a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Komnata Selyna



 

 Komnata Selyna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

avatar

PisanieTemat: Komnata Selyna   Nie Sty 11, 2015 2:35 pm

Komnata należąca do Selyna Lannistera. W trakcie jego służby u Lorda Clegane'a i w czasie gdy przebywał w Lannisporcie nie używana przez nikogo.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Wto Sty 13, 2015 9:44 pm

Czasami nie wszystko wygląda tak, jakim wydaje się na pozór.
Selyn Lannister cisnął opróżnionym do połowy kielichem przed siebie. Część cieczy od razu wylądawała na podłodze podczas, gdy reszta zaczęła spływać po ścianie.
- Ja pierdole. - przekleństwo samo wyrwało się z jego ust.
Młodzieniec usiadł na łożu i wziął kilka głębokich oddechów. A więc to ten starzec stoi na przeszkodzie spełnieniu moich marzeń. Lord Lorcàn Lannister. Całą drogę z komnaty ojca do swojej jaką przed chwilą przebył myślał tylko o tym jak nienawidzi dziadka. "Jeśli o mnie chodzi, dałbym ci tyle złota ile zdołasz unieść i wysłał jak najdalej stąd aby nie musieć na ciebie patrzeć. Ale i ja muszę słuchać się pana ojca. Zabronił mi dać ci choćby smoka ze skarbca Casterly Rock jeżeli chcesz się udać chociażby mile poza ziemie należące do naszego rodu. Jeżeli pozostaniesz tutaj bądź wrócisz do Lannisportu będziesz otrzymywał drobne sumy na utrzymanie. Nic innego nie mogę zrobić." Po tych słowach ojca Selyn ukłonił się tylko i szybkim krokiem ruszył do swojej komnaty. Na miejscu pierwszą rzeczą jaką zrobił było nalanie sobie do wina do kielicha. Teraz patrzył jak wino rozpływa się po całej podłodze. To nie ojciec ani bracia byli obecnie jego największymi wrogami ale dziadek. Myśl logicznie. Lannister skrył twarz w dłoniach. Na wszystko jest jakiś sposób. Nie robiłem tego wszystkiego by teraz się poddać. Ze względu na wiek Lorda mógł liczyć na jego naturalną śmierć.  Ale kiedy? Zbyt dobrze się trzyma a ja nie będę czekał jeszcze kilku lat. Zastraszyć? Nieee, Lwa ze Skały nie można przecież tak po prostu zastraszyć. A już pewno nie starego Lorcàna. Ale przecież go nie zabije... Ta ostatnia myśl sprawiła, że poderwał się na nogi i zaczął nerwowo krążyć po komnacie. Jestem z jego krwi, nie mogę go tak po prostu zabić. Zaraz jednak w jego głowie pojawił się jednak i głos przeciwny. Nie pozwolisz chyba,  żeby teraz coś stanęło ci na przeszkodzie? To tylko starzec a starcy umierają. Jego rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi. W wejściu stała młoda dziewczyna o ciemnych blond włosach i mniej więcej takiego samego wzrostu co Selyn. Wpatrywała w niego wzrok.
- Lydia?


Ostatnio zmieniony przez Selyn Lannister dnia Sro Sty 14, 2015 6:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Sro Sty 14, 2015 5:22 pm

Skradała się za lwem od kiedy ten opuścił dziedziniec. Szła labiryntem korytarzy, starając się jednocześnie pozostać niezauważoną. Oh, czego się nie robi dla zapewnienia sobie odrobiny rozrywki..?
Kilka razy straciła młodzieńca z oczu, lecz wiedziała, gdzie mniej więcej się kieruje. Gdy drewniane drzwi zamknęły się za postacią blondyna, podkradła się do nich, przygryzając przy tym dolną wargę. Nasłuchiwała przez chwilę, nim zdecydowała się zapukać. Nie doczekała się jednak jakiejkolwiek odpowiedzi (Lannister zajęty był w tym momencie robieniem bałaganu), więc nieśmiało uchyliła wrota i zaglądnęła do środka. Siedział na łóżku. Uśmiechnęła się, usłyszawszy swoje imię.
- Ja. Miło, że jeszcze mnie pamiętasz, Selynie. - Weszła do komnaty i zamknęła za sobą drzwi. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam... - Spojrzała przy tym wymownie na rozlewające się po posadzce wino. - ...ale w tym przeklętym zamku można umrzeć z nudów.
Podeszła do łoża i usiadła obok młodzieńca. Wzrok wlepiła w szkarłatny płyn, leniwie ściekający po ścianie.
- Wiesz, że nie mogę opuszczać murów? Nawet z eskortą. Nawet na chwilę.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Czw Sty 15, 2015 2:22 pm

