a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Harmen Uller



 

 Harmen Uller

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Hellholt
Liczba postów :
87
Join date :
15/10/2014

PisanieTemat: Harmen Uller   Sob Gru 13, 2014 1:54 pm


Harmen Uller










Wiek:
30 DNI IMIENIa
Miejsce urodzenia:
HELLHOLT
Ród:
ULLER
Stanowisko:
NAJSTARSZY SYN LORDA HELLHOLT
DZIEDZIC RODU ULLER

Aparycja

Energiczny chód, urozmaicona mimika, może obrazowa gestykulacja – jedno z nich (bądź wszystko jednocześnie) sprawiało, iż przywodził na myśl węża szykującego się do skoku. Zwijał się oraz kurczył, powoli prężąc kolejne zwoje, a kiedy wychwycił spojrzenie ofiary – uśmiechał się z obrzydzeniem, jakby rozmówca był porannym wozem wiozącym ofiary zarazy. Nawet ciemnobrązowe oczy, w świetle słońca przybierające barwę głębokiego bursztynu, przywodziły na myśl ślepia węża -  były puste, cierpliwe, nieruchome… zmętniałe. Jakby pochłaniała je otchłań, jakby już dawno zatraciły wewnętrzne światło, pozwalając, by zawładnęła nimi pustka. Napotykając wzrok Ullera, ludzie jęli pojmować, iż nie wykrzesają z siebie dość sił, żeby oderwać spojrzenie, albo przynajmniej mrugnąć. Było to niczym relacje pomiędzy szczurem w klatce, który nie ucieka przed wężem -  szczur po prostu nie potrafi się odwrócić. Chcąc uciekać, trzeba odwrócić mordę w przeciwnym kierunku, ale pod takim spojrzeniem każda żywa istota traci zdolność poruszania się. Gdyby szczur zdołał mimo wszystko oderwać wzrok od hipnotycznego wzroku – i tak nie znalazłby sił na ucieczkę. Dziwne, ale oszalały z przerażenia gryzoń widzi tylko jeden ratunek: pełznąć tym oczom na spotkanie. Ucieczka po prostu nie wchodzi w grę.
Poza tym, nigdy nie można było mieć pewności, co Harmen Uller za chwilę zrobi albo powie – kiedyś jego ludzie uważali tę stałą niepewność za emocjonującą, jak patrzenie na obracające się koło szczęścia i czekanie, aż wypadnie obstawiona liczba. Z biegiem czasu… a co za tym idzie – postępującym, czającym się w umyśle dziedzica Hellholt obłędem, czuli się tak, jakby kulili się pod chmurą burzową, wypatrując uderzenia pioruna. Gdy tylko ogorzałą od słońca, przystojną twarz Ullera ozdabiał lekki uśmiech, czy też raczej – grymas, podczas którego kącik ust wyginał się ku górze, albo pod wpływem rozbawienia, albo za sprawą nagłej, nieposkromionej myśli – doskonale wiedzieli, iż lada moment obecny stan rzeczy ulegnie całkowitemu wypaczeniu. Dziedzic Hellholt zadając pytanie, zwykle czekał na odpowiedź.  Czekał cierpliwie, jak gadzina, której obce jest pojęcie czasu. Wyrzeźbione przez lata ćwiczeń mięśnie igrały jednocześnie pod materiałem prosto skrojonych szat, którym daleko było od książęcej wystawności spotykanej w Słonecznej Włóczni bądź przepychowi panującemu w Królewskiej Przystani; Harmen w takich momentach przywodził na myśl wypalany na słońcu, gorący posąg, który pod wpływem najdrobniejszego bodźca jest w stanie ożyć i przystąpić do ataku – jedyną rzeczą, jakiej można było się po nim spodziewać… to fakt, iż nie można spodziewać się niczego. Dość przeciętny wzrost, wynoszący pięć stóp i dziewięć cali, nadrabiał siłą uderzeń oraz podstępnością ataków, co dość prędko jęło stanowić niechlubną wizytówkę dziedzica Hellholt.
Widzieliście jednak, by jadowita kobra brała sobie do serca żałosne popiskiwania myszy?


Biografia


Połowa Ullerów jest na wpół obłąkana... a druga połowa jest jeszcze gorsza.

