a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Jezal Sand i Ivory Targaryen



 

 Jezal Sand i Ivory Targaryen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Liczba postów :
139
Join date :
10/04/2013

PisanieTemat: Jezal Sand i Ivory Targaryen   Pon Sie 22, 2016 10:46 pm


Wodne Ogrody, pierwszy księżyc 264 AL

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Jezal Sand i Ivory Targaryen   Wto Sie 23, 2016 12:31 am

Była podekscytowana jak mała dziewczynka.
Uśmiechała się do własnego odbicia w lustrze, gdy wyczesywała włosy. Wolała zrobić to sama. Nie potrafiła jednak wyczarować tak misternych i pięknych splotów tak jak jej służka, więc jedynie upięła je nad karkiem złotą szpilą, której główka przypominała głowę węża.
Było cholernie gorąco. W Dorne nic nowego, lecz na nowo to dostrzegała i doceniała. Po nowym roku opuściła Słoneczną Włócznię na rzecz pałacu, który niegdyś Martell wzniósł dla smoczej księżniczki. Popołudnia spędzała w altanach Wodnych Ogrodów, racząc się chłodnym winem i przyjemnym skwarem, przeganiając myśli o zimie, do której niebawem miała powrócić. Śnieg i mróz wydawały się jej jednak równie odległe, co Asshai przy cieniu. Na moment, na krótką chwilę wrócić spokój – od dawna nie była równie spokojna niż wtedy, gdy mogła bez wyrzutów sumienia po prostu spacerować wśród egzotycznych kwiatów i drzew owocowych. Przed laty robiła to z matką, trzymając jej ciepłą dłoń i opowiadając o wszystkim co tamtego dnia przeżyła, jakie koty widziała i o czym marzy.
Teraz sama przechadzała się tym ścieżkami z Aerionem w ramionach, a zważając na fakt, że mogły minąć jeszcze dwa lata, nim będzie mogła z nim porozmawiać, to mówiła zamiast niego, cichutko opowiadając baśnie  i dornijskie legendy.
Tamtego popołudnia pozostawiła go jednak pod opieką piastunek, by odpoczął w chłodnych komnatach i robił to, co najczęściej robiły dzieci w tym wieku – po prostu spał. Odeszła od jego kołyski dopiero wówczas, kiedy przez sen jakby się uśmiechnął, albo tylko tak się jej wydawało i ucałowała go w czółko.
Zamknęła drzwi od swych dawnych komnat i nie wpuściła nikogo – sama ubrała suknię i założyła jedynie kolczyki, rubinowe łezki.
Serce mocno biło w jej piersi i czuła się jak dziecko. Jakby znów planowała z Quentylem jakąś psotę, która uprzykrzy życie Edricowi, a ich rozbawi do łez. Miała świadomość, że robi źle, doskonale wiedziała, że to wręcz głupota – zdrowy rozsądek podpowiadał, by zanurzyła głowę w sadzawce i nie wychodziła z niej, dopóki tak niemądre pomysły jej nie opuszczą. Dornijka wyjątkowo nie słuchała jednak głosu rozumu, czasami tylko w myślach powtarzała sobie: idę z nim tylko porozmawiać!, a zaraz po tym na ustach pojawiał się uśmiech i dotykała warg opuszkami palców.
Nie mogła przestać o tym myśleć. O pocałunku, który zaskoczył ją w Słonecznej Włóczni.
Nie miała mu tego za ze, choć była przerażona, że ktoś mógł ich zobaczyć. Tamtego wieczora w sepcie zapaliła świeczkę, by Siedmiu miało ją w opiece i do tego nie dopuściła. Dzisiejszego poranka zapaliła drugą.
Obiecała Sandowi, że pojawi się w wieżyczce pałacu, gdzie od tak dawna nikt nie zaglądał, że spodziewała się ujrzeć same pajęczyny i kurz, lecz gdy jął zapadać zmierzch, napotkała poważny problem, którego dotąd nie przewidziała.
Dawniej kamienną płytę pomagał odsunąć jej Quentyl, bądź strażnik, a teraz musiała zrobić to sama – niemal stęknęła z wysiłku, gdy po prostu usiadła na podłodze i pchnęła płytę w ścianie nogami tak mocno, jak tylko potrafiła. Być może wędrówka starym, brudnym korytarzem ze świecznikiem w ręku nie była najlepszym pomysłem, lecz przecież ostrożności nigdy za wiele – a Ivory miewała w ostatnich dniach jedynie bardzo niemądre pomysły.
Nim dostała się do celu, miała wrażenie że kurz osiadł na jej ramionach, a po karku z pewnością spaceruje pająk i resztkami silnej woli powstrzymała się, by nie krzyknąć.  Nie było go jeszcze, a słońce niemal już zaszło. Zaczęła nerwowo strzepywać niewidzialne pyłki z sukni, choć doskonale wiedziała, że męskie spojrzenie skupi się na maleńkiej plamce, a na nagich ramionach i obojczykach – jasna, wyszywana srebrnymi nićmi suknia sprawiała wrażenie, jakby zaraz miała spaść Ivory z ramion, a głębokie wycięcie na plecach pozwalało przypuszczać, że księżniczka wykradła ją z kufra swojej młodszej siostry.
Odkąd wyszła przecież za mąż nie mogła pozwolić sobie na podobne stroje – lecz tę myśl, razem z twarzą Maegora Targaryena próbowała wypędzić z myśli, choć na kilka chwil i przestać odczuwać poczucie winy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Jezal Sand i Ivory Targaryen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Maegor Targaryen i Ivory Targaryen
» Komnaty księżnej Ivory Targaryen
» Daeron Targaryen
» Viserys Targaryen
» Rody Chorążych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Karczma :: Strefa Mistrza Gry :: Retrospekcje-