a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Darry - Page 2



 

 Darry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Darry   Pon Kwi 29, 2013 2:49 pm

First topic message reminder :


House Darry jest pomniejszym rodem, który rezyduje na skraju Dorzecza w niewielkim zamku o takiej samej nazwie. Szlachetny, silny i dumny ród Darry, jest podległy Domowi Tully z Riverrun.
Zamek Darry jest niewielki, jednakże służył rodzinie od pokoleń i nie zapowiada się, aby to miało ulec zmianie przez najbliższy czas. Ogrodzony niewielkim jednakże wytrzymałym murem daje schronienie każdemu, kto przekroczył jego progi. Dziedziniec nie jest zbyt okazały, jednakże dobrze spełnia swoją rolę. Jest co prawda w stanie pomieścić jedynie niewielki oddział zbrojnych, niektórzy jednak uważają to za zaletę niewielkich zamków. Darrym nie można odmówić gościnności, jednakże nie należy jej także nadwyrężać. Mimo, że Dom Darry ma opinię spokojnego, sprowokowany, daje się we znaki wszystkim, którzy ośmielili się z nim zadrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 1:33 pm

-Witaj – zaśmiała się cicho, ale potem słysząc te przeprosiny uniosła brwi. Pokręciła delikatnie głową, przez co burza jasnych loków zafalowała dookoła jej głowy. –Nie przeszkadzasz, a też nie robiłam nic ważnego – zapewniła nową znajomą. Chwilę też uważnie jej się przyglądała, chociaż starała się to robić nadzwyczaj grzecznie. Splotła ręce na sukni i słuchała przez chwilę, co ma nowa znajoma do powiedzenia. Uśmiechnęła się szeroko, co oznaczało, iż ten pomysł bardzo jej się spodobał. Nie żeby miała coś przeciwko podróżowaniu z siostrami, ale miała dziwne wrażenie, że w ich towarzystwie może być nieco nudno.
-To bardzo dobry pomysł, lepiej się poznać – uśmiechnęła się, a potem zaczesała za ucho luźne pasmo loków. Zaśmiała się cicho na wspomnienie tego jak ten zamek tętnił życiem. Cóż to zdecydowanie nie było miejsce dla młodych i energicznych panien.
-Faktycznie, dużo się tu nie dzieje. Sama? Nie, zdecydowanie nie – zapewniła a potem powoli zaczęła się przechadzać po pomieszczeniu, by w końcu się zatrzymać przy wcześniej zajmowanym fotelu na którym teraz to leżała samotna książka.
-Próbowałam czytać, ale to nudne zajęcie na dłuższą metę – przyznała się z cichym westchnięciem. Podniosła spojrzenie na Artemis i uśmiechnęła się do niej wesoło.
-Miło mi cię poznać Artemis, ja jestem Erin Frey – dygnęła lekko, a potem znów się wyprostowała. Splotła ręce i oparła je między piersiami, uśmiechała się też radośnie. Potem jednak zmusiła się do odrobinki powagi tak by nie zachowywać się mimo wszystko jak niepoważna małolata i odpowiedziała:
-Też mam taką nadzieję – przyznała. Potem na moment przygryzła swą ciemnoróżową wargę. Chwilę nad czymś myślała, co w sumie było widać po jej skupionej minie.
-Może się przespacerujemy? Dziedziniec nie jest zbyt okazały, ale to na pewno ciekawsze miejsce od samego zamku – zaproponowała.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 1:39 pm

Podczas osobnej wieczerzy Bethany zamieniła kilka słów z damami dworu, wymieniła uprzejmości okraszone wystudiowanym uśmiechem, po czym udała się na spoczynek albowiem znużyły ją trudy podróży. Razem z siostrą udały się do gościnnej komnaty na spoczynek. Początkowe zadowolenie z wyjazdu nie trwało zbyt długo, dziewczyna już zaczynała żałować, że opuściła Bliźniaki. Mimo, że z przyjemnością zobaczyłaby królewski pałac i wszystkie znakomitości i atrakcje, które w jej wyobrażeniach, posiadała stolica, myśl o tłumie możnych wywoływała w niej nieprzyjemne uczucia. Będzie trzeba pilnować się na każdym kroku, rozdawać nieszczerze uśmiechy i wymieniać się banalnymi uprzejmościami. Siostry nigdy nie były w tak licznym i znaczącym towarzystwie toteż z łatwością mogły popełnić jakąś niestosowność. I to nie tylko najmniej doświadczona Leona, ale także Bethany, której osąd od pewnego czasu była zamglony i którą radowała każda nowo wymyślona złośliwość. Przez myśl przeszło jej, że z pewnością nikt nie będzie zwracał uwagi na nią i Leonę, więc być może rzeczywiście będą mogły okazję zakosztować prawdziwych rozrywek Królewskiej Przystani, o których miała mgliste pojęcie czym mogłyby być, ale sama myśli o robieniu czegoś zakazanego radowało jej serce. Z drugiej jednak strony nie mogła przynieść hańby swojemu rodowi. Dziadek zabrał wnuczki ze sobą by złożyć hołd królowi, nie po to by wywołały jakiś towarzyski skandal. Niemniej pokusa była silna. -Z pewnością całe towarzystwo z niecierpliwością oczekuje panny Leony Frey- odpowiedziała z rozbawieniem na słowa siostry. Jej aż tak bardzo nie śpieszyło się do wyjazdu, poza tym domyślała się, że lord Tully nie pozwoliłby na to by panny dotarły do Królewskiej Przystani spóźnione. -Chciałabym zobaczyć turniej. Myślisz, że rycerze będą walczyć na śmierć i życie? Będę rozczarowana jak nikt nie zginie- usiadła na łóżku, po czym zaczęła wyjmować ozdoby z włosów, które podtrzymywały jej misternie ułożoną fryzurę. Powinna zająć się tym służka, ale dziewczyna odesłała ją nie chcąc, by ktoś obcy przysłuchiwał się jej rozmowom z siostrą. Bethany dbała o dyskrecję, wiedząc, że plotki bardzo szybko rozprzestrzeniają się w towarzystwie i nawet pogłoska wychodząca od zwykłej służki mogła dostać się do uszu kogoś znaczącego. Dziadek Frey z pewnością nie życzyłby sobie by o jego najstarszej wnuczce krążyły jakieś niepochlebne opowieści.


Ostatnio zmieniony przez Bethany Frey dnia Sro Maj 01, 2013 2:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 2:10 pm

Tak Leona wiedziała ,że Bethany skrycie fascynuje się śmiercią. Sama także chciałaby zobaczyć jak odbywają się turnieje rycerskie ale tylko ze zwykłej ciekawości.Nie wiedziała czy to w ogóle jej sie spodoba, taki niekontrolowany rozlew krwi. co innego ginąć w bitwie za swój ród i bliskich co innego w taki głupi sposób. Leona nie widziała w tym sensu, świadomie osłabiać siłę swego rodu dając się zabić na turnieju zamiast walczyć w zawsze możliwej mającej znaczenie wojnie. Nie jest to też żadna kara przeciwnie, dla nich to ważne i honorowe. Bethany jednak na wspomnienie o potyczkach na śmierć i życie zrobiła się jakaś żywsza i uradowana, jeszcze niedawno wyglądała jak wrak człowieka. Teraz znowu zrobiła się jakaś pobudzona i podejrzanie zadowolona. Tak szybko pogodziła się z myślą o byciu żona Greyjoya. Nie dalej jak wczoraj gotowa była sie z tego wymigać wszelkimi sposobami. Być może przyszedł jej do głowy jakiś chytry plan jak tego dokonać i dlatego jest taka zadowolona. Śmieje się do siebie. te jej zmiany nastrojów stają się już normą niestety nie zawsze możliwa do zniesienia. Leona zsunęła z nóg buty i rozpłaszczyła się bezkarnie w fotelu.-Może nikt nie czeka, może ktoś jednak czeka. Niestety pewnie nikt nie zwraca uwagi na nas ,jesteśmy młodymi kobietami nie dziedzicami nawet nie ich braćmi. Tak tam oddają sobie honory naprawdę ważni ludzie Lordowie.Zasępiła się. Poczucie swojej małości wobec wielkich świata nie było miłym uczuciem. teraz być może zaczynała rozumieć złość siostry i jej aspiracje aby coś znaczyć w świecie. Chyba lepiej było się nad tym nie zastanawiać. Przywodziło to tylko czarne , niepożądane myśli..
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 5:56 pm

Tak niestety urządzony był ich świat, a jedyne co mogły zrobić to dostosować się do okoliczności. Kto wie co może przynieść przyszłość i jak ułożą się karty historii? Ponownie starała się nie myśleć za wiele o tym nad czym nie miała kontroli. A nigdy nie miała jej zbyt dużo. Może potrzeba posiadania jakiejkolwiek była podstawą na której zbudowała swoją relacje z siostrą. Była to okrutna myśl, ale właśnie gdy powoli zaczęła tracić wpływ na Leonę zaczęło w niej coś pękać. Nie mogła nie zauważyć, że z dnia na dzień stawała się coraz bardziej dorosła i samodzielna, z głową pełną własnych niewypowiedzianych myśli, do których starsza siostra nie miała już dostępu. Za wszelką cenę starała się jeszcze bardziej uzależnić od siebie, uratować resztki władzy jaką jeszcze posiadała. Mroczne myśli kłębiły się w jej w głowie, gdy powoli traciła grunt pod nogami. Do tego jeszcze ta wiadomość o zaręczynach. Wiedziała, że małżeństwo w życiu każdej młodej damy nie jest nieuniknione i tak naprawdę nie miała nic przeciwko kandydatowi przedstawionemu jej przez dziadka, pomijając samo miejsce bytowania jej przyszłego wybranka. Poza tym czuła, że poczuła się jednak zagrożona, gdy tak łatwo rozporządzano jej losem. Czasami marzyła o wolności, której nigdy nie zaznała. Były to oczywiście mrzonki. Wiedziała, że prawdziwą wolności przynieść może jej jedynie śmierć. Jednak głównym powodem jej niepokoju był fakt rozłąki z siostrą. Sama perspektywa utraty Leony rodziła w niej głęboki sprzeciw, który zaćmiewał jej rozsądek. Wydawało jej się, że była gotowa na każde szaleństwo by zatrzymać najbliższą jej istotę przy sobie. Zawsze była posłuszną córką, wypełniającą każdą wolę rodziny, czemu więc odbierali jej to co było dla niej najcenniejsze? Jej własność, jej uczennicę, jej marionetkę, jej powietrze. Rodzina zapewne nie zdawała sobie sprawy z chorych uczuć jakie Bethany żywiła w stosunku do siostry, zapewne sama Leona nie mogła przypuszczać jak ważną rolę pełniła w jej życiu.
Myśl o Królewskiej Przystani na chwilę rozpogodziła umysł dziewczyny i wprawiła w stan ożywienia. Sama nie wiedziała czemu ten wyjazd był dla niej taki ważny, ale miała przeczucie, że może wiele rozstrzygnąć. Widząc smutną minę siostry wstała z wygodnego łóżka i usiadła na poręczy fotela w którym siedziała. Nie podobało jej się, że Leona ma zmartwienia, których nie ona jest przyczyną. Poza tym wcześniej poinstruowała ją, że ma być dzielna, a ta znowu wykazała się niesubordynacją.
-Nie przejmuj się niczym najdroższa siostro- powiedziała jakoś dziwnie rozgorączkowana.
-Będziemy się tak dobrze bawić jak nigdy w życiu. Ty i ja- zaśmiała się, całując czoło siostry jak to zwykła robić w dzieciństwie. Znowu zrobiła się podejrzanie czuła to zwykle nie wróżyło nic dobrego. Kłębiło się w niej tak wiele sprzecznych emocji dla których trudno było znaleźć ujście. Wydawało się, że lada chwila może stracić nad sobą panowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 6:26 pm

-Och marzę o dobrej zabawie ale z tym raczej będzie ciężko, tyle ważnych Lordów no i sam Król i Królowa. Ta przednia zabawa musi być kontrolowana.Leona wypowiedziała te słowa z uśmiechem puszczając oczko do siostry. Radowała ją wizja balu lecz wiedziała ,że wszystko musi być kontrolowane. Zabawa tylko do pewnych granic ,a Bethany tyle razy mówiła różne rzeczy ,że jeszcze gotowa wcielić je w życie skoro nadarza się okazja. Tylko ,że to bal u Króla nie jakaś podwórkowa zabawa. Należy się zachowywać i przynosić dumę rodzinie i tak właśnie zamierzała postąpić Leona, chociaż może gdy nikt nie będzie widział?
Póki co jednak czekała spokojna upragniona noc w Darry ,a Leona poczuła lekką senność.
-Dobrze ,że jadą z nami Tully. Nie wiadomo jakie są te damy z innych rodów. Może będą się wywyższać albo w ogóle się do nas nie odezwą. Oczywiście nie znam sióstr Tully ale skoro na nich można zawsze liczyć. Tully to zawsze Tully, mam nadzieje jutro poznać którąś z nich. Należy zawrzeć jakieś przymierze gdyby w Przystani okazało się ,że nie ma dla nas towarzystwa.
Leona ziewnęła po raz kolejny, była naprawdę znużona i odpowiedź siostry w połowie jej umknęła. Ten fotel w którym się rozłożyła był naprawdę wygodny zatem bardzo szybko nie wiedząc kiedy zasnęła czego miotająca się po pokoju siostra być może nie zauważyła.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 7:02 pm

Cieszyła się, że Erin nie uznała jej wkroczenia bez uprzedzenia do komnaty jako objaw złego zachowania. Choć cóż, Artemis nie zachowywała się jak na prawdziwą damę przeszkadza. Prawie podskoczyła jak małe dziecko widząc, że Erin jest bardzo pozytywnie nastawiona do jej pomysłów. Art też się przyglądała Erin, zapewne nie wychodziło jej to na tyle dyskretnie jak blondynka. Co ją zdziwiło nie była podobna do swojego dziadka, który zawsze siał jej przerażenie. Oczywiście nie bała się jego charakteru, bo Frey zachowywał się zawsze w ich obecności bardzo uprzejmie, raczej chodziło tu o jego wygląd stracha na wróble. Na szczęście Erin nie wyglądała jak strach na wróble, co bardzo uradowało Artemis. Bo trudno było prowadzić konwersacje cały czas wyobrażając sobie strachy na wróble.
-To świetnie ! Na pewno będziemy miały o czym pomówić, w końcu podróż do Przystani jest dość długa, ale myślę, że tematów nam nie zabraknie. – Na pewno nie przy Artemis, której usta się nie zamykają. Czasem miewa tak, że nawet nie nadąża nad tym co ma powiedzieć i wychodzi z jej wypowiedzi potok słów, który mało kto rozumie.
-To zapewne dlatego moi bracia i twój dziadek tak szybko uciekli z Darry. Przez tą nudę. – zażartowała mając nadzieje, że dziewczyna się nie obrazi za tak luźną konwersacje. Uśmiechnęła się przy tym fikuśnie by podkreślić, że ona sama nawet nie bierze tego na poważnie.
Podeszła za Erin jak cień do kanapy. Spojrzała na książkę i skinęła ze zrozumieniem głową. Doskonale znała na własnym przykładzie, że książki na dłuższą metę są nudne.
-Dokładnie się z tym z tobą zgadzam. Nie rozumiem ludzi, które przez całe dnie umieją studiować książki. Ja po drugiej godzinie nauk, prawie śpię. No może odrobinkę przesadziłam, po trzech godzinach.
Artemis również lekko drgnęła, a następnie uśmiechnęła się natychmiast przyjacielsko. Nawet uśmiechnęła się jeszcze bardziej widząc, że Erin spogląda na nią poważna, wyglądała wtedy na o wiele straszą niż normalnie. Zazdrościła tego Frey’ównie, ponieważ Artemis nie potrafi być ogólnie poważna, a jedynie to tylko przy swoim ojcu.
-Z miłą chęcią. Jednak już jest dawno po zmierzchu, czy nie będzie ci to przeszkadzać ? – spytała Erin intensywnie się jej przyglądając i badając jej reakcję. –Jakbyś chciała mogłabym jeszcze przedstawić ci moją młodszą siostrę. Zapewne siedzi teraz w swoich komnatach. – Wręcz na pewno w nich siedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 7:08 pm

Bethany trochę nie podobały się uwagi Leony o zawieraniu nowych przyjaźni. Poczuła się zazdrosna. Powoli uświadamiała sobie, że siostra wcale tak bardzo jej nie potrzebuje jak myślała i że to ona jest tą która za bardzo polegała na tej więzi. Opiekowałam się nią przez całe życie. Czemu więc jest taka niewdzięczna? Zostawi mnie, gdy tylko pojawi się ktoś nowy, kto będzie potrafił sprawować nad nią kontrolę. Nie wie co to lojalność. Z nową, niepokojącą myślą położyła się na łóżku i odwróciła plecami do siostry. Plany które dotychczas układała w głowie nagle wydały jej się śmieszne. Nie było dla kogo ich realizować. Nagle cały entuzjazm i podniecenie wyparowały zostawiając miejsce gorzkiemu rozczarowaniu. Nie miała ochoty na bale i zabawy i najchętniej wróciłaby do domu. Musiała zachować jednak twarz i zachowywać się jakby nic się nie stało. Da radę. Przecież robiła to całe życie. W pewnym momencie uświadomiła sobie, że nie słyszy już słodkiego szczebiotu Leony, a gdy się odwróciła zauważyła, że dziewczyna najzwyczajniej usnęła. Bethany wstała z łóżka i podeszła do nieruchomego ciała siostry. Wyglądała tak niewinnie. Wystarczyło tylko zacisnąć ręce na jej śnieżnobiałej szyi, a może wreszcie miałaby trochę spokoju. Zaśmiała się w duchu na tą nieoczekiwaną myśl, która nie wiadomo skąd przyszła jej do głowy. Nie poruszyła się jednak, wsłuchując się w miarowy oddech Leony. Nie wiedziała ile czasu mogło upłynąć, gdy tak siedziała bez ruchu i gdyby nie zesztywniałe ciało, zapewne zostałaby w tej pozycji aż do rana. Po jakimś czasie uznała, że powinna się położyć i trochę odpocząć przed jutrzejszym, wymagającym dniem. Skuliła się na łóżku i przymknęła oczy, czekając aż błogi sen weźmie ją w swoje ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 8:13 pm

Zapewne za taką by ją uznała gdyby sama, chociaż trochę była grzeczniejsza albo bardziej ułożona. Ale że taka nie była, to nie zamierzała nikogo naprostowywać. A już na pewno nie osobę, która może ją uratować przed zanudzeniem się na śmierć. Erin z nieco innego powodu przyglądała się swej towarzyszce. Bardzo szybko też doszła do wniosku, że ma do czynienia z naprawdę piękną kobietą. Nie czuła zazdrości, bo sama uchodziła za ładną. Raczej ją to cieszyło, co w jakimś stopniu zdradzało, jakim typem człowieka była.
-W to nie wątpię – uśmiechnęła się wesoło. Teraz naprawdę była szczęśliwa, bowiem gorsze od nieznania swego losu jest chyba tylko nudzenie się. A jak zostało wspomniane do Przystani długa droga.
-Nie zdziwiłabym się gdyby to był powód – zaśmiała się wesoło. Przysłoniła jednak ręką swoje usta by nie śmiać się zbyt głośno, czy też otwarcie.
Uważnie a jednocześnie ze spokojem przyglądała się swej rozmówczyni. Na moment również opuściła spojrzenie na swoją książkę, ale potem wróciła nim do nowopoznanej panny. Miała nadzieję, że rzeczywiście dobrze się ze sobą będą dogadywać.
-Szczerze mówiąc, lubię książki. Jednak, co za dużo to niezdrowo, poza tym oczy od nich bolą – stwierdziła spokojnie a jednak z lekkim przekąsem.
Uśmiechanie się do innych sprawiało, że ludzie są dla ciebie mili. Ale mimo wszystko trzeba było czasem porzucić uśmiech, na rzecz powagi. Erin nie robiła tego wcale z łatwością, bowiem bycie poważną było strasznie nudne. Jednak sądziła, iż jest teraz to winna swojej towarzyszce, która całkiem poważnie mówiła o ich znajomości.
-Ani trochę, poza tym jestem ciekawa czy po zmierzchu jest tu tak samo nudno jak za dnia – odpowiedziała rezolutnie, wręcz szelmowsko. Nie była grzecznym dzieckiem, chociaż takie pozory bez trudu tworzyła. Otworzyła nieco szerzej oczy na wspomnienie o młodszej siostrze. Też taką miała, ale poznanie cudzej może być ciekawe.
-Chętnie ją poznam – rzuciła bez chwili zastanowienia.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 9:15 pm

Uśmiechnęła się, a jej oczy rozbłysły na chwilę. Wyjść na dwór, po zmierzchu. Teoretycznie w nocy. To było coś czego Artemis nigdy by nie odmówiła. Mogła wtedy poczuć, że jest wolna i zawsze wiązało się z tym odrobinę dreszczyku emocji. W ciemnościach można zobaczyć świat o wiele ciekawszy niż w jasnym świetle dnia. Tam wszędzie czają się różne urojenia. Zwykły wiatr może zmienić się w potwora. Cudownie !
-Świetnie. Wstąpmy po drodze zobaczyć czy moja siostrzyczka jeszcze nie śpi. - zaproponowała. Ruszyła jako pierwsza do drzwi. Uchyliła je i wyszła na korytarze. Zaczekała aż Erin do niej dołączy. Nie miała zamiaru brać żadnego nakrycia. Na dworze było dostatecznie ciepło by sama suknie wystarczyła aby zapewnić Artemis ocieplenie. Kiedy Erin do niej dołączyła zaprowadziła dziewczynę po korytarzu. Nie był to duży zamek więc od razu trafiła pod drzwi komnaty swojej siostry. Zapukała delikatnie parę razy, aby usłyszała, ale nie obudziła swojej siostrzyczki, która mogła już wypoczywać. Jak się spodziewała Ariel musiała spać, ponieważ nie zaprosiła ich do środka, ani nie podeszła do drzwi. Biedaczka zapewne padła po ciężkiej podróży z Riverrun.
-Chyba musimy się wybrać bez mojej siostry. - zwróciła się do Erin spoglądając na nią przepraszającym wzrokiem. -Zapewne już odpoczywa. Przedstawię cię z nią z rana. Ogólnie uważam, że nie ma sensu przekładać wyjazd. Powinniśmy wyjechać z samego rana. - podzieliła się swoją sugestią z Erin. Teoretycznie to już o tym zadecydowała. Nie spędzi w tym zamku choćby doby dłużej. Śpieszno jej było do Przystani, na którą nastawiła się bardzo entuzjastycznie. Uważała się również za najstarszą, więc to od niej powinien wypłynąć pomysł kiedy wyjeżdżają.
Kiedy przechodziły przez dalsze korytarze zamku ucichła. Nie chciała obudzić Lorda Darry i aby później poskarżył się jej bratu, że Artemis wychodzi na spacery po zmierzchu. Na szczęście zamek jakby opustoszał. Na Siedmiu, tu na prawdę jest nudno. Dopiero gdy wyszły na dziedziniec odwróciła się do Erin i zaczęła z nią miłą pogawędkę.
Jak się okazało zamek Darry mógłby straszyć po zachodzie słońca. Wyglądał jak stare zamczysko, urocze miejsce, ale dla niespokojnych duchów. Takim sposobem Artemis wpadła na pomysł by poopowiadać straszne historie o duchach. Uwielbiała je, dodawały dreszczyku adrenaliny.
Zaproponowała by wrócić do zamku gdy jakichś czas później się oziębiło. Artemis zaczęła się trząść od zimna. Mogła jednak włożyć jakieś nakrycie. Gdy weszły do zamku było już późno. Artemis ziewnęła. Nie dlatego, że Erin ją zanudziła co to, to nie. Pod wpływem świeżego powietrza Art miała ochotę zakopać się w czeluściach ciepłego łoża.
-Proponuję abyśmy już poszły spać. Jutro musimy rano wstać. Poślę jeszcze wiadomość do mojej siostry i twoich sióstr. Mam nadzieje, że zaaprobują moją chęć podróży z rana. - uśmiechnęła się do Erin. Pożegnała się z nią życząc jej miłej nocy. Zanim poszła do swoich komnat znalazła służącą i kazała powiadomić panienki Leona i Bethany Frey oraz Ariel o tym, że wyruszają w podróż z samego rana. Gdy weszła do swoich komnat prawie natychmiast zasnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Czw Maj 02, 2013 12:26 pm

Nastał rześki poranek ,a śpiew ptaków obudził Leonę. Leżała przez chwilę nieruchomo kładąc ręce na kołdrze wzdłuż tułowia. Jej falowane blond włosy rozpostarły się po poduszce. Przypomniała sobie teraz ,że wczoraj najwyraźniej zasnęła w fotelu. Wygląda na to ,że Bethany przeniosła ją do łóżka. uhh silna z niej kobieta. Panowała cisza ,Bethany jeszcze spała. Leona dosłyszała delikatne pukanie do drzwi bardzo delikatne lecz pewne było ,że ktoś jednak puka. Wstała zatem ,założyła na siebie coś na wzór szlafroka i poszła otworzyć drzwi. Ukazała się w nich młoda dziewczyna ,służąca w domu Darrych. -Przepraszam ,że niepokoję panienkę tak rano ale przysyła mnie panienka Artemis Tully. Wczoraj panienki już spały zatem przychodzę dziś pomóc panienkom w pakowaniu i ubieraniu. Panna Tully zawiadamia ,że nie ma na co czekać i należy ruszyć do Królewskiej Przystani. Pragnie zaoferować także swoje towarzystwo. Leona spojrzała przez swoje ramię na śpiącą siostrę.-Dziekuję ci najserdeczniej zatem musimy poczynić przygotowania. Obudzimy moją siostrę. Leo podeszła do łóżka siostry i potrząsnęła nią lekko ta spała jak zabita.-Beth wstań jedziemy niebawem do Przystani ,siostry Tully będą na nas czekać.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Czw Maj 02, 2013 1:24 pm


Wyrwana z samego środka koszmaru Bethany odruchowo zacisnęła dłoń na nadgarstku sprawcy. Nie minęła chwila, a do jej zaspanego umysłu dotarło, że ową istotą jest Leona. Nie zwolniła uścisku tak od razu przez co na delikatnej skórze siostry mogły pojawić się siniaki. Już chciała skracić ją za to, że ośmieliła się ją budzić, ale słowa wypowiedziane przez nią przypomniały jej o czekającym ich wyjeździe. Sen zregenerował siły jej nadwątlonego umysłu i obecnie myślała już jaśniej. Oczywiście nie zapomniała o wydarzeniach z wczorajszego dnia, ale z pewnością była mniej rozdrażniona. Wstając, odgarnęła burzę jasnych włosów do tyłu, po czym zwróciła się do służącej by nie stała tak i poczęła przygotowania. Dała jej wskazówki dotyczące sukni i fryzury, sama zaś usiadła na jednym z foteli, czekając aż dziewczyna wreszcie się ruszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
179
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Czw Maj 02, 2013 3:40 pm

Ariel rzeczywiście szybko udała się na spoczynek. Nocnym markiem to ona nie była, a po podróży była naprawdę przemęczona, a przecież nie może w Królewskiej Przystani wyglądać jakby nie spała z miesiąc! Z jej bladą cerą było to bardzo prawdopodobne, dlatego też postanowiła, że z Freyównami zaprzyjaźni się dopiero następnego dnia. Miała nadzieję, że to są miłe i dobrze wychowane dziewczęta. Właściwie dobre wychowanie było uosobieniem ich nazwiska, więc o to martwić się nie musiała. Prędzej sama powinna uważać na jakieś gafy, które mogły się jej przytrafił i przed którymi ostrzegał ją brat, gdy tylko dojechali do Darry. Obudziła się dość wcześnie rano i od razu zabrała się za przygotowywanie do podróży. Została odpowiednio wcześnie poinformowana, że jej siostra zarządziła wczesny wyjazd. Jak widać nie tylko Ariel była podekscytowana i chciała jak najszybciej dojechać do stolicy. Z tym, że jej starsza siostra jak zwykle brała się do działania zamiast tylko marzyć o przyspieszeniu wyjazdu. Po porannej toalecie służąca pomogła jej się odpowiednio ubrać i wybrać najlepszą suknię i gorset. Strój musiał być wygodny, żeby w podróży dobrze się czuła. Zasłabnięcia nie były w tym momencie najbardziej pożądane. Ale najważniejsze musiał podkreślać jej urode. Jechała do stolicy, w której spotka się z wieloma ważnymi ludźmi. Od dawna marzyła by zrobić na nich dobre wrażenie. Gdy była już ubrana kazała się uczesać, a gdy jej loki w perfekcyjny sposób opadały na ramiona uśmiechnęła się do lustra i była już gotowa do wyjazdu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Czw Maj 02, 2013 11:21 pm

Osobiste rzeczy, tobołki, biżuteria , książki wreszcie eleganckie suknie. To wszystko było wynoszone z posiadłości Darrych i starannie zabezpieczane przed podróżą. Freyówny opuściły już budynek. Leona ubrana w wyjściową suknię w kolorze szafiru oczekiwała na siostry Tully i Erin. Jej włosy upięte były w misterny kok ,a na buzi gościł szeroki uśmiech. Postanowiła ,że tego dnia nie pozwoli sobie na ani chwilę słabości ani smutku. Obserwowała chaotyczną krzątaninę gdy przed budynkiem ukazały się panny Tully. Wtedy też Leona zauważyła ,że Bethany zniknęła jej z pola widzenia.To wzbudziło w niej nerwowość ale opanowała ją dość szybko. Musiała sama przywitać się z damami z domu Tullych. Nie chciała aby uznały ,że zostały odrzucone i poczuły sie nie szanowane. Ruszyła w ich stronę. Obie były bardzo piękne i sprawiały pozytywne wrażenie.-Wybaczcie ,że przeszkadzam. Nazywam się Leona Frey.Czy dobrze domyślam się ,że mam do czynienia z Ariel i Artemis z domu Tullych, naszych wielkich przyjaciół pomimo niespokojnych czasów? Wczoraj nie było okazji abyśmy sie poznały lecz mam nadzieję ,że wspólnie umilimy sobie dzisiejszą podróż. Pragnę podziękować za zaproszenie, przyjmiemy towarzystwo tak zacnych panien z wielką przyjemnością.Wszystkie słowa Leony były bardzo miłe i bardzo banalne ale tak nakazywała etykieta ,a najmłodsza z domu Frey pragnęła stwarzać jak najlepsze wrażenie.Dwie siostry Tully'ego wydawały się być dość sympatyczne.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 3:22 pm

Artemis poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Mruknęła coś czego z pewnością dama nie powinna wymawiać i wtuliła się bardziej w poduszę. Śniły jej się upiory i duchy, co mogłoby się wydawać straszne, ale Art miała to po prostu w nosie. Była śpiąca i nawet jej ojciec w tej chwili nie ściągnąłby ją z łoża.
-Pannienko Tully. Panny Frey są już gotowe do dalszej podróży. - powiedziała służąca dość głośno, za głośno jak na gust Artemis. Przypomniała sobie o wczorajszym późnym wieczorze, o tym, że powinna w tym momencie zbliżać się w stronę Przystani. Nawet jakoś jej nastawienie do Królewskiej Przystani zmalało, jedyne czego pragnęła to jeszcze godziny snu. Trzeba było wczoraj postąpić jak jej siostra i iść od razu do swoich komnat. Przynajmniej poznała Erin i uważała ją za bardzo miłą kobietę.
W końcu niechętnie wstała, służąca już w między czasie posprzątała jej rzeczy do kufrów. Pomogła się jej umyć i przebrać w ciemno zieloną sukienkę. Uczesała Artemis włosy w modną fryzurę. Dziewczyna nie lubiła tego, ale przemilczała swoje cierpienie w ciszy. Czasami trzeba się poświęcić. Gdy wyszła ze swoich komnat poszła do Lorda Darry i poinformowała go, że niedługo ruszają w dalszą podróż i podziękowała za gościnę. Był dla niej bardzo miły. Gdy ruszyła korytarzami w stronę dziedzińca napotkała swoją siostrę. Uśmiechnęła się do niej na powitanie. Była jak zawsze olśniewająco piękna. Razem wyszły na dziedziniec. Karoce były już przygotowane do dalszej podróży, a kufry zapakowane. Nic więcej nie potrzebowały w dalszą podróż prócz panien Frey.
Podeszła do nich jedna blondyneczka. Była ślicznej urody. Gdy zaczęła mówić zorientowała się, że stoi przed nią następna młoda Frey. Uśmiechnęła się w jej stronę przyjacielsko. Znów musiała przyznać, że nie jest w ogóle podobna do Lorda Frey. Nie przypominała stracha na wróble. Biła od niej elegancja i arystokratyczne pochodzenie.
Artemis skłoniła się lekko jak nakazywała etykieta. Wiedziała, że w grzeczniej rozmowie lepsza jest jej siostra Ariel, ale to ona jest starsza i to ona powinna coś powiedzieć.
-Tak. Jestem Artemis, a to jest Ariel Tully, moja młodsza siostra. - przedstawiła Leonie swoją siostrę. -Bardzo nam miło, że będziecie z nami jechać w dalszą podróż. Te karoce wydają się takie nudne. - No cóż i koniec ze stosowaniem się do etykiety. -To my dziękujemy wam, że byłyście tak szalenie miłe i zgodziłyście się na tak szybką dalszą podróż. Mam nadzieje, że nie jesteście tym pomysłem oburzone. - powiedziała próbując zakryć wcześniejszą gafę słowną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 4:27 pm

Leona już od pierwszych słów Artemis wiedziała ,że trafiła w odpowiednie towarzystwo. Siostry nie były najwyraźniej zwolenniczkami sztucznej etykiety i wyrażały chęć porozumienia. Pierwsze koty za płoty teraz na pewno będzie dużo łatwiej odnaleźć się w Królewskiej Przystani. - Oczywiście ,że nas nie oburza.Bardzo mnie cieszy nasze spotkanie, zapewne Lord Tully i Lord Frey będą także wielce ucieszeni ,że najmłodsze pokolenie ich rodów żyje ze sobą w przyjaźni.Teraz nie obawiam się o nic. Nie miałam okazji jeszcze gościć w Królewskiej Przystani,jestem wielce ciekawa tamtejszych pejzaży, zwyczajów a także dam i Lordów, a królewski bal to całkiem nowe dla mnie doświadczenie.Abyśmy dotarły szczęśliwie i szybko zanim zmęczenie przyćmi nasze twarze. Widzę ,że słudzy kończą już panienek pakowanie, my również jesteśmy niemalże gotowe tylko ,że moje siostry gdzieś się zagubiły.Leona teraz stała się bardziej śmielsza i gadatliwa. Być może w taki sposób rozładowywała swoje zdenerwowanie w głębi duszy, ponieważ mimo wszystko przeżywała wyjazd, takiego czegoś jeszcze nie miała okazji doświadczyć. - Poznały już panienki moją siostrę Erin? Wyruszyła wcześniej, dotarła zapewne przed nami. Moje siostry to bardzo urocze osoby tak samo jak panienki. Och czas wyjeżdżać a moje siostry zniknęły. Strasznie ociągają się.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 5:01 pm

Artemis nienawidziła etykiety. Uważała to za zbyteczną rzecz do swobodniejszego porozumiewania się.
Z uśmiechem na ustach wysłuchiwała słów Leony. Była rozgadana, to dobrze, bo Artemis często się właśnie tak zachowywała. Mówiła, mówiła i mówiła.
-Och, tak Lordowie byliby zachwyceni, że nie przepuszczamy ich wieloletniej przyjaźni, a dalej ją pielęgnujemy. - Nie patrzyła się na to wcześniej z tej strony, ale ojciec byłby uradowany, a Art wie nie od dziś jak mu się przypodobać. -My również nie byłyśmy w Królewskiej Przystani. Słyszałam, że mają tam cudowne budowle, ale i również niewyobrażalny smród. - Powstrzymała się by nie wybuchnąć śmiechem. Akurat to też właśnie bardzo ją interesowało. Według niej w Przystani powinno pachnieć jak w gaju, a każdego kogo pytała, zawsze potwierdzał to. -Ale nie dowiemy się tego nim same tam nie dojedziemy w czas. - dodała. Ona również była ciekawa innych rodów. Tyle o nich słyszała, ale nigdy nie widziała tych ludzi, ich zachowań. Wiedziała, że będzie musiała się bardzo pilnować, bo wszyscy będą na językach. Artemis za dobrze się znała by wiedzieć, że na pewno coś pójdzie jej nie tak. Na razie nie zjadała jej trema co to, to nie. Będzie miała na to jeszcze czas.
-Ja poznałam panienkę Erin. - powiedziała do Leony, a następny dała ukradkowe, przepraszające spojrzenie w stronę Ariel, nie miała czasu jej o tym powiedzieć. -Uważam, że to urocza dziewczyna. Bardzo ją polubiłam od pierwszego spotkania. -Nie musiała kłamać, tak była prawda. Sama zauważyła, że powozy były gotowe i czekały aż panny wejdą do środka by ruszyć. Artemis skinęła na służącą.
-Poinformuj panienki Erin i Bethany Frey aby przybyły na dziedziniec. Przekaż im, że pora odjeżdżać. - rozkazała służącej gdy ta do nich podeszła. Służąca skinęła głową i odeszła by przekazać informację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 5:52 pm

Bethany po raz kolejny była niezadowolona z fryzury, a swej dezaprobaty nie omieszkała odpowiednio wyrazić. Służka już kilka godzin cierpiała, próbując stworzyć upięcie dla panny Frey, jednak ta wciąż była nieusatysfakcjonowana. Na początku rzeczywiście fryzura wykonana była niedbale, później jednak dziewczyna robiła to z czystej złośliwości.
Gdy była już odpowiednio ubrana i uczesana, uprzednio zamieniając kilka pożegnalnych słów z lordostwem Darry, z szelestem ciemnobłękitnej sukni opuściła zamek. Na tę specjalną okazję szła bardziej wyprostowana niż zwykle, lecz nie wyglądała przez to poważniej, przeciwnie dodawało jej to swoistego uroku, gdyż na jej policzki wystąpiły lekkie rumieńce. Jedyną rzeczą nie pasującą do reszty były oczy. Dwie błękitne bryły lodu, które wydawały się obce u tak uroczej panienki.
Z daleka widziała już swoją siostrę i dwie inne panienki, które jak przypuszczała były słynnymi córkami lorda Tully. Obie siostry były bardzo urocze i słodkie, aczkolwiek spodziewała się większych piękności. Nie mogła jednak nie docenić ich strojów, szczególnie młodszej z nich. W przeciwieństwie do Leony, Bethany nie była przyjaźnie nastawiona do każdego kto stanął jej na drodze, jednak nawiązanie poztywnych stosunków z siostrami Tully uważała za swój obowiązek, więc nic dziwnego, że na ich widok na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech.
-Bethany Frey. Jestem rada, że wreszcie się spotykamy. Żałuję, że wczoraj nie miałyśmy przyjemności- wypowiadając te słowa skłoniła się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 6:07 pm

_Nareszcie jesteś.Leona z lekką irytacją wypowiedziała te słowa do Bethany. Zawsze się włóczy i zostawiła mnie samą. Na całe szczęście poradziłam sobie bez niej. Ciekawe jak to przyjęła.-Cóż robi się coraz później. Droga przed nami nie krótka. Udam się chyba do powozu rozłożę suknię żeby się nie wygniotła, zajmie mi trochę czasu to usadawianie się. Rzuciła szeroki uśmiech i udała się tam gdzie zapowiedziała nie czując wyrzutów ,że pozostawiła Bethany z Tullymi.Skoro się spóźnia niech sama się tłumaczy. Leona wsiadła do powozu prosząc pierwsza lepszą napotkaną dziewkę służebną o pomoc przy ułożeniu fałd jej obszernej sukni. Za niedługo dojadą do królewskich włości.Pierwsze bywanie w towarzystwie. Oby wszystko poszło dobrze.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 7:01 pm

Skłoniła się gdy doszła do nich następna Frey'ówna. Przyjrzała się jej uważnie. Była podobna w sumie do swoich sióstr.
-Ja i moja siostra cię witamy. -[b]powiedziała Artemis.
Uśmiechnęła się do Leony. Znała ten ból, jedynie jej to nie przeszkadzało. Miała zamiar się przebrać tuż po podróży do Przystani. Jej siostra z resztą chyba też. Jeszcze z nią nie rozmawiała, ale to Ariel, ona nigdy nie odmówi by tylko wyglądać jak najlepiej. Nie chciała wysłuchiwać wymówek Bethany czemu się spóźniła. Mówi się trudno.
-[b]Najważniejsze, że jesteś panno Bethany. Właśnie ruszamy w drogę.
- poinformowała najstarszą z Frey'ów. Miała tylko nadzieje, ze nie będą im miały za złe, że się tak rządzi, ale ktoś musiał przewodzić ich podróżą. -Mam szczerą nadzieje, że będzie nam się miło razem podróżować i pozostaniemy w przyjacielskich stosunkach. - dodała z przyjacielskim uśmiechem.
-Zbierajmy się drogie panie. - zarządziła Artemis. Wzięła siostrę pod rękę i podążyły w stronę powozu. Znów zaczęła czuć tą euforię. Jedzie do Królewskiej Przystani ! Była ciekawa czy Ariel czuje to samo, ale zapyta ją na osobności. Usiadły wygodnie w karocy czekając aż Bethany do nich dołączy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pią Maj 03, 2013 7:24 pm

Niemal oniemiała, gdy Leona zwróciła się do niej w ten sposób. I to przy obcych! Co za bezczelna dziewucha! Niech tylko znajdą się na osobności to Bethany nauczy ją co to znaczy szacunek do starszej siostry. W duchu już się cieszyła na myśl o karach jakie będzie mogła na niej wypróbować. Miała wrażenie, że podczas pobytu w Królewskiej Przystani lista jej przewinień jeszcze bardziej się wydłuży. Na ten czas jednak należało okazać rozwagę. Nie będzie przecież robić przedstawienia w towarzystwie. Wsiadając z gracją do powozu wymieniła jeszcze więcej uprzejmości z panienkami Tully, a siostrę zaszczyciła jedynie chłodnym spojrzeniem. Nareszcie wyjeżdżają. Pobyt w Darry dłużył się niemiłosiernie i Bethany z utęsknieniem oczekiwała nadchodzącej podróży, mimo, że nie jechała do stolicy z wielkim entuzjazmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sob Cze 29, 2013 3:49 pm

Droga minęła nie wiadomo kiedy. Dotarli do Darry wszyscy wymęczeni. Wjechali razem z rycerzami Darrych , którzy podpięli się pod Freyów. Lord Darry po raz kolejny gościł Freyównę ale tym razem okoliczności były inne. Wyrażono ubolewanie z powodu śmierci panienki Bethany, wieczorem posadzono gości do stołu. Była to całkiem spora uczta, nie brakowało jedzenia ani wina. Leona tak bardzo ucieszyła się z dworskiej strawy, w drodze chyba schudła.Mimo wszystko w kieliszkach było wino i atmosfera była coraz przyjemniejsza. Tylko Mormont chodził za nią jak cień lecz coraz mniej jej to przeszkadzało. Nie można tak się bać wszystkiego i wszystkich. Zaczęła nawet zauważać dobre strony ich spotkania. -Ktoś kto ma w herbie niedźwiedzia tak potężne zwierzę, musi być niepokonany. Z panem nikt mnie nie napadnie,mam wspaniała ochronę. No tak, może mógł ja ochronić przed wieloma zbirami ale czy wraz z każdym kieliszkiem wina mógł ją chronić przed nią samą? Śmiała się i szczebiotała wesoło siedząc blisko niego i patrząc w jego niebieskie oczy które bardzo jej się spodobały. Ta surowa uroda miała w sobie coś pociągającego. Zapominała powoli o tym co to może znaczyć co co by przyniosło, co by powiedzieli inni ale czy w tak błogich chwilach myśli się o tym?-Więc na północy jest tak zimno ,że mogłabym zamarznąć? hmm może gdyby ktoś mnie ogrzewał całą zimę to udałoby się przeżyć?
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Nie Cze 30, 2013 11:16 am

Damon nigdy nie miał szansy być w tym zamku, Darry zapewne byli chorążymi Freyów, dlatego tam często nie gościł. Jednak Lord przyjął Mormonta wraz z jego oddziałem z otwartymi rękoma, czekało ich jeszcze dużo drogi do Bliźniaków, jednak teraz musieli zająć się ucztą. Panienka Frey chyba za dużo wypiła, diametralnie zmieniło się jej podejście do Damona, zauważył to, Damon nigdy nie miał w zwyczaju picia wina, jednak teraz, gdy ktoś chciał wznieść toast, nie można było odmówić.
- Bardzo mi miło, Panienko Frey, chociaż nie jestem niepokonany. Na pewno jest wielu lepszych ode mnie. - uśmiechnął się do niej i puścił oczko, pewnie mógł ją ochronić przed nią samą, przecież sam dużo nie wypił, a jednak znosił jej wszystkie flirty w jego stronę, bardzo mu się to podobało.
- Może nie jest aż tak zimno, ale przez cały czas chodzi się w futrach, musimy sobie jakoś radzić, gorzej jest przy murze. Ogrzewanie? Co Pani ma na myśli? - uniósł obie brwi, patrząc się jej w oczy, uśmiechając się, przecież wiedział dokładnie o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Nie Cze 30, 2013 3:37 pm

Była jeszcze taka młodziutka więc zawstydzona spuściła wzrok. Policzki oblały się rumieńcem. -Nie powinnam mówić takich rzeczy, chyba za dużo wypiłam.Może rzeczywiście nie powinna ale robiła to dalej i choć zawstydziła się swoją śmiałością (co właśnie manifestowała) to spoglądała na Mormonta kątem oka, oczekując jakiejś odpowiedzi, najlepiej takiej która nie czyniłaby ją niczemu winną. Właściwie pomyślała sobie teraz Co może być złego w tak przyjemnej sytuacji, a jest naprawdę bardzo przyjemnie. Świat się przez to nie skończy ,że jedna Leona Frey dorasta, zresztą to tylko niewinne żarty. W końcu postanowiła dać jakąś odpowiedź i nie zachowywać się jak dzieciak lecz przynajmniej zacząć szukać w sobie kobiety. Znowu napotkała te oczy i znowu poczuła dziwne uczucie w środku. To ją strasznie fascynowało. -Może pomyśleć pan ,że w moim wieku przy moim urodzeniu.....nawet panna z dobrego domu wie ,że w dwoje jest raźniej ...i cieplej.Znowu się zaśmiała na wpół dziecinnie robiąc słodkie minki. Ciekawe jak by się czuła widząc siebie teraz cudzymi oczami. To była zupełnie inna Leona, nie ta skruszona ptaszyna dziadziusia, którą wszyscy znali.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lip 01, 2013 10:25 am

Zauważył gdy jej policzki oblały się rumieńcem, więc objął ją w pasie, bo wiedział, że to przez niego. Wysłuchał jej żalów, po czym powiedział.
- Nie wiń się za to, tak po prostu działa wino. - uśmiechnął się do niej, cały czas ją obejmując, patrzył po stole z ludźmi siedzącymi obok nich, wszyscy dobrze się bawili, ucztowali i nie stronili od śmiechów i toastów. Damon śmiał się razem z nimi, gdy któryś z gości podszedł do niego i coś mu powiedział, po prostu korzystał z uroków tego zamku. Gdy ona zaczęła się na niego patrzyć, on również zrobił to samo, ich oczy się spotkały.
- Oczywiście, również to wiem. Ale dla Panny chyba uczta się skończyła, czas najwyższy pójść do komnaty, czyż nie? - jeśliby siedziała tutaj trochę dłużej, pewnie trzeba by ją było zbierać z podłogi, dlatego Damon zachował trzeźwość umysłu i dlatego zaproponował takie wyjście z sytuacji.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Lip 01, 2013 9:26 pm

Uczta się skończyła, oh dlaczego tak szybko?Po chwili sama jednak poczuła ,że może rzeczywiście czas już opuścić jadalnię i udać się gdzie indziej.-„Panny”,”Panienki” to takie sztuczne, czułabym się uszczęśliwiona gdybym była nazywana Leoną po prostu, przynajmniej gdy nikt nie widzi. Teraz już nawet nie tylko sobie pozwalała na takie spouchwałości jak obejmowanie w pasie. Może Mormont myślał ,że wątłej panience wino uderzyło do głowy ale ona choć niewątpliwie nader śmiała, nie była tak upojona by przykładowo niczego nie pamiętać następnego dnia. Położyła dłoń na przedramieniu Damon’a i niewinnie wyrzekła: Obawiam się ,że sama mogę nie trafić do mojej komnaty. Chyba będzie mi po raz kolejny potrzebna pomoc szlachetnego rycerza.. Jej wzrok był rozlatany ale ostatecznie zawsze wracał do niego, a drżące palce gładziły niespiesznie jego ramię. Mormont dzielnie bronił jej reputacji ale ona jak widać sukcesywnie niweczyła te jego starania.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Darry   

Powrót do góry Go down
 

Darry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Darry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze-