a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
High Tide - Page 2



 

 High Tide

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość

avatar

PisanieTemat: High Tide   Pon Sty 05, 2015 10:28 pm

First topic message reminder :

High Tide na wyspie Driftmark jest zamkiem od wieków należącym do starego rodu Velaryonów. Po Tańcu Smoków twierdzę odbudowano i gruntownie przebudowano.


Ostatnio zmieniony przez Daemis Velaryon dnia Wto Sty 20, 2015 6:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość

avatar
Nie żyje
Liczba postów :
139
Join date :
10/04/2013

PisanieTemat: Re: High Tide   Nie Lip 31, 2016 5:48 pm

Przed laty Jacaerys Velaryon był pewien, że poślubi Rhaelle Targaryen.
Był pewien to może za dużo powiedziane, miał raczej nadzieję poślubić. Jego pan ojciec był przekonany, że to najwyższy czas, by wzmocnić i podkreślić więzi łączące dwa rody, będące jedynymi spadkobiercami Starej Valyrii w Westeros, dlatego też dziedzic rodu, którym był wówczas Jacaerys, winien był poślubić smoczą księżniczkę.
Siedmiu było Velaryonowi świadkiem, że naprawdę tego pragnął.
Ujrzał Rhaelle Targaryen podczas uczy na Smoczej Skale, a jej uroda zaparła mu dech w piersi. Była jedną z najpiękniejszych kobiet, jakie kiedykolwiek ujrzał na własne oczy – fiołkowe oczy i włosy, w których zaklęto blask księżyca, śniły mu się nie jednej nocy.
Nim jednak zebrał się na odwagę, by poprosić o rękę królewskiej córki kruk przyniósł wieść o zaręczynach Rhaelle z Harbertem Baratheonem.
Nadzieja na wzmocnienie więzi pomiędzy rodzinami przepadła, a Jacaerys niedługo potem poślubił swą własną siostrę, by złożyć hołd starym, valyriańskim zwyczajom.
Nie żałował tego przez ani jedną minutę swego życia. Valaena Velaryon była cierpliwą żoną i wspaniałą matką. Zawsze trwała u jego boku i doradzała mu jak tylko potrafiła, a Jacerys zawsze wysłuchiwał jej rad. Dała mu trzech zdrowych synów i piękną córkę, za co nigdy nie potrafił słowami wyrazić wdzięczności. Nie był człowiekiem słowa.
Lordzie, zapewne domyślasz się, że nie przybywam na Diftmark bez konkretnego powodu
Velaryon nawet nie drgnął, choć spojrzenie stało się bardziej czujne. Oczywiście, że się domyślał. Nie był głupcem. Nie potrafił jednak odnaleźć powodu, dla którego smoczy książę wrócił na High Tide, lecz i te wątpliwości zostały prędko rozwiane. Lord ujął w palce pergamin, rozwijając go ostrożnie i dopiero po chwili zaczynając czytać.
Twarz władcy High Tide nie wyrażała absolutnie nic jak wykuta z kamienia maska.
Targaryen nie mógł nawet przypuszczać jakie myśli pojawiły się w głowie starszego mężczyzny, gdy tylko skończył czytać – a powtórzył to dwukrotnie. Spojrzenie przywodzące na myśl wrzosy utkwiło w młodej twarzy Lucerysa.
-Jego Wysokość jak zawsze ma zupełną rację – rzucił głucho, z uwagą składając list na pół. – To będzie dla nas wielki honor. Nasze rodziny od zawsze łączyła silna więź. Musimy pielęgnować tę przyjaźń, by była jeszcze silniejsza. Nasze córki poślubiały już Targaryenów i zawsze był to dla nas wielki zaszczyt. Nie inaczej będzie tym razem.
Jacaerys Velaryon nie wahał się choćby chwili. Na wąskie usta wychynął łagodny uśmiech, kiedy wznosił kielich do góry.
Daenor znowu wymknął się moim planom.
-Zgadzam się, Lucerysie Targaryen. Ręka Daenerys Velaryon, pierwszej tego imienia, jest twoja. Poślubisz ją i weźmiesz pod swą opiekę. Niech Siedmiu zawsze wam sprzyja. Wasze zdrowie! Zdrowie narzeczonych!
Królowi Siedmiu Królestw się nie odmawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Włości Korony
Skąd :
Królewska Przystań
Liczba postów :
21
Join date :
25/01/2016

PisanieTemat: Re: High Tide   Sob Sie 06, 2016 1:30 am

Książę starał się odnaleźć na twarzy mężczyzny jakiekolwiek emocje, jednak ten jak zwykle skrywał je za kamienną maską. Lucerys Targaryen wpatrywał się w niego uważnie tak, jakby oczekiwał czegoś więcej, niźli tylko niezręcznej ciszy, która pochłonęła całe pomieszczenie. Kuzyn króla musiał przyznać, że nie był pewien, jak czuł się w tej chwili. Z jednej strony cieszył się, gdyż zawarcie małżeństwa było jego pomysłem, lecz z drugiej, nie żenił się z obcą szlachcianką. Dziewczyna, którą miał pojąć za żonę była dla niego przez dużą część życia jak młodsza siostra. Mógł nawet stwierdzić, że mu jej... szkoda.
Lucerys, przybywając na Driftmark, wiedział czego chce i był niemal pewny, że wątpliwości już do niego nie powrócą. A jednak - siedział teraz przed Lordem Pływów z podobnie kamiennym wyrazem twarzy, choć w jego oczach grały iskierki strachu. Tak, niepewność dotycząca zawierania małżeństwa powróciła do niego w dokładnie tej samej chwili, gdy dłonie starego Velaryona dotknęły listu. Listu, który miał zmienić całe życie szlachcica. Na zawsze. Nikt właściwie nie wiedział, dlaczego srebrnowłosy nagle zapragnął żony. Prawdę znał tylko on, a była ona dosyć bolesna - brat królowej głęboko w sobie chciał uciec od natury, która dawała o sobie znaki.
Wierzył, że małżeństwo z młodą dziewczyną mu pomoże - pomimo swego statusu, bał się odrzucenia, a doświadczyłby go na pewno, gdyby ktoś dowiedział się o jego uczuciach. Uczuciach, którymi gotów był obdarzyć mężczyznę, lecz nie kobietę. Dlaczego tak było? Nie potrafił tego wytłumaczyć. Nie rozumiał, dlaczego był inny - obawiał się swej inności. Lecz czy mógł zrobić coś innego, jak nie ją zaakceptować? W prawdzie, Lucerys Targaryen nie był jedną z osób, która desperacko pragnęła wtapiać się w tłum i nie wyróżniać, ale są pewne sekrety, które nigdy nie powinny wyjść na światło dzienne.
Sam wygląd czy więzy rodzinne mu na to nie pozwalały, a co dopiero plotki, jakie mógłby stworzyć dwór, jeśli Lucerys przez dłuższy czas nie pojąłby żadnej kobiety. Czuł, że Daenerys będzie dobrym wyborem - był pewien, że go zrozumie. Nie mógł pozwolić sobie teraz na wątpliwości - nie miał na to teraz ani czasu, ani możliwości, zwłaszcza, że lord Velaryon w końcu zebrał się na odpowiedź. A więc postanowione - Daenerys Velaryon będzie jego małżonką. Książę przybrał szeroki uśmiech, obejmując wolno dłonią kielich i delikatnie unosząc go z miejsca.
A więc nie zostaje mi nic innego, lordzie, jak tylko podziękować za spełnienie mej prośby oraz wzniesienie toastu - wstał z miejsca Lucerys, aby następnie unieść naczynię w górę.
- Za małżeństwo.
Którego się bał.
- Za miłość.
Której nie będzie.
- Za króla.
Który jest jedynym powodem jego zgody.
Młody książę uniósł kielich, przystawiając go do swoich ust i wlewając w siebie wszystko, co w nim pozostało. Nagle ciecz przestała być tak słodka...
Srebrnowłosy ucztował z lordem i jego żoną przez jakiś czas, aby następnie udać się do komnat gościnnych High Tide, gdzie starał się usnąć. Nie było to proste. Dopiero teraz docierało do niego, to, że podpisał pakt ustanawiający tok jego dalszego życia. A jego częścią był nikt inny, jak Daenerys Velaryon.
Na drugi dzień miał zamiar wypłynąć do stolicy, zabierając ze sobą również narzeczoną, która o fakcie postanowionym podczas uczty dowiedziała się zapewne z samego rana. Najwidoczniej trzeba było rozpocząć przygotowania do ślubu...


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: High Tide   

Powrót do góry Go down
 

High Tide

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Mapy Westeros

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony-