a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Wjazd do "Muru"



 

 Wjazd do "Muru"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??

avatar

PisanieTemat: Wjazd do "Muru"   Pon Kwi 29, 2013 8:40 pm


Wjazd do Muru



Długi wydrążony w Murze tunel, który stanowi jedyną prostą drogę pomiędzy krainami na dalekiej północy a ziemiami królestwa - wjazd strzeżony jest zarówno kratami zębatymi, jak i potężnymi, dębowymi wrotami nabijanymi żelazem, które otwierane są wyłącznie, gdy Bracia z Nocnej Straży opuszczają Czarny Zamek bądź też do niego wracają.





Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Sob Wrz 21, 2013 7:36 pm

Ryon natychmiast usłyszał jakieś głosy i się obudził. Było mu cholernie zimno. Czuł się brudny i śmierdzący, a na dodatek ostro spity. Nie obudził się w soim "ciepłym" łóżeczku przy piecyku. Wstał i rozejrzał się. Dookoła słoma. Był w stajni. Gdzieś tam zarżał czarny koń lorda dowódcy. On też już nie spał. Ryon spojrzał na dłoń i uśmiechnął się. W ręcę trzymał butelkę ostrej gorzały, najlepszego trunku na Murze. Nie wiedział skąd się ona tam znalazła, ale się ucieszył. Sahara...

Ryonell pociągnął ostatnie kilka łyków. Trochę wywietrzało, ale nie było najgorzej. Dobra, teraz pora się dowiedzieć co się dzieje do jasnej cholery. Kilku ludzi przepchnęło Ryona na słomę. Mężczyzna opadł jak piórko, ale natychmiast wstał słysząc swoje imię, przezwisko.
- Ryon. Ej skurwysynu, dowódca Cię szuka. Masz ruszyć na zwiad. Widziano dzikich - do stajni wszedł jeden z zarządców, w mig ogarnął co robił tutaj Skocz Se Z Muru - Ogarnij się chłopie. Twoja drużyna czeka na Ciebie przy wyjściu. Rusz się, albo dowódca łeb ci urwie.
- Okeej, Juszzz idęę - odpowiedział Ryon, po czym rozpiął spodnie i oddał mocz w słomę, w miejscu gdzie spał. Wziął trochę śniegu w rękę i wtarł sobie w twarz.
- Dobraa, i po kąpieeli - Ryon zatoczył się pod ścianę i odepchnął się od niej, teraz mógł iść wprost przed wyjście.

Czekała tam na niego grupka ludzi. Całą drogę Ryon starał się otrząsnąć z rauszu. Wyniki nie były zadowalające, ale na razie mogło wystarczyć. Sporych rozmiarów koń juczny ubrany i podkuty na śnieg rżał nerwowo przed bramą. Ryon stanął koło niego i odezwał się do wpatrujących się w niego Czarnych Braci:
- Oto jestem Panowie, jaka misja nas szeka ? - Skocz Se Z Muru potknął się delikatnie, ale na szczęście oparł się o konia, którego lekko przestraszył. Pierwszy zwiadowca wpatrywał się we wszystkich. Oh jak dobrze będzie coś w końcu zrobić.

Do opierającego się i czekającego Ryona podszedł jego kumpel, który wręczył mu torbę pełną trunków, którą zwiadowca natychmiast założył na konia.
- Zięki Marlon, następnym razzem załatw coś mosniejszego, bo prawie nic nie poszułem
Powrót do góry Go down

avatar
Mur
Skąd :
Wielka Wyk
Liczba postów :
21
Join date :
04/09/2013

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Sro Wrz 25, 2013 8:35 pm

Ruben wiedział, że czas przygotować się na pierwszy zwiad od... od ilu już miesięcy? Nie był pewien. Jego koń wygladał całkiem nieźle, więc zajął się nim jeszcze porządnie przed drogą. Przygotował łuk, cięciwy i strzały włożył do kołczanu. Prowiant zapakował sam do juków, które następnie przymocował do siodła. Wyprowadził rumaka na zewnątrz i wsiadł an niego dopiero, gdy znalazl się tuż przy wyjściu za Mur. Nie chcial się meldować, nie chciał nic mówić. To wydawało się dość krępujące w tej sytuacji, tym bardziej, że pierwszy zwiadowca chyba się spóźnił... no i nie wyglądał najlepiej. Chłopak westchnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mur
Skąd :
Reach
Liczba postów :
21
Join date :
05/09/2013

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Sro Wrz 25, 2013 10:30 pm


    Począwszy


Było zimno, jak to na Murze. Pizgało, jak to na Murze. Żadnych kobiet, jak to na Murze. I do tego dzicy, jak to na Murze. Na Murze, oprócz zimna, pizgania, braku kobiet i dzikich jest też pewien Ulmer, zwany przez swych braci "Mamuśką". Niemłody już, bo przekroczywszy trzydzieści dni imienia młodym się nie jest, o jasnej cerze i oczach jak dwie tafle jeziora uwięzione pod ciemnymi brwiami. Otóż Ulmer, jako główny budowniczy, zwykł nie interesować się problemami zwiadowców, którzy według niego mieli sople w dupach. Tyle, że sam Lord Dowódca wyrwał go w środku nocy z komnaty i nakazał brać tyłek w troki, siodłać szkapę i ruszać z tuzinem wron za Mur, gdzie widziano dzikich. A jedyną rzeczą, której Fossoway bardziej nie znosi od dzikich jest pieczeń z gęsi... choć tak właściwie pieczeń i dzicy walczą o pierwsze miejsce. Mamuśka, mamrocząc pod nosem z niezadowolenia, szybko przywdział czerń i owinięty płaszczem aż po sam nos, ruszył do stajni gdzie czekał na niego osiodłany i wyposażony w prowiant koń. Szczękając zębami wdrapał się na siodło, spiął szkapę i powolutku ruszył w stronę wjazdu do Muru, z zaskakującą wprawą wtapiając się pomiędzy resztę wron. Co tak właściwie nie było trudne... zważywszy na mrok i kolor ubrań braci. Jak to zwykle bywa, tożsamość i pochodzenie wron otaczała mgiełka tajemnicy, co jeszcze bardziej dodawało im... atrakcyjności?
- Jeśli się okaże, że dwa tuziny dzikich to po prostu stado saren, osobiście zrzucę z Muru tego kretyna, który nie dostrzega zasadniczej różnicy pomiędzy człowiekiem a łanią. - burknął w końcu pod nosem, zerkając na najbliższego brata. Jak się okazało... Rubena? W tych ciemnościach gówno widać. Ulmer pociągnął delikatnie za uzdę zmuszając konia, by zbliżył się do domniemanej Kawki, dzięki czemu już po chwili Fossoway zrównał się z czarnym bratem. Kiedy zaś poruszył się w siodle, zupełnym przypadkiem szturchnął kolanem udo Pyke'a. Jasny wzrok Mamuśki zatrzymał się na ciemnym materiale opinającym ciało zwiadowcy, po czym dopiero po dłuższej chwili powędrował w stronę twarzy wrony.
- Twój zachwyt wprowadza mnie w zdumienie. - Ulmer posłał Rubenowi ociekający sarkazmem uśmiech, który znacznie osłabł w konfrontacji z prawie natychmiastową ucieczką od oczu Kawki. Fossoway jakby od niechcenia spuścił wzrok, skupiając całą uwagę na grzywie swojego konia... cóż, nikt nigdy nie twierdził, że Mamuśka ma równo pod kopułą. - Sądziłem, że Zwiadowcy lubią takie... wypady. Jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę? - kolejny uśmiech Ulmera uniemożliwiony został przez potężne ziewnięcie, po którym w powietrze uniósł się obłoczek pary. Mamuśka pokręcił energicznie głową, próbując doprowadzić się do ładu, po czym powoli opuścił łeb, opierając podbródek na miękkim materiale płaszcza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mur
Skąd :
Wielka Wyk
Liczba postów :
21
Join date :
04/09/2013

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Sro Wrz 25, 2013 11:11 pm

Miał nadzieję, że to nie były tuziny saren, chociaż z drugiej strony... pojechałby na jakieś polowanie, nic nie szkodziło. Jego klacz zarżałą cicho, słysząc ton głosu Mamuśki. Ruben postarał się szybko uspokoić konia i zmierzył wzrokiem (Boba) budowniczego.
- Mój zachwyt jest zasadny, nie lubię bezczynnie siedzieć, gdy inni się świetnie bawią za Murem. To poniekąd przykre - dodał ze spokojem, choć w jego oczach pojawiło się niezadowolenie, a słowa wydawały się być dość gorzkie.
- Gorzej, że jedziemy z kimś, kto chyba nie wie, co się dzieje wokół niego i ma jeszcze nami zarządzać... Chwila, skoro jedziesz... - Tutaj się skupił - ...to w Murze jest jakiś ubytek? Nie jechałem jeszcze z budowniczym.
Mimo wszystko o Mamuśce słyszał wiele i to całkiem dobrych rzeczy, więc fakt, że mieli jechać razem za Mur wydawał się dość pozytywny. W kocu nie co dzień jeździ się z legendami Czarnego Zamku. To całkiem śmieszna sprawa. Kawka jął sprawdzać juki, żeby potem nie okazało się, że o czymś zapomniał i wszystko jego wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Czw Wrz 26, 2013 8:10 am

...

Kolejny dzień na Murze, tym ostatnim przyczółku cywilizowanego świata. Ostoji przed dzikusami z dalekiej Północy, ich niepohamowanemu okrucieństwu i krwi żądzy haniebnej. A tfu! Niech ich sam diabeł porwie i rzycie olejem wrzącym potraktuje!
Otto splunął, myśląc ile to już dni imienia spędził w tej zabitej dechami dziurze, którą co dzień łata Mamuska, odmrażając sobie wszystko co choćby o cal wystaje spod grubych futer. Dzisiejszy dzień był szczególnie paskudny. Ziąb jak na tą porę roku doskwierał niesamowicie, a gąsior z akwawitą był przerażająco lekki. Twardy Zadek kołysał się lekko, dosiadając małej klaczy. W tym miejscu, pozwolę sobie ominąć oczekiwany opis wyglądu Ottona Thumb'a, jako że ten z racji wieku i marsa na licu do gładyszy od dawna już nie należał. Pozwolę sobie jeno wspomnieć, że jak każdy z braci, odziany był w czerń i nielicho uzbrojony. Jechał u boku Ulmer'a Fossoway'a, szerzej znanego jako Mamuśka. Tutaj z resztą większość braci miała swoje przydomki. Niektórzy całkiem wdzięczne, ot, choćby Kawka, inni mniej, Skocz Se Z Muru czy... Twardy Zadek.
- Nie alteruj się, Fossoway - wtrącił się do rozmowy wspomniany Twardy Zadek. - Ja to bym wolał, żeby to łanie było. Przynajmniej pieczystego by nie brakło. I nie byłoby frasunku, że komuś może do walki z łaniami animuszu braknąć.
Powrót do góry Go down

avatar
Mur
Skąd :
Reach
Liczba postów :
21
Join date :
05/09/2013

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Nie Wrz 29, 2013 7:55 pm

Na spierzchniętych, wąskich ustach Ulmera wykwitł pełen rozbawienia uśmiech, gdy to uszu Fossowaya dotarły słowa Kawki. Nie lubi bezczynnie siedzieć, a to dopiero! Większość braci na Murze robiła co mogła, by nie zostać zaprzęgniętymi do jakiejkolwiek roboty, tymczasem nasz kochany Ruben aż się do niej palił! Zapamiętajcie to, wrony, już wiecie kogo prosić o zastąpienie na nocnej warcie... Mamuśka przechylił lekko głowę, najpierw w lewo, później w prawo, aż coś zachrzęściło w szyi. Dopiero potem spojrzał na bękarta z Żelaznych Wysp tak zimno i wyniośle, że nawet Inny mógłby zamarznąć.
- Nie neguj decyzji swych zwierzchników, Pyke. Czasami nie mają racji... ale nadal stoją w hierarchii ponad Tobą. - wzrok Ulmera powędrował po tuzinie głów, jakby w poszukiwaniu Ryona, który był głównym zwiadowcą. Gorzkie słowa Rubena nie brały się znikąd, Skocz Se Z Muru musiał mu w jakiś sposób zaleźć za skórę... co z kolei popycha do działania Mamuśkę, który z zasady dba o to, by braciom się dobrze współżyło. Jakkolwiek źle to brzmi w ustach wrony.
- Dzicy z reguły nie podchodzą do Muru w tak sporej grupie. Ich taktyka polega na pozostaniu niezauważonym. Maksimum wydajności przy minimum ryzyka zostania zabitym przez Nocną Straż. Lord Dowódca sądzi, że skoro zdecydowali się zbliżyć do Muru w takiej liczbie... - Fossoway zamarł, jakby mu kto batem przez mordę strzelił. Nie powinien tego mówić Rubenowi. Jest za młody, nie należy do grupy budowniczych i na dodatek potrafi słuchać, co na Murze jest rzadkie... i co Ulmer ceni. - ... to mieli ku temu powody. - podsumował zwięźle, odwracając głowę w dochodzący zza pleców głos. Twardy Zadek, trudno pomylić tą szumowinę z kimkolwiek innym. Otto uratował Fossowaya przed wyjawieniem Rubenowi jednej z najpilniej strzeżonych tajemnic Muru... a mimo to Mamuśka i tak powitał go fuknięciem godnym cieniokota.
- Thumb, przyjacielu, na Twoim miejscu modliłbym się do Starych Bogów o Innych. Twoja ucieczka przed nimi nie będzie wyglądać źle... w przeciwieństwie do brania nóg za pas po ujrzeniu jednego jelenia. - na ustach Ulmera pojawił się pełen zadowolenia uśmiech, gdy Fossoway spiął lekko konia i ruszył do pierwszego szeregu czekających na podróż za Mur wron. - Z drugiej strony, to sam jeleń powinien się obawiać, zwłaszcza o poroże! Wszak nie od dziś wiadomo, że niejeden twardziel połamał sobie kończyny próbując Cię nadziać na dolną część pleców... co, Otto? Opowiedz Rubenowi jak to było, chłopak na pewno będzie zachwycony tą historią. - Mamuśka zaśmiał się pod nosem, zrównując z Ryonem. Gawędami Thumba nikt nie był zachwycony, poza Ottonem oczywiście, który z każdą kolejną opowieścią dodawał coś nowego do pierwotnej wersji wydarzeń. Tak właśnie na Murze rodzą się legendy...
- Witaj, bracie, gotowy do podróży? - oczy Ulmera zalśniły z rozbawieniem, gdy zwrócił się do Ryona i dojrzał ciężkie juki, jakimi obwieszony był jego koń. To Ci dopiero zwiadowca, przygotowany na każdą ewentualność! - Zabierasz ze sobą bloki lodowe? Lord Dowódca ma w planach wybudowanie kolejnego Muru? - równe zęby Mamuśki zalśniły złowrogo, gdy uśmiechnął się do Ryona i spojrzał na wciąż zakluczoną kratę wyjazdową. Dupska sobie poodmrażają, nim ktokolwiek wyruszy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mur
Skąd :
Wielka Wyk
Liczba postów :
21
Join date :
04/09/2013

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Wto Paź 01, 2013 12:21 am

Pojawił się i słynny Twardy Zadek! Historie o przygodach Mamuśki i Thumba były znane całej Nocnej Straży, dzicy też pewnie opowiadali je sobie na dobranoc, wyolbrzymiając niekiecznie dobre cechy obu panów i pokazując ich ajko potwory, których należy się bać. Wrony. KRRRRA!
- Powody... Nie ma potrzeby być takim tajemniczym, dzicy nas nie usłyszą - stwierdził ze spokojem. Wysluchał z uśmiechem uwagi Ottona.
- Przynajmniej będzie do czego strzelać i co jeść, mówi dobrze - rzekł do Mamuśki. Poklepał konia po szyi, po czym wsiadł na niego i zrobił małą woltę. Trzeba było ocenić zwrotność rumaka po takim zastaniu.
- Zapolowałbym... - mruknął pod nosem. Jedną ręką poprawił łuk i kołczan na plecach, sprawdził, czy krótki miecz jest tam, gdzie powinien być. Gotowść perwsza klasa.
- Co to za historia? - spytał. Tego nigdy za wiele!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Wto Paź 08, 2013 8:48 pm

Siedzący na koniu Ryon znów usnął. Pobudzony przez Ulmera wybudził się i wnet poczuł, że jest już trzeźwy.
- O kurwa, ale mnie łeb napierdala - Skocz Se Z Muru dopiero ogarnął, że ktoś coś do niego mówił.
- Nie, nie, nie. Żadnego lodu. Trochę prowiantu i tee..ee.. prowiantu na czarną godzinę. Nie mamy się już czym przejmować. - stojąc tak przed bramą Ryon ujrzał, że brama zaczyna się otwierać, a ktoś krzyczy z góry.
- Dobra, wypierdalać zwiadowcy - oczekujący na placu zaśmiali się cicho. Ale taka była prawda. Ryon dał znak wierzchowcowi, do drogi. Po chwili wszyscy już szli przez tunel. A przed nimi mróz, śnieg... i wiadomo co jeszcze ?
Powrót do góry Go down

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   Nie Paź 20, 2013 8:18 pm


MG


Lord Dowódca już dawno przestał omijać kałuże. Bo i po co. Wiatr zerwał mu z głowy kaptur, rzęsisty deszcz, który poderwał się znikąd zmoczył go do suchej nitki, do ostatniego włosa łonowego. Nasączył płaszcz i kamizelę. Przemoczył tak, że ukryta w kieszeni chustka nadaje się tylko do wyżęcia. Deszcz zacina bezlitośnie, zadając kłam twierdzeniu, że w Westeros panuje susza - a jeśli panuje, to na pewno nie na Murze, który znajduje się poza wszelkimi prawami rządzącymi południem. Dowódca idzie przed siebie, maszeruje przez wiatr i słotę. Maszeruje donikąd. Idzie noc, potem dzień, znowu noc. Zmókł nie tylko od góry do dołu, od czubka głowy do pasa i w dół, ale i od dołu do góry - od butów do pasa i wyżej. Po cóż miałby obchodzić kałuże? Kroczy z ciemności w ciemność. Idzie nastroszony, głowa otulona kołnierzem. Kołnierz jest ciężki, przesiąkł wodą. Za pazuchę zaciekają cienkie strumyczki wilgoci. Jeżeli wtuli się szyję w kołnierz, nie jest tak zimno. Dlatego wtula szyję w kołnierz, próbując się rozgrzać. Ziąb! Wiatr nie zadowolił się kapturem, próbuje jeszcze zedrzeć palto. Wicher dmie ze wszystkich stron naraz. Tutejszy, doskonale znany wszystkim Wronom. Niesie ze sobą zapach śniegu i straszliwy ziąb. Dlatego Lord Dowódca szczękał zębami, ale już przestał. Skurcz ściągnął mięśnie i szczękanie ustało. Długie, przezroczyste krople z kryształkami lodu w środku tratują ziemię. Krople nie z gatunku „plask-plask”, ale raczej „dum-dum”. Zacinają w czarne mury zamku. Trafiając pod podeszwy - szeleszczą i chrzęszczą. Nasączywszy trzewiki pod wpływem ciepła przemieniają się w zwyczajne krople deszczu i chlupią w butach. Ciężkie nasączone nogawki oblepiają łydki i uda. Woda wypływa z nich strumykami - jedne wprost do cholewek butów, inne na ziemię. A z mroku wlepiają się weń tuzin par oczu, wszystkie zaś należące do wyruszających poza Mur wron.
- Bracia. - głos Lorda Dowódcy bez problemu przedarł się przez ścianę deszczu i wycie wiatru. Potężny mężczyzna zatrzymał się tuż przed kratą odgradzającą krainę dzikich od południa. - Wszyscy znamy słowa przysięgi. Czasami powtarzamy je bezwiednie, budząc się w środku nocy z odmrożonymi jajami i tlącym się w głowie marzeniem o ciepłych wodach Tarthu. - Lord Dowódca uśmiechnął się lekko, doskonale wiedząc, że nie o ciepłej wodzie marzą wrony w mroku nocy, z dala od kobiet… - Ale przed każdą podróżą za Mur powinniście powtarzać przysięgę raz jeszcze. Niczym modlitwę do bogów, w których wierzycie lub w których istnienie straciliście wiarę. Bycie wroną to nie kara. To zaszczyt… dlaczego? - płaszcz Lorda Dowódcy załopotał na silnym wietrze, gdy wyprostował się powoli, niczym wstający z legowiska olbrzymi niedźwiedź. - Bo jestem mieczem w ciemności. Jestem strażnikiem na murach… Jestem ogniem, który odpędza zimno… - głos Lorda Dowódcy, z początku potężny, zaledwie po kilku słowach przytłumiony został przez jeden, dwa, trzy… tuzin innych tonów, które wydobyły się z gardeł wyczekujących na podróż braci z Nocnej Straży. Przysięga zlała się w jeden, grzmiący chór, który przebił swym brzmieniem nawet słotę i wicher.
- … światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących, tarczą, która osłania krainę człowieka. Moje życie i mój honor należą teraz do Nocnej Straży na tę noc i na wszystkie pozostałe! - po niejednym karku przebiegł dreszcz wywołany bynajmniej nie zimnem, niejedna wrona poruszyła się nerwowo w siodle, gdy Lord Dowódca donośnie zakończył przysięgę i uniósł wysoko odzianą w rękawicę dłoń. - Jedźcie czynić swą powinność! - gdy tylko przebrzmiały te słowa, ciężka krata zaczęła unosić się ze szczękiem, zwiastując jedno: tuzin mężów wyrusza poza Mur, by stawić czoła dzikim. Lecz ilu z nich powróci?



    Zapraszam wszystkie wrony do Białegodrzewa.
    Waszym zadaniem będzie wypytanie mieszkańców wioski o spory oddział dzikich grasujący kilkanaście mil na zachód od sadyb... ale czy powiedzą wam prawdę? Czy kogokolwiek zastaniecie wśród skromnych chat? Czy odeprzecie pokusę zbałamucenia tamtejszych dziewek...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wjazd do "Muru"   

Powrót do góry Go down
 

Wjazd do "Muru"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Poza Murem :: Mur :: Czarny Zamek-