a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Celeste Tyrell



 

 Celeste Tyrell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Reach
Skąd :
Wysogród
Liczba postów :
16
Join date :
22/01/2016

PisanieTemat: Celeste Tyrell    Sob Sty 23, 2016 8:25 pm


Celeste Tyrell










Wiek:
18 dni imienia
Miejsce urodzenia:
Reach, Wysogród
Ród:
Tyrell
Stanowisko:
druga córka Lorda

Aparycja

Jeśli chodzi o sztukę łgarstwa – o sztukę niedocenianą, poniekąd zapomnianą, o prawdziwy artyzm zmuszania nie tylko języka, ust, mimiki, ruchów, ale również (a nade wszystko) oczu do kłamstwa – jeśli o nią chodzi, musicie zrozumieć, że ona nie ma sobie równych.
Nie ma. Nie ona.
Spoglądając w jasnoniebieskie, okalane długimi rzęsami tęczówki nie dostrzeżesz ni smutku, ni żalu, ni strachu przed nieznanym: co złośliwsi mawiają, że czai się w nich jedynie pobłażanie, kpina bądź bezkresna, szklista pustka zauważalna jedynie u cielnych krów. Być może, dlaczego nie, jeśli właśnie tego wymagają okoliczności – dlaczego by nie być głupią gęsią, upartym osłem, krasulą o wielkiej głowie, lecz ptasim móżdżku? Ludzie posiadają tendencje do nadawania innym cech zwierzęcych, rodzi się w nich ta irracjonalna potrzeba nazwania kogoś zapchlonym kundlem bądź brudną świnią -  skoro właśnie to stało się społecznie akceptowalnym sposobem określania drugiego człowieka, z pokorą należy określić Celeste mianem czarnej owcy rodziny. Choć urodą boleśnie wpisała się w schemat przedstawicielki swego rodu, pobodnie jak starsza siostra mogąc poszczycić się długimi, jasnymi niczym kłosy zboża włosami, w tym miejscu kończą się wszelkie podobieństwa: im kto dłużej przygląda się tej konkretnej pannie Tyrell, tym prędzej zaczyna pojmować, że ma do czynienia z niezwykle delikatną różą…
… o piekielnie ostrych kolcach.
Trudno oczekiwać po niej tak typowej dla niektórych dam odrażającej bezczelności bądź szczurzej szczwaności na twarzy – zadziwiająco pełne, liliowe usta z rzadka ozdabia uśmiech, który pojawia się na nich dopiero wtedy, gdy zaistnieje ku temu dobry powód. Wyraźnie zarysowane kości policzkowe oraz nieco (nazbyt) wydatny podbródek nadają Celeste – oczekiwanego zresztą – szlachetnego wyrazu, zaś prosty, niewielki nos jedynie podsyca to wrażenie, odbierając twarzy dziewczęcego, niewinnego uroku i zaklinając w niej coś ostrego, poniekąd kłującego.
Jasna, gładka cera w znacznej części jest zasługą niezwykłej pieczołowitości, z jaką panna Tyrell traktuje swą skórę – każdego dnia stara się wcierać weń różany olejek, przez co woń tych kwiatów jest jakoby jej znakiem rozpoznawczym. Jeśli dodać do tego smukłą talię, wyraźnie zarysowane pod szatami kształtne piersi oraz dumną, nieodmiennie wyprostowaną sylwetkę (dzięki czemu sprawia wrażenie nieco wyższej niż w rzeczywistości jest – wzrostem zaś nie wyróżnia się spośród innych dam) niemal natychmiast można dojść do konkluzji, iż Celeste jest kobietą szlachetnie urodzoną – gdyby zaś czyjś wzrok był znacznie bardziej łasy na ozdoby niźli prezencję, i tu zmysły syci pełna gama dowodów. Panna Tyrell należy do grona kobiet, które kochają biżuterię (z wzajemnością) i dzień rozpoczyna od doboru odpowiedniej pary kolczyków – tych zresztą posiada ilość zatrważającą, zwłaszcza w obliczu faktu, iż do każdego z nich ma osobny naszyjnik. Bransolety, pierścienie, wisiory, siateczki na włosy – wszystko to stanowi dla niej nieodzowny dodatek do nie mniej dopracowanego ubioru: Celeste nie obawia się drobnych przeróbek standardowych krojów sukien, garściami czerpiąc inspiracje z mody rozpowszechnionej w Wolnych Miastach – służbę coraz rzadziej zatem trwożą głębokie dekolty, myrijskie koronki w miejscach, gdzie żadna cnotliwa panna by ich nie umieściła, wysokie rozcięcia rękawów, cienkie ramiączka (bądź ich całkowity brak) w sukniach) – nawet w chłodniejsze dni, panna Tyrell sprawia wrażenie barwnego, delikatnego motyla, którego piękno – choć nieuchwytne – powinno być dostępne dla każdego.


Biografia


Dawno, dawno temu – bo tak powinny się zaczynać wszystkie opowieści – w Wysogrodzie na świat przyszło czwarte dziecko i jednocześnie druga córa Lorda Randylla Tyrella. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, wszak na tym polegała sztuka przedłużania linii rodu: Lord, który ongiś sam był dzieckiem lordowskim, płodził własnych potomków, by ci w odpowiednim czasie mogli spłodzić kolejnych – wszystko w myśl motta Zbieramy siły.
Mimo tego Celeste była nieco inna: nie w sensie fizycznym, posiadała bowiem wszystkie kończyny oraz właściwą liczbę paluszków… ale z biegiem czasu okazało się, że niekoniecznie musi być taka, jak swe siostry.
Od dnia, gdy tylko nauczyła się chodzić, budziła rozpacz i zarazem zachwyt rodziców, bo nie miała sobie równych w wędrówkach, wspinaczce na wszystko co się dało, wchodzeniu i schodzeniu. W owej ruchliwości, podczas której nieraz dawała zaskakujące popisy sprytu, szybko nudziła się leżeniem i zwykle szukała ucieczki z łóżeczka, gdzie to bezwzględnie więziła ją niańka.
Cóż, moi mili – łóżeczko owszem, miało wysokie ścianki, Celeste była jednak przekonana, że da sobie radę. Potrzebowała tylko jednego stopnia…
… i wtedy zwykle czyniła coś, o co nikt nie mógłby jej podejrzewać: ciągnęła w kąt łóżeczka wielkiego, pluszowego misia, a potem, przytrzymując się szczebli małymi rączkami, stawiała stópkę na jego brzuchu, drugą na głowie, dźwigała się na nogi i częściowo wychodziła, częściowo wypadała na zewnątrz. Wtedy też ze stłumionym łoskotem lądowała na stosiku puchatych, miękkich zabawek. Część z nich stanowiły prezenty od krewnych na pierwszy dzień imienia, niecałe sześć miesięcy wcześniej, część odziedziczyła po starszej siostrze. Zdziwiła się, lądując na podłodze, ale ani razu nie krzyknęła — kiedy krzyczała, przychodzili i wkładali ją  z powrotem do łóżka.
Wtedy też następował ciąg dalszy ucieczki – na czworakach wypełzała z komnaty.
Schody wiodące w górę były groźne i trudne, nie opanowała wtedy jeszcze do końca umiejętności wspinaczki. Już dawno jednak odkryła, że schody wiodące w dół są proste. Pokonywała je, siadając i zsuwając się z kolejnych stopni na solidnie opatulonym tyłeczku. Kierunki tych wędrówek bywały różne – czasami docierała aż do różanych ogrodów, innym razem ucieczkę udaremniały służki wracające z nocnych schadzek bądź strażnicy patrolujący zamek, tajemnica jednak pozostawała nieodkryta: mała panienka Celeste najwyraźniej potrafiła fruwać.
Całe lata później, gdy liczyła już sobie kilkanaście dni imienia, ze śmiechem wspominano te ucieczki, zupełnie jakby miały miejsce ledwie wczoraj. Panna Tyrell uśmiechała się wtedy pod nosem, zapisując coś na pergaminie, który był jej nieodłącznym towarzyszem. Rzecz równie zaskakująca, co nocne wyprawy: pomimo faktu, iż tak wiele czasu spędzała pochylona nad książkami bądź na pisaniu, wciąż zachowywała idealnie prostą, dumną sylwetkę damy, której głównym zajęciem jest machanie chusteczką do pokracznych (i nieodmiennie cuchnących) rycerzy.
To właśnie w książkach od pewnego momentu swego życia zatracała się Celeste – już jako młódka próbowała czytać powieści, których nie rozumiała, oraz wiersze, w których próżno szukać by rymów. Historie opowiadane przez braci bądź gości na dworze przypominały pannie Tyrell złowione przed chwilą ryby, godne uwagi dopóki pozostają świeże, czyli wcale nie tak długo. Przypominały chłopców sprzedających na ulicach schnące pieczywo, rozkrzyczanych i natarczywych, podczas gdy historie – prawdziwe, wymyślone jak należy – jawiły się jak surowi, lecz chętni do pomocy bibliotekarze w dobrze zaopatrzonej bibliotece. Historie podawane z ust do ust były niematerialne jak dym, żyły krótko jak jętki. Nie potrafiły się zakorzenić, lecz przypominały chwasty, które pełzają po ziemi, kradnąc słońce opowieściom bardziej zasługującym na jego promienie. Celeste nie pamięta nawet momentu, gdy sama zaczęła pisać: opowieści, wiersze, liryki, sonety – spod jej pióra wychodziły mniej bądź bardziej udane zestawienia słów, dzięki którym była w stanie odgrodzić się od świata zewnętrznego… i dzięki czemu przetrwała ostatnie miesiące, kiedy to jej ród padł okrutną ofiarą pozbawionych litości Bogów – każda śmierć członka rodziny uderzała w pannę Tyrell niczym ostry, ciężki kamień, pragnący jednym ciosem zadać jak największe szkody. Choć Celeste nigdy nie była sympatyczką siłowych rozwiązań, pojęła niechętnie, iż to wyłącznie dzięki nieustannym knowaniom można utrzymać się przy życiu: los poniekąd podjął decyzję za nią, nakazując, by w końcu wyjęła nos spomiędzy stronnic ksiąg i spojrzała na świat chłodnym, racjonalnym wzrokiem kogoś, kto poznał go od literackiej podszewki. Jej największą wadą oraz zaletą jednocześnie okazał się fakt, iż brak umiejętności władania bronią nadrabiała wyniesionym jeszcze z czasów dziecięctwa sprytem połączonym z lotnym piórem – jego zaostrzona końcówka była w rękach Celeste mieczem, atrament zaś – krwią, która może splamić oblicza wrogów.



