a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Sala Jadalna



 

 Sala Jadalna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??

avatar

PisanieTemat: Sala Jadalna   Pon Kwi 29, 2013 9:12 pm


Sala jadalna



To wielka, drewniana sala, w której bracia z Nocnej Straży spożywają posiłki. W jej krokwiach znajduje się wiele gniazd wron. Tak, tych ptaków.





Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Czw Wrz 05, 2013 3:27 pm

Ryon wszedł do sali jadalnej, aby tak jak zwykle spożyć posiłek wraz ze swoimi braćmi, dokładniej najlepszymi przyjaciółmi. Napełnił miskę ciepłym gulaszem, pełnym warzyw i upolowanego nie wiadomo gdzie i nie wiadomo przez kogo. Jedzenie jak codzień. No z wyjątkami, jutro szykować miała się cotygodniowa uczta, z Wschodniej Strażnicy przybywają ponoć świeże rybki. Ryon usadowił się wygodnie wokół braci na drewnianej ławie przy drewnianym stole. Wziął w dłoń drewnianą łyżkę i zaczął jeść. Codzienny posiłek był czasem kiedy wszyscy mogli wymienić się informacjami. Plotki szły już pełną parą. Ryon się wtrącał się w nie zbytnio. Słyszał wszystko już od dawna. Ktoś tam widział jakiegoś dzikiego zerkającego zza drzew przy murze, ktoś tam widział ogniska w lesie, ktoś znów widział olbrzyma wyrywającego drzewa. Nikt w to bardzo nie wierzył, z racji może iż były to opowieści znanych z pijaństwa strażników. Coś jednak się działo. Ryon dobrze czuł to wszystko. Jakieś dziwne poruszenie wśród Wron. Tak jakby te plotki mobilizowały braci do robienia czegoś więcej niż wyjadanie zapasów i opowiadania głupot. Ryon wiedział, że coś się szykuje. Nie wiedział jednak co...

Dopiero wczoraj wrócił z wyprawy zwiadowczej gdzie pokierował grupką żółtodziobów otwierając im oczy na niebezpieczeństwa grasujące za Murem, szkoląc w swoim fachu i ucząc jak przeżyć "po drugiej stronie". Nic niepokojącego nie widział. Może dlatego, że była to akcja szkoleniowa niż stricto zwiadowcza. No cóż, akcja zwiadowcza nadchodziła. Trzeba było wyjaśnić wszelkie pogłoski i dowiedzieć się więcej nowinek "po drugiej stronie".

Kończył już jeść, kiedy spojrzał za siebie. Większość braci opuściła już jadalnię. Niewielu tylko zostało, rozmawiając i pijąc jakieś podkradzione trunki. Ryon też chciał już wrócić do swoich komnat, ale coś go powstrzymało. Mimo wszystko został wpatrując się w trzaskające ogniem polana w kominku.
Powrót do góry Go down

avatar
Mur
Skąd :
Wielka Wyk
Liczba postów :
21
Join date :
04/09/2013

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Czw Wrz 05, 2013 9:17 pm

Co jak co, ale tutaj polował głównie Ruben wraz z kilkoma kolegami, ktorym to nieco mniej wychodziło. Wiadomo, trzeba być badassem w takich przypadkach, pokazywać, kto tu rządzi, bo inaczej kończy się to wyjątkowo kiepsko. Wiadomo, że o swoją pozycję na Murze trzeba walczyć, więc też pokazywać innym, kto jest lepszy. On był z pewnością jednym z lepszych łuczników, przynajmniej tutaj i w takich warunkach, w jakich przebywali. Tego dnia nie wrócili bez niczego, więc bracia mogli wreszcie zjeść coś świeżego, nie chleb i kaszę jak zazwyczaj. Nie ma co narzekać, jest dobrze. Wszyscy zadowoleni, tylko trochę zimno na zewnątrz. Dziś w menu - króliki przyrządzoine przez niezastąpionego brata kucharza! Jak on tam miał na imię?


Ruben postanowił zasiąść na miejscu wśród tych współbraci, którzy go nie irytowali w stopniu dostatecznym, by z nimi przebywać. Spokojny posiłek był gwarancją sukcesu. Niektorzy  z nich twierdzili, że Kawka powinien raczej zostać zarządcą, widząc jego niezwykły zapał do polowań. Zwiadowcy zajmowali się patrolowaniem tego, co za Murem i zabijaniem Dzikich. Jak do tej pory, Ruben rzadko kiedy miał okazję wychylić nos na drugą stronę lodowej konstrukcji. Spożył posiłek, słuchając braci, a jednocześnie raczej pogrążając się swoich myślach, niż dołączając do konwersacji. W końcu reszta wyszła i Kawka został w sali jadalnej prawie sam. Prawie. Kątem oka ujrzał siedzącego nieopodal pierwszego zwiadowcę. Proszę, proszę, cóż za śmietanka towarzyska! Chłopak wstał od stołu i podszedł do swojego przełożonego. Usiadł na ławie naprzeciw Ryona i oparł się o nią jedną ręką.
- Miło cię widzieć, Pierwszy Zwiadowco. Czy przynosisz jakieś wieści zza Muru? - uśmiechnął się zawadiacko. Nie miał w poważaniu oczywiście Skocz se z Muru - taki pseudonim wiele mówił o człowieku, należało się go zwyczajnie wystrzegać, ale kto nie ryzykuje, nie gra w grę zwaną życiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Czw Wrz 05, 2013 10:04 pm

Płomienie tańczyły w kominku, wprowadzając Ryona w stan pomiędzy jawą, a snem. Było już dość ciemno, każdemu mogło się to zdarzyć. Ryon usłyszał jakiś głos. Zamrugał. Zakręciło mu się w głowie. Tak bywa jak nagle ktoś wybudza się z odrętwienia. Stracił na chwilę równowagę, na szczęście oparł się o coś miękkiego co znajdowało się obok zwiadowcy. Zamrugał jeszcze raz. Cholera ! Leżę na jakimś młodym chłopcu. Wstał natychmiast, zanim ktokolwiek zobaczy całą sytuację.
- Przepraszam najmocniej ! - rzekł, spoglądając na młodego, który najwyraźniej nie wiedział co się w ogóle stało - Wiesz jak to jest, człowiek czasami ot tak wywraca się, rzadko robi to na innych ludzi, ale mu się zdarza - Ryon nie wyrabiał z przeprosinami.
- Ekhm - zakaszlał i zmienił swój ton - Kim ty w ogóle jesteś, i co do cholery tutaj robisz ? Możesz mieć poważne problemy młodzieńcze ! - z niewyraźnym wciąż wzrokiem spoglądał na chłopca.
Powrót do góry Go down

avatar
Mur
Skąd :
Wielka Wyk
Liczba postów :
21
Join date :
04/09/2013

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Czw Wrz 05, 2013 11:11 pm

Uhm, chyba coś tu było grubo nie tak, jeśli można to tak nazwać. Nie to, że pierwszy zwiadowca był jakiś gruby, tylko po prostu... Kawka chyba nie o tym myślał, gdy rozpoczynał tę rozmowę. Cóż, wszysto potoczyło się nie tak, jak to miał ustalone w głowie. Generalnie nigdy nawet nie pomyślalby, że pierwszy zwiadowca mógłby na niego upaść, czy tam cokolwiek... W każdym razie, postaowił udawać, że nic wielkiego się nie stało.
- Myślę, że nic się nie stało, nie ma się czym... - I w tym momencie Kawka usłyszał kaszlnięcie. Wzdrygnął się. Cóż, chyba musiał się wytłumaczyć z tego, kim jest.
- Jestem Ruben Pyke, zwą mnie Kawką. Należę do Zwiadowców, panie, ale raczej wcześniej nie mieliśmy przyjemności - stwierdził po chwili. Co on tu właściwie robił? To było dobre pytanie.
- To sala jadalna, właśnie skończyłem posiłek, a ty, panie, siedziałeś tu sam, więc postanowiłem dołączyć - Nie, to wcale nie było uchwałe z jego strony. W ogóle. Poważne problemy? Z czego miałyby wynikać? Pyke nigdy nie miał poważnych problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Pon Wrz 09, 2013 8:50 pm

- No dobrze Mały. Mam nadzieję, że masz jakieś ciekawe wieści z Muru - pierwszy zwiadowca rozciągnął stare kości - Jak zdążyłeś zauważyć trochę mi się przysnęło i nawet nie wiem ile czasu mineło, a przez te wszystkie chwile mogło się trochę zdarzyć
Ryon dolał sobie resztek wina do pucharu i zaczał sączyć trunek, patrząc na Rubena.
- No dawaj Mały, tak chciałeś dołączyć - to nie tak, że Ryon był jakiś stary, to Mur nauczył go obchodzenia się jak stary dziad wobec młodszych, którzy jeszcze śniegu na Murze nie widzieli. Chłopaka, którego miał przed oczami widział pierwszy raz. On, zwiadowcą ? Nadawałby się bardziej na kurwę w Moles Town. Może nawet stamtąd pochodził, ale dupsko go zaczęło boleć i przeniósł się na Mur, by zyskać trochę honoru.
Powrót do góry Go down

avatar
Mur
Skąd :
Wielka Wyk
Liczba postów :
21
Join date :
04/09/2013

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Wto Wrz 10, 2013 8:53 pm

Spojrzał uważnie na swojego rozmówcę i zastanawiał się, czy pierwszy zwiadowca rzeczywiście mało ostatnio spał, czy też to byłą raczej wina jego pokręconego umysłu... Nie miał zbyt wielu okazji do rozmowy z tym czlowiekiem i miał wrażenie, że tamten rzeczywiście go nie pamiętał.
- Przepraszam, ale wolę, gdy mówi się na mnie jednymz wymienionych wcześniej członów - stwierdził ze spokojem i westchnął. Mały wyjątkowo mu nie odpowiadało. - Z tego, co wiem, to cicho, nudno i zimno. Idę dziś w nocy na wartę, więc może dowiem się więcej.
Miał dziwne wrażenie, że Ryon patrzy na niego mało przychylnym okiem.
- Nie chciałem, musiałem - odparł i wstał z ławy. Może to był już czas jego warty? A może po prostu... po prostu chciał opuścić już salę jadalną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Wto Wrz 10, 2013 9:49 pm

Chłopak wydawał się jakiś dziwny. Siadł koło niego, gdy Ryon był sam. Rozbudził go, czego skutkiem był dość niefortunny upadek pierwszego zwiadowcy. Na dodatek Mały, nie był dość rozmowny. Cóż, i z takimi ludźmi Ryon miał do czynienia. Skocz Se Z Muru wstał zaraz po Rubenie. Nie tyle co go śledził, ale gdy zauważył, że sala jest pusta i on musiał ją opuścić i położyć się spać. Wyszedł na mroźny podwórzec. Gdzieś tam w wieży paliło się światło. To znak, że lord dowódca rozmyślał nad planami Nocnej Straży. Ten to miał głowę na karku, a co innego w spodniach... . Ryon spojrzał na Rubena. Chłopiec szedł, ślizgając się na zamarzniętych pomyjach. Noc już złapała w swój uścisk Mur, było więc ciemno. Co mogło się jeszcze wydarzyć ?
Powrót do góry Go down

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Sob Wrz 21, 2013 12:47 pm


MG



Na Murze jedną z niewielu intymnych sytuacji, jaką jest dane przeżyć braciom to moment, w którym wspólnie udają się do łaźni, oddają mocz lub... tarzają po podłodze w sali jadalnej. Ten dość niespotykany widok (jeśli Wrona tarza się z inną Wroną po podłodze, zwykle robi to w zaciszu komnaty) mógłby doprowadzić niejednego przypadkowego obserwatora o zawrót głowy... a starego maestra nawet o skurcze serca. Na całe szczęście, zarówno dla Ryona jak i Rubena, podczas dość feralnej sytuacji jaką wspólnie udało im się zaprowadzić, nikt niepowołany nie wkroczył do pomieszczenia. Mówię: na całe szczęście, gdyż nigdy nie wiadomo, jaka plotka okrążyłaby Czarny Zamek, gdyby ktoś dostrzegł tą dwójkę w dość jednoznacznej pozycji. Ani Lord Dowódca, ani nikt inny (a zwłaszcza pierwszy budowniczy) nie przyjąłby tej wieści ze spokojem, wszak należy zachowywać choć odrobinę przyzwoitości...
Swobodne harce Kawki i Ryona przerwane zostały dopiero, gdy powietrze rozdarł dźwięk rogu. Nie mogło być żadnych wątpliwości - stojący na warcie brat zadął w instrument, dając Wronom znak, iż zwiadowcy wracają zza Muru i najpewniej przynoszą aktualne wie...

Drugi róg.

Nawet jeśli wcześniej Ryon i Ruben nie podnieśli się z ziemi, teraz mieli ku temu nieodwołalny powód - dwa rogi oznaczają dzikich. Gdzieś na zewnątrz wybuchnął straszny hałas, zupełnie jakby wszyscy bardowie Królestwa nagle znaleźli się na dziedzińcu Czarnego Zamku. To jednak bracia z Nocnej Straży zaczęli szybko i sprawnie organizować formację obronną - kilkunastu pobiegło do zbrojowni, by wydawać broń, inni natychmiast udali się w stronę podnośni, by zająć dogodne pozycje na Murze, a jeszcze inni...
- Ryon! - ten donośny, zachrypnięty głos mógł należeć wyłącznie do jednego brata. Wrony, która wylegiwała się w sali jadalnej szukał sam Lord Dowódca. - Gdzie to czarcie nasienie?! Znaleźć go natychmiast, za kwadrans ma być za Murem, osiem mil na zachód widziano tuzin dzikich! Niech zbierze zwiad i natychmiast rusza do bramy! - ton Lorda Dowódcy świadczył, że wizja uganiania się po nocy za dzikimi nie należy do najprzyjemniejszych, jednak... tak stanowi los Nocnej Straży. Mają bronić krainy człowieka.




    Zapraszam tutaj zarówno Ryona, jak i innych obecnych na forum braci z Nocnej Straży. Do wieczora macie czas, by napisać w podanym temacie, następnie ruszacie na nocny zwiad!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mur
Skąd :
Wioska niedaleko Winterfell
Liczba postów :
23
Join date :
15/04/2014

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Pon Sie 25, 2014 9:23 pm

Arest wszedł do jadalni. Podszedł do kucharza, który nałożył mu miskę gęstego i tłustego gulaszu. Gulaszu takiego samego jak zawsze. Mężczyznę wiele razy korciło, aby spytać kucharza o to, co znajduje się w owym daniu, lecz jakaś wewnętrzną siła podpowiadała mu, że lepiej będzie jak skład gulaszu pozostanie tajemnicą. Arest spojrzał na jadalnie. O dziwo czarnych braci nie było tu w tym momencie zbyt wiele. Jadalnia była zawsze miejscem gdzie wszyscy wymieniali się przeżyciami, gdzie się opowiadane plotki, ale niektórzy przychodzili się po prostu ogrzać przy ciepłym kominku wracając z warty na Murze. Wybrał sobie miejsce obok kilku braci, którzy toczyli rozmowę o dzikich próbujących przejść przez Mur.
- Dzień dobry, Panowie- Arest usiadł i zaczął jeść swój posiłek, natomiast bracia kontynuowali swą rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Reach
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
387
Join date :
12/05/2014

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Wto Sie 26, 2014 11:43 am

MG


Z ołowianego, ciężkiego nieba spływały potoki słonego deszczu. Niebo oraz Mur płakały już trzeci bądź czwarty dzień - tutaj, na dalekiej Północy, czas rządził się własnymi prawami i nikt nie zastanawiał się, od kiedy leje - ważne, że lało. Kilka kropel przedostało się przez szczelną zasłonę wysoko postawionego kołnierza płaszcza, wzmagając nieprzyjemną drżączkę Czarnego Brata, który przedzierał się przez zabłocony dziedziniec ku sali jadalnej. Wrona zaklęła bezgłośnie i schowała zziębnięte dłonie w rękawach, mijając śmierdzącą gnijącą wilgocią bramę. Halden, takie bowiem imię nosił członek Nocnej Straży, od dłuższego czasu wyczuwał zbliżającą się nieustannie wrogą aurę - skondensowaną nienawiść i... coś jeszcze.
Dziś doskonale zrozumiał, dlaczego.
Był zarządcą, zajmował się krukami - nie dalej, jak przed godziną do Czarnego Zamku dotarła wiadomość zwiadowców, którzy podejrzewali, iż grupa dzikich wspięła się przed dwoma dniami na Mur... i prawdopodobnie przeszła na drugą stronę.
Halden od dzieciństwa czytał w ludzkich uczuciach i emocjach jak w otwartej księdze. "Empatia to kłopotliwy dar" - powiedział kiedyś jego nieżyjący już od lat wuj. I miał po stokroć rację! Gdy Czarny Brat otworzył z hukiem drzwi sali jadalnej, wszystkie oczy zwróciły się ku niemu - szczupłemu, lekko przygarbionemu, liczącemu sobie ponad czterdzieści dni imienia mężczyźnie z kępką mysich włosów na czubku głowy, dziś ściśle przylepionych do czaszki. Na zewnątrz miliony deszczowych kropel popełniało masowe samobójstwo skacząc z wysokości nieba, a on, Halden, musiał z rozkazu Lorda Dowódcy przekazać swym braciom smutną wiadomość... wzywającą ich do obowiązku, który przyjęli z chwilą wstąpienia do Nocnej Straży. Wrona przez chwilę szukała wzrokiem Aresta - zgodnie ze słowami Dowódcy to na jego barkach miał spocząć ciężar organizowanej wyprawy. Był doświadczony, doskonale wiedział, jak zachować się w obliczu zagrożenia… i, co najistotniejsza, należał do niewielkiej grupy zwiadowców, którzy wciąż przebywali w Czarnym Zamku. W innych okolicznościach zapewne towarzyszyłby mu Ruben Pyke, jednak bękart z Żelaznych Wysp wyruszył przed trzema miesiącami na południe wraz z głównym budowniczym i wciąż nie powrócił z wyprawy… a choć jeszcze nikt nie zaczął jawnie się niepokoić, coraz większa ilość braci zadawała sobie pytanie: co się stało z Kawką i Mamuśką?
- Smacznego. - Halden uśmiechnął się blado, zajmując miejsce na ławie tuż obok Aresta. Wodnisty wzrok zarządcy przez chwilę śledził lot łyżki zwiadowcy, po czym zamarł na drewnianej misce pełnej parującego gulaszu, jak hucznie nazywano tutaj wodnistą breję serwowaną przez kucharza.
- Mam złe wieści, bracie. - podjął ostrożnie Halden, postukując nerwowo palcami o wytarty blat stołu. - Zwiadowcy donoszą, że dwadzieścia mil na wschód od Czarnego Zamku grupa dzikich wspięła się na Mur i… - zarządca zamilkł na krótką chwilę, marszcząc lekko siwiejące brwi. - … przeszli na drugą stronę dwa dni temu. Teraz mogą być nawet dziesięć w głębi Daru, choć niewykluczone, że starają się przeczekać deszcz w Bramie Królowej. Lord Dowódca doszedł do wniosku, że jesteś najodpowiedniejszą osobą do poprowadzenia dwudziestu braci na wschód. - Halden odkaszlnął cicho, nachylając się w stronę Aresta. - Może być ich blisko dwa tuziny, uzbrojonych. Zbierz najlepszych ludzi obecnych w Czarnym Zamku i wyruszcie jeszcze dzisiaj, Lord Dowódca uważa, że to jedynie niewielki zwiad większej grupy dzikich…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Wto Sie 26, 2014 7:14 pm

