a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Namiot Turniejowy Ylvisa Florenta



 

 Namiot Turniejowy Ylvisa Florenta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Reach
Liczba postów :
75
Join date :
29/10/2013

PisanieTemat: Namiot Turniejowy Ylvisa Florenta   Czw Gru 04, 2014 6:59 pm

Florent stał zamyślony wpatrując się w stół znajdujący się pośrodku jego namiotu turniejowego. Jego oczy błąkały się po srebrzystym napierśniku, i ostro zaostrzonym mieczu. Jedną z atrakcji turnieju, na który przybył spóźniony jakiś czas temu, była w końcu możliwość pokazania się w pełnym rynsztunku i walka, czyli coś co przez cały czas wymykało się z rąk Lisowi z Reach. Jeżeli nie na wojnie, miecza dobyć będzie musiał tutaj, w Harrenhall, na turnieju gdzie zmierzy się z innymi swojego pokroju. Faworytem nie był, aczkolwiek ostrzem władać potrafił. Coś ugrać mógł, ale nie musiał. Nie, o to w tym wszystkim jednak chodziło. Tym co naprawdę rozgrywało się w zamkniętych komnatach zamku Harrenhall mogło obchodzić tylko tych, którzy te komnaty zamykali. Spiski, plany zdrad, gorzkie intrygi, propozycje zbrodni lub mariaży... lub też zwykłe popijawy, które zdradzały tych, którzy następnego dnia mieli stanąć w polu walki. Ylvisa od zawsze interesowała ta druga strona organizowanych turniejów, nigdy jednak nie miał na tyle znajomości, aby móc wkręcić się na takie spotkanie. Tym razem także prawdopodobnie mógł tego nie doświadczyć. Florent potrafił być cierpliwy, do czasu. Z głębokiego zamyślenia wyrwała go postać wchodząca przez przymknięte poły namiotu. Przerzucił wzrok na nią i przyjął ukłon swojego giermka, młodego Bulwera.
- Panie, wykonałem to co mi poleciłeś, twoje imię widnieje już w spisie uczestników turnieju. Posłałem także po tragarzy, by dostarczyli do namiotu prowiant na najbliższe dni. Wina, tak jak kazałeś prosiłem nie przynosić. Czy masz jeszcze dla mnie jakieś polecenia?
- Nie, spisałeś się dobrze. Dziękuję. Powiedz mi, ile wynosi stawka zakładów? - zapytał Ylvis, siadając na krześle. Mierzył swojego giermka przyjaznym wzrokiem, chłopak jednak jak zwykle trochę się denerwował.
- Faworytem uznaje się silnego Umbera z północy, wielu jednak liczy na Baratheona, mówiąc, że turniej i tak jest ustawiony.
- A jak mówi się o Leśnym Rycerzu? - zapytał Ylvis, chowając rodowe płaszcze do kufra.
- Wielu zdziwił fakt iż w dzisiejszych czasach, ktoś jest jeszcze na tyle odważny by stawać w szranki pod nieznaną tożsamością. Element taki jest jednak nieodłączną częścią każdego turnieju, ludzie zatem przyjęli ten fakt z zaciekawieniem, rzucając pieniądze prawe, że w ciemno.
- Interesujące, pora zatem by sprawić im trochę radości, a może i wypełnić kiesy. Zobaczymy jak rozwinie się ten turniej. - Lis odprawił giermka, ściągając z kołka zielony płaszcz z głębokim kapturem i nakładając go na siebie. Wyszedł z namiotu usytuowanego trochę na krańcu pola i rozejrzał się. Skinieniem dał znak jednemu z członków swojej małej grupy, aby pilnował wejścia do namiotu i ruszył zobaczyć jak idą przygotowania do turnieju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Reach
Liczba postów :
75
Join date :
29/10/2013

PisanieTemat: Re: Namiot Turniejowy Ylvisa Florenta   Czw Maj 14, 2015 9:06 pm

Obudziło go ciepło i czyjaś nieprzyjemna obecność. Otworzył oczy i zerwał się momentalnie z posłania. Omal nie rozlał wody, która znajdowała się przy jego ramieniu.
- Bulwer, do cholery! Co się dzieje!? - krzyknął ze złością w głosie, był jednak zbyt zmęczony żeby zdać sobie sprawę z tego co właściwie robi jego giermek.
- Panie! Zapadłeś w sen zaraz po przeniesieniu cię z pola turniejowego. Dostałem jednak rozkaz od maestera opiekującego się turniejem, aby przemyć twoje... - giermek zawahał się przez chwilę, patrząc jak Florent wstaje z łoża.
- Nie potrzebuję tego. Czuję się świetnie - Ylvis rozprostował ręce, czując wyraźny ból w tej, która trzymała tarczę - Działo się coś podczas mojej nieobecności? - mówiąc to złapał przygotowany najwyraźniej puchar wypełniony do pełna winem.
- Giermek jednego z lordów zachodu przyniósł list, znajduje się na nim pieczęć z Lwem. Adresatem jesteś ty, mój Panie.
- O, to ciekawe. Nie znam żadnych Lannist... - Florent o mało nie upuścił trzymanego w prawej dłoni pucharu - Nie możliwe. Lamir... ? Ostatnio jak go widziałem to dostałem po gębie i miałem mu się już nigdy na oczy nie pokazywać - dziedzic Jasnej Wody wyglądał na rozbawionego - Nie moja wina, że panna, którą zaklepał w karczmie wolała mnie. - uśmiechnął się, wspominając młodzieńce lata.
Florent podszedł do Bulwera, wziął ostatni łyk wina i wyrwał giermkowi trzymany przez niego list. Natychmiast zerwał pieczęć. I zaczął czytać:

Ylvis,
nie będę pieprzył według oficjalnej składni.
Przybądź jak najszybciej pod Złoty Ząb.
Życie mnie nudzi... a kiedyś to były czasy.
Muszę się na jakiś czas wyrwać z tej lordowskiej kurwiej jego maci..

PS: Wybaczyłem Ci Twoje haniebne czyny, przez wzgląd na starą przyjaźń.

- Bulwer siodłaj konie i przekaż moim ludziom, że ruszamy natychmiast. Daję wam godzinę na zwinięcie namiotów, jeżeli nie zdążycie to przez następny rok będziecie trzymać straż na ulicach Strażnicy. - Florent rzucił na drugą stronę pomieszczenie pusty już puchar. - Ale najpierw przynieś więcej wina, jeżeli nie chcesz żebym podmienił cię z Blackbarem, który opiekuje się moim ojcem.
Ylvis Florent wyszedł z namiotu, ciesząc się nie tyle słońcem co nadarzającą się niesamowitą okazją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Namiot Turniejowy Ylvisa Florenta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Namiot cyrkowy
» Pole biwakowe
» Namiot nauczycielski - Chantal Lacroix
» Namiot biesiadny
» Namiot (Bellamy Blake)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Dorzecze :: Harrenhal :: Pole turniejowe-