a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Sorah Oakheart



 

 Sorah Oakheart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Reach
Skąd :
Old Oak
Liczba postów :
30
Join date :
27/04/2016

PisanieTemat: Sorah Oakheart   Sro Kwi 27, 2016 10:46 pm


Sorah Oakheart










Wiek:
22 DNI IMIENIA
Miejsce urodzenia:
OLD OAK, REACH
Ród:
OAKHEART
Stanowisko:
NAJMŁODSZY SYN LORDA OLD OAK

Aparycja

Mierzący sto siedemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu, piecuch nieziemski o średniej długości włosach w kolorze hebanu, odcieniu ciemnym. Obdarzony oczętami morskimi, jasnymi tęczówkami. Brwiami prostymi, ni krzaczastymi, ni skąpymi we włosie. Z cerą niegładką, choć skórą białą jak mleko. Wysoki, napisałem, a i chudy i miękki niczym młode kości. Z głosem załamanym dopowiem, że nie mężczyzna, żaden bowiem z niego witeź. Chłopaczyna prosty więc, miecza dużo nie dźwigał, to i mięśni na rękach czy nogach z lupą można szukać.
Cholera, gdyby tego było mało, urodę nie po ojcu, a po matce odziedziczył. Ta bowiem nie była przeciętna, a urodziwa z przewybornymi, kobiecymi ruchami. Dodała więc i od siebie - rasowych, wystających kości policzkowych, czy pełnych, choć bladych i czasem popękanych warg.
A choć ukryć wad nie mogę, to i znajdą się takie, które na zalety łatwo zamienić. Choćby bliznę przez tors strzeloną. Nabytą w okresie dojrzewania, jakoby przypadkową. Zarzucić nic nie mogę, nie mi kauzy prawić, choć dodać pragnę prawdziwie, że szrama to i dar i przekleństwo. Oszpeca ciało dla jednych, dla innych świadczy o doświadczeniu. Wyrazem więc przeszłości będąc, ukazuje zahartowanie. Nie mam jednak zamiaru zwodzić, Saroh za młodu, a że jego wiek także niepodeszły, leniwym był i będzie zapewne. Niewiele bowiem może zmienić, by pracować solidnie zaczął.
Co więc jeszcze mogę dodać? Udowodniłem, że synowie lordów, to nie zawsze wojacy. Nie w głowie mu także piękności, choć gdy chce, nie szczęści od takich. Na co dzień jednakże ubiór bywa skąpy. Gorąc panuje, to i szat grubo krojonych nosić nie zamierza. Konfekcję przyodziewa, czy to koszulę prostą na kilka guzików, czy spodnie luźne, malachitowe, brązowe. On sam siebie jako wielkiego nie figuruje, to i takim wyobrażanym być nie chce. Choć i tym niestety ojca frasuje dotkliwie.


Biografia

Łóżko, a na nim pościel. Na łóżku niewiasta, obok niej ludzie. Ze trzech, może czterech. Noc głucha, a jakże gorąca. Ciemność walcząca z ledwo tlącymi się świecami. Dzień banalny, nie zapowiadający nadejścia. Dziecka małego, o krystalicznych oczach, z kępka włosów na czubku głowy. Krzyk i płacz, podwójny jednocześnie. Krew, poczciwej, starej krwi także nie zabrakło. Krwi, która zalała większość łoża, łącznie z osobą odbierającą poród. Okropny dzień, choć nie będę pisał więcej, bowiem każdy z nas dobrze wie, jak poród wygląda. Matka przeżyła, w ciągu trzech tygodni doszła od siebie. Z bólami, acz stanęła na nogi, by przytulić małe stworzenie do piersi. Karmić, karmiła, choć bardziej w amoku, niżeli świadoma własnych poczynań.
Okres dorastania, i tu was raczej nie zadziwię, był przeciętny. Śmiem twierdzić, że cała biografia Saroh'a jest najzwyczajniej przeciętna. Dorastał bowiem przy matce. A ojciec, to ojciec, ważne sprawy na głowie, obowiązki - mało czasu. Jeżeli miałbym opisać wydarzenie, które mogłoby zapaść w pamięć, a zarazem wywołać zaciekawienie, to byłby to wypadek na wolnej przestrzeni. Tam bowiem trenował jego starszy brat. A tam trenował, dla chłopaka to było jedynie wymachiwanie żelazem w lewo i prawo. Skupmy się jednak na sednie. A te jest bardzo krótkie. Zachodząc ćwiczącego od tyłu, nie tylko naruszył jego teren, lecz także rozruszał zmysły. No i stało się, paniczny odwrót, zamach, a potem rana. Nie głęboka, choć skutkująca blizną na torsie. No i stratą ubrań! Niemniej, zakończone udatnie.
Cóż innego mogłoby dziać się dalej. Chłopak dorastał, choć nigdy nie nastał dzień, w którym można by sprawiedliwie i bez żadnego zastanowienia określić go mianem mężczyzny. Nadal wyglądał jak chłopaczyna, ta blada twarz i dziecinna cera. Kontakty z ojcem, jakie właściwie posiada do tej pory, wyglądają miernie. Rozmawia, a nawet dogaduje się, choć swym lenistwem nie raz zasłużył na złość. Nie pchał się nawet do miecza. Gdy mus brał, to łapał, acz niechętnie. Matka, ta przepiękna kobiecina to zupełnie co innego. Z nią pogawędki wyglądały inaczej, były pełne emocji, długie, wręcz nieskończone.
Gdyby opowiedzieć, co takiego robił chłopak w wolnej chwili, jeżeli nie pałał się do walki, moglibyście odnieść wrażenie, że jest nieudacznikiem. A to jednak nieprawda. Czytał dużo. Na tyle, na ile pozwoliły mu możliwości. Koniami się opiekował. Właściwie, co do tych kopytnych zwierząt, to bez wątpienia mogę nakreślić, że były wręcz dla niego pociechą. Jak tak wspomnę, to w stajni spędzał dużo czasu. Teraz, gdy już o tym mówię, wydaje mi się, że konie naprawdę były jego pasją. Oczywiście, nie jedyną, choć jedną z tych ważniejszych. W końcu i swojego otrzymał, śnieżnego z długą grzywą. A, że nauczył się na nich jeździć - tego raczej nie muszę dodawać. To akurat nie było dla niego utrapieniem, a zwyczajnie miło spędzonymi chwilami.
Z okazji dwudziestych dni imienia, otrzymał podarek - srebrny, choć niewielki wisiorek przedstawiający trzy liście złączone ze sobą. Od tamtej chwili ozdoba spoczywa na jego szyi. Tak więc, to prawdopodobnie jedyne najciekawsze wspomnienia z jego życia. Nikt bowiem nie twierdzi, że życie musi być tylko radosne, bądź tylko smutne. Są właśnie takie zwyczajne, mierne. Nie ulegam jednak wątpliwości, zapewne tak samo jak bohater, którego historię właśnie opisuję, że nie raz spotkają go różnego rodzaju przygody. Kto wie, może w końcu odnajdzie zajęcie, któremu podda się bez granic, albo osobę, która zatrzyma dla niego czas.  


Ekwipunek

- Sztylet przy pasie z zakrzywionymi ku górze ramionami.
- Mieszek z niewielką ilością srebrnych monet.
- Śnieżny ogier z długą grzywą, kochający cwał.
- Srebrny wisior przedstawiający trzy, połączone ze sobą liście.

acidbrain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Sorah Oakheart   Pią Kwi 29, 2016 4:07 pm

Nie do końca wiem, co rozumiesz pod pojęciem "ramiona sztyletu" - chodzi najpewniej o jelec? ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Reach
Skąd :
Old Oak
Liczba postów :
30
Join date :
27/04/2016

PisanieTemat: Re: Sorah Oakheart   Pią Kwi 29, 2016 5:09 pm

Dokładnie tak. Nie posługuję się fachowym słownictwem, gdyż dział jest mi obcy, więc no.. dla mnie są to ramionka ._.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Sorah Oakheart   Pią Kwi 29, 2016 5:41 pm

W porządku, to była kwestia wyłącznie upewnienia się, bez zbędnej zwłoki akceptuję i życzę owocnej rozgrywki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sorah Oakheart   

Powrót do góry Go down
 

Sorah Oakheart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Spis ludności :: Kobiety i Mężczyźni-