a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Komnaty księżniczki Seyal



 

 Komnaty księżniczki Seyal

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Dorne
Skąd :
Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
30
Join date :
09/02/2016

PisanieTemat: Komnaty księżniczki Seyal   Nie Paź 02, 2016 3:27 pm


Komnaty księżniczki Seyal



Kompleks dwóch przestronnych pomieszczeń, pośród których rozróżnić można przestronną sypialnię oraz nieco mniejszą komnatę przeznaczoną do kosmetyki. Pierwszy z pokoi obsadzony został w ciepłych, brązowo-kremowych barwach i wyposażony jest we wszelkie wygody niezbędne dla członkini książęcego rodu. Odnaleźć tu można podwyższenie na którym umieszczono pokaźne łoże z baldachimem - tuż po jego lewej stronie znajduje się miękka leżanka, idealna do popołudniowych drzemek bądź spożywania posiłku. Dość charakterystyczne dla komnaty księżniczki Seyal są liczne lampiony oraz świecie, które odnaleźć można w niemal każdym zakamarku komnaty - dotyczy to również mniejszego z pomieszczeń, gdzie wybudowano płytki basen przeznaczony do zażywania zbawiennych w upale kąpieli. Unosi się tam słodki zapach pachnideł oraz olejków, które Seyal z chęcią wykorzystuje w celach pielęgnacyjnych.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
30
Join date :
09/02/2016