Harrion wraz z grupką swoich towarzyszy wrócił właśnie ze zwiadu w Nawiedzonym Lesie. Lało bardzo mocno, deszcz był zimny i "Nocna Zmora" wraz z jego kompanami byli przemoczeni do suchej nitki i zziębnięci. Więc udali się do Sali Jadalnej. Karstark cicho otworzył drzwi i wszedł do środka, a za nim trójka jego towarzyszy. Przystanął i zaklną cicho, jednak wszystkie oczy się zwróciły w jego kierunku. Podszedł do ognia i ogrzewał się przez chwilę, jego towarzysze się rozeszli po sali. Harrion rozglądnął się po sali i zatrzymał wzrok na dwójcie Braci siedzących obok siebie. Rozpoznał w nich Halden, zarządcę który ma już swoje lata, oraz Arest doświadczonego zwiadowce który jednak także ma już swoje lata. Podszedł do nich usiadł i przywitał się:
- Witajcie Bracia, cholernie zimno i jeszcze ten przeklęty deszcz - powiedział i zaklną cicho.
Karstark krzyknął do kucharza aby ten podał mu strawę i po chwili dodał:
- Jak tam się sprawy mają? Podobno grupka Dzikich przeszła przez Mur, Chę...? Zamierzacie coś z tym zrobić Bracia?
Powrót do góry Go down

avatar
Mur
Skąd :
Wioska niedaleko Winterfell
Liczba postów :
23
Join date :
15/04/2014

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Wto Sie 26, 2014 10:26 pm

Arest już kończył jeść gulasz, kiedy to podszedł do niego Halden.
- Cholerni Dzicy.- Mężczyzna nie ukrywał swojego zdziwienia ową informacją, jednakże na Murze trzeba było zawsze działać szybko dla dobra królestwa. - Oczywiście zaraz się zjawię i wyruszę do Bramy Królowej.-Arest zastanowił się przez chwile, kogo może zwerbować do wyprawy… i w tym momencie zjawił się Harrion inaczej nazywany „Nocną Zmorą”.
- Jak dobrze cię widzieć Bracie.- Arest ucieszył się na widok mężczyzny. Był szlachetnie urodzony, a na Murze służył już dosyć długo, więc walka nie była dla niego nowością.- Tak zamierzamy wyruszyć do Bramy Królowej jak najszybciej, a ty i reszta tej grupki, z którą przybyłeś także.- Do takiej podróży potrzebni byli silni i znający się na robocie zwiadowcy, a więc Karstark nadawał się idealnie.- Dopiero, co wróciliście, więc zjedzcie coś szybko i natychmiast macie się stawić na zewnątrz z odpowiednim wyposarzeniem.- Arest dokończywszy zupę wstał i wyszedł szykować się na wyprawę, jednakże słowa Haldena nie dawały mu spokoju.„(…)Lord Dowódca uważa, że to jedynie niewielki zwiad większej grupy dzikich…”. Jeżeli to tylko zwiad to Mur będzie musiał się przygotować na coś gorszego niż dwa tuziny dzikich.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   Sro Sie 27, 2014 10:01 am

Harrion zdziwił się trochę gdy usłyszał te słowa i pomyślał przez chwilę. Ale po chwili odpowiedział pewnym głosem - Jak sobie życzysz dowódco - powiedział to w pół uśmiechu, a uśmiech to u niego rzadkość, ponieważ przedtem sam był dowódcą swojej grupy, ale teraz dowództwo nad nim czyli też nad jego grupą przejął Arest. Karstark skończył jeść gulasz i poinformował swoich ludzi o nachodzącej wyprawie. Ogrzali się jeszcze trochę i wyszli przygotować się na tą wyprawę.


/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala Jadalna   

Powrót do góry Go down
 

Sala Jadalna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sala jadalna
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Mur :: Czarny Zamek-