a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Harlon Greyjoy



 

 Harlon Greyjoy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Żelazne Wyspy
Skąd :
Żelazne Wyspy, Pyke
Liczba postów :
52
Join date :
25/06/2016

PisanieTemat: Harlon Greyjoy   Sob Cze 25, 2016 12:58 pm


Harlon Greyjoy










Wiek:
21 dni imienia
Miejsce urodzenia:
Żelazne Wyspy, Pyke
Ród:
Greyjoy
Stanowisko:
wnuk Lorda Kosiarza Pyke,
dziedzic Żelaznych Wysp
kapitan Żelaznej Dziewicy

Aparycja

Po ojcu otrzymał oczy, po matce – włosy, a po Żelaznych Wyspach - paskudny charakter. Wiatr i słońce podarowały mu spaloną od promieni, suchą skórę, morze – popękane od soli usta, drakkar zaś umięśnioną, szczupłą sylwetkę. Blizny podarował sobie sam, walcząc w karczmach, na pokładach statków i pośród tłumu w porcie, podobnie zresztą jak prostą, miedzianą zawieszkę na rzemieniu, która jest dla niego jedyną ozdobą.
Zapłacił za nią żelazem.
Za wszystko płacił żelazem.

Nożyczki były tępe, zardzewiałe i nie spełniały swojej funkcji – podobnie jak pijany w sztok balwierz, który prędzej odciąłby włosy tym, co zostało z jego zębów, niż narzędziem swojej pracy. Kilka brudnozłotych kosmyków już leżało na ubłoconej podłodze, ale nic nie wskazywało na to, by miał do nich dołączyć kolejny – właściciel czupryny, brudnej niemal tak, jak posadzka, poderwał się z miejsca niecierpliwie, starym zwyczajem odgarniając za ucho pasmo włosów.
- Wiesz, do czego nadają się te nożyce? – w szarobłękitnych oczach – oczach barwy wzburzonego morza, nad które nadciąga sztorm – zamigotała niepokojąca iskra, jakby zbłąkany nad zamgloną polaną świetlik. Wystarczyło jedno szarpnięcie, by odebrać balwierzowi przytępione, pokryte rdzą nożyczki, i krótkie, choć potężne pchnięcie, by te same nożyczki wbić w zaczerwienioną od alkoholu, tłustą  szyję golibrody.
Krwi nie było dużo – przynajmniej do momentu, w którym Greyjoy nie wyszarpał narzędzia zbrodni z zadanej rany.
- Do tego właśnie – wyjaśnił z uprzejmością zaskakującą dla kogoś, kto wycierał twarz z czerwonej smugi juchy, przestępując nad targanym konwulsjami ciałem.

Skórzana kamizela przeżarta morską solą, skórzane spodnie przeżarte morską solą, lniana koszula sztywna od morskiej soli – sól krystalizowała się na jego butach o długich cholewach ścieśnionych rzemieniami i wżerała się w skórę, drażniąc każde zadrapanie. Sól miał we włosach, na ustach, w żołądku – rzygał solą, kiedy wypił tak dużo, że niemal oślepł i srał nią po dornijskim żarciu.
Sól płynęła nawet w jego żyłach i osiadała w gardle, ale było coś, co miał z żelaza.
Serce.
I kutasa.


Biografia


To, co jest martwe, nie może umrzeć…

- Kapitan jest jak król, tyle że włada okrętem, a nie królestwem.
„Żelazna Dziewica” była pierwszym i póki co jedynym drakkarem nad którym dowództwo trzymał Harlon. Greyjoy doskonale pamięta swój szesnasty dzień imienia, gdy to zwodowano statek – wciąż pachniał smołą i żywicą, i był najpiękniejszą dziewicą spośród wszystkich, które w owym czasie bałamucił. Smukły, intensywnie czarny kadłub długości stu dziesięciu stóp, jeden, strzelisty maszt, sześćdziesiąt długich wioseł i pokład zdolny pomieścić stu dwudziestu ludzi – dzieło wieńczył wielki, żelazny taran, który oplatały emaliowane na złoto krakenie macki.
Harlon kochał swoją Dziewicę, a ona kochała jego – cztery lata wędrowali wzdłuż brzegów Siedmiu Królestw, przez Lannisport, Tarczowe Wyspy, Stare Miasto, Arbor i Słoneczną Włócznię, poprzez Stopnie docierając do Tyrosh i Myr - z Myr wyruszył ze swą pierwszą, morską żoną na Tarth, gdzie do Greyjoya dotarły wieści o wojnie z Zachodem – jednak nim Harlon zdołał dotrzeć do domu, konflikt skończył się dla Żelaznych Ludzi porażką, którą sowicie opłacono krwią.

... lecz odradza się twardsze i silniejsze.

- Klęska - Sylon Greyjoy smętnie patrzył w puchar, Harlon z kolei ogarnął wzrokiem pustą salę. Trudno było zaprzeczyć. Poprzedniego roku żądni krwi wojownicy niemal poderwali dach przechwałkami, pieśniami o chwale i obietnicami, że zwyciężą lannisterską hałastrę. Tyle że, jak to często bywa, okazali się mocni w gębie, ale nie na polu walki. Po niechlubnej przegranej z wojskami Zachodu i Doliny, Żelaźni zaczęli chyłkiem umykać ze stałego lądu, porzucając nawet zdobyty Banefort i Wyndhall. Po wojnie została zaledwie garstka nieszczęśników, którzy zebrali się teraz wokół wielkiego paleniska. Ogień syczał i przygasał, podobnie jak potęga Greyjoyów. Dawniej sala tronowa Pyke pełna była żądnych krwi, nieugiętych wojów, teraz roiły się tu jedynie cienie. I rozczarowania.
Klęska.
Matka Kyre jak zwykle patrzyła na to inaczej.
- Zawarliśmy porozumienie - sprostowała, bez przekonania skubiąc mięso, jak stara klacz belę siana.
- Porozumienie? – Lord Pyke z furią dźgnął nietknięte jedzenie. - Mój syn a twój mąż zginął jeszcze przed wojną, drugi zmarł z rąk nieznanego sprawcy a jedyna córka poniosła klęskę podczas ataku na Casterly Rock, a teraz ty bez walki przyznajesz, że nic się nie stało? Według ciebie to nie klęska?
Kyre Greyjoy, najstarsza córa lorda Goodbrothera z Hammerhorn, spojrzała na Lorda Sylona ze spokojem, który zawsze irytował Harlona.
- Twoje wnuczki i wnukowie martwi, Żelazne kobiety opłakujące śmierć synów, ta sala zamieniona w popiół, a ty, ojcze, w niewolniczej obręczy przykuty do Tronu z Morskiego Kamienia. Tak według mnie wyglądałaby klęska. Dlatego mówię o porozumieniu.
Odarty z dumy Lord Pyke wyglądał jak pozbawiony masztu żagiel. Harlon dotąd uważał, że dziad jest niepokonany jak sam Szary Król. Nie mógł znieść jego widoku w takim stanie. A może nie mógł się pogodzić z tym, jak dziecinna była jego wiara w Sylona Greyjoya?
Harlon wychylił trunek do dna, beknął i cisnął pozłacany puchar sługom, aby ponownie go napełnili.
- A ty co powiesz, synu? – wzrok Kyre Greyjoy spoczął nagle na jedynym męskim potomku, który wydały jej lędźwie.
- W towarzystwie kobiet, a zwłaszcza moich sióstr, staram się mówić jak najmniej. Ich języki nie są proporcjonalne do mózgów.
Większość zebranych w komnacie mężczyzn zarechotała z rozbawieniem, jednak matka Harlona (a już zwłaszcza nie jego siostry) nie podzielała tej wesołości. Kyre Greyjoy wiedziała, że jej jedyny syn i tym samym dziedzic Żelaznych Wysp był przewrotnym mężczyzną, bardziej korsarzem niż paniczykiem – co tutaj, na Wyspach, stanowiło najlepszy komplement. Harlon urodził się na pokładzie „Wyjącego Wichru”, co idealnie określało charakter niemowlęcia, płaczącego tak głośno, że swym rykiem przekrzykiwało nawet wzburzone morze. Hurley, ojciec Harlona, był tamtego dnia najszczęśliwszym człekiem na Żelaznych Wyspach (jeśli nie w całych Siedmiu Królestwach) – nie było mu jednak dane dożyć dnia, gdy pierworodny syn z dziecka stał się twardym, Żelaznym człowiekiem. W wieku dwudziestu dni imienia posiadał ogorzałą twarz o stanowczo ciosanych rysach, dzięki czemu przypominała ciemne i popękane oblicze wiekowej figury dziobowej. Harlon całe życie spędził na deskach drakkarów, przez co nawet na lądzie poruszał się stanowczo, choć z tak typowym dla Żelaznych Ludzi rozkołysaniem, zupełnie jakby pod ich stopami wciąż tańczył pokład. Poza tym posiadał bystry umysł – przynajmniej jak na Żelaznego. Nie interesowały go dworskie maniery, tańce, polowania i rycerskie turnieje.
Przyszedł na świat, umarł i odrodził się na nowo wyłącznie w jednym celu: by przywrócić swym ludziom panowanie nad morzami. By zasiać w sercach wrogów strach tylko po to, aby później wyrwać im je z piersi i karmić truchłami ryby – bo kiedy Bóg Sztormów smaga morze swym gniewem, kapitan robi to, co musi, aby ocalić jak najwięcej. Wolność nie ma żadnej wartości dla trupa. A duma jest warta niewiele nawet dla żywego.


Ekwipunek


- Żelazna Dziewica - szybki, lekki jednomasztowy drakkar o czarnym kadłubie i sześćdziesięciu wiosłach, zdolny pomieścić na pokładzie stu dwudziestu ludzi,
- dwa toporki bojowe u skórzanego pasa,
- długi sztylet w wysokiej cholewie buta,
- przyodziewek typowy dla Żelaznego człowieka: wykonane z jagnięcej skóry spodnie, wełniana koszula, utwardzana, skórzana kamizela, buty o wysokiej cholewie,
- zbroja łuskowa wykonana z metalu, używana wyłącznie w razie konieczności i dość niechętnie podczas starć na pełnym morzu; poza nią szyszak z nosalem, ochraniacze na przedramiona i golenie z wyściółką,
- bukłak z trunkiem,
- myrijskie szkiełko ułatwiające nawigację na pełnym morzu, mapy północnego i południowego nieba,
- miedziana zawieszka w kształcie rogu na prostym, czarnym rzemieniu.

acidbrain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Słoneczna Włócznia
Liczba postów :
2203
Join date :
23/10/2013

PisanieTemat: Re: Harlon Greyjoy   Nie Cze 26, 2016 4:45 pm

Hohohohoho, takiego żelaznego pragnęliśmy tu od dawna, z wielką radością akceptuję i witam na forum!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Harlon Greyjoy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Kronika Rodu Greyjoy
» Paszcza Lwa
» Caster Topielec Greyjoy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Spis ludności :: Kobiety i Mężczyźni-