a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Komnata Viserysa Targaryena



 

 Komnata Viserysa Targaryena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

avatar

PisanieTemat: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Maj 28, 2014 1:19 pm

Przestronna sala, w której było wszystko, a nawet trochę nadto, czego jedna osoba mogłaby potrzebować do luksusowego życia. Zaprojektowana z gustem, lecz nie dało się uniknąć przepychu.

---

Teoretycznie miał oprowadzić towarzyszkę poznaną na targu po twierdzy. Tylko po co? Nie przyprowadził jej po to, by sobie oglądała. Miał zupełnie inne plany, dlatego też po pomyślnym dostaniu się do zamku zaprowadził ją do swoich komnat, po drodze opowiadając jej tylko trochę o Czerwonej Twierdzy. W końcu jednak doczekał swojej upragnionej chwili. Zadowolony zatrzymał się przed masywnymi drzwiami, wyjął klucz, który przekręcił w ich zamku, po czym otworzył wrota na oścież. Wykonał zapraszający ruch ręką do środka.
- Proszę, rozgość się, moja pani - powiedział przymilnie, czemu towarzyszyły uwodzicielski uśmiech oraz lubieżne spojrzenia w kierunku figury młodej kobiety.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Maj 28, 2014 1:32 pm

Ostrożnie weszła do środka, rozglądając się czujnie. Okno sztuk dwie, powinna się przecisnąć, jednak bez gwarancji, że po drugiej stronie kamiennej ściany będzie jakieś drzewo... albo coś innego, równie miłego. Nie była niczego pewna i denerwowało ją to. Tak odrobinę, bardzo malutko. Odetchnęła powoli kilkakrotnie, zdejmując z głowy nieforemną czapeczkę i rozpuszczając włosy.
- Uwierz mi, Książe, to naprawdę skomplikowana sytuacja. Chociaż najpierw chciałabym Ci podziękować za nie zdemaskowanie mnie - powiedziała potrząsając głową tak, by włosy same się ułożyły.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Maj 28, 2014 1:47 pm

Wszedł za nią. Starannie zamknął drzwi na klucz i upewnił się, że nikt od zewnątrz nie zdoła ich otworzyć - nie chciał, by ktokolwiek im teraz przeszkadzał. Sam klucz zostawił jednak w zamku, na wypadek, gdyby ktoś za pomocą zapasowego próbował otworzyć wejście z drugiej strony. Tak oto zostali całkowicie sami. Westchnął lekko, słysząc jej słowa. Podszedł powoli i delikatnie położył dłonie na jej ramionach.
- Nie przejmuj się tym, że to skomplikowane. Zrelaksuj się, rozluźnij - Zbył jej uwagę jakby była nieistotna i zaczął powoli rozmasowywać ramiona nieznajomej, w czym, dosyć mocno, przeszkadzała mu jej skórznia.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Maj 28, 2014 1:57 pm

Jękneła opadając na oparcie. Cudownie.
- Zrozum, jeśli mnie zobaczą w skórzni, chodzacą po korytarzach, to będzie koniec. Koniec dla mnie, zupełny. Jak nic. Koniec ze swobodnymi wędrówkami, z rozmawianiem z kim tylko zapragnę... Mój opiekun nie jest głupcem, jak nie wrócę w odpowiednim czasie... - mówiła szybko, dość nerwowo zerkając na drzwi
- Nie chcę być nieuprzejma, ale również będziesz mieć kłopoty, książę... e... Przedstawię się!- pisnęła gwałtownie, z policzkami pokrytymi rumieńcem.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Maj 28, 2014 2:40 pm

Pokręcił z niedowierzaniem głową. W ciągu kilku chwil cały się zmienił: utracił pewność siebie, a z twarzy zniknął uśmiech zadowolenia i oczekiwania. Stracił wątek, zupełnie przestał to wszystko rozumieć.
- Powtórz to powoli, bo się pogubiłem - stwierdził i rozmasował sobie czoło - Jaki opiekun, jaki odpowiedni czas? O co w tym wszystkim chodzi!? - spytał protestującym tonem. Miała być prostą dziewką z biedoty, z którą mógłby się zabawić i tyle! Wszystko się pomieszało, z czego wcale zachwycony nie był.
- Lepiej się przedstaw, pani, i mi to wszystko wyjaśnij - poprosił.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Maj 28, 2014 6:08 pm

Powoli wstała i dygnęła dość niezdarnie.
- Saskiawyldezrainhousedousługmościksięcia- powiedziała błyskawicznie. Zarumieniła się bardziej, odkaszlnęła i powoli nabrała powietrza.
- Saskia Wylde - powtórzyła, tym razem wolniej i znów dygnęła, co wyglądało dość komicznie w skórzni i z rozwianą, jasną grzywą włosów - pewnie o mnie nie słyszałeś
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Czw Maj 29, 2014 12:45 pm

Minęła dłuższa chwila, nim dotarło do niego, że jego rozmówczyni była kimś innym niż za kogo ją wziął. Na jego czole wyskoczyła pojedyncza żyłka,a twarz przybrała zielonkawy wyraz, jakby nagle zachorował.
- Zrobiłaś sobie ze mnie głupca - powiedział poważnym tonem wskazując na nią palcem. - To koniec naszego spotkania - dodał i skierował się do drzwi. Prawda zaskoczyła go zupełnie i wyprowadziła z równowagi, ale wiedział jedno: dziewczyna go okłamała udając kogoś innego i pewnie świetnie się bawiła w duchu gdy próbował w niewybredny sposób ściągnąć ją do siebie. Otworzył przed nią drzwi, czekając, aż panna lepiej urodzona niż myślał się wyprowadzi.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Czw Maj 29, 2014 2:38 pm

Jęknęła tylko i opadła na fotel z powrotem.
- Na litość wszystkich możliwych bogów, to nie tak. Wpadłam na ciebie bo jakiś durny chłop mnie popchnął. Było tłoczno, a ty uznałeś, że kradnę. A nie kradnę bo nie potrafię - spuściła wzrok z wyraźną skruchą i wstydem. Była szczera i było to po niej widać - kłamała równie kiepsko.
- Nie mam zamiaru z nikogo robić głupca, tym bardziej z pierwszej napotkanej osoby, która nie spojrzała na mnie jak na rasowego konia do kupna. - spłoniła się jeszcze bardziej, nerwowo strzelając oczami na boki. Coś... cokolwiek co by stanowiło punkt zaczepienia... Odetchnęła kilkakrotnie i spojrzała ostrożnie w oczy chłopaka.
- Błagam o wybaczenie. Jeśli sobie życzysz, można nieporozumienie rozwiązać... pojedynkiem? Zapłatą? Zdobyciem czegoś? Nie pragnę, by to się tak skończyło. Nie pragnę wrogów ani osób urażonych przez mój brak taktu i głupotę, albo i jedno i drugie... Proszę. Pragnę tylko odpłacić Ci za wyrządzoną nieprzyjemność.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Czw Maj 29, 2014 5:14 pm

Jej słowa wyraźnie do niego dotarły, bo przybrał zamyśloną minę, by w końcu z ociąganiem zamknąć ponownie drzwi na klucz. Te aż zaczęły one skrzypieć od tego ciągłego zamykania i otwierania. Równie powoli odwrócił i podszedł, po czym klapnął twardo na fotelu naprzeciwko niej. Spojrzenie Viserysa lekko złagodniało.
- Pojedynek z kobietą nie przyniesie mi chwały, pieniędzy mam na wszystko, czego potrzebuje. Zaś co do zdobywania, to cóż, jestem zdobywcą - powiedział z wyższością, choć jeśli chodzi o to ostatnie, to pewnie nikt poza nim nie wiedział, zdobywcą czego mógłby być - Muszę Cię najpierw lepiej poznać nim wymyślę, w jakiej formie spłacisz mi to zobowiązanie - dodał i oparł się wygodnie.
- Więc... Dlaczego przez wszystkich jesteś traktowana jak rasowy koń na sprzedaż? I dlaczego, moja pani, chodzisz po targu ubrana w taki sposób?
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Czw Maj 29, 2014 7:27 pm

Powoli wypuściła powietrze z płuc. Wybrał najgorszą opcję, ale jego prawo... I tak by się dowiedział.

- Zaczynając od początku... Mój pan ojciec narobił sobie wrogów. Wszędzie. Nie był zbyt ugodowym ani miłym człowiekiem, był... cóż... był draniem ale to słowo zdecydowanie nie oddaje prawdy. Koniec końców zginął, tak pół... może rok temu z niewielkim okładem. I Teraz cały mój ród, nie wyłączając mnie, musi pracować na to, by wrócić do łask i odbudować dobre kontakty z sąsiadami i Suwerenem. Dlatego jestem tutaj i czekam, aż ktoś mnie "kupi" - wytłumaczyła, bawiąc się rzemieniami skórzni. Po jej minie widać było jak na tacy, jaki ma stosunek do sposobu odzyskiwania utraconej reputacji. Odetchnęła kilka razy.

- odpowiedź druga jest równie... prosta. Życie tutaj, pod wiecznie taksującymi spojrzeniami jest dość trudne. Ten obowiązek spoczywający na mnie jest trudny. Po prostu wychodzę by odpocząć, a w tym stroju nikt mnie nie rozpozna. Dla wielmożów czy nawet strażników lub giermków jestem równie widoczna i interesująca, co płot albo przekupka - wzruszyła ramionami. - Wychodzę dokąd chcę, o ile wrócę na czas. Nikt nic nie wie i wszystko jej w porządku
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Nie Cze 08, 2014 10:23 am

Nie było mu żal z powodu tego, co spotkało pannę Wylde przez jej ojca. Nie była to jego wina. Nie była to jego sprawa. Nie był to jego problem. Ręka Targaryena powędrowała w bok, ku stolikowi, gdzie powinna znajdować się miska z owocami, ale jej nie było. Już miał wezwać służących by naprawili to niedociągnięcie, ale wspaniałomyślnie, dla dobra Saskii, rozmyślił się.
- Czyli mówiąc w skrócie masz zadanie znaleźć sobie dobrą partię do zamążpójścia. Niełatwo będzie to osiągnąć spędzając czas wśród prostych ludzi, upodobniona do nich. Nie możesz czekać, aż ktoś Cię kupi. Musisz umieć się sprzedać - zauważył i rozsiadł się wygodnie, rozkraczył nogi szeroko i oparł głowę o nagłówek.
- Mogę, moja pani, pomóc rozwiązać problemy ciążące nad Twoją głową. Układ wygląda tak: dziś w nocy zakradnij się tu, a ja nauczę Cię co należy robić, by dobrze się sprzedać i zdobyć uznanie w oczach mężczyzn. A gdy się tego nauczysz, z pewnością zdołasz podbić serce szlachcica z odpowiednim nazwiskiem i wszystkie nieprzychylne spojrzenia znikną, dzięki czemu nie będziesz musiała dłużej ukrywać się wśród plebsu - powiedział z półuśmiechem. Jeśli Viserys coś sobie ubzdura, to ciężko, by sobie odpuścił. A na niekorzyść Wylde'dówny wciąż w głowie kołatała mu myśl, że należy mu się chwila zapomnienia z nią za całe to zdarzenie na targu.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Pon Cze 09, 2014 11:24 pm

Dziewczyna spojrzała na niego podejrzliwie, jednak bursztynowe oczy zabłysły. Oferta była dla niej wyjątkowo dwuznaczna, jednocześnie jednak bardzo kusząca. A może była to pułapka? Cała ścieżka złożona z przeróżnych pułapek? A może, jeśli się nie zgodzi, książę podniesie taki alarm, że zbiegnie się pół zamku?
Bogowie słodcy, w co ona się pakuje?! Ach...

Rozsiadła się również, nieco odwzorowując pozę chłopaka i zmrużyła oczy. Wciąż bawiła się rzemieniami skórzni splatając je, szarpiąc lekko albo owijając wokół palca. Rozluźnienie i spokój były pozorne.