- Jak mógłbym cię zapomnieć? - spytał z uśmiechem Selyn.
W chwili gdy Lydia Clegane usiadła obok niego złe myśli zniknęły na chwilę a powróciły wspomnienia z czasów kiedy służył w Twierdzy jej ojca. Co prawda jako, że Lord Clegane po śmierci żony często opuszczał swoje domostwo, nigdy nie mieli okazji by poznać się zbyt dobrze. Jednak mimo to pd początku się polubili mimo różnicy wieku jaka była pomiędzy nimi. Pod koniec służby jako podczaszy, kiedy jej ojciec zachorował i leżał zmorzony chorobą w łóżku, często razem z nią nocą harcował po zamku bądź wykradał się z niego. Oboje mieli co prawda inne cele, jednak ta wrodzona buntowniczość, która wręcz kipiała z dziewczyny sprawiły, że dobrze wspominał wszystkie chwile spędzone razem z nią.
- Zaproponował bym Ci wina, ale jak widzisz jedyny kielich jest trochę... nieczynny. - Lannister dłonią wskazał przedmiot leżący w czerwonej kałuży. - Chyba, że refektujesz picie z dzbana. - zaśmiał się.
Selyn wyczuł smutek w głosie dziewczyny, gdy mówiła o zamknięciu w zamku. Tak naprawdę oboje byli tacy samy. Lew i pies zamknięci w klatce. Oboje chcieli się wyrwać ze Skały, opuścić Zachód. Zwiedzić świat. Mimo iż młody Lannister dużo podróżował nigdy tak naprawdę nie opuścił terenów, które podlegały jego dziadkowi. Raz tylko ruszył do Dorzecza ale wszystko trwało bardzo krótko.
- Wiele nas łączy moja droga. Ty i ja chcemy wyrwać się z tego miejsca. Inne powody ale cel ten sam. Moglibyśmy uciec, ale wtedy rodzina wyrzekłaby się mnie. A co z Tobą? I tak by cię znaleźli. - oboje wpatrywali się w kałuże wina. - Cóż więc nam pozostaje? Siedzieć tu i czekać aż znajdą nam dobrą partię? A może postanowią połączyć nas dwoje? - zaśmiał się sam do siebie. - Jak widzisz nie mamy większego wyboru.
W chwili gdy Selyn wypowiadał te słowa w jego głowie zaczął rodzić się plan.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Czw Sty 29, 2015 3:29 pm

Lancel Lannister nigdy nie był dumny z poczynań najmłodszego ze swoich synów. Gdy Selyn jako dziecko opowiadał mu, że w przyszłości zostanie Królewskim Gwardzistą pozwalał mu o tym marzyć chociaż wiedział, że przed młodzieńcem jeszcze długa droga. Już wtedy szukał jednak dla niego żony. Dobry mariaż był dużo pewniejszą rzeczą niż służba w Białych Płaszczach, choć może trochę mniej prestiżową. W dniu w którym odkrył upodobania chłopaka porzucił plany wyswatania go przynajmniej aż do czasu gdy ten "wyzdrowieje" - jak to mawiał lord Lorcàn. Po powrocie Selyna ze służby u lorda Clegane'a nic się jednak nie zmieniło. Potem jego syn mieszkał w Lannisporcie, gdzie udało mu się zdobyć rycerskie ostrogi. Lancel uznał, że i Selyn może pomóc mu w odzyskiwaniu potęgi i prestiżu Zachodu. Lannister w najbliższym otoczeniu króla. Lannister w Białym Płaszczu. Gdy więc przybył do Casterly Rock prosząc o pozwolenie i pieniądze na podróż był chętny dać mu tyle i ile będzie chciał. Wszystko jak zwykle zablokował jego ojciec. Lorcàn Lannister na wieść o tym, że najmłodszy z jego wnuków opuszcza Lannisport dał Lancelowi wyraźne wytyczne. Selyn nie dostanie ani grosza i ma zakaz opuszczania Krain Zachodu.
Rozmowa ktorą odbył przed chwilą ze swoim potomkiem nie należała do najprzyjemniejszych. Widział gniew wzbierający w jego oczach, z każdą sekundą coraz większy. Syn musi słuchać ojca. Wszyscy Lannisterowie o tym wiedzą. Selyn będzie go słuchał tak samo jak Lancel posłuchał swojego rodziciela. Nie chcąc jednak blokować marzeń syna, na których sam mógłby skorzystać wpadł na pomysł wykorzystania jego gniewu. Dokończył wieczerzę i ruszył w stronę komnaty Selyna. Drzwi były otwarte. Na łożu obok siebie siedzieli jego syn i Lydia Clegane. Cóż za dziewczyna. Próbowała uciec swoim strażnikom co jej się nie udało. Teraz miała całkowity zakaz opuszczania Casterly Rock. Dzieci powinny sluchać rodziców. Nie usłyszeli jak nadchodzi, więc zastał tych dwoje pogrążonych w rozmowie.
- Cóż to za spiski po nocach? - przerwał im.
W oczach młodego Lannistera zauważył jakby błysk strachu czy niepokoju. Może naprawdę coś knuli?
- Zechcesz nas zostawić samych? - pytanie zadał Clegane'ównie.
Mógł co prawda równie dobrze rozkazać opuścić jej komnatę ale dla rodziny swojej żony Lancel zawsze starał się być uprzejmy. Podczas gdy Lydia powoli wycofywała się z pokoju rozjerzał się po pomieszczeniu. Znajdowali się już całkiem głęboko pod ziemią. Okna wychodziły na Morze Zachodzącego Słońca i dało się słyszeć jego fale uderzające o podstawę Skały. Gdy wreszcie dziewczyna wyszła, zamknął za nią drzwi i upewnił się, że nikogo nie ma na korytarzu.
- Nie smakowało? - spytał wskazując na rozlane wino.
Potem zajął miejsce na którym wcześniej siedziała córka lorda Clegane'a.
- Czuję w Tobie złość. - rzekł. - Czujesz się potraktowany niesprawiedliwe. Cóż, życie jest niesprawiedliwe. Musimy robić to czego wymaga honor rodu. Słuchać naszych ojców, lordów, królów. Rzadko kiedy mamy okazję zrobić coś tylko dla siebie. Czasami jednak rozkazy jakich słuchamy wydają się głupie nie tylko nam. Czasami niektórzy z wielkich panów stają się starzy i zgorzkaniali, nie potrafią zaakceptować faktu, że nastały nowe czasy. Nie chcą ruszyć do przodu podczas gdy wszyscy wokół są już daleko przed nimi. Przykro mi to mówić ale taki właśnie stał się Lord Lorcàn Lannister, Namiestnik Zachodu i Tarcza Lannisportu. - Lancel zakończył swój wywód licząc na to, że Selyn podchwyci główną myśl.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Czw Sty 29, 2015 6:47 pm

Selyn zaskoczony nagłą wizytą ojca, z którym rozmawiał ledwie przed kwadransem, przyglądał się w milczeniu jak ten wyprasza Lydie i zamyka za nią drzwi. Uwaga o spisku bardzo go zaskoczyła. Tak jakby sama jego myśl przyciągnęła tu Lancela Lannistera. Kiepski ze mnie spiskowicz skoro zapominam nawet zamknąć drzwi. Był jednak pewien, że ojciec nie podsłuchał niczego istotnego gdyż Selyn nie zdążył na szczęście podzielić się z Clegane'ówną swoij pomysłem. Był tu sam. Bez przyjaciół. Owszem, na pewno kilkoro sług czy zbrojnych pamiętało go, ale Ci z którymi złapał lepszy kontakt zostali wydaleni z zamku po tym jak został przyłapany na pocałunku z młodym stajennym. Nawet stary maester,  który uczył go czytać i pisać oraz stawał w jego obronie,  już nie żył. Lydia Clegane była w najlepszym wypadku niepewnym sojusznikiem. A ojciec? Czyżby przyszedł mnie dobić?
- Zbyt cierpke. - odpowiedział zapytany o wino.
Potem gdy ojciec usiadł koło niego wyostrzyła się jego czujność. Ostatni raz byli tak blisko siebie gdy Selyn był jeszcze młodym chłopcem. Im był starszy tym bardziej oddalał się od rodziny, chociaż zawsze pamiętał,  że dobro rodu jest najważniejsze. Wpajano mu to od najmłodszych lat. Może gdyby był odrobinę odważniejszy uciekł by zostawiając ich wszystkich za sobą. Wszystkie tytuły, wszystkie te ceremonie, uroczystości. Całą politykę. Był jednak synem przyszłego Lorda Casterly Rock. Był lwem. Lwy nie uciekają. Mimo wszystko chciał być częścią tej rodziny. Nazwisko przynosiło mu dumę.
Gdy ojciec zaczął mówić słuchał uważnie, starając się zrozumieć o co mu chodzi. Pierwszym co go uderzyło to fakt, że Lancel Lannister skrytykował lorda Lorcàna. Selyn wiedział, że dziadek blokuje część pomysłów dziedzica, jednak ten nigdy, czy to publicznie czy w gronie rodziny, nie wyrażał się o nim źle. Syn Lorda brzmiał jak gdyby rozumiał sprawę Selyna. Brzmiał jak prawdziwy ojciec, który stara się pocieszyć a jednocześnie nieśmiało, między słowami podsuwa pomysł rozwiązania zaistniałego impasu. Młodzieniec nie odpowiedział od razu ale gdy już zaczął mówić słowa dobierał rozważnie. Jeden fałszywy ruch a może stracić wiele. Ojciec mógł go przecież zwyczajnie podpuszczać.
- Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem, ale wygląda na to, że jedyną przeszkodą w zrealizowaniu naszych planów jest Lorcàn Lannister. Cóż jednak proponujesz? Jak sam wspomniałeś nie da się już go przekonać do zmian, jest zbyt bierny. A ta stagnacja prowadzi do śmierci. - Selyn celowo zaakcentował ostatnie słowo. - Mam na myśli polityczną i gospodarczą śmierć naszego rodu. Nikt już nie drży przed potęgą Lannisterów. Potomkowie królów Skały zamiast rozkwitać, gniją pod przywództwem naszego Lorda. Wiem, że i zarówno Ty ojcze jak i najstarszy z moich żyjących braci staracie się to naprawić, ale cóż wam z tego przyszło?
Selyn wiedział, że wkroczył na dobrą ścieżkę. Kwestia przygasającej sławy lordów Casterly Rock zawsze drażniła jego ojca. Wstał z łoża i udał się w stronę okna. Komnata w której się znajdowali leżała w połowie wysokości Skały. Spojrzał na czarną tafle wzburzonego Morza Zachodzącego Słońca. Co znajdowało się za nim? Kilku próbowało odpowiedzieć na to pytanie a jedynie nieliczni z nich wracali by opowiedzieć, że wody ciągną się w nieskończoność.
- Masz jakąś propozycje aby wyrwać nasz ród z tej apatii?
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Pon Lut 02, 2015 2:20 pm

Co by nie mówić Selyn nie był głupim chłopakiem. Doskonale podchwycił temat aczkolwiek zbyt daleko poniosła go wyobraźnia. Śmierć. Zabić własnego ojca? Lord Lorcàn nie spełniał może oczekiwań Lancela ale ciągle pozostawał jego ojcem.
- Mam wrażenie,  że odrobinę źle się zrozumieliśmy. - zaczął powoli kładąc rękę na ramieniu syna. - Lord Casterly Rock może i nie jest w chwili obecnej najlepszym przywódcą co nie znaczy, że podczas swojego panowania nie podjął kilku trafnych decyzji. Uprawia swoją politykę, boję się jednak dokąd ona nas zaprowadzi. Ale morderstwo? - Czy Selyn byłby zdolny zabić mnie? - Nie, synu, nie tędy droga.
Młody Lannister odtrącił rękę swojego rodziciela i ruszył ku oknu. Taki młody. Pełny pasji. Pełny ambicji. Niecierpliwy. Życie nauczy go czekać. Lancel również wstał i stanął przy drugim oknem.
- Co proponuje? - To jest właściwe pytanie. - Za chwilę udamy się do mojej komnaty, gdzie w specjalnej szkatułce przechowuje pewien specyfik, rzadką miksture. Schowasz ją gdzieś tutaj. Za kilka dni, może nawet jutro zorganizuję ucztę podczas, której oficjalnie przeprosisz swojego dziadka. Nie wiem jak, ale w trakcie wierzeczy uronisz kroplę tego płynu do kielicha z winem. Ta trucizna... - nie było to odpowiednie słowo, jednak dziedzic nie mógł znaleźć w tym momencie lepszego. - ... nie zabije Lorda Lorcàna. Następnego dnia obudzi się jednak w gorączce i będzie cierpieć na straszliwe bóle żołądka. Nie potrwa to długo, maksymalnie miesiąc,  może dwa. W tym czasie to ja przejmę władzę w Casterly Rock i jakoś zorganizuje Twój wyjazd do Królewskiej Przystani. Gdy ojciec wyzdrowieje... cóż, w jego wieku nawroty choroby są bardzo prawdopodobne.
Lancel wiedział jaka będzie reakcja jego syna. Miał wiele do stracenia, ale też wiele do wygrania. Jeśli jednak ktoś go na tym przyłapie...
- Pamiętaj, gdyby coś nie wyszło, tej rozmowy nigdy nie było.
Mowa jest srebrem a milczenie złotem.
W końcu plan o którym marzył już od dawna wejdzie w życie.


/zt oboje
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   Pon Kwi 20, 2015 9:03 pm

Gdy tylko słowa Selyna do końca wybrzmiały w stygnącym po ciepłym dniu powietrzu, zwróciła wzrok ku twarzy młodego lwa. Przypatrywała mu się dłuższą chwilę spod przymrużonych powiek. Brzmi jak wstęp do interesującej propozycji. Uśmiechnęła się delikatnie. Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy w tym zamku chcą mojego nieszczęścia. Dobrze wiedzieć, że niektórzy nie zmieniają się tak łatwo. Tak. Młody Lannister wciąż posiadał w sobie tego chłopca, którego przed laty poznała. I wszystko wskazywało na to, że ich wspólne przygody jeszcze się nie skończyły. Niech Siedmiu będą dzięki za ponowne połączenie naszych ścieżek.
- Myślę, że każde z tych rozwiązań byłoby dla nas wyjątkowo nieko... - urwała w połowie wypowiedzi. Do komnaty wślizgnął się kolejny grzywiasty. Lydia pospiesznie wstała, spuszczając wzrok na podłogę przed butami Lancela. Przygryzła wargę, przypominając sobie, jak bardzo niecierpi tego rodu. Jego członkowie, świadomie czy nie, zawsze krzyżują jej plany. Tylko Selyn stanowił wyjątek... Z czego najwyraźniej nie przyjdzie jej tym razem czerpać korzyści. Przeklęła w myślach swoją sytuację. Zrobiłaby coś więcej. Oh, miała okropną ochotę by wreszcie zrobić coś więcej.
W umyśle Cleganówny już rodził się zamiar... Już podnosiła dłoń... Jednak zacisnęła ją na krańcu koszuli. Nie. To byłoby głupotą. Ukłoniła się płytko, pośpiesznie, niedbale. Ruszyła ku wciąż otwartym drzwiom i minąwszy starszego Lwa, posłała młodzieńcowi pożegnalne spojrzenie. Smutne spojrzenie. I opuściła komnatę.
/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Komnata Selyna   

Powrót do góry Go down
 

Komnata Selyna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Zachód :: Casterly Rock-