Ekwipunek


- fiolka różanego olejku, którą zawsze ma przy sobie,
- niezliczona ilość pachnideł skomponowanych w Wysogrodzie bądź w Wolnych Miastach,
- zaskakująca kolekcja biżuterii wykonanej zarówno ze złota, jak i srebrna - część z ozdób wzbogacona została kamieniami szlachetnymi, najczęściej szmaragdami o barwie głębokiej zieleni,
- jasne, haftowane nićmi szaty o nieco odbiegających od przyjętej konwencji krojach,
- złoty grzebień z rączką wysadzaną niewielkimi rubinami,
- jedwabna chusteczka z wyszytymi inicjałami,
- fiolka z bliżej nieokreśloną, przeźroczystą substancją,
- klacz Hisme o perłowym umaszczeniu,
- papeteria z grawerem złotej róży w lewym, górnym rogu,
- mieszek z monetami.

acidbrain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Ziemie Burzy
Skąd :
Koniec Burzy
Liczba postów :
1935
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Celeste Tyrell    Sob Sty 23, 2016 11:47 pm

Robię "wow" i z radością akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Celeste Tyrell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Elstan Tyrell
» Karta Postaci Aldith'a Tyrell
» Kronika Rodu Tyrell

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Spis ludności :: Kobiety i Mężczyźni-