodacz, a bandyci wybuchnęli gromkim śmiechem - Ale najpierw trochę się zabawimy.
Próbował podejść do pięknej dziewczyny, jednakże drogę zagrodził mu miecz strażnika.



Adriennie miała wystarczajaco dużo czasu, by wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 9:11 pm

Wszystko działo się tak szybko. Nagle na oczach Adrienne padł jej strażnik. Drugi przerażony zasłaniał ją własnym ciałem. Nie mieli żadnych szans.
Usłyszała śmiechy, a później zobaczyła pięciu, albo sześciu mężczyzn. Śmierdzieli gorzej niż wyglądali. Adrienne jeszcze bardziej się przeraziła. Właściwie była już bliska omdlenia.
Wstała najszybciej jak to się dało. Cały czas trzymała przy sobie sztylet, a on był wykałaczką w porównaniu do mieczy, które dzierżyli bandyci.
Po ich słowach była już pewna co zamierzają zrobić. Zabiją jej strażnika, a ją zgwałcą, a potem zabiją.
Ad przez chwilę stała oniemiała, ale otrząsnęła się z szoku i schowała się zza plecami strażnika. Jedyne wyjście jakie jej wpadło do głowy to wykorzystanie sztyletu.
Widziała w oczach mężczyzn, że ich nie zadowoli obietnica złota. Uznają, że jeśli ją sponiewierają to i tak dostaną złoto za to, że pozostawią ją przy życiu. Na to się Freyówna godzić nie mogła.
Umrzeć, to z honorem. Niesplamiona. Czysta.
Przystawiła sztylet do serca. Gotowa wbić ostrze w swoje ciało, gdy tylko ich zaatakują, albo zbliżą się za bardzo. Nie da im satysfakcji. Nie da im splamić honoru Freyów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 9:19 pm

MG

Niestety nie przewidziała jednego. Biedna Lady Frey nie przewidziała, iż bandyci nie czają się jedynie po prawej stronie traktu. Gdy tylko przyłożyła sztylet do gardła, brodacz uniósł ręce, jakby się poddawał.
-Dobrze, panienko, już się oddalamy. Nie chcemy mieć na sumieniu takiej ślicznotki - powiedział śmiertelnie poważnym tonem i zrobił krok w tył.
A wtedy Adrienne poczuła na swoim łokciu czyjąś silną dłoń, która odciągnęła jej rękę od swojej piersi. Mężczyzna za nią wykręcił jej rękę i rzucił sztylet. Strażnik wykorzystał wtedy okazję i obróciwszy się, zrobił krok w bok i wbił ostrze w gardło przeciwnika. Po chwili w jego plecy ugodziła strzała, a on sam padł na ziemię.
Wtedy brodacz złapał młódkę za ręce i przyciągnął do siebie. Jego usta znalazły się przy jej uchu, mogła poczuć obrzydliwy, cuchnący oddech i wielkie łapska na swojej talii.
-Tak jest znacznie ciekawiej, prawda ślicznotko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 9:27 pm

Gdyby tylko Adrienne myślała racjonalnie... Ze strachu jednak nie myślała na tyle racjonalnie, by rozejrzeć się i zauważyć niebezpieczeństwo także z drugiej strony.
Nie zdążyła wbić sztyletu... Zdążyła tylko krzyknąć z zaskoczenia, gdy poczuła na sobie brudne łapska.
Na nic się zdała walka strażnika. Padł trupem chwilę później.
Zrobiło jej się niedobrze, gdy poczuła ohydny smród z paszczy brodatego mężczyzny.
-Puszczaj mnie! - Krzyknęła próbując się wyrwać z jego łapsk. Była kompletnie przerażona. Żałowała, że nie poczekała do poranka. Wtedy może nie spotkałby ją taki los. Tak bardzo żałowała.
- Czego chcecie? Złota? Mój ojciec każe was ozłocić jeśli nie zrobicie mi nic złego i odprowadzicie do domu. - Powiedziała pewniejszym tonem głosu próbując zamaskować swój strach. Wiedziała, że to nic nie da zapewne, ale próbowała. Wątpiła w to, by rozmowa coś wskórała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 9:37 pm

+18
MG

Łapska brodacza błądziły po jej talii i po piersiach. Zerwał z niej futro i bez wahania jego wielka, brudna dłoń wsunęła się za jej dekolt. Dyszał jej podniecony do ucha i oblizał wargi, a zaraz potem jej ucho.
-Myślę, że nas ozłoci nawet jeśli przyprowadzimy Cię do domu już jako kobietę. Chyba, że miałaś już jakiegoś wyperfumowanego lorda, ślicznotko... - wysapał tuż koło jej głowy, a jego dłoń wylądowała między udami Adrienne, przez suknię ściskając jej kobiecość.
Inni mężczyźni czaili się w pobliżu, choć to ich przywódca miał pierwszeństwo. Brodacz, którego zwali Elfasem, rzucił drobne ciało Adrienne na zmarzniętą ziemię i zaczął szarpać się z troczkami portek, po czym szybko je opuścił i przyklęknął, próbując podwinąć jej spódnicę.
-Gwarantuję Ci, że się postaram, jeszcze nie miałem żadnej Lady... - wyharczał, wyraźnie podniecony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze (Bliźniaki)
Liczba postów :
65
Join date :
31/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 9:54 pm

+18

Jeżeli brodacz myślał, że Adrienne tak po prostu się mu odda to mylił się. Freyówna wyrywała się, kopała, próbowała wydrapać oczy.
Jeszcze bardziej się rzucała, gdy ten dotknął jej piersi.
- Myślę, że wtedy wasze głowy ozdobią Bliźniaki. - Warknęła do mężczyzny. Ścisnęła uda, gdy ten włożył tam rękę.
Nagle wylądowała na ziemi, ale mimo tego nie przestała się szarpać. Wiedziała, że to nie ma sensu, bo nie uda jej się uciec, ale nie zamierzała tak po prostu się poddać.
Nigdy nie widziała w swoim życiu fallusa, ale widok, który zastała nie zachwycił jej. Wręcz przeraził i bynajmniej nie miała w planach rozchylać nóg i gościć bandytę u siebie.
Próbowała kopnąć mężczyznę w twarz, albo przynajmniej w jego przyrodzenie.
Najgorsze z tego wszystkiego było to, że jej ciało ją zaczynało zdradzać. Jej dusza nie mogła tego pojąć, ale tak było. Z drugiej strony może nie umrze z bólu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Gru 01, 2013 11:19 pm

+18

MG

Mogła się wyrywać i próbować uciekać. Jej stopa z całym impetem trafiła w nos Elfasa i słychać było jedynie chrzęst, pojawiła się krew.
-KURWA MAĆ, CO ZA DZIWKA - wrzasnął i użył całej swej siły, aby unieruchomić jej nogi.
Kompani przyszli mu z pomocą, łapiąc Adriennie za ręce i zdzierając z niej górę sukni. Elfas zadarł spódnicę, siłą rozchylił jej uda.
-Złamałaś mi nos - warknął i wymierzył jej policzek.
Krew kapała na jej suknię i nagi już brzuch. Elfas nie zwlekał dłużej. Wbił się w Adrienne z całą siłą, nie zważając na to, iż jest czysta niczym łza. Nie zważając na jej płacz i krzyki, gwałcił ją brutalnie i mocno, odbierając jej największy skarb, jej dziewictwo, jej cnotę, który otrzymać miał dziedzic Casterly Rock. Brukał ją z parszywą radością i obleśnym uśmiechem, rżnąc jak tanią dziwkę. To był najgorszy dzień jej życia, gdyż dwóch pozostałych nie pozostało biernych, nie dając spokoju górnej części ciała.
Scena z najgorszego koszmaru, gdy Elfas głośno dysząc skończył, w kolejce stał już następny. Gdy omdlała, budzono ją uderzeniem i śmiechem. Zbrukał ją każdy z nich, nie odmawiając sobie okazji na wzięcie Lady. Nie obchodziły ich Bliźniaki, nie mieli nawet pojęcia gdzie leżą, w którą stronę mieliby się udać. W lasach spędzili kilka tygodni. Głodni, brudni i jedynie w męskim towarzystwie.
Po makabrze, którą jej zgotowali, Elfas uklęknął przy niej, niemal nieprzytomnej i uderzył ją w twarz po raz ostatni, aby po chwili poderżnąć jej gardło nożem myśliwskim. Krew była wszędzie, a lady Adrienne wydała ostatnie tchnienie, umierając zbrukana, w bólu i poniżeniu.
Bandyci zostawili jej ciało na trakcie, na pastwę dzikich zwierząt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Gru 03, 2013 2:22 pm

Podczas drogi kilka razy zatrzymywali się. Wilczyca prowadził ich bezbłędnie tropem szlachcianki, który złapała, ale Vera chciała sprawdzić ślady na trakcie. Ślady nie były wyraźne, ale wskazywały na spokojną jazdę trzech osób. -Nawet na moment nie zatrzymywali się i nie zboczyli z traktu. - Niedługo powinni ich doścignąć, co prawda było ich dużo więcej, bo cała mała armia, ale jechali szybciej. Byli grupą pościgową. Vera i Aart sami poruszaliby się jeszcze szybciej, ale cóż. Niech będzie i tak. - Znajdziemy ją, trop jest coraz wyraźniejszy.

Jechali jeszcze jakiś czas, wilczyca goniąc na przedzie, Vera wtulona w futro basiora dalej, a za nią zaraz Aaart i pozostali. Gdy zmiennoskóra poczuła podniecenie zwierzęcia, wiedziała, że wilczyca z przodu coś znalazła. Sięgnęła do niej. Jej ciało zostało na grzbiecie wilka, a ona zobaczyła oświetlony księżycem trakt jakąś staję dalej. Zobaczyła trupy ludzi i konia, poczuła krew i męskie nasienie, stary zapach potu już niemal niewyczuwalny nawet dla wilka. Zatrzymała się bliżej... między ciałami. Znalazła...
Zawyła wracając do swojego ciała. Zwolniła wilka by Aart mógł ją dojechać. -Czuję krew i s... Adrienne... znalazłam ją... przed nami. - Wydusiła. Dlaczego tak? Normalnie bezpośrednia szczera i z ostrym jęzorem teraz zachowała się... miękko. Była dziką, była wargiem, była nieokrzesana i brutalna, ale była człowiekiem na litość bogów. Wiedziała co to znaczy stracić bliską osobę, znała smak i zapach tego bólu. Doskonale pamiętała rozpacz ojca, gdy ona była umierająca, pamiętała ból brata... Czy się to komu podobało czy nie, potrafiła czuć i okazać współczucie.
Dalej trzymała się Aarta, zeskoczyła z basiora szybciej niż reszta ze swoich rumaków, po czym zwierz zniknął w lesie, biała wilczyca zaś przyszła do nogi Very. Dziewczyna stała z boku. Znalazła Ad i jej ludzi... problem tylko, że martwych... biedny Aart...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Gru 03, 2013 3:04 pm

Vera była niezawodnym kompanem i niezwykłym strategiem. Bez sprzeciwu pozwoliła zabrać w podróż jazdę, która osłaniała ich, gdy byli w podróży. Była noc, księżyc oświetlał wprawdzie drogę, jednak nie było to jak za dnia. Teraz przynajmniej byli bezpieczni. Nikt lekkomyślny nie zaatakował by ich w towarzystwie mężów z herbem Lwów na zbrojach, nikt nie skrzywidziłby młodej panienki, która za prośbą byłaby transportowana do swojej twierdzy. Szkoda, że to się nei wydarzyło, a Aarta czekało smutne zaskoczenie i spełnienie wszystkich koszmarów.
Gdy usłyszał słowa dzikiej, wiedział, że coś jest nie tak. Na wyraz krew, zaschło mu w gardle, a ręce spoczęły na rękojeści miecza, musiał coś z nimi zrobić, aby nie okazywać słabosci. Vera stanęła obok niego i razem ruszyli ku makabrycznemu widokowi.
Adrienne leżała sina, krew na jej gardle zaschła już nico, a oczy miała otwarte. Piękne, wielkie oczy, które zawsze były radosne. Podszedł bliżej i opuścił głowę w dół, burza loków opadła na jego twarz, a on stał w milczeniu chwilę. Szybkim ruchem głowy wspomagając się ręką odrzucił włosy na bok i opadł na kolana, aby zamknąć oczy narzeczonej.
Spojrzał na Verę wzrokiem zabójcy. Lew się przebudził, żądał krwi i rozszarpanej ofiary. żądał sprawców, którzy bezkarnie biegali gdzieś po lesie, ciesząc się skradzionym wiankiem Freyówny.
Podniósł ciało i położył je na swoim wierzchowcu.
- Wilcza Skóro. Pomóż mi odnaleźć sprawców. Powiedz, że dasz radę to zrobić...- powiedział zrezygnowanym, ale donośnym głosem. Zdjął soją pelerynę i zasłonił nią ciało Adrienne, wsiadł na konia.
Czekał na odpowiedź pomocnicy Reinmara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Gru 03, 2013 4:44 pm

Smutno było na to wszystko patrzeć. Biedną pannę widocznie zgwałcono, a potem poderżnięto jej gardło. Nawet u jej ziomków coś takiego jest zbrodnią karaną śmiercią. Bez słowa patrzała na panicza, który padł na kolana przy ciele dziewczyny, miała ściągnięte brwi, niemal czuła swędzenie noży myśliwskich na pasku pod futrami, ich chęć to wykastrowania tych sukinsynów, a potem poderżnięcia im gardeł. Aart jednak milczał, odezwał się dopiero, kiedy ciało panny znalazło się na jego koniu okryte płaszczem. -Dam. - Odpowiedziała krótko. Mogli się rozejść, choć wątpiła. Wyglądali na bandę, a bandy trzymają się razem, bo tak bezpieczniej, w kupie siła no nie?
-Daj mi chwilę. - Dodała zaraz, pokazując by się cofnęli, dali jej zbadać ślady.