- W istocie, kusząca propozycja - wymruczała cicho - Czego chcesz w zamian?
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Wto Cze 10, 2014 12:16 pm

Klasnął w dłonie. Zgoda kobiety przyniosła mu ulgę oraz ogromną ilość radości, która aż kipiała z jego szerokiego uśmiechu oraz oczu wędrujących bezwstydnie po ciele Saskii. O dziwo szczególnie długo zatrzymały się na rzemieniach w dłoniach damy wyobrażając sobie, co by było, gdyby je rozpięła... Zatrzymał nadchodzące do głowy myśli przekonując się, że powinien zachować jeszcze trochę cierpliwości. Nawiązał ponownie kontakt wzrokowy z rozmówczynią.
- Do tego tematu wrócimy już wieczorem... - odparł wesoło, a z jego twarzy nie znikał dwuznaczny uśmieszek.
- Ubierz się jakoś ładnie i kusząco na tą noc. Chcę widzieć, że zależy Ci na na nauce.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Wto Cze 10, 2014 1:24 pm

Spojrzała na niego nieco krzywo i - widząc wędrówkę oczu chłopaka - spłoniła się, mrucząc coś z zakłopotaniem. Widać było, że nie do końca wie, jak powinna zareagować.
- Zielony może być? Znaczy suknia? - wymamrotała, z zainteresowaniem przyglądając się własnym dłoniom. - Mam rozumieć, że będzie też kilka... spotkań, tak?
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Wto Cze 10, 2014 2:11 pm

- Wybór koloru zostawiam Tobie, moja pani - Machnął ledwo zauważalnie ręką - Byleby spełniała moje oczekiwania - dodał szybko i wstał. Uznał, że nie ma co przedłużać. Najważniejsze udało mu się załatwić, czyli zarezerwować sobie noc z ładniutką szlachcianką. No chyba, że ta nie przyjdzie, co nie brał pod uwagę, bo w swoim mniemaniu był przystojny, interesujący i pociągający. Skierował się w stronę drzwi
- Myślę, że nie będę Cię dłużej przytrzymywał, moja droga. Idź, przygotuj się na długą i pełną wrażeń nocną "naukę" - powiedział to z przymrożeniem oka, tak, jakby wcale nie chodziło naukę Saskii flirtu z arystokracją, lecz o coś dużo poważniejszego. Przekręcił klucz i uchylił kobiecie drzwi. - Oczywiście nie widzę żadnych przeszkód. Nie musimy wcale kończyć na jednym wieczorze - odpowiedział w końcu na zadane przed chwilą przez nią pytanie i któryś raz z kolei obdarzył ją iście niepoprawnym spojrzeniem skierowanym głównie w stronę talii oraz klatki piersiowej panny Wylde.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Wto Cze 10, 2014 2:22 pm

Spłoniła się jeszcze bardziej (to było możliwe) dygnęła lekko, odwróciła się na pięcie i wyszła. Oczy miała wielkości złotych smoków. Potrząsnęła głową, próbując odzyskać spokój i przemknęła korytarzem bezgłośnie, jak cień.
O słodyczy naiwności.
- Brawo, Sas, doskonale. Powinszować. Zainteresowałaś sobą K S I Ę C I A. Doprawdy, masz talent - warknęła cicho do siebie, przekradając się do komnat dla Gości.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Wto Cze 10, 2014 2:52 pm

Viserys został sam. Był wniebowzięty, mimowolnie potarł sobie ręce. Gdy wychodził na targ, nie spodziewał się takiego obrotu spraw. A uproszę - trafił na zauroczoną nim (tak właśnie odbierał jej zakłopotanie i rumieńce) i chętną na niejedną nocną schadzkę panienkę. Zatrzasnął drzwi i skierował się w stronę lustra. Przyjrzał się dumnemu, zadowolonemu odbiciu człowieka, który tejże nocy po raz pierwszy w życiu posiądzie kobietę.
- Saskiu Wylde, jesteś moja - wyszeptał postaci w lustrze i uśmiechnięty od ucha do ucha zastanowił się nad planem działania. Najpierw kąpiel. Później drzemka - musi mieć przecież siły na całą noc. Później przebrać się. W coś wygodnego. Zielona koszula, kolorystycznie dopasowana do jej sukni, o której wspominała. Jasne spodnie, idealnie wypucowane buty. I nie pozostało mu nic innego, jak tylko czekać.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Wto Cze 10, 2014 4:09 pm

Czas minął, wieczór zapadał powoli i łagodnie przeszedł w coraz głębszą noc. Czerwona twierdza ścichła, korytarze i sale ogólne wyludniały. Właściwie poza strażnikami pełniącymi swoje warty nie pojawiał się nikt, bo i dlaczego? No, dobrze, z jednym małym wyjątkiem.

Od dłuższego czasu stała na końcu korytarza, plecami podpierając ścianę. Gruby, delikatnie chropowaty kamień przyjemnie chłodził skórę. Tu, w tym miejscu było jej dobrze. Nawet ubrana jak wyjątkowo pstrokaty ptak zdawała się stapiać z panującymi tu cieniami. Dawało jej to jakieś poczucie bezpieczeństwa i skutecznie odwlekało podjęcie decyzji.

W końcu wyprostowała się, uniosła dumnie brodę i z zaciętą miną ruszyła do drzwi. Długa, delikatna suknia szeleściła o posadzkę, zasłaniając bose stopy. Długie, bladozłociste włosy spływały kaskadą po nagich plecach, a oczy lśniły delikatnie w półmroku.
Jedne drzwi, drugie, trzecie... piąte i jest. Stanęła przed nimi zesztywniała, z bijącym szybko sercem. Nie miała wątpliwości, czego on chce i wiedziała, że odmowa spotka się z głośnym krzykiem i tupaniem nogą. Książątko wyglądało na takie, które nie potrafi przełknąć odmowy. A jednocześnie propozycja zapoznania jej z etykietą, nastrojami i innymi bzdurkami, które wymagał dwór była zbyt dobra, by tak po prostu nią wytrzeć podłogę. Zwłaszcza, że i tego mógłby nie zaakceptować i wydać ją. A wtedy Bogowie sami wiedzą, jak mogło się to rozegrać.

- Zaraza z tymi książętami, królami, dworem, septami... zaraza z nadętymi młodzianami, zaraza ze wszystkim... - wymamrotała wściekle, skubiąc kawałek lejącego się, przejrzystego rękawa. Czuła się potwornie naga w lekkiej, delikatnej sukni. Bez mocnych, twardych rękawic i skórzni, która miała słuszny ciężar. Albo miecza w prostej, skórzanej pochwie, który obijał się o jej udo z każdym krokiem.
Trudno, klamka zapadła. Nabrała powietrza w płuca i zapukała do drzwi
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Cze 11, 2014 12:03 pm

Powoli się niecierpliwił. Co i rusz nerwowo podgryzał kciuk lub układał idealnie przylizane włosy. Co sprawiło, że jeszcze nie przyszła? Dlaczego zwlekała? Czyżby nie miała wcale przyjść? Choć udawał przed sobą, że nie jest to realne, to jednak przez nerwy jego koszula przesiąkła w wielu miejscach potem.
Aż wreszcie nastało upragnione pukanie. Momentalnie odzyskał swój wigor i pewność siebie. Wyrwał się z fotela i błyskawicznie znalazł się przy drzwiach. Otworzył je bez uprzedniego sprawdzenia przez wizjer tego, kto jest na zewnątrz. Biedny Viserys nie spodziewał się takiego widoku. Język odmówił mu posłuszeństwa, zaś oczy się ożywiły i zabłyszczały. Przeobrażenie, jakie suknia dokonała w jego towarzyszce wieczoru było według niego ogromne. Szara myszka zyskała na przebojowości dzięki bardziej wykwintnemu i rzucającemu się w oczy strojowi. Przywitał ją uśmiechem małego erotomana.
- Idealnie, idealnie... - wydusił i otworzył szerzej drzwi. Ruchem dłoni zaprosił ją do środka - Proszę, zapraszam. Czuj się jak u siebie.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sro Cze 11, 2014 2:04 pm

- Wspaniale. - mruknęła i weszła żwawo. Bezceremonialnie rozsiadła się w fotelu i spojrzała na niego spokojnie. Nie mierzyła go wzrokiem, nie oceniała. Nie wachlowała rzęsami i nie robiła maślanych oczu. Przyszła się uczyć, jakkolwiek jej zdaniem jej nauczyciel nie wyglądał teraz na zbyt pewnego siebie. Spróbowała uśmiechnąć się uspokajająco.
Zatem...- zaczęła spokojnie - Wnioskuję, że jesteś zorientowany w tym, co dzieje się w pałacu o wiele bardziej,  niż ja. A także, w końcu to twoja rodzina, wiesz, po co ten cały ślub?
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sob Cze 14, 2014 10:30 am

Po wpuszczeniu panny Wylde młodzian sprawdził, czy ktoś przypadkiem nie widział całego zdarzenia dziejącego się przed jego komnatami. Nie dojrzał nikogo takiego, więc przymknął drzwi i skupił się w pełni na swoim gościu.
- To w gruncie rzeczy bardzo proste... Targaryenom po prostu ciężko się oprzeć, prawda? - zrobił dłuższą pauzę w wmuszający sposób wlepiając w nią wzrok, czekając na potwierdzenie, które niewątpliwie dodałoby mu odwagi - Tak więc Dornijka na pewno jest prze-szczęśliwa, że los związał ją z moim kuzynem - dodał rozkojarzony. Po pierwsze zbyt długo był poza Siedmioma Królestwami, by móc na tyle orientować się w sytuacji politycznej, by zarzucić ją jakimiś rewelacjami. Po drugie, nie w głowie był mu teraz namiestnik oraz jego wybranka. Podziwiał Saskię, że potrafiła się na tym skupić.
Nie przysiadł się do niej. Zamiast tego stanął nad kobietą by pogłębić poczucie wyższości patrząc na nią z góry.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Sob Cze 14, 2014 12:57 pm

Odpowiedziała mu bezpośrednim spojrzeniem prosto w oczy, przekrzywiając lekko głowę. Wyczuwała zdenerwowanie chłopaka równie dobrze co wilk wyczuwający niepewność królika.
- Rooozumiem - mruknęła niezbyt przekonana. Poprawiła się na fotelu i splotła palce, łokcie opierając o poręcze fotela.
-Musiałeś przyjechać tutaj niedawno, bo raczej bym Cię zapamiętała. Długo byłeś po za dworem? - zapytała po dłuższej chwili, starając się nadać rozmowie lżejszy ton. Nie znała się na prowadzeniu rozmówek grzecznościowych i miała tylko nadzieję, że nie popełnia jakiejś gafy. Albo czegoś gorszego.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Nie Cze 15, 2014 9:44 am

Chrząknął. Nie miał koncepcji, jak namówić ją do tego, czego tak bardzo chciał. Sfrustrowało go to, bo przy ich pierwszym spotkaniu tak świetnie mu szło, a teraz, gdy dochodził według Viserysa właściwy moment na postawienie kropki nad "i" nie umiał się za to zabrać. Rozejrzał się nerwowo, w końcu zdecydował się usiąść naprzeciwko niej. Nie wiedział, co ze sobą zrobić, chwilowo się pogubił.
- Zgadza się, nie mylisz się, pani - Kiwnął głową.
- Ostatnie lata spędziłem poza Siedmioma Królestwami, w Braavos, gdzie przyszło mi zdobyć reputację najlepszego szermierza w tamtych stronach. Wielu doświadczonych wojowników było wstrząśniętych sprawnością, jaką osiągnąłem w posługiwaniu się ostrzami. Gdy doszedłem do wniosku, że osiągnąłem i zobaczyłem wszystko, co się dało, wróciłem do ojczyzny szukać nowych wyzwań - przedstawił swój punkt widzenia, który, nawiasem mówiąc, daleki był od obiektywnego. Można by sądzić, że kłamał jak z nut, ale tak naprawdę on rzeczywiście wierzył, że wszystko co mówi to prawda.
Powrót do góry Go down
Gość

avatar

PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   Nie Cze 15, 2014 11:09 am

Westchnęła cicho i przymknęła oczy. Z łatwością wyczuwała jego zdenerwowanie. Wbrew pozorom wcale nie poczuła się panią sytuacji, właściwie sama stawała się coraz bardziej zagubiona.
Szybkim ruchem zgarnęła ze srebrnej patery gruszkę, maskując swoją niepewność.
- Rozumiem... Coś się stało, że jesteś taki spięty? - zapytała ostrożnie, patrząc mu prosto w oczy, zdecydowanie i przenikliwie. Nie zadowoli się byłe mruknięciem, skoro szykowały się kłopoty, to wolała wiedzieć od razu. Bez wyjątku.
Agresywnie wgryzła się w owoc.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Komnata Viserysa Targaryena   

Powrót do góry Go down
 

Komnata Viserysa Targaryena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Komnata Viserysa Targaryena
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Komnata Odyna Tragaryena
» Komnata Małej Rady

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza :: Komnaty rodziny królewskiej-