a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Darry



 

 Darry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Darry   Pon Kwi 29, 2013 2:49 pm


House Darry jest pomniejszym rodem, który rezyduje na skraju Dorzecza w niewielkim zamku o takiej samej nazwie. Szlachetny, silny i dumny ród Darry, jest podległy Domowi Tully z Riverrun.
Zamek Darry jest niewielki, jednakże służył rodzinie od pokoleń i nie zapowiada się, aby to miało ulec zmianie przez najbliższy czas. Ogrodzony niewielkim jednakże wytrzymałym murem daje schronienie każdemu, kto przekroczył jego progi. Dziedziniec nie jest zbyt okazały, jednakże dobrze spełnia swoją rolę. Jest co prawda w stanie pomieścić jedynie niewielki oddział zbrojnych, niektórzy jednak uważają to za zaletę niewielkich zamków. Darrym nie można odmówić gościnności, jednakże nie należy jej także nadwyrężać. Mimo, że Dom Darry ma opinię spokojnego, sprowokowany, daje się we znaki wszystkim, którzy ośmielili się z nim zadrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Pon Kwi 29, 2013 11:21 pm

Podróż, chociaż wydawała się ciągnąć znacznie dłużej niż zazwyczaj, przebiegła sprawnie i bez większych problemów. do Darry udało im się dotrzeć następnego dnia o poranku. Ród Tully wraz z dziesięcioma ludźmi pod dowództwem kapitana Farin'a, pojawił się na dziedzińcu, na którym czekał już Ser Darry wraz z resztą rodziny oraz służbą, gotową by odpowiednio zająć się przybyłymi gośćmi.
- Lordzie Darry! - Roderick zszedł z konia i ruszył żwawo w kierunku swojego gospodarza. Jego oraz Ser Darry'ego łączyły pozytywne relacje, dlatego też mógł sobie pozwolić na gest przyjaźni i przywitał się z nim ciepło. - Dziękuję, że zgodziłeś się nas gościć w swoim zamku. -
-Rad jestem, że dom Tully postanowił odwiedzić starego przyjaciela, zanim ruszy dalej na południe. - Ser Darry zaśmiał się serdecznie i przywitał z resztą rodziny. Edan'a znał dobrze, jednakże Artemis miał okazję widzieć zaledwie kilka razy, podczas jego przyjazdów do Riverrun. To samo tyczyło się młodej Ariel, którą kojarzył najmniej ze wszystkich. Mimo to witał ciepło każdego z Tully'ch, rozkazując przy tym służbie aby odpowiednio zajęła się każdym z nich.
- Lordzie Darry, jest jeszcze jedna sprawa, o której pragnę poinformować, zanim zasiądziemy przy stole.- Roderick wydawał się być poważny, jednakże jego mina kłóciła się z ciepłym głosem, wydobywającym się z jego krtani. - Niedługo pojawi się tu Walder Frey wraz ze swoimi ludźmi. Zakładam, że młode Frey'ówny także się pojawią. Mam nadzieję, że nie będzie to problem. - Roderick przyglądał się mężczyźnie z uwagą. Mógł wysłać wcześniej kruka z podobną wiadomością, teraz musiał liczyć się z ze zdaniem Darry'ego osobiście. Jeżeli się nie zgodzi, Roderick wyjdzie na głupca, który nie potrafi zaplanować zwykłego wyjazdu do Stolicy.
- Para dodatkowych talerzy i kielichów to nie problem. Będziemy wyczekiwać więc i Frey'ów. - Wypowiedź Ser Darry'ego uspokoiła mężczyznę, który odetchnął głęboko w myślach. -Poza tym dawno nie widziałem starego Frey'a. Ciekawi mnie co nowego ma do powiedzenia. Tully wraz ze służbą i rodem Darry udali się do wewnątrz zamku. Ser Darry polecił swoim ludziom wypatrywać na drodze Frey'ów i poinformować go bezzwłocznie, gdy tylko się pojawią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 12:04 am

//Riverrun

Artemis była nieprzyzwyczajona do podróży. Prawie już zapomniała jakie to nużące. Gdyby nie to, że jechała powozem z Ariel już dawno umarłaby z nudów. Śmiała się z siostry z jej cudownie pięknych i niewygodnych stroi. To podróż, a nie rewia mody ! Na szczęście mogła dokuczać Ariel jej dystyngowanie do granic możliwości. Biedaczka, ale Artemis uwielbiała wypominać to, że Ariel jest taką doskonałością. Mogłaby przynajmniej czasami od tego odpocząć i właśnie tego chciała Artemis nauczyć siostry.
Dojechali do Darry następnego poranka. Zapowiadało się na piękną pogodę. Miała nadzieje spędzić go na dworze. Rozejrzała się po włościach Darry. Nie były tak imponujące jak Riverrun, ale miło było zobaczyć coś nowego. Nawet wiecznie marudząca Artemis musiała się uśmiechnąć na widok Lorda Darry i jego rodziny. Delikatnie dygnęła na powitanie nie chcąc przeszkadzać bratu w rozmowie. Zbliżyła się do siostry.
-Żyjesz jeszcze w tych sukniach po wyprawie. Wiesz to dopiero początek ... - przerwała zdanie by Ariel sama sobie resztę dopowiedziała. Podeszła do Artemis jedna ze służących proponując pomoc. Z chęcią by się odświeżyła po podróży. Czuła się odrętwiała, a to dopiero początek ! Chociaż fakt, że zobaczy Królewską Przystań dodawał jej otuchy. Nie podda się tak łatwo. Ma szansę na odrobinę przygody i musi to wykorzystać !
Chwyciła Ariel pod ramię i zaczęła iść powolnym krokiem w stronę zamku. Służąca posłusznie szła za nią.
Podobno młode Freyówny do nas dołączą, będziemy mieć większe towarzystwo. Czy to nie cudownie ! - zaśmiała się. Chociaż Walder Frey zawsze wydawał się jej jakiś dziwny. Nie wyglądał jak taki poczciwy dziadek, a raczej jak jakiś strach na wróble ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 12:11 am

Podczas pakowania najpotrzebniejszych rzeczy, jak i samej podróży myślał o słowach brata. Na pewno ten się naradził z ojcem odnośnie tych planów związanych z jego siostrami. Ten mu powiedział, że one nie są dziećmi. Są kobietami, a więc należy spodziewać się hucznych wesel na tle bardziej politycznym. A to nie była zbyt dobra droga do ich szczęścia, ale cóż on mógł poradzić? Nie mógł też o tym myśleć cały czas.
Radował się mogąc ujrzeć Darry wciąż w blasku chwały i dobrobycie, którzy także dotyczył wszystkich mieszkańców. Idąc śladem swojego brata, zszedł z konia i sam podążył powitać pana tych włości. Nie szczędził gestów przyjaźni dla Lorda Darry i jego rodziny.
Po takiej podróży to przyda się im możliwość spoczynku, opieka służby.
Stojąc z boku wzniósł na moment ku jasnemu niebu, uśmiechając się nieznacznie. Brat był doskonałym mówcą, szanowanym... a jednak go coś bawiło w jego zachowaniu, kiedy wręcz zdawał się być poważnym na siłę. Ale to wina tego brzemienia, jakie to na nim spoczywa.
Sam również odetchnął z ulgą, kiedy jego starszy brat podzielił się z Lordem Darry'm tą wiadomością, a ten tylko zgodził się im okazać swoją życzliwość. Przyniosłoby to swoistą ujmę, gdyby musieli podjąć Frey'ów tutaj gdzieś na szczerym polu.
Wszyscy pewnie też posłuchają, co Frey ma do powodzenia. Albo prawie wszyscy.
Zwrócił też uwagę na swoje młodsze siostry. Jak dzieci normalnie, chociaż poniekąd jedna z nich miała trochę racji.
- Zachowujcie się. Nie chciałbym słyszeć, że przy Frey'ach wypominacie sobie tak trywialne rzeczy jak strój. Nie krytykujcie także wnuczek starego Frey'a. I nie przypatrujcie się mu zbyt długo - Uśmiechnął się jednak do nich, kiedy to w czasie drogi do zamku zrównał się ze swoimi siostrami. Brat pewnie był zbyt zajęty, by tą kwestię poruszyć.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Bliźniaki.
Liczba postów :
78
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 9:55 am

Cóż, Freyowie byli oczekiwani, więc hańbą dla wszystkich byłby fakt, gdyby ród z Bliźniaków się spóźnił bądź nie przybył wcale. Walder zamienił trochę słów z wnuczkami, instruując je, gdzie mają się udać, przydzielił im ochronę z najlepszych ludzi jakimi dysponował i... udał się w podróż. Darry nie było szczególnie daleko, ale Tully z Riverrun mieli znacznie bliżej.
Zjawił się więc pierwszy ze swego rodu, a jakże. I nie był sam, towarzyszył mu tuzin rycerzy i zbrojnych, dlatego zanim stary Frey zszedł ze swojego konia, sporej siwej klaczy o wdzięcznym imieniu Trident, minęło dość dużo czasu. Zbrojni, jacy mu towarzyszyli, rozstawili się wokół, formując nieduży tunel, przez który mógł przejechać nestor rodu, wraz z najbliższymi ludźmi. Wnuczki pewnie zjawią się znacznie później, w końcu udzielił im pozwolenia na dotarcie z nieznacznych opóźnieniem. Niech młodzież się zabawi.
- Za stary jestem na takie podróże, na siedem piekieł. - westchnął, zsiadając z konia i przeciągając się mocno. Poprawił swój płaszcz i miecz, wiszący u pasa, a następnie skłonił się w pas, z ręką na sercu, oddając tym samym hołd zebranym tu ludziom. Lord Darry był mniej więcej równy bądź niższy rangą do Lorda Przeprawy, ale Tully to już zupełnie inna sprawa. W końcu Freyowie byli chorążymi Tullych, więc Walder trwał skłoniony w pas przez dłuższą chwilę. Potem, kiedy się wyprostował z cichym jękiem, z uśmiechem na ustach podszedł do przedstawicieli tego znamienitego rodu, witając się czule z każdym i składając pocałunek na ich twarzach.
- Oby Siedmiu wam sprzyjało, moi lordowie i damy. Ser Edanie, ser Rodericku, mógłbym was prosić na osobności? Lord Darry z pewnością się nie obrazi, tak samo jak dziedziczki waszego rodu, a nie chcę ich zanudzać politycznymi sprawami. - odezwał się w końcu, spoglądając czule na każdego młodszego od siebie w okolicy, tak, jak to miał w zwyczaju każdy sędziwy staruszek. Choć nie był związany ścisłymi więzami rodzinnymi z nikim w okolicy, to i tak traktował każdego jak wnuka.
Pod warunkiem, że ten ktoś zasłużył na szacunek, nie tak jak skundlone szczeniaki z Północy, dodał w myślach, wspominając Torrhena Starka, o którym musiał pomówić z Tullymi i, być może, z samym królem. Przykra to sprawa, ale koniecznie trzeba ją poruszyć - jeśli dziecko nie szanuje własnego rodu i pyskuje nestorowi innego, nie mając za grosz honoru, to jest to otwarta droga do rebelii.
Przynajmniej w mniemaniu starego Freya.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 12:01 pm

Ah, Frey'owie ledwo co przyjechali a już mają jakąś sprawę na osobności. Tego można się było spodziewać po Walderze, dlatego też Roderick jedynie skinął głową i wzrok swój skierował na gospodarza.
-Oczywiście, oczywiście. Każdy ma swoje sprawy. Zajmę się przygotowaniem wieczerzy, nie śpieszcie się. - Ser Darry z uśmiechem opuścił Tullych oraz Freyów. Przez chwilę mogło się wydawać, że w jego głosie czuć nutkę żalu, jednakże mężczyzna nie zaprzątał sobie tym głowy dłużej. Nigdzie nie widział Artemis oraz małej Arielki, ale to nawet lepiej. Stary Frey chciał w końcu rozmawiać tylko z nim i Edanem.
- Zatem, Lordzie Frey. - Zaczął spokojnie, stając naprzeciw niemu. - Cóż to za sprawa, o której chcesz pomówić?- Zapytał i wzrok swój przeniósł na brata. Przez pewien czas Edan był pomijany w ważniejszych rozmowach, dlatego też Roderick był zadowolony, że Walder Frey zwrócił się bezpośrednio także i do niego. Edan jest tylko o kilka lat młodszy, jednakże jak wiadomo, wystarczył by jeden dzień imienia różnicy, by stał się o wiele mniej ważny w towarzystwie, jeżeli obok niego znajdował się jego brat.


//Krótko, bo mam parę spraw do roboty teraz, a nie chcę przeciągać wątku w nieskończoność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Bliźniaki.
Liczba postów :
78
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 12:30 pm