Z wyciągniętymi do przodu jak ramiona zapaśnika dwoma kleszczami bojowymi wielki skorpion wyłonił się z cichym szelestem ze swej ukrytej pod kamieniem norki rozmiaru palca.
Przed jej wylotem rozpościerał się niewielki twardy i płaski placyk: skorpion stanął w jego środku na czubkach swych ośmiu kończyn, gotów do natychmiastowego odwrotu, a jego zmysły rejestrowały najdrobniejsze drgania, które miały zadecydować o następnym ruchu. Przebłyskujący przez gęstwę kolczastych gałęzi blask księżyca krzesał szafirowe lśnienia z twardego, połyskującego twardo pancerza okrywającego sześciocalowe ciało, i migotał słabo na wilgotnym żądle sterczącym z ostatniego segmentu wygiętego teraz równolegle do grzbietu ogona.
Powoli żądło wsunęło się na powrót w swą pochwę i rozluźniły się nerwy komory jadowej u jej podstawy. Skorpion podjął decyzję. Żarłoczność przemogła lęk. W odległości dwunastu cali, u stóp stromego piaszczystego wzgórka, mały żuk skupiał całą swą uwagę na przepychaniu się naprzód, ku lepszym pastwiskom niż te, jakie znalazł pod ciernistym krzewem. Błyskawiczny atak skorpiona nie dał mu czasu na rozpostarcie skrzydeł. Rozpaczliwie machał kończynami, gdy ostre kleszcze zamknęły się wokół jego tułowia, a żądło zatonęło w ciele. Zginął natychmiast.
Zabiwszy żuka skorpion stał nieruchomo przez prawie pięć minut. W tym czasie analizował naturę ofiary, a także ponownie szukał niebezpiecznych wibracji na ziemi i w powietrzu. Uspokojony, wyrwał swój kleszcz bojowy z na pół przeciętego żuka i wraził w ciało zdobyczy szczypce pokarmowe. Potem przez godzinę z ogromną łapczywością pożerał łup.
Wielki kolczasty krzew, pod którym skorpion zabił żuka, był dobrze widocznym punktem orientacyjnym na wielkiej połaci zwanej pustynią rozciągającej się jakieś czterdzieści mil od Hellholt. Ze wszystkich zarośli tylko ten jeden krzew - może dzięki wodzie skrytej gdzieś głęboko pod korzeniami - osiągnął wysokość domu i był widoczny z odległości wielu setek jardów.
Godzinę wcześniej skorpiona siedzącego w swej jamce wśród korzeni krzewu zaalarmowały drgania dwojakiego rodzaju. Pierwsze spowodowane były cichymi szmerami wędrującego żuka - te bezzwłocznie rozpoznał i zidentyfikował. Lecz potem nastąpiła seria niepojętych łomotów wokół cierniowca i wreszcie potężny wstrząs, od którego zapadła się część norki. Od tego momentu grunt począł drgać lekko i rytmicznie, i drgania te były tak regularne, że wnet stały się czymś naturalnym i nie dawały powodu do niepokoju. Po chwili powróciły szmery powodowane przez żuka i głód po całym dniu ukrywania się przed najbardziej śmiertelnym z wrogów, słońcem, kazał na koniec zapomnieć skorpionowi o tych drugich odgłosach i wygnał go z jamki w sączące się z góry światło księżyca.
I teraz, gdy niespiesznie wysysał ze swych szczypców pokarmowych ostatnie strzępy ciała żuka, dobiegł z dala sygnał zwiastujący jego własną śmierć - był słyszalny dla ludzkiego ucha, ale zbudowany z drgań tkwiących poza spektrum wibracji dostępnych zmysłom skorpiona.
W odległości kilku stóp ciężka, silna dłoń cicho uniosła kanciasty kawałek skały.
Nie było żadnego hałasu, ale skorpion poczuł nad sobą minimalne zawirowanie
powietrza. W okamgnieniu uniosły się w górę gotowe do akcji kleszcze bojowe, mierzył do uderzenia kolec na końcu wyprężonego ogona, krótkowzroczne zaś oczy wypatrywały nieprzyjaciela.
Ciężki kamień runął w dół.
- Czarny skurwysyn.
Harmen patrzył na wijącego się w agonii owada, uśmiechając z dziką satysfakcją.

