a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Boży Gaj



 

 Boży Gaj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Skąd :
Dorzecze, Riverrun
Liczba postów :
37
Join date :
27/04/2013

PisanieTemat: Boży Gaj   Nie Kwi 28, 2013 5:44 pm


Odwiedzając Riverrun nie sposób przegapić budzącego prawdziwy podziw ogrodu, który nosi równie godną nazwę Bożego Gaju. W starych wierzeniach, w centralnej części ogrodu rosło dumne i wysokie Czardrzewo, nazywane także Drzewem Sercem. Mówi się, że w zamierzchłych czasach, dzieci lasu wyrzeźbiły w nich ludzkie twarze, jeszcze zanim na tych ziemiach pojawili się pierwsi ludzie. Głeboko wycięte oczy, czerwone od wyschniętych soków, sprawiały wrażenie czujnie obserwujących. Niekiedy wydawać się mogło, że drzewa te widzą, słuchają a także myślą. Boże Gaje były miejscami, gdzie ludzie oddawali cześć Starym Bogom. Wraz z najazdem Andalów do Westeros przybyła Wiara w Siedmiu, która skutecznie zajmowała miejsce Starych Bogów. Tak też Czardrzewa zostawały wycinane a Boże Gaje stawały się niczym innym jak zwykłymi ogrodami.
Tak też się stało w przypadku Riverrun, gdzie w miejscu Czardrzewa, znajduje się sporych rozmiarów pień białego drewna, który porasta mchem i trawą. Sam Boży Gaj zachował co prawda swoją nazwę, jednakże teraz pełni rolę pięknego, bujnego ogrodu, w którym wyrastają strzeliste sekwoje, a niewielkie strumyki przecinają wszechogarniającą zieleń. Powietrze przesycone wonią różnokolorowych kwiatów, nadaje temu miejscu spokojny charakter, jakby było odcięte o świata i spraw z nim związanych. Radosne śpiewy ptaków nie są tu rzadkością i dodatkowo uspokajają tych, którzy postanowili wypocząć w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Skąd :
Bliźniaki
Liczba postów :
127
Join date :
07/06/2013

PisanieTemat: Re: Boży Gaj   Pią Lip 19, 2013 3:29 pm

To była długa, męcząca, Rivers nie zaznał snu nim noc nie zaczęła ustępować swojego miejsca pierwszym promieniom wschodzącego słońca. Całonocne wydawanie rozkazów, zbieranie ludzi, wysyłanie listów było tak pochłaniające, iż bękart dopiero teraz miał trochę czasu dla siebie. Postanowił oddać cześć zmarły Tully, którzy swoją śmiercią pozwolili uniknąć rozlewu krwi, nie zapomniał też o wnuczce ojca. Biedne dziecko, była młoda i jeszcze niewinna. Los jaki ją spotkał był niesprawiedliwy, acz nieodwołalny, Brynden nie mógł zrobić nic by temu zapobiec. Właśnie dlatego, musiał jechać do Królewskiej przystani, miał tam wiele spraw do załatwienia, może zbyt wiele jak na barki, jednego bękarta. Kto zrobi to lepiej niż ty? Przemknęło mu przez myśl gdy podnosił się z zawilgotniałej już od porannej rosy trawy. Zostało jeszcze tyle do robienia nim będzie mógł odpocząć.

Rzucił jeszcze raz okiem na drzewa, ściółkę i poruszające się pod wpływem lekkiego wiatru źdźbła traw i ruszył w kierunku zamku, krokiem pewnym, rytmicznym, doskonale ukrywającym zmęczenie nieprzespanej nocy. Był do jasnej cholery dowódcą i nie mógł okazać przed swoimi ludźmi słabości.
Przy murze czekało kilku z jego ludzi. -Panie! Jesteśmy gotowi do drogi, Gratthar wjechał już z swoimi ludźmi. Kiedy ruszamy?[/b] Wśród setki żołnierzy, których chciał zabrać z sobą  była cała dwudziestka jego osobistej straży. Ludzie, którzy nie zawahali by się podpalić na jego rozkaz stodoły pełnej płaczących niemowląt, właśnie tak bezwzględnych i nieprzekupnych ludzi będzie potrzebował w Królewskiej przystani. Mieście będącym placem boju dla ludzi brodzących po kolana w stosach trupów, zasztyletowanych w czasie snu bądź otrutych przeciwników. Tam, zwłaszcza w czerwonej twierdzy, każdy, miał już kogoś na sumieniu. Dla Bryndena ten wyjazd był jak wejście z zaostrzonym kijem do jaskini cieniokotów, nierozważne i bezcelowe, musiał jednak zaostrzyć patyk i zmierzyć się z bestiami w aksamitach, które czyhając choć na odrobinę nieuwagi, będą z uśmiechem lać mu wino.
- Doskonale, Wysłaliście też wieści do Lorda Mallistera, mam rozumieć? Ruszamy, gdy tylko poinformuję tego dzieciaka Lannisterów, że jadę.
Wojacy pokiwali głowami, był wśród nich syn stajennego, ten, który wykazał się wczorajszego poranka. Rivers osobiście posłał go z kolejną notą do armii Seagardu, i nakazał wrócić przed świtem. Darzył go sympatią i chciał mieć kogoś, kto zna się na zwierzętach, przy sobie. W przeciwieństwie do młodego lwa. Bękart liczył ,że uda mu się wymknąć nim Aart się zbudzi, miał zamiar jechać jak najszybciej, a wysoko urodzony młodzieniec tylko by go spowalniał.


[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Boży Gaj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze :: Riverrun-