Ach, poufna rozmowa na osobności, z dala od osób, których nie dotyczą poruszane tematy. Frey i Tully oddalili się nieznacznie od reszty gości Lorda Darry, by w spokoju zamienić parę słów. Bardzo ważnych słów, od których być może zależeć będzie przyszłość ich rodów, w najgorszym przypadku oczywiście.
Walder zakręcił wąsa, zastanawiając się, jak najprościej wyjaśnić, o co chodzi. Nie zamierzał tracić czasu na długie przemowy, nie było na to miejsca ni czasu, więc milczał przez parę chwil, aż w końcu zaczął mówić, spoglądając to na młodszego, to na starszego Tullyego.
- Jak zapewne wiecie, młody Torrhen Stark spędził u mnie trzy długie lata... o trzy za dużo, obawiam się. Ojciec i Starucha mi świadkami, Stark nie okazywał należytego szacunku mi, mej rodzinie, mym sługom, z rozmów zaś wyszło, że nie szanuje nawet własnego domu. Nie ma krzty honoru, jest pyskaty, agresywny, wulgarny i prostacki. Nie traktuje niczego poważnie, ciągle mu głupie zabawy w głowach i nie myśli o przyszłości, choć ma aż szesnaście lat! Zwolniłem go z obowiązku giermkowania, co dla każdego normalnego mężczyzny w jego wieku winno być hańbą i powodem do wstydu... w ogóle się tym nie przejął. Ba, sądzę, że się ucieszył z tego powodu i dlatego też, według mnie, Torrhen Stark nie zasługuje by stać się rycerzem, ni prawym mężczyzną. Wysłałem kruki do Winterfell i Dreadfort, a następnie pod osłoną straży odesłałem Torrhena do Lorda Boltona, licząc na to, że poradzi coś w tej beznadziejnej sytuacji. Miałem wrażenie, że młokos jest rozbawiony całą sytuacją, tak, jakby rozmawiał z bardem czy błaznem. - wyjaśnił cichym głosem, by nikt niepowołany nie usłyszał jego słów. Sprawa była dość poważna, bo cała Północ należała do Starków, ale jeżeli jeden z nich zachowuje się jak prawdziwy dzikus zza Muru, to być może całe Westeros jest w niebezpieczeństwie. Jak to mówią, jedno złe jabłko może zepsuć cały kosz. W końcu od szastania honorem i brakiem szacunku krótka droga do lekceważenia korony i wszelkich praw, zarówno tych ludzkich, jak i boskich.
Wziął głęboki oddech, kładąc dłoń na sercu. Długie podróże nie są na jego zdrowie, dlatego chwilę trwało, zanim znów się odezwał.
- Zmierzam do tego, panowie, że Starkowie wcale nie są takim wspaniałym rodem, za jakiego się podają. Możliwe, że tylko Torrhen jest skundlony, ale nie wykluczone, że wszyscy są nic nie wartymi psami, dla których honor i prawa znaczą tyle samo, co śnieg minionej zimy. - zakończył nieco ostrzejszym tonem, niż powinien. Nie był uprzedzony, jednak to, co młody Stark wyczyniał w Bliźniakach przekraczało wszelkie normy. Zwłaszcza, że był pod opieką kogoś takiego jak Walder Frey, który wychował chyba najliczniejsze potomstwo w całym Westeros.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 1:33 pm

Erin wyruszyła w podróż. W przeciwieństwie jednak do swoich sióstr nie chciała podróżować karetą. Wręcz siłą udało jej się namówić swoich podwładnych do tego by przekonali wojaków dziadka do tego by mogła jechać konno. Udało się i z tego powodu też białogłowa była bardzo wdzięczna swoim podwładnym i ogólnie najlepszym ludziom swojego dziadka.
Podróż była spokojna, chociaż w przypadku Erin usiana była ona dość częstymi postojami. W czasie to, których koń odpoczywał, ale też ona zbierała kwiaty albo obserwowała śpiewające na drzewach ptaki, ewentualnie chciała podglądać zwierzęta, które przyuważyła po drodze z grzbietu wierzchowca. Potem jednak musiała nadrabiać tę drogę, a coś takiego nie przewidywało jazdy w typowo damski sposób. Erin potrafiła jeździć konno równie dobrze jak większość mężczyzn, co dziwne nigdy nie przeszkadzała jej w czymś takim suknia. Nauczyła się, bowiem ją odpowiednio układać, tak by jej nie przeszkadzała, niczego nie odsłaniała a jednocześnie dobrze wyglądała po tym jak zsiądzie z wierzchowca. Niestety szybka jazda nie sprzyjała fryzurze i akurat z tym nic nie umiała zrobić.
W końcu stawiła się na tym spotkaniu. Włosy miała rozwiane z dużą ilością powtykanych w nie kwiatów. Wianek, który sobie zrobiła po drodze nieco jej się zsuwał na czoło. Z misternej fryzury, którą zrobiła jej służka nic nie zostało. Dzikie loki otaczały jej śliczną buzie. Stalowo-błękitny płaszcz, który miała zawiązany pod szyją nosiła jak pelerynę. Jeden z wojaków chciał pomóc jej zsiąść z konia, ale ta kazała mu się odsunąć i mimo niewielkich gabarytów sama zeszła z ogromnego ogiera. Biała prosta suknia, w którą była ubrana, wyglądała jak psu z gardła wyciągnięta. Erin jednak odruchowo rękami starała się nieco wygładzić materiał, w który była odziana. Z wesołym wręcz promiennym uśmiechem nabrała w ręce trochę paszy dla konia i sama mu ją podała. Zwierzę miękkimi wargami muskał jej drobne dłonie zjadając z nich pokarm. Białogłowa zaś śmiała się cichutko. Przy okazji rozglądała się po otoczeniu.
Jej dziadek rozmawiał z dwoma mężczyznami, niedaleko widziała też dwie młode dziewczyny. Miała wrażenie, że powinna pamiętać ich imiona, jak i wszystkich tu obecnych, ale na tę chwilę nie miała pojęcia, kto kim jest. To tyle na temat jej znajomości polityki.
Powrót do góry Go down
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 1:43 pm

Nadal pewnie byłby rozmawiał ze swoimi siostrami albo raczej dawał im względnie dobre rady odnośnie zachowania się wśród możnych.
Jednak także musiał powitać nestora Rodu, zwłaszcza, że ten zwrócił się do nich osobiście.
- Wybaczcie, moje drogie... pamiętajcie moje słowa - Sam też kiwnął głową i podążył za swoim bratem i Lordem Przeprawy. Tym bardziej, że dostąpił tego swoistego zaszczytu odnośnie brania udziału w dyskusjach politycznych. Mógł też się wiele nauczyć jak i odciążyć swojego starszego brata.
Sam również stojąc przy boku starszego brata, wodził spojrzeniem od niego do starszego mężczyzny.
- Wstyd dla rodziny, dla ojca. Brak temu młodzikowi silnej ręki, która by go trzymała w ryzach. j rodziny, jak i brak honoru. Dobrze postąpiłeś odsyłając Torrhena do Lorda Boltona i miejmy nadzieję, że nie będzie bezradny i da radę coś począć - Odezwał się po chwili namysłu, kiedy to starszy, postawny mężczyzna skończyć wyjaśniać im sytuację. Nie mówił zbyt głośno, w końcu rozmawiali na osobności. Jeśli jedno jabłko zatruje inne owoce, ród panujący na Północy pójdzie zapewne na zatracenie.
- Lordzie Przeprawy, czyżby groźba wojny w końcu się dopełniła? - Stwierdzenie, że Starkowie być może nie są tak zacnym rodem za jakiego sami się uważają daje wiele do myślenia. Zamiast przytakiwać, że Starkowie są nędznymi psami zadał znacznie stosowniejsze pytanie. Bo jakoby wspomóc Frey'ów w czasie wojny to ich obowiązek i jedyne słuszne rozwiązanie. A na pewno lepsze niż przytakiwanie.
Usłyszał także tętent kopyt, zwiastujących pojawienie się kolejnej osoby. Jednak później na nią zwróci uwagę jak i wymieni uprzejmości.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 2:06 pm

Roderick słuchał uważnie co mają do powiedzenia zarówno Lord Frey jak i jego brat Edan. On sam jeszcze przez dłuższy moment milczał, jakby analizował dokładnie każde wypowiedziane tu słowo, chcąc mieć pewność, że przemyślał już wszystko.
- Wojna to duże słowo. - Otworzył w końcu usta. Spojrzał na Edan'a wzrokiem, który trudno było jednostajnie określić. Nie był to złowrogi, karzący wzrok pana ojca patrzącego z góry na dziecko, które wykazało się głupotą lub nie posłuchało jego polecenia. Nie był to ten wzrok poczciwego staruszka, który na wszystko patrzy już z dystansem, nie mając już ochoty ani sił by mieszać w to większe emocje. - Starkowie jak dotąd nie wychylali się zbytnio. Nie czynili też niczego, co mogłoby splamić ich honor i dobre imię. Ten dzieciak Stark'ów, Torrhen. Może być niczym więcej jak czarną owcą rodu. - Roderick znów zamyślił się na krótki moment. Musiał dokładnie przemyśleć każdy następny krok przez najbliższy czas. A może i będzie zmuszony myśleć nad posunięciami jeszcze dalszej przyszłości. Coraz częściej bowiem brał sprawy Riverrun i Dorzecza w swoje ręce, gdyż Pan Ojciec nie był w stanie zająć się swoimi ziemiami i wypełniać obowiązki Lorda. - Oczywiście nie podlega dyskusji wiarygodność słów, Lorda Frey'a. Brak szacunku dla nestora domu, jak i reszty Frey'ów nie może obejść się bez echa oraz zadośćuczynienia. Stark'owie będą obecni w Stolicy, tak jak i reszta wielkich rodów. Tam też zamienimy parę słów z Lordami Północy i zobaczymy jak się sprawy mają. - Mężczyzna obawiał się, że wyniki rozmów mogą być dalekie od satysfakcjonujących, zwłaszcza jeżeli chodzi o starego Walder'a Frey'a, dlatego też musiał podjąć decyzję o przyspieszeniu niektórych ze swoich planów.
- Edanie. - Zwrócił się teraz bezpośrednio do swojego brata. - Gdy będziesz gotowy wrócisz do Riverrun i zajmiesz się tym, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Dołączę do Ciebie bezzwłocznie po zakończeniu spraw w Królewskiej Przystani. Nie powinno to zająć dłużej niż kilka dni. - Nie musiał go pouczać w żaden sposób. Edan był zdolny, doświadczony, na pewno poradzi sobie z tym zadaniem.
- Lordzie Frey, czy jest coś, o czym chciałbyś jeszcze pomówić, zanim udamy się na ucztę? Obawiam się, że będziemy musieli szybciej opuścić Darry, aby dotrzeć do Królewskiej Przystani na czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Bliźniaki.
Liczba postów :
78
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 2:42 pm

Wysłuchał uważnie słów swych towarzyszy. Choć młodsi od niego, musiał się ich słuchać i szanować każde ich słowo, a nade wszystko wypełniać ich wolę jako chorąży rodu. Może i Frey był od nich starszy i miał znacznie więcej doświadczenia życiowego, może i pamiętam doskonale rebelię Blackfyre'ów, to był jednak tylko starym człowiekiem. Przyjął do wiadomości to, co przekazali mu bracia Tully, kiwając powoli głową.
- Czarna owca czy nie, honor splamił swojego i mojego rodu. Coś takiego nie może zostać pominięte, na siedem piekieł! Bez dbania o honor niczym nie różnimy się od byle najemnika czy mordercy. - rzucił podniesionym głosem, zwracając uwagę kilku najbliższych osób. Szybko się jednak opanował i w duchu zganił za takie zachowanie. Nie powinien unosić głosu, ale jako stary człowiek, odpowiednio wychowany, nie mógł tej sprawy ot tak porzucić.
Wziął głęboki oddech, bawiąc się sygnetem rodowym na palcu, nie spoglądając w oczy rozmówcom. Dopiero po kilku chwilach podniósł wzrok, kontynuując już cichszym głosem. Ciekaw był, o co chodzi panom Riverrun, ale jako podległy im dom, musiał zachować milczenie. Kiedy będzie trzeba, dowie o wszystkim. Tak przynajmniej sądził.
- Wojny nie będzie, przynajmniej nie teraz, to jednak może być prowokacja Starków albo tak, jak ser Roderick mówi, zwykła czarna owca. Kruki wysłałem do Winterfell i do Dreadfort, wiedzą o całej sytuacji. Torrhen jest pod opieką Boltonów, jeśli i tam będzie zachowywać się skandalicznie, Starkowie będą musieli zapłacić za zniewagę. To wszystko co mam do powiedzenia, Lordzie Tully. zakończył, skłaniając głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 2:58 pm

- Masz słuszność, bracie - On widząc to jakże wymowne spojrzenie, które stosunkowo dobrze znał, jedynie schował ręce za swoje plecy, wnosząc także na moment oczy ku niebu. Uśmiechnął się też delikatnie. - Nie mniej jednak, jeśli dojdzie do wojny nie odmówimy Lordowi Przeprawy naszych wojsk. Nierozsądnie byłoby jednak wszczynać wojnę przez czarną owcę - Ależ on nie podżegał do wojny ze Starkami, tylko wyraził swoje zdanie o tym. On tylko mógł wspomnieć, że nie odmówią pomocy nestorowi Frey'ów. Jego brat doskonale radził sobie rządząc w zastępstwie ich ojca, który nie był w stanie tego robić. Skinął także głową na słowa brata, bo sam też ich nie kwestionował. Nawet nie śmiał.
Obawy tego typy były jak najbardziej słuszne, a jeszcze te rozmowy mogą zaostrzyć ten konflikt. Oby jednak Bogowie im sprzyjali w chwili tych rozmów.
Kiedy Roderick się do niego zwrócił, oderwał swoje spojrzenie od Freya i zatrzymał je na moment na starszym od niego mężczyźnie. - Dobrze, bracie. Niezwłocznie udam się do Riverrun i też będę wyczekiwać Twojego powrotu. Albo kruka - Na pewno zrobi wszystko, by splamić honoru swojej rodziny i nie przynieść hańby ojcu i bratu.
Gdyby będzie gotowy czyli zapewne wyruszy jak najszybciej. Albo teraz albo tuż za chwilę, kiedy oni się udadzą na ucztę.

Powrót do góry Go down
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 3:11 pm

Grzecznie stała na uboczu czasami obserwując rozprawiających panów. Mało nie podskoczyła słysząc jak jej dziadek podnosi głos. Zmartwiona chciała podejść, ale ostatecznie się przed tym wstrzymała. Zagryzła miękką, ciemnoróżową wargę i oderwała spojrzenie od rozprawiających panów. Uwagę swą skupiła na wierzchowców, którego jeszcze nie tak dawno temu dosiadała. Gładziła jego miękkie chrapy i obserwowała jak zwierzę się pożywia. Bo oczywiście w tak zwanym między czasie ktoś zajął się jej koniem.
Niczego z całej tej sytuacji nie rozumiała, dlatego też bardzo się tym wszystkim martwiła. Dziadek mówił by nie zaprzątać sobie tym głowy, a jednak się nie dało. Jak miała nie zastanawiać się, czy chociażby nie myśleć o tym, o czym mogą rozprawiać ci mężczyźni. Właściwie to akurat wydawało jej się oczywiste. Rozmawiali o wojnie, jakichś manewrach, urażonych honorach i innych tego typu bzdurach, których ona nie rozumiała. A też, którymi dziadek kazał się nie zamęczać. Była grzeczną, dobrą wnuczką i ani trochę jej to wszystko nie interesowało. Jednak martwiła się o nestora a raczej o jego zdrowie. Nie można powiedzieć by było z nim najlepiej, właściwie miała wrażenie że jest z nim coraz gorzej i właśnie dlatego się martwiła, nawet bardzo.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Bliźniaki.
Liczba postów :
78
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 7:34 pm

Kiedy Walder odszedł od swoich towarzyszy, czekała go dość miła niespodzianka. Jego krewniaczka, Erin, zjawiła się w Darry jako pierwsza z młodszego pokolenia Freyów. Ucieszyło to starego człowieka, bo to, czego teraz potrzebował, to właśnie towarzystwo najbliższej rodziny. A czyż może być coś bardziej radującego serce, niż ukochana wnuczka?
- Erin, wszystko w porządku? Widzę, że czymś się martwisz. - spytał czule, doskonale rozpoznając nastrój panny. Znał ją od maleńkości, praktycznie nic nie mogła przed nim ukryć. A w każdym razie nie tak, jak Bethany czy Leona... starsza i młodsza siostra były niczym najprawdziwsze Freyówny, niczym lewy i prawy Bliźniak, natomiast Erin była jak wieża na moście. Ot, takie poetyckie porównanie.
Poklepał konia, przy którym stała Erin, aż w końcu skupił się całkowicie na dziewczynie, przytulając ją mocno. Bez konkretnego powodu, po prostu ją przyciągnął do siebie i mocno przytulił.
- Jeśli chcesz, możesz zostać w Darry tak długo, jak zapragniesz. Lord ugości cię tak dobrze, jakbyś była jego córką, nie będziesz się musiała o nic martwić, kochana. Ja, ser Roderick oraz ser Edan musimy prędko ruszać do Królewskiej Przystani. Miałem z tobą porozmawiać o twoich planach na życie i ewentualnie wybrać kandydata na przyszłego męża, jednak nie mam na to czasu w tej chwili. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, skarbie. - wyjaśnij, cały czas trzymając dłonie na ramionach swej wnuczki. Mówił powoli i wyraźnie, tak, jak dziadek tłumaczący najmłodszej wnuczce zawiłości świata przedstawionego. I taka też była prawda, uśmiechał się pod swoją gęstą, siwą brodą i uważnie wpatrywał w oczka swej krewniaczki,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 7:59 pm

Rozpromieniła się jak słońce witające nowy dzień, na widok dziadka. W ten też sposób próbowała ukryć zmartwienie, ale jak widać na późno. Nigdy nie uznawała tej całej gry pozorów, maskowania uczuć czy też czegokolwiek innego. Mimo wszystko nie przestawała się uśmiechać.
-Tak dziadku, wszystko w porządku – odpowiedziała starając się brzmieć na pewną swego zdania. Jednak, kiedy sam jej zdradził, iż dostrzega jej zmartwienie westchnęła cicho. –Martwię się o ciebie, słyszałam jak podniosłeś głos. Nie wiem, z jakiego powodu, ale bałam się w tym momencie o ciebie – mówiła szczerze. Zresztą nigdy nie miała w zwyczaju kłamać. Poza tym jak mogłaby okłamać swojego kochanego dziadka? Jak mogłaby sprawić mu taką przykrość jak mijanie się z prawdą? No właśnie nie mogła, zresztą chyba nikogo nie umiała okłamać. Była to najgorsza rzecz, zaraz po zabiciu kogoś.
Przeniosła na moment spojrzenie na wierzchowca. Pięknego, białego ogiera. By potem swe niebiesko-zielone spojrzenie skupić na dziadku. Z cichym chichotem wtuliła się w mężczyznę, nawet na moment chowając swój nos w jego szyi. Uwielbiała to.
-Naprawdę? To piękne miejsce. Czemu? Sądziłam, że od tego momentu będziemy podróżować razem. Męża? Oczywiście dziadku, jak mogłabym ci czegoś takiego nie wybaczyć? – Uśmiechnęła się znów promiennie, starając się w ten sposób pokazać, iż nic się nie stało. Ułożyła też ręce na dłoniach mężczyzny. Nie śmiała obrócić spojrzenia. Wyglądała na nieco poruszoną czy nawet zaskoczoną, ale też wciąż była nieco zmartwiona. Bała się, że ta podróż może się źle wpłynąć na zdrowie nestora.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Bliźniaki.
Liczba postów :
78
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 8:12 pm

Stary Frey wzruszył się mimo woli troską młodej dziewczyny. Nawet sam nie przejmował się swoim zdrowiem tak bardzo, jak robiła to Erin. Walder podniósł jej dłoń i ucałował, a potem wziął kolejny głęboki oddech i zaczął powoli przemawiać.
- Nie bój się o mnie, dziecko drogie. Nic mi nie jest, to była... zwykła dyskusja, którą nie musisz się przejmować. - uspokoił wnuczkę. Owszem, uniósł się w trakcie rozmów z przedstawicielami Riverrun, ale już było po wszystkim i nie było powodu do niepokoju.
- Kiedy wrócę, porozmawiamy dokładniej, Erin. Twoje siostry są już na wydaniu, Red Bolton oraz Hurley Greyjoy zapewnią im godne życie. Co do ciebie mam trochę inne plany, więc póki co, korzystaj z życia. Do zobaczenia niebawem, dziecko. - schylił się i czule ucałował dziewczynę w czubek głowy, a następnie oddalił się w sobie tylko znanym kierunku, by razem z Roderickiem oraz Edanem skierować się do Królewskiej Przystani. Młodsze pokolenie nie było aż tak oczekiwane jak starsze, sprawujące władzę w poszczególnych częściach Westeros, więc pośpiech był na miejscu.
Walder przeczuwał, że nawet jak się spóźni, to wszyscy docenią wysiłek starego człowieka i być może nawet zaoferują mu coś, co wynagrodzi trudy podróży. A podróż jest daleka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 8:34 pm

Zarumieniła się delikatnie pod wpływem tego gestu, ale też uśmiechnęła się nieco inaczej. Niewinniej a jednocześnie z miłością. Czasami chciałaby wziąć całą swoją rodzinę i przytulić do piersi. Chronić ich przed nieszczęściem, chorobą i wszystkimi innymi nieprzyjemnościami życia.
-Postaram się, ale naprawdę boje się że ta podróż nie wpłynie dobrze na twoje zdrowie. Dobrze dziadku – uśmiechnęła się do niego. Akurat dyskusją nie zamierzała się przejmować, chociaż może powinna. Jednak polityka nigdy nie była jej mocną stroną, nigdy też nie należała do kręgu jej zainteresowań. Zdecydowanie też lepiej wychodziło jej martwienie się o rodzinę, niż planowanie swojej i czyjejkolwiek przyszłości.
-Dobrze dziadku. Bardzo mnie to cieszy, że trafią tak dobrze. Inne plany? Zresztą w tej chwili to nie ważne. Tak jak mówiłeś, porozmawiamy później. Do zobaczenia – pokornie pochyliła głowę, ale też uśmiechnęła się wesoło. Przez chwilę też nie chciała wypuścić dłoni dziadka z uścisku, ale ostatecznie go puściła, pozwalając mu iść. Odprowadziła go spojrzeniem a potem ze zdenerwowaniem zaczęła się bawić swoimi włosami.
Cała ta sytuacja sprawiała, że spokój ją opuścił. Bała się i jednocześnie bardzo martwiła o dziadka, chociaż nie powinna tego robić. A jednak nie umiała inaczej. Nieco też zaskoczona była tym, że jej siostry już mają przeznaczonych im panów. Trochę im zazdrościła, a jednocześnie trochę się martwiła, bowiem miała dziwne wrażenie, że już nigdy ich nie zobaczy. Nie były sobie bliskie, ale były siostrami, nawet oglądanie ich, co dzień sprawiało przyjemność i napawało ją radością. A teraz to wszystko miało się zmienić i ani trochę jej się to nie podobało. Pierwszy też raz bała się o własną przyszłość, która była nieznana. Dziadek miał, co do niej plany, jakie plany? Wszystko to sprawiało, że znęcała się nad jasnym pasmem swoich włosów i miękkimi wargami. Potem jednak poszła odpocząć przed dalszą podróżą.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 10:04 pm

Po skończonej rozmowie z Nestorem rodu Frey, Roderick wrócił do Ser Darry'iego i wraz z resztą zasiadł do uczty, którą gospodarz przygotowywał już od dłuższego czasu. Można było z czystym sumieniem powiedzieć, że zarówno Frey'owie jak i Tully, zostali ugoszczeni iście po królewsku. Jednakże to co tyczyło się króla to fakt, że byli oni ciągle daleko od Królewskiej Przystani. Roderick nie mógł pozwolić sobie na większą zwłokę. Miał kilka pilnych spraw do załatwienia w Stolicy i zbyt długie przekładanie ich nikomu nie wyjdą na dobre. Wiedział jednak, że długa podróż nie służy jego siostrom, a postój w Darry mógłby okazać się dla nich zbyt krótki, dlatego też nie miał serca zabierać je teraz ze sobą.
-Lordzie Darry, jestem Ci dozgonnie wdzięczny za tę wspaniałą ucztę, jednakże czas nagli i wraz z Walder'em Frey już dawno powinniśmy być w Królewskiej Przystani. - Roderick miał do Ser Darry'iego jeszcze jedną, ważną prośbę, jednakże najpierw wypadało podziękować za gościnę i poczęstunek, przy okazji pochwalić także gospodarza. Drobne gesty nigdy nie znikają, mężczyzna już dawno się nauczył, że nawet proste gesty mogą przynieść z czasem niespotykane skutki. Dlatego też wolał aby ów gesty były przyjazne, zwłaszcza, że Lord Darry może poszczycić się doskonałą pamięcią.
- Miałbym jednak do Ciebie jeszcze jedną prośbę. - Zaczął po chwili namysłu, popijając winem, które zaledwie parę chwil temu nalała mu jedna ze służek. - Obawiam się, że zbyt szybka podróż dalej nie wpłynie pozytywnie na komfort i zdrowie moich sióstr jak i młodych Frey'ówien. Byłbym niezmiernie zobowiązany, gdyby mogły zostać tu jeszcze dzień czy dwa i dołączyć do nas później. - Roderick nie był pewien, czy gospodarzowi spodoba się ten pomysł, Lord Darry uśmiechnął się jednak serdecznie, co mężczyzna wziął za dobry znak.
-Byłbym zaszczycony, gdyby drogie panie zostały u nas dłużej. Nie obawiaj się także o bezpieczeństwo dam z domów Tully oraz Frey. Pojawią się w Królewskiej Przystani za dwa, może trzy dni w iście królewskiej eskorcie. - Roderickowi ulżyło, gdyż czułby się niepewnie ruszając do Stolicy bez kapitana Farin'a oraz jego ludzi. Odetchnął z ulgą, gdyż okazało się, że po raz kolejny mógł liczyć na Dom Darry.
Końcówka uczty przebiegła bez większych komplikacji i po zakończeniu, Walder Frey, Edan oraz Roderick Tully , pożegnali Lorda Darry i ruszyli dalej w drogę. Walder oraz Roderick udali się do Stolicy Siedmiu Królestw. Edan Tully ruszył jednak z powrotem do Riverrun.


//Mężczyźni opuszczają Darry. Nasze piękne damy mają teraz czas by na spokojnie porozmawiać i gdy uznają, że są gotowe, dołączyć do reszty w Królewskiej Przystani w obecności iście królewskiej eskorty, jak na prawdziwe damy dworu przystało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 10:22 pm

Kłóciła się przez dobrą godzinę z Ariel, dokuczając jej w każdej możliwej sprawie. Wiedziała, że Edan powiedział im by tego nie robiły. Artemis nie mogła się od tego powstrzymać. Nagle w Darrym zjawił się Walder Frey. Natychmiast jak w zegarku przestawiła się na tryb grzeczna dama. Wyprostowała się i próbowała jak najmniej nie rzucać w oczy starcowi. To racja może i był miły i przyjacielsko nastawiony, ale panna Tully nie pałała do niego miłością. Przypomniała sobie słowa brata i oczywiście ich posłuchała. Patrzyła się wszędzie byle nie na Freya. Zaproponowała Ariel przechadzkę, ta nie była z tego powodu zbytnio zadowolona. Artemis pomyślała, że jej siostra chciałaby teraz się odświeżyć, po wyszywać jakieś serwetki czy jeszcze coś co zazwyczaj robi w wolnym czasie. Art w tej chwili stwierdziła, że nie potrafiłaby żyć w skórze swojej siostry. Musi być tam nudno jak na pustkowiu.
Gdy wróciły ze spaceru prawie nikogo nie było już na dworze, wszyscy schowali się w czeluściach zamku Darry. Służba zaprowadziła ich na ucztę. Uczta ! To najlepsza częśc dnia dla Artemis. Nie mogła powstrzymać apetytu widząc te wszystkie cudowne potrawy. Musiała się powstrzymać by nie połykać potraw w całości, a jeść jak na damę wypada. Przy Zauważyła wtedy, że blondynka na którą nie zwróciła uwagi wcześniej na dziedzińcu to była jedna z Frey'ówien. Przyglądała się jej z zaciekawieniem. Nie mogła sobie przypomnieć która to z sióstr. Gdy uczta dobiegła końca jej bracia jak i Walder Frey wyjechali z Darry. Żałowała, że nie mogła z nimi pojechać od razu do stolicy. Tak bardzo chciała zobaczyć Przystań ! Artemis pożegnała się z siostrą i poprosiła służbę by poprowadzili ją do swoich pokoi. W między czasie próbowała wyciągnąć jakieś ważne informację od służącej na temat młodej Freyówny. Okazało się, że to Erin, jak dobrze pamiętała była ona chyba najmłodsza z sióstr, a może i nie ... Nie za dobrze ją kojarzyła. Artemis z może czystej nudy, albo chęci poznania lepiej jednej z Feryów poprosiła służącą aby zaprowadziła ją do Erin Frey. Zaprowadziła ją do jednej z gościnnych komnat. Artemis zapukała grzecznie czekając aż blondynka da jej zaproszenie do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki, Dorzecze
Liczba postów :
20
Join date :
26/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Wto Kwi 30, 2013 11:27 pm

Gdy usłyszała wieści o wyjeździe poinstruowała służkę by ta spakowała jej najlepsze suknie, kilka cieplejszych na podróż i kilka lżejszych dostosowanych do klimatu Królewskiej Przystani. Wśród towarzystwa najmożniejszych kontynentu musiała przecież wyglądać dostojniej niż zwykle i nie gorzej niż pozostałe panny. Dziewczyna zawsze była dumna ze swojego pochodzenia, choć wiedziała, że niektóre rody patrzyły na ród Freyów z pogardą. Na szczęście żaden Frey nie uzależniał własnej wartości od opinii innych.
Droga była dla sióstr długa i męcząca, jednak mimo niewygód żadna z nich nie miała zamiaru narzekać. Na wieść o podróżowaniu przez Erin konno Bethany tylko przewróciła oczami. Taki sposób podróżowania nie przystoiło damie, a już napewno nie udającej się na spotkanie z możnymi. Dziewczyna miała wrażenie, że siostra czasem zachowuje się jak prosta dziewka, czego w przeszłości nie omieszkała wielokrotnie szeptać złośliwie w ucho najmłodszej siostry. Przez całą drogę nie zamieniła z Leoną ani słowa, pogrążona w myślach. Młodsza siostra widocznie nie śmiała się odezwać, bo też milczała.
Gdy powóz zatrzymał się przed siedzibą rodu Darrych, Bethany postanowiła przed wejściem do zamku przeprowadzić rozmowę z siostrą. Poleciła chroniącym ich strażom, by zostawili je na osobności. Dziewczyna wyprostowała się na swoim siedzeniu i dotknęła dłonią ramienia siostry. Nie był to do końca gest czułości, bardziej próba pozyskania uwagi Leony.
-Chciałabym żebyś posłuchała mnie bardzo uważnie- zaczęła cichym, lecz stanowczym tonem głosu jak gdyby tłumaczyła coś małemu dziecku, co może w tej sytuacji rzeczywiście było na miejscu. W czasie podróży miała wiele czasu na rozmyślanie nad swoimi nowym położeniem.
-Przyznaję, że ostatnie wieści od dziadka były dla nas obu szokiem i że były one czymś zgoła odmiennym
od tego czego się spodziewałyśmy. Jednak bez względu na to co się wydarzy zabraniam ci się bać. Spełnisz swój obowiązek z podniesioną głową, zostaniesz panią Dreadfort i urodzisz dziedziców. A ja cię nie opuszczę, a przynajmniej nie na długo. Wiesz przecież, że zawsze będę nad tobą czuwać i żadne małżeństwo tego nie zmieni
- ton głosu Bethany był suchy i rzeczowy, ale wydawała się pewna swoich słów. Wstydziła się swojej reakcji podczas rozmowy w bibliotece. Swojego strachu i okazania słabości. Nie mogła znieść uczucia bezsilności, więc próbowała zracjonalizować to co się wokół niej działo. Sposób ten wydawał się być skuteczny, bo obecnie biła od niej jej dawna pewność siebie.


Ostatnio zmieniony przez Bethany Frey dnia Sro Maj 01, 2013 11:47 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 12:12 am

Podróż była dla Leony wyjątkowo nużąca i nudna. Dłużyła się niemiłosiernie w ciszy która ją przytłaczała. Pogrążyła się w zadumie. Myślała o królewskiej przystani i spotkaniu z siostrami Tully. Zastanawiała się jaką suknię włoży i czy może będzie tam jej przyszły mąż. Przynajmniej zobaczyłaby jak wygląda i wyrobiła sobie wstępne zdanie o nim. Wizja odwiedzin królewskich posiadłości na chwilę wprowadziła radość do jej umysłu lecz potem zerknęła w kierunku Bethany i ponownie zrobiło się jakoś tak markotno. Dojechały wreszcie do Darry. To była długa podróż. Wysiadły z powozu i Leona zauważyła zmianę w zachowaniu swojej siostry. Dawna Bethany powróciła z ciemnych otchłani. Poczuła znany czuły dotyk na swym ramieniu. Skupiła się całą sobą na tym co mówiła siostra. Pierwsze słowa wypowiedziane do niej od tak dawna. Czekała na to. Było to dla niej ważne. Zamierzała zapamiętać te słowa na całe życie. -Ty też dasz sobie radę. Jesteś taka mądra i silna. Jesteś prawdziwą kobietą, wzorem. Ja ciebie też nie opuszczę cokolwiek się stanie. Jej oczy zaszkliły się ale szybko odwróciła głowę w kierunku posiadłości Darrych. Nie chciała być więcej mazgają, pragnęła być silna jak siostra.-Spójrz całkiem tutaj miło ciekawe co teraz robi dziadek i Erin. Uśmiechnęła się serdecznie do Bethany, ta wzięła ją za rękę i razem pewnie pomaszerowały poszukać znajomych osób.
Powrót do góry Go down
Go??

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 12:44 am

Zauważyła pojawienie się swoich sióstr, ale jakoś nie widziała potrzeby witania się z nimi zwłaszcza, że nie tak dawno temu je widziała. Jednak chwilę uważniej się im przyglądała. Poza tym siostrą nie koniecznie podobał się sposób, w jaki podróżowała. Cóż sądziła, że wygodniej się podróżuje na koniu niż w dusznej karecie, w które to jeszcze trzęsie i nie tylko. Ale jak widać zdania w pewnych kwestiach były podzielone.
Później po rozmowie z dziadkiem udała się na ucztę podczas, której to można było porozmawiać i nieco się zapoznać z ludźmi z dworu Darry. Nieco to pomogło w przyzwyczajeniu się do tego miejsca. Dlatego też Erin nie miała nic przeciwko temu by tu chwilę odpocząć. Bardzo się też ucieszyła z tej uczty, w końcu można było zjeść coś ciepłego, napić się i ogólnie spędzić trochę czasu z ludźmi. Była to naprawdę miła odmiana po podróży.
Pożegnała zarówno dziadka jak i pozostałych mężczyzn wyruszających do Przystani. Potem chwilę przechadzała się po zamku w towarzystwie służącej, tak by się mimo wszystko nie zgubić. W końcu jednak trafiła do swojego pokoju, gdzie w spokoju wróciła do czytania zaczętej książki. Tam też planowała spędzić spokojnie resztę dnia, by wieczorem móc spokojnie wyruszyć do Przystani. Nie był to może najlepszy plan, ale Erin wydawał się on całkiem dobry.
Czytanie przerwało jej jednak pukanie. Zaskoczona spojrzała w kierunku drzwi, całkiem jakby czekała, że te same się otworzą. Tak się jednak nie stało, więc wstała ze swojego miejsca i otworzyła drzwi. Nieco zaskoczona była widząc jedną z sióstr Tully. Mimo wszystko uśmiechnęła się do niej wesoło.
-Witaj, w czym mogę ci pomóc? – Zapytała grzecznie. Zaraz też nieco się wycofała, otwierając też szerzej drzwi i w ten sposób zapraszając Artemis do pokoju.
Powrót do góry Go down

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
179
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 8:05 am

Na uwagę brata szepnęła tylko coś, że potrafi się zachować, ale było to bardziej do siebie niż do starszego brata. Przecież nie będzie mu pyskowała. Nie była już małą dziewczynką i wiedziała, że jeśli ktoś starszy coś do niej mówi to musi się go słuchać. Tym bardziej starszy brat. Dłuższą chwilę oczywiście kłóciła się z siostra, ale to nie było nic poważnego. One po prostu się tak przekomarzały. Kochały się i nie można było w to wątpić, że gdyby przyszło co do czego to jedna za drugą rzuciłaby się w ogień. Ta zgryźliwa wymiana zdań skończyła się wraz z przybyciem starego Freya. Mężczyzna wprost przerażał młodą Ariel, która stanęła bliżej siostry, jakby miało jej to w jakimś stopniu pomóc.. Teraz najchętniej złapałaby pod rękę brata, żeby poczuć się bezpieczną, ale on oczywiście musiał zajmować się w tym momencie polityką. Rozumiała to. Znaczy rozumiała fakt, że to jest ważne. Polityki nigdy nie przyjdzie jej zrozumieć zapewne. Ona znała się na wąchaniu kwiatków i wyszywaniu serwetek, a nie wojnach i małżeństwach aranżowanych. Nie była zachwycona spacerem jednak poszła wraz z siostrą przejść się po świeżym powietrzu. Może i lepiej znajdować się dalej od panów. Polityczne rozmowy niekiedy są niebezpieczne. Podczas uczty Ariel ani się nie odzywała, ani nie jadła zbyt wiele. Była nieco sparaliżowana tym, że jest w nowym miejscu i najchętniej nic by nie zjadła, ale to byłoby nieuprzejme w stosunku do gospodarzy. Po uczcie Ariel ucieszyła się, że mogą zostać w Darryn jeszcze trochę czasu. Była zmęczona podróżą i jakoś nie uśmiechało jej się męczyć się dalej. Lepiej przez jakiś czas odpocząć i wypoczętym wjechać do Królewskiej Przystani tak, żeby wszyscy dowiedzieli się jak piękne są panny z Dorzecza. Jako, że była znużona udała się do swojej komnaty i poprosiła służącą o pomoc przy czesaniu włosów. Następnie postanowiła się odświeżyć i spędzać czas w swojej komnacie aż do jutra. Nie mogła się już doczekać dalszej podróży do Królewskiej Przystani, bo chciała zobaczyć króla, dwór i wszystkie te piękne ozdoby, które na pewno znajdowały się w Królewskiej Przystani z okazji balu, na który zostali zaproszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Riverrun
Liczba postów :
150
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 12:37 pm

Uśmiechnęła się widząc, że Erin jest pozytywnie nastawiona. Dopiero teraz przyszło jej na myśl, że jednak zagłusza spokój dziewczynie. Mogła to robić ze swoją siostrą, która po prostu była jej siostrą i byli sobie bliskie. Ona jednak przyszła do Erin bez wcześniej zapowiedzi. Posłała jej przepraszające spojrzenie.
-Witaj ! Wybacz, że ci przeszkadzam w czasie wolnym. - przeszła przez próg zatrzymując się na środku pokoju. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Było podobne do tego w którym Artemis się zatrzymała. Widać w nim było ślady prywatnych rzeczy Erin. - Pomyślałam, że byłoby miło gdybyśmy się lepiej poznały. W końcu mamy razem podróżować do Przystani. - zwróciła się do blondynki, uśmiechając się przy tym przyjacielsko.
-Nie miałabyś nic przeciwko ? Uważam, że w tych murach zamku można umrzeć z nudów. - To pewnie z tego powodu, że Artemis wręcz rozpierało by coś robić. Nie potrafiła siedzieć w czterech ścianach, sama bez towarzystwa. -Chyba, że wolisz spędzić ten czas sama. Wtedy nie będę się narzucać. -[b] Po prostu pójdzie dręczyć swoją młodszą siostrzyczkę.
-[b]Ach, tak przy okazji pewnie już wiesz jak się nazywam, ale nie wypadałoby się nie przedstawić. Jestem Artemis Tully.
- spojrzała przyjaźnie na Erin. - Mam szczerą nadzieje, że zostaniemy przyjaciółkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Darry   Sro Maj 01, 2013 1:09 pm

Gdy siostry Frey przybyły do Darry było już dawno po uczcie na której spotkały się pozostałe panny Dorzecza. Podano zatem kolację, skromniejszą ale siostrom to nie przeszkadzało. Grzecznie podziękowały i próbowały (przynajmniej tymczasowo ) nie wyskoczyć z niczym niestosownym. Nie chciały przynieść wstydu rodowi Freyów drogiemu dziadkowi ,który teraz stawał się ważną postacią (tak mówiły im podejrzenia) i potrzebował zaplecza także miłych i czarujących młodych dam-jego wnuczek. Niestety nie spotkały na swojej drodze do gościnnej komnaty ani siostry ani panien Tully, napewno dlatego ,że robiło się coraz później. Nie niepokoiły zatem nikogo swoją obecnością z drugiej strony mogąc chwile odetchnąć od tłumów które przetaczają się ciągle przez bliźniaki. Miały tak wielu krewnych. Leonie zaczęły sprawiać przyjemność te chwile w cichym ,spokojnym Darry. W Królewskiej Przystani na pewno będzie tłoczno i cały czas trzeba będzie stać wyprostowanym i uśmiechać się do wszystkich. Ten aspekt pobytu będzie z pewnością najbardziej męczący.
W czasie kolacji Leona dowiedziała się od jakiejś służki ,że Lord Tully i Lord Frey już opuścili Darry w pośpiechu. Żałowała trochę ,że nie pojawią się w Przystani wszyscy razem ale przynajmniej będą z nimi Artemis i Ariel. Dla młodziutkiej Leony taki wyjazd to wielkie przeżycie, poczuła się pewniej ,że będą z nią inne damy i będzie mogła podpatrzeć jak należy się zachować w nieoczekiwanych sytuacjach ,a i ktoś nawiąże rozmowę z innymi gośćmi króla gdyby ona sama zapomniała języka.
Obie Freyówny weszły do komnaty. Wspólnej komnaty. Po ociepleniu stosunków miedzy siostrami które dokonało się po przyjeździe tutaj,poprosiły o wspólna, większą komnatę. Ponownie czuły się papużkami nierozłączkami i tak jak papużki zamierzały prowadzić ożywioną rozmowę. Komnata była obszerna z dwoma łożami ,urządzona ze smakiem także chciało się tutaj wypoczywać. Leona zasiadła na wygodnym fotelu z rzeźbionymi poręczami i przeciągnęła się ziewając cicho. Rozpoczęły rozmowę: - Jak myślisz siostrzyczko ,dziadek i Tully mieli ważne sprawy żeby tak szybko jechać. Może już wszyscy tam się zebrali tylko my się tak ociągamy. Powinnyśmy jechać gdy wypoczniemy , co tu robić? Hmm może gdy spotkam jutro którąś z sióstr Tully zapytam kiedy mają w planach jechać do Przystani?
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Darry   

Powrót do góry Go down
 

Darry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Darry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze-