a
IndeksFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Stół Zachodni



 

 Stół Zachodni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Włości Korony
Skąd :
Smocza Skała
Liczba postów :
708
Join date :
29/10/2013

PisanieTemat: Stół Zachodni   Nie Maj 25, 2014 7:35 pm

Ustawiony prostopadle do Stołu Reprezentacyjnego, długi kompleks prostokątnych mebli, przy których miejsce znajdzie setka szlachetnych gości. Zaproszeni Lordowie, damy oraz rycerze siedzieć będą plecami do zachodu, zwróceni twarzą do gości zasiadających przy stole Wschodnim. Podobnie jak w przypadku Stołu Reprezentacyjnego, przed upałem chronić będzie śnieżnobiały baldachim, przyozdobiony złotymi ornamentami, gdy zaś zapadnie zmrok - uroczystość rozświetlą liczne, mieszczone na gałęziach drzew lampiony sprowadzane prosto z Myr oraz strzeliste pochodnie, oświetlające ścieżki prowadzące zarówno ku stołom, jak i w głąb ogrodów. Na blatach, poza licznymi potrawami oraz trunkami, znajdować się będą również smukłe świece, za których zapalenie oraz strzeżenie przed ewentualnym pożarem odpowiadać będzie służba. Powietrze w ogrodach wypełnia słodki zapach kwiatów, zaś letni upał, tak uporczywy w samej Królewskiej Przystani, łagodzony jest przez cienie rzucane przez egzotyczne rośliny. Gdyby warunki pogodowe miały ulec znacznemu pogorszeniu, gości od wejścia do Królewskiej Sali Balowej dzieli nie więcej niż dziesięć jardów, co pozwoli uniknąć ewentualnych, choć nieprawdopodobnych komplikacji.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Dorzecze
Skąd :
Dorzecze, Seagrad
Liczba postów :
257
Join date :
30/04/2013

PisanieTemat: Re: Stół Zachodni   Pią Cze 13, 2014 12:31 am

Wesele było... inne niż w Dorzeczu. Zabrakło długich przemów głów rodzin, a zamiast nich przemawiał grubawy septon. Był to w prawdzie dość podobny styl przemowy polegający na napuszaniu się i opowiadaniu niezrozumiałych anegdot, ale Treveta dręczyło czy taki mówca to nobilitacja czy może raczej strata. No i brakowało tradycyjnie pijanego jegomościa, który w trakcie ceremonii zacząłby gromko śpiewać "Gorzko, gorzko". Kiedy znalazł się taki na zaręczynach jego kuzynki, Trevet wyciągnął go z sali w sposób maksymalnie dyskretny i wrzucił drania do fosy. Potem musiał wypłacić mu nawiązkę za rękę, którą najwyraźniej złamał mu w zamieszaniu, ale nie bardzo tego żałował. To znaczy żałował kiedy płacił, ale był zachwycony kiedy łamał, wychodzi na to, że za każdym razem kiedy spotka cię w życiu coś miłego to zaraz będziesz musiał za to zapłacić. Wracając do rzeczy, Trevet zwyczajnie był zdziwiony. Oto potęga cywilizacji w działaniu. Były takie momenty, kiedy docierało do niego ile jeszcze brakuje mu do tych prawdziwie potężnych. Innych może by to zmotywowało, ale on wpadał w kompleksy.
- Siedmiu miejcie mnie w opiece - wyjąkał Gravesham, kiedy razem z Mallisterem wkraczał do Sali Balowej - Ten kandelabr jest wart...
- Prawdopodobnie nieco więcej niż cała twoja twierdza - Trevet uśmiechnął się kpiąco - Ale zapamiętaj prosty fakt. To wielkie świecące coś jest nic nie warte, kiedy wkroczysz tu z mieczem.
W ten sposób wyprowadził motto Mallisterów do nieco obszerniejszej formy. "Above the rest" czyli niech inni opływają w luksusy i zbytki, my będziemy budować strażnice. Powstaliśmy na cholernym wybrzeżu najeżdżanym co rok przez floty z Żelaznych Wysp. Wytrzymaliśmy piratów, wytrzymaliśmy Burzę, przetrwaliśmy kolejne najazdy z wysp i nadal się trzymamy. Jesteśmy uparci, ale niestety oznacza to również, że mamy mniej więcej tyle stylu co złamana noga.
Takie przemyślenia mają pewne zalety i z pewnością sprawiają, że tekst wygląda na dłuższy i mądrzejszy, ale Trevet zdecydowanie nie miał już motywacji, żeby je kontynuować. Zamiast tego zasiadł z należytą godnością za stołem i w porażającym tempie zaczął pochłaniać wszystko co tylko pojawiało się na jego talerzu. Zaczął od kuropatw w jakimś dziwnym sosie, następnie zdecydował się na solidny kawał schabu, później skosztował jakiejś dziwnej potrawy, która ewidentnie nie była przewidziana dla takich jak on. Nie wdając się w szczegóły była tak ostra, że natychmiast musiał wspomóc trawienie wybornym złotym arborskim. Kłopot tkwił oczywiście w ilości potrzebnej do zalania przerażającego, dornijskiego dania, bo kiedy człowiekowi pali się w brzuchu to nie zastanawia się czy przypadkiem nie wlewa w siebie zbyt wiele. W ten sposób Mallister wkroczył w stan radosnego uniesienia przejawiającego się niezbyt pewną pozycją w krześle i ciężką do poskromienia gadatliwością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Stół Zachodni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zachodni szlak
» Zachodni brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Westeros :: Włości Korony :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza :: Królewskie Ogrody-