PisanieTemat: Re: Komnaty księżniczki Seyal   Nie Paź 02, 2016 6:48 pm

Starała się zachować spokój, choć nie było to łatwe.
Łatwe? Raczej niemożliwe.
Strach paraliżował – gnieździł się w sercach, umysłach, ciałach, unosił w powietrzu, dusił, zaszczuwał. Nie było przed nim ucieczki, gdy tylko zdołał usnuć wygodne gniazdko, przyrastał do obranego miejsca i tam zapuszczał korzenie, jak pradawny dąb, pod którego korą płynie śmierć.
Seyal odmawiała wstania z łóżka – nie chciała opuszczać pościeli nie dlatego, że nie miała siły, lecz dlatego, że…
Brzydzę się sobą.
Krwawe wybroczyny szpecące młode ciało były jak policzek wymierzony przez Siedmiu Bogów – początkowo nic nie wskazywało na to, by księżniczka padła ofiarą rozpełzającej się po Dorne zarazy. Lekkie zawroty głowy i podniesiona temperatura ciała mogły być równie dobrze pierwszymi oznakami przeziębienia bądź grypy. Seyal przeklinała własną beztroskę, kiedy przed kilkoma dniami prosto z wody wyszła na taras – chłód nocy był dotkliwy, księżniczka nie zwracała jednak uwagi na tak drobne niedogodności, co nie było szczególnie trudne… mając między udami nowego strażnika. Strach zaczęła odczuwać dopiero, gdy do wcześniejszych objawów dołączyło nieustanne, dręczące poczucie zmęczenia – zupełnie jakby spędziła cały dzień na prażącym słońcu bez choćby łyka wody bądź jak gdyby pokonała pieszo dobre osiem mil. Nie chciała nikomu mówić o swych podejrzeniach, jednak zdradził ją kolejny z objawów – lekki zawrót głowy nie umknął uwadze Edrica, który – już wtedy wyczulony na choćby najdrobniejsze anomalie zdrowotne – natychmiast odesłał młodsza siostrę do komnaty. Seyal nie zdołała porządnie ułożyć się pomiędzy poduszkami, gdy do jej komnaty wkroczył maester z całym zestawem fiolek, torebeczek oraz flakoników. Wtedy jeszcze nie mieli pewności, z czym się zmagają, sam maester przyznał, że prowadzona kuracja jest działaniem po omacku – ledwie trzy dni później okazało się, że działaniem nie dość skutecznym, bowiem stan księżniczki uległ pogorszeniu. W nocy wybudziła ją wysoka gorączka – gdy sięgała po kubek z wodą, na wargach poczuła lepkość aż nazbyt znajomą z ostatnich wydarzeń z Sali Słońca. Krwotok z nosa był dostatecznie dobrym powodem, aby wezwać maestra, jednak nim ten zdołał dotrzeć do komnaty księżniczki Seyal, Martellówna zauważyła u siebie kolejny objaw postępującej choroby – krwawe wybroczyny barwy wina pojawiły się na rękach i, sądząc po jednym ze śladów na udzie, właśnie rozpoczynały ekspansję na dalsze części ciała. Dla księżniczki był to wystarczająco dobry powód, by osiągnąć granice wytrzymałości – gdyby nie paraliżujące osłabienie, najpewniej jęłaby miotać się po pałacu ze wściekłością właściwą żmii, której ktoś nieostrożny (bądź dostatecznie głupi) nadepnął na ogon. Mijały dni przepełnione strachem oraz obawami – o życie swoje, o bliskich, o Dorne, choćby i o całe to piekielne królestwo, które u progu zimy mogło zostać przetrzebione przez wroga po stokroć bardziej bezwzględnego niż mróz. Seyal niewiele pamiętała z ostatnich kilku dób – pogrążona w półśnie bądź leżąca bez sił była jak porzucone przy trakcie szczenię, zbyt słabe, by ruszyć się z miejsca i jednocześnie nie posiadające na tyle szczęścia, by ktoś mógł w pełni się nim zaopiekować. Maester krążył pomiędzy mieszkańcami pałacu, próbując dojść najlepszego sposobu leczenia – zdawał się jednak nie zauważać, że najlepszą kuracją byłoby danie nadziei; wszyscy sprawiali wrażenie, jakby porzucili wszelką otuchę, bez mrugnięcia okiem przyjmując wyroki, które narzucał im los. Nawet Seyal – posłusznie stosująca się do poleceń maestra – nie potrafiła wyzbyć się wrażenia, że to swego rodzaju koniec, jeśli nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, to bez wątpienia w pewnej przenośnej sferze. Któż wie, ile ofiar pociągnie za sobą rubinowa gorączka, jak wielkie będą straty, czy nie rozprzestrzeni się na pozostałe części Siedmiu Królestw? Bierność nie była dobrym wyjściem, lecz chwilowo stanowiła jedynie wyjście, na jakie mogła zdobyć się księżniczka – dlatego czekała w bezruchu, apatycznie, cierpliwie, czekała, aż koszmar dobiegnie końca i odejdzie w niepamięć wraz z ofiarami zarazy. Jakaś jej część obawiała się jednak, że nie będzie komu wspominać umarłych – i właśnie to było na swój sposób najbardziej przerażające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nie żyje
Liczba postów :
139
Join date :
10/04/2013

