a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Cape Wrath



 

 Cape Wrath

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Liczba postów :
139
Join date :
10/04/2013

PisanieTemat: Cape Wrath   Sob Kwi 27, 2013 9:24 pm


Cape Warth jest dużym półwyspem "wystającym" z Wąskiego Morza. Graniczy na północy z Zatoką Shipbreaker oraz z Morzem Dorne od południa. Płaczliwa Wieża stoi nad brzegiem Cape Warth.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Cape Wrath   Sob Lis 21, 2015 12:04 am

Chłód przeszył ciało Hermelusa, niczym ostrze tego syna dornijskiej kurwy podczas tej pamiętenj bitwy. Choć nie było zbyt ciepło, to pogoda była w miarę dobra. Gruby, wełniany płaszcz chronił ciało mężczyzny przed zimnem, ale gdy od czasu do czasu zawiał tu taki wiatr jak w tym momencie, to nawet ten płaszcz nie pomagał Crabbowi w utrzymaniu w cieple swego ciała. Wicher niósł się z południa, więc by uchronić oczy przed przenoszonymi przez nań drobinkami Dziedzic Szeptów zmrużył je znacząco. Kroki jego były ciężke i wolne, buty już niemal obłocone. Droga którą podążał nie była w zbyt dobrym stanie. Ból w nogach doskwierał mu niesamowicie. Złapał zadyszki i czuł olbrzymią suchość w gardle. Opatulona kapturem twarz targana była mroźnym wietrzyskiem. W związku z zaistniałymi okolicznościami Hermelus zarządził postój, ciągły marsz nie jest zbyt dobrą sprawą, a i jego wałachowi, dalsze noszenie na swym grzbiecie całego jego dobytu, się nie uśmiecha. Tak więc dziadyga osłonił się za dość dużym głazem przy drodze. Ściągnął cały sprzęt oraz dobytek ze swego dzielnego wierzchowca, by ten swobodnie mógł zajadać trawę i odpoczywać. On sam zaś, siedząc i opierając się plecami o głaz, wyciągnął z jednego z tobołków skórzany bukłak. Wypełniony on był gęstym, już nieco letniawym, miodem pitnym. Łagiew była już w połowie pusta, także stary rycerz zadowolił się jedynie kilkoma łykami. Przyłożył dłonie do buzi i zaczął je ogrzewać. Oj długą drogę już przebył, oj długą... Z Królewskiej Przystanii do Bronzegate; Z Bronzegate do Felwood; Z Felwood do Grandview. A teraz był w trasie z Grandview do Stonehelm, skąd miał zamiar popłynąć do Tor. Odpoczął jakieś pół godziny, po czym ruszył w dalszą wędrówkę. Wiatr już naszczęście mu nie dokuczał, także śmiało ruszał przed siebie, dzierżąc kij w lewej dłoni, oraz rzemienie na których prowadził konia w prawej. Zapadał już zmrok, gdy z gór na wschodzie dało się słyszeć mrożące krew w żyłach wilcze wycie. Biały wałach parsknął nerwowo i nastroszył się nieco. Wilcy są daleko, nie ma sensu zaprzątać sobie nimi głowe. I tak skopałbym dupe kurwiszonom nawet z zawiązanymi oczami... - pomyślał i bez żadnego ociągania kontynuował marsz. Gdy już słońce zaszło na zachodzie, zatrzymał się na noc w małym zagajniczku. Następnego dnia droga wkraczała w leśną gęstwinę, zachodni kraniec Deszczowego Lasu. To znaczyło, że Hermelus jest już blisko. Do południa niestrudzenie dreptał dróżką, aż wkońcu ujrzał w oddali zarysy kamiennych murów Stonehelm...
Powrót do góry Go down
 

Cape Wrath

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Ziemie Burzy-