***

Odkąd tylko zaczął stawiać pierwsze kroki, odkąd tylko w wieku pięciu dni imienia po raz pierwszy musnął palcami drewniany mieczyk, odkąd w jego oczach – czasami ciemnobrązowych, innym zaś razem przybierających barwę bursztynu – jęły pojawiać się pierwsze, niepokojące iskry otumanienia, Lord Hellholt, z trudem tłumiąc uśmiech, coraz dobitniej utwierdzał się w twardym niczym stal przekonaniu.
Krew z krwi. Obłęd z obłędu.
W Harmenie od czasów wczesnego dzieciństwa gnieździło się zepsucie, zupełnie jakby chłopca, młodzieńca, później zaś dorosłego mężczyznę drążył od wewnątrz obślizgły robak moralnej zgnilizny. Jak każdy szlachetnie urodzony – zwłaszcza ten mający dzierżyć miano dziedzica rodu – pobierał nauki fechtunku, historii, geografii oraz jazdy konnej, jednak w każdym, pozornie zwyczajnym zajęciu Ullera od zawsze czaił się niepokojący cień nieprzewidywalności; sprawiając wrażenie w pełni spokojnego, potrafił wybuchać wściekłością na samo określenie „grzeczny chłopiec” użyte przez własną matkę – zupełnie jakby słowo „grzeczny” stanowiło dla niego obelgę. Przygotowując się do walki, przywodził na myśl czającego się do skoku cieniokota, który wytropił smakowitą ofiarę – język przesuwał się po ustach, palce muskały broń, oczy lśniły w blasku słońca, zaś każdy ruch, każdy cios, każdy grymas przemykający przez twarz stanowił opętańczą syntezę jadowitości i nieposkromionego smaku krwi. Harmen, którym bez entuzjazmu zajmowała się wszelkiej maści służba Hellholt, rósł zdrowo, był niezwykle silny i ogromnie milkliwy. Nie miał jednak przyjaciół, nawet nie życzył sobie żadnych stosunków z innymi dziećmi, a jeśli czegoś od nich potrzebował, wymuszał to pięściami. Na dobrą sprawę rówieśnicy w rodowej siedzibie bali się go i nie lubili, lecz młody Uller dość prędko zadbał o swoją reputację, już jako dwunastoletni podrostek wplątując się w pojedynki oraz karczemne bójki, gdzie krwiożercza furia jego ataków w połączeniu z podstępnością pozwalała mu odnosić zwycięstwa nad chłopcami starszymi i silniejszymi, choć niejednokrotnie własną zuchwałość przypłacał srogimi cięgami. Właśnie w tym czasie jego ciało poczęło odczuwać osobliwe i gwałtowne przymusy. Kiedy, w trzynastym dniu imienia, po raz pierwszy doznał „Zaślepienia", jak nazywał rzecz na własny użytek, opuścił własne komnaty i zadusił kota. Dzięki temu „poczuł się lepiej" na cały miesiąc. Zaledwie księżyc później poderżnął gardło jednemu z rumaków w lordowskiej stajni – Harmen miał dość zdrowego rozsądku, by pojąć, że rychło te tajemnicze śmierci zaczną budzić w twierdzy zdziwienie, przeto starał się choć raz w miesiącu wyruszać na pustynię. Często były to wyprawy bardzo dalekie, nieraz bezowocne i nieodmiennie męczące, kiedy więc przez blisko trzy księżyce musiał zadowalać się płazami i zdziczałymi psami… zaryzykował i poderżnął gardło śpiącemu włóczędze. Podczas podobnych eskapad – które coraz trudniej przychodziło utrzymywać w tajemnicy przed ojcem - docierał do odległych oaz o zmierzchu, kiedy samotni hodowcy kóz wracali z niewielkich połaci zżółkłych pól, dziewczyny zaś szły na schadzki.
Z dziewkami, które niekiedy zabijał, nie zabawiał się w żaden inny sposób. Słyszał wprawdzie rozmowy na ten temat, ale były to sprawy zupełnie dlań niepojęte. To tylko cudowny akt zabijania sprawiał, że Uller czuł się lepiej. Nic innego.
Kiedy kończył szesnasty dzień imienia, cała okolica Hellholt roiła się od upiornych pogłosek. Gdy w biały dzień zamordowano kobietę i uduszoną rzucono obojętnie w kopę siana, pogłoski przerodziły się w panikę…
… zaś sam Harmen uznał, iż najwyższa pora zmienić teren swych zainteresowań. Mając siedemnaście dni imienia, Uller odesłany został na książęcy dwór do Słonecznej Włóczni, gdzie – rzekomo – pod czujnym okiem Księcia Dorne miał doszlifować siłę charakteru oraz zacieśnić więzy z suzerenem. Podczas czterech kolejnych lat spędzonych w siedzibie rodu Martell, Harmen zdołał przekierować swe popędy na nieco mniej krwawe obszary.
W końcu odkrył przyjemność z seksu… oraz związaną z nim dominacją. Ciężko było doszukiwać się w jego zbliżeniach skruchy, nieśmiałości, łagodności bądź zwykłej nudy – dziedzic Hellholt bezczelnie łamał tematy tabu oraz stereotypy, udowadniając jednocześnie, iż połamany kręgosłup moralny jest u niego jedyną stałą cechą. Kojąco zdawało się oddziaływać wyłącznie towarzystwo Edrica Martella, który – najpewniej jako jedyna osoba w całym Dorne – nie umykał przed Ullerem, dyszącym od palącej wewnątrz piersi furii. Taką egzystencję wiódł Harmen – od jednej potyczki do kolejnej, od krwi do krwi, od szlochu i błagań, by przestał zadawać ból do wrzasków cierpienia, gdy pod pełnymi uderzeniami, ustępowała napięta skóra kolejnych kochanek i niejednokrotnie kochanków. Jawne bezprawie dziedzica Hellholt nie zdołało jednak odstręczyć kandydatki na żonę… wybranej rzecz jasna przez ojca – młodsza o sześć lat dziewczyna z rodu Qorgyle już podczas pierwszego spotkania dobitnie przekonała się, jak nieprzewidywalnym człowiekiem jest Uller i jak łatwo można go znienawidzić; druga córka Lorda Sandstone pozbawiona została tamtego popołudnia zarówno godności, nowej sukni i szacunku przyszłego małżonka – wszystko za przyczyną samego Harmena, który w obecności przyszłego Księcia Dorne zdarł z wątłych ramion materiał, obnażając niewielkie, wciąż dziewczęce piersi i…
… podpisując na pannę Qorgyle wyrok, gdy z jego ust padło: ślub za dwa tygodnie, pani.
Małżeństwo było rzecz jasna zwykłą instytucją, która w żaden sposób po dziś dzień nie ogranicza dziedzica Hellholt. Niejednokrotnie zresztą na długie miesiące opuszczał rodzinne strony, pozostawiając w twierdzy pilnie strzeżoną małżonkę i udając się tam, gdzie swąd niebezpieczeństwa nęcił i rozpalał zmysły. Podobało mu się to, co szeptano o nim w kątach— o jego brutalności, wzgardzie dla ludzkiego życia, bezwzględności — i postanowił zadbać, by reputacja nigdy nie uległa zatarciu.


Ekwipunek


- skórzana zbroja z żelaznymi podbiciami na napierśniku oraz ramionach, z wygrawerowanym nań (piekielnym) płomieniem Hellholt,
- miecz półtoraręczny, różniący się od typowej dla rycerstwa broni barwą stali, z jakiej został wykonany - jaśniejsza u nasady, ciemniejsza zaś przy końcach... pozwala przypuszczać, iż osełka nie jest jedynym czynnikiem nadającym ostrzu śmiertelnych właściwości,
- bułat przytwierdzony do skórzanego, ćwiekowanego pasa,
- łuk kompozytowy wykonany z robinii akacjowej, kołczan oraz strzały z lotkami wykonanymi z sokolich piór,
- krótki sztylet w cholewce prawego buta,
- piaskowy rumak o wdzięcznym imieniu Bisurman,
- siodło z utwardzanej skóry, do którego przytroczone są dwa bukłaki: jeden z winem, drugi zaś wodą,
- raróg zwany przez Ullera Grotem; ptaszysko jest przedłużeniem ręki Harmena i... najwyraźniej podziela charakter swego właściciela, który zadbał o odpowiednią tresurę zwierzęcia,
- sakwa wypełniona walutą Westeros,
- chusta, którą wyszyła dziedzicowi Hellholt miłościwa małżonka.

acidbrain

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorne
Skąd :
Dorne, Hellholt
Liczba postów :
87
Join date :
15/10/2014

PisanieTemat: Re: Harmen Uller   Sob Kwi 18, 2015 4:50 pm

Tak, tak, wiekopomna chwila - skończyłem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Harmen Uller   Sob Kwi 18, 2015 7:37 pm

Wszystkie uszanowanka. Ale odrzucam, bo nie dość że kebab, to jeszcze w innym wcieleniu wywalił mnie z turnieju.

Akceptuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Harmen Uller   

Powrót do góry Go down
 

Harmen Uller

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Spis ludności :: Kobiety i Mężczyźni-