Już po chwili dziewczyna kręciła się w koło miejsca tej zbrodni, pochylając się by palcami dotknąć zmarzniętego traktu, by spróbować lub powąchać krew lub jakiś inny ślad. Weszła nawet w las po obu stronach traktu, obeszła wszystko w koło, ale najwięcej czasu poświęciła samemu miejscu kaźni szlachcianki. -Zatrzymała ich strzała. Wbiła się w drzewo. - Zaczęła mówić wskazując na strzałę tkwiącą w korze. -Specjalny zabieg. Następna strzała trafiła tego konia, to chyba koń dziewczyny... tak, tu są ślady, gdzie Adrienne upadła. - Wszystko co mówiła, każdy ślad, który czytała, pokazywała ludziom. Mogli zobaczyć tylko te najbardziej wyraźne z czego większość i tak była dla żołnierzy tylko kupą błota, plamą krwi, albo porzuconą bronią. -Trzecia strzała zabiła strażnika, gdy tylko zsiadł ze swojego konia. Zginał niemal na miejscu, przeszyła szyję. Część ze zbirów wyszła stamtąd... - powiedziała wskazując kierunek, by potem się odwrócić. -...kolejni z drugiej strony. Otoczyli ich. Pułapka. Adrianne... - mruknęła podnosząc sztylet dziewczyny i obracając go w rękach.-...miała go. Coś chciała zrobić, ale. Złapano ją. Strażnik zaatakował, zabił jednego, ale dostał strzałę w plecy. Nie zmarł szybko. Zostało tamtych pięciu... - Zatrzymała się na chwilę kucając przy miejscu, w którym leżało ciało dziewczyny i dotykając palcami błota i krwi w tym miejscu. -Tej części nie muszę chyba mówić... - Każdy kto miał oczy i kawałek mózgu, wiedział co się stało dalej. Ad została zgwałcona, prawdopodobnie wielokrotnie i zamordowana bez litości, zarżnięta jak dzikie zwierzę, a te potwory odeszły prawdopodobnie zaśmiewając się do rozpuku, zabierając kosztowności, które znaleźli... to był ich błąd.
-Wytropię tych sukinsynów. Nie uciekną, nie ma takiego miejsca, w którym mogliby bezpiecznie się schować przede mną. Zapłacą. - Warknęła przez zęby. Wciąż kucając sięgnęła do wilczycy. Jej nos uderzyły znowu zapachy, zobaczyła je oczami wyobraźni jak kolorowe smugi nierozpływającej się wstęgi mgły. Zapach Freyówny, zapach koni, zapach pięciu mężczyzn. Gdy obwąchała miejsce i ciało dziewczyny, złapała potwierdzony trop. Wtedy Vera wróciła do siebie i wstała. Odeszła od miejsca gwałtu śledząc ślady oprawców, a wilczyca zaczęła iść ich tropem. Verze zostało ustalić jaką przewagę mają zbiry, a jeśli zaczną się rozdzielać, to wilczyca ją zawiadomi. -Nie uciekną... - Mruknęła jeszcze raz i ruszyła za śladami tropem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Gru 03, 2013 6:43 pm

MG


Ciało Adrienne było blade, nagie i sine. Zaczęło już się rozkładać i czuć było nieprzyjemny zapach. Żołnierze Aarta Lannistera z najwyższą ostrożnością ujęli ciało lady Frey i ułożyli je na wozie, okryte kocami, jak rozkazał dziedzic Casterly Rock.

Wilk Very złapał słaby trop. Ziemia była mokra, kilka godzin temu padał deszcz i zdążył zmyć wyraźne ślady. Po dłuższej chwili był w stanie doprowadzić Verę Wilczą Skórę oraz Aarta Lannistera to najbliższej karczmy. Czy byli tam bandyci? Nie wiadomo, jednakże zdecydowanie powinni ruszyć tym śladem, chcąc odnaleźć oprawców narzeczonej Aarta.



Możecie albo wędrować po lesie szukając igły w stogu siana, albo iść za tropem i odnaleźć karczmę. Możecie już napisać posty tam.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Casterly Rock
Liczba postów :
192
Join date :
28/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Gru 03, 2013 8:44 pm

Słuchając wypowiedzi Very i patrząc jak pokazuje i próbuje zrekonstruować wydarzenia, jakie miały meijsce na trakcie, wiedział już dlaczego reinmar trzyma ja u swojego boku. Miała niesamowity zmysł do tropienia i dostrzegania śladów praktycznie niewidocznych dla normalnego człowieka. Od razu było widać, że jest zła, jednak nie w takim stopniu jak dziedzić Casterly Rock, który właśnie znalazł ciało swojej narzeczonej. Tej, która po powrocie na Zachód miała stanąć z nim na ślubnym koniercu, tą, która miała dać mu dziedzica.
Rozejrzał się dookoła, wóz z ciałem Adrienne śmignął mu przez chwilę. Nie chciał na niego patrzeć, to za bardzo bolało. Taka tragedia mogła stać się tylko wtedy, jak zaczął podejmować odpowiednie decyzje względem ich dwójki. Po rozmowie z Jane miał wrócić do Freyówny i starać się ją pokochać, jak najmocniej. Nici z tego planu. Teraz została mu jedynie żałoba i żądza zemsty. Krwawej zemsty.
- Vero prowadź, ty znasz trop, ja nie umiem go poczuć, chociaż bardzo bym chciał.- stwierdził nieco otępiały. Już obmyślał idealny plan zemsty, tortur o wiele boleśniejszych niż te Rickarda Harlawa, które w gruncie rzeczy doprowadziły do jego samobójstwa.
- Tylko nie postępujmy pochopnie, nie chcemy zranić niewinnych ludzi. Dlatego poproszę ciebie, żebyś to najpierw ty zbadała sytuację i jeśli potwierdzisz sprawców wkroczę ja ze zbrojnymi.- powiedział. Poczekał, aż Vera ruszy, aby razem ze wszystkimi pojechać jej śladem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Zza Muru
Liczba postów :
145
Join date :
10/05/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Gru 04, 2013 2:58 pm

Oj była zła, była, pomimo być może dziwnych dla tutejszych lordów zwyczajów i kultury dzikich, taka zbrodnia była zbrodnią i w ich oczach. Czymś, za co czekała straszna i surowa kara. Najpierw jednak sprawców trzeba było złapać. -Jak chcesz. - Odpowiedziała krótko. Najchętniej sama skoczyłaby do gardła tym zwierzętom, gdy tylko ich znajdzie, ale rozumiała, komu należy się zemsta... ona zadowoli się ich dorwaniem i widokiem ich śmierci.
Raz jeszcze sprawdziła trop i ruszyła za swoją wilczycą prowadząc całą resztę. To będzie długa noc...

//zt wszyscy - do karczmy//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
341
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Czw Gru 05, 2013 9:45 am

Nie tak chciała opuścić Winterfell. W pośpiechu, ledwo starczyło jej czasu, aby wyściskać każdego z braci, wyrażając nadzieję na szybkie, ponowne spotkanie oraz złapać Aryanę, którą zmuszona była zostawić tutaj, na Północy, w dalszym oczekiwaniu na Aylwarda. Obiecała często pisać do siostry. Służba uwijała się w pośpiechu, kroki Nihil także były szybkie, gdyż i jej udzielało się to całe zniecierpliwienie. Na samym końcu spotkała się z Panem Ojcem, bez zbędnych ceregieli przytuliła się do niego i wymieniła szeptem kilka słów. Nie było czasu, aby sprawdzać czy o niczym nie zapomniano. Wychodząc na dziedzińcu w stroju przystosowanym do końskiej jazdy, upinała jeszcze włosy, wiedząc że rozwiane kosmyki będą tylko utrudnieniem w gonitwnie Łuk i kołczan spoczywał przy końskim grzbiecie jej Zmroka, tak samo jak i ostrze, a sama Nihil miała przy sobie wyłącznie długi sztylet. Wskoczyła na wierzchowca, dołączając zaraz do Arryna, jednocześnie opuszczając Winterfell.

Jechali w narzuconym, szybkim tempem, który dawkowano zmyślnie, co by nie zajechać koni już przed zmrokiem. Nihil nie odzywała się wiele, dorównywała "kroku" Reinmarowi i tylko od czasu do czasu zapatrywała się na znikający coraz bardziej obraz dobrze jej znanych, północnych ziem.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dreadfort
Liczba postów :
20
Join date :
18/11/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Czw Sty 02, 2014 1:09 pm

Winterfell szybko oddalało się za plecami grupy jeźdźców. Ser Daryn Cassel był oddanym rycerzem Lorda Starka i znakomitym wojownikiem, lecz jego zadaniem przy boku Boltona nie była walka i Karl dobrze o tym wiedział. Ludzie z Winterfell mieli dopilnować aby wszystko poszło zgodnie z planem ich Pana. W końcu nie tak dawno synowie Dredfort spiskowali wraz z, jak na ironię, Frey'ami a i przed tym ród ten był bardzo "niesforny" wobec suzerena. Zarówno jeźdźcy z wilkorem na kaftanach jak i ci z obdartym ze skóry człowiekiem mieli w swoich szeregach tropicieli, lecz dotychczas byli zbędni gdyż grupa Lannistera zostawiała za sobą wyraźny ślad, za którym podążyć by mogło nawet małe dziecko. Po pewnym czasie dało się dostrzec leżące na trakcie zwłoki. Szybka ocena sytuacji dała rezultaty podważające teorię porwania. Bo po co porywać też gwardzistów dziewczyny? Nie mógł to być również wczesny pościg gdyż nie podniósł on alarmu w zamku a poza tym zbyt nieliczny. Wygląda na to, że głupia dziewka wybrała się na nocną przejażdżkę, która skończyła się źle. Jednak pytanie samo się nasuwało. Gdzie, więc jest dziewczyna? Jeśli udało jej się uciec należy ją znaleźć. Po trwającym mniej niż pięć minut przystanku grupa wsiadła na konie i ruszyła dalej wyraźnym tropem gwardzistów z Casterly Rock.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
19
Join date :
01/02/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Lut 11, 2014 3:44 pm

Theodore jechał wraz ze swą całkiem sporą świtą w stronę Winterfell, gdzie miała odbyć się uroczystość zaślubin jego uroczej kuzyneczki Cailet z potomkiem Starków. Theo nie miał przyjemności bliżej poznać ów mężczyzny, więc miał nadzieję, że będzie miał okazję zamienić z nim kilka słów. Żywił też nadzieję, że będzie dla jego kuzynki dobrym mężem. W końcu Theodore należał do mężczyzn, którym zależy na szczęściu najbliższych, choć wyraz jego twarzy nie wskazywałby na to specjalnie.
W końcu natrafili na drogę królewską, którą mogli dotrzeć do siedziby Starków. Droga była często uczęszczana, więc nie zdziwił mężczyzny fakt, że po drodze mijali mnóstwo powozów, a i nawet z daleka widzieli, że jeden z północnych rodów spieszy w tym samym kierunku co oni. Nie zamierzał jednak gonić tamtych. Nie chciał przemęczać koni jak i niszczyć powozów z rzeczami, które musiał zabrać ze sobą, by godnie reprezentować swój ród.
Po dłuższym czasie podróży w końcu ujrzał wieżyczki kamiennej twierdzy, która swą surowością potrafiła odstraszyć niejednego wieśniaka, ale nie rycerza zaprawionego w boju.
Theo nie poganiał konia. Kontemplował widok w skupieniu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
153
Join date :
16/11/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Sro Mar 05, 2014 11:02 pm

Wyprawa do Białego Portu wyruszyła z Winterfell o świcie. Diryan był jedną z trzech osób - nie licząc orszaku zbrojnych - które zostały wyznaczone do odebrania reprezentacji z Końca Burzy. Wyjącemu o Świcie nie bardzo uśmiechał się ten wyjazd, lecz mus to mus. Jako dziedzic Starków, poproszony oficjalnie przez własnego ojca, musiał się z tego wywiązać.
Drużyna zboczyła już z Królewskiego Traktu i znalazła się na drodze, prowadzącej bezpośrednio do miasta portowego. Młody wilk siedział dumnie wyprostowany na swej klaczy, która podążała spokojnie stępa. Nie czuł się tu zagrożony, ale brak tarczy mocno mu doskwierał. Pochwy ze Świtem i Zmierzchem przymocowane miał do pleców w taki sposób, że mógł prędko i łatwo dobyć obu ostrzy jednocześnie. Mimo to pewniej czułby się mając jeszcze tarczę. Jednakże zbrojownia w Winterfell nie wywiązała się z umowy. Mieli dostarczyć przedmiot robiony na zamówienie wprost do rąk Diryana i nie dość, że tego nie zrobili, to kwatermistrz nie odpowiadał na jego wezwania. Stark chciałby, aby osobę tą dotknęły konsekwencje wynikające z braku poszanowania nie tylko do syna swego pana, ale i w ogóle drugiego człowieka. Kimże on był? Kwatermistrzem?! Diryan miał w planach powrót do ów tematu, gdy wróci do swego domu.
Tymczasem poprawił się w siodle i skrzywił twarz w grymas czując, że pośladki zaraz przyschną mu do grzbietu wierzchowca.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
http://averyhere.tumblr.com/
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
213
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Nie Mar 16, 2014 12:22 pm

| Biały Port

Wyruszyli z samego rana, chcąc jak najprędzej przebyć drogę dzielącą ich od Winterfell. Od rodziny, przyjaciół i wielkiego wydarzenia, jakim miało być wesele najstarszego syna lorda. Dwa dni podróży nie dłużyły się, choć nie dyskutowano często, chcąc zostawić rozmowy na później, gdy dotrą już bezpiecznie do zamku i będzie można zająć się tym w spokoju.
Zadbano o to, by goście z Południa otrzymali ciepłe odzienie, wszakże nie wszyscy przystosowani byli do srogiego klimatu Północy. Lord Manderly od ręki użyczył im jednego ze swoich specyficznych powozów, by mogli przewieść nie tylko bagaże, ale także Aylwarda, który nie odzyskał jeszcze pełni swoich sił. Choć oczywiście upierał się, że da radę utrzymać się na wierzchowcu, jedno spojrzenie siostry wystarczyło, by bez szemrania przeniósł się na wygodne posłanie w powozie.
Aryana nie miała okazji porozmawiać na osobności ani z nim, ani z Allyą, jednak wiedziała, że nadrobi to w Winterfell. Czas wypełniały uprzejme pogawędki o podróży, opowieści o mijanych północnych lokacjach, gdzieś tam przewijały się także historie z dzieciństwa, radośnie wspominane przez Aithne czy Diryana.
Ulga wymalowała się na twarzy podróżników, gdy w oddali zamajaczyły mury Winterfell. Posłano gońca, który miał poinformować pana ojca o przybyciu gości, a Aryanę i jej towarzyszy ogarnęło uczucie radosnego oczekiwania. Cóż, może jednak nie wszystkich.
Panna Stark miała nadzieję, że jej najstarszy brat jest już obecny w domu, chciała aby Aidan jak najszybciej dowiedział się o tym, że jego przyjaciel żyje, tym samym mogąc ze względnym spokojem wyczekiwać dnia swego ożenku.
-Jesteśmy w domu - westchnęła pod nosem, jednak na tyle głośno, by nie umknęło to uwadze Diryana.
Następnie posłała pokrzepiające spojrzenie Allyi, jakby chciała zapewnić ją, że w Winterfell nie spotkają ją żadne niedogodności i od tego momentu wszystko będzie dobrze.
Sama Aryana także głęboko w to wierzyła.

| zt -> południowa brama Winterfell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
175
Join date :
05/06/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Pon Wrz 15, 2014 4:00 pm

Podróż na Mur dłużyła się niemiłosiernie co, w połączeniu z chłodem i wilgocią, przekładało się na zły nastrój Koena i więźniów. Tylko Nocnej Straży zdawała się obojętna pogoda. Dziedzic Riverrun z radością przywitał zachód słońca i z ulgą wygrzewał się przy obozowym ognisku. Do jazdy konnej był przyzwyczajony, ale ciągłe wertepy Północnych dróg i niewielkie, ale regularne podskakiwanie na koniu zrobiło swoje. Leżał oparty o konar drzewa z czerwonym jak zachodzące słońce, przetartym, gołym tyłkiem starając się jak najmniej dotykać pośladkami podłoża. Koc, na którym się wylegiwał, chociaż ciepły, to drapał i podrażniał skórę niemiłosiernie. W takich chwilach zazdrościł skazanym, zamkniętym w klatce na wozie, mogących wygodnie siedzieć przez niemal całą podróż. Nocna Straż nie była zbyt gadatliwa, możliwe, że nie przepadali za obecnością wysoko urodzonych. "Rekruci" Straży też niechętnie się odzywali, ograniczając się do cichych szeptów między sobą. Nie mając alternatywy, Koen wpatrywał się w ogień z dziką fascynacją i od czasu do czasu próbował zlokalizować źródła niepokojących hukań i wycia przerywających ciszę.
Wracał wspomnieniami do lat spędzonych w Seagardzie, do lat męki i dyscypliny, do czasów kiedy nie mógł pierdnąć bez pozwolenia. Ale przynajmniej dobrze jadałem, mam dosyć suszonej wieprzowiny i czerstwego chleba. Treveta Mallistera nie wspominał za dobrze. Dumny jak paw, zadufany w sobie i z pogardą patrzący na resztę. Cały ród z pogardą spoglądał na, nie tylko plebs, ale i na inne rody oraz na samych siebie. Ciągle oceniany, krytykowany Tully, pamiętając wciąż o rodowym zawołaniu, o honorze, nie odważył się nigdy sprzeciwić ich woli. W Riverrun był ignorowany, przynajmniej miał spokój. To przez dumę Mallisterów i zachłanność Freyów powstała Liga Lordów, te dwa rody już dawno przestały być podległe Tullym, jeszcze przed wojną. Mallisterowie byli niebezpieczni...
Tej nocy, dziedzic Dorzecza, śnił o pogromach, o morzach krwi, pożodze i walących się murach Riverrun, o upadku jego rodu, o nowych czasach pozbawionych hierarchii, o buntach, nie tylko na jego własnym podwórku, ale w całych Siedmiu Królestwach i powrocie do czasów barbarzyńskich, kiedy nie liczyły się żadne zasady, nie istniały normy. I ogarną go paraliżujący strach... i dreszcze, gdyż zasnął bez spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dolina Arrynów
Skąd :
Orle Gniazdo
Liczba postów :
5
Join date :
14/04/2016

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Pon Kwi 18, 2016 7:33 pm

A więc Północ...nigdy nie zdarzyło mu się jeszcze odwiedzić tej części Westeros, chociaż wiele o niej czytał. Żadna książka nie przygotowała go jednak na to z czym się zetknął. Mimo że dorastał wśród szczytów Doliny, które bądź co bądź nie należały do najcieplejszych spotkanych przez niego klimatów, zimno północy było inne. Przebijało się przez ubrania jak przez papier, wsiąkało głęboko w kości, zdawało się stapiać z ludzką duszą - przynajmniej do czasu zastosowania egzorcyzmu w postaci ciepłego trunku w jakiejś karczmie. Jego wierzchowiec okazał się bardziej obojętny na trudy podróży przez te niegościnne tereny, chociaż nawet w najmniejszym lasku jego instynkty brały górę, niespokojnie kładł uszy i mimowolnie przyśpieszał. Nic dziwnego, również dla niego te lasy były obce.
A jednak nie spotkali w czasie podróży żadnych stworzeń którymi Brennard fascynował się tak w dzieciństwie, nie napotkał ani wilkorów, ani olbrzymów, ani Dzieci Lasu. Ach, te dziecięce opowieści... - pomyślał okrywając się szczelniej płaszczem. Jego czterej przyboczni raczej nie dawali po sobie poznać żadnych romantycznych przemyśleń na temat wędrówki, na ich twarzach malowało się raczej zmęczenie i irytacja, co jakiś czas słyszał cicho wymrukiwane pod ich nosami przekleństwa dotyczące zimna i północnej pogody. Jego mimo wszystko intrygowało coś w tej dzikiej pierwotności tych krain, a jednocześnie niepokoiło. Na tak wielkich obszarach zaraz mogła pojawić się jakaś zbrojna kupa, bandytów, dezerterów lub najętych zbirów, przeciwko której czterech rycerzy jego ojca mogło nie wystarczyć. Był jednak dobrej myśli. Marzył o ogrzaniu się w komnatach Winterfell i wypiciu gorącego miodu. Miał też nadzieję że opowiadania o sławnej gościnności ludzi z Północy okażą się prawdą, szczególnie że chmury nad nimi zdawały się coraz bardziej ciemnieć i gęstnieć, nie znał się na pogodzie ale deszcz lub co gorsza śnieg, byłby mu bardzo nie w smak. Do teraz, przez większość podróży szare, matowe niebo było aż przerażająco nudne i niezmienne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Północ
Skąd :
Winterfell
Liczba postów :
107
Join date :
07/04/2016

PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   Wto Kwi 19, 2016 8:41 pm

Nie ma na Północy rzeczy bardziej zaskakującej od różnic, jakie panują pomiędzy letnim a zimowym śniegiem – ten pierwszy wydaje się ledwie dziecinną igraszką wobec swego ciężkiego, zamarzniętego i przede wszystkim zdradliwego brata. Biała pierzyna od trzech księżyców zalegała na szerokich polach, ani myśląc o topnieniu; pod naciskiem skrzepniętych płatów śniegu już łamały się co słabsze gałęzie w Wilczym Lesie, a zwierzyna – najwyraźniej przeczuwając ciężkie czasy – coraz odważniej podchodziła do ludzkich sadyb, niejednokrotnie na własną zgubę.
Pół tuzina jeźdźców, urodzonych przez Północ, na Północy wychowanych i przez Północ zahartowanych znała te okolice niczym własną sakiewkę i to właśnie ich najbardziej dziwił widok królewskiego jelenia, który mozolnie brnął przez przydrożną plątaninę krzewów. Zwierzę, choć wciąż obawiało się obecności człowieka, nie uciekło w popłochu jak miałoby to miejsce w otwartej kniei – byk potrząsnął jedynie głową, jakby ruchem poroża pragnął odgonić niechcianych gości i ruszył dalej, w tylko sobie znanym kierunku. Gdyby jadący pod sztandarem Winterfell mężczyźni mieli więcej czasu, najpewniej zapolowaliby na jelenia i już jutro napełnialiby brzuchy natartym ziołami mięsem.
Tyle tylko, że dziś czas był przeciwnikiem, z którym musieli się ścigać. Kruk o wizycie dziedzica Orlego Gniazda przybył ledwie wczoraj, natychmiast stawiając na nogi pogrążony w zimowej drzemce zamek. Służba uwijała się od świtu, przygotowując komnaty i posiłki, stajenni przygotowywali obrok, rzeźnik pozbawiał życia prosiaka, a Lord Brandon Stark – za nic mając doskwierający ból stawów – starał się nad wszystkim czuwać, misję poczynając od wysłania delegacji naprzeciw gościom z Doliny. Sześciu jeźdźców wyruszyło o brzasku i jeszcze nim odległe, zimowe słońce zdołało zejść ze szczytu nieba, dostrzegli powoli zbliżającą się kolumnę jeźdźców.
- Dwunastu – rzucił od niechcenia Desmond, syn zarządcy… i natychmiast naraził się na rozbawione spojrzenie ser Robara Cerwyna z Cerwyn Castle.
- Nie wiem, co zrobilibyśmy bez twoich umiejętności rachunku. Powinieneś ubiegać się o stanowisko Starszego Nad Monetą! – zaprzysiężony Starkom rycerz ściągnął nieco wodze, spowalniając kłus konia. Desmond skinął poważnie głową, jakby rozważał propozycję swego towarzysza i już miał odpowiedzieć, że Królewska Przystań to idealne miejsce dla kogoś, kto marzy o prędkiej śmierci przed nadejściem właściwej zimy, gdy wymianę zdań przerwał sam zbrojmistrz Winterfell, jadący na czele sześcioosobowej kolumny.
- Skończcież mielić ozorami po próżnicy, zbliżamy się do gości.
W rzeczy samej tak było – teraz chorągiew rodu Arryn przestała być odległą, jaspisową plamą na tle białego śniegu i stała się sztandarem z wyszytym nań srebrnym sokołem oraz półksiężycem. Zarówno Desmond, ser Robar,  zbrojmistrz Myles i ich trzech innych towarzyszy całkowicie zatrzymali konie, czekając, aż goście z Doliny zbliżą się odpowiednio.
- Witajcie na Północy, szlachetni panowie! – potężny głos Mylesa poniósł się echem po łagodnych pagórkach tutejszej okolicy; koń pod nim parsknął cicho i zarzucił głową, wypuszczając z nozdrzy obłoczki pary. – Przybywamy na spotkanie z polecenia Lorda Brandona Starka, Namiestnika Północy i pana na Winterfell. Zaszczytem dla niego będzie ugoszczenie was pod własnym dachem, tak, jak zaszczytem dla nas będzie towarzyszenie wam w dalszej drodze.
Myles skłonił głowę sztywno, pozwalając, by na jego twardym obliczu zagościł lekki niczym letni wiatr uśmiech. Ser Robar zrównał konia z rumakiem zbrojmistrza Winterfell i dodał wesołym tonem:
- Mieliście szczęście, od kilku dni jest tu całkiem ciepło!
Jego słowa brzmiały jak wierutne kłamstwo w obliczu zmarzniętych gości, co zdawał się zauważyć Myles – bez zbędnych uprzejmości, w których tak lubowali się mieszkańcy dalekiego południa, zaproponował jazdę ku Winterfell, obiecując, iż dotrą tam ledwie godzinę po prędko zmroku.
I Starzy Bogowie mu świadkiem, że właśnie tak się stało.

/ podwójne zt, część dalsza w Winterfell.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Królewski Szlak   

Powrót do góry Go down
 

Królewski Szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Królewski Szlak
» Lawendowy Szlak
» Szlak górski
» Zachodni szlak
» Północny szlak

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Północ-