PisanieTemat: Re: Komnaty księżniczki Seyal   Sro Paź 05, 2016 12:37 pm

Epidemia nie oszczędzała książęcego rodu, przynajmniej zaś jego żeńskiej części – podobnie jak Ivory, tak i księżniczka Seyal zapadła na drugie stadium choroby, wystawiając tym samym swe ciało na ciężką próbę. Jej stan ulegał miarowemu, choć druzgoczącemu pogorszeniu – kolejne objawy zwiastowały jedynie postępujące zarażenie, zaś działania maestra początkowo zdawały się nie przynosić żadnych efektów. Wraz z biegiem czasu poszerzała się jednak wiedza na temat panującej w Dorne epidemii, co pozwoliło na odróżnienie efektywnego leczenia od tego, które nie przynosiło żadnych skutków. By jednak zbić gorączkę, pokonać osłabienie i pozbyć się dolegliwości należało wciąż podejmować działania – właśnie dlatego księżniczkę Seyal przynajmniej dwa razy dziennie odwiedzał maester, który podawał jej najróżniejsze wywary, proponował przystawianie pijawek, upuszczanie krwi i stosowanie maści. Apatyczność Martellówny zapewniała mu spore pole do popisu, jednak na wymierne efekty należało czekać – zwłaszcza, iż sama księżniczka była momentami zbyt spokojna, wręcz niezdrowo wyzuta z wszelkiej energii. Maester obawiał się, że może to być zwiastun kolejnego stadium choroby, które opanowywało ciało znienacka i napełniało go dojmującą rezygnacją.
Dziś odwiedził Seyal jeszcze przed nastaniem południa – księżniczka nadal leżała w łożu, bezbronna i drobna jak pisklę odrzucone przez matkę. Choć Martellówna od dawna nie była już dziewczynką, dzisiaj przywodziła na myśl niewinne dziecko, które apatycznie czeka na wyroki niesprawiedliwego losu. Maester poczuł, jak boleśnie ściska mu się serce – nie mógł pozwolić, by księżniczka dalej cierpiała, musiał wygnać z jej ciała chorobę i przywrócić na usta wesoły uśmiech.
- Napar z rumianku i okłady z pokrzywy. Wiem, że masz dość pijawek – kąciki ust maestra drgnęły lekko, gdy postawił na malutkim stoliku kubek z gorącym naparem. W drugiej dłoni trzymał mały słoiczek z zielonkawą maścią złożoną ze startych liści pokrzywy – nabrał na palce odrobinę mazi i nim księżniczka zdołała się odezwać, zaczął spokojnie wsmarowywać ją w odsłoniętą część klatki piersiowej Seyal. Żywił szczerą nadzieję, że napar i okłady zbiją gorączkę, co pozwoli zregenerować się organizmowi – jednak na efekty będą musieli poczekać do jutra, aż maść wniknie w skórę i rozgrzeje ciało.
- Gdy tylko rumianek odrobinę przestygnie, wypij całość. Przyniesie ukojenie, napełni cię ciepłem, będziesz mogła porządnie wypocząć.

    Rzut kośćmi zadecyduje o efekcie:
    1, 3, 5 - zabiegi maestra przyczyniły się do poprawienia stanu Seyal, następuje remisja do I stadium;
    2, 4, 6 - pomimo starań maestra, stan księżniczki się nie poprawia, zaś choroba wciąż utrzymuje się na II stadium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Włości Korony
Liczba postów :
465
Join date :
23/03/2013

PisanieTemat: Re: Komnaty księżniczki Seyal   Sro Paź 05, 2016 12:37 pm

The member 'Valar Dohaeris' has done the following action : Dices roll


'Rzut 6' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
30
Join date :
09/02/2016

PisanieTemat: Re: Komnaty księżniczki Seyal   Sob Paź 15, 2016 8:07 pm

Przed dwoma dniami obecność maestra natchnęłaby ją żałosną odrobinką nadziei. Być może odetchnęłaby z ulgą na myśl, że nie spisano jej na straty, że ktoś wciąż pamięta o jej istnieniu, że choroba nie rozwinęła się na tyle, by nie zostać uleczoną. Przez moment pewnie ucieszyłaby się na widok pomarszczonej twarzy medyka i z wdzięcznością przyjęła ofiarowane przez niego napary.
Ale nie dzisiaj.
Coś w niej pękło – jakaś część jej umysłu zdołała pogodzić się z myślą, że już zawsze pozostanie szpetna, zmęczona, osłabiona, pogrążona w gorączce, cierpiąca na krwotoki z doprowadzonego do granic podrażnienia nosa. Myśl, że nie ma dla niej ratunku i że jedynie śmierć może na dobre rozprawić się z rubinową gorączką była na swój sposób… kojąca.
Jakże wiele problemów rozwiałby pocałunek Nieznajomego – Seyal nie musiałaby myśleć o pokrywających jej ciało wybroczynach ani o chorobie trawiącej część jej rodzeństwa. Pogrążyłaby się w śnie, opadła w miękką ciemność niebytu, zamknęła oczy i odeszła w zgodzie ze sobą, z naturą, z trawiącą Dorne epidemią. To nie powinno być trudne – co więcej, miałoby w sobie pewną dozę romantyzmu i szlachetności, czegoś tak typowego dla księżniczki, że zdawałoby się niemal naturalnym.
Tyle, że śmierć nie chciała nadejść – zupełnie jak całkowite ozdrowienie.
Gdy tego dnia odwiedził ją maester, karmiąc młody umysł kolejną dawką pocieszających słów, Seyal walczyła ze sobą, by nie obrzucić go kilkoma podszytymi wściekłością wyzwiskami – wiele by oddała za choć chwilę spokoju, chwilę, w której nie musiałaby myśleć o chorobie, o wycieńczeniu, o bólu. Mędrzec (choć księżniczka z dnia na dzień coraz mocniej powątpiewała w jego mądrość) nie dawał jednak za wygraną i zjawiał się w jej komnacie z uporem, który najpewniej wywołany był poleceniami Księcia Dorne – Seyal uznała w końcu, że jej złość niewiele tu pomoże, zastąpiła ją zatem upartym milczeniem.
Milczała, gdy maester podawał jej napary i wspominał o braku pijawek – milczała nawet wtedy, gdy próbował tchnąć w jej serce odrobinę otuchy, mówiąc, że po wypiciu wywaru wypocznie, choć akurat na brak wypoczynku nie mogła narzekać. Bezczynne leżenie w pieleszach odbijało się na niej równie mocno, co trawiąca jej ciało choroba – księżniczka z utęsknieniem wspominała wszystkie te dni, gdy bez problemu mogła opuścić Stary Pałac i odczuwała jednocześnie zgorzknienie na myśl, że wtedy nie doceniała tego, co ofiarował jej los. Teraz najchętniej odwiedziłaby karczmę, gospodę, nawet cuchnący rybami port, by przez moment poczuć dawną wolność – niestety, napar z pokrzyw dobitnie przypomniał jej o patowej sytuacji, w której się znalazła. Z niechęcią obserwowała, jak wywar wytraca ciepło, parując potężnie na stoliku – w tym namyśle nie zauważyła nawet wyjścia maestra, co stanowiło najpewniej najprzyjemniejszą część dnia. Nie zamierzała oponować wobec poleceń starca, kiedy więc wywar z pokrzyw ostygł wystarczająco, sięgnęła po kubek, by – walcząc z obrzydzeniem – wypić jego zawartość. Ciecz natychmiast rozpłynęła się po jej ciele ogniem, przyjemnym ciepłem, które uwikłało sobie gniazdko w podbrzuszu i powoli rozchodziło się na resztę kończyn. Seyal niemal mimowolnie zwinęła się pod pledem, pozwalając, by powieki opadły jej pod wpływem skumulowanego zmęczenia – nawet nie zauważyła momentu, w którym zasnęła na dobre, chociaż we śnie ulatując poza mury rodzinnego pałacu.
Nie miała pojęcia, jak długo spała – gdy otworzyła oczy, za oknami wciąż… bądź już było jasno. Świat nadal trwał w doskonałej, niezmąconej niczym ciszy, komnatę zaś wypełniało ciepło jej ciała oraz oddechu. Księżniczka przewróciła się leniwie z lewego boku na prawy, odgarniając z policzka kosmyk włosów – dopiero po chwili zauważyła zmianę, która zakradła się w jej ciało.
Nadal była wymęczona, lecz wysoka gorączka ustąpiła – gdy zaś dotknęła palcami miejsca pod nosem, nie poczuła tej typowej, metalicznej lepkości, która przez ostatnie dni plamiła poszewki krwią. Serce Seyal zabiło mocniej, zaś sama księżniczka uniosła się na łokciach, z niecierpliwością zrywając z ud pled – jej skórę wciąż pokrywały krwawe wybroczyny, jednak…
Były bledsze?
Bądź po prostu takimi pragnęła je zobaczyć.
Od nadmiaru emocji zakręciło się jej w głowie i był to jedyny powód, dla którego nie zerwała się z łóżka – dotychczas apatyczna księżniczka pojęła, że coś, co dotychczas wydawało się jej niemożliwe, stało się rzeczywistością.
Zaczynała zdrowieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Komnaty księżniczki Seyal   

Powrót do góry Go down
 

Komnaty księżniczki Seyal

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Komnaty księżnej Ivory Targaryen
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorne :: Słoneczna Włócznia :: Pałac rodu Martell-