a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Darry - Page 3



 

 Darry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Darry   Pon Kwi 29, 2013 2:49 pm

First topic message reminder :


House Darry jest pomniejszym rodem, który rezyduje na skraju Dorzecza w niewielkim zamku o takiej samej nazwie. Szlachetny, silny i dumny ród Darry, jest podległy Domowi Tully z Riverrun.
Zamek Darry jest niewielki, jednakże służył rodzinie od pokoleń i nie zapowiada się, aby to miało ulec zmianie przez najbliższy czas. Ogrodzony niewielkim jednakże wytrzymałym murem daje schronienie każdemu, kto przekroczył jego progi. Dziedziniec nie jest zbyt okazały, jednakże dobrze spełnia swoją rolę. Jest co prawda w stanie pomieścić jedynie niewielki oddział zbrojnych, niektórzy jednak uważają to za zaletę niewielkich zamków. Darrym nie można odmówić gościnności, jednakże nie należy jej także nadwyrężać. Mimo, że Dom Darry ma opinię spokojnego, sprowokowany, daje się we znaki wszystkim, którzy ośmielili się z nim zadrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lip 01, 2013 9:56 pm

Uczta już dla niej samej była skończona, dla Mormonta chyba również, nie lubił długich imprez do białego rana. Z tego nic dobrego nigdy nie wychodziło, dlatego zawsze oddawał się książkom albo czymś innym, aby zabić sobie czas.
- Dobrze, więc żeby Cię uszczęśliwić, od teraz będę mówił do Ciebie po imieniu, Leono. - gdy mówił to zdanie przybliżył się do jej ucha, po chwili dodał.- Do mnie również możesz mówić po imieniu. - Mormont wcale nie myślał, że wino uderzyło jej do głowy, jeśliby ją puścić samą do komnaty, pewnie by szła pewnie chwiejnym krokiem, jednak na tym zmalałaby jej "reputacja" u innych ludzi, od tego właśnie był Mormont, do tego się nadawał.
- Zawsze do usług Leono. - dlatego powoli podniósł się ze swojego miejsca, przepraszając siedzących koło niego gości, podniósł również Leonę, cały czas obejmując ją w pasie oraz udając się w stronę jej komnaty, gdy byli już przy drzwiach, otworzył je i przeszedł w stronę łóżka, gdzie ją przeniósł.
- Teraz czego sobie życzysz, Leono, od szlachetnego rycerza? - uśmiechnął się do niej, puszczając oczko.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lip 01, 2013 10:55 pm

Dopiero gdy się podniosła poczuła zawroty głowy ale jeszcze nie leżała na podłodze, może dzięki Damon’owi. Zajął się nią odpowiednio to znaczy tak jak sobie tego życzyła.. –Wiedz ,że właśnie uszczęśliwiłeś kobietę Damonie.Uśmiechnęła się po raz kolejny kokieteryjnie jakby miała już tego nie poprzestać. Przynajmniej nie teraz. Nogi jej się trochę plątały ale polegała na silnym ramieniu Mormonta. Czuła ,że to co się z nią dzieje to nie za sprawą wina. To było coś tak intensywnego. Damon był miły , szarmancki i strasznie przystojny. Nie można ukryć ,że w jej guście ,gust ten kształtował się dopiero ale zdążył się już wypowiedzieć właśnie teraz i wybrał najmłodszego z Mormontów. Także pozwoliła się odprowadzić i nawet zanieść do łoża. Czuła się zmęczona ale on był blisko. To było takie czyste nieskalane uczucie. Emocjonalna rozkosz.- Jestem bezbronną kobietą ,ty chyba lepiej wiesz czego bym chciała. Przysunęła się do niego i delikatnie musnęła jego wargi swoimi ustami.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Lip 02, 2013 10:51 am

Ciekawe w jaki sposób mógł ją uszczęśliwić, skoro tylko przeniósł ją do swojej komnaty, ale była pod wpływem wina, więc mógł jej to w stu procentach wybaczyć.
- Cieszę się z tego niezmiernie, Leono. - uśmiechnął się do niej, jednak teraz już mógł coś podejrzewać, że ona się w nim zakochała. Nie mogło mu to przejść przez myśl, ale młode kobiety często tak mają. Damon miły był dla każdego, jeśliby opierać się tylko na tej cesze, Damon miałby każdą kobietę. Szarmancki i przystojny? Może być... Tak więc odprowadził ją do łóżka, ona jednak chciała więcej, dlatego musnęła jego wargi swoimi, on odwzajemnł to pocałunkiem, jednak potem od razu powiedział.
- Chyba nie powinniśmy tego robić, musisz iść spać. - trochę się zgrymasił i wyprostował się przy jej łóżku, po czym oddalił na parę metrów, nie chciał aby młoda dziewczyna, do końca jeszcze nie zdająca sobie sprawy z tego co może przynieść jej życie, uczyniła coś takiego. W sumie, Damon też mógłby mieć przerąbane, ale wychodził cało już z gorszych opresji.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Lip 02, 2013 5:02 pm

Jego pocałunek przysporzył jej nadziei ,że osiągnie swój cel, nawet jeśli był to cel ustanowiony po pijanemu. Nie myślała nad tym wiele co czyni w tej chwili. Będąc w tym stanie oceniała zachowanie Damon’a w innych kategoriach. On zachował się najlepiej jak można było  w tej niezręcznej sytuacji ale Leona poczuła się odrzucona. Usta zaczęły jej drżeć z gniewu, oczy zaszkliły się..-Wynoś się! Odwróciła się plecami do niego i wtuliła twarz w poduszkę. Stłumionym głosem znowu powtórzyła z gniewem: -Wynoś się z mojej komnaty, nie chce cię widzieć!Po jakimś czasie na dobre rozpłakała się. W końcu zmęczenie i płacz sprawiło ,że zasnęła.Dopiero następnego dnia miała zdać sobie sprawę jak niegrzecznie i niedojrzale się zachowała.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Lip 02, 2013 6:00 pm

Miał dylemat, sądził, że dobrze postąpił, nie chciał się wplątywać w związki, które były podsycane przez wino. Ona powinna to zrozumieć, jednak w ogóle inaczej się zachowała, kazała mu się wynosić z jej komnaty, postąpił tak jak chciała. Na chwilę powrócił na ucztę, zjadł coś i usunął się stamtąd, pozwiedzał trochę zamek i okoliczne tereny, rozmyślając nad tym co się stało. Dopiero w bardzo późnych godzinach wrócił do swojej komnaty, upił się i poszedł spać, rano wstał, ubrał zbroję. Trzeba było ruszać w drogę, jednak jego droga chyba się tutaj zakończyła. Nie chciał jechać do Bliźniaków, nie po tym co sie stało. Dlatego wstał bardzo wcześnie i ruszył ku swojemu wierzchowcowi, wymknął się wraz ze swoim oddziałem z zamku, jego celem było Południe, jak najdalsze Południe... Jednak gorzej było wyjechać bez słowa, a może nie będzie się na niego złościć? Zawsze tak było, zawsze uciekał od problemów, nie chciał się przeciwstawiać. Dlatego stanął na chwilę, spojrzał w stronę zamku i zawrócił, to samo zrobili jego towarzysze broni. Znów wszedł do zamku, udając, że nic się nie stało. Udał się w stronę jej komnaty, zapukał delikatnie w jej drzwi, czekając na odpowiedź.
- Proszę Cię, tylko mi otwórz. - mówił bardzo cicho i do siebie.


Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lip 08, 2013 5:04 pm

Kiedy się obudziła pierwsze co poczuła to ból głowy, tak bardzo przeszywający. Słońce świeciło przez okno na jej twarz zmrużyła oczy i odwróciła się od okna czując światłowstręt. -Za dużo piłam.-powiedziała do siebie zmęczonym głosem. Prawdopodobnie była bardziej zmęczona niż gdy kładła się spać. Po za tym czuła smutek, taki ucisk w środku nie dający się zagłuszyć.Jak to możliwe..skwitowała taką myślą swoje wspomnienia z poprzedniego wieczoru. Zdała sobie sprawę jak się zachowała.Kazałam mu się wynosić, komuś takiemu, szlachetnie urodzonemu.Stała zdumiona własnym zachowaniem męcząc palcami włosy na swojej głowie. Spalę się ze wstydu dziś z nim rozmawiając ale trzeba, trzeba przeprosić!!Wcale nie byłaby zaskoczona gdyby Mormont poczuł się obrażony i postanowił zakończyć wspólne podróżowanie z Frey'ami. Zauważyła ,że jest jeszcze we wczorajszej sukni, przespała tak całą noc. Miała właśnie zacząć szukać czegoś odpowiedniego do przebrania gdy rozległo się pukanie. Nie otwierała już drzwi bez zastanowienie każdemu jak to zwykła robić w rodzinnym domu. -Kto tam? Zamarła na moment i nasłuchiwała odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lip 08, 2013 9:57 pm

Jakby nie patrzeć, mógł tam zostać na całą noc, jeśliby nie robili "tego", to pewnie rozmawialiby przez cały wieczór. Ale Damon musiał się uprzeć, by potem znów pokutować za swoje winy. Jednak wybrał inną drogę, wracając tutaj, nie chciał być już taki przewidywalny jak przedtem. On sam chciał ją przeprosić, bo w sumie zostawił ją samą. Jej przeprosiny były zupełnie niepotrzebne, stał jak wryty przed drzwiami jej komnaty, czekając tylko na jakąś oznakę. Może mu otworzy, wreszcie usłyszał tylko pojedyncze "Kto tam?", to mu wystarczało.
- Chciałem Cię przeprosić, nie chciałem się tak zachować, mogę wejść? - przeczesał palcami swoje włosy, dalej stojąc przed drzwiami komnaty, nie chciał się tam pchać na siłę, to byłoby niegrzeczne.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Lip 09, 2013 5:27 pm

Gdy tylko usłyszała jego głos, pobiegła do drzwi. Nie była w najlepszej formie i  nie wyglądała odpowiednio do przyjmowania gości ale nie zwróciła teraz na to uwagi. Miała iść do niego i tłumaczyć się ,a to on przyszedł do niej. Otworzyła…-To ja przepraszam, straciłam nad sobą kontrolę. Tak nie powinien się zachowywać ktoś taki jak ja i to ja przepraszam raz jeszcze tak szczerze. Nie powinnam była doprowadzać do takich sytuacji. Ty zachowałeś się w porządku…tak, ta propozycja przejścia na „ty” wiem ,że znamy się krotko ,wybacz mi również i to jeśli możesz. Kiedy wreszcie przestała tyle paplać wbiła w Damon’a swój wzrok i wzruszyła leciutko ramionami nie wiedząc co jeszcze mogłaby dodać do powyższej wypowiedzi ale bardzo prędko przyszedł jej do głowy ciąg dalszy::- Przepraszam ,że ujechałeś ze swoimi ludźmi tyle drogi na północ żeby doświadczyć mojej nieuprzejmości. Mogłeś być teraz zupełnie gdzie indziej. Nie śmiem prosić o towarzyszenie mi aż do mojego domu jeśli to zbyt trudne.Zrozumiałaby gdyby Mormont nie chciał już mieć z nią więcej do czynienia i obrać inny kierunek podróży jednak z nim czuła się jakby pewniej, bezpieczniej. Ciężko jej było to wyznać w słowach ale w swoim sercu czuła to nader wyraźnie. Odczuła ,że straciłaby coś ważnego, może nie do końca wiedziała co takiego lecz pragnęła by wszystko się ułożyło. Jej ton mógł wydawać się oschły, gdzieś tam w głowie jednak miała stan rzeczy przed wczorajszym incydentem w sypialni ,chociaż ten pocałunek. Nikt wcześniej jej nie całował ,jak dobrze ,że udało jej się to zapamiętać mimo nietrzeźwości i przynieść jej sekretną radość odsuwającą skruchę trochę na bok. Spojrzała na jego ubiór, wyglądał na gotowego do wyjazdu.. Jak mogłam się łudzić ,że ze mną zostanie-pomyślała ze smutkiem, a powiedziała głośno: : Pewnie czas ci już jechać….
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Czw Lip 11, 2013 11:44 am

Od razu otworzyła mu drzwi, gdy tylko usłyszała jego głos, normalna reakcja, mógł się tego spodziewać. Przeprosin od niej samej również, jednak nie chciał tego słuchać, to była jego wina, nie musiał jej zostawiać.
- Nie musisz mnie przepraszać, a z tą propozycją przejścia na "Ty", również się nie gniewam, naprawdę nie musisz siebie obwiniać. - to było naprawdę szczere, to co teraz powiedział. To prawda, mógł być gdzieś indziej, ale los chciał inaczej, więc musiał z tego skorzystać.
- To naprawdę nie Twoja wina, również źle się zachowałem. I potowarzyszę Ci w drodze do Bliźniaków, to będzie dla mnie zaszczyt. - Też zapamiętał całą sytuację ze wczoraj w sypialni, zapamiętał ten pocałunek, on był inny, ale nie chciał się na razie wiązać z żadną kobietą, to stało się pod wpływem chwili, ale to nie zmieniało faktu, że nie chciał z nią pojechać do Bliźniaków, chętnie spotkałby jakieś znane osobistości, ponieważ on również chciał być znany i szanowany.
- Tak, czas jechać, do Bliźniaków. Mamy mało czasu, tak więc musisz szybko się przygotować do drogi. - uśmiechnął się do niej i oddalił się do swojego oddziału. Pomachał do niej i powiedział.
- Czekamy na Ciebie z oddziałami, zaraz ruszamy! - podszedł do swojego oddziału, zajął się swoimi końmi, potem zaczął rozmawiać z innymi oddziałami. Po krótkiej rozmowie, wsiadł na swojego konia, rozkazał swojemu oddziałowi jechać za nim, po chwili już nie było go na terenie zamku Darrych.

z/t
Powrót do góry Go down

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Nie Lut 16, 2014 8:37 pm

MG

Minęło wiele nocy, odkąd lady Jane Arryn opuściła Winterfell, gdzie gościła z okazji ślubu swego kuzyna, Reinmara Arryna z Nihil Stark. Podróżowała Królewskim Traktem wraz ze swym skromnym orszakiem, liczącym niewiele ponad dwudziestu zbrojnych. W obliczu ostatnich wydarzeń, a mianowicie gwałtu i morderstwa panny Adrienne Frey, należało zachować pełną ostrożność i czujność.
Po wielu dniach uciążliwej podróży, orszak lady Jane dotarł do Karczmy na Rozdrożach, a dowódca straży młódki, ser Adam zarządził odpoczynek.
-Pani, wyślę troje ludzi, aby wyprzedzili nas i wyjechali czym prędzej w stronę Darry z prośbą o przyjęcie Cię. Zamek lorda Darry z pewnością będzie bezpieczniejszym miejscem na odpoczynek, niźli ta oberża - zasugerował, po czym bezzwłocznie uczynił, co zapowiedział.

Trzech zbrojnych mających najszybsze wierzchowce wyjechało w stronę Darry, aby przekazać prośbę lady Jane o gościnę dla niej i jej ludzi. Wrócili późnym popołudniem z dobrymi wieściami.
-Lord Darry przesyła wyrazy szacunku i wiadomość, że chętnie ugości tak szlachetną damę, pani - rzekł wysoki, brodaty mężczyzna o orlim nosie.
-Powinniśmy wyruszyć natychmiast. Pani? - ser Adam skierował pytające spojrzenie na olśniewające oblicze dziewczyny. Jedno jej słowo, a wyruszą jak najprędzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lut 17, 2014 6:45 pm


Podróż Królewskim Traktem wydawała się dla lady Jane Arryn niezwykle uciążliwa. Nie była tak rozmowna i ciekawa każdego zakątka świata jak zwykle. Niemalże całą podróż spędziła w swym powozie, rzadko kiedy wybierając w to miejsce jazdę konną. Służki widziały, że ich panią coś trapi, lecz Jane znana była z tego, że nigdy otwarcie nie próbowała ulżyć sobie poprzez rozmowę. Wszystko, co zasmucało młodą kobietę kotłowało się teraz w jej głowie, spędzając przy okazji sen z powiek. Brak mi Twego uśmiechu. Rozmyślała, przekładając między palcami fioletową materię szala, ofiarowanego jej przez Argiela, co chwilę zerkając na niego. Cel podróży zdawał się być już na wyciągnięcie dłoni, lecz lady Arryn wcale nie była skora ku temu, aby ją zakończyć. Decyzja, którą podjęła miała wpłynąć na całe jej dalsze życie. Życie, które wszak mogło jej ofiarować jeszcze tak wiele. Wahanie zaczynało powoli wkradać się do jej serca.
Kiedy ser Adam powiadomił Ptaszynę o decyzji wysłania kilku zwiadowców w celu wybadania sytuacji w Darry, Jane lekko ocknęła się. Postój w zamku wydawał się najwłaściwszym miejscem ku temu, aby rozprostować skrzydła i przypomnieć sobie zasady dworskiej etykiety.
– Wyruszamy natychmiast. Lord Darry nie powinien nas wyczekiwać. Świetnie się spisałeś ser – rzekła do mężczyzny o orlim nosie i uśmiechnęła się delikatnie, przełamując pokrywę lodu, która powoli zaczynała zalegać na jej obliczu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lut 17, 2014 9:25 pm

MG

Mężczyzna odwzajemnił uśmiech, dłuższą chwilę zawieszając spojrzenie na ślicznej twarzy lady Jane. Zdecydowanie lepiej jej było z uśmiechem. Ser Adam bez zwłoki wstał z ławy i ruszył w stronę wyjścia, aby krzyknąć na zbrojnych.
-Gotować się do drogi, wyruszamy natychmiast! - ryknął.
Nie upłynęło pół godziny, gdy wszyscy byli już w siodłach. Końskie kopyta uderzały w twardą ziemię, niosąc swych jeźdźców do skromnej siedziby rodu Darry. Gdy ujrzeli zamek na horyzoncie, słońce leniwie chyliło się ku zachodowi. Niebo przybierało ciepłych barw pomarańczu, na spotkanie wyjechało im dwóch mężczyzn.
-Witamy w Darry, lady Arryn - odezwał się jeden z nich, wcale przystojny, o nieco bandyckich rysach twarzy i szelmowskim uśmiechu.
Pokonawszy odległość dzielącą ich od bram majątku, przekroczyli je, a na dziedzińcu czekał już stajenny i dwie służące, które miały zaprowadzić córę rodu z Doliny do gościnnej komnaty, aby mogła odświeżyć się przed wieczerzą.
-Lord Darry zaprasza Cię na gorącą strawę, lady Arryn - odezwała się jedna z nich, otwierając przed Jane drzwi do komnaty. Była wysoka i kształtna, brązowe włosy opadały przez lewe ramię, splecione w gruby warkocz. Miała nie więcej niźli dwadzieścia lat i serdeczny uśmiech.
Skromnej, aczkolwiek dość wygodnej. Stało tam łoże z miękkimi piernatami, ława obita perkalem, kilka krzeseł i stół. Na zydlu ktoś umieścił misę z ciepłą, czystą wodą, aby lady Jane mogła obmyć twarz z kurzu.
-Gdy tylko będziesz gotowa pani, zaprowadzę Cię do dużej sali - powiedziała jeszcze, pozostawiając Jane samą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Lut 18, 2014 6:59 pm

Ciepłe promienie zachodzącego słońca powoli zaczynały uzmysławiać Jane, że jest już coraz bliżej Królewskiej Przystani. Chłód Północy został gdzieś w tyle, przepędzony przez tętent końskich kopyt. Błękitne pole z herbem rodu Arryn umieszczone na chorągwi zatrzepotało na wietrze, a kiedy cały orszak Jane ustał, kobieta wysiadła z powozu i swymi niebieskimi oczyma omiotła malujący się przed nią zamek. Wygląda identycznie jak na szkicach. Stwierdziła w myślach, ale już po chwili cała uwaga lady Jane skupiła się na mężczyźnie, który z szelmowskim uśmiechem powitał ją na dziedzińcu. Przystojny – skwitowała, podając mu swą dłoń w geście powitania, aby po chwili ruszyć za nim w stronę głównego wejścia, gdzie czekała już reszta powitalnego orszaku. Ptaszyna była mile zaskoczona uprzejmością i gościnnością, której uświadczyła już na samym wstępie. Młoda służka, która przekazała zaproszenie lorda była urocza i bardzo do dobrze wychowana. Jane wróciła na chwilę pamięcią do czasów, kiedy sama była w podobnym wieku. Ja w Twym wieku wyglądałam jak beczka z winem. Owo wspomnienie wywołało uśmiech na twarzy niebieskookiej.
– Dziękuję. Przekażcie swemu Panu, że przyjmę jego zaproszenie z ogromną chęcią – odprowadziła służkę wzrokiem i zerknęła w misę, gdzie malowało się jej komiczne oblicze. Jane zanurzyła dłonie w niej dłonie i obmyła swą twarz, czując ulgę przy zetknięciu z letnią wodę. Zmiana szat i przeczesanie włosów zajęło jej tylko chwilę. Szal, który gościł na jej szyi podczas podróży spoczął na dnie szkatuły zamykanej na klucz. Miast niego łabędzią szyję kobiety ozdobiła skromna kolia.
– Ruszajmy. Lord Darry nie powinien czekać – rzekła do młodziutkiej służącej i poprawiwszy poły swych szat skierowała swe kroki w tym samym co i ona kierunku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Lut 25, 2014 9:10 pm

MG

Dziewczyna posłała damie z Doliny serdeczny uśmiech i otworzyła przed nią drzwi komnaty.
-Tędy - wskazała gestem i podążyła korytarzem oświetlonym blaskiem świec.
Godzina była już późna, a noc wzięła świat w swe ramiona. Mrok korytarza odganiał jedynie blask świec. Wpierw było cicho, lecz z każdym krokiem dźwięki muzyki i śmiechu stawały się coraz głośniejsze. Służąca zaprowadziła ją do dużej sali jadalnej, gdzie zawsze przyjmowano gości. Stoły były zastawione skromnie, lecz w obliczu tak nagłej wizyty Jane Arryn nie powinna mieć na co narzekać. Sala sprawiała wrażenie surowej, nigdzie nie widać było bowiem żadnych gobelinów, ani obrazów. Jedynie płótno z herbem rodu Darry za plecami lorda. Mężczyzny szczupłego i średniego wzrostu, o twarzy pooranej już zmarszczkami i siwych włosach. Na jego wąskich ustach wykwitł uśmiech, gdy ujrzał Jane Arryn.
-Witamy w naszych skromnych progach, pani. Proszę, usiądź z nami - odezwał się, zapraszając młódkę do stołu. Wskazał gestem miejsce blisko siebie, obok swego dziedzica i jego żony.
Jego syn wydawał się być jego młodszym odbiciem zwierciadle, choć może miał nieco więcej życia w zielonych oczach. Uśmiech bardziej zawadiacki, a jeśli dobrze się przyjrzeć, miał inne oczy. Małżonka mężczyzny, poślubiona kilka lat temu trzymała, cieszyła oko, choć była dość pospolitej urody. Brązowe włosy opadały na plecy splecione w warkocz, a kiedy się uśmiechała widać było niewielką szparkę pomiędzy przednimi zębami. Na rękach trzymała niemowlę, a zza jej krzesła wyglądał mały chłopiec, czteroletni, może pięcio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sob Kwi 05, 2014 7:40 pm

Nikły blask świec, padający na twarz lady Arryn w magiczny sposób tworzył na surowym obliczu ścian historię dziesiątek wizerunków kobiety utkanych z cienia. Jane wyglądała raz na smutną, raz na wesołą. Światło pogrywało z jej twarzą, na delikatnych nierównościach czyniąc zeń drapieżnego sokoła, to łagodnego baranka. Kiedy wreszcie zwabione zapachami strawy wszystkie damy dotarły do głównej sali, Ptaszyna przywdziała na twarz maskę statecznej, acz pogodnej dziewczyny. Lekki uśmiech, który stanowił część jej wizerunku wyglądał szczerze, mimo iż gdzieś w głębi Jane Arryn nie miała zbyt wielu powodów ku zadowoleniu.
– Przyjmij lordzie mą wdzięczność za okazaną życzliwość i możliwość skorzystania z noclegu w Twym domostwie. Podróż wprost z wesela wydawanego w Winterfell znacznie uszczupliła me siły. Będzie dla mnie niezmiernym zaszczytem odbudować je nieco w Darry – odpowiedziała dyplomatycznie na powitanie lorda i przeniosła swe błękitne oczy w stronę dziedzica, jego żony i dzieci. Malec, który ciekawskim wzrokiem zerkał wprost na nią zza wysokiego i smukłego krzesła od razu przypadł Jane do serca. Przypomina mi kogoś. – wypowiedzenie na głos imienia tego, kogo miała przed oczyma w tym momencie lady Arryn nie było jednak możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Nie Kwi 06, 2014 7:33 pm


MG

Lord Darry uśmiechnął się do Jane. Jego ród nie wyróżniał się na tle inszych chorążych rodu Tully i żaden z czynów przodków nie przyniósł im chwały, czy opowieści godnych zapamiętania i powtarzania, przy świecach. Wizyta córy Arrynów była dlań nie lada wydarzeniem, rzadko bowiem mieli okazję gościć członków rodziny swego suzerena, nie mówiąc o inszych wielkich rodach. Gdy tylko Jane zasiadła do stołu, lord Darry klasnął w dłonie.
Do komnaty wpadło jak burza kilku mężczyzn z instrumentami w dłoniach. Natychmiast zaczęli grać melodię wesołą i skoczną, aby dać krótki popis. Dziedzic Darry nachylił się nad Jane, aby wyszeptać jej do ucha kilka słów.
-Ojciec specjalnie posłał po nich do karczmy, pani.
Gdy słodkie dźwięki liry, fletni i mandoliny przestały pieścić uszy młodej dziewczyny oraz wszystkich pozostałych. Służka nalała jej wina do kielicha, a z grupki muzykantów wystąpiła, o dziwo, młoda dziewczyna o włosach barwy zboża i wątła jak jego kłos. A kiedy tylko rozchyliła różane wargi, popłynęły z nich słowa opowieści, mającej urozmaicić tę skromną wieczerzę.


Jakiż to chłopiec piękny i młody?
Jaka to obok dziewica?
Brzegami sinej Tridentu wody
Idą przy świetle księżyca.

Ona mu z kosza daje maliny,
A on jej kwiatki do wianka;
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,
Pewnie to jego kochanka.

Każdą noc prawie, o jednej porze,
Pod tym się widzą modrzewiem.
Młody jest łucznikiem w tutejszym garnizonie,
Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem.

Skąd przyszła? - darmo śledzić kto pragnie,
Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada.
Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,
Jak ognik nocny przepada.


-Lubisz opowieści, pani? - spytała przyszła lady Darry, siedząca po drugiej stronie Jane, szeptem, aby nie przeszkadzać inszym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 08, 2014 6:49 pm

Kiedy rozbrzmiały pierwsze dźwięki mnogich instrumentów, Jane zacisnęła mocniej zęby. Nie była w nastroju do zabawy, niedawno wszak opuściła Winterfell, w którym działo się tak wiele. Każda nuta przypominała jej w swym brzmieniu śmiech Argiela, a wesołe iskierki z paleniska przywodziły na myśl jego roześmiane oczy. Ptaszyna przypomniała sobie lorda Nadwagę i trud ukochanego, aby wyrwać ją z jego szponów. Myśli te były dlań słodkie niczym miód. Przez kilka nader ulotnych momentów lady Arryn pogrążona była w swych myślach i dopiero szepty małżonków wyrwały kobietę z tego świata marzeń i nierealnych obietnic, które wraz z ser Argielem złożyli sobie pod czardrzewem.
– Bardzo lady. Nic tak nie umila wieczoru jak słowa znanych pieśni, rozpalających przy tym nawet zatwardziałe serca – podsumowała po cichu, bez pewności, że młoda kobieta dosłyszy jej słowa. Czy to stało się w Winterfell? Muzyka skruszyła lody między nami najdroższy? Brakowało jej szala, otulającego swą delikatnością smukłą szyję. Kolia, która włożyła na tę okazję Jane była niczym utkana ze słomy. Zdawała się Ptaszynie zwyczajnie bezwartościowa. Jej jedyny skarb spoczywał na dnie skrzyni w jednej z komnat na zamku Darry. Z reszty utkane były wspomnienia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sob Kwi 12, 2014 8:42 pm


MG


Przyszła lady Darry uśmiechnęła się w odpowiedzi. Sama uwielbiała wieczory takie jak te, gdy przybywali goście, a z karczmy, jeśli to było możliwe, sprowadzano minstreli. Nie lubiła natomiast ciszy i bezczynności, które musiała znosić każdego niemal dnia w Darry. Rada, że i jej gość nie będzie znużony, rozsiadła się wygodniej w krześle i dalej słuchała śpiewu dziewczyny, której uśmiech zdawał się rozjaśniać ciemną komnatę.


Skąd przyszła? - darmo śledzić kto pragnie,
Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada.
Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,
Jak ognik nocny przepada.

"Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno,
Na co nam te tajemnice,
Jaką przybiegłaś do mnie drożyną?
Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

Minęło lato, zżółkniały liścia
I dżdżysta nadchodzi pora,
Zawsze mam czekać twojego przyścia
Na dzikich brzegach jeziora?

Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,
Jak upiór błądzisz w noc ciemną?
Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,
Zostań się, o luba! ze mną!

Chateczka moja stąd niedaleka
Pośrodku gęstej leszczyny;
Jest tam dostatkiem owoców, mleka,
Jest tam dostatkiem źwierzyny".

Nagle przy Jane znalazł się ktoś inny. Drobna rączka chwyciła kurczowo rękaw pięknej sukni lady i pociągnęła lekko. Syn dziedzica Darry zechciał koniecznie zwrócić na siebie uwagę Ptaszyny i nie potrafił znieść ani sekundy dłużej tej pieśni! Usta wygiął w podkówkę, czekając, aż Jane na niego spojrzy, a kiedy to wreszcie uczyniła, spojrzał na nią swymi wielkimi, zielonymi jak trawa oczyma z iskierką nadziei.
-Zostaniesz ze mną, lady? - spytał cichutko, jakby chcąc, aby jego słowa dotarły jedynie do uszu Jane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Nie Kwi 13, 2014 2:24 pm

Ciepła strawa, wyborne wino i przyjaźni ludzie wokół. Jane Arryn czuła się niemalże jak u siebie w domu mimo faktu, iż nie otaczały ją ramiona górskich łańcuchów, a zimny wiatr hulający po Orlim Gnieździe nie muskał swym chłodem jej zaróżowionych policzków. W Darry panował inny klimat, a ludzie wydawali się mniej szorstcy i o wiele bardziej empatyczni. Ich ciepłe oczy przypominały kamienie szlachetne, które mieniły się w nikłym blasku świec, aż prosząc się o to, aby nieustannie w nie zerkać. Zasłuchana Ptaszyna wędrowała swym sokolim wzrokiem po gospodarzach, w każdym z nich doszukując się czegoś innego. Sędziwy Lord zdawał się Jane nad wyraz cierpliwy i opanowany, jego syn zaś aż kipiał energią, która udzieliła się najwyraźniej jego synowi. Mały chłopczyk, który przypominał lady Arryn ukochanego był nad wyraz szarmancki w swym zachowaniu, zaś jego starania, aby przykuć uwagę Ptaszyny sprawiły, że Jane polubiła go z marszu. Zaskarbiłeś sobie mą sympatię młody lordzie. Uśmiechnęła się do chłopca i na moment wstała, aby ukłonić się przed nim z niebywała gracją, typową dla kogoś z jej pochodzeniem.
– Jeżeli tego właśnie pragniesz mój lordzie – rzekła równie cicho, kucając przed chłopcem. W swą dłoń zamknęła drobne palce malca i pogłaskała go po głowie, okazując mu czułość równą tej matczynej. Wątpliwości zaczynały z wolna budzić się w sercu kobiety. Podjęta w pośpiechu decyzja nie była już taka właściwa. Co powinnam uczynić Najdroższy?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Kwi 18, 2014 11:38 am


MG

Czym było rodzinne ciepło, podsycane domowym ogniskiem i miłością ojców do synów, matek do córek, mężów do żon? Irracjonalnym uczuciem, którego zaznać mogą wyłącznie nieliczni? Czy... czy wręcz przeciwnie? Ogólnie powszechnym i powszednim stanem, promieniującym z kochających ciał, z łagodnych oczu, z delikatnych dłoni, z rozpalonych ust kochanków? Bez względu na to, jak bar­dzo roz­grza­ny jest niedo­pałek, wyjęty z og­nia, szyb­ko gaśnie. Bez względu na to, jak bar­dzo mądry może być człowiek, będąc da­leko od swoich blis­kich, nig­dy nie zdoła zacho­wać swo­jego ciepła i płomienia swo­jej miłości... uśmiech kilkuletniego pacholęcia, które trwało przed Lady Jane z powagą i godnością właściwym wyłącznie lordowskim synom, nie mógł pozostać niezauważony. Małe dzieci, niczym najwyborniejsi czarodzieje, samym śmiechem potrafią rzucić na swych mężnych, nieustraszonych ojców urok, którego nijak nie da się odeprzeć. W stosunku do matek wystarczyło samo istnienie - potomek, którego nosiły pod sercem przez dziewięć długich księżyców, był ich nierozerwalną częścią. Nie ważne, jak wiele czasu miałoby minąć od narodzin - rok, dwa czy dwadzieścia - w oczach matek syn zawsze będzie malutkim chłopcem, a córka niewinną dziewczynką... mawia się, iż to wrodzony, kobiecy instynkt. Że płeć piękna stworzona została po to, by rodzić i miłować. Że żadna kobieta, nawet najbardziej szlachetna, waleczna czy nieczuła nie oprze się temu, czemu lada moment mogła ulec i sama Jane Arryn. Wystarczyło, by spojrzała w lśniące, okrągłe oczy malutkiego dziedzica Darry i bez jakiejkolwiek próby oporu - zechciała utonąć w jasnym spojrzeniu, poddać się uczuciu, które było pierwotnym i jednocześnie najpiękniejszym instynktem w całym znanym świecie...
- Będzie to zas... s... cz... - chłopiec, zapewne jak każde inne dziecko w jego wieku, zająknął się na trudnym słowie, zerkając płochliwie na matkę, która miast pokręcić głową z dezaprobatą - łagodnym uśmiechem uspokoiła rozdygotane serce swego dziecka. - ... zasz-czyt, pani. - dodał powoli malutki dziedzic Darry, sylabizując słowo z powagą godną dojrzałego męża. Jego ukłon, stateczny, choć nie pozbawiony dziecinnej niezdarności, dla wszystkich zebranych w sali dam stał się przyczyną jednego - wywołał ciepło. Ciepło roz­przes­trze­niające się po­woli, od środ­ka, spo­za lub z sa­mego ser­ca. Po­tem, zupełnie irracjonalnie, trochę smut­ku ścis­kające­go za gardło, zażegnanego za­raz ra­dością rodziców, których pociecha wzorowo wywiązała się z zadania. Następnie po tym przychodził rodzaj niena­tural­ne­go natchnienia i de­likat­nego, trwającego kilka uderzeń serca wzrusze­nia. Lecz nad wszys­tkim dominowała, dominuje i będzie dominować prag­nienie dot­knięcia. Dot­knięcia ciepłej, rumianej i gładkiej skóry, będącej jakby odzwierciedleniem życia. Tyl­ko na chwilę, w celu przekonania się, iż chłopiec jest prawdziwy. Tak! To na pew­no to.
To kobieca czułość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dolina Arrynów
Liczba postów :
105
Join date :
17/11/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Maj 12, 2014 7:58 pm

Wzruszenia. Lepszymi słowami Jane Arryn nie mogłaby opisać tego, co czuła właśnie w swym niewielkim, acz jakże kochliwym i gorącym sercu. Dziedzic Darry w niespełna kilka chwil zdołał zaskarbić sympatię Ptaszyny, skłaniając ją do refleksji głębszych niźli wody Tridentu. Lady Arryn przyglądała się chłopczykowi i nie mogła powstrzymać napływającego ku jej kącikom ust uśmiechu, swoistego rozluźnienia. `Pełnia szczęścia zaklęta w tak drobnym ciele`. Bez chwili wahania dłonie kobiety objęły wąską kibić zielonookiego chłopca i przyciągnęły go ku sobie. Spełnienie.
– Twój pan ojciec z pewnością pęka teraz z dumy. – szepnęła wprost do ucha młodzieńca, odgarniając niesforny kędzior jego jasnych włosów i usadowiła sobie chłopca na kolanach, obejmując go ramionami w pasie. Dłonie Jane delikatnie zaciskały się na wokół drobnego ciała dziedzica Darry, przyciskając je do swej piersi. - Czy zdradzisz mi swe imię ser? Każda dama powinna wiedzieć, komu ofiarowała swe serce – zapytała, zerkając na rodziców najmłodszego z uczestników biesiady. Trudno było ukryć pragnienia, które rozbudziły się w lady Arryn. Wizja wstąpienia do zakonu Sióstr Milczących uleciała gdzieś z wiatrem, a w jej miejsce wykiełkowała zupełnie nowa. I jak tu nie powiedzieć, że kobieta zmienną jest.

/prosiłabym o szybkie podsumowanie tego wątku, czas ruszać do Doliny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Darry   

Powrót do góry Go down
 

Darry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